Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.D. Barker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.D. Barker. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 listopada 2023

SZÓSTE DZIECKO

J.D. BARKER

SAM PORTER tom 3

"Każdy problem ma przynajmniej trzy rozwiązania, a nawet jeśli wydaje ci się, że znasz idealne, powinieneś poświęcić trochę czasu na ustalenie kolejnych dwóch, żeby zestawić je wszystkie ze sobą. Czasem to najłatwiejsze albo najbardziej ewidentne wcale nie jest tym najtrafniejszym, a najtrafniejsze nie jest łatwe ani oczywiste."

Jestem po ogromnym wrażeniem, jak fantastycznie włada piórem J.D. Barker, po takie książki chciałabym codziennie sięgać. Rewelacyjnie zapleciona intryga, składająca się nie z dwóch, czy trzech, ale z wielu warstw, każda prowadzona na bardzo wysokim poziomie. Wkraczając do powieści natychmiast orientujemy się, że całkowicie nami włada. Barker mistrzowsko bawi się z czytelnikiem, podsuwa mu tropy i ślady, ten angażuje się w snucie domysłów i przypuszczeń, a za chwilę autor zmienia całkowicie bieg historii, dokłada interpretacje. Fabuła nasycona zdarzeniami do granic możliwości, nie ma chwili oddechu, cały czas potężna dawka adrenaliny. W pewnym momencie jesteśmy już tak skołowani, że nie wiemy, czy główny bohater nie okaże się czarnym charakterem, bronimy się przed tą myślą, toczymy w głowie boje w imieniu jego niewinności, aż nagle zaskakujące dowody zaprzeczają wszystkiemu, co tak misternie żeśmy sobie poukładali. Uwielbiam być tak wodzona za nos, niczego nie być pewną, niecierpliwie wyczekiwać, co jeszcze szalonego przygotowano, co zmajstrowano w scenariuszu zdarzeń, jak zintensyfikowano emocje, i co najbardziej frapujące, na jakie finalne rozwiązania postawiono, czy mnie usatysfakcjonują logicznym zamknięciem.

Trzeba przyznać, że ciał ofiar sporo się uzbierało, do tego doszło potężne zagrożenie dla części społeczeństwa, a Sam Porter znalazł się w poważnych tarapatach. Walka na trzech frontach, z niezwykle inteligentnym wrogiem, wewnętrznymi demonami przeszłości i członkami rządowej agencji, wyczerpuje go fizycznie i emocjonalnie. Jednak nie poddaje się, wbrew mnożącym się przeciwnościom, za wszelką cenę stara się doprowadzić do końca wymierzenie sprawiedliwości. Jednakże, balansowanie na granicy obsesji i fiksacji powoduje, że wizerunek bystrego detektywa, starego wyjadacza, szanowanego i podziwianego przez współpracowników, głośno trzeszczy w szwach. Lecz to teraz nie liczy się zupełnie, uwagę przyciągają białe pudełeczka przewiązane czarnym sznurkiem i zeszyty wypełnione makabrycznymi wspomnieniami. Z jednej strony żałuję, że to koniec trylogii, ale z drugiej wydaje mi się, że zostały z niej wyciśnięte już wszystkie soki, a może moja wyobraźnia jest zbyt mało kreatywna w stosunku do pisarza, który tak wyśmienicie głęboko kopie w fabule, narzuca dynamiczne rytmy i sprawia, że poza książką nic się w danej chwili nie liczy dla czytelnika. Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii o Samie Porterze, "Czwarta małpa" i "Piąta ofiara", oraz z thrillerem gotyckim "Dracul", thrillerem kryminalnym "W jej sercu czai się mrok", sensacją "Śmierć czarnej wdowy" napisaną z Jamesem Pattersonem.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 512 stron, premiera 25.10.2023 (2019), tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 10 listopada 2023

CZWARTA MAŁPA

J.D.BARKER

SAM PORTER tom 1

"Nic nie widzę. Nic nie słyszę. Nic nie powiem."

Po książkę sięgnęłam w ramach uzupełniania dziur w znajomości serii kryminalnych, które bardzo mi się spodobały. Zaczęłam od drugiego tomu, "Piąta ofiara", zrobił na mnie piorunujące wrażenie, otrzymał niemal maksymalną notę, za mega atrakcyjny pomysł na fabułę i porywające przedstawienie historii. Z kolei, pierwsza odsłona serii, "Czwarta małpa", rozpoczęcie przygód detektywa Sama Portera, ciut mniej pobudziła wyobraźnię, choć i tak było zajmująco i zaskakująco.

