Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUNDUS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUNDUS. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 grudnia 2025

DUCHY I BOGINIE

KOBIETY W KOREAŃSKICH WIERZENIACH

JEON HEYJIN

"Mimo ewentualnych zmian i niedomówień w swojej obecnej formie obrazują one (podania o żeńskich zjawach) szczegółowo to, czego bały się w przeszłości mieszkanki koreańskich ziem. A są to kwestie być może znane z doświadczenia również współczesnym kobietom.”

Pierwsze spotkanie z mitologią koreańską, zatem każdą legendę, historię, opowieść, podanie i zeznanie śledzę z zainteresowaniem. Dla mnie coś zupełnie nowego i atrakcyjnego w odbiorze. Ponadto, liczę, że pomoże mi w lepszym zrozumieniu koreańskiej literatury, którą cenię ze względu na prosty, nieprzekombinowany, ale sugestywny styl pisania, wyjątkową wrażliwość w postrzeganiu świata i ludzi, ale także obecność czegoś z pogranicza rzeczywistości i metafizyczności. Jeon Heyjin wychodzi do czytelnika z ciekawym pomysłem na przedstawienie nadprzyrodzonych bytów, demonów, duchów przodków, bogini, zjaw i innych przeobrażonych. Wszyscy oni wpływają na ludzkie losy. Proponuje rozważania o sytuacji kobiet jako źródle i tle do opowieści o duchach. Mieszanka zabójstw, samobójstw, sprowadzania chorób, wyrażania żalu, urazy i żądzy zemsty, ma wynikać ze społecznej nierówności w traktowaniu kobiet i mężczyzn, głęboko zakorzenionego patriarchatu, niesprawiedliwości w rodzinnym życiu, pozbawiania praw i zasług, fałszywych oskarżeń i dotkliwych krzywd. 

Autorce zręcznie udaje się połączyć przeszłość, sięgającą prastarych ustnych przekazów, poprzez spisane od piętnastego wieku historie, aż do współczesnych rzeczywistych zbrodni i opowieści z dreszczykiem, z aktualną sytuacją kobiet, w wielu miejscach na świecie, wciąż istniejącym okrutnym traktowaniem, przemocą, dyskryminacją i lekceważeniem. Podoba mi się, że Heyjin stawia nie tylko na rzucające długie cienie teksty, ale również na odnajdywanie opiekuńczych istot, humorystycznych akcentów i żartobliwych uwag. Dostrzegam różnice między poszczególnymi gatunkami literackimi zwracającymi się w stronę koreańskiej mitologii. Dowiaduję się, czym jest „pokrewieństwo łona”. Zerkam w okno szamańskiej kultury. Rozszyfrowuję chilgeojiak. W „Dialogach mistrza Zhu” pojawia się wzmianka, jakoby bóstwa należały do niebios, a duchy – do świata ludzi. Te pierwsze są dzięki silnej energii wszechobecne, energia tych drugich zaś po śmierci słabnie i się rozprasza. 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżonymi na Bookendorfinie: "Miasto Meksyk", "25 milionów iskier", "Córki samurajów", "O czasie", „Notre Dame”, "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

4.5/6 - warto przeczytać
mitologia, 302 strony, premiera 16.05.2025 (2021)
tłumaczenie Dominika Chybowska-Jang
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

piątek, 31 stycznia 2025

MIASTO MEKSYK

POZIOMY ZAWRÓT GŁOWY

JUAN VILLORO

„Miasto Meksyk jest niewyczerpane w sposób tymczasowy, niczym filiżanka kawy z mlekiem.”

Fantastycznie, kiedy mogę przyjrzeć się wybranemu miastu oczami osoby bardzo dobrze je znającej, mieszkającej w nim przez wiele lat, traktującej je jako miastową ojczyznę. Juan Villoro poprzez różnorodne w stylu teksty ukazuje czytelnikowi prawdziwe oblicze Meksyku. To, nad którym można się zachwycać, to, które komponuje się w zwykłą codzienność, i to, które najchętniej ukryłoby się przed widzami. Autor jest dumny z Meksyku, traktuje miasto naturalnie, indywidualnie odbiera charakter i przenikające zmiany, opowiada o nim na swój sposób. Przyznam, że takie podejście do prezentacji metropolii bardzo mi odpowiada. Zaglądam nie tylko w znane miejsca, ale również czuję ruch, tempo, koloryt i muzykę potocznego dnia. Przyglądam się obrazowi Meksyku z perspektywy mieszkańców, odrzucam narosłe stereotypy, a zbliżam ku prawdzie. Wiele rzeczy zadziwia, inne zaskakują, kolejne wprawiają w zadumę. Nie ma podkoloryzowania „miasta niskich domów”, to rzeczywiste świadectwo egzystencji w Meksyku borykającym się z wieloma problemami i wyzwaniami. 

