Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

NICK PRIMEON. ANEGRTUSH

NICK PRIMEON tom 2

MAREK SZYMAŃSKI

"Czy wojna nie nauczyła cię jeszcze, że w walce o wyższe dobro są rzeczy ważniejsze niż prawda?”

Miłośnicy różnorodnych przygód, będą zachwyceni. Powieść intensywnie nasycona incydentami, w zasadzie od jednego natychmiast przechodzi się do drugiego. Dynamiczna akcja sprzyja wciągającemu zaczytaniu. Drugi atrakcyjny wabik to klimat książki, szeroko rozumiana fantastyka, w której nie brakuje barwnych elementów z wielu jej podkategorii. Co więcej, scenariusz zdarzeń okazuje się zgrabnie osadzony nie tylko w perspektywie wszechświata i kosmicznych podróży, ale również pojedynczych planet i walki o przetrwanie na nich wobec wrogich zamiarów przeciwników. Marek Szymąński reprezentuje lekki i przyjemny styl pisania, odbiorca treści chętnie się mu poddaje. Ciekawe opisy świata, nie są innowatorskie, ale sympatycznie czerpią inspiracje z klasycznych dzieł science fiction i fantasy. Bardziej wprawiony w poznawaniu gatunków szybko dostrzeże nawiązania i podobne wzorce. Dialogi dopełniają fabułę od strony wyjaśnień i emocji, okazują się zrównoważoną dawką z pozostałymi elementami treści. 

Duży plus za konsekwentne trzymanie się portretu kluczowej postaci, chociaż przyznaję, że w drugiej odsłonie serii Nick Primeon stracił nieco na kalejdoskopie motywów, umiejętności i genetycznych cech. Tym niemniej, chętnie śledzi się walkę dobra ze złem, pragnienia z przeznaczeniem, obecności z wykluczeniem. Powstają refleksje związane z zagadnieniami moralnych oszustw, ryzyka podwójnej gry, ceny likwidacji jednostek dla dobra ogółu. Polityka nie zna litości, to twardy dyktator na arenie wszechświata, czy jest jakakolwiek szansa, aby ukierunkować ją w pożądaną stronę, wykluczyć zdradę i uniknąć sprzeniewierzenia się? Jak odnaleźć się w misternie utkanej sieci kłamstw i pozorów? Jak dostrzec, kto jest prawdziwym przyjacielem i wsparciem, a kto mami poparciem a tak naprawdę dba jedynie o własne wpływy i zaspokojenie żądzy władzy? Czy współpracując z czarną i mroczną siłą nie narażamy się na przeniknięcie jej w nasz światopogląd i ambicje? "Nick Primeon. Anegrtush" to propozycja czytelnicza, która kipi przygodą, czaruje kosmosem, wabi mrocznymi intrygami. Zaprasza do poważnej gry o wszechświat, ale ze szczyptą humoru. Zanim się za nią weźmiesz, poznaj pierwszy tom "Nick Primeon", również zaprezentowany na Bookendorfinie.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 350 stron, premiera 20.01.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 25 kwietnia 2026

NICK PRIMEON

NICK PRIMEON tom 1

MAREK SZYMAŃSKI

"Taki paradoks, że często życiu sens nadaje właśnie to, w jaki sposób się ono kończy.”

Przyjemna i wciągająca przygoda czytelnicza. Sympatycznie spędza się czas. Zgrabnie łączy wiele elementów science fiction, fantasy, kryminalnych i romantycznych historii. Mam wrażenie, że każdy znajdzie w niej coś, co sprawi, że fabuła go zaciekawi a klimat przyciągnie. Miłośnicy kosmicznych podbojów poczują dreszcz rywalizacji kilku znaczących sił we wszechświecie, walki o władzę, wpływy i bogactwa. Lubiący czytać opowieści o superbohaterach będą mieli okazję śledzić los jednego z nich, przeznaczenia przyjmującego różnorodne scenariusze wizji. Osoby chętnie wgryzające się w liczące tysiące lat dynastie i rody poczują ducha starych legend i dworskich spisków, dodatkowo, w kosmicznym wymiarze. Mnie najbardziej podoba się niepewność związana ze złożonością intrygi rozgrywającej się wokół kluczowej postaci serii. 

Marek Szymański zgrabnie trzyma czytelnika w niepewności nakładających się interpretacji funkcji powierzanych bohaterowi. Kiedy wydaje się, że Nick dociera w końcu do momentu, który wszystko ma wyjaśnić o jego przeszłości i teraźniejszości, nagle sytuacja wymyka się spod kontroli. Rodzi się więcej pytań niż odpowiedzi. I właśnie to uznaję za największą zaletę książki, nieustanność zmiany i nagromadzenie incydentów, które trudno jednoznacznie wytłumaczyć, trzeba czekać na to, co za chwilę się okaże. Autor nie wymyśla nowych chwytów narracyjnych, sięga po odkryte przez pisarzy schematy science fiction, a jednak potrafi przykuć uwagę niepewnością, czy postać wkracza w krainę dobra czy zła, czy wymyka się przeznaczeniu, czy wpada w sidła fatum, na kogo może liczyć, z kim mierzy się. Ciekawe połączenie spiskowych nici, tajnych misji, niebezpiecznych wyzwań, tajemniczych przeszłości, niezwykłych zdolności, sekretnych sojuszy, samobójczych wyzwań, galaktycznych wojen, mrocznych bestii. Najmniejsze wrażenie wywiera romantyczna relacja, prosta i przewidywalna, choć z zabawnymi dialogowymi wstawkami, to dramat z czasem nabierający kolorytu, innym może się spodobać.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 290 stron, premiera 09.07.2020
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

wtorek, 10 lutego 2026

WŁAMANIE

TOMASZ TOMASZEWSKI

„Nie możesz wybrać, żeby nie płacić ceny, możesz tylko wybrać, jaką cenę zapłacisz.” Jordan B. Peterson

Solidnie rozwinięta fabuła mrocznej opowieści. Spełnia warunki dobrze umocowanego horroru. Reprezentuje klasyczne podejście do gatunku we własnym stylu. Wiele się dzieje, sceny dynamicznie wymieniają się i nabierają szkarłatnego koloru. Podskórnie czuje się, że za incydentami skrywa się tajemnica rzucająca długie cienie na postaci. Osobowości niepogłębione, ale prezentują się różnorodnie. Przynależą do barwnych akcentów powieści, angażuję się w śledzenie ich reakcji i zachowań. 

Czwórką włamywaczy, w wieku między trzydziestką a czterdziestką, dowodzi Aleksander. Mężczyzna konkretny i niewahający się użyć przemocy. Mózg operacji i niekwestionowany lider grupy. Mistrzem w rozpracowywaniu systemów alarmowych jest Staszek, sejfów Witek, zaś nieprzeciętne zdolności hakerskie wykazuje Romek. Zgrana ekipa, wielokrotnie już na akcji, uczestniczy w spotkaniu rekrutacyjnym o zastanawiającym wydźwięku. Pomimo obiekcji, podejmują się zlecenia kradzieży obrazu i biżuterii, tym bardziej, że załatwienie sprawy nie powinno nastręczać większych kłopotów. Lokalizacją jest domek letniskowy na leśnym uboczu, oddalony od innych zabudowań. Jednakże sytuacja od początku wymyka się im spod kontroli.

Tomasz Tomaszewski zręcznie podkręca napięcie niedopowiedzeń i nieprzewidywalnych elementów. Wiem, czego się spodziewać, eliminacja rządzi się utartymi szlakami, ale i tak się wciągam. Podoba mi się majstrowanie przy suwaku odczuć powiązanych z postrzeganiem kogoś jako dobrego lub złego. Wrażenia mieszane nie tylko ze względu na okoliczności, ale również fach złodziejski i uczestnictwo świadków. Intuicja podsuwa mi podejrzenia, ale nie przyjmują konkretnej formy. Dopiero w finałowej odsłonie naświetlone fakty pozwalają zrozumieć bieg zdarzeń i wycinają niezły numer w sprytnej, prowokacyjnej i bezwzględnej grze. Autor udanie prezentuje lęk i dezorientację, gniew i desperację, przebiegłość i pragnienie zemsty. 

