środa, 21 stycznia 2026

TEDDY

NIEPOKORNY BOKSER Z AUSCHWITZ

NINA MAJEWSKA-BROWN

"Nie ma osób odpornych na ciosy, są jedynie ludzie źle trafieni.” 
Feliks „Papa” Srtamm


Nie przepadam ani za piłką nożną, ani za boksem, ale w przypadku publikacji nie chciałam skoncentrować się na sporcie samym w sobie, ale na sporcie jako narzędziu mającym wymiar ocalenia, determinacji w przetrwaniu i wytrwałości w skrajnie traumatycznym czasie. Przyznam szczerze, że nazwisko Tadeusza „Teddy'ego” Pietrzykowskiego nic mi nie mówiło, nie wiedziałam, kim był, czym się zajmował, jakie zdobywał doświadczenia, jak doświadczył go los, a w zasadzie niemiecki okupant. Z zainteresowaniem weszłam w życiorys niepokornego boksera z Auschwitz. 

Pierwsza część książki prowadziła narracyjnie matka Pietrzykowskiego. Przybliżała rodzinę, dzieciństwo i młodość syna. Ukazywała ścieżkę różnorodnych sportowych wyborów Teddy'ego, awersję do szkolnych obowiązków, ujawnienie wyjątkowych zdolności plastycznych i talentu bokserskiego. Pozostała obszerniejsza część książki to wspomnienia przywoływane głosem bohatera. Przedstawiał wojskowe doświadczenia, walkę w podziemiu, próbę przedostania się do Francji, by walczyć z okupantem, dramat pobytu w obozie koncentracyjnym, zgrozę tamtejszej rzeczywistości, wartość przyjaźni i łut szczęścia, aczkolwiek ciężko i imponująco wywalczony. Koniec pokazał, czym Pietrzykowski zajmował się po wojnie, jakie wartości przekazywał młodzieży, jak wielki wpływ miał na utrwalenie sposobu postrzegania drugiego człowieka. 

Ciekawym dodatkiem okazało się kilka krótkich relacji więźniów obozów koncentracyjnych, wspomnienia powiązane z pobytem Auschwitz, postawą Maksymiliana Kolbe i Tadeusza Pietrzykowskiego. Biografię wzbogacały zdjęcia. Podobał mi się opis Warszawy jako bohaterki z drugiego planu, od tysiąc dziewięćset siedemnastego roku do drugiej wojny światowej. Najpierw Warszawy umęczonej niedostatkiem, wojną i wyludnieniem, szykującej się do wielkanocnych świąt. Później stolicy państwa polskiego, będącej mieszaniną blichtru, tańca, elegancji i nowinek technicznych. Oraz Warszawy kolejnego etapu, okaleczonej wojną i obróconej w gruz i pył. Książkę przeczytałam w jeden wieczór. Historia, którą warto poznać i uzmysłowić sobie, że warto walczyć do końca, że prawdziwa siła nie polega na zadawaniu ciosów, lecz na umiejętności ich przyjmowania z godnością, że bycie najlepszym to umiejętność zachowania godności, empatii i człowieczej siły – nawet wtedy, gdy wokół panuje chaos. Publikacja jako pomocny instrument w promocji fundacji imienia Teddy’ego Pietrzykowskiego „77 siła i wiedza”. A dlaczego 77? Sięgnijcie po tytuł i dowiedzcie się.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 306 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 20 stycznia 2026

OCALIĆ WZRUSZENIE

[PRZEDPREMIEROWO]

AUTOBIOGRAFIA POETYCKA

JAN TWARDOWSKI

"Człowiek sięga po pióro, żeby porozumieć się z innym człowiekiem. Wiersze to bardzo osobisty przekaz… człowiek dzieli się samym sobą… mają cudowną moc, mogą ocalić człowieka, ocalić coś ludzkiego.”

Po przestudiowaniu myśli na każdy dzień, ujętych w książce „Wszystko darowane”, Jana Twardowskiego, poczułam potrzebę powrotu i głębszego poznania wierszy księdza. Dlatego ucieszyłam się, kiedy Wydawnictwo Literackie wysunęło propozycję autobiografii poetyckiej „Ocalić wzruszenie”. Zanurzenie się w świadomej, pięknej i wzruszającej liryce przyniosło wiele satysfakcji. Nawet jeśli religijność nie przemawiała, to szanowałam postawę, wytrwałość i niezłomność w wierze. Zachwycił ludzki wymiar wierszy, dotykanie człowieczeństwa, zwykłej codzienności emocjonalnej, oraz umiejętność uważnej obserwacji i snucia wnikliwych refleksji. Wspaniale czytało się o dosłowności serca, o tym, że serce to jeszcze za mało, aby kochać, o łzie, która wybiegła i rozebrała się do naga, o nadziei stojącej obok rozpaczy, do której warto napisać odę, o tym, że milczą tylko prawda i nieszczęście, o wierze jako doświadczeniu, ufności jako zaufaniu, ocaleniu wspomnień i wzruszeń. 