Villoro tworzy swoisty dokument miasta, jego miejsc, postaci, ceremonii, liczebności, historii, chaosu, nieładu, odbioru i interpretacji. Wyróżniające Meksyk cechy stają się kalejdoskopem wstrząsów społecznych, kulturalnych i politycznych. Wielowymiarowość stanowi niewątpliwy atut reportażu, bazującego na wieloletnich celnych obserwacjach, lekkiej irytacji, gorzkiej ironii i humorze. Meksyk traktowany surowo i jednocześnie dobrotliwie, wywołujący zawrót głowy, zarazem wprowadzający akceptację codzienności, wybijający się wyobraźnią a przy tym żyjący w pewnym zahamowaniu. Książkę najlepiej poznać przed wizytą w Meksyku, przemawia wiarygodnie nakreślonym obrazem miasta, zachęca przybliżeniami na szczegóły zjawisk, przywołuje ciekawość osobistego poznania, pozwala zrozumieć unikalny charakter i pazerność aspirująca, by wchłonąć cały kraj. Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżonymi na Bookendorfinie: "25 milionów iskier", "Córki samurajów", "O czasie", „Notre Dame”, "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, miasto, 382 strony, premiera 12.04.2024 (2018), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

wtorek, 3 stycznia 2023

NOTRE DAME

AGNÈS POIRIER

„Sekret jej urody tkwi w imponującym połączeniu wrażenia zażyłości z arystokratycznością, tego, co bliskie, z tym, co wzniosłe.”

Najczęściej to właśnie za sprawą dramatu pragniemy bliżej przyjrzeć się losom kogoś na zawsze już utraconego lub przedmiotowi będącemu symbolem czegoś niezwykle ważnego. Francuzi zawsze traktowali, mniej klub bardzie uświadomienie, Katedrę Notre-Dame de Paris jako od niemal dziewięciu wieków bijące serce ich stolicy. Niewątpliwie budowla była świadkiem aktywności nie tylko mieszkańców miasta, ale i kraju. Przypatrywała się jak mijają kolejne epoki, a i sama podlegała licznym zmiennym kolejom przeznaczenia i traktowania przez ludzi. Kiedy ma się do czynienia z wyjątkowym zabytkiem, to odbiera się go jako coś ekstremalnie szczególnego, bliskiego pamięci i sercu, wręcz nadaje mu się cechy czegoż żywego, obdarzonego duszą, kompilacją wielopokoleniowego wspomnienia. 

Katedra niekiedy niezrozumiana, niedoceniana, zubożana, i tak wiernie służyła i służy tym, którzy w nią wierzyli i wierzą, z podziwem przyjmowali i przyjmują unikalność. Surowa elegancja imponowała turystom pragnącym chociaż raz nacieszyć się jej widokiem. Przekonałam się, że Notre Dame potrafi w szczególny sposób przemówić do obserwatora, sprawić, że na zawsze zapamiętuje się spotkanie z nią, czuje więź nawet na odległość. Średniowieczne dziedzictwo otwiera okno spojrzenia na przeszłość i wyzwala melodię zadumania. Nic zatem dziwnego, że wiele osób mocno przeżywało pożar z kwietnia dwa tysiące dziewiętnastego roku, śledziło doniesienia, aktualizowane informacje, dowody wsparcia dla obietnic odbudowy. Wyzwalały się silne uczucia, właśnie one stały się impulsem do napisania książki, przypomnienia historii Katedry, zmienności losów, różnorodnych uwarunkowań kształtujących jej wygląd i znaczenie. 

Uporządkowanie wiedzy o Notre Dame, podkreślenie unikalności architektonicznej i znaczeniowej, zwrócenie uwagi na odpowiedzialność współczesnych za spuściznę murów i symboliki, udało się przeprowadzić w przyjaznym, szczegółowym i emocjonalnym stylu. Odebrałam wiele interesującej wiedzy, ciekawostek, wypowiedzi, odwołań do literatury, ale również zapatrywań osób powiązanych z Katedrą. Przez osiemset pięćdziesiąt lat tak wiele się działo w i wokół Notre Dame. Dzieło sztuki silnie powiązane z obliczem cywilizacji. Osiągnięcie architektoniczne w głównej roli miejsca kultu religijnego, ale i też czegoś znacznie więcej. Inne książki z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Sprzedam dinozaura", "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 206 stron, premiera 20.06.2022 (2020), tłumaczenie Aleksandra Czwojdrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

sobota, 24 grudnia 2022

SPRZEDAM DINOZAURA

PAIGE WILLIAMS

„To, iż nasza planeta grzebie swoich zmarłych, jest czymś niesamowitym. To, że można odczytać jej historię w skamieniałościach jest rzeczą wspaniałą.” Kirk Johnson