Misternie zapleciona intryga, z dbałością o szczegóły, zaskakujące twistowanie, różnorodność barwnych postaci, miejsc i incydentów, wymienione elementy należą do pozytywnych stron powieści. Mocno pokręcona fabuła, im głębiej w nią wchodziłam, tym więcej macek otaczało obrazy imaginacji. Trudno było wyrwać się z ucisku niecierpliwego poznawania, choć atmosfera duszna i mroczna, ale w końcu takie kryminały to coś, czego aktualnie szukam. Nie mam nic do zarzucenia narracji, płynnie i swobodnie przykuwała uwagę, podrzucała frapujące tropy, mieszała elementy kryminału, wzbogacała akcentami z thrillera, sugestywnie oddziaływała na fantazyjne domysły i przypuszczenia. Nie da się ukryć, obrzydliwe opisy zbrodni, makabryczne sceny, zatrważające dowody, dla wytrzymałych czytelników, ale czytałam gorsze. Ukazywanie, do czego zdolny jest wypaczony umysł ludzki, pozwalało wniknąć w psychikę mordercy, poznać czarne i długie cienie mega zwichrowanych doświadczeń. Zło może zrodzić się samo, może też zostać przywołane, jednak najgorszy wariant, kiedy ziarno zła trafia na zły grunt i wzmacniają go złe życiodajne moce. A właśnie z czymś takim miał do czynienia Sam Porter.

Sprawa, którą zajmował się, nie była zupełnie nowa, gdyż od niemal sześciu lat bezskutecznie podążał tropem seryjnego mordercy. Oprawca znajdywał osobę, która zrobiła coś, co uważał za zły czyn, a następnie odbierał jej kogoś bliskiego. Nie pozostawiał niczego przypadkowi, żadnych śladów i najmniejszych poszlak pozwalających na odkrycie tożsamości. Niemożliwym stało się zapobiegnięcie eskalacji odczłowieczonego skrajnego dewianta, do dnia, w którym samobójczą śmiercią ginie pewien mężczyzna. Ten incydent otworzył nowy etap w dochodzeniu, lecz i w tym procesie zarówno tempo, jak i brzmienie rozwiązania zagadki narzucał zabójca. Porter mógł jedynie odhaczać kolejne punkty na mapie scenariusza rozpisanego przez poszukiwanego. Presja czasu rosła, gdzieś na ratunek czekała porwana piętnastolatka. Gra weszła na wyższy poziom, kiedy morderca odszedł od charakterystycznego wzorca zachowań. Czarnemu charakterowi odpowiadała zmodyfikowana zabawa w kotka i myszkę, lepiej smakowała i podnosiła poziom adrenaliny, tym bardziej, że wzrastało ryzyko złapania.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 432 strony, premiera 25.10.2023 (2017)
tłumaczenie Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 8 listopada 2023

PIĄTA OFIARA

J.D. BARKER


SAM PORTER tom 2

"Instynkt samozachowawczy i strach to dwa z najsilniejszych ludzkich instynktów. Porter nie był pewny, czy chce poznać człowieka pozbawionego obu z nich."

Bardzo żałuję, że nie zaczęłam znajomości serii od pierwszego tomu, bo to, co się w nim działo, z pewnością wciągnęłoby mnie, podobnie jak wydarzenia w drugiej odsłonie. Choć już wiem, w którym kierunku poszybowała fabuła w "Czwartej małpie" (pierwszym tomie), to i tak z przyjemnością chwycę za książkę. Rewelacyjnie bawiłam się podczas poznawania "Piątej ofiary", przeżywania z wypiekami na twarzy i intensywnym napięciem. Pomysł na intrygę uważałam za mega atrakcyjny, zaś porywające przedstawienie wzmocniło pozytywne wrażenia. Fantastyczne stopniowanie wrzenia ciekawości i niecierpliwości odkrywania, umiejętne wywoływanie dreszczy emocji, sprytne lawirowanie w różnych odcieniach mroczności i ciemnych zakątkach ludzkiej duszy.

Nagłe zwroty akcji i zaskakujące obroty spraw potęgowały czytelnicze wrażenia, uczestniczyłam w przygodzie, w której elementy kryminału i thrillera znakomicie ze sobą współpracowały. Wszystko, aby przyciągać uwagę odbiorcy, oddziaływać na wyobraźnię, nakłaniać do snucia domysłów. Bohaterowie nietuzinkowi i przekonujący. Śledziłam główny wątek sprawy, zarazem intuicyjnie odczuwałam, że coś złowróżbnego i alarmującego czai się pod powierzchnią przybliżanej historii. Naprzemienna narracja i rozmaita perspektywa podnosiły poziom adrenaliny. Wyjątkowo zgrabne trzymanie w niepewności, sprawianie, że za nic nie chciałam odłożyć książki, powtarzałam magiczne zaklęcie - jeszcze tylko jeden rozdział, a potem następny i kolejny. Wyczekuję trzeciego tomu, tym bardziej, że drugi pozostawia w ekscytującym zawieszeniu.