Jakże wiele elementów składa się na treść życia, wszystko do czegoś zmierza, okazuje się ważnym przeżyciem, cierpienie zaś wyznacza drogę. Dom rodzinny, matka, szkoła, uświęcenie, uczniowie, parafia, kapłaństwo, modlitwa i odpowiedzialność. Ale również rachunek sumienia, wybaczenie, sprawiedliwość, ostatnie namaszczenie, śmierć i cmentarz. Jan Twardowski przepięknie wyrażał przemyślenia o różnych rodzajach samotności i postanowień. Mnóstwo w treści miłości do Boga, Jezusa i Matki Boskiej, podziwu dla zwykłej świętości, osobistej skruchy, optymizmu wspomagającego duszę. Utwory poświęcone przyrodzie zachwycały wyjątkowymi obrazami, nie miało znaczenia, kto był podmiotem, dominowała perspektywa cudów natury. Z wierszy powstających i publikowanych od tysiąc dziewięćset trzydziestego czwartego do dwa tysiące szóstego utworzyłam długą listę ulubionych. Lirykę cechowała uniwersalność przekazów, prostota formy i zrozumiałość treści. Trafiała do wyobraźni i serca. Podchwytywałam myśli z warstw poezji, czułam entuzjazm i podziw dla dowodów życia i kreacji świata. Wiele wierszy zestroiło się z moim wewnętrznym klimatem duszy (”Mrówko ważko biedronko”, „Pytam”, „Wiem, że nie wiem”, „Zapomni”, „Czas niedokończony”, „Prośba” i „Bałem się”. Zapamiętam „Modlitwę spowiednika”, „Rymowankę”, „Przyszła”, „Pytam”, „Szukam”, „Januszowi Korczakowi” i „Co zostało we mnie”). A na koniec perełki:

„Korepetycje” (1996):
Koniku polny
od nieważnych wierszy
naucz mnie od małego być mniejszym

„Jezu, ufam Tobie” (2006): 
Zamiast śmierci
racz z uśmiechem
przyjąć Panie
pod twe stopy
życie moje
jak różaniec


5/6 - koniecznie przeczytaj
autobiografia poetycka, poezja, 270 stron, premiera 21.01.2026 (1934-2006)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

RENE

PODZIEMNA PRZYGODA ODWAŻNEJ ŻABY

MIKOŁAJ PASIŃSKI

"Czy Ziemia w środku jest jak jajko na miękko?” To pytanie nurtuje ciekawą świata żabkę. W poszukiwaniu odpowiedzi Rene pakuje się i wyrusza na ekspedycję. Zastanawia się jednak, jak dostać się pod ziemię skoro nie potrafi kopać tuneli? Pobaw się z Rene i zasugeruj podpowiedź.

Przed tobą i główną bohaterką mnóstwo atrakcyjnych przygód, zaskakujących odkryć, naukowych zagadek, odnalezionych skarbów, napotkanych szkieletów, nowych znajomości, nawiązanych przyjaźni. I oczywiście, wyobrażeń o tym, czym jest Ziemia z perspektywy różnorodnych mieszkańców. Trzeba przyznać, że to szalenie ciekawe lekcje o gatunkach, zwyczajach i naturalnym środowisku. Czy napotkacie tylko przyjazne zwierzęta, a może pod ziemią czają się także potwory? Jak zatem, poskromić strach i przyjrzeć się im bliżej? 

Wycieczka do środka Ziemi to okazja do poznania niezwykłego królestwa, zachwycenia się minerałami, kryształami i drogocennymi kamieniami. Co więcej, można urządzić pod ziemią niesamowitą sesję zdjęciową, w sam raz do księgi przygód. Razem z sympatyczną żabką zajrzysz do podziemnych korytarzy, domów, miast, a nawet gwiezdnych jaskiń i cmentarzy. Ale, ale, czy pod ziemią można nie tylko wędrować, przekopywać się, ale również płynąć? Jakby miało takie pływanie wyglądać? Czy byłoby bezpieczne? Czy doprowadziłoby do jądra Ziemi? Czym tak naprawdę ono jest? Jest o czym rozmyślać i zastanawiać się. A może po przeczytaniu książki narysujesz nie tylko Rene, lecz także wyobrażony przez ciebie środek naszej planety?