Książka okazała się znakomitą przygodą czytelniczą, zupełnie nie spodziewałam się, że przyjdzie mi ją przeżywać w tak wciągającym stylu, niecierpliwością poznawania rozwoju sytuacji i towarzyszącym im okolicznościom. Paige Williams zrealizowała fantastyczny pomysł na opowiedzenie historii z paleontologią, a zwłaszcza jej ciemną stroną, w tle. Spoiwem było życie, pasja i aktywność zawodowa Erica Prokopi, poszukiwacza i handlarza świadectwami istnienia dinozaurów. Natomiast materiałem wypełniającym treść wnikliwe spojrzenie na prehistoryczne stwory od strony naukowej, kolekcjonerskiej i handlowej. Autorka szczegółowo podeszła do omawianej tematyki, poprzedzając opracowanie przeprowadzaniem licznych rozmów z głównymi i bocznymi podmiotami paleontologii, studiowaniem wielu dokumentów, co wiązało się z podróżowaniem po świecie w celu zdobywania informacji. Precyzyjnie wgryzła się w pogmatwany i złożony układ zależności między nauką, sztuką i biznesem. 

Zadziwiające, jak niejasne i wykluczające się bywają przepisy prawne na różnych kontynentach i w różnych krajach odnośnie chronienia i handlu dziedzictwa prehistorii. Wydawałoby się, że znaczące z wielu punktów znaleziska przyrodnicze powinny służyć dobru ogólnemu, a nie ograniczać się do środowiska naukowego, muzealnego lub kolekcjonerskiego. Podobnie, czy powinno się poddawać komercji coś, co odgrywa istotną rolę kulturową i estetyczną. W końcu, to właśnie skamieliny stanowią klucz do zrozumienia historii Ziemi i jej przyszłości. Williams prowadziła po wszelkich niuansach podziemnego świata skamielin w przyjaznej, sugestywnej i wyczerpującej narracji. Można było wiele się dowiedzieć, zaznajomić z życiorysami kluczowych postaci, poczuć ducha pasji, zajrzeć w głąb ciemnych układów obsesyjnych pragnień, zrozumieć różne punkty widzenia. Przybliżana historia Erica Prokopi to nie fikcja, a prawdziwe zdarzenia, miejsca i czas. Podobało mi się, tym bardziej, że weszłam w nieznany świat, a przy tym podchwyciłam sporo nawiązań około tematycznych, w tym mongolski klimat przeszłości i teraźniejszości. Inne książki z serii bo.wiem (w odsłonie Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Lizbona: Królowa Mórz", "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, paleontologia, 462 strony, premiera 25.11.2022 (2018)
tłumaczenie Aleksander Gomola
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 27 lipca 2022

LIZBONA. KRÓLOWA MÓRZ

BARRY HATTON

„Kultura, jak powszechnie wiadomo, jest dziełem swoich miast.”
Derek Walcott


Trzydzieści lat temu, w ramach podróży poślubnej, odwiedziłam między innymi Lizbonę. Zrobiła na mnie wielkie wrażenie, z entuzjazmem zwiedzałam, podziwiałam szczególny klimat, wszechobecne echo dalekich morskich podróży i silnego ducha odkrywania. Oczywiście, dawna imperialna potęga miała nie tylko marzycielski i egzotyczny charakter, ale również podlegała materialistycznej żądzy i kolonialnemu wyzyskowi. Czarne karty historii miasta i bogactwo wypływające z epoki mocarstwowych odkryć geograficznych mieszały się ze sobą, tworzyły coś niepowtarzalnego. Z jednej strony godny podziwu kwitnący ośrodek handlu, z drugiej nie zawsze akceptowany przez odwiedzających. 

Barry Hatton fantastycznie prowadzi przez przeszłość i teraźniejszość Królowej Mórz, z ujęcia Portugalii, Europy i świata. Z ogromną przyjemnością zanurzałam się w poszukiwaniu śladów obecności Fenicjan, Rzymian, barbarzyńców, Maurów, Hiszpanów, Francuzów i Anglików. Poznałam Lizbonę z czasów sprzed wielkiego trzęsienia ziemi z tysiąc siedemset pięćdziesiątego piątego roku, największego, jakie odwiedziło Stary Kontynent w czasach nowożytnych, wielkiego tsunami i kolosalnego pożaru. I po kataklizmie, kiedy manueliński styl architektury zastępował pombaliński. Patrzyłam jak członkowie rodziny królewskiej uciekali przed Napoleonem do Brazylii, intensyfikował się chaos polityczny w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku, a później półwiecze postępu. Zamęt i rozlew krwi, polityczne i społeczne zawirowania, wojna domowa, działalność przestępcza, odcisnęły ślad na porcie morskim w pierwszych latach dwudziestego wieku. Zanurzyłam się w Lizbonie jako krainie szpiegów podczas wojennych lat i miejscu terrorystycznych ataków. Prześledziłam burzliwą atmosferę miasta podczas rządów Antonio Salazara, kolejną ogromną przemianę architektoniczną, i kończącą je rewolucji goździkowej. 