Styl narracji przyjazny i konkretny, obejmuje przeżycia i spostrzeżenia niemal każdej z postaci. Otrzymują główną rolę w scenariuszu mrocznych intencji i niebezpiecznych decyzji. Nie do końca zgrywam się z błyskawicznym przeskakiwaniem między myślami bohaterów, ale nie odbiera mi to pozytywnego odbioru historii. Rozumiem, czym kieruje się autor, szerszym obrazem emocji, z orientacją na jednostkę. Przyjmuję to jako indywidualny styl pisania. Inny odbiorca horroru może uznać wyliczankę myśli i odczuć jako cenne dopełnienie, gdyż wówczas opowieść wyda się mu bardziej prawdziwa. Jestem zadowolona ze spotkania z "Włamaniem", atrakcyjnie bawię się w klimacie horroru, jestem ciekawa, co pojawi się na kolejnych stronach, zastanawiam się, jak interpretować bieg zdarzeń, staram się wyczuć jakiego sekretu nie znam. Doceniam dreszczyk wsparty aurą izolacji, zamknięcia i ryzyka śmierci, czegoś, co skrywa się pod pierwszym wrażeniem i nieustanną prowokacją. Przekonuje akcja nasycona incydentami, właśnie tak jak lubię, a zaskakujące znaczenie i przesłanie zakończenia znacznie podnosi rangę horroru. 

4.5/6 – warto przeczytać
horror, 276 stron, premiera 22.10.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

czwartek, 5 lutego 2026

POBŁYSK

GRZEGORZ BOBIN

„Bałeś się tego, czego nie znałeś… 
Często boimy się rzeczy, których nie znamy.”


Sądziłam, że zapoznam się z powieścią, jak to mam w zwyczaju, w jeden dzień. Jednak zorientowałam się, że to typ książki, który zyskuje przy kilku spotkaniach. Przy większej dawce czułam lekkie znużenie, a jedno czy dwudniowa przerwa działała na korzyść opowieści. Podobało mi się bezpardonowe rozprawianie się z postaciami bez względu na odcień bieli, szarości i czerni. Czułam niedosyt podkręcania zagrożenia i trwogi w opisach scen. Fantasy wypełniała krwista czerwień i smród spalonych ciał czarownic. Autor zdecydował się na wariant ostrych i szybkich cięć, miało to zaskakujący powab, ale skutkowało szybkim zakończeniem czegoś, z czego można było więcej wycisnąć z korzyścią dla klimatu powieści. Brutalność wykreowanego świata, bezwzględność osób nim rządzących, wszechogarniająca obsesja, to elementy działające na korzyść „Pobłysku”. Atrakcyjnie wzniecały silne emocje wobec wrogości i niesprawiedliwości. Grzegorz Bobin wręcz delektował się mrocznością ludzkiej natury, a mnie to pasowało.

Książka udanie przeplatała elementy horroru i fantasy. Oba gatunki wymieszane ze swobodną i naturalnością. Tak jak perspektywa dreszczowca przypadła mi do gustu, miała w sobie coś, co sprawiało, że czekałam na kolejny mocny incydent, tak wykreowany nadprzyrodzony świat, oparty na filarze magii i baśni, nie w pełni przekonywał. Przeszkadzała naiwność i łatwowierność głównych bohaterów, nawet uwzględniając młody wiek i to, że siłą rzeczy, wiele musieli się nauczyć. Miałam wrażenie, że w tym aspekcie czytałam książkę dla młodego czytelnika, nieprzywiązującego wagi do uszczegółowionego otoczenia, pogłębienia portretów postaci, stopniowalności przemian w widzeniu świata i siebie samego. Zgrzytały mocne uderzenia intrygi z prowadzeniem relacji pary Płomyk i Kozik. Z uznaniem odebrałam finałową odsłonę powieści, fantastycznie, że autor wybrał wariant pod prąd oczekiwań i poza przyjętymi schematami. „Pobłysk” poprowadził ścieżkami przygody po różnych krainach, lekcjami zdobywania magicznej wiedzy, silnych zaklęć, unikalnymi kocimi temperamentami zderzającymi się z długimi cieniami ludzkiej natury. Baśniowo, z lekkim odwołaniem do natury średniowiecza, mrożącą krew w żyłach legendą wszechogarniającej wilgoci i grząskich bagien, miast ogarniętych nienawiścią i obsesją.

3.5/6 – w wolnym czasie
fantasy, 414 stron, premiera 17.10.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

środa, 1 października 2025

ZDEPTANE KWIATY 3

RENEE LINN

ZDEPTANE KWIATY tom 3

"Ich pochodzenie było znamieniem, które w najmniej oczekiwanym momencie dawało o sobie znać."

Zerknij do wcześniejszych fragmentów wrażeń odnotowanych przy pierwszym i drugim tomie. ...Renne Linn prowadzi przygody czytelnicze na styku pamiętnika, wspomnień i powieści. Do faktycznych postaci, miejsc i wydarzeń dodaje fikcję. Styl narracji przyjazny, przyjemny dla ucha i wyobraźni, czasami lekko rwany. Przydałaby się dokładniejsza korekta ze względu na pojawiające się literówki, niedopasowanie rodzajów i przekręcenia imion. Prowadzenie rodzinnych tajemnic ścieżką niedopowiedzeń i przypuszczeń podsyca ciekawość. Nieco razi słabe upieranie się przy zdobywaniu informacji przez jedną z głównych bohaterek, zbyt łagodnie traktuje obawy innych, ale w pewnym stopniu ma to uzasadnienie w charakterze Eriki, po części rodzicielskiej relacji z siostrą Basią i złożoności gałęzi rodzinnej powiązanej z bratem Henrykiem. 

Niekoniecznie podchodzi mi rozwlekłość opisów, nie chcę tak szczegółowo angażować się w codzienność postaci, tym bardziej, że brakuje intensywności emocji. Mam wrażenie, że właśnie ze względu na rozdrobnienie emocje giną w opisach i wytracają blask. Jeśli ktoś lubi przygody czytelnicze pisane z rozmachem i uwzględnianiem mnóstwa detali, będzie zadowolony, zwłaszcza jak zżyje się z bohaterami i ciężko będzie na myśl, że trzeba się rozstać. W czasie lektury warto wypisywać, wręcz uzupełniać na bieżąco, drzewo genealogiczne rodziny, sporo powiązań, rozgałęzień i liści życia. Imponuje mi głębokość poznawania korzeni rodziny przez Renee Linn, determinacja zdobywania informacji i konsekwencja w honorowym oczyszczeniu duszy, jak to ujmuje autorka. Nie mam nic przeciwko subiektywnemu podejściu do historii, dlatego, że po pierwsze to nie podręcznik, a po drugie, i tak każdy podchodzi do dziejów narodu i rodu według własnych wspomnień, relacji bliskich, naukowych tekstów. Dziękuję Renee Linn za dedykację w pierwszej odsłonie rodzinnej historii, dodatkowy osobisty element mile widziany.

3/6 – w wolnym czasie
literatura obyczajowa, pamiętnik rodziny, 692 strony, premiera 28.11.2023 
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

ZDEPTANE KWIATY 2

RENEE LINN

ZDEPTANE KWIATY tom 2

"Nie poddawała się jednak, lecz z jeszcze większą zawziętością podnosiła sobie poprzeczkę. Stawała się coraz bardziej odporna na wyzwiska i śmiechy."

Zachęcam, sięgnij do wcześniejszego fragmentu wrażeń odnotowanych przy pierwszym tomie. ...Rodzą się refleksje. Czy można porównywać wartość szkód i liczbę ofiar, zestawiać wykluczenie z zabieraniem życia w obozach koncentracyjnych? Ze względu na szacunek do poprzednich pokoleń, doświadczonych nieszczęść ze strony zachodnich sąsiadów, jak najbardziej powinniśmy pielęgnować pamięć o okrutnych wydarzeniach, ale czy powinniśmy również wybaczyć? Czy traumatyczne przeżycia postaci mogą w ogóle podlegać stopniowaniu, obiektywnej ocenie, finansowej waloryzacji? A może subiektywne odczucia jednostki i rodzin tak naprawdę wykluczają uzyskanie historycznego spokoju i zrównoważenia emocjonalnego?

