Gra toczyła się w szybkich rozgrywkach, obarczona była dużym czynnikiem przypadkowości, zatem najlepiej bawiliśmy się, kiedy dobrało się pięciu uczestników. Nie było z tym kłopotu, bo gdy ktoś raz zagrał w "Chemicy magicy", przekonał się, że sympatycznie można spędzić czas przy grze, z dreszczykiem emocji. Zawsze atmosferę podgrzewała niewiadoma, czy w danym ruchu przetrwamy w laboratorium, albo wręcz odwrotnie, nastąpi wybuch i eksperyment zakończy się klęską. Przy trzech graczach rozgrywka dostarczała mniej satysfakcji, ale i tak prowadziła w miłej chemicznej scenerii.
Pogoń za żetonem mocy o najwyższej wartości, zapewniającym zwycięstwo, przybierała różne scenariusze. Wielokrotnie było tak blisko sięgnięcia naukowy sukces, a nagle złośliwy przypadek odsuwał od udziału w rundzie. Niecierpliwie sięgaliśmy po kafelki, dobieraliśmy je z ryzykiem i obawą, co wyciągniemy. Czasem potrzebny był kafelek elektryczności, kiedy indziej temperatury, albo wreszcie ciśnienia. Jeśli kafelki powtórzyły się, nasze mikstury wybuchały i dochodziło do katastrof. Ale mogliśmy też odkryć potężny układ prądotwórczy. Nad planszą eksperymentu pojawiały się naczynia z eliksirami, natomiast pod nią kafelki z kocim asystentem. Baliśmy się przekroczenia masy krytycznej, ale zyskiwaliśmy na wynajdywaniu nowych substancji lub formułowaniu kolejnej grupy badawczej. Na nasze szczęście, i na przekór przypadkowości, dysponowaliśmy kartami awaryjnymi, ale mieliśmy świadomość, że tylko jedna mogła być użyta.
W grę można było zaangażować się już od siódmego roku życia, przeznaczona była od trzech do pięciu graczy, a szacowany czas zabawy wynosił około czterdzieści minut. Wszystkie elementy gry zostały porządnie wykonane, aby oprzeć się skutkom wielokrotnego używania. Dzieciaki miały zabawę z wyłuskiwaniem komponentów z tekturowych opraw. Odpowiadał nam chemiczny klimat rozgrywek, na co składała się także kolorowa oprawa graficzna, pełna badawczych akcesoriów, wybuchających eliksirów i nieznanych mieszanin. W pięciu rundach rozgrywki przydawał się łut szczęścia i koci spryt, zwinność i ochota na udane polowanie na zwycięski eksperyment. Nie do końca mogliśmy w tej zabawie sprawdzić się jako stratedzy, tak jak na to liczyliśmy, ale emocji nie brakowało, między innymi właśnie ze względu na wysoki wskaźnik losowości.
4.5/6 - warto poeksperymentować, zabawić się w chemika i magika
familijna gra planszowa, premiera 04.09.2024
autor Reiner Knizia, ilustracje Piotr Sokołowski
W zabawie w chemików i magików wzięliśmy udział dzięki współpracy z DużeKa.pl