Zimne chicagowskie klimaty nie odpuszczają, woda i lód stają się świadkami makabrycznych zbrodni. Także i seryjny morderca nie rezygnuje, wciąż trwa cykl zaginięć młodych kobiet, porwań z miejsc publicznych, i odnajdywania ciał w osobliwych sceneriach. Detektyw Sam Porter próbuje za wszelką cenę schwytać oprawcę, który wcześniej odsłonił jego słabe strony i przebiegle wyślizgnął mu się z rąk. Nie znajdując zrozumienia u przełożonych, rozpoczyna niebezpieczne śledztwo na własną rękę. Ale zamiast rozwikłania starej zagadki, nowe problemy piętrzą się, wprowadzają chaos i zamęt. Spryt, przewrotność, diaboliczność, dokładność i metodyczność ściganego wskakują na najwyższy poziom. Jak można się z tym mierzyć, zwłaszcza, że morderca nie odczuwa strachu ani skruchy i wciąż tak mało faktów zostało powiązanych?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 560 stron, premiera 25.10.2023 (2018), tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 6 października 2023

ŚMIERĆ CZARNEJ WDOWY

JAMES PATTERSON, J.D. BARKER

„Możemy postanowić, kim będziemy gardzić, ale nikt nie wpływu na to, kogo kochać.”

Nie ulega wątpliwości, że to mocna propozycja czytelnicza, zwłaszcza dla poszukiwaczy czegoś nieszablonowego, wymykającego się głównemu nurtowi sensacji, potrafiącego wzbogacić kryminalne wątki klimatem nadnaturalności. Pióro Jamesa Pattersona najbardziej czuć w pierwszej połowie książki, później jakby ustępował miejsca J.D. Barkerowi. Dlatego powieść wydaje się wymieszana gatunkowo, najpierw czysta detektywistyczna zagadka, następnie wkroczenie w mocne nuty sensacji, potem nagromadzenie wymykających się racjonalności incydentów, na koniec wejście w czysty horror. 

Odpowiada mi patchworkowa historia, niesamowicie wciąga, trzyma w niepewności, intensyfikuje napięcie, a jednak zdaję sobie sprawę, że nie każdemu spodoba się taka konstrukcja przygody. Tym niemniej, zapewniam, że mnóstwo się w niej dzieje, zarówno z ujęcia współczesnych zdarzeń, jak i przywoływanych fragmentów przeszłości. Doceniam zgrabnie zachowaną ciągłość scenariusza, doboru scen i suwaka emocji. W intensywnym przeżywaniu pomagają ciekawie skonstruowane postaci. Co prawda, kluczowe dają się w pełni poznać dopiero przy finałowej odsłonie, ale frapująco rozgryza się towarzyszący im mrok, morderczy w instynktach i silnie powiązany z pierwotnym obłędem. Niektóre rozwiązania zajść i interpretacje starć nie do końca przekonują, wyczuwam zbytnie uproszczenie lub pójście na łatwiznę w pomysłowości, jednak znakomicie współtworzą akcję, napędzają koło poszukiwań, pogoni i ostateczności.

Walter O’Brien już pierwszego dnia pracy w policji styka się z czymś, co niekoniecznie wróży dobrze jego karierze. Sprawa przetrzymywanej młodej dziewczyny, zabójstwo podejrzanego, odnalezienie zwłok w piwnicy detroickiej kamienicy, zamieniają się w coś, co przez wiele lat wymaga ofiar i zaciętości w śledztwie. Poświęcenie dla zawodowych obowiązków, determinacja w docieraniu do prawdy, zespół pożądanych cech, sprawiają, że po kilku latach Walter dostaje się do upragnionego wydziału zabójstw. I tam również kontynuuje dochodzenie z tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego szóstego roku i jednocześnie szuka odpowiedzi na ciąg osobliwych zgonów pozornie z przyczyn naturalnych. Po pięciu latach ścieżka życia Waltera znów podlega roszadzie, a wszystko w podporządkowaniu odnalezienia przetrzymywanej kiedyś dziewczyny. 