Dyskryminacja narodowościowa nie dotyczyła tylko niemieckich korzeni w Polsce, o czym zaświadczają "Zdeptane kwiaty", ale również polskich w Niemczech, w tym także w okresie powojennym. Jak spojrzeć na to od strony ludzkiej, sumienia i człowieczeństwa? Czy dzieci mają być szykanowane za czyny rodziców, dziadków i pradziadków? A przecież warto uwzględnić, że nie wszyscy wpadali w rytm nienawiści, dyskryminacji i represji? Jak pokazały fakty, część to ludzie dobrej woli i życzliwości, skłonni do pomocy, okazania troski, odżegnujący się od zła. Oczywiście, można postawić pytanie, na ile w teorii, a na ile w praktyce? I czy otrzymali za ryzykowanie życia dla innych zwykłe słowo dziękuję. Złożony materiał do etycznych i moralnych przemyśleń, zahaczający o filozofię i religię... więcej w kolejnym poście Bookendorfiny, tom 3.

3/6 – w wolnym czasie
literatura obyczajowa, pamiętnik rodziny, 604 strony, premiera 14.12.2022
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

ZDEPTANE KWIATY 1

RENEE LINN

ZDEPTANE KWIATY tom 1

„W warunkach wojennych człowiek… stara się zachować ludzkie odruchy, ale zawsze musi wybierać między życiem a śmiercią.”

Po wakacyjnej przerwie wrócił do aktywnej działalności Dyskusyjny Klub Książki w Bibliotece przy Zielonej w Łodzi. Zapraszam chętnych do uczestnictwa. Spotkania prowadzone są w przyjemnej atmosferze, gorącym klimacie dzielenia się wrażeniami z książek. Wzbogacają je okołotematyczne życiowe wspomnienia uczestników i sympatyczna otoczka zdobywania dodatkowej wiedzy. Przy aromatycznej kawie i cieście, wśród uśmiechniętych i pełnych pasji ludzi, wokół licznych publikacji na półkach, książki zdobywają dodatkowy cenny walor poznawczy. Ciekawie poznaje się spostrzeżenia innych wywołane przez przygody czytelnicze, emocje i refleksje, porównywać ze swoimi. 

 (zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

„Zdeptane kwiaty” Renee Linn znakomicie wpisują się w aurę podążania ścieżką różnorodnych ludzkich losów. Trzy obszerne tomy zapewniają wiele godzin czytania. Przyglądam się obliczu codzienności postaci i wartościom, którymi kierowali się w życiu. Dowiaduję się, z czym musieli się mierzyć, o czym marzyli, czego pragnęli. Spoglądam na atrakcyjne sylwetki i osobowości. W obliczu prawdy, zagrożenia i wyzwań pokazują prawdziwą wersję siebie, nie zawsze korzystną i przychylną. W tle nawiązania do historii Polski i Mazowsza, skutki powojennych zawirowań terytorialnych, społecznych i wyznaniowych. Przeznaczenie potrafi boleśnie dokuczyć, ale to ludzie stają się źródłem ogromnego bólu i cierpienia. Niemieckie pochodzenie i ewangelicka wiara stają się źródłem dyskryminacji. Rodzi się poczucie zdrady przez państwo. Bohaterowie zbierają doświadczenia prześladowań o odwetowym podłożu ze strony ofiar konfliktu zbrojnego. Dostrzegam to, co opisywała autorka, co spotkało Niemców w Polsce w latach od czterdziestych do osiemdziesiątych, współczuję, jednocześnie mam świadomość niewspółmierności w stosunku do ogromu cierpień zgotowanych Polakom przez agresorów Niemców podczas drugiej wojny światowej... więcej wrażeń w kolejnym poście Bookendorfiny, tom 2.

4/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 692 strony, premiera 14.12.2022
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

sobota, 27 lutego 2021

SŁYNNE ZBRODNIE W ZSRR

TALGAT JAISSANBAYEV

"W ZSRR, w odróżnieniu od Zachodu, muzeów się nie okrada."

Kierowana ciekawymi zagadnieniami psychologii zbrodni, przeczytałam już sporo o największych zbrodniarzach, zwłaszcza w zachodnich społecznościach. Nie miałam dotąd okazji do zapoznania się z najgłośniejszymi przestępstwami popełnionymi w dawnym Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wynikało to z ograniczonych możliwości dotarcia do faktów. Komunistyczny blok intensywnie blokował niewygodne informacje. Kreował fałszywy obraz jednostek działających jedynie zgodnie z prawem. Zaklinał rzeczywistość i twierdził, że w drogim mu systemie nie ma ludzi z wynaturzonymi skłonnościami i maniakalnymi szaleństwem. Masowym zbrodniom popełnianym w imię ochrony jedynie słusznej idei przypisywał uzasadnienia i usprawiedliwienia. Kiedy w końcu rozpadł się, ujawniono prawdziwe historie radzieckich zbrodni. Środowisko naukowców, dziennikarzy i pisarzy, zwykli zainteresowani, otrzymali materiał do badań konkretnych zbrodni i ogólnych tendencji. 

Talgat Jaissanbayev zdecydował się na przedstawienie dziesięciu najgłośniejszych przestępstw w Związku Radzieckim. Różnorodnie rozłożyła się tematyka, seryjne morderstwa, sadystyczne dzieciobójstwo, samobójcza obsesja, wojenne zbrodnie, porwanie samolotu, kradzież dzieł sztuki, włamanie do banku, a nawet kanibalizm. W każdym przypadku autor szczegółowo przytoczył sposób działania sprawców, kierujące nimi motywy, okoliczności podążania za mroczną stroną natury. Dał dokładny wgląd w dzieciństwo, wzorce wychowania, czynniki wpływające negatywnie na psychikę. Wyraźnie uwidocznił osobliwe cechy umysłów radzieckich ludzi, bezwzględnych żądań posłuszeństwa partii, długich lat prania umysłów, manipulowania danymi, propagandowego bełkotu, pośredniego i bezpośredniego zastraszania. Skoro oficjalnie nie było przemocy, zatem nie było przygotowań służb policji i wojska do jej eliminacji, kwitła nieudolność organów ścigania, mnożyły się błędy ekspertów kryminalnych, nie było sprawiedliwości dla ofiar i bliskich. 

Od strony tematycznej ciężko przechodzi się przez książkę, czytelnik cały czas ma na uwadze, że to prawdziwe zbrodnie, rzeczywiste tragedie ludzkie, a nie wymyślone scenariusze na potrzeby kryminalnych opowieści. Poznając przerażające fakty bestialskich czynów zadaje sobie pytanie o granicę ludzkiej przemocy. Co prawda, autor przedstawił też i lżejsze przypadki wykraczania poza prawo, nieopanowania żądzy bogactwa, czy pragnienia ucieczki z piekła kajdan chorego systemu, to najcięższe przypadki rodziły największe zainteresowanie, pragnienie zapobieżenia torturom, wykorzystaniom, zwyrodnieniom. Dobrze, że powstają takie publikacje, chociaż interesują w pełni wąskie grono odbiorców, to jednak dają świadectwo czarnej przeszłości, dopuszczają do głosu rodziny ofiar, to co przeżywały i jak były pozostawione same sobie w obliczu dramatu. W pewien sposób to także zachowanie pamięci o samych ofiarach, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, jak wiele z nich nie miało okazji dorosnąć, jak odebrano im życie w dzieciństwie. W jaki sposób zapobiec podobnym sytuacjom? Jak drastycznie ograniczyć, a najlepiej wyeliminować, ciemną strefę mroku, wbrew pozorom wcale nie tak marginalną jak chcielibyśmy wierzyć, ale nie robić tego na papierze, gdyż ten przyjmie wszystko, a naprawdę w mentalności potencjalnych katów?

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 390 stron, premiera 11.12.2020
Teksy ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

piątek, 19 lutego 2021

SEKCJA LEGALNYCH MORDERCÓW. PRELUDIUM

KRZYSZTOF NEUS

"Wyczekiwanie na cudze decyzje zawsze denerwuje."