Autor przeprowadzał przez różnorodne klimatycznie dzielnice Lizbony, dokładnie omawiał ważne punkty na mapie miasta, place, pomniki, rezydencje królewskie, kompleksy kościelno-klasztorne, wieże i mury obronne, mosty, akwedukt, fontanny, szpitale, muzea, wystawy. Chętnie odwoływał się do relacji odwiedzających Lizbonę, dzieł sztuki, literatury, poezji, dokumentów, muzyki, tańca. W tym wszystkim przebijał się podziw dla żeglarskiego ducha lizbończyków, ale jednocześnie uzmysłowienie pęknięć i rys na ważnym pionku europejskiej politycznej, gospodarczej i społecznej szachownicy. Styl narracji bardzo przyjemny i obrazowy, wsparty umiejętnie wyważonymi konkretami, natychmiast się odnalazłam. Podobało mi się przytoczenie powiedzeń, mających źródło nawet w dalekiej przeszłości, a do dziś funkcjonujących w potocznym języku. 

Hatton mistrzowsko uchwycił kontrastowy charakter Lizbony, kosmopolityczną spuściznę, gościnność mieszkańców, szczególny urok kremowej poświaty miasta, dogodnej rzecznej lokalizacji, z widokiem na oszałamiający górzysty krajobraz. Wiele satysfakcji, zarówno w realu, jak i w książce, sprawiły mi spacery stromymi i wąskimi uliczkami średniowiecznej dzielnicy, spojrzenie na szczyt wzgórza, na którym wznosi się majestatyczny i nigdy niezdobyty zamek. Jedyne czego mi zabrakło w książce, to zdjęć, chociaż nie tyle tych najbardziej znanych zabytków Lizbony, co tych rzadziej zamieszczanych w przewodnikach turystycznych, czy obrazów, do których następowały odwołania. Jednak rozumiem, że publikacja i tak już obszerna a w dobie powszechnego dostępu do internetu nie miałam problemu, by je przywołać. 

Inne książki z serii Bo.wiem (Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały", "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, jakie zostawimy".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, historia, 382 strony, premiera 23.05.2022 (2018)
tłumaczenie Barbara Gutowska-Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 6 stycznia 2021

BIBLIOTEKA W OBLĘŻONYM MIEŚCIE

MIKE THOMSON

"Jak ciało potrzebuje jedzenia, tak duch potrzebuje książek."
Anas Habib


Nie mogłam nie sięgnąć po publikację w wyjątkowy sposób ukazującą, czym dla człowieka jest kontakt z książkami, zwłaszcza w ciężkich czasach. Intuicja mnie nie zawiodła, szalenie ciekawa i bardzo dobrze napisana opowieść, ekstremalnie bolesna i przerażająca, ale również ukazująca potęgę wiary i nadziei. Z jednej strony trudno poznaje się prawdziwą historię, z drugiej pozwala docenić to, co dobrego dostaje się od życia. Spojrzenie na mroczną stronę śmierci, zgotowaną człowiekowi przez człowieka, na wysoką jakość człowieczeństwa walczącego o przetrwanie w krańcowych warunkach. Przyglądamy się powstaniu i działalności tajnej podziemnej biblioteki w oblężonej Darajji. Obserwujemy zmienne losy zaangażowanych w realizację wielopłaszczyznowej misji. Równolegle na pierwszym planie wojna domowa w Syrii. Niezwykle wzruszająca wyprawa w głąb najważniejszych wartości w życiu. Czytałam z wielkim skupieniem, przerywając jedynie na rozwinięcie własnych przemyśleń. Publikacja, z którą powinno zapoznać się jak największe grono czytelników, nie tylko pasjonaci książek, zainteresowani politycznymi sprawami. Wiele wyciąga się z lektury, wyzwala różnorodne emocje, edukuje, rozbudza bliższe zainteresowanie sytuacją w Syrii, na długo pozostaje w pamięci odbiorcy.