Jak dotąd, Barker dostarcza twórczością („Czwarta małpa”, „Piąta ofiara”, "Szóste dziecko", "W jej sercu czai się mrok", „Dracul” współautor Dacre Stoker) jedynie mega pozytywne wrażenia, w tym duecie nieco mniejsze, ale oczekiwania mam mocno wyśrubowane. Z kolei, James Patterson w przeważającej większości intrygująco wciąga w swoje książki, lecz nie zawsze trafiam z wyborem Na Bookendorfinie przybliżam: „Nieuchwytny” współautor David Ellis, "Scenariusz mordercy" współautor Marshall Karp, "Zdążę cię zabić" współautor Marshall Karp, "Piętno Kaina" współautor Marshall Karp, "Śmierć na żywo" współautor Marshall Karp, "Czerwony alarm" współautor Marshall Karp, "Gdzie jest prezydent" współautor Bill Clinton, "Dom przy plaży" współautor Peter de Jonge, "Kolekcjoner", "Delikwentki" współautor David Ellis. Zerknij i wybierz coś dla siebie.

4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 520 stron, premiera 06.09.2023 (2022), tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 20 maja 2023

DRACUL

 DACRE STOKER i J.D. BARKER

„Sny są jak piasek w klepsydrze, z sekundy na sekundę jest ich coraz mniej, aż wreszcie znika ostatnie ziarnko i tracimy je na wieki.”

Cztery lata temu przypomniałam sobie „Draculę” Brama Stokera, i przyznałam, że kolejny raz dałam się ponieść powieści. Przekonałam się, jak bardzo wizerunek wampira kreowanego przez współczesne media odbiega od klasycznego wydania. Teraz wampir jawi się w zniewieściałej, do przesady wydelikaconej formie, zaś ten sprzed ponad stu lat ("Dracula" powstał w 1897 roku), to istota chciałoby się napisać z krwi i kości, niedostępna i tajemnicza, przerażająca i szatańska, wypełniona intensywnymi pragnieniami i żądzami.

Fantastycznie, że Dacre Stoker i J.D. Barker (autor entuzjastycznie przyjętych przeze mnie „Czwartej małpy”, „Piątej ofiary”, "Szóstego dziecka", "W jej sercu czai się mrok") pozostali przy dawnej odsłonie krwiopijnego bohatera. Nie przekroczyli granic dobrego smaku ujścia szkarłatnego życiodajnego płynu, nie zburzyli zagadkowej otoczki mrocznej postaci, nie chwycili za zbędne efekty rodem z taniego horroru, nie wypełniali gotowych szablonów spektakularnych incydentów. Postawili na gotycki thriller, podgrzewali napięcie oddziałując na wyobraźnię czytelnika. Nawet w mocnych scenach grozy wyczuwałam nić hamującą przed zalaniem stron książki czerwonym płynem, choć tam, gdzie wskazane, przerażające opisy podgrzewały atmosferę niepewności i eskalowały trwogę. Bardziej chodziło o uruchomienie ośrodka mózgu odpowiedzialnego za imaginację i interpretację dźwięków niż podanie spodziewanego wzorca obrazu.

Odpowiadało mi powolne nakręcanie spirali akcji. Pierwsza część powieści to przygotowanie i nakreślenie klimatu. Druga już wymykała się leniwej narracji, wkraczała w sferę poszukiwania odpowiedzi na mnożące się pytania. Dopiero trzecia nabierała dynamiczności w nieuniknionej konfrontacji z siłami zła. Autorzy podtrzymali urozmaicony styl relacji preferowany przez Brama Stokera, sięgnęli po opisy, dialogi, listy, notatki, pamiętniki, wycinki gazet. Konsekwentnie przybliżali swoją opowieść do „Draculi”, poprzedzali ją czasowo, ale nie naruszyli konstrukcji przyszłości. Dotrzymywali ducha epoki, nie wdawali się w szczegóły, ale odwoływali do klimatu.

Nie mogło zabraknąć zgrabnie wplecionych nici rumuńskiego i irlandzkiego folkloru, trwożnie przekazywanych z pokolenia na pokolenie legend, zabobonnych opowieści, prawie zapomnianych prawd. Ciemne obrazy dopełniały upiorne zamkowe ruiny pokryte wielowiekową pleśnią i dziką roślinnością, resztki dawnej rezydencji z przylegającymi do niej trzęsawiskami, pozostałości zapomnianego klasztoru z cmentarnym placem. Wszystko, by uwierzytelnić pojawienie się istot zrodzonych z diabelskich otchłani, żywiących się krwią innych, dysponujących niewyobrażalną mocą, pozostawiających po sobie widmo bolesnej śmierci, o których wciąż tak mało wiemy.

