Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller medyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller medyczny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2025

SZPITAL BELLEVUE

ROBIN COOK

„Wszak w dziejach ludzkości nie brakowało zdarzeń, których nie spodziewał się absolutnie nikt – a jednak zaistniały.”

Bardzo lubię sięgać po książki Robina Cooka, zapewniają nie tylko sporo dreszczyków emocji, ale również dostarczają wiedzy ze strefy medycyny. Uszczegółowienia wciągają, nawet jeśli mam świadomość, że nie spamiętam naukowej terminologii i informacji. Znakomicie tworzą klimat, intensywnie odbierany, wszak zdrowie, choroby, operacje i opieka medyczna, w mniejszym lub większym stopniu, dotyczą każdego. Z zainteresowaniem śledzę funkcjonowanie amerykańskich instytucji badawczych, ośrodków zdrowia i szpitali skąpanych w biznesowej otoczce. Widać, co już zaczyna z ich realiów dotykać i polskie. 

W „Szpitalu Bellevue” stykamy się z blisko trzystuletnią historią i tradycją, wielkimi nazwiskami, przełomowymi metodami i kontrowersyjnymi osiągnięciami. Dwudziestotrzyletni Michael podąża śladem przodków, jest piątym pokoleniem chirurgów w rodzinie Fullerów związanych z Bellevue. Zaczyna pracę jako rezydent i od razu trafia w zdradliwy nurt wymagającej i wyczerpujących dyżurów. Presja wiąże się ze specyfiką wykonywania zawodu, oraz osobliwymi zjawiskami i złowrogimi omenami. Autor wprowadza wiele paranormalnych elementów do fabuły, dziwnych mocy, zjaw i halucynacji. Stopniowo zagęszcza doznania kluczowej postaci. Otrzymuję dokładne relacje, co dzieje się wokół i w wyobraźni Mittego. Intryga efektownie zahacza o horror, zwłaszcza w końcowej odsłonie, a stary budynek szpitalny skrywa wiele zatrważających tajemnic. 

Książkę dobrze mi się czyta, przyjazna narracja, logicznie skonstruowany scenariusz zdarzeń, zręcznie narastająca atmosfery lęku. Główny bohater w odsłonie temperamentu i osobowości niczym szczególnym nie wyróżnia się, ale dysponuje szczególnymi zdolnościami prekognicji i wyczuwania myśli innych. Pisarz zręcznie stawia na nieciągłość predyspozycji Michaela i nie mogę być pewna interpretacji incydentów. Pomimo wielu atutów, „Szpital Bellevue” nie trzyma mocno w napięciu, wywołuje stonowane podekscytowanie, niespecjalnie zaskakuje, lecz pozwala przyjemnie spędzić wieczór. Mniej frapuje przebieg zdarzeń, więcej wydźwięk możliwości, podobają mi się brzmienia thrillera. Finałowa odsłona na plus, różne wnioski mogę wyciągnąć. 

Zerknijcie na inne tytuły Cooka zaprezentowane na Bookendorfinie. Lawina przypadków śmierci w "Oświeceniu", cykl tragedii w „Pandemii”, zaskakujące obroty spraw w „Znieczuleniu”, sprytnie zaciskana pętla niepewności w „Szarlatanach”, seria zagadkowych incydentów w „Polisie śmierci”, intryga wokół osiągnięć genetyki w "Genezie", demaskacja pazerności firm ubezpieczeniowych w „Wirusie”, klasykę thrillera medycznego „Epidemia”, trzymający do końca w sensacyjnym napięciu "Nocny dyżur", oraz "Przyczyna zgonu" z serią nieoczywistych przypadków samobójstw w zagęszczonym czasie. 

4/6 – warto przeczytać
thriller medyczny, 266 stron, premiera 19.09.2025 (2024), tłumaczenie Maciej Szymański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 3 października 2024

PRZYCZYNA ZGONU

ROBIN COOK

LAURIE MONTGOMERY I JACK STAPLETON tom 14

„Z satysfakcja pomyślał, że jak zawsze akcja przebiega bez najmniejszych problemów.”

Thrillery medyczne należą do mojego ulubionego gatunku literackiego, chętnie w nie wchodzę, zwłaszcza jeśli napisane przez Robina Cooka. Dostarczają nie tylko przyjemnej rozrywki ocierającej się o dreszczyk prawdopodobieństwa, ale również co prawda bardzo fragmentarycznej, ale szczegółowej wiedzy medycznej. Często zwracają uwagę na ważny aspekt funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej, także biznesowej otoczki. „Przyczyna zgonu” zapewniła wciągające czytanie, duża w tym zasługa zgrabnej narracji, jednak powstało wrażenie wtórności powieści. Dobrze wchodziło się w sprawdzone schematy zagęszczania akcji, bazujące na starych pomysłach, ale zabrakło zaskakujących elementów. 

Przeszkadzały nie w pełni przemyślane przez autora rozwinięcia wątków lub konkretne przebiegi scen. Nie zawsze oprawa psychologiczna postaci brzmiała wiarygodnie, za szybko i zbyt łatwo dochodziło do pewnych zmian w postawach i zachowaniach. Główni bohaterowie wykazywali się nonszalancją w różnych kwestiach, chociażby matkowanie mężowi nieuwzględniające hierarchii służbowej, swobodne wchodzenie w ryzykowne sytuacje bez uwzględnienia przeszłych zdarzeń. Nie wczułam się w poczucie winy zbyt powierzchownie potraktowane. Niepewność docierania do prawdy zepsuło odsłanianie kart przysłowiowego zła ze strony Robina Cooka. Brakowało napięcia cechującego thrillery, a i zakończenie wydawało się nijakie. 

