Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GENKI KAWAMURA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GENKI KAWAMURA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 grudnia 2024

STO KWIATÓW

GENKI KAWAMURA

„Izumi zastanawiał się, w jakim kierunku będzie teraz zmierzać jego matka, która rozstawała się kolejno z rzeczami i słowami, a nawet pamięcią.”

Wspaniała przygoda czytelnicza, wyjątkowo zgrabnie i przekonująco napisana, znakomicie balansująca na emocjach czytelnika, z każdą stroną coraz bardziej wciągająca. Przyznaję, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tak wiele działo się w niej z tego, co sama w życiu doświadczyłam i doświadczam. Całkowicie mogłam utożsamiać się z kluczową postacią, doskonale rozumiałam, co i dlaczego stało się dla niej osobliwym ciężarem. Z jednej strony niewyobrażalnie dołującym i przejmującym, z drugiej wzmacniającym iskry człowieczeństwa. Równocześnie płynnie i głęboko wchodziłam w przeżycia chorej na Alzheimera kobiety. Z dnia na dzień traciła nie tylko poczucie bezpieczeństwa w otaczającym świecie, świadomość własnej tożsamości, ale też okruchy wspomnień, pamięć o sobie i bliskich. Izumi przechodził wewnętrzne przeobrażenia, był obserwatorem tego, co kiedyś wspaniale wzmacniało i błyszczało, a teraz odchodziło daleko bez możliwości przywołania. I ten przejmujący bezradny i pogubiony wyraz twarzy chorej matki. 

Bolesny proces porządkowania rzeczy. Dotykanie nieznanej przeszłości rodzicielki, wnikania w jej dawne doświadczenia, nadzieje i marzenia. Dręcząca myśl, że stopniowo traciło się kogoś, zanim się go w pełni zrozumiało, poznało jakim naprawdę był człowiekiem, nie w ogólnym zarysie, lecz szczegółowym zrozumieniu. Genki Kawamura snuł opowieść z wrażliwością i zrozumieniem dla przeżyć bohaterów. Trafnie i przenikliwie podchodził do tematyki choroby Alzheimera, zupełnie jakby sam miał styczność ze stawianymi przez nią wyzwaniami dla bliskich. Coś, co wydawało się bardzo odległe i nierealne, istniejące tylko w świecie mitycznych przypowieści, nagle zaczęło łączyć się na stałe z bliską osobą. Coś, na co nie miało się wpływu, nie można było zawrócić, spowodować, aby przyhamowało, wnikało w każdy aspekt codzienności i rzucało długie cienie na wyrzutach sumienia, poczuciu braku zapewnienia odpowiedniej opieki i niedosyt wsparcia. Zdecydowanie warto sięgnąć po tytuł, ogromna satysfakcja czytelnicza, silne emocje, głębokie wejście w sferę psychicznego zapominania, dojmującego zagubienia i ogromnego żalu, ale również odnajdywania siebie w szlachetności poddawanej presji niecierpliwości i świadomości odbierania wspólnego czasu. Nie tylko dla czytelników stykających się z przypadkami demencji u bliskich, także dla pozostałych, dla otrzymania obrazów choroby i relacji z nimi powiązanymi. Inna powieść autora również zrobiła na mnie ogromne wrażenie ("A gdyby tak ze świata zniknęły koty").

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Wyspa pajęczych lilii", "Ucieczka Anny", "Kornik", "Współrzędne tęsknoty", "Księżniczka Bari", "Dziennik pustki", "To nie ja", "O zmierzchu", "Ona i jej kot", "Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Z przyjemnością przedstawiam je na Bookendorfinie, cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, przyjaźnie towarzyszą w myślach przez dłuższy czas. Zatrzymują chwile codzienności, pozwalają zajrzeć w głąb siebie i uchwycić to, co w życiu najważniejsze.

6/6 – rozkosz czytania
literatura współczesna, 252 strony, premiera 19.03.2024 (2019), tłumaczenie Wiktor Marczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

wtorek, 16 lutego 2021

A GDYBY TAK ZE ŚWIATA ZNIKNĘŁY KOTY?