Dwudziestojednoletni Bram Stoker, kluczowa postać powieści, wraz z o rok starszą siostrą Matyldą, postanowili dowiedzieć się, co stało się z ukochaną z dzieciństwa nianią Ellen Crone. Dlaczego zniknęła bez śladu, jaki miała udział w dotykających ich osobliwych zjawiskach? Do pomocy wciągnęli starszego brata Thornleya, szanowanego medyka, Olivera Stewarta, zajmującego się czarną magią, i Arminiusa Vamberego, skrywającego tuziny sekretów. Przekonywali się, że wchodzili na niebezpieczną ścieżkę uczestnicząc w czymś potwornym i zatrważającym, co zdawało się zdecydowanie ich przerastać. Jednak w obronie miłości, przyjaźni i przywiązania, odkrywania prawdy, zapobieżenia nieszczęść, byli zdeterminowani i gotowi podjąć się bezkompromisowej walki. Niewiele mieli szans na wygranie, większość znaków wskazywała na porażkę, trafiali na liczne przeszkody, jednak usilnie trwali w wierze i postanowieniach.

5/6 – koniecznie przeczytaj
powieść gotycka, thriller gotycki, 544 strony, premiera 17.05.2023 (2018)
tłumaczenie Szymon Żuchowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 5 listopada 2022

W JEJ SERCU CZAI SIĘ MROK

J.D. BARKER

„Życie to seria rozdroży, z których zwykle odchodzą wyłącznie drogi jednokierunkowe.”

Książka znakomicie komponuje się z wolnym długim jesiennym weekendem. Spora cegła, ale przyjemnie spędza się z nią czas. Wciąga z wielu perspektyw, gdyż zgrabnie łączy elementy thrillera, kryminału i fantastyki. Gatunki przenikają opowieść, wyraziście prowadzone płynnie zazębiają się. J.D. Barker mistrzowsko podgrzewa wyobraźnię czytelnika, zgrabnie zagęszcza atmosferę niepokoju, zręcznie balansuje na granicy niepewności i domysłów. Przybliża losy kluczowych postaci z długiej perspektywy czasowej. Zaczyna od dzieciństwa a kończy na późnej dorosłości. Misternie tka siatkę niedopowiedzeń. Część szybko i trafnie podchwytuje się i wpada na właściwe tropy. Inne długo i mrocznie skrywają się za tajemnicami. Wątek magii idealnie wyważony, nie bazuje na nowatorskich pomysłach, ale sympatycznie wciąga. Sporo bohaterów przewija się w fabule. Niektórzy tylko pozornie nieistotni, dlatego od początku warto warto mieć ich na oku, mogą wieść zaskakujący prym w historii. 

"W jej sercu czai się mrok" nie wstrząsa czytelnikiem, jednak atrakcyjnie skupia na sobie uwagę. Z wyczuciem przeciąga proces docierania do prawdy. Wzbogaca akcję sensacyjnym kolorem. Powieść warto uwzględnić ją w planach czytelniczych, spora satysfakcja z mile spędzonego czasu. Dla pełnego obrazu dodaję, że historia momentami nieco przeciągana, jednak dobrze pasuje do tworzonego klimatu. Kiedy Jack ma cztery lata w wypadku samochodowym giną jego rodzice. Od tego czasu opiekę nad nim sprawuje siostra matki. Odwiedzając grób rodziców na cmentarzu ośmiolatek spotyka niezwykłą dziewczynę. Od pierwszego wejrzenia wie, że będzie ona istotnym elementem jego życia. Osobliwe coroczne spotkania mają znaczący wpływ na decyzje Jacka. Im jest starszy, tym bardziej znajomość staje się obsesyjna, zakręcona i pogmatwana. Ścieżki życia przecinają się w nieoczekiwanych punktach ciemności. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami J.D. Barkera przybliżonymi na Bookendorfinie, serią o Samie Porterze ("Czwarta małpa", "Piąta ofiara", "Szóste dziecko") i thrillerem gotyckim "Dracul".

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 854 strony, premiera 13.07.2022 (2019), tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

SZÓSTE DZIECKO

J.D. BARKER

SAM PORTER tom 3

"Każdy problem ma przynajmniej trzy rozwiązania, a nawet jeśli wydaje ci się, że znasz idealne, powinieneś poświęcić trochę czasu na ustalenie kolejnych dwóch, żeby zestawić je wszystkie ze sobą. Czasem to najłatwiejsze albo najbardziej ewidentne wcale nie jest tym najtrafniejszym, a najtrafniejsze nie jest łatwe ani oczywiste."