Pomimo wymienionych zastrzeżeń do książki, jako miłośnik thrillerów medycznych znalazłam w powieści ciekawą serię nieoczywistych przypadków samobójstw w zagęszczonym czasie, trudnych do uchwycenia nieścisłości domagających się wyjaśnienia przez bohaterów. Patolodzy, Laurie i Jack, w czternastej odsłonie tomie lekko przesunęli się na drugi plan, to stażysta Ryan Sullivan, znakomicie zapowiadający się lekarz, wysunął się na czołówkę. Tom można czytać niezależnie od poprzedników. Zerknijcie na inne tytuły Cooka zaprezentowane na Bookendorfinie. Lawina przypadków śmierci w "Oświeceniu", cykl tragedii w „Pandemii”, zaskakujące obroty spraw w „Znieczuleniu”, sprytnie zaciskana pętla niepewności w „Szarlatanach”, seria zagadkowych incydentów w „Polisie śmierci”, intryga wokół osiągnięć genetyki w "Genezie", demaskacja pazerności firm ubezpieczeniowych w „Wirusie”, klasykę thrillera medycznego „Epidemia”, oraz trzymający do końca w sensacyjnym napięciu "Nocny dyżur".

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller medyczny, 366 stron, premiera 13.08.2024 (2023), tłumaczenie Maciej Szymański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 17 października 2023

NOCNY DYŻUR

ROBIN COOK

LAURIE MONTGOMERY I JACK STAPLETON tom 13

„Uświadomiliśmy sobie wtedy boleśnie, jak duży wpływ na medycynę mają pieniądze i biznes. Zwłaszcza kiedy prywatne firmy usiłują wydusić z systemu ochrony zdrowia każdy grosz.”

Bardzo się cieszę, kiedy w moje ręce trafia thriller medyczny w wykonaniu Robina Cooka. Fantastycznie zanurza czytelnika w mrocznych zakamarkach szpitalnych instytucji, kreuje zatrważającą historię, cienka linia oddziela ją od rzeczywistości. Wysoki stopień realności wzmacnia przez znakomicie oddane tła akcji, odwołanie do współczesnych problemów i zagrożeń opieki lekarskiej, umacniającej się komercjalizacji przy zanikającym duchu etyki zawodu powiązanych z opieką nad chorymi. Fikcja wyolbrzymia niektóre aspekty, generalizuje wybrane standardy, dokłada sensacyjnie zaaranżowane incydenty. Wszystko po to, aby mocniej podkręcić wyobraźnię i wniknąć w strefę strachu. Nic nie jest dla człowieka cenniejsze niż życie, zatem siłą rzeczy ten gatunek literacki wzbudza emocje, a autor ekscytuje i porywa twórczością, czuje się jego biegłą znajomość środowiska medycznego.

Trzynasty tom serii, ale warto podkreślić, że każdy można czytać niezależnie od poprzedników. Po wielu spotkaniach czuję się familiarnie z parą głównych bohaterów. Laurie, główny inspektor medycyny sądowej Nowego Jorku, i Jack, kiedyś chirurg okulista, teraz patolog, kolejny raz stają przed mega wyzwaniem i kryminalną zagadką. Sprawa bezpośrednio dotyczy ich przyjaciółki, której ciało odnaleziono na szpitalnym parkingu. Wszystko wskazuje, że kobieta miała zawał serca, lecz zarówno dobry stan zdrowia, prowadzenie aktywnego trybu sportowego, medyczne wykształcenie podnoszące świadomość zagrożenia płynącego ze strony cukrzycy, oraz sekcja zwłok, poddają w wątpliwość przyczyny śmierci. Jack rozpoczyna dochodzenie i trafia zaledwie na strzępy informacji o życiu zmarłej w aucie internistki. Czy potwierdzą się intuicyjne podejrzenia? Im bardziej poszukuje wyjaśnień, tym bardziej stają się skomplikowane i wykracza poza sens.

Równolegle toczy się sprawa zagadkowego samobójstwa młodej policjantki. A na powierzchnię wypływają szokujące wzmianki w mediach odnośnie różnych morderstw. Powieść wyśmienicie czyta się w trzech czwartych, kiedy odkrywana prawda miesza się z manipulacją fałszu, intryga zagęszcza się i poszerza zakres, zaś wzajemne powiązania pozostają w ukryciu, trudno dotrzeć do przyczyny i mechanizmu śmierci. Od momentu, kiedy poznajemy tożsamość osoby stojącej za czystym złem, spada ożywienie związane z poznawaniem ciągu dalszego, ale sensacyjne elementy trzymają w napięciu, zaś kulminacyjna scena znakomicie rozciąga się i nie odrywamy się od stron książki. Zerknijcie na inne tytuły Robina Cooka zaprezentowane na Bookendorfinie. Lawina przypadków śmierci w "Oświeceniu", cykl tragedii w „Pandemii”, zaskakujące obroty spraw w „Znieczuleniu”, sprytnie zaciskana pętla niepewności w „Szarlatanach”, seria zagadkowych incydentów w „Polisie śmierci”, intryga wokół osiągnięć genetyki w "Genezie", demaskacja pazerności firm ubezpieczeniowych w „Wirusie” i klasyka thrillera medycznego „Epidemia”.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller medyczny, 344 strony, premiera 05.09.2023 (2022), tłumaczenie Maria Smulewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

piątek, 11 sierpnia 2023

ZABÓJCZY WIRUS

ALEX KAVA

MAGGIE O'DELL tom 6

"50% sukcesu operacji mającej na celu zapewnienie bezpieczeństwa biologicznego polega na niedopuszczeniu do wycieku informacji.”