Czytając zawarte w niej wypowiedzi utwierdziłam się, że miłość do książek jest ponadczasowa i niezależna od okoliczności. Marzenie byłych studentów o stworzeniu biblioteki, będącej źródłem nadziei, inspiracji, duchem nieustraszoności, optymizmu w ciężkich warunkach, wydaje się nierealnym zamierzeniem. Ale ludzie przedzierają się przez zrujnowane miasto, stawiają czoło bombom, rakietom i snajperom, aby wyposażyć bibliotekę książkami i podstawowymi meblami. Ryzykują życiem ocalając naukę i kulturę, dzieła z płonących domów, zniszczonych budynków, stert gruzów. Niebezpieczeństwo związane z przedsięwzięciem nie odstrasza, reżim Baszszara al-Asada nie zniechęca, podobnie jak rozlew krwi i wszechobecne okrucieństwo. Wręcz odwrotnie, szczelniejsze zamykanie pierścienia oblężenia miasta wyzwala silniejsze pragnienie zachowania części dziedzictwa, odnalezienia klucza do przyszłości, lepszego zrozumienia świata, odwrócenia uwagi od głodu, zniszczeń, śmierci. Swoista broń przeciw reżimowi, literacki azyl, oszukanie cenzury, kontynuowanie nauki, dostarczanie lektur miejscowym dzieciom, miejsce nauczania, wykładów i dyskusji. Wyjątkowe miejsce, oaza normalności na morzu destrukcji, usytuowana w niebezpiecznej dzielnicy niedaleko linii frontu, brama do innego świata: nauki, pokoju i nadziei. Inne książki z serii Mundus przybliżone na Bookendorfinie: "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, 286 stron, premiera 05.10.2020 (2019), tłumaczenie Andrzej Homańczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

poniedziałek, 14 września 2020

KOLEKCJONER PORZUCONYCH DUSZ

[PRZEDPREMIEROWO]

ELIANE BRUM

"Czas to żaden pieniądz. Mówienie, że czas to pieniądz, to zbrodnia. Czas to materiał, z którego utkane jest nasze życie." Antonio Candido

Intensywnie i wyraziście przemawiają brazylijskie reportaże Eliane Brum. Całkowicie wyłączają z własnego życia na czas pobytu w obrazie życia innych. Cudowne doznanie zerkania w scenariusze losów, które w innych okolicznościach mogłyby stać się naszymi. Do szpiku kości przenikają nas emocje wywołane wnikaniem w drugiego człowieka, poznawaniem jego perspektywy świata, zarówno bliskiej, jak i dalekiej, silnie nastawionej na byt, marzenia, pragnienia i realizację planów. Pożądanie bogata różnorodność bohaterów, niezwykłe barwne formy codzienności, tym bardziej, że opowieści utkane z wyjątkowej wrażliwości, empatii, zdolności obserwowania i słuchania.

Nie znajdziecie zbędnego patosu, wylewnych opisów, umoralniających treści, niepotrzebnego oceniania. Przemawia piękno i elegancja narracji, treściwość i skondensowanie języka, urokliwy taniec słów, które choć kojarzone z ciemnymi barwami i tak wywołują ciepłe odczucia. Śmierć, choroba, porażka, zemsta, zdrada, szaleństwo, bieda, strata. Wszystkie w wymiarze szacunku i zrozumienia ludzkiego życia. Od młodości po starość. Poddajemy się kołyszącej fali przypływów i odpływów losów, nieuniknionej pokoleniowej wymiany, przenikania się przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Słowa umierającej kobiety mówiące o tym, że "kiedy w końcu miała czas, odkryła, że jej czas dobiegł końca". Impuls do drżącego wsłuchania się w siebie poprzez uważne słuchanie innych. Ciekawe i refleksyjne przekazy nie opuszczają jeszcze długo po spotkaniu z książką.

Każdy reportaż to wyrazisty i harmonijnie wyartykułowany głos wybranej postaci, zapis tego, co doświadcza i przeżywa, dlaczego dokonuje takich właśnie wyborów, a nie innych. Świadectwa żywiołowości, nieustannej potyczki, narodzin nadziei, zbierania odwagi, pielęgnowania ufności, podsycania wiary, poszukiwania miejsca na ziemi, określania tożsamości. Wszystko w klimacie niepowtarzalności i pokory, „śmierć jednych nie może znaczyć więcej niż śmierć drugich, gdyż życie jednych nie może znaczyć więcej niż życie drugich.” Publikacja porusza, dotyka czułych strun, głębokich warstw człowieczeństwa. Śledząc losy nieznanych osób łatwo poddajemy się szczerym emocjom, pozwalamy im wybrzmieć we własnych duszach, wyrażamy zgodę na prawdziwe odkrywanie siebie samych. Nie jest to publikacja na jedno spotkanie, ale na kilka krótkich mega pożywnych rozmów, gdyż Brum skłania do dialogu na kilku płaszczyznach.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, 224 strony, premiera 15.09.2020 (2019), tłumaczenie Gabriel Borowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

piątek, 5 czerwca 2020

FARMACEUTA Z AUSCHWITZ Patricia Posner

"Uważał się za ofiarę, dobrego człowieka, który jedynie wykonywał rozkazy, trybik, który w ogóle nie powinien był trafić do aresztu."