[PRZEDPREMIEROWO]

GENKI KAWAMURA

"Ludzie za sprawą własnego myślenia są w stanie być najszczęśliwsi, ale też najbardziej nieszczęśliwi za sprawą samego swojego myślenia."

Jeśli macie wolną godzinkę i pragniecie przyjemnie spędzić czas, nie wahajcie się, sięgnijcie po niezwykłą przygodę intelektualną. Książka zapewnia wyjątkowo emocjonalną rozrywkę, głęboko wdziera się do serca odbiorcy, długo pozostaje w pamięci. Porusza wiele istotnych zagadnień, oscylują wokół życia i śmierci, i choć tematyka trudna, często wręcz bolesna, niczym wyraźne rysy pozostawione po kocich pazurach, to jednak Genki Kawamura czyni z niej coś mega pięknego i symbolicznego. Z wdziękiem właściwym japońskim autorom zabiera w świat głównego bohatera, zwykłego człowieka, i nas samych. Proponuje skondensowany rzut oka na scenariusz losu postaci, społeczne uwarunkowania egzystencji, zależność od trendów współczesnych czasów, w tym technologicznego rozwoju cywilizacji, jednakże pozostawia pełną wolność w nawiązaniu do życiowych doświadczeń czytelnika.

Genki Kawamura skutecznie nakłania odbiorcę do zajrzenia we własną duszę, uroczo namawia do dokonania rachunku strat i zysków, z ogromnym wyczuciem porusza się wokół zagadnień miłości, przyjaźni i rodzicielstwa, cierpienia, krzywdy i wyrzutów sumienia. Starannie oświetla z różnych ujęć wartościowe przekazy, delikatnie popycha czytelnika impulsem klimatu i fabuły, bezgłośnym miękkim kocim ruchem uważności, do przystanięcia w pospiesznej codzienności, zastanowienia się, co robimy z każdym podarowanym dniem, co szczególnie doceniamy w skali mikro i makro, co tak naprawdę liczy się w procesie istnienia, co okazuje się zupełnie pozbawione znaczenia, co zdołamy zabrać w ostatecznym dopełnieniu ziemskiej wędrówki. Wiele tego typu przemyśleń za mną, ze znajomością i zrozumieniem podeszłam do rozterek bohatera, ale też wyciągnęłam z mini powieści coś znaczącego dla siebie, dostrzegłam sfery, którym powinnam bliżej przyjrzeć się, aby na bieżąco dopełniać obraz własnego życia, a to szalenie satysfakcjonujące uczucie.

Trzydziestoletni mężczyzna dowiaduje się od lekarza, że guz mózgu pozostawia mu niewiele życia. Bohater przechodzi wszystkie etapy żegnania się z życiem i godzenia ze śmiercią. Odbija się od ścian skrajnych interpretacji tego, co się zdarzyło, mogło zaistnieć, pozostawi po sobie. Niewykorzystane szanse, strata bliskich, niewyjaśnione konflikty, bierna samotność, podpisanie paktu z diabłem. Wzburzenie, gniew i złość, ale również ukojenie, harmonia, radość i spełnienie. Duma z dokonanych osiągnięć, rekonstrukcja dobrych wspomnień, ciepła melancholia i czystość myśli. I znów, sprzeczna kocia natura odzywa się na fali dzikich i oswojonych refleksji człowieka. Długo nie mogłam zdecydować się, jakim cytatem otworzę spisywanie wrażeń czytelniczych, sporo nagromadziło się ich podczas spotkania z książką, lecz wiedziałam, jakim zakończę. "Samo bycie żywym nie ma wielkiego znaczenia. Cały sens w tym, jak się żyje." 

Inne propozycje z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"), także cieszą kształtem przygody, nietuzinkowym klimatem, bogatym materiałem do rozmyślań.

6/6 - rozkosz czytania
literatura współczesna, 158 stron, premiera 17.02.2021 (2012), tłumaczenie Dariusz Latoś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.