Nie wahaj się, koniecznie sięgnij po książkę i wspólnie z Rene poznawaj zadziwiające fakty o podziemnym życiu naszej planety, jak widzą je ci, którzy ściśle są z nim powiązani. Zdziwisz się mnogością obliczy tego, co nieznane a warte poznania. Żabka to miła towarzyszka podróży, podobnie jak ty, z duszą odkrywcy i badacza. W końcu, pewnie i sam zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Ziemia wydaje się nieruchoma? Co kryje się pod chodnikiem? Dokąd udają się dżdżownice po deszczu? Czy przytulne jest mieszkanie kreta? Dlaczego larwy żuków gnojowych rodzą się pod ziemią? Jak liczne są populacje mrówek? Zachęcam, abyś samodzielnie powiązał przygody żabki z kiełkowaniem nasion w ziemi, jako kolejnej atrakcji przygody, opowiedz o niej.

Ile masz lat? Jeśli trzy lub więcej, to książeczka z pewnością ci się spodoba. Jestem przekonana, że wielokrotnie będziesz do niej powracał. Atrakcyjnie przyciąga uwagę, zadaje ciekawe pytania, udziela prostych w zrozumieniu wyjaśnień, bazuje na ekscytujących przygodach i sympatycznych postaciach. Narracja przyjazna i dostosowana do potrzeb maluchów. A oprawa graficzna miła dla oka. Drodzy dorośli, Rene bawi, uczy i wciąga w pasję odkrywania świata i czytania książek. Pokazuje znaczenie stawiania odważnych pytań, wykazywania się sprytem i determinacją w poszukiwaniu wiedzy, mierzenia się ze strachem, radzeniem sobie podczas nawiązywania znajomości. Wyślij zaproszenie do "Rene", niech książeczka odwiedzi dzieciaki w ich domu.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 3+, 56 stron, premiera 17.09.2025
twarda okładka, format 21,5cm x 24cm, ilustracje Gosia Herba
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

niedziela, 18 stycznia 2026

CZY JESTEM NIEMCEM?

PRZESIEDLEŃCY Z POLSKI DO RFN I NRD W LATACH 1950-1991

RYSZARD KACZMAREK

„Od momentu utworzenia RFN status prawny starających się o wyjazd na stałe przesiedleńców był przedziwny. W Polsce uznawano ich za Polaków… W momencie przekroczenia granicy przez te same osoby granicy z RFN były one uznawane za obywateli niemieckich...”

Nie mam niemieckich korzeni, przynajmniej nic o tym nie wiem, ale chciałam przyjrzeć się bliżej kolejnej na drodze mojego poznawania perspektywie tematyki przesiedleń, tym razem z Polski do Niemiec. Kilka lat temu zainteresowałam się losami ludzi, którzy przymuszeni przez umowy, władzę, polityczną lub ekonomiczną sytuację, porzucili cały dotychczasowy świat i dobytek, udali się w nieznane, do innego kraju, poszukując nowych możliwości, trwałej stabilizacji i codziennego szczęścia. Jak silne i intensywne były to przeżycia i doświadczenia, potężnie emocjonalne, obarczone niepewnością i strachem, znalazłam potwierdzenie we wspomnieniach przytaczanych w publikacjach popularnonaukowych, biografiach, a nawet powieściach.

„Czy jestem Niemcem?” uwzględnia oczywiście realia ludzkich losów w ujęciu odczuć, jednak koncentruje się na rozterkach i motywach, weryfikacjach nadziei i wyobrażeń z realiami prawie półtora miliona przesiedleńców z Polski do RFN. Nakreśla polityczną atmosferę, propagandowe kampanie, historyczne tło stosunków polsko-niemieckich, podstawy ekonomiczne podstawy, umocowania prawne, przekazy stereotypów i przekonań. Podkreśla indywidualność historii jednostek i rodzin, procesu kompletowania dokumentów, pobytu w obozach dla przesiedleńców. Ukazuje chaos w bilansie przesiedleń wynikający z odmiennych metod liczenia i kwalifikowania osób po stronie Niemiec i Polski. Wiele pamiętam z młodości, kilka interpretacji zjawisk odkryłam.

Ryszard Kaczmarek starannie przejrzał i wybrał materiał do książki, co podkreślała bibliografia, wnikliwie zaprezentował, z dbałością o szczegóły, chronologicznie ułożył, uwzględniając podział na fale przesiedleń. Wycinki z prasy, cytaty z książek, fragmenty z dokumentów, ekspertyzy i opinie, oraz statystyczne zestawienia, stały się źródłem ciekawych, często zaskakujących, informacji. Nawiązania do wspomnień i liczne zdjęcia nadawały osobowy wymiar treści. Przydatnym okazał się indeks nazwisk i lista skrótów, zaś przypisy dopełniały kontekst. Publikacja sprawiała wrażenie rzetelnej historycznej treści, bardzo dobrze absorbowanej ze względu na przyjazny styl narracji, zajmującą tematykę i zagadnienia dualizmu tożsamości narodowej.