Pomysł na fabułę zaliczam do udanych, mieszanka kilku klimatów, w których chętnie zanurzam się, a zatem więcej niż szczypta sensacji, intrygujący kryminalny rys, barwne przygody w dzikim środowisku naturalnym, poszukiwania zaginionego skarbu. Jestem pod wrażeniem zgrabnego dobrania proporcji elementów. W każdej części powieści czuje się dynamicznego ducha akcji, wiele się dzieje, a wszystko ma solidne uzasadnienie i logiczne podporządkowanie. Zmagania dobra ze złem, ale nie w infantylnej i typowej odsłonie, a z uwzględnieniem odcieni szarości, a zatem sporo zagadkowości i niedopowiedzeń.

Podoba mi się, że kluczowa postać nie daje się łatwo zdefiniować, wymyka się jednorodnym określeniom, kusi tajemniczo rzucanym cieniem. Kris Abe stopniowo odkrywa przed czytelnikiem zdarzenia z własnej przeszłości, frapująco się je interpretuje i przykleja do teraźniejszych zdarzeń w życiu mężczyzny, chcemy zrozumieć głęboko zakamuflowane motywy kontrowersyjnego postępowania. Drugie skrzypce gra Henry McGregor, dowódca eskapady po inkaskie złoto, bezwzględny, nie cofa się przed niczym w osiągnięciu celu. Również tego bohatera ciekawie nakreślono, choć pod koniec powieści portret nieco rozmywa się, traci na wyrazistości. Szkoda, że Henriego nie stać na więcej. Mamy również barwną osobowość Pedra Mendozy, przyznaję, że student historii zdobył moją sympatię, barwny rys charakterologiczny. Pozostałe osoby jedynie wypełniają tło, nawet Steve niczym nie zaskakuje, po prostu perfekcyjnie odgrywa przyznaną mu czarną rolę. Natomiast ciarki przechodzą po ciele, kiedy weźmie się pod uwagę istnienie sekcji do zadań specjalnych, tajny aspekt funkcjonowania i działania szalenie przyciąga.

Nieco uwiera narracja, długo nie można się do niej przyzwyczaić, zgrać się ze stylem na tyle, aby intensywnie nakręcać się podczas poznawania książki. Wszystko składnie, a jednak brakuje pazura szarpiącego wyobraźnię czytelnika, zbyt statycznie w stosunku do dynamicznej treści. Zanim przenosimy się do Amazonii, by odnaleźć miejsce od wieków ukryte przed wzrokiem człowieka, wzięte w posiadanie przez dżunglę, najpierw przeżywamy wyjątkowo niebezpieczny lot samolotem. Lubię, kiedy powieść zaczyna się od mocnych uderzeń zapowiadających kolejne ujęcia ciemności i złożony scenariusz zdarzeń. Książkę zaliczam do typowo męskiego czytania, mocne atuty intrygi, sporo bezpośredniej przemocy, polowania na wymykającą się zwierzynę. Debiut wywołuje przychylność odbiorcy, daje bilet wstępu na wyprawę połączoną z walką o przetrwanie, gdyż drapieżcy czają się na każdym kroku, przede wszystkim w ludzkiej postaci. Liczę, że powstanie kontynuacja, chętnie się zapoznam, przewiduję, że autor rozwinie skrzydła.

4/6 - warto przeczytać
sensacja, 384 stron, premiera 10.01.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

czwartek, 19 kwietnia 2018

TWARZ GRETY DI BIASE Magdalena Knedler

[PRZEDPREMIEROWO]

"Przypomniał sobie to nagłe i obezwładniające odkrycie, że każdy człowiek jest jak osobna, niemożliwa do powielenia historia."

Zarówno sztuce, jak i miłości, nie można oprzeć się. Obie magnetycznie przyciągają, dopominają się wnikliwej uwagi, prowadzą w świat zmysłowych doznań. A co, jeśli sztuka i namiętność połączą się? Zyskują na pięknie, szlachetności i intensywności, odsłaniają skrywane tajemnice, leczą bolesne rany, ale też nadają barw wolności i wyzwalają od samotności. Powieść opowiada niezwykłą historię, uwodzi narracją, pobudza niepokojem, odwołuje się do emocji czytelnika, jest świadectwem zrozumienia potrzeb ludzkich serc, wyjątkowej wrażliwości i artystycznej estetyki autorki. Podróż w świat kalejdoskopowych uczuć, przygnębiających i krzepiących, zapomnianych i wskrzeszonych, trwożnych i odważnych.

Właśnie taką literaturę obyczajową, napisaną ze smakiem, wyczuciem, wrażliwością i głębią. To nie tylko wciągające zaczytanie, ale podróż w wyjątkowy świat kalejdoskopowych emocji, przygnębiających i krzepiących, zapomnianych i wskrzeszonych, trwożnych i odważnych. Człowiek z ciężkim bagażem życiowych doświadczeń, stojący przed nowym wyzwaniem, zbierający siłę na walkę o pragnienia i marzenia. Ale to też nieoczekiwany impuls i błysk nieśmiałej nadziei rozgrzewającej serce, który za sprawą szczerości, ufności, czułości i zrozumienia, przemienia się w intensywny blask miłości. I tak naprawdę nie liczy się bezpośrednie spełnienie, ale pokonywanie drogi wiodącej ku niemu, początkowo lękliwe i bojaźliwe, z czasem śmielsze i zachłanniejsze.

Nic dziwnego, że autorka zdecydowała się poprowadzić opowieść odwołując się do niedefiniowalnej jak emocje, pełnej pasji sztuki, literackich kompozycji słów i malarskich dzieł artystycznych, w których przeniesione na płótno uczucia, tęsknoty, sny i fantazje, będące świadectwem istnienia lub wyobraźni, łączą umiejętności i ekspresję twórcy z indywidualnym spojrzeniem i doznaniem odbiorcy. Po obu stronach pojawia się natchnienie i inspiracja, często sygnał do podjęcia inicjatywy, odrzucenie bolesnych wspomnień, wyruszenie w odkrywanie prawdy, wyzwolenie od ograniczeń i zagubień, zaburzenie monotonnego i nudnego rytmu codzienności, absurdalnego repertuaru kompulsywnych zachowań, pokonanie frustracji i lęku przed nieznanym, budzenie chęci do nasyconego kolorami życia, a przede wszystkim zamienienia samotności bliskością, a smutku radością.

Powieści cudownie wnika w relacje między prawdziwym, choć unikającym rozgłosu talentem, a sensytywną osobowością. Niezwykła intymna korespondencja prowadzona przez wyjątkowo tajemniczą włoską malarkę, Gretę di Biase, i właściciela wrocławskiej galerii, Adama Dancera. Choć elektroniczna wersja listów, to jednak pisanych w tradycyjnym stylu, pięknym języku, sugestywnym obrazem, namacalnym portretem, jakby dla podkreślenia rangi i doniosłości rozmów, otwartości na wysłuchanie drugiego człowieka, wypełnionych niewymuszonością, autentycznością i wiarygodnością. Dobre intencje przeradzające się w gorące i namiętne barwy przyspieszonego pulsu i kokieteryjnej zmysłowości.

Wyraziście wykreowanie postaci wyłaniają się z historii, różnorodne i nietuzinkowe, a zarazem mające tak wiele wspólnego z każdym czytelnikiem. Adam Dancer, którego nazwisko trafnie symbolizuje osobisty taniec życia, nieśmiałe i drobne kroki, melancholijne nuty, nagłe zaskakujące uderzenie, silny akcent i śmiały rytm. Greta di Biase, w srebrnym welonie i nad jeziorem, kontrastowo i z różnym wydźwiękiem, a jednak spójnie i harmonijnie. Zygmunt Markiewicz, wprowadzający humor i szczyptę pozytywnego zakręcenia, oraz poszukująca własnej tożsamości i skonfliktowana wewnętrznie Nita. Przysłuchujemy się opowieści, odsłaniamy skryte twarze głównych bohaterów, poznajemy, rozumiemy i akceptujemy ich przeszłość, usposobienie i mentalność.