Trudno czyta się takie opowieści, niosą ogromny ładunek bolesnej tematyki, skrajnych emocji, wyraźnego sprzeciwu. Sięgając po nie stawiamy na zachowanie pamięci okropności, które człowiek zgotował człowiekowi, choć trafniej napisać - potwór zgotował człowiekowi. Daleka jestem od wydawania ostatecznych sądów postaw ludzi, lecz niekiedy nie można się przed tym powstrzymać, zwłaszcza gdy, jak pokazuje publikacja, na prawdziwą sprawiedliwość próżno czekać. Pozostaje zatem głośne przypominanie o wyjątkowym zbrodniarzu wojennym, za nic mającym ludzkie życie i dylematy moralne.

Patricia Posner ze szczegółowością odnosi się do kwestii nazistowskiego Holokaustu, masowych mordów, barbarzyństwa i okrucieństwa. Naświetla tło historii, ale koncentruje się na życiorysie Victora Capesiusa, zbrodniarza hitlerowskiego, aptekarza w obozach koncentracyjnych Dachau i Auschwitz-Birkenau, SS-Sturmbannführera. Patrzymy, w jakiej dorastał rodzinie, jakie zdobył wykształcenie, jak przebiegała ścieżka kariery, czym zniesławił się podczas drugiej wojny światowej, a także jakie życie prowadził w powojennych latach. Capesius wykazał się ogromną dwulicowością. Ceniony przedstawiciel handlowy firmy Bayer i lubiany aptekarz w Schäßburgu przed wojną. Podczas wojny, w obozie Auschwitz-Birkenau, oprawca posyłający ludzi do komory gazowej, gospodarujący zapasami cyklonu B, uczestniczący w makabrycznych eksperymentach medycznych, wykazujący się chciwą, złodziejską, kłamliwą i bezduszną naturą.

Publikacja bogata w świadectwa prawdy, liczne relacje, zapiski, wnioski z rozmów. Doskonale wyczuwalne bogactwo bazy bibliograficznej i dokumentalnej. Przyjazna narracja, logiczny układ prezentowanego materiału, zdjęcia chwytające za serce i skłaniające do snucia refleksji. Wiele odniesień do zbiorowego procesu zbrodniarzy nazistowskich, nacisk na to, aby młode pokolenia zdobyły wiedzę i zrozumienie tego, co się stało, skali i konsekwencji. Książka wpisuje się w nurt literatury faktu z dziedziny mrocznej międzynarodowej historii, tak bardzo chciałoby się, aby takie zbrodnie nie miały już miejsca, aby człowiek wyciągał wnioski z lekcji tragicznych doświadczeń ofiar, nie powtarzał schematów masakry, obojętności, wypierania się odpowiedzialności. Dlaczego tam, gdzie do głosu dochodzi fanatyzm i głupota cierpią niewinni i bezbronni? Jak jedna osoba wybiera ścieżkę zbrodniarza, a druga sprawiedliwego wśród narodów świata?

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 318 stron, premiera 21.01.2019 (2017), tłumaczenie Michał Szymonik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

sobota, 30 maja 2020

ZIEMIA DYKTATORÓW Paul Kenyon

"Odziedziczyłeś klejnot, zachowaj go." Julius Nyerere

Ilekroć odwiedzam Afrykę, przekonuję się, że ten kontynent mi nie służy, z różnych powodów. Może właśnie dlatego stosunkowo mało interesowałam się dotąd jego historią, pozostając jedynie przy ogólnie powszechnej wiedzy, w nielicznych aspektach, niejako przypadkiem, uszczegółowianej. Jednak zawsze obiecywałam sobie, że kiedyś wnikliwiej zagłębię się w dzieje ziemi, z której w końcu wyszedł człowiek na wędrówkę po planecie. To, co dzieje się w Afryce, nie pozostaje przecież bez korelacji z pozostałymi częściami świata, pośrednio wpływa na uwarunkowania europejskiego życia, a zatem i moje. Aby lepiej zrozumieć mechanizmy kształtujące współczesność z perspektywy historii Czarnego Kontynentu, warto sięgać po literaturę faktu. Wybór padł na "Ziemię dyktatorów", tytuł wskazuje, w jakich obszarach poruszałam się.