5.5/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, historia, 494 strony, premiera 28.05.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 17 stycznia 2026

REY BLANCO. BIAŁY KRÓL

ANTONIA SCOTT tom 1

JUAN GÓMEZ-JURADO

„Żeby pociągać za sznurki marionetki, musisz przywiązać je do własnych palców. I pewnego dnia może się okazać, że marionetka też zaczyna za nie pociągać.”

Po obiecującym, atrakcyjnym pod względem intrygi, bohaterów i klimatu, pierwszym tomie („Reina Roja. Czerwona Królowa”), spotkałam się z drugim („Loba Negra. Czarna Wilczyca”), który nie był zły, ale lekko rozczarował niewykorzystaniem drzemiącego w nim potencjału. Przeszłam do trzeciego tomu „Rey Blanco. Biały Król”, a ten zapewnił bardzo udany wieczór czytelniczy. Im głębiej wchodziłam w powieść, tym rósł entuzjazm wobec mocno pokręconej intrygi, zapętlonej w miejscach, czasach i postaciach, trzymającej w szachu wyobraźnię czytelnika, bawiącej się w kotka i myszkę, grę dla odbiorcy o mocnych nerwach. Scenariusz zdarzeń naładowany dobrą sensacją, zarówno od strony biegu akcji, jak i psychologicznej. Było ostro, brutalnie i bezwzględnie, z całą mocą szantażu, nienawiści i zemsty. Wyjątkowo szczelne zapętlenie wątków wyszło historii na dobre. 

Autor udowodnił, że każdy element z układanki całej serii miał ogromne znaczenie, kiedy patrzyło się nie tylko z perspektywy kolejnych odsłon, ale wszystkich razem wziętych. Zadziwiające, jak wiele udało się wprowadzić do fabuły humorystycznych akcentów, łagodzących nieco podróż w mroku ludzkich myśli i dających chwilę wytchnienia od zbrodni. Thriller podszedł mi, wyścig bohaterów z czasem w osobliwie marionetkowym świecie, sprawiedliwość jako prawda w ruchu, gra, w której wszyscy przegrywają a powinno wygrać coś wyjątkowego, wiara w drugiego człowieka, niezłamana lojalność, szczerość przyjaźni i wolność decyzyjna. Ale czy tak się stało? Jak wielką trzeba mieć odwagę, aby stawić czoło prawdzie, całkowicie zmieniającej wszystko, co wie się o sobie samym? Czy krzywdę, jaką wyrządzają słowa, zdolna jest naprawić cisza? Komu przypada bronić tych, którzy bronią nas? Będzie mi brakować kobiety, która obdarzona była nieziemską inteligencją, umiejętnością dostrzegania tego, czego nikt inny nie potrafi zrobić, ale również jej sympatycznego, niesamowicie zdeterminowanego detektywistycznego partnera.

5/6 – koniecznie przeczytaj
thriller, 506 stron, premiera 23.08.2023 (2020), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 16 stycznia 2026

NIE BÓJ SIĘ NICZEGO

POKONAJ LĘK I ŻYJ Z RADOŚCIĄ

CURRO CAÑETE

"W głębi zimy w końcu się nauczyłem, że wewnątrz mnie zamieszkiwało niezwyciężone lato.” Albert Camus

Kiedy uznałam, że najwyższy czas, aby wrócić do pracy nad poprawą duchowej jakości życia, wiedziałam, że będzie to wyzwanie trudne, wymagające i pracochłonne, a jednocześnie niemające końca, ale miałam też świadomość, że odniosę wielkie korzyści w różnych sferach mentalnych. W młodości było mi łatwiej, ponieważ nie zgromadziłam jeszcze wielu złych nawyków, toksycznych relacji i chaosu myśli. Teraz powinnam z większym spokojem i cierpliwością podchodzić do wybierania życiowych perspektyw, sposobie myślenia o sobie, i poprawie tożsamości. Nakręca mnie poczucie uzyskiwania wolności od zastawionych przez samą siebie pułapek, szkodliwie hamujących potencjał i satysfakcjonującą kreatywność. Absolutnie nie żałuję lat poświęconych najbliższym, w zwykłej codzienności i wynikłych potrzebach opiekuńczych, to była i jest moja duma, powód do życia, ikigai, który zawsze będzie nutą przewodnią w melodii spełnienia się i samorealizacji. 