Zgrabna powieść z dreszczykiem, nie wystawia na mocne wrażenia, jednak intrygująco pobudza wyobraźnię. Można dobrze bawić się pod warunkiem, że nie mamy wielkich oczekiwań, nastawieni jesteśmy na przyjemne spędzenie czasu z delikatnie podwyższonym poziomem adrenaliny. Sprężysta narracja, gładko przechodzi przez scenariusz zdarzeń, harmonijnie rozkłada napięcie. Szybko domyśliłam się, kto okaże się czarnym charakterem powieści, biologicznym terrorystą działającym na wielu frontach, z kolei długo nie powiązałam wskazówek prowadzących ku odkryciu motywów zachowania. W ostatecznym kształcie nie był silnie przekonujący, lecz nigdy nie wiadomo, co siedzi w głowie szaleńca, jaki czynnik uaktywni obsesję zabijania. Udanym pomysłem okazało się uwzględnienie szczegółów spektakularnych prawdziwych zbrodni, które tygodniami nie schodziły z nagłówków mediów. Powstała intrygująca mieszanka prawdy i wymysłów. Bohaterowie powierzchownie sportretowani, niedosyt złożoności osobowości, ale ten typ rozrywki zazwyczaj tak ma.

Maggie O’Dell, wcześniej ekspert medycyny sądowej, obecnie agentka specjalna, analizuje zachowania przestępców i sporządza portrety psychologiczne. Trochę przez zbieg okoliczności, trochę w wyniku celowych zamierzeń, Maggie zostaje wyłączona z gry ścigania, choć siedzi w środku najgorętszych incydentów. Za sprawą kontaktu z nieznanym groźnym czynnikiem biologicznym zostaje uwięziona w wojskowym instytucie badawczym. Stamtąd usiłuje przeniknąć zamierzenia zabójcy, dotrzeć do jego tożsamości i powstrzymać wybuch epidemii mogącej pokryć nie tylko amerykańską ziemię. Choroba jako niewidzialna broń, doskonała i nieprzewidywalna, wyjątkowo trudno nad nią zapanować. Chociaż fabuła zawiera sensacyjne odniesienia, spektakularne incydenty, zatrważające sekrety, to oczekuję bardziej tragicznego wariantu przebiegu zdarzeń, zyskuje wówczas dramatyzm, realizm i gorączkowość pochłaniania książki. Wiele się dzieje, w dynamicznych rytmach, lecz w okrojonej wersji, chciałabym szerzej i więcej. Powieść na jeden wieczór czytelniczy, wpisuje się w atmosferę covid-19, przykład gdy wyobraźnia pisarki wybiega w przyszłość i pokrywa fikcję z faktami. Zerknij również na wrażenia po spotkaniach z innymi tomami serii ("W ułamku sekundy", "Łowca dusz", "Granice szaleństwa", "Zło konieczne", "Czarny piątek", "Kolekcjoner").

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller medyczny, 300 stron, premiera 17.06.2020 (2008), tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

piątek, 11 listopada 2022

PASOŻYT

ALICJA HORN

WYLECZENI tom 2

"Zapach osoby, która weszła do sali, drażnił jego nozdrza, wyraźnie sugerując, że jest ona z krwi i kości."

Spotkanie z pierwszym tomem „Wyleczeni” zaliczyłam do dobrych, przyjemnie spędziłam czas, i chociaż brakowało pewnych aspektów, to za sprawą ciekawych ujęć przeważyła szala na pozytywny odbiór. „Pasożyt” jeszcze lepiej zaprezentował się, intryga nie należała do rozbudowanych, ale zgrabnie i wciągająco została poprowadzona. Zdecydowanym plusem powieści było ukazanie w realistycznym blasku stanu toksycznego wymiaru polskiej służby zdrowia. Postawiona na głowie szpitalna polityka nastawioną na redukcję kosztów i nepotyzm. Zderzenie wyidealizowanego wizerunku zawodu lekarza z przytłaczającą rzeczywistością. Poniżające warunki pracy i nastawienie do pacjenta. Alicja Horn przekonująco przybliżała detale zwykłej codzienności lekarzy, ale również sposób działania farmaceutycznych firm i medycznych fundacji. Fantastycznie, że powstała książka, która oprócz czystej rozrywki zaoferowała podniesienie społecznej świadomości i materiał do refleksji. Zastanawiałam się, ile jest takich miejsc, nawiedzonych przez niewinne duchy z przeszłości i winne współczesne ciemne osobowości, jak Warszawski Szpital Kliniczny imienia Wandy Błeńskiej. Co działo się za kulisami jego działalności?

Thriller wciągał z kilku ujęć. Kryminalny rys scenariusza zdarzeń atrakcyjnie warstwowo rozwijał się. Przestępcza działalność Daniela Schulza znalazła ostateczne rozwiązanie, a kryjące się za nim okoliczności należały zarówno do mocno osobliwych, jak i nietypowych. Bez względu na to, czy zgadzałam się ze słusznością nowej życiowej postawy doktor Marty Wolskiej, nie mogłam odmówić jej konsekwencji w przyjętym wzorcu moralności. Trzeba przyznać, że wykazywała się sporą kreatywnością w czynach. Wyczekiwałam zaciskania się pętli sprawiedliwości także wokół niej. Czy tajemnice dzielone z komisarzem Michałem Łazowskim wyszły z mroku? Rodzinna przeszłość Marty, świadectwo zabójstwa rodziców, wątpliwa reputacja ojca jako księgowego, coraz intensywniej domagała się dotarcia do prawdy. Mam nadzieję, że autorka zdecyduje się rozbudować w kolejnym tomie ten kierunek fabuły. „Pasożyt” atrakcyjnie podsycał płomień napięcia, wiele się działo, dynamiczne rytmy akcji, ciekawy pomysł na intrygę. Medyczny żargon, ale nie było się czego obawiać, przyjaźnie przedstawiony kształtował klimat powieści. Nie do końca jeszcze wszystko mnie przekonało. Liczyłam na większą oprawę psychologiczną Marty, solidniej umocowaną atmosferę grozy, mniej beztroską postawę Leszka kontrastującą z niebezpieczeństwem, lepsze pocieszanie przyjaciółki i patomorfologa, bardziej zaskakującą finalną odsłonę. Natomiast cieszył bardziej już wyostrzony pazur pisarski.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller medyczny, 324 strony, premiera 30.06.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Faros.