Tam, gdzie mamy do czynienia z bogactwem dóbr naturalnych, do głosu dochodzi wielki biznes, wspomagany przez politykę, banki i międzynarodowe organizacje. Bezpardonowa walka o zyski i wpływy rodzi dominację i dyktatorstwo. Dostęp do pożądanej wyłączności, potężnych pieniędzy i bezwarunkowej władzy wygrywa z prawami człowieka i dobrem społecznym. Totalitarne rządy bazują na kulcie jednostki, masakrowaniu ludzkości, autorytatywnej propagandzie. Wzmocnione defraudacją środków budżetu państw przyjmują intensywnie destrukcyjny charakter. To, co dzieje się wewnątrz państw, jest wierzchołkiem góry lodowej zakulisowych współprac z zewnętrznym kapitałem i interesem.

Paul Kenyon szczegółowo obrazuje jak złoto, diamenty, ropa naftowa i kakao stały się swego rodzaju przekleństwem Afryki, przyciągającym uwagę bezwzględności, zachłanności, chciwości i wyrachowania. Pod lupę bierze wydarzenia biegnące od lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Przekraczamy granice Kongo, Zimbabwe, Libii, Nigerii, Gwinei Równikowej, Wybrzeża Kości Słoniowej i Erytrei. Zagłębiamy się w życiorysy Mobutu, Mugabe, Kaddafiego, Abachy, Obianga, Houphouët-Boigniego, Afewerkiego. Nie są to bynajmniej suche fakty, przez które trzeba się przebić, lecz wciągająca opowieść, wypełniona reportażowym rysem, bazująca na zbiorze obserwacji, spostrzeżeń, wywiadów, relacji świadków. Narracja przyjazna i przejrzysta, nie ma problemu, aby nadążać za podsuwanym materiałem. Książkę podzielono na bloki, ułatwiające poruszanie się po podejmowanych zagadnieniach, każdy z nich zazębia się z pozostałymi.

Publikacja skłania do refleksji, uzmysławia ważne przesłania, uświadamia mechanizmy kręcenia globalną gospodarką. Część zagadnień zobrazowano wyczerpująco i sugestywnie, niektóre wymagać będą jeszcze bardziej pogłębionej analizy, interesująco będzie wgryzać się w to dalej. Bardzo dobra propozycja czytelnicza, szeroki wachlarz odbiorców, zainteresować może choćby historyków, podróżników, ekonomistów, dyplomatów, socjologów. Zdecydowanie warto uwzględnić w planach czytelniczych, kilka wieczorów zapełnionych przydatną i rozwijającą wiedzą.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, 480 stron, premiera 16.09.2019 (2018), tłumaczenie Joanna Gilewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 28 maja 2020

ŚMIERĆ W LESIE DESZCZOWYM Don Kulick

"Gdy umiera język, utracone zostaje bezpowrotnie coś wyjątkowego, delikatnego, ażurowego i prastarego."

W młodości, kiedy poszukiwałam pomysłów na zawodową aktywność brałam pod uwagę antropologię. Marzyłam o docieraniu do plemion zamieszkujących tereny nie w pełni odkryte przez europejskiego człowieka, najlepiej na wyspach otoczonych oceanicznymi wodami, i przeprowadzanie rozległych badań. Koncepcja została odrzucona, ale sympatia do artykułów i publikacji poświęconych mieszance nauk przyrodniczych, społecznych i humanistycznych wciąż się umacnia. Dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po książkę, licząc na przeżycie niezwykłej przygody i zdobycie nietuzinkowej wiedzy. Jak się okazało, słusznie, literatura faktu wysokich lotów, a w zasadzie unikalna podróż śladem przeszłości, która jeszcze chwilę temu należała do teraźniejszości.

Don Kulick przeprowadza czytelnika szlakiem jednego z wielu języków, który brzmi coraz słabiej słyszalną muzyką, dalekim echem wśród kilkudziesięciu mieszkańców Gapun, wsi usytuowanej na moczarach pośrodku lasu deszczowego, w Papui-Nowej Gwinei. Gapun to zapadła prowincja z hermetycznym językiem, unikalną linią kulturową, i co może wydawać się dziwne, pędem ku cywilizacji białego człowieka, chwytania jak najwięcej wzorców z jego stylu życia. A przecież to właśnie białemu człowiekowi, który mieszkał pośród nich i badał lokalną społeczność, wydawało się, że to on zagląda w zanikającą egzotykę. Trzydzieści lat obserwacji umierającego języka, śledzenia, w jaki sposób się to dokonuje, próby odnalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego rodzice nie uczą dzieci ojczystej mowy, zaś młode pokolenie nie czuje potrzeby jej nauki. I jak to się dzieje, że pomimo odmienności językowej, każdy przedstawiciel gatunku ludzkiego podlega tym samym społecznym uwarunkowaniom.