Nadal chcę kroczyć ścieżką szczęścia, lecz teraz oprócz intensywnego trzeciego etapu, dawania z siebie czegoś światu, pragnę większy nacisk położyć na materializację osobistych pragnień, pasji i marzeń. Oczywiście, drobne przestrzenie między nimi nadal pozwolę sobie wypełniać drobnymi przyjemnościami, tym bardziej, że w przedziale czterech lat, minimalnie mogłam się nimi cieszyć. Jednakże ze względu na ich tendencję do ulotności, roztoczę kontrolę nad ich dawkowaniem. Boleśnie odczuwam, że nie w pełni wykorzystuję drzemiący we mnie potencjał, co więcej, zamiast być dla siebie przyjacielem, stałam się surowym krytykiem. W dużym stopniu, wbrew pozorom, perfekcjonizm hamował moją kreatywność, radość z tworzenia, entuzjazm kumulowania wewnętrznej wiedzy i mądrości. Podobnie jak brak asertywności wobec siebie samej w stawianiu wyżej wypełnianie obowiązków wobec innych i ogarniania codzienności niż większego zaangażowania się w życie, w którym rytm wybijają pasje i skupienie na wnętrzu.

Bardzo się cieszę, że od wielu lat praktykuję szczęście tu i teraz, o którym pisze Curro Canete w książce „Nie bój się niczego”, chociaż nie ukrywam, że czasami korci mnie, aby kolejny raz poddać analizie przeszłość lub wyprzedzać myślami czas. Nauczyłam się to traktować w kategoriach narzędzi do pracy nad sobą niż w kategoriach stanu rzeczy. Uwalniam mózg od ograniczeń złych doświadczeń i spotkań z trującymi osobami, w zamian koncentruję się na pragnieniach i marzeniach. Cieszę się, że podążam ścieżką wskazywaną przez autora, szczerego dialogu samej z sobą, to bardzo dobrze rokuje na osiąganie, dzień po dniu, w nieustannym procesie, powodzeń i sukcesów. Dziennikarz kładzie nacisk na konieczność połączenia się z samym sobą, praktykowanie koncentracji, uprawianie wdzięczności, dbałości o zdrowie, budowanie pozytywnych relacji, sztukę wizualizacji i medytacji. Wszystko pod patronatem zabawy i radości, które u mnie stłumione były przez ciąg zwątpień i bolesnych strat. 

Poradnik proponuje wiele praktycznych rad, wskazówek, metod, instrukcji i ćwiczeń. Treść okrasza fragmentami listów i licznymi cytatami. W kilku formach wyróżnia myśli przewodnie, wartościowe przekazy i mobilizujące do aktywności w pracy nad sobą przesłania. Publikacja opiera się na oczywistościach, rzeczach i faktach znanych każdemu, ale warto od czasu do czasu przypomnieć je sobie, zakotwiczyć się w teraźniejszości, poczuć większą energię do zawalczenia o siebie, wdrożyć techniki realizacji osobistych wizji, nie zaprzeczać sobie po to tylko, by być akceptowanym przez innych. Niekiedy wymogiem jest chwilowe odsunięcie się od świata, aby zrozumieć jego i siebie. Pozornie banał, że to my sami tworzymy siebie, szczęście, sukces i udane życie, ale jak często zapominamy o tym w pogoni za czymś mniej istotnym.

3/6 – w wolnym czasie
poradnik, psychologia, 348 stron, premiera 16.07.2025 (2022), tłumaczenie Irmina Samson
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 13 stycznia 2026

UPARTE SERCE

BIOGRAFIA HALINY POŚWIATOWSKIEJ

KALINA BŁAŻEJOWSKA

"Czy nie lepiej, że (śmierć) przyszła szybko, zamiast straszyła latami?”

Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki, nie przypuszczałam, że po nią sięgnę, ponieważ kolejka tytułów do poznania bardzo długa, ale zaskoczyłam samą siebie, poczułam impuls, czy raczej podpowiedź intuicji, aby wziąć się za tę przygodę czytelniczą. Stwierdziłam, że posiadam jedynie skąpe informacje o poetce, zdobyte jeszcze w liceum w ramach kółka polonistycznego. Dlatego pomyślałam, czemu nie dowiedzieć się więcej, skoro pojawia się okazja. I to była bardzo dobra decyzja. 