środa, 6 kwietnia 2022

WIRUS

ROBIN COOK

"Co roku od chorób roznoszonych przez komary ginie blisko milion osób."

Poruszana tematyka bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że amerykańskie wzorce systemu opieki medycznej nigdy nie znajdą podatnego gruntu w polskiej rzeczywistości. Robin Cook nie ukrywa, że zdecydował się na napisanie "Wirusa" z nadzieją na zrozumienie potrzeby kolosalnych reform służby zdrowia. I w tym duchu książka jest pisana. Głęboko i szczegółowo wchodzi w amerykańskie realia, dosadnie uświadamia ich bezlitosność, brutalność i okrucieństwo. Złożoność systemu opieki zdrowotnej, pazerność firm ubezpieczeniowych, działania jednostek szpitalnych nastawionych na zysk, przerażające uprzedmiotowienie pacjentów, rozbudowana biurokracja maskująca nieetyczne zachowania, skomplikowane sieci korupcyjnych powiązań. Dokładnie pokazuje, jak działa machina nakręcania zysków, w jaki sposób rozliczane są koszty opieki medycznej, jak w tym najmniej liczy się człowiek. Wnikliwe spogląda zagadnienia, co sprawia, że po szalenie ekscytujących pierwszych rozdziałach stopniowo wyhamowuje impet poznawania scenariusza zdarzeń. Czujemy się nieco przytłoczeni prezentowanymi danymi, mechanizmami i przykładami, chyba że ktoś jest tym mocno zainteresowany. Powstaje wrażenie sztucznego dopisania losów bohaterów, komponują się jako dodatek do przekazywanych idei.

I tak jak podoba mi się pomysł na fabułę, skojarzenie z twórczością Johna Grishama, tak już nie przemawia prezentacja. Wiele się dzieje, lecz podane w niedopracowanej formie. Razi szarpany styl narracji, zupełnie jakby nie wyszedł spod pióra Cooka. Dużo zbędnych detali w opisach bohaterów, a nawet pomyłki w imieniu postaci, jedna nawet pozornie zmartwychwstaje. Na plus znakomite ukazanie bezsilności wobec silniejszych, przemiana z człowieka czynu we wrak ludzki. Wszystko balansuje na przejaskrawieniach i wyolbrzymieniach, co uwiera, ale ma uzasadnienie. Nie lubię Briana, wielokrotnie mam ochotę nim potrząsnąć, lecz rozumiem, co chce jego postawą zaprezentować autor. Jako tło Cook uwzględnia realia covidowej pandemii. Na pierwszy plan wysuwa się zdradliwa choroba wywodząca się od azjatyckiego komara tygrysiego. Sielski letni wieczór na plaży półwyspu Cape Cod, rodzina cieszy się ciepłymi wakacyjnymi dniami, aż na scenę natrętnie wkracza owad wiedziony potrzebą ludzkiej krwi. Po kilku dniach konieczna jest hospitalizacja, ale firma ubezpieczeniowa nie zgadza się na pokrycie kosztów leczenia żony Briana. Zaczyna się walka z systemem i ludzką chciwością. Zakończenie nie zaskakuje, wiele osób postawionych w sytuacji głównego bohatera miałoby ochotę tak się zachować, co przywołało kolejne skojarzenie, z cyklem Lee Childa o Jacku Reacherze i wymierzaniu sprawiedliwości.

Zerknijcie na tytuły Robina Cooka zaprezentowane na Bookendorfinie. Lawina przypadków śmierci w "Oświeceniu", cykl tragedii w „Pandemii”, zaskakujące obroty spraw w „Znieczuleniu”, sprytnie zaciskana pętla niepewności w „Szarlatanach”, seria zagadkowych incydentów w „Polisie śmierci”, intryga wokół osiągnięć genetyki w "Genezie" i klasyka thrillera medycznego „Epidemia”.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller medyczny, 418 stron, premiera 08.03.2022 (2021), tłumaczenie Maria Smulewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 28 czerwca 2021

WYLECZENI

[PRZEDPREMIEROWO] 

ALICJA HORN

WYLECZENI tom 1

"Nie ma normalnych ludzi. Są tylko tacy, którzy lepiej panują nad swoim szaleństwem."

Uwielbiam zanurzać się w thrillerach medycznych, a ponieważ dotąd buszowałam jedynie po twórczości zagranicznych pisarzy, zatem zdecydowałam się sięgnąć po książkę polskiej autorki. "Wyleczeni" okazali się dobrą przygodą czytelniczą, niepozbawioną wad, lecz potrafiącą zaangażować odbiorcę. Podobał mi się pomysł na fabułę, ciekawe splątanie wątków. Wyraźnie czułam drugie dno scenariusza zdarzeń, a to pobudzało wyobraźnię, zapewniało materiał do snucia domysłów i interpretacji. Zrównoważone tempo akcji przemawiało na korzyść powieści, gdzie potrzeba było, autorka zgrabnie przyspieszała, a gdzie przydało się spojrzeć w przeszłość, wytracała prędkość. Przyjazna narracja stwarzała komfort poznawania historii. 