Zainteresowanie i wzruszenie towarzyszą podczas przewracania kolejnych stron, nasilają się po zapoznaniu się z ostatnimi rozdziałami powieści. Rewelacyjna finalna odsłona, ogromne brawa dla pisarki za takie a nie inne zakończenie, nic w nim bym nie zmieniła, żadnego zdarzenia, słowa czy myśli, a to powoduje, że przygoda czytelnicza przepaja przyjemnością i satysfakcją, pozostawia wyraźny i pożądany ślad w refleksjach. Książkę przeczytałam podczas jednego spotkania, nie śpieszyłam się, delektowałam nią, jednocześnie nie pozwoliłam, aby realny świat oderwał mnie od niej nawet na chwilę. Inne moje przygody z książkami autorki: "Winda", "Historia Adeli", "Dziewczyna z daleka", "Nic oprócz strachu", "Nic oprócz milczenia".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura obyczajowa, 396 stron, premiera 09.05.2018
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 12 lutego 2018

UWIKŁANY Włodzimierz Malczewski

[PRZEDPREMIEROWO]

[REKOMENDACJA]

"Informacja jest cenną rzeczą... Prawda będzie taka, jaką my podamy."

Męska odsłona thrillera, mroczne zależności, brudne interesy, powab instynktów. Dać się złapać w sidła przestępcze, to jedno, ale samemu dążyć do utraty kontroli nad własnym życiem, to drugie. Poznajemy zakulisowy sekretny świat mediów, polityki i biznesu, a w nim hazardową próbę wybicia się ponad przeciętność.

Interesujące i intrygujące studium mrocznych zależności, w które człowiek wikła się, świadomie zagłębia w ciemne strony ludzkiej natury, i choć w opisywanej historii nie mają one odwołań do zbrodni, ale do przekraczania granic świata przestępczego już jak najbardziej tak. Z jednej strony znudzenie stagnacją codzienności, sfrustrowanie brakiem wymiernego sukcesu życiowego i zawodowego, a z drugiej pogoń za pozorną ekscytacją, blaskiem podniecenia, pragnieniem jak najszybszego złapania wygranej w niepokornym przeznaczeniu, pójścia na skróty w loterii życia.

Głównym bohaterem powieści jest młody dziennikarz, dorabiający jako barman w restauracyjnym barze znanym elitom stolicy. Człowiek z nadszarpniętym kręgosłupem moralnym, goniący za przyjemnościami, skonfliktowany wewnętrznie i wyjątkowo podatny na manipulacje. Miota się emocjonalnie tłamszony konfrontacją między tym, o czym zawsze marzył i na co liczył w życiu, a tym, co faktycznie zdołał osiągnąć. Mierne perspektywy na przyszłe dokonania skłaniają go do pójścia drogą na skróty. Wkracza w skomplikowany układ mający zapewnić ożywienie w rutynie, triumf nad słabościami, dobrobyt i posłuch w oczach innych. Jednak od współzależności, której się poddaje, nie ma już odwrotu, nie jest łatwo zmienić obrany kierunek.

Przyjęta niemoralna propozycja z każdym dniem staje się coraz większą pułapką jego duszy, coraz mocniej zapętla się, osadza na jego sumieniu, wprowadza w stan bezsilności i braku możliwości oswobodzenia. Zastanawiający jest mechanizm wyrzekania się samego siebie, obsadzenia w głównej roli w dochodowych wizjach, obietnicach władzy, pogoni za omamami i mrzonkami. Bezwolne osaczanie się w niemożliwej do wyplątania sytuacji, bierne przyglądanie się złowrogim wydarzeniom i niepokojącym incydentom, narażanie się na niepotrzebne ryzyko i niebezpieczeństwo. Przygoda czytelnicza z dreszczykiem, wydawałoby się fikcja, a jednak jak wiele w niej odniesień do faktów. Dobrze mi się ją czytało, ciekawa kluczowa postać i jej rozterki.

thriller, 322 strony, premiera 02.2018
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

środa, 20 grudnia 2017

HISTORIA ADELI Magdalena Knedler

"Każdy przynajmniej raz trafia w życiu na osobę, która może go ocalić."

Przyjemne, ciepłe i optymistyczne obyczajowe zaczytanie, wzbogacone detektywistycznymi nutami. Sympatycznie zanurzać się w powieści, spoglądać na scenariusze losów, w których nie brakuje przeplatających się słodkich i gorzkich tonów. I poruszające przesłanie, tak bardzo pasujące do grudniowego świątecznego nastroju, ale obowiązujące we wszystkich porach roku, dotyczące czynienia dobra, które po jakimś czasie wraca do ofiarodawcy ze zdwojoną mocą, choć nie zawsze z kierunku, z którego spodziewałby się je dostrzec. Ale to również uzdrowicielski wymiar pomocy, przysługi, uprzejmości i serdecznych gestów, przynoszący ulgę i ukojenie, zabarwiający przyjaznymi i słonecznymi kolorami myśli, wygrywający delikatną melodię pocieszenia i pokrzepienia, dzięki której wygasają żal, poczucie winy i wyrzuty sumienia.

Adela Henert, trzydziestoczterolatka, po śmierci męża sprzedaje ukochaną księgarnio-kawiarnię, opuszcza południowe włoskie miasteczko i udaje się do Wrocławia, aby tam próbować poradzić sobie z tragedią. Przepełnia ją pragnienie, aby dobrymi uczynkami rozpocząć nowy etap w życiu, nadać mu jeszcze głębszy wymiar i wyrazistszy sens. Z pomocą drobnych uśmiechów losu i sprzyjających okoliczności zaczyna goić bolesne rany duszy. Wyczekuje odmiany przeznaczenia przybierającego kurs ku zrozumieniu i szczęściu. Autorka prowadzi nas także wątkiem rodzinnej tajemnicy, którą interesująco stopniowo roszyfrowuje się. Odkrywamy obrazy złożonych ludzkich relacji i poznajemy siłę niezapomnianych uczuć. A spoiwem wszystkiego stają się nawiązania do sztuki, muzyki, kina i literatury. Powieść prowadzona niespiesznie, zgodnie z dojrzewaniem głównej bohaterki do rozliczeń z przeszłością, ale nie brakuje w niej intrygujących akcentów. Podoba mi się osadzenie fabuły w polskich realiach, a jedynie sugestywnymi portretami nawiązywanie do włoskich klimatów. Różnorodność gatunkowa, w której swobodnie porusza się Magdalena Knedler, powoduje, że każda książka autorki jest dla czytelnika niespodzianką w podwójnym wymiarze. Do moich poprzednich przygód czytelniczych należą książki "Winda", "Nic oprócz strachu" "Nic oprócz milczenia" i "Dziewczyna z daleka".

4/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 408 stron, premiera 25.10.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res.

piątek, 11 sierpnia 2017

WYSPY KORALOWE Krzysztof Kryza

"Do każdej wyprawy przygotowuję się długo, nieraz kilka lat. Podróże rodzą się z marzeń... wolę dobrze poznać jedno miejsce niż kilka przelotnie... Chociaż podróżuję sam, nigdy nie czuję się samotny... spotykam wszędzie dobrych i uczynnych ludzi, którzy chętnie i bezinteresownie mi pomagają."

Pierwsze wrażenie, które nasuwa się, kiedy zagłębiamy się w relację z siedmiomiesięcznej podróży po Fidżi, Vanuatu i Wyspach Salomona, to umiejętność wyczerpującego i interesującego przedstawienia wrażeń z poznawania świata. Narracja uwzględnia wnikliwe opisy elementów dostrzeżonych w otaczającej rzeczywistości, a jednocześnie pulsuje własnym spokojnym rytmem podróży, któremu i czytelnik chętnie się poddaje. Fascynująco jest towarzyszyć autorowi na każdym kroku wędrówki, spoglądać na turkusowe wody Pacyfiku, urzekające panoramy wysp archipelagów, otaczające je bogate w życie rafy koralowe. Ujmują nas różnorodne krajobrazy, zarówno te naturalne stworzone przez przyrodę, jak i powstałe w wyniku działalności człowieka.