Życie Haliny Poświatowskiej bardzo mnie wciągnęło. Niezwykły scenariusz trzydziestu dwóch lat, pogrążonych w ograniczeniach i uwarunkowaniach choroby serca, walce o normalność, w tym wydawałoby się zwykły oddech. Poetka zaimponowała odwagą i determinacją, by korzystać z każdego dnia, brać z niego, ile się tylko da, realizować się na większym poziomie niż pozwala serce. Życie w chorobie, świadomość możliwości nagłej śmierci, nieustanna obawa o własną kondycję, to ogromne wyzwanie, zatem nic dziwnego, że w różnych odcieniach kształtowała się osobowość Haliny, tym bardziej ze względu na wysoką wrażliwość, świadome odbieranie siebie, mocny dotyk świata. Nie było zatem dziwnym, że wytworzyła się postawa mająca tendencję do egoizmu, za sprawą okoliczności, mentalności i parasola ochronnego rozłożonego przez rodzinę, która już wcześniej przeżyła śmierć dziecka. Nie zdumienia pogoń Poświatowskiej za zdobyciem uczelnianego wykształcenia, gdyż od dziecka w większości skazana była na domowe nauczanie. Zrozumiałym aspektem stało się wyciskanie z życia jak najwięcej, również na płaszczyźnie miłości i przyjaźni, jako antidotum na myśli o śmierci, której oddech wyraźnie czuła się na piersi. 

Kalina Błażejowska starała się dotrzeć do jak najszerszego spektrum świadectw i informacji o poetce. Wczytywałam się w listy Haliny i fragmenty twórczości, jakże mocno przemawiały do duszy człowieka. Zwłaszcza, kiedy na planie pojawiały się liczne wizyty w szpitalach i pobyty w sanatoriach, przeplatane lub współistniejące z silnymi uczuciami do mężczyzn. Autorce udało się sprawić, że bohaterka biografii stała się kimś bliskim w odczuciach. Co więcej, miałam wrażenie, że dobrze rozumiałam duszę poetki, utożsamiałam się w z pewnymi życiowymi doświadczeniami, podziwiałam moc wypełniania pragnień, a najbardziej zdolność do codziennego funkcjonowania z zagrożeniem i ryzykiem, bólem i cierpieniem, poczuciem straty otrzymania szans na coś więcej. Obecna była nadzieja, moc trwania, nieokiełznana siła przetrwania. Dało to do myślenia, jak wiele z podarowanego czasu zmarnowałam, poszłam nie w tym kierunku, co powinnam, nie dążyłam bardziej stanowczo do tego, co chciałam i oczekiwałam. Ale może dopiero bliskość lub obecność choroby czyni nas bardziej spostrzegawczymi i świadomymi. Biografia zachęciła do odświeżenia znajomości twórczości Haliny Poświatowskiej, spojrzenia na nią z perspektywy życiorysu poetki, wyzwań postawionych przez los i szans danych samej sobie. „Uparte serce” to tytuł, po który warto sięgnąć, dużo wyciągnęłam wiedzy i materiału do przemyśleń. Doceniłam liczne fotografie zamieszczone w trzyczęściowej publikacji, dodatkowy element, zbliżał wizualnie do poetki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
biografia, 526 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

GROBOWA CISZA

[PRZEDPREMIEROWO]

PROKURATORKA BRYGIDA BOCIAN tom 3

RYSZARD ĆWIRLEJ

"Czarny nos (psa) poruszał się miarowo, wciągając powietrze nasycone zapachami niedostępnymi dla człowieka. Widać było, że wywąchał coś interesującego, znacznie ciekawszego od pieszczot.”

Poznałam pierwszy tom serii („Granica możliwości”), bardzo żałuję, że przeoczyłam drugi ("Pocałunek Judasza"), koniecznie do nadrobienia, bo właśnie przeczytany trzeci, zatytułowany "Grobowa cisza", sprawił wiele przyjemności czytelniczej. Byłam pełna podziwu dla zgrabnie i logicznie skonstruowanej fabuły, wielowątkowej, z mocnymi intrygami, udanie zaciekawiającej i wciągającej. To nie był kryminał do błyskawicznego czytania, owszem niecierpliwego pochłaniania scenariusza zdarzeń, ale też do doceniania drobiazgowo i starannie odmalowanego tła, dzięki któremu wytworzony klimat pozwolił na przywrócenie wspomnień z mojej nastoletniości i wczesnej dorosłości.

Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty drugi rok był punktem zwrotnym w polskiej rzeczywistości, przede wszystkim politycznej, gospodarczej i społecznej. Jak wiele się wówczas zmieniło, choć wciąż przy czepiających się przetrwania starych nawykach, przyzwyczajeniach i roszczeniach. Ryszard Ćwirlej znakomicie oddał ducha ówczesnych czasów, z jednej strony wyczekiwanych i pełnych nadziei przez ówczesne społeczeństwo, z drugiej perfekcyjnie mieszających prawdę z fałszem. Znaczące przemiany na szeroką skalę stwarzały doskonałe okazje do błyskawicznego wzbogacania się i zdobywania władzy, nie tylko w świecie przestępczym, i nie tylko przez sprytnych i dobrze poinformowanych. Powszechną tendencją okazało się zagnieżdżanie się na ciepłych posadach przez mniej zdolnych, ale łasych na kasę. Autor sugestywnie sportretował koktajl byłych pracowników milicji i aktualnych pracowników policji. Bohaterowie przekonywali profilami, postawami, zachowaniami i motywami. Ich bogactwo, różnorodność i barwność zdecydowanie na plus dla powieści. Żałowałam jedynie, że mały był udział w detektywistycznej historii kluczowej postaci serii, chciałabym ją bliżej poznać i cieszyć się solidniejszą znajomością.

Leśniczy przeglądający teren, po polowaniu zorganizowanym dla pracowników banku, odnalazł ciało postrzelonego człowieka. Policja miała kłopot z ustaleniem tożsamości ofiary. Pojawił się cynk o dużym transporcie alkoholu z Niemiec do Polski. To tylko początek ciągu krwawych i wysokoprocentowych zdarzeń na wielkopolskiej ziemi. Prokuratora i śledczy, zwłaszcza komisarz Mariusz Blaszkowski, nie mieli łatwo z prowadzeniem sprawy. Im głębiej w nią wchodzili, tym bardziej skomplikowana jawiła się w ich oczach. „Grobowa cisza”, cisza głośniejsza niż krzyk, to solidnie przygotowany kryminał, z intrygującym pomysłem na wielowątkową fabułę, szerokim spektrum bohaterów, przekonująco odmalowanym tłem historycznych przemian, wyostrzonym pazurem humoru. Dostarcza bardzo dobrej intelektualnej rozrywki, zwłaszcza dla czytelników ceniących zrównoważenie intrygi i akcji, wyrobiony i przystępny styl narracji, wyraziste opisy i nawiązania do niedawnej przeszłości Polski. Liczę na to, że prokurator Brygida Bocian będzie uczestniczyć w czwartym tomie w większej ilości scen, wypatrując wśród przestępczego świata kryminalnego kąska do upolowania, a może obrośnie w bardziej kolorowe obyczajowe pióra. Zerknij też na wrażenia po spotkaniu z "Ostatnią drogą" i "Brudną forsą", seria o Anecie Nowak

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 446 stron, premiera 14.01.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

DIDDLY SQUAT

TYLKO KROWA NIE ZMIENIA ZDANIA

JEREMY CLARKSON

"(Na farmie) każdy dzień przynosi nowe, zupełnie nieprzewidywalne kłopoty.”

Książeczka na poprawę humoru i chwilę refleksji. Z jednej strony zabawna i dająca się wdzięcznie czytać, z drugiej ironiczna i zogniskowana na wyłapywaniu absurdów funkcjonowania w rolnictwie, chociaż nie tylko. Przyjemny styl narracji, atrakcyjnie wędruje się po angielskiej wsi. Felietony wypełnia brawura w wyrażaniu własnych spostrzeżeń i refleksji, bez względu na liczenie się z rządowymi siłami, politycznymi zapędami, urzędniczym zaślepieniem, ekologicznymi ruchami, ogłupionymi influenserami i szczególnym rodzajem klasy społecznej pracującej w mieście a mieszkającej na wsi. Jeremy Clarkson znakomicie potrafi obserwować otaczającą go rzeczywistość, wyłapywać nieścisłości i wzajemne zaprzeczenia, wyciągać na światło dzienne to, co znane jedynie w kuluarach społecznych, gospodarczych, politycznych, kulturowych, a nawet unijnych. Nie ze wszystkimi opiniami i poglądami autora zgadzam się, niektóre budzą sprzeciw lub konsternację przyjmowania proponowanych założeń, lecz doskonale rozumiem, że kwestie podejścia do wybranych zagadnień różnią się w zależności od perspektywy spojrzenia na nie.