Jestem po ogromnym wrażeniem, jak fantastycznie włada piórem J.D. Barker, po takie książki chciałabym codziennie sięgać. Rewelacyjnie zapleciona intryga, składająca się nie z dwóch, czy trzech, ale z wielu warstw, każda prowadzona na bardzo wysokim poziomie. Wkraczając do powieści natychmiast orientujemy się, że całkowicie nami włada. Barker mistrzowsko bawi się z czytelnikiem, podsuwa mu tropy i ślady, ten angażuje się w snucie domysłów i przypuszczeń, a za chwilę autor zmienia całkowicie bieg historii, dokłada interpretacje. Fabuła nasycona zdarzeniami do granic możliwości, nie ma chwili oddechu, cały czas potężna dawka adrenaliny. W pewnym momencie jesteśmy już tak skołowani, że nie wiemy, czy główny bohater nie okaże się czarnym charakterem, bronimy się przed tą myślą, toczymy w głowie boje w imieniu jego niewinności, aż nagle zaskakujące dowody zaprzeczają wszystkiemu, co tak misternie żeśmy sobie poukładali. Uwielbiam być tak wodzona za nos, niczego nie być pewną, niecierpliwie wyczekiwać, co jeszcze szalonego przygotowano, co zmajstrowano w scenariuszu zdarzeń, jak zintensyfikowano emocje, i co najbardziej frapujące, na jakie finalne rozwiązania postawiono, czy mnie usatysfakcjonują logicznym zamknięciem.

Trzeba przyznać, że ciał ofiar sporo się uzbierało, do tego doszło potężne zagrożenie dla części społeczeństwa, a Sam Porter znalazł się w poważnych tarapatach. Walka na trzech frontach, z niezwykle inteligentnym wrogiem, wewnętrznymi demonami przeszłości i członkami rządowej agencji, wyczerpuje go fizycznie i emocjonalnie. Jednak nie poddaje się, wbrew mnożącym się przeciwnościom, za wszelką cenę stara się doprowadzić do końca wymierzenie sprawiedliwości. Jednakże, balansowanie na granicy obsesji i fiksacji powoduje, że wizerunek bystrego detektywa, starego wyjadacza, szanowanego i podziwianego przez współpracowników, głośno trzeszczy w szwach. Lecz to teraz nie liczy się zupełnie, uwagę przyciągają białe pudełeczka przewiązane czarnym sznurkiem i zeszyty wypełnione makabrycznymi wspomnieniami. Z jednej strony żałuję, że to koniec trylogii, ale z drugiej wydaje mi się, że zostały z niej wyciśnięte już wszystkie soki, a może moja wyobraźnia jest zbyt mało kreatywna w stosunku do pisarza, który tak wyśmienicie głęboko kopie w fabule, narzuca dynamiczne rytmy i sprawia, że poza książką nic się w danej chwili nie liczy dla czytelnika. Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii o Samie Porterze, "Czwarta małpa" i "Piąta ofiara", oraz z thrillerem gotyckim "Dracul".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 512 stron, premiera 28.10.2020 (2019), tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 24 października 2020

DRACUL

DACRE STOKER i J.D. BARKER

„Sny są jak piasek w klepsydrze, z sekundy na sekundę jest ich coraz mniej, aż wreszcie znika ostatnie ziarnko i tracimy je na wieki.”

Niecały rok temu przypomniałam sobie „Draculę” Brama Stokera, i przyznaję, że kolejny raz dałam się ponieść powieści. Przekonałam się, jak bardzo wizerunek wampira kreowanego przez współczesne media odbiega od klasycznego wydania. Teraz wampir jawi się w zniewieściałej, do przesady wydelikaconej formie, zaś ten sprzed ponad stu lat ("Dracula" powstał w 1897 roku), to istota chciałoby się napisać z krwi i kości, niedostępna i tajemnicza, przerażająca i szatańska, wypełniona intensywnymi pragnieniami i żądzami.

Fantastycznie, że Dacre Stoker i J.D. Barker (autor dobrze przyjętych przeze mnie „Czwartej małpy” i „Piątej ofiary”, premiera "Szóstego dziecka" już za kilka dni) pozostali przy dawnej odsłonie krwiopijnego bohatera, nie przekroczyli granic dobrego smaku ujścia szkarłatnego życiodajnego płynu, nie zburzyli zagadkowej otoczki mrocznej postaci, nie chwycili za zbędne efekty rodem z taniego horroru. Postawili na gotycki thriller, podgrzewali napięcie oddziałując na wyobraźnię czytelnika, a nie wypełniając gotowe szablony spektakularnych incydentów. Nawet w mocnych scenach grozy wyczuwało się nić hamującą przed zalaniem stron książki czerwonym płynem, choć tam, gdzie wskazane, przerażające opisy podgrzewały atmosferę niepewności i eskalowały trwogę. Bardziej chodziło o drące uruchomienie ośrodka mózgu odpowiedzialnego za imaginację i interpretację dźwięków niż podanie spodziewanego wzorca obrazu.