Uważnemu spojrzeniu na świat, jednoczesnemu zrozumieniu szerszej perspektywy i dostrzeżeniu drobiazgów, towarzyszy wyjątkowe odczuwanie nastrojów mieszkańców odwiedzanych miejsc, swoboda w komunikacji, pomimo znajomości ich rodzimych języków. Kontakt i porozumienie, ponad kulturą, tradycją, zwyczajami, religią, bazowanie na szacunku, zrozumieniu i akceptacji. Wzbogacanie wspomnień z podróży ciekawostkami przyrodniczymi, charakterystyką codziennego życia, elementami z historii, a także społecznym, politycznym i gospodarczym kontekstem, powodują, że poznawanie świata staje się ciekawsze, pełniejsze i cenniejsze. Mamy wrażenie jakbyśmy sami zawitali do przybliżanych przez autora zakątków naszej planety, mieszkali tam przez dłuższą chwilę, uchwycili lokalną przeszłość, ale i zmiany dokonujące się obecnie.

Zapragnęłam zobaczyć zwłaszcza wyspę Lopevi, czarną od pyłu z erupcji i wyziewów czynnego wulkanu, jej księżycowy klimat, spektakl ziejącego ognia. Przemierzyłabym również nasyconą zielenią wyspę Santa Isabel, poznała gościnność jej mieszkańców. Niezwykłym przeżyciem byłoby także zajrzenie na wyspę Taveuni, słynącą z bujnej i różnorodnej przyrody, czy podziwianie niesamowicie poszarpanej linii brzegowej i tropikalnej roślinności wyspy Vanua Levu. Mnóstwo miejsc, do których chciałoby się dotrzeć, które można zwiedzać posiłkując się marzeniami, i jak przekonuje Krzysztof Kryza, przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych. Pasjonujące przygody, może i mnie uda się kiedyś zgromadzić własne przeżycia, odbyć podróż już nie za pośrednictwem książki, ale faktycznie zawitać na malowniczych egzotycznych skrawkach ziemi rozrzuconych na Oceanie Spokojnym.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura podróżnicza, 464 strony, premiera 06.07.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)

niedziela, 23 kwietnia 2017

KRZYŻOWIEC Grzegorz Wielgus

"Każda katastrofa w historii ludzkości zdawała się mieć własny panteon bohaterów oraz nikczemnych dusz, których zalety i wady tym jaśniej było widać, im dotkliwszy nastawał kataklizm."

Dla miłośników bazujących na przemyślanych koncepcjach powieści historycznych, osadzonych w średniowiecznych czasach, wspartych sporą dawką grozy i fantasy, książka okaże się ciekawą przygodą czytelniczą. Już od pierwszego rozdziału czujemy jej niesamowity klimat, fantastycznie oddanego ducha epoki, przekonuje nas obrazowy i wciągający styl pisania. Zwracamy uwagę na płynność zdarzeń, zgrabne opisy, interesująco wplecione uszczegółowienia, umiejętne nawiązania do istotnych elementów religijnej, politycznej i społecznej sytuacji ówczesnych czasów. Powieść napisana z rozmachem, zapewnia kilka dni dobrego zaczytania. Najlepiej smakuje, kiedy w spokojnym rytmie delektujemy się nią, wymaga skupienia, ale jednocześnie nagradza cennymi źródłami do przemyśleń.

Jedenasty wiek, Krzyżowiec, Rycerz, złożył przysięgę, która przetrwała nawet jego śmierć. Po bezowocnym poszukiwaniu ukojenia w klasztornych murach, pragnie zatrzeć swe zatrważające grzechy i znaleźć oczyszczające odkupienie. W tym celu udaje się w długą, żmudną i ciernistą wędrówkę z Awinionu do Jerozolimy. Niebezpieczna samotna wędrówka obfituje w wypełnione przemocą intrygujące wydarzenia, bitwy i pojedynki. Napotyka różnorodnych ludzi, ale także niepokojące i nadprzyrodzone postaci. Przede wszystkim jednak, Rycerz toczy zaciekłą walkę z samym sobą. Kiedyś skoncentrowany tylko na gorączce bitew i smaku rozlewanej mieczem krwi, dziś napominany przez własne sumienie, próbuje porozumieć się ze sprzecznym obrazem siebie, ułożyć w całość poszarpane i wywołujące rozdarcie wspomnienia, oczyścić się z dawnych mocno ciążących na nim przewin i odstępstw.

Epidemia dżumy, zarazy pustoszącej europejskie miasta i wsie, czarna śmierć wywołująca przerażenie, podsycająca zabobony, odkrywająca słabości ludzkiej natury, obnażająca objawy zepsucia i gnicia duszy. Morderstwa, rabunki, nikczemności, wyzysk, okrucieństwo, a na tle tych korzeni zła ludzkiego rodu, jakże wymowne milczenie głównego bohatera. Przeniesienie ciężaru na jego pokutną wędrówkę, głód walki wciąż pchający go naprzód, jednak jakby już w dobrej sprawie, z potrzeby serca i w sprawiedliwej obronie. Czyżby nawet najstraszliwszą brzydotę i szpetotę można było napełnić szlachetnością i wspaniałomyślnością? Na ile da się skorygować odkształcenia wartości moralnych, upadek godności ludzkiej i zapomnienie o rycerskim honorze? Oryginalna i nieszablonowa propozycja czytelnicza, na którą warto zwrócić uwagę.

4/6 - warto przeczytać
powieść historyczna, 374 strony, premiera 2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi i wydawnictwu Novae Res. :)

niedziela, 26 lutego 2017

ŁZY NOCY Anna Rychter

Annna Rychter pięknie uwodzi historycznym klimatem, ciekawym odwołaniem do burzliwej średniowiecznej przeszłości chełmskiej ziemi. Intrygująco wprowadza w świat mrocznych tajemnic i sekretów, królewskich skarbów, które pobudzają wyobraźnię archeologów. Wciągające zaczytanie, śladami wikingowych opowieści, tropem zaskakujących współczesnych zdarzeń, niewyjaśnionego morderstwa, dawnej miłości i niezaspokojonych pragnień.


[PRZEDPREMIEROWO]

"Gnany śmiertelnym strachem nie zastanawiał się ani chwili dłużej... stanął obiema nogami na zrębie studziennego muru i zobaczył, że w ścianie, tuż nad taflą wody, widnieje dosyć szerokie wejście do podziemnego tunelu... Starannie wysklepiony kredowy korytarz pozwalał na swobodne przesuwanie się po nim pojedynczego człowieka z na wpół zgiętymi plecami."

Anna Rychter pięknie uwodzi historycznym klimatem, odwołaniem do dalekiej przeszłości chełmskiej ziemi, w której zamknięte zostało wiele tajemnic, sekretów i skarbów, pobudzających wyobraźnię archeologów, miłośników średniowiecznych czasów i wikingowych opowieści. Z zainteresowaniem wczytywałam się w historyczne odniesienia, napisane w przystępnym i wciągającym stylu. Powstało pragnienie, aby udać się w opisywane regiony, poznać ich bogate dziedzictwo, poczuć ducha dawnej stolicy pogranicznego księstwa. Burzliwe dzieje zaowocowały licznymi legendami, niesamowitymi opowieściami, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie, wciąż nic nietracącymi na blasku i atrakcyjności. Nic dziwnego, że główna bohaterka powieści, Justyna Jankowska-Meyer, profesor archeologii, doszukuje się ziaren prawdy, potwierdzenia, mocy zaklętych w wykopaliskowych artefaktach. Przechodząc przez magiczne wrota przeszłości miasta, kobieta zostaje uwikłana w zadziwiające i intrygujące wydarzenia.