Tematyka felietonów kręci się głównie wokół farmy i rolnictwa, lecz treści są na tyle różnorodne i barwnie przedstawione, że łatwo daję się wciągnąć. Na wiele zagadnień patrzę z uśmiechem, przykładowo w przypadku uporu jednej z krów, szalonych z punktu widzenia opłacalności pomysłów i inwestycji, udręki budowy domu, czy braku umiejętności prowadzenia traktora. Niektóre przywołują uciążliwości w prowadzeniu gospodarstwa, jak niechęć części mieszkańców wobec jakichkolwiek zmian, astronomiczny przerost biurokracji, przepisy hamujące nowe inicjatywy rolników. Do książki wpada ciekawy felieton o wyzwaniach starości i odwołania do nawyków młodości. Bawi i jednocześnie zasmuca niszczycielska dla angielskiego rolnictwa umowa dostarczania żywności z innych krajów, w których przestrzeganie angielskich norm nie obowiązuje. Inny poruszany temat, to uzasadnienie polowania na bażanty, którego argumenty znikomo przekonują. Przy konflikcie z racjami miłośników borsuków mam mieszane odczucia. Książka na jeden wieczór czytelniczy, dostarcza sporo zabawy, pozwala zajrzeć na chwilę do angielskiego gospodarstwa, zerknąć z czym musi się mierzyć, ale krótko pozostaje w pamięci.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, felietony, 261 stron, premiera 26.07.2023 (2022)
tłumaczenie Michał Jóźwiak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Insignis.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

BŁĘKITNA GODZINA

PAULA HAWKINS

"Pozbywanie się przeszłości jest siłą rzeczy wybiórczym przedsięwzięciem. Niektórych rzeczy trzymamy się kurczowo, a inne porzucamy.” 

Nie czytałam wypromowanej na szeroką skalę „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins, chociaż stoi na półce w domowej bibliotece. Zatem "Błękitna godzina" była pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Upłynęło we frapującym klimacie. Podobało mi się psychologiczne prowadzenie postaci, Vanessy i sfery sztuki, Jamesa i poczucia wyobcowania, a przede wszystkim Grace i dojmującej samotności. Byłam w stanie uwierzyć w bohaterów, przeżycia, historie i zachowania. Różnorodność portretów działała na korzyść intrygi. Co prawda, w niektórych aspektach autorka naciągnęła materiał ich tożsamości, aby wpasować w logikę okoliczności scenariusza zdarzeń, lecz uczyniła to zgrabnie, dlatego przeszło niemal niezauważalnie. 

Powolny rytm akcji sprzyjał wkręceniu w poddawanie uszczegółowieniu motywów i zamierzeń, podobnie jak sekretów i tajemnic. Cieszyłam się, że obroty spraw nie następowały szybko, tylko dawały czas na dokonywanie interpretacji i wysuwania wniosków. Poznając przeszłość za sprawą pamiętnika, wspomnień i relacji, chwytałam drobne wskazówki i podpowiedzi. Ciekawiło mnie, jak potoczy się fabuła, jakimi warstwami i akcentami ułoży pełen obraz historii z dreszczykiem. Dosyć szybko prawidłowo zawędrowałam podejrzeniami w obszar prawdy, ale co dziwne, nie burzyło to przyjemnego odbioru przygody czytelniczej, jak to zazwyczaj ma miejsce w podobnej sytuacji.

Miałam odczucie, że poprzez styl narracji Paula Hawkins nawiązywała do rzemiosła pisarskiego Daphne Du Maurier. Klimat i perspektywa przypominały dzieła pisarki. Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po poznaniu kilku przykładów jej twórczości („Oberża na pustkowiu”, „Rebeka”, „Kozioł ofiarny”, „Moja kuzynka Rachela”, a także „Ptaki i inne opowiadania”). „Błękitną godzinę” polubiłam, gdyż lubiłam zatrzymywać się, żeby dostrzec szczegóły tego, co było, i tego, co jest, poddać analizie psychiki bohaterów, wejść w klimat zamkniętego środowiska, w tym wydaniu, pływowej wyspy, poczuć narastające napięcie niepewności i niebezpieczeństwa. 

W Tate Modern w Londynie wystawiono pracę zmarłej artystki Vanessy Chapman. Oglądający rzeźbę antropolog sądowy zauważył, że wykorzystana do niej kość nie należała do zwierzęcia, jak podano w opisie, ale do człowieka. Powoli pojawiały się skojarzenia, że przecież przed siedmioma latami zaginął mąż artystki, a jego ciało nie zostało odnalezione. Sprawa wymagała natychmiastowego wyjaśnienia, na czym szczególnie zależało spadkobiercy twórczości Chapman. Dyrektor kreatywny fundacji udał się na wyspę Eris, by spróbować dowiedzieć się czegoś od Grace Haswell, zamieszkującej dom artystki i wykonawczyni jej testamentu. Czy Vanessa Chapman, o reputacji osoby zimnej, trudnej i nieprzystępnej, miała coś wspólnego z morderstwem? Czy faktycznie na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone?

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 368 stron, premiera 13.11.2024, tłumaczenie Kaja Gucio
Książka wypożyczona z biblioteki.