Narracja przyjemna i wciągająca, brak żargonu mogącego utrudnić pojmowanie zaprezentowanych przesłanek, owoców wnikliwych badań, uwzględniających historyczne uwarunkowania, kulturowe ciekawostki, wierzenia, codzienność, jedzenie, a nawet aspekty związane z wychowywaniem dzieci. Spostrzeżenia zdobyte podczas bezpośredniej obserwacji, uczestnictwa w życiu Gapun, które przybierało nie tylko przyjemne i budujące odsłony, ale także mroczne i niebezpieczne. Kulick to spostrzegawczy i wnikliwy komentator, interesująco przybliżający różne aspekty egzotyki i lingwistycznych uwarunkowań. Cieszy dobry i wyważony humor, konieczna dawka sceptycyzmu, głęboka wiary w człowieka. Sterylny język podlegający stopniowemu wymieraniu, zacieraniu różnic i odmienności, zastępowany przez oficjalny, oraz pismo. Z jednej strony ogromny żal, z drugiej świadomość nieuniknionego przemijania. I pomyśleć, że dziewięćdziesiąt procent spośród około sześciu tysięcy języków świata jest zagrożonych śmiercią.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 254 strony, premiera 23.03.2020 (2019), tłumaczenie Aleksandra Czwojdrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

niedziela, 5 listopada 2017

KOŃ DOSKONAŁY Elizabeth Letts

RATUJĄC CZEMPIONY Z RĄK NAZISTÓW

"Sztuka jeździecka, chyba bardziej niż każda inna, jest ściśle związana z mądrością życia." Alois Podhajsky

Z wielkim zaciekawieniem, a jednocześnie ogromnym wzruszeniem wobec losów koni i podziwem dla niezwykłej odwagi miłośników zwierząt, zapoznałam się z tym reportażem historycznym. Przyjemne zaczytanie, początkowo zaplanowane na trzy dni, zakończyło się zgłębianiem książki w jeden dzień. Plastyczny i barwny język, mistrzowsko oddający emocje, starannie przytaczający historyczne fakty, a przy tym realnie opisujący wojenne klimaty, barbarzyństwo rosyjskich najeźdźców, przerażające czyny hitlerowców. Ale to również spojrzenie na wojnę z innej niż zazwyczaj perspektywy, ukazującej siłę namiętności łączącej ludzi pragnących uratować od bezwzględnej zagłady białe rasowe rumaki. Przyjaciele i hodowcy zwierząt, znajdujący pomoc i wsparcie u tych, u których nawet w marzeniach na nią nie liczyli.

Nadzwyczajne opowieści o koniach, ukazane na przestrzeni osiemdziesięciu lat, obejmujące dwa odległe od siebie kontynenty, Europę i Amerykę. Piękna mapa ludzkich serc i długa lista zachwycających czempionów, próby ocalenia bezcennych końskich rodowodów i wiekowych tradycji, sprzeciwianie się chorobliwym ambicjom i absurdalnym zamierzeniom nazistów. Bezpośrednie narażanie życia w imię obrony zawsze tak blisko związanych z człowiekiem zwierząt, wywołujących zachwyt, podziw, chlubę, dumę i sławę. To także obraz fascynującego zrozumienia i porozumienia między człowiekiem a koniem, czerpanie z pokładów lojalności i zaufania, zwłaszcza w niepewnych i dramatycznych okolicznościach.

Polskie araby z Janowa Podlaskiego i austriackie lipicany z Wiednia, oraz rzesze ich opiekunów i sympatyków, starających się ocalić ich życie i szlachectwo. W środku wojennego okrucieństwa, zagłady ludzi w obozach koncentracyjnych, niszczenia miast, rabowania wsi, przejmowania mienia, niebezpieczeństw kryjących się na każdym kroku. Pogmatwane dzieje, losy i życiorysy. Książka powstała na bazie relacji osobistych autorki ze świadkami zdarzeń i ich potomkami, oparta na bogatej wiedzy zaczerpniętej z materiałów archiwalnych, licznych publikacji i monografii. Czarno-białe zdjęcia, indeks nazw i przypisy. Wyjątkowo interesująca i wciągająca propozycja czytelnicza, nie można przejść obok niej obojętnie, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 400 stron, premiera 25.10.2017, tłumaczenie Joanna Gilewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.