W powieści pojawia się wiele niejednoznacznych postaci, mniej lub bardziej bliskich Justynie, wplątanych w opowieść o zagadkowych średniowiecznych rzeźbionych bransoletach. Dochodzi do niewyjaśnionego przez wiele lat morderstwa, niezwykłych incydentów, zdumiewających odkryć, nadzwyczajnego udziału ducha przeszłości. Właśnie te sensacyjne i kryminalne wątki fabuły okazały się interesujące i porywające, trzymające czytelnika w napięciu i zniecierpliwieniu, jak dalej potoczą się losy bohaterów, w jaki sposób zazębią się ich ścieżki życia, jakie konsekwencje wiązać będą się z ich nieposkromioną ciekawością i pogonią za tropem koronnych klejnotów. Szkoda, że autorka nie poszła głębiej w tym kierunku, bo wspólnie z wyjątkowym klimatem książki, odczuwalibyśmy jeszcze większe wciąganie przygodą czytelniczą. Natomiast wątki romantyczne otulające Justynę, nie do końca przekonały mnie swoim wydźwiękiem, mam wrażenie, jakby niewystarczająco zespoliły się z resztą malowniczo przedstawionej historii, jednak doceniam ich ciekawe wyjaśnienie.

4/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 292 strony, premiera 03.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)

piątek, 17 lutego 2017

STAN WYŻSZEJ ŚWIADOMOŚCI Bogdan Bolesław Szykuła 46/2017

"Natomiast prawie wymarły gatunek ludzki żył w nielicznych tylko grupach, w głębokich lepiej lub gorzej wyposażonych bunkrach..."

Tym razem nie udało się nawiązać nici porozumienia z książką, nie wciągnęła mnie na tyle, abym czytała ją z zadowoleniem. I nawet dość ciekawy pomysł na fabułę, dynamiczna akcja, zaskakujące wydarzenia, nie zdołały zafascynować. Powieść czyta się szybko, nie wymaga większego skupienia, głębszego spojrzenia w pobieżnie rozwijane wątki, w zasadzie lektura na zapełnienie czasu. Nie raził mnie styl czy sposób prowadzenia wydarzeń, ale nie było tego koniecznego pazura, aby historia przyciągnęła, okazała się przekonująca.

Nie po drodze mi z książką, jednocześnie nie mogę powiedzieć, że była zła, po prostu nie zaskoczyło i spotkanie okazało się mało satysfakcjonujące. Natomiast wysoko oceniam samo zakończenie, oryginalne, nieoczekiwane i dające w pewien sposób do myślenia. Wiele się w niej dzieje, nad planetą zawisa tajemnicza mgła, na świecie następują zaskakujące wydarzenia, dochodzi do bestialskich mordów na kobietach w ciąży, a obce istoty z kosmosu kradną tlen. Ludzie zmuszeni są chronić się w bunkrach, tylko nieliczni podejmują walkę, ale nie mają pojęcia, z czym tak naprawdę przyszło im zmierzyć się. Oczywiście, w akcję natychmiast angażują są przedstawiciele środowiska wojskowego i naukowego. Czy istnieje równoległy świat? I jaki związek ma z nim antymateria? Co kryje się za tytułowym stanem wyższej świadomości?

3/6 - w wolnym czasie
science fiction, 183 strony, premiera 12.12.2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)

poniedziałek, 13 lutego 2017

DZIEWCZYNA Z DALEKA Magdalena Knedler 42/2017

[PRZEDPREMIEROWO]

"Milczała już tak długo, że teraz pod koniec życia, nie widziała sensu w rozgrzebywaniu przeszłości. Nigdy go zresztą nie widziała. Nie chciała naprawiać błędów i szukać przebaczenia czy zrozumienia, nie dążyła do tego, by wytykać komukolwiek winy. Teraz było już za późno."

Zaciekawiła mnie ta historia, jej bieg zaczyna się tuż przed początkiem drugiej wojny światowej i trwa do czasów współczesnych. Wiele w niej silnych emocji, wzruszeń, niedoli, dramatów, niewiadomych, kłamstw, nieokiełzanej zemsty, nieoswojonych obaw i niewypowiedzianych słów. Z każdym rokiem bolesna prawda chowała się coraz głębiej pod warstwami szarej codzienności, traumatycznych wspomnień, mocno przenikliwych obrazów, od których nie można uciec, wciąż pozostawała niezapomniana i nierozliczona. Trudno zabić poczucie wstydu i zdławić wyrzuty sumienia, jeśli człowiek nie potrafi zmierzyć się z nimi. Czasem potrzeba kilku pokoleń, aby prawda wyłoniła się na powierzchnię, pozwoliła właściwie zinterpretować się, pomogła okiełznać nękające demony przeszłości, dać długo wyczekiwaną ulgę i upragnione ukojenie. Jednak, czy po blisko osiemdziesięciu latach można dokonać szczerej spowiedzi przed samym sobą i najbliższymi, pozbyć się ogromnego ciężaru uniemożliwiającego czerpanie radości z każdego nowego dnia, naprawić szkody moralne, odkupić ciężkie winy?

Autorka przybliża złożone i fascynujące losy niemal stuletniej Nataszy Silsterwitz, odgradzającej się od świata, dopuszczającej do siebie jedynie wnuczkę Lenę i to też na określonych warunkach. Z każdym rozdziałem, uchylanym rąbkiem tajemnicy, coraz mocniej wciągamy się w scenariusz nietuzinkowych zdarzeń, nie możemy doczekać się rozwiązania intrygujących zagadek, pełnego poznania mrocznych sekretów głównej bohaterki, zrozumienia uwarunkowań zachowań i czynów. Zastanawiamy się, kim tak naprawdę okaże się Artur Adams, trzydziestolatek, nieoczekiwanie pojawiający się w domu staruszki. Podróżując w ponurą przeszłość śladami kluczowych postaci docieramy na Wileńszczyznę i Syberię. Obserwujemy, jak miłość miesza się z zemstą, zdradą i zbrodnią, jak często brakuje w człowieku odwagi, niezłomności, wytrwałości, odporności na ciosy i upokorzenia, czy prawidłowego rozróżniania dobra i zła. Stare fotografie, srebrna piersiówka, niebieska sukienka, muzyka wypełniająca wspomnienia, a także zimno, strach i samotność.

Przejmująco, wnikliwie, ze zrozumieniem, odmalowane różnorodne blaski i cienie ludzkich losów, ich zaskakująca przewrotność i powtarzalność, skrawki szczęścia i radości podarowane przez przeznaczenie, jednocześnie porcje bólu i cierpienia przywołane przez brutalne wojenne czasy. Jak nieraz bardzo pragniemy uwolnić się od własnej historii, przekazać ją komuś innemu, pozwolić ocenić z dystansu, poddać potępieniu lub usprawiedliwieniu. Odarcie ze złudzeń i nadziei niszczy człowieka wewnętrznie, wyzwala mnóstwo negatywnych emocji, nad którymi niezwykle ciężko jest zapanować. Odpowiada mi styl, w jakim książka została napisana, swobodny, niewymuszony, koncentrujący się na emocjach, zwracający uwagę na istotne szczegóły, ale nieprzytłaczający zbędnymi opisami. Momentami atmosfera powieści staje się nieco magiczna, choć realistycznie opisująca rzeczywistość. Bardzo przyjemnie jest zaczytywać się w ciekawych i poruszających historiach, które z dużym prawdopodobieństwem mogłyby faktycznie wydarzyć się.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa
data premiery: 15.02.2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res. :)

sobota, 21 stycznia 2017

METODYK Daniel Radziejewski 20/2017

"Z biegiem czasu coraz więcej pojedynczych myśli buntowało jego wnętrze i podważało pracę, która nadawała głęboki sens jego zawodowej egzystencji."

Ciekawie, wartko i wnikliwie opisana historia młodego nauczyciela języka angielskiego, rozpoczynającego pracę w gimnazjum i podejmującego studia doktoranckie. Maksymilian Koziołkiewicz przepełniony dumą z dotychczasowych osiągnięć marzy o rozwinięciu kariery naukowej. Wierzy, że świat stoi przed nim otworem, determinacja i ciężka praca zaowocują sukcesami, a entuzjazm i pasja staną się niezawodnymi sprzymierzeńcami. Z ogromnym zapałem podchodzi do wypełniania obowiązków zawodowych, stara się nawiązać jak najlepszy kontakt z uczniami, być wspaniałym wychowawcą. Starannie przygotowuje się do spotkań z promotorem na wyższej uczelni. Niestety, z czasem wszystko zaczyna się komplikować, obierać niebezpieczny kierunek, mężczyźnie trudno jest zapanować nad życiem, także w sferze prywatnej, jako młody ojciec i mąż.