Odpowiadało mi powolne nakręcanie spirali akcji, pierwsza część powieści to przygotowanie i nakreślenie klimatu, druga już wymykała się leniwej narracji, wkraczała w sferę poszukiwania odpowiedzi na mnożące się pytania, dopiero trzecia nabierała dynamiczności w nieuniknionej konfrontacji z siłami zła. Autorzy podtrzymali urozmaicony styl relacji preferowany przez Brama Stokera, sięgnęli po opisy, dialogi, listy, notatki, pamiętniki, wycinki gazet. Konsekwentnie przybliżali swoją opowieść do „Draculi”, poprzedzili ją czasowo, ale nie naruszyli konstrukcji przyszłości. Dotrzymali też ducha epoki, nie wdali się w szczegóły, ale odwołali do klimatu.

Nie mogło zabraknąć zgrabnie wplecionych nici rumuńskiego i irlandzkiego folkloru, trwożnie przekazywanych z pokolenia na pokolenie legend, zabobonnych opowieści, prawie zapomnianych prawd. Ciemne obrazy dopełniały upiorne zamkowe ruiny pokryte wielowiekową pleśnią i dziką roślinnością, resztki dawnej rezydencji z przylegającymi do niej trzęsawiskami, pozostałości zapomnianego klasztoru z cmentarnym placem. Wszystko, by uwierzytelnić pojawienie się istot zrodzonych z diabelskich otchłani, żywiących się krwią innych, dysponujących niewyobrażalną mocą, pozostawiających po sobie widmo bolesnej śmierci, o których wciąż tak mało wiemy.

Dwudziestojednoletni Bram Stoker, bo to właśnie on staje się kluczową postacią powieści, wraz z o rok starszą siostrą Matyldą, postanawiają dowiedzieć się, co stało się z ukochaną z dzieciństwa nianią Ellen Crone, dlaczego zniknęła bez śladu, jaki miała udział w dotykających ich osobliwych zjawiskach. Do pomocy wciągają starszego brata Thornleya, szanowanego medyka, Olivera Stewarta, zajmującego się czarną magią, i Arminiusa Vamberego, skrywającego tuziny sekretów. Z czasem przekonują się, że weszli na niebezpieczną ścieżkę, uczestniczą w czymś potwornym i zatrważającym, co zdaje się ich zdecydowanie przerastać. Jednak w obronie miłości, przyjaźni i przywiązania, odkrywania prawdy, zapobieżenia nieszczęść, są zdeterminowani i gotowi podjąć się bezkompromisowej walki. Niewiele mają szans na wygranie, większość znaków wskazuje na ich porażkę, trafiają na liczne przeszkody, jednak usilnie trwają w wierze i postanowieniach.

5/6 – koniecznie przeczytaj
powieść gotycka, thriller gotycki, 542 strony, premiera 02.09.2020 (2018)
tłumaczenie Szymon Żuchowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 8 maja 2020

CZWARTA MAŁPA J.D. Barker

SAM PORTER tom 1

"Nic nie widzę. Nic nie słyszę. Nic nie powiem."

Po książkę sięgnęłam w ramach uzupełniania dziur w znajomości serii kryminalnych, które bardzo mi się spodobały. Zaczęłam od drugiego tomu, "Piąta ofiara", zrobił na mnie piorunujące wrażenie, otrzymał niemal maksymalną notę, za mega atrakcyjny pomysł na fabułę i porywające przedstawienie historii. Z kolei, pierwsza odsłona serii, "Czwarta małpa", rozpoczęcie przygód detektywa Sama Portera, ciut mniej pobudziła wyobraźnię, choć i tak było zajmująco i zaskakująco.

Misternie zapleciona intryga, z dbałością o szczegóły, zaskakujące twistowanie, różnorodność barwnych postaci, miejsc i incydentów, wymienione elementy należą do pozytywnych stron powieści. Mocno pokręcona fabuła, im głębiej w nią wchodziłam, tym więcej macek otaczało obrazy imaginacji. Trudno było wyrwać się z ucisku niecierpliwego poznawania, choć atmosfera duszna i mroczna, ale w końcu takie kryminały to coś, czego aktualnie szukam. Nie mam nic do zarzucenia narracji, płynnie i swobodnie przykuwała uwagę, podrzucała frapujące tropy, mieszała elementy kryminału, wzbogacała akcentami z thrillera, sugestywnie oddziaływała na fantazyjne domysły i przypuszczenia. Nie da się ukryć, obrzydliwe opisy zbrodni, makabryczne sceny, zatrważające dowody, dla wytrzymałych czytelników, ale czytałam gorsze. Ukazywanie, do czego zdolny jest wypaczony umysł ludzki, pozwalało wniknąć w psychikę mordercy, poznać czarne i długie cienie mega zwichrowanych doświadczeń. Zło może zrodzić się samo, może też zostać przywołane, jednak najgorszy wariant, kiedy ziarno zła trafia na zły grunt i wzmacniają go złe życiodajne moce. A właśnie z czymś takim miał do czynienia Sam Porter.