Alicja Horn zgrabnie budowała napięcie, czasami chciałam większej dosadności grozy, ale to już moja indywidualna potrzeba. Portrety postaci wyraziste, lecz przydałoby się ich rozbudowanie, czyny niekoniecznie pokrywały się z naświetlaną osobowością i zawodem. Niewiele brakowało, aby bohaterowie intensywnie przekonywali do siebie. Być może w przyszłym tomie otrzymamy większą paletę cech, co z pewnością rzutować będzie na mocniejszy odbiór. Zastrzeżenia mam do Marty Wolskiej, mało refleksyjnej decyzji o ostatecznym rozwiązaniu, jako lekarka wykazywała się znikomą empatią w wybranych zagadnieniach, w innych ukazywała zgodność z wizerunkiem zawodu. Miałam wrażenie, że na własne życzenie ściągała na siebie nieszczęścia, wtłaczała się w ramy mroku poprzez nierozliczenie się z trzymającą w szachu przeszłością. Pod koniec książki zrozumiałam, czym kierowała się autorka przypisując określone incydenty Marcie, co więcej, w kilku aspektach dałam się zaskoczyć, a to cenne doświadczenie czytelnicze. 

Marta Wolska, młoda lekarka, przebija się w zawodzie, ciężko pracuje na uznanie, aktywnie włącza się w obowiązki, stawia na naukową pracę, jednak odżegnuje się od szpitalnej polityki. Poukładane życie osobiste praktycznie nie istnieje, zakończyła sprawę rozwodową, ale czeka na finansowe rozliczenie z byłym mężem. Ponadto długie cienie przeszłości, koszmar, którego była świadkiem, nie dają o sobie zapomnieć, zamiast wyciszać się z upływem lat, dopominają się uwagi, zwłaszcza w niepokojących snach. Kiedy w dyżurce oddziału zakaźnego Warszawskiego Szpitala Klinicznego pielęgniarki znajdują ciało zamordowanego doktora Roberta Szymańskiego, zastępcy ordynatora, wiele osób po cichu gratuluje zabójcy wyboru ofiary. Media nie angażują się w relacjonowanie morderstwa, pierwsze strony gazet i serwisów informacyjnych wypełniają doniesienia o brutalnych morderstwach kobiet w mokotowskich parkach. Miłośnicy kryminałów wzbogaconych romantycznymi nutami ucieszą się, że i w tej materii wiele się dzieje. 

"Wyleczeni" mogą się spodobać szerszemu gronu odbiorców, z pewnością nie brakuje intrygi i mocnych uderzeń. Takie thrillery przyciągają, i chociaż nie wszystko przedstawiało się tak, jak sobie wyobrażałam, to bawiłam się dobrze, w kilku momentach nawet bardzo dobrze. Ciekawie oddany rzeczywisty obraz polskiej służby zdrowia, dla pacjenta niejako zza kulis, dla lekarzy znany toksyczny klimat środowiska, w którym dzieje się wiele niewłaściwych rzeczy. 

4/6 - warto przeczytać
thriller medyczny, 310 stron, premiera 29.06.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

niedziela, 18 kwietnia 2021

OŚLEPIENIE

ROBIN COOK

LAURIE MONTGOMERY I JACK STAPLETON tom 1

"Kokaina miała ujawnić swe prawdziwe, zwodnicze oblicze:
sługi śmierci otaczającego się aurą oszukańczej rozkoszy."


Wreszcie udało mi się spotkać z pierwszym tomem serii o Laurie Montgomery i Jacku Stapletonie, mam nadzieję, że będę już trzymać się właściwej kolejności poznawania serii, gdyż do tej pory w bardzo poszatkowany sposób zaznajamiam się z jej przygodami. Chociaż, tak naprawdę, nie ma większej potrzeby znać poprzednich odsłon, aby dobrze bawić się przy książce, można czytać niezależnie. "Oślepienie" nieco mnie rozczarowało, liczyłam na mocniejsze wrażenia, nawet uwzględniając, że to dopiero rozgrzewka serii, inicjowanie klimatu i postaci, to jednak słabo wypadło. Portret głównej bohaterki, początkującego patologa sądowego, nie w pełni przekonywał. Kobieta wpadała z jednej skrajnej emocji w drugą, momentami zachowywała się nieodpowiedzialnie i naiwnie, jednakże nie można było odmówić jej determinacji w docieraniu do prawdy. Widać, jak długą drogę odbyła Laurie od pierwszego do ostatniego tomu, zdecydowanie na plus, dojrzała, zmądrzała, nabrała charakteru. 

Drugoplanowa postać, Jordan Scheffiield, oftalmolog, najbardziej wyrazisty rys w osobowościach. Autor fantastycznie poradził sobie z oddaniem jego postaw i podejścia do życia, co przekornie nie oznaczało, że polubiłam Jordana. Podobnie Lou Soldano, detektyw porucznik, mający irytującą przypadłość infantylnego wyrażania zazdrości. Ale dostrzegałam zamysł Robina Cooka, zmylenia w snuciu domysłów odnośnie nieczystej relacji policji i mafii. Scenariusz zdarzeń szyty grubymi nićmi, wiele incydentów wymykało się logice, byłam w stanie je przewidzieć, tym bardziej, że równolegle do poznawania walki Laurie śledziłam poczynania morderców. Akcja długo rozwijała się, wolno zyskiwała na spektakularności. Zaprezentowano szerokie grono bohaterów i musiałam pilnować nazwisk. Książka powstała trzydzieści lat temu, wiele technik detektywistycznych i dostęp do szybkich instrumentów komunikacji jeszcze w niebycie. Staromodny styl prowadzenia śledztwa miał urok, chętnie wróciłam do czasów sprzed social mediów. W pewnych sprawach trudniej było dociec prawdy, błyskawicznie pozyskać dane, wyniki badań i relacje świadków, w innych zdecydowanie łatwiej, bez zbędnego chaosu, zamieszania i manipulacji informacji. 