Podobało mi się spojrzenie na kontrast między teorią a praktyką. Prawdziwa rzeczywistość znacznie różni się od zakładanej. Wzorcowa metodyka z podręczników wygląda inaczej niż stosowana w murach szkoły. Wnioski wysuwane z licznych konferencji naukowych nie znajdują potwierdzenia w realiach systemu edukacji. Autor interesująco przybliża kolejne wydarzenia z życia głównego bohatera, ukazując coraz mocniej zaciskającą się pętlę na śmiałych ambicjach, planach i wyzwaniach. Nawał pracy, chorobliwy perfekcjonizm, znamiona pracoholizmu i obsesja na punkcie kariery, zaczynają tworzyć wybuchową mieszankę zmęczenia, rozdrażnienia, frustracji, zwątpienia, bezsilności, otępienia i wyjałowienia. Ale to niestety nie jedyne problemy, z jakimi boryka się młody nauczyciel. Maksymilian, maksymalnie zafiksowany na sukces, Koziołkiewicz, uparty jak kozioł, zbuntowany, buńczuczny, idealista nie przyjmujący słów krytyki.

Klimat powieści, choć przygnębiający, to jednak wciągający, nakłaniający do refleksji nie tylko na tematy dotyczące indywidualnej natury człowieka, pogoni za zabezpieczeniem materialnym, pogubienia się w hierarchii wartości, szukania ukojenia w alkoholu, ale także specyfiki zawodu nauczyciela, środowiska pedagogicznego, warunków płacowych, postaw młodzieży. Nie brakuje umiejętnie wytworzonej niepewności, intrygujących wątków i dramatycznych zdarzeń. Narracja z kilku perspektyw zgrabnie uzupełnia się dając wyczerpujący obraz rozgrywanych sytuacji i wyzwalanych emocji. Zagłębiamy się w ponury i bolesny scenariusz losu jednego z młodych nauczycieli, zastanawiając się, jak wiele w nim analogii i nawiązań do rzeczywistości.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna
data premiery: 2008

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)

piątek, 20 stycznia 2017

POD PODSZEWKĄ MAGII Zbigniew Chrząszcz 19/2017

"To zło emanowało jakąś atmosferą dostojeństwa i powagi. Jakby ubrane było w elegancki strój wieczorowy i roztaczało aurę władzy i niepodważalnego autorytetu."

Przyjemna i wciągająca propozycja czytelnicza dla tych, którzy lubią zanurzać się w klimacie tajemnic, sekretów, niewiadomych, poczuć dreszcz sensacyjnych wydarzeń, niepokojących splotów okoliczności, śmiertelnego niebezpieczeństwa grożącego kluczowym postaciom, a także spróbować detektywistycznych umiejętności w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek. Intrygująca mieszanka różnych gatunków literackich, która została odpowiednio dobrana i w atrakcyjnym stylu zaproponowana amatorom mocnych czytelniczych wrażeń. Thriller pochłania naszą uwagę, z zaangażowaniem śledzimy odwieczną walkę dobra ze złem, interesujące zjawiska ze świata rzeczywistego i magicznego, zmagania bohaterów z trudnymi, niecodziennymi i szybko kumulującymi się wyzwaniami. Przemyślana konstrukcja fabuły, dynamiczne tempo, ciekawe profile postaci, wciągająca narracja i sympatyczny klimat, powodują, że chętnie zagłębiamy się w książkę. Choć nie ukrywam, że oczekiwałam jeszcze więcej zaskakujących elementów, nietypowych obrotów spraw, pozostawienia czytelnikowi swobody w uruchamianiu kreatywnej wyobraźni.

Na początku jesteśmy świadkami kilku niepokojących i dramatycznych wydarzeń sprzed ćwierć wieku, a następnie w porywającym stylu przenosimy się do współczesnych czasów. Wspólnie z liczną grupą przyjaciół profesora Adama Kocha, cieszącego się uznaniem fizyka, dowiadujemy się o siedemnastowiecznej księdze anonimowego autora, wyjątkowo cennym artefakcie, do którego dostęp mają tylko członkowie tajnego bractwa. Powoli zdajemy sobie sprawę ze wzmożonej aktywności groźnego i potężnego wroga, stymulującego zbrodniczą naturę człowieka. Jego tożsamość wymaga natychmiastowego ujawnienia, dopiero wtedy będzie można w pełni podjąć walkę z ogniskami cierpienia i nienawiści. Mechanizmy chaosu, czarna magia, proroctwo, sztuka iluzji, balansowanie na krawędzi wytrzymałości ludzkiej psychiki, przemiana spokojnych ludzi w brutalnych zabójców. W jaki sposób przeciwstawić się temu, co usilnie pragnie rozsiewać zło, ból i śmierć, nieodwracalnie zmieniać świat na gorszy, nasączać go negatywnymi emocjami, okrucieństwem i bezwzględnością?

4/6 - warto przeczytać
thriller
data premiery: 01.12.2016

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)

czwartek, 19 stycznia 2017

ZBRODNIE W NICKELSWALDE Agnieszka Bernat 18/2017

"Tłum kierował się odwieczną potrzebą zaspokojenia ciekawości, bo jak zwykle fascynacja straszną śmiercią okazała się silniejsza od tego, co marzyciele nazywają człowieczeństwem."

Ciekawa przygoda kryminalna, rozgrywana obecnie, ale w klimacie sięgającym końca dwudziestego wieku, w nawiązaniu do typowej ówczesnej odsłony ponurej polskiej rzeczywistości. Malownicza, choć nudnawa nadmorska mieścina, ignorowana przez świat, nieśmiało wkraczająca we współczesne nastroje turystyczno-komercyjne. Żuławy Wiślane, Mikoszewo (Nickelswalde), rybacka wieś, przy drodze wojewódzkiej 501, gdzie nic zaskakującego się nie dzieje. Aż do przyjazdu Elizy i Pawła, małżeństwa po przejściach, szukającego spokojnego wypoczynku i złapania nadziei na odbudowę związku.

Podoba mi się styl, w jaki Agnieszka Bernat angażuje czytelnika w rozgrywającą się powolnym rytmem akcję, stopniowo dokładając do interesującego scenariusza niepokojące zdarzenia, tragiczne wypadki, odkrywając przekonujące cechy charakterologiczne i zagadkowe fragmenty przeszłości kluczowych postaci powieści, a także umiejętnie podkręcając tempo i zmieniając narratora. Dobrze bawimy się podążając tropem śledztwa prowadzonego przez lokalną policję i gdańskiego komisarza. Na chwilę zaglądamy również do malowniczego Lublina, miasta wydającego się odsłaniać przed nami tajemnice związane z dramatycznymi wydarzeniami.

Jednak wszelkie próby dotarcia do tożsamości mordercy utknęły w martwym punkcie, alibi głównego podejrzanego zostało potwierdzone, przesłuchano dziesiątki osób, ale to nie wniosło nic nowego do sprawy, nie udało się też sprecyzować motywów sprawcy. Mieszkańcy Mikoszewa mocno obawiają się o swoje życie, wszystko bowiem wskazuje, że morderstwa dokonał ktoś bliski, z ich otoczenia, bardzo dobrze im znany. Stopniowo sprawy jeszcze bardziej komplikują się, intensyfikuje się również silny strach lokalnej społeczności, ludzie przestają sobie ufać.

Autorce udało się zaskoczyć mnie zakończeniem, co prawda gdzieś tam po drodze wczytywania się w intrygującą fabułę, na moment pojawił się w przypuszczeniach podobny do oryginału finał, jednak sprytny sposób przeplatania licznych wątków skutecznie odciągnął od niego uwagę, ogniskując ją na innych wydarzeniach i domniemaniach. Jestem bardzo zadowolona z tej przygody czytelniczej, chętnie się w nią zagłębiałam, dostrzegając logiczne zawiązywanie się całości i odczuwając pożądany dreszczyk satysfakcjonującej kryminalnej rozrywki.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał
data premiery: 10.12.2016

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)