Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2026

ŚWIĘTOWANIE ŻYCIA

EWA WOYDYŁŁO

"Zakładając maskę, nie godzimy się na siebie. Chcąc uniknąć odrzucenia przez innych, odrzucamy sami siebie.”

Osoby obserwujące i czytające Bookendorfinę wiedzą, że po trudnych doświadczeniach życiowych w ostatnich kilku latach i braku czasu dla samej siebie, po lekkim odpoczynku od niemal wszystkiego, wreszcie nabrałam sił, aby zadbać o siebie mentalnie, dotrzeć do najgłębszych pokładów duszy, uruchomić proces oczyszczania z toksycznych myśli i relacji. 

Jestem bardzo zadowolona z tego, jak pozwalam rozwijać się dialogowi samej ze sobą, przychylnym okiem spoglądać na własną osobowość, doceniać pozytywny wpływ samoświadomości. Aby podtrzymać dobrą passę po poradzeniu sobie z poczuciem straty i niesprawiedliwości dotykającej mojej bliskich, z przyjemnością trwam w postanowieniu dbania nie tylko o innych, ale i o siebie samą. Dlatego chętnie zaglądam do różnorodnych publikacji, nie tylko popularnonaukowych z dziedziny psychologii i neurologii, ale również poradników o charakterze terapeutycznym, przypominających o najważniejszych wartościach w wysokiej jakości prawdziwego życia. 

Przy książkach Ewy Woydyłło sympatycznie spędzam czas, nie czuję presji szybkiego poznawania. Celowo umawiam się z nimi na spokojne spotkanie, tak aby jak najwięcej złapać cennych myśli i trafnych przekazów. Oczywiście, prezentowany materiał nie należy do nieznanych mi, wiele już w życiu przeżyłam, pokonałam długą drogę, nazbierałam sporo inspirujących doświadczeń, jednak wciąż mam wrażenie, że warto sobie o nim przypominać, dopingować się do trafniejszej aktywności, wyciągać z treści to, co w danym momencie najbardziej potrzebuję lub najlepiej mi służy.

„Świętowanie życia” to w zasadzie trzy książki w jednym wydaniu. Napisane w dwa tysiące piątym roku „Sekrety kobiet” pięknie odnoszą się do różnych odcieni kobiecości, wyobrażenia o nas samych, poczuciu wartości, pozytywnych wzmocnieniach, ale i szeroko omówionych chorobach duszy. Sporo o emocjach, lękach, samotności, płaczu, krzywdach, nierówności i sekretach. Podobała mi się propozycja ujmowania problemów w formie pytań, wywołania odwagi do przeprowadzenia zmian, odrzucenia mitów krzywdzących związki. Miałam możliwość przeprowadzenia różnych testów, w tym autodiagnozy. Poznałam konkretne przypadki innych osób, ukazujące problemy, podłoże, podejście i sposoby rozwiązywania. 

W „Butach szczęścia”, powstałych w dwa tysiące dziesiątym roku, szczególnie zainteresowałam się zjawiskiem intuicji w ocenianiu właśnie poznanych osób, zdrowym egoizmem, źródłami kompleksów i nieśmiałości, zasadami budowania optymizmu, niezbędnością zabawy, śmiechu, radości, sportu i porządku, a nade wszystko świętowania codzienności. Ciekawym uznałam aspekt dojrzewania do miłości i przyjaźni, oraz wkładanych przez nas różnych masek społecznych. Ta część publikacji wzbogacona została klimatycznymi i przyjaźnie przemawiającymi zdjęciami, rzut oka na nie już podsuwał właściwe skojarzenia. 

Wydana w dwa tysiące dwudziestym drugim roku „Droga do siebie” najbardziej mi się obecnie przysłużyła, gdyż zawierała informacje, które bardzo mnie obecnie interesują. Należały do nich filary poczucia wartości, zwłaszcza aspekty niskiej samooceny negatywnie wpływającej na jakość życia, alfabet samoakceptacji, instrukcje regulowania emocji, szczególnie gniewu i wybaczania, i coś nad czym pracuję od wielu lat, czyli alternatywy dla perfekcjonizmu. Zachęcam do uwzględnienia książki w planach czytelniczych, dociera do źródeł tego, co sprawia nam trudność w świętowaniu codzienności, napełnia optymizmem i podsuwa rozwiązania samorealizacji. Zerknijcie również na inne książki Ewy Woydyłło, przedstawione niedawno na Bookendorfinie, zatytułowane "Wszystkiego najlepszego!" i "Cztery pory roku z Ewą Woydyłło".

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, psychologia, 490 stron, premiera 15.10.2025 (2005, 2010, 2022)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 16 lutego 2026

CZTERY PORY ROKU Z EWĄ WOYDYŁŁO

[PRZEDPREMIEROWO] 

PRZEWODNIK PO CODZIENNOŚCI

EWA WOYDYŁŁO

"Może najważniejszym zadaniem pamięci nie jest ocalanie przeszłości, lecz ocalanie przyszłości?”

Sięgam po książki Ewy Woydyłło, kiedy w życiu dzieją się rzeczy, które niekoniecznie chciałabym, aby zaistniały, rzeczy pojawiające się niezależnie ode mnie, wyzwalające negatywne uczucia i poczucie szeroko rozumianej straty. Złote myśli i cenne wskazówki pozwalają zgrabniej i szybciej wkroczyć w świat z pozytywnymi emocjami. Teksty wybrane do tej publikacji, napisane w latach od dwa tysiące osiem do dwa tysiące dwadzieścia pięć, poznałam wcześniej, jednak przyjemnie jest przypomnieć je sobie, odświeżać zdrowe spojrzenie na siebie samą i zewnętrzne otoczenie. Oczywiście wiem, że trzeba z życia brać najwięcej jak się da, stwarzać możliwości samorozwoju, nadawać kierunek codzienności, lecz jakże często fiksuję się na tym, co w danej chwili, a nawet przeszłości i przyszłości, wydaje się najważniejsze, poddaję się presji czasu, zapominając o konieczności celebracji każdego dnia. Wówczas zbiór przypominajek o tym, co naprawdę istotne, okazuje się jak najbardziej cennym doznaniem dla duszy i spokoju.

Autorka przypomina, że życie biegnie właśnie teraz, w tej chwili, w danym momencie, tylko ode mnie zależy, czy świadomie poświęcę mu czas, wypełnię przeżywaniem, różnorodnymi pasjami i realizowaniem marzeń. Każda pora roku stanowi idealną okazję do wprowadzenia korzystnych zmian, uporządkowania własnej przestrzeni, pracy nad odzyskaniem sił fizycznych i duchowej radości życia. Warto porzucić szkodliwe nawyki i przywary, zabierające zdrowie, zatruwające umysł, niszczące społeczne relacje, a skoncentrować się na rozwijaniu pozytywnego myślenia, optymistycznego podejścia nawet do nieuniknionych problemów, pielęgnowaniu wewnętrznej młodości i wdzięczności. Jakże wiele satysfakcji daje podnoszenie kwalifikacji, penetrowanie ciekawych dziedzin nauki, poszukiwanie własnego ja i wyrażania siebie, dowiadywania się czegoś nowego o sobie, gdyż stworzyłam ku temu warunki. Cudowne uczucie spełnienia w budowania poczucia własnej wartości, wiary w siebie, zrozumienia i akceptacji samego siebie. Właśnie w tych aspektach tkwi siła doświadczania życia i dzielenia się tą siłą z bliskimi.

Przewodnik po codzienności pięknie wydany, z barwionymi kwiatowym wzorem brzegami, przydatną zakładką i optymistyczną kolorystyką. Sięgając po niego natychmiast przywołuję pozytywne skojarzenia, wypełnione nadzieją na szczęście wyrażane po swojemu, szczerą radością, że znajduję chwilę tylko dla siebie, na spokojne przyjrzenie się sobie i swojemu życiu, zastanowienie się, jak uczynić je lepszym, pełniejszym i pogodniejszym. Książka zawiera pouczające i podnoszące na duchu ważne myśli, każdą z nich znam, ale w grupie intensywniej przemawiają. Zachęca do wprowadzania zmian i przemiany na lepsze. Podsuwa praktyczne rady, podpowiedzi, instrukcje, a także rozwijające ćwiczenia, ćwiczenie gimnastyczne duszy praktykuję od wielu lat. Znajduję konkretne przykłady i humorystyczne nici. Narracja przyjemna i przyjazna, zrozumiale wyjaśnia i zachęca do świadomej obecności, pozyskiwania odwagi, angażowania się w życiu w dziedzinach, które kształtują je na własny sposób i wspomagają wyrażanie siebie poprzez szeroko rozumianą kreatywność. Zerknijcie również na inną książkę Ewy Woydyłło, przedstawioną niedawno na Bookendorfinie, zatytułowaną "Wszystkiego najlepszego!".

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, psychologia, 202 strony, premiera 25.02.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 

niedziela, 25 stycznia 2026

NADZIEJA DLA CYNIKÓW

ODKRYJ, JAK ZAUFANIE I NADZIEJA MOGĄ ZMIENIĆ TWOJE ŻYCIE!

JAMIL ZAKI

"Jesteśmy tym, kim udajemy, że jesteśmy, więc musimy uważać, kogo udajemy.” Kurt Vonnegut

Nie jestem osobą wykazującą się cynizmem, więc nie przepuszczałam, że książka będzie do mnie skierowana. Skoro jednak wpadła w ręce, zapoznałam się z nią. I dobrze zrobiłam. Spotkanie okazało się owocne z dwóch perspektyw. Pierwsza, pozwoliło lepiej zrozumieć motywy i postawy cyników. Druga, uwzględniało ciekawe i zaskakujące, a nawet frapujące, wyniki badań naukowych i społecznych sondaży. Jamil Zaki posiłkował się szerokim spektrum informacji, korzystał nie tylko z naukowych publikacji i rozmów ze specjalistami, ale również z wypowiedzi pisarzy, filozofów, polityków i dziennikarzy, czyli osób blisko związanych z naturą człowieka. Często odwoływał się do osobistych przemyśleń i doświadczeń. Proponował zapoznanie się z przykładami z życia wielu osób. Odsłaniał kulisy znajomości z Emile Bruneau, profesorem psychologii, neurologiem zajmującym się zagadnieniami pokoju i konfliktu, który zarażał pozytywnymi cechami osobowości, nastawionej na nadzieję i wiarę w ludzi. Przytaczał wiele z biografii przyjaciela, zmarłego w wieku czterdziestu siedmiu lat na raka mózgu.

Jamil Zaki wyjaśniał cynizm od strony teoretycznej, sięgał do czasów starożytności, Diogenesa z Synopy i źródeł jego przesłań, czyli poleganiu na samym sobie, życiu na własnych warunkach, bez obyczajów, wpływów i bogactwa, uprawianiu kosmopolityzmu, poprzez odrzucenie pojęcia przynależności i umiłowanie ludzkości. Wyjaśnił jak przesłania Diogenesa zostały na przestrzeni czasu wypaczone aż do współczesnej definicji cynizmu. Autor uwzględniał w treści książki mini gry i testy dla sprawdzenia się przez czytelnika, mnóstwo porad i strategii pomocnych w kształceniu i doskonaleniu sceptycyzmu pełnego nadziei, niechęci do akceptowania twierdzeń bez wcześniejszego zapoznania się z dowodami, kwestionowania wiedzy i chęci poszukiwania nowych faktów. Dla lepszego podchwycenia omawianych przekazów posiłkował się rysunkami i wykresami. Spodobało mi się zestawienie ocen tez zamieszczonych w książce. I niejako podsumowanie, aneks z praktycznym poradnikiem na temat optymistycznego sceptycyzmu. Natrafiłam na kilka ciekawych informacji w trakcie przeglądania przypisów.

Zgodnie z sugestią Jamila Zakiego, zastanowiłam się i stwierdziłam, że faktycznie, już na pierwszy rzut oka, na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, spadło zaufanie ludzi wobec innych. Zdumiało mnie, że nawet o pięćdziesiąt procent, jak wskazywały przeprowadzone badania. Ludzie tracą wiarę w ludzkość, a jeszcze bardziej w instytucje, organizacje i media. Skupiając się na chciwości, nienawiści i nieuczciwości, umniejszamy wartość ludzkości. Poprzez cyniczne postawy wywieramy niekorzystny wpływ na zdrowie, dobrobyt, jakość relacji, wspólnoty i solidarności, a nawet społeczeństwa i demokracje. Cynizm jest nie tylko szkodliwy, ale i naiwny. A przecież, w każdym z nas drzemie pożyteczne dla nas dobro. Powinniśmy postawić na zaufanie, gotowość do okazania własnych słabości, akt wiary w drugą osobę oparty na przeświadczeniu, że postąpi ona słusznie i właściwie. A to motto napędzające nadzieję.

Fragmenty poświęcone obalaniu mitów związanych z cynizmem dały mi do myślenia. Na cynizm jako oznakę inteligencji, powszechnie przyjęte przeświadczenie, spojrzałam z innej perspektywy, i przekonała mnie. Cynizm zapewniający bezpieczeństwo sam sobie przeczy, to zaszufladkowanie siebie i własnego życia. Jako postawa etyczna mocno zgrzyta, to nie światopogląd, ale narzędzie zapewniające trwałość status quo, ucieczka od problemów, w przeciwieństwie do nadziei, reakcji na nie. Interesujące okazało się omówienie, na przykładzie Microsoftu, homo oeconomicus i homo collaboratus. Postaram się dotrzeć do bardziej szczegółowych analiz tego case study. Szalenie spodobało mi się stwierdzenie Emile Bruneau, odwracające perspektywę": To, kim jestem dla ciebie, jest odbiciem twojego własnego umysłu. Książkę dobrze się czytało, przyjazny styl narracji, ciekawa wiedza, przydatna praktyka, dla lepszego poznania siebie i innych.

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, nauki społeczne, psychologia, 366 stron, premiera 18.06.2025 (2024)
tłumaczenie Michał Kompanowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

piątek, 16 stycznia 2026

NIE BÓJ SIĘ NICZEGO

POKONAJ LĘK I ŻYJ Z RADOŚCIĄ

CURRO CAÑETE

"W głębi zimy w końcu się nauczyłem, że wewnątrz mnie zamieszkiwało niezwyciężone lato.” Albert Camus

Kiedy uznałam, że najwyższy czas, aby wrócić do pracy nad poprawą duchowej jakości życia, wiedziałam, że będzie to wyzwanie trudne, wymagające i pracochłonne, a jednocześnie niemające końca, ale miałam też świadomość, że odniosę wielkie korzyści w różnych sferach mentalnych. W młodości było mi łatwiej, ponieważ nie zgromadziłam jeszcze wielu złych nawyków, toksycznych relacji i chaosu myśli. Teraz powinnam z większym spokojem i cierpliwością podchodzić do wybierania życiowych perspektyw, sposobie myślenia o sobie, i poprawie tożsamości. Nakręca mnie poczucie uzyskiwania wolności od zastawionych przez samą siebie pułapek, szkodliwie hamujących potencjał i satysfakcjonującą kreatywność. Absolutnie nie żałuję lat poświęconych najbliższym, w zwykłej codzienności i wynikłych potrzebach opiekuńczych, to była i jest moja duma, powód do życia, ikigai, który zawsze będzie nutą przewodnią w melodii spełnienia się i samorealizacji. 

Nadal chcę kroczyć ścieżką szczęścia, lecz teraz oprócz intensywnego trzeciego etapu, dawania z siebie czegoś światu, pragnę większy nacisk położyć na materializację osobistych pragnień, pasji i marzeń. Oczywiście, drobne przestrzenie między nimi nadal pozwolę sobie wypełniać drobnymi przyjemnościami, tym bardziej, że w przedziale czterech lat, minimalnie mogłam się nimi cieszyć. Jednakże ze względu na ich tendencję do ulotności, roztoczę kontrolę nad ich dawkowaniem. Boleśnie odczuwam, że nie w pełni wykorzystuję drzemiący we mnie potencjał, co więcej, zamiast być dla siebie przyjacielem, stałam się surowym krytykiem. W dużym stopniu, wbrew pozorom, perfekcjonizm hamował moją kreatywność, radość z tworzenia, entuzjazm kumulowania wewnętrznej wiedzy i mądrości. Podobnie jak brak asertywności wobec siebie samej w stawianiu wyżej wypełnianie obowiązków wobec innych i ogarniania codzienności niż większego zaangażowania się w życie, w którym rytm wybijają pasje i skupienie na wnętrzu.

Bardzo się cieszę, że od wielu lat praktykuję szczęście tu i teraz, o którym pisze Curro Canete w książce „Nie bój się niczego”, chociaż nie ukrywam, że czasami korci mnie, aby kolejny raz poddać analizie przeszłość lub wyprzedzać myślami czas. Nauczyłam się to traktować w kategoriach narzędzi do pracy nad sobą niż w kategoriach stanu rzeczy. Uwalniam mózg od ograniczeń złych doświadczeń i spotkań z trującymi osobami, w zamian koncentruję się na pragnieniach i marzeniach. Cieszę się, że podążam ścieżką wskazywaną przez autora, szczerego dialogu samej z sobą, to bardzo dobrze rokuje na osiąganie, dzień po dniu, w nieustannym procesie, powodzeń i sukcesów. Dziennikarz kładzie nacisk na konieczność połączenia się z samym sobą, praktykowanie koncentracji, uprawianie wdzięczności, dbałości o zdrowie, budowanie pozytywnych relacji, sztukę wizualizacji i medytacji. Wszystko pod patronatem zabawy i radości, które u mnie stłumione były przez ciąg zwątpień i bolesnych strat. 

Poradnik proponuje wiele praktycznych rad, wskazówek, metod, instrukcji i ćwiczeń. Treść okrasza fragmentami listów i licznymi cytatami. W kilku formach wyróżnia myśli przewodnie, wartościowe przekazy i mobilizujące do aktywności w pracy nad sobą przesłania. Publikacja opiera się na oczywistościach, rzeczach i faktach znanych każdemu, ale warto od czasu do czasu przypomnieć je sobie, zakotwiczyć się w teraźniejszości, poczuć większą energię do zawalczenia o siebie, wdrożyć techniki realizacji osobistych wizji, nie zaprzeczać sobie po to tylko, by być akceptowanym przez innych. Niekiedy wymogiem jest chwilowe odsunięcie się od świata, aby zrozumieć jego i siebie. Pozornie banał, że to my sami tworzymy siebie, szczęście, sukces i udane życie, ale jak często zapominamy o tym w pogoni za czymś mniej istotnym.

3/6 – w wolnym czasie
poradnik, psychologia, 348 stron, premiera 16.07.2025 (2022), tłumaczenie Irmina Samson
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

niedziela, 11 stycznia 2026

MOC MÓZGU

JAK ŻYĆ ZDROWIEJ, SZCZĘŚLIWIEJ I DŁUŻEJ

CATHERINE DE LANGE

"Niezwykłość mózgu sprawia, że każdy z nas jest niepowtarzalny.”

Sięgnęłam po książkę z myślą pozyskania cennych porad związanych ze zdrowym podejściem do życia, zwłaszcza właściwym odżywianiem mózgu. Publikacja w dużym stopniu spełniła oczekiwania, ujęła tematykę z szerokiej perspektywy, co prawda, utartymi szlakami, ale nie było się co dziwić, gdyż kanony zagadnień pozostają trwałe i w mocy. Dieta, sen, aktywność fizyczna, ćwiczenia umysłu, kontakty społeczne, dbałość o higienę, genetyczne uwarunkowania. 

W tych kwestiach posiadałam sporą wiedzę, jak każdy z nas, a jednak Catherine de Lange pozytywnie zaskoczyła ilością przytaczanych wyników badań i ich interpretacji, uwzględnieniem najnowszych odkryć i zaskakujących wniosków. Interesująco wsłuchiwałam się w głosy naukowców, ich dokonań i tego, czemu warto będzie przyjrzeć się bliżej. Narracja przyjazna i przejrzysta, typowa dla dziennikarki zajmującej się nauką, starającej się przybliżyć materiał w formie zrozumiałej dla każdego czytelnika, nawet tego, który niewiele miał wspólnego z teoretyczną medycyną. Z entuzjazmem przyjęłam ogrom ciekawostek, porad i sugestii. Podobało mi się, że autorka uwzględniła ułatwienie zrozumienia treści nie tylko w formie poglądowych rysunków, ale również wyjaśniających i podpowiadających od strony praktycznej tabel.

Mózg wciąż pozostaje niezbadanym w pełni organem. Nie poznaliśmy do końca jego budowy w szczegółowym ujęciu i złożonych zasad funkcjonowania. Każdego dnia, poprzez to, co robimy, oddziałujemy na jego stan i pracę. Zadziwiające, że środowisko w większym stopniu niż genetyka wpływa na zmiany zachodzące w mózgu. Zatem warto poznać, co możemy zrobić, aby poprawić zdolności poznawcze i nastrój, a czego wystrzegać się, aby redukować szkodliwe procesy. 

Szczególnie zainteresowały mnie zagadnienia utraty pamięci, demencji i Alzheimera. Zaskoczyło mnie, że Alzheimer może być rodzajem cukrzycy mózgu, cukrzycy III typu. Szalenie ciekawe spojrzenie na ten typ zaburzenia pracy mózgu. Nurtuje mnie, jak w dalszych latach rozwinie się idea cukrzycy mózgu, szkodliwego białka amyloidu, czy znajdzie znaczące potwierdzenie, a może okaże się ślepym zaułkiem nauki i zostanie odrzucona. Wiedziałam, że u osób lepiej wykształconych zniszczenia alzheimerowskie są większe niż u mniej wykształconych, ale mózgi wyćwiczone w nauce nawet tracąc wiele radzą sobie lepiej od niewyćwiczonych. Natomiast nie przypuszczałam, że pomysł istnienia zapasów poznawczych został już przebadany. Nie znajduję potwierdzenia, że źródłem Alzheimera jest zły stan zębów czy pogorszenie słuchu. 

Z innej tematyki, ze sporym zdumieniem przyjęłam informację, że jedna na dwanaście osób praktykujących medytację doznaje negatywnych skutków podczas ćwiczeń lub po zakończeniu. Taka reakcja dotyczy też osób, które wcześniej nie miały żadnych problemów psychicznych. Frapująco było obalać mity dotyczące komórek mózgu, znaleźć potwierdzenie w korzystnym wpływie uczenia się języków obcych, co czynię od wielu lat, i słuchania muzyki, na zdrowie mózgu. Chętnie przypomniałam sobie o ważności uczestnictwa w otoczeniu społecznym i przyrodniczym, cechach osobowości i sposobach ujarzmiania stresu.

4/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, neurologia, poradnik, 354 strony, premiera 25.09.2024 (2022)
tłumaczenie Małgorzata Maruszkin, ilustracje David Woodroffe
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 25 listopada 2025

JA KONTRA MÓZG

PORADNIK DLA TYCH, CO MYŚLĄ ZA DUŻO

HAYLEY MORRIS

"Każdy z nas musi się nauczyć dbać o swoje małe, szare, gadatliwe komórki mózgowe. Mózg jest jak dzikie zwierzątko, którym warto się zaopiekować.”

No cóż, zupełnie nie tego spodziewałam się po książce. Nie potrafiłam się z nią zgrać, nie wciągnęłam się w tematykę, inaczej, może nie tyle w tematykę, co wybrane zagadnienia do omówienia. Nie nawiązałam więzi z autorką, choć tak wiele przekazuje o swoim życiu, także bardzo intymnym i sekretnym, bo obejmującym ukryte myśli. Nie czułam, aby publikacja czegoś mnie uczyła, na coś szczególnego zwracała uwagę, czy podsuwała materiał do refleksji. Być może to kwestia odległości pokoleniowej między mną a autorką, innego spojrzenia na otaczający świat, ludzi i siebie samego. A może niedopasowanie wynikało z innego poczucia humoru, ale nie twierdzę, że był zły lub nieodpowiedni, po prostu nie trafiał do mnie. Albo zwyczajnie w świecie, obszar, w którym poruszała się komiczka tiktoka wydał mi się zawężony i wypaczony, przekoloryzowany i spłaszczony. Liczyłam na więcej treści mniej zabawy. Nie sądzę, aby przyczyną zawodu była śmiałość w podejmowaniu pozornie wstydliwych zagadnień, nie mam z tym najmniejszych problemów. Przyczyn bardziej upatrywałabym w tym, że nie byłam docelowym odbiorcą „Ja kontra mózg”, gdyż co prawda, czasem doświadczam przywoływane myśli, jednak nie przybierają kształtu natrętnych, dokuczliwych i przerażających. 

Ale uwaga! Nie uważam, że książka była nudna i bezwartościowa, wręcz przeciwnie, jednak pod warunkiem, że trafiła na potrzeby młodej osoby, mierzącej się z różnego rodzaju l’appel du vide i pragnącej nauczyć się pokojowej koegzystencji ze swoim mózgiem. Otrzymała wówczas ciekawe wyjaśnienia, praktyczne wskazówki i mogące przynieść pożądany efekt rady. Narracja opierała się na opisie osobistych zdarzeń i odczuć Hayley Morris, przekroju wspomnień od dzieciństwa do dorosłości. Uwzględniała spory rozstrzał poruszanych aspektów potwierdzających, że mózg potrafi nieustannie poddawać właściciela krytyce, wystawiać na próby cierpliwości, ściągać w kierunku negatywnych emocji, dużego ryzyka, a nawet śmierci. Jego skłonność do psot, ciągłe zadawanie pytań, przewrotność i gadatliwość potrafi irytować, stresować i przerażać. Może wpływać na niskie poczucie wartości, wpędzać w poczucie winy, wzbudzać wstyd w wielu sferach życia. Jeśli to co powyżej nie jest w nadmiarze, to wszystko przebiega normalnie i naturalnie, co więcej, jest potrzebne i uzasadnione, ponieważ wynika z prób mózgu ostrzeżenia właściciela przed czymś groźnym, stanowi ochronę i przygotowanie na czarne scenariusze. Mózg działa i w pozytywnym wydźwięku, komplementuje, podsuwa pomysły i miłe wspomnienia. Emocjonalnie odniosłam się do rozdziału „Tata kontra mózg”, bardzo styczny z przeżyciami moimi i autorki.

2.5/6 – czytasz i zapominasz
poradnik, psychologia, obsesje, 290 stron, premiera 09.04.2025 (2023)
tłumaczenie Maria Jaszcurowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

poniedziałek, 24 listopada 2025

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

JAK DBAĆ O WŁASNE SZCZĘŚCIE

EWA WOYDYŁŁO

"Kiedy rodzi się nawyk, mózg przestaje w pełni uczestniczyć w podejmowaniu decyzji.” Charles Duhigg

Ostatnie lata, zwłaszcza dwa, życie wypełniał mi smutek, ból i rozpacz, ale także poczucie straty, siebie samej i szczęścia. Paliatywna opieka nad tatą, obecność przy śmierci, opieka nad mamą z Alzheimerem i afazją, okres, kiedy nie byłam przy niej, bo byłam przy drugim rodzicu, rodził ogromne wyrzuty sumienia. I powrót do troszczenia się o mamę. Z jednej strony ulga, że stać mnie na prawdziwe człowieczeństwo, zaskakujące odkrycie, że wiele sobą reprezentuję w sferze emocji, zdolna jestem do ofiarnego działania, kiedy pojawia się ku temu konieczność. 

Z drugiej strony świadomość utraty części życia w zamian za poświęcenie dla kogoś, wypalenie chęci do celebrowania codzienności, brak możliwości realizowania marzeń i zawodowych planów, ze względu na brak spokoju, czasu, snu i sił. Wielki uszczerbek na życiu psychicznym, fizycznym i społecznym, ale gdybym zawróciła czas, postąpiłabym tak samo, bez wahania i wątpliwości. I to właśnie trzymało mnie w poczuciu miłości, oddania, zrozumienia i pomocy dla rodziców. Chociaż towarzyszyła mi świadomość słusznego postępowania, w zgodzie z moją hierarchią moralną, to bardzo, ale to bardzo, brakowało mi, nie wsparcia bliskich i nie wiedzy koniecznej do zajęcia się ciałem i umysłem chorych, bo jedno otrzymałam a drugie zdobyłam, nawet nie zwykłych dni, bo o nie siłą rzeczy ekstremalnie trudno w takich okolicznościach, ale poczucia styku z prawdziwym szczęściem. Szczęściem z perspektywy, no właśnie, dbania o umysł i ciało, wolnej i zdrowej duszy, o czym pisze Ewa Woydyłło w książce „Wszystkiego najlepszego!”.

Teraz, kiedy przepracowałam etapy żałoby po tacie, w jakimś stopniu pogodziłam się z chorobą mamy, skonkretyzowałam plany na obecność w jej życiu i fachową pomoc, nabrałam więcej sił, najwyższy czas pomyśleć o sobie w szerszym zakresie, powrócić do dawnych pasji i ambicji. Kieruję się przyjętą z pełną świadomością wytyczną życia tu i teraz, nie rozkładam na czynniki pierwsze przeszłości i nie buduję strategii przyszłości. Aby w pełni wykorzystać własny potencjał, w tym twórczy i samodoskonalenia, bo je traktuję jako potężne filary esencji życia, podnieść jakość nadszarpniętej trudnymi doświadczeniami kondycji psychicznej, budzić się z wewnętrznym uśmiechem, witać nowy dzień z entuzjazmem należnym nowym możliwościom, entuzjastycznie podchodzić do otoczenia i siebie samej, pracuję nad sobą i czerpię radość z tego procesu. 

Dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po poradnik, licząc na wyjaśnienia i wskazówki. Była to słuszna decyzja, wiele skorzystałam na spotkaniu, nie tylko z książka, ale i z samą sobą, do czego zachęciła. Miałam okazję spojrzeć bliżej na różnorodne zagadnienia składające się na szczęście, a przede wszystkim na to, co je burzy, zakłóca i nie dopuszcza do pierwszego głosu. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele w moim życiu pojawiło się elementów świadczących o tym, że nie podchodziłam do równowagi i szczęścia z należytą troską i dbałością. Nie były to błędy wielkiego kalibru, ale z pewnością drzazgi, które uwierały, dokuczały i przypominały o sobie.

Ewa Woydyłło niesamowicie przystępnie przemawia do odbiorcy, nie ocenia i nie osądza. Podaje kluczową myśl, rozwija i wspomaga zrozumienie przykładami z życia wziętymi, adekwatnymi cytatami i fragmentami literatury. Pojawia się również psychozabawa i uniwersalna recepta na szczęście. Autorka gorliwie agituje do szczęścia z humanistycznych pobudek, życzliwie zaprasza do pisanego gabinetu terapeutycznego, przybliża sposoby na świadome kierowanie własnym życiem, programowanie szczęścia i akceptacji samego siebie. Celnie zniechęca do toksycznych, niepożytecznych, psujących samopoczucie i obniżających efektywność praktyk w radzeniu sobie z krzywdami, przykrościami i trudami. Ukazuje jakie zło się w nich kryje i jak je pokonać.

Spojrzałam na oduczanie się złych nawyków jak na możliwość nauczenia się czegoś innego, nie podchodziłam do zagadnienia w ten sposób, a jak wiele ułatwia takie nastawienie. Chcę więcej myśleć o sobie, kiedy trudno przychodzi mi przebaczanie doznanych krzywd, a w szczególności wybaczanie samej sobie. Utwierdzam się w przekonaniu, że postawa nieużalanie się nad sobą, nierozpamiętywania porażek i naprawianie win, to mądry wybór. Zgrzyta u mnie w sferze honoru i poczucia wartości, krytykowania, nawet jeśli konstruktywnego. Malkontenctwo i narzekanie już dawno doprowadziłam do zminimalizowanej wersji, przekonałam się, że to autosabotaż. 

Co do ujawniania sekretów, nietłamszenia ich w sobie, nie muszę już się uczyć, uznaję, że to jedyna droga prowadząca ku szczerości w relacji z bliskimi, podobnie jak właściwe wyrażanie emocji. Tematyka uzależnień i współuzależnień mnie nie dotyczy, ale może zainteresować wielu czytelników. Ciekawe przedstawienie złości, która niekoniecznie musi wpaść w agresję, sposoby na jej rozładowanie, przydadzą się każdemu z nas, w końcu, kto ich nie doświadcza. Długie lata uczyłam się asertywności, z sukcesem, o ile jest z nią łatwiej. I rzecz o humorze, wspaniałym lekarstwie nie tylko dla duszy, ale i dla ciała, obie sfery potrzebują fizycznej aktywności.

5/6 - koniecznie przeczytaj
poradnik, psychologia, 210 stron, premiera 30.07.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

piątek, 21 listopada 2025

TOKSYCZNA DUCHOWOŚĆ

JAK UWOLNIĆ SIĘ OD DESTRUKCYJNYCH PRZEKONAŃ RELIGIJNYCH

BERNARDO STAMATEAS

"Celem tej książki jest pokazanie, że istnieje zdrowa wiara, która przywraca radość życia, marzenia, ducha solidarności i sprawiedliwości oraz pozwala zawierzyć dobremu Bogu, który głęboko nas kocha.”

Książka przypadkowo trafiła w moje ręce, ale ucieszyłam się z tego. Nie przypuszczałam, że wędrówka śladem wolnej duchowości sprawi wiele przyjemności, pozwoli zerknąć na bolesne sprawy z przeszłości z wyważonym dystansem, nakłoni do różnorodnych refleksji. Wydawało się, że „Toksyczna duchowość” kierowana do osób wierzących w różnie nazywanego Boga, mniej lub bardziej pogubionych w religijności, może dostarczyć wiele materiału do rozmyślań i wskazówek do kształtowania siebie także tym pozostającym poza wiarą. Odebrałam ją jako osobistą wędrówkę w głąb siebie, do esencji własnych przekonań, w sferę zebranych życiowych doświadczeń i intymnych myśli. Kluczem do pozytywnego przyjęcia książki stało się dotykanie człowieczeństwa, poczucia własnej wartości, świadomości satysfakcji z rozwoju, chwytania wielkich marzeń, czerpania radości z codzienności, niezgadzania się na wewnętrzne sprzeczności wywołane osobistym odbiorem i narzuceniem interpretacyjnym. 

Bernardo Stamateas to doktor psychologii, seksuolog kliniczny, pastor, mówca o przywództwie i samodoskonaleniu. Oczywiście, w publikacji rozpatrywał wszystko przez pryzmat religijności, ale dzięki skoncentrowaniu na jednostce, zwykłym człowieku, odniosłam wrażenie uniwersalności tekstu, wskazówek, rad i praktycznych sugestii. Wiele wybierałam dla siebie, poddawałam analizie, konfrontowałam z własnymi przekonaniami i utartym szlakiem myślenia. Podobało mi się, że nie było suchych przesłań, gdyż wspierały je przykłady z życia, elementy pojawiające się w scenariuszach duchowej egzystencji i różnorodne cytaty, nieodkrywcze, bo powszechnie znane, ale warte przypomnienia. Rozdziały omawiały toksyczne postawy, w których religia bardziej szkodzi niż pomaga, ponieważ zagraża egzystencji tłamsząc wolność. Ukazywały kierunek, w jakim powinno się je identyfikować i przezwyciężać wypaczone schematy. Zachęcały do skupienia się na wzbogaceniu wnętrza, ludzkiego potencjału, poszerzeniu perspektyw, aktualizacji postaw religijności, dążeniu do integralności i spójności doświadczania życia. 

Autor inspirował do wyrobienia krytycznego myślenia, przyznania sobie prawa do subiektywnego doświadczania religijności, postawienia na autonomią egzystencjonalną. Omawiał skutki poczucia winy, wystawiania się na cierpienie, dążenia do perfekcjonizmu, obsesji w paradygmatach, czekania na boski ruch, obciążania się powinnościami, uważania, że świat jest zły, a dobro tylko w niebie. Negatywne następstwa pogardy dla ciała, podporządkowania się upokarzającym karom, szkodliwemu osądzaniu, zastraszającej uległości i destrukcyjnym przywódcom. A co niezwykle cenne, pokazywał, co można zrobić, by świadomie dokonywać zmian w myślach, czynach i postawach, co czyni zdrowa wiara w kontraście do toksycznej. Używając podsumowań wypunktowywał kluczowe przekazy na sprawdzanie przynależności do zdrowej duchowości i na dalsze rozmyślania o tym, co zyskujemy na wznieceniu odwagi, samodzielnej naprawie własnej wiary i przekształceniu negatywnych odniesień w pozytywne. Podjął trudną i wymagającą skupienia tematykę, odbiegał od pierwotnej misji religii, zatruwania czyjejś wiary jako praktyczne niszczenie życia tej osoby, pozbawiania prawa do kwestionowania i interpretowania, jednakże posługiwał się językiem przyjaznym, klarownym, pełnym nadziei, otuchy i dobrych emocji. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
poradnik, religijność, nauki społeczne, 304 strony, premiera 30.06.2025 (2010)
tłumaczenie Maria Zawanowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

czwartek, 13 listopada 2025

ODŁĄCZ SIĘ

ZWOLNIJ ODŁÓŻ TELEFON WRÓĆ DO SIEBIE

HANNAH BRENCHER

"...niekończąca się opowieść – kulminacja ponad tysiąca odłączonych godzin… historia uczenia się, jak znaleźć równowagę między życiem w świecie cyfrowym a obecnością w realnym...”

Postrzegam jako szczęście, że dzieciństwo i młodość upłynęły mi bez mediów społecznościowych, komputerów i komórek. Przywykłam do życia bez urządzeń umożliwiających natychmiastowy bezpośredni kontakt, błyskawiczne dzielenie się tym, co akurat przeżywam, czy nieograniczony dostęp do informacji. Później nastąpiła ogromna rewolucja, nastała era nowej technologii i urządzeń, które mocno wkroczyły w codzienność i każdą minutę doby. Co prawda, stworzyły wiele cennych rzeczy w życiu osobistym i zawodowym, ale również znacząco zachwiały równowagę w obu sferach, spowodowały niekorzystne zmiany kulturowe, społeczne i psychiczne. Na plan dalszy odeszło tworzenie i samodzielne myślenie, na pierwszy wysunęła się konsumpcja i powierzchowność znajomości, przyjaźni, a nawet miłości. 

Życie nabrało dynamicznego tempa w pogoni za czymś szczególnym, lekceważąc okazje do cieszenia się zwykłymi rzeczami. Zatracenie w świecie cyfrowym spowodowało zerwanie więzi z esencją wewnętrznego życia, nieobecność w tu i teraz, w zamian napawanie się fałszywymi obrazami potwierdzenia własnej wartości i życia, wyidealizowaną relacją z przeżyć innych i umniejszeniem własnego samopoczucia. Ponosimy wielkie koszty natychmiastowej łączności ze światem i wpadamy w pułapkę wyznacznika sukcesu „bycia zajętym”. Oczywiście, korzystam z telefonu i internetu, ale potrafię zachować dystans, nie zatracić się w możliwościach, jakie dają, odłączyć się