Powieść nie należała do najlepszych w wykonaniu tego autora, ale sympatycznie spędziłam z nią czas. Wraz z Laurie Montgomery dociekałam, kto i dlaczego stał za lawiną przypadków śmierci, spowodowanych przedawkowaniem narkotyków. Ofiarami były wywodzące się ze środowiska wykształconych i odnoszących sukcesy zawodowe młode ambitne osoby. Obserwowałam jak wszystkie aspekty życia kobiety wymykały się spod kontroli, a jednak intuicja prowadziła ją we właściwym kierunku interpretacji zgonów. Odsyłam do cyklu tragedii w „Pandemii”, zaskakujących obrotów spraw w „Znieczuleniu”, sprytnie zaciskającej się pętli niepewności w „Szarlatanach”, serii zagadkowych incydentów w „Polisie śmierci”, intrygi obracającej się wokół zadziwiających osiągnięć genetyki w "Genezie" i klasycznego wydania thrillera medycznego „Epidemia”. 

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller medyczny, 384 strony, premiera 23.02.2021 (1992), tłumaczenie Zygmunt Bielski
Książkę "Oślepienie" zgarnęłam z półki "fantastyka" w księgarni TaniaKsiążka.pl

piątek, 2 października 2020

GENEZA

ROBIN COOK

LAURIE MONTGOMERY I JACK STAPLETON tom 12

"Obcowanie z upiornymi skutkami nieludzkiej natury niektórych ludzi było jednym z najtrudniejszych aspektów pracy lekarza medycyny sądowej."

Moja przygoda z thrillerami zaczęła się od medycznej wersji, tak bardzo spodobał mi się ten typ rozrywki, że pozostaję mu wierna do dziś, a zwłaszcza twórczości Robina Cooka, który  w zasadzie zainicjował ten gatunek literacki i tak wiele do niego wniósł. Książki Cooka nie tylko zapewniają przygodę z dreszczykiem, ale również ukazują dokonania współczesnej medycyny, dlatego i w tym wymiarze chętnie po nie sięgam, aby dowiedzieć się czegoś nowego, poznać kierunki badań naukowych, czy też otrzymać bogaty materiał do przemyśleń. W „Genezie”, dwunastym tomie serii, której odsłony można poznawać niezależnie od siebie, klimat intrygi obraca się wokół zadziwiających osiągnięć genetyki, nieprawdopodobnych możliwości, jakie oferuje ludzkości, a w tym także postęp w zakresie rozwiązywania zagadek kryminalnych.

Narracja jest gładka, płynna i przyjazna, długo nakręca spiralę napięcia, jednak od początku dozuje mocne uderzenia, jak kończące się gwałtowną śmiercią incydenty, niepewność w weryfikacji intencji postaci, niemożność uniknięcia spodziewanych po części przestępstw. Pewni możemy być jedynie w odniesieniu do głównych bohaterów serii, patologów, Laurie Montgomery-Stapleton i Jacka, jej męża, z tym że Laurie pracuje na stanowisku nowojorskiego głównego inspektora medycyny sądowej. To zderzenie dwóch zupełnie odmiennych osobowości sprawia, że ich związek wydaje się ciekawy i pełen niespodzianek. Kłopoty, które przynosi im życie prywatne wydają się bliskie naszym, a przez to prawdziwe. Cook świetnie podsuwa bohaterom coraz to nowe problemy i wyzwania, ale nie zapomina o kontynuacji wcześniej zaczętych wątków.

Natomiast w sferze zawodowej, Laurie i Jack muszą obecnie zmierzyć się z mega irytującą rezydentką, Arią Nichols, pozbawioną empatii i wyczucia społecznego. Wyjątkowo nieznośna osobowość, lecz doskonale radząca sobie w medycznej sferze. W trakcie przeprowadzania sekcji zwłok młodej pracownicy socjalnej, Laurie i Aria trafiają na coś nietypowego, co skłoni je do chęci bliższego przyjrzenia się ostatnim dniom denatki. Na prośbę Arii, Laurie przydziela jej zadanie przeprowadzenia śledztwa w sprawie osobliwej śmierci. Aria mocno angażuje się w dochodzenie, co tak naprawdę przytrafiło się kobiecie, porusza wszelkie dostępne środki, aby tylko dotrzeć do prawdy. A nie jest to łatwe, nie tylko ze względu na ograniczenia prawne i medyczne, ale również z powodu zadziwiających zbiegów okoliczności wśród ofiar i powstającego ciągu wypadków.

Powieść nie należy do dynamicznie przebiegających po scenariuszu zdarzeń, dużą uwagę przywiązuje do opisów detali istotnych ze względu na poznanie tajemnic. Czytelnik widzi nadciągające nad postaciami niebezpieczeństwo, lecz długo nie zna tożsamości czarnego charakteru. Brakowało rozbudowania motywu postępowania sprawcy, co prawda zaprezentowany okazał się prawdopodobny, ale niewspółmierny w stosunku do rozwiniętej skali zbrodniczych działań. Z kolei, spodobał mi się portret Arii, pod wieloma względami bardzo zagadkowy, i choć kobieta nie wywołuje sympatii, to jednak zbliżamy się do niej, jest inaczej niż zazwyczaj, zatem atrakcyjnie. Odsyłam również do cyklu tragedii w „Pandemii”, zaskakujących obrotów spraw w „Znieczuleniu”, sprytnie zaciskającej się pętli niepewności w „Szarlatanach”, serii zagadkowych incydentów w „Polisie śmierci” i klasycznego wydania thrillera medycznego „Epidemia”.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller medyczny, 430 stron, premiera 11.08.2020 (2019), tłumaczenie Maciej Szymański
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

piątek, 3 lipca 2020

ZABÓJCZY WIRUS

ALEX KAVA

MAGGIE O'DELL tom 6

"50% sukcesu operacji mającej na celu zapewnienie bezpieczeństwa biologicznego polega na niedopuszczeniu do wycieku informacji.”

Zgrabna powieść z dreszczykiem, nie wystawia na mocne wrażenia, jednak intrygująco pobudza wyobraźnię. Można dobrze się bawić pod warunkiem, że nie mamy wielkich oczekiwań, nastawieni jesteśmy na przyjemne spędzenie czasu z delikatnie podwyższonym poziomem adrenaliny. Sprężysta narracja, gładko przechodzi przez scenariusz zdarzeń, harmonijnie rozkłada napięcie. Szybko domyśliłam się, kto okaże się czarnym charakterem powieści, biologicznym terrorystą działającym na wielu frontach, z kolei długo nie powiązałam wskazówek ku odkryciu motywów jego zachowania. W ostatecznym kształcie nie był silnie przekonujący, lecz nigdy nie wiadomo, co siedzi w głowie szaleńca, jaki czynnik uaktywni obsesję zabijania. Udanym pomysłem okazało się uwzględnienie szczegółów spektakularnych prawdziwych zbrodni, które tygodniami nie schodziły z nagłówków mediów. Powstała intrygująca mieszanka prawdy i wymysłów. Bohaterowie powierzchownie sportretowani, niedosyt złożoności osobowości, ale przy tym typie rozrywki tak zazwyczaj już jest.

Maggie O’Dell, wcześniej ekspert medycyny sądowej, obecnie agentka specjalna, analizuje zachowania przestępców i sporządza portrety psychologiczne. Trochę przez zbieg okoliczności, trochę w wyniku celowych zamierzeń, Maggie wyłączono z gry ścigania, choć siedzi w środku najgorętszych incydentów. Za sprawą kontaktu z nieznanym groźnym czynnikiem biologicznym uwięziona zostaje w wojskowym instytucie badawczym. Stamtąd usiłuje przeniknąć zamierzenia zabójcy, dotrzeć do jego tożsamości i powstrzymać wybuch epidemii, która mogłaby pokryć nie tylko amerykańską ziemię. Niewidzialna broń, doskonała i nieprzewidywalna, wyjątkowo trudno nad nią zapanować. Choć fabuła zawierała sensacyjne odniesienia, spektakularne incydenty, zatrważające sekrety, to oczekiwałam bardziej tragicznego wariantu przebiegu zdarzeń, zyskałby dramatyzm książki, jej realizm i gorączkowość pochłaniania. Wiele się dzieje, w dynamicznych rytmach, lecz w okrojonej wersji, chciałoby się w szerzej i więcej. Powieść na jeden wieczór czytelniczy, wpisuje się w atmosferę covid-19, przykład gdy wyobraźnia pisarza wybiega w przyszłość i pokrywa fikcję z faktami. Zerknij na notatkę o trzecim tomie "Łowca dusz".

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller medyczny, 300 stron, premiera 17.06.2020 (2008), tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

niedziela, 6 października 2019

PANDEMIA Robin Cook

LAURIE MONTGOMERY I JACK STAPLETON tom 11

"Dziś nawet uczeń szkoły średniej, wyposażony w powszechnie dostępne odczynniki i odpowiednio poinstruowany, może nauczyć się modyfikowania genotypu żywych komórek, a te przekażą owe zmiany kolejnym generacjom."

Tom jedenasty, ale w tej serii można zacząć od dowolnej odsłony, każda obroni się bez znajomości poprzednich. Przyznam, że szczególnie chętnie rzucam się na thrillery medyczne, a zwłaszcza powieści Robina Cooka, w rewelacyjny sposób oddziałują na wyobraźnię, zapewniają dobrą rozrywkę czytelniczą, a przy tym dostarczają ciekawej wiedzy ze zdobyczy świata nauki.

Fabuła opiera się na niebezpieczeństwie, jakie niesie machinalne i bezmyślne zajmowanie się modyfikacjami genetycznymi, zabawianie w boga decydującego, kto ma żyć i jakim kosztem. Żargon naukowy przedstawiony w czytelnej i zrozumiałej formie, szybko oswajamy i odnajdujemy się w klimacie. Tradycyjnie, autor nakłania czytelnika do zajmujących refleksji, wciąga w świat etycznych dylematów i mrocznej sfery natury człowieka. Przed odpowiedziami na niewygodne pytania trudno uciec, to one kształtują nasz pogląd na wybrane zagadnienia życia. Podoba mi się podejmowanie kwestii powiązanych z tym, co faktycznie dzieje się na scenie medycyny, biznesu i polityki. Momentami dreszcze przechodzą po plecach na myśl, że scenariusz wykreowany na potrzeby powieści może znaleźć wierne odbicie w prawdziwym świecie.

I jak zwykle w powieściach Cooka, wszystko zaczyna się od indywidualnego przypadku, dzięki uszczegółowionemu opisowi zaprzyjaźniamy się z postacią, wczuwamy w jej sytuację, poznajemy okoliczności ciążącego nad nią niebezpieczeństwa, aby za chwilę się z nią pożegnać. Jedna tragedia pociąga za sobą kolejne, a wszystkie cechuje niejasność, zawiłość i podejrzliwość. Zdajemy sobie sprawę, że coś mrocznego czai się za zgonami pozornie zdrowych osób, bynajmniej nie chodzi tu o zjawisko nieoczekiwanej śmierci. Patolog Jack Stapleton dociera do niepokojącej informacji o zadziwiającej zgodności DNA przeszczepionego serca z DNA odbiorcy. Podejrzewa, że śmiercionośny wirus dopiero rozpoczyna działalność, a Nowy Jork staje przed katastroficznym obliczem masowej epidemii. Rozpoczyna się wyścig z czasem, jednak trudno zająć się prewencją, kiedy nikt nie chce uwierzyć w przypuszczenia Jacka, a zwłaszcza Laurie, jego szefowa i zarazem żona, piastująca wysokie stanowisko w służbach medycznych.

Autor zgrabnie miesza ze sobą wątki, wciągająco prowadzi po etapach śledztwa, frapująco przywabia głównego bohatera w niebezpieczne rejony. Nieustannie coś się dzieje, narasta atmosfera grozy, nasila się uczucie wielkiego spisku i zręcznej manipulacji. Jak poznać typ wirusa, z którym przyszło się zmierzyć, jak go wyizolować? I jakie siły stoją za jego uwolnieniem? Także życie prywatne Jacka toczy się wartkim rytmem, nie obce mu perturbacje, wahania i wątpliwości. Z jednej strony to przerywnik od ciężkiej tematyki zgonów, z drugiej ściśle splata się z główną intrygą. Książka zapewnia udany wieczór czytelniczy, w moim odczuciu warto się z nią zapoznać, mam wrażenie, że przy tak atrakcyjnych pomysłach na fabułę i przyjaznej narracji twórczość Robina Cooka jeszcze długo zapewniać mi będzie wyczekiwaną przyjemność czytelniczą. Odsyłam do zaskakujących obrotów spraw w "Znieczuleniu", sprytnie zaciskającej się pętli niepewności w "Szarlatanach", serii zagadkowych incydentów w "Polisie śmierci" i klasycznego wydania thrillera medycznego "Epidemia".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller medyczny, 458 stron, premiera 02.07.2019 (2018), tłumaczenie Maciej Szymański
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 27 czerwca 2019

MROCZNE SZEPTY Jo Macgregor

"Jesteśmy tym, co czynimy."

Zapowiadało się fantastycznie, ciekawy pomysł na intrygę, która może rozwinąć się w naprawdę wciągający sposób. Jednak ze strony na stronę książka traciła na atrakcyjności. Owszem, scenariusz zdarzeń wypełniony akcją, ale zabrakło w nim nie tyle dynamicznej ikry, co głębi i przekonania. Uwielbiam thrillery medyczne, potrafią odwołać się do wyobraźni, wywołać dreszcze przerażenia, kiedy zaczynamy wczuwać się w sytuację bohaterów. Tu ten efekt nie występuje, nie ma zaskoczenia i niepewności, a to, co się dzieje jest przewidywalne. Autorka próbowała zagrać kartą mrocznej strony natury człowieka, ale nie została ona w odpowiedni sposób wyłożona. Kiedy potrzebny był mocny atut otrzymujemy jedynie łaskotanie grozy, a kiedy oczekujemy zwrotu akcji, w zasadzie toczy się ona po ustalonej trajektorii, nie wprawia w pożądane zdumienie, nie szokuje tajemnicą. Powieść nie można zaliczyć do zupełnie złych, kilka elementów może się spodobać, bardziej do niedopracowanych i powierzchownych. Dla kogoś, kto pochłonął już wiele thrillerów, rozrywka nie zajmuje intensywnie, ale dla osób będących na początku romansu z tym gatunkiem, wydawać się może frapująca i atrakcyjna, lecz mało sugestywna i oryginalna.

Psychoterapeutka Megan Wright w trakcie spotkania z pacjentką trafia na ślady odrażającego przestępstwa dokonanego przez lekarza z johannesburskiej kliniki. Ginekolog miał z premedytacją torturować emocjonalnie i okaleczać fizycznie osoby, która oddawały się pod jego opiekę. Z braku dowodów do podjęcia oficjalnego śledztwa Megan postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, dociec prawdy i sprawiedliwości. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, na jakie niebezpieczeństwo się naraża i z jaką osobowością przyjdzie się jej zmierzyć. Przyznam, że niekiedy powątpiewałam w zdolności zawodowe Wright, czasem zachowywała się mało rozważnie, a wiele kroków domagało się innej formy podjęcia. Nie można natomiast odmówić Megan hartu ducha, determinacji w wyjaśnianiu, konsekwencji w działaniu, tym bardziej, że w życiu prywatnym psychoterapeutki nie wszystko układa się we właściwy sposób. Presja czasu rośnie, podejrzany lekarz praktykuje i nadużywa zaufanie chorych. Czy uda się usłyszeć to, co stąpa za mrocznymi szeptami w głowie oprawcy? Czym się kieruje w psychicznym wypaczeniu?

3/6 - w wolnym czasie
thriller medyczny, 322 strony, premiera 12.06.2019 (2014), tłumaczenie Grzegorz Gołębski
Książkę "Mroczne szepty" zgarnęłam z półki "nowości".