Sprawa, którą zajmował się, nie była zupełnie nowa, gdyż od niemal sześciu lat bezskutecznie podążał tropem seryjnego mordercy. Oprawca znajdywał osobę, która zrobiła coś, co uważał za zły czyn, a następnie odbierał jej kogoś bliskiego. Nie pozostawiał niczego przypadkowi, żadnych śladów i najmniejszych poszlak pozwalających na odkrycie tożsamości. Niemożliwym stało się zapobiegnięcie eskalacji odczłowieczonego skrajnego dewianta, do dnia, w którym samobójczą śmiercią ginie pewien mężczyzna. Ten incydent otworzył nowy etap w dochodzeniu, lecz i w tym procesie zarówno tempo, jak i brzmienie rozwiązania zagadki narzucał zabójca. Porter mógł jedynie odhaczać kolejne punkty na mapie scenariusza rozpisanego przez poszukiwanego. Presja czasu rosła, gdzieś na ratunek czekała porwana piętnastolatka. Gra weszła na wyższy poziom, kiedy morderca odszedł od charakterystycznego wzorca zachowań. Czarnemu charakterowi odpowiadała zmodyfikowana zabawa w kotka i myszkę, lepiej smakowała i podnosiła poziom adrenaliny, tym bardziej, że wzrastało ryzyko złapania.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 432 strony, premiera 04.04.2018 (2017)
tłumaczenie Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 23 września 2019

PIĄTA OFIARA J.D. Barker

SAM PORTER tom 2

"Instynkt samozachowawczy i strach to dwa z najsilniejszych ludzkich instynktów. Porter nie był pewny, czy chce poznać człowieka pozbawionego obu z nich."

Bardzo żałuję, że nie zaczęłam znajomości serii od pierwszego tomu, bo to, co się w nim działo, z pewnością wciągnęłoby mnie, podobnie jak wydarzenia w drugiej odsłonie. Choć już wiem, w którym kierunku poszybowała fabuła w "Czwartej małpie", to i tak z przyjemnością chwycę za książkę. Rewelacyjnie bawiłam się podczas poznawania "Piątej ofiary", przeżywania z wypiekami na twarzy i intensywnym napięciem. Pomysł na intrygę uważam za mega atrakcyjny, zaś jego porywające przedstawienie wzmocniło pozytywne wrażenia. Fantastyczne stopniowanie wrzenia ciekawości i niecierpliwości, umiejętne wywoływanie dreszczy emocji, sprytne lawirowanie w różnych odcieniach mroczności i ciemnych zakątkach ludzkiej duszy.

Nagłe zwroty akcji i zaskakujące obroty spraw potęgowały czytelnicze wrażenia, uczestniczyłam w przygodzie, w której elementy kryminału i thrillera znakomicie ze sobą współpracowały. Wszystko, aby przyciągać uwagę odbiorcy, oddziaływać na wyobraźnię, nakłaniać do snucia domysłów. Bohaterowie nietuzinkowi i przekonujący. Śledziłam główny wątek sprawy, zarazem intuicyjnie odczuwałam, że coś złowróżbnego i alarmującego czai się pod powierzchnią przybliżanej historii. Naprzemienna narracja i rozmaita perspektywa podnosiły poziom adrenaliny. Wyjątkowo zgrabne trzymanie w niepewności, sprawianie, że za nic nie chciałam odłożyć książki, powtarzałam magiczne zaklęcie - jeszcze tylko jeden rozdział, a potem następny i kolejny. Wyczekuję trzeciego tomu, tym bardziej, że drugi pozostawia w ekscytującym zawieszeniu.

Zimne chicagowskie klimaty nie odpuszczają, woda i lód stają się świadkami makabrycznych zbrodni. Także i seryjny morderca nie rezygnuje, wciąż trwa cykl zaginięć młodych kobiet, porwań z miejsc publicznych, i odnajdywania ciał w osobliwych sceneriach. Detektyw Sam Porter próbuje za wszelką cenę schwytać oprawcę, który wcześniej odsłonił jego słabe strony i przebiegle wyślizgnął mu się z rąk. Nie znajdując zrozumienia u przełożonych, rozpoczyna niebezpieczne śledztwo na własną rękę. Ale zamiast rozwikłania starej zagadki, nowe problemy piętrzą się, wprowadzają chaos i zamęt. Spryt, przewrotność, diaboliczność, dokładność i metodyczność ściganego wskakują na najwyższy poziom. Jak można się z tym mierzyć, zwłaszcza, że morderca nie odczuwa strachu ani skruchy i wciąż tak mało faktów zostało powiązanych?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 558 stron, premiera 31.07.2019 (2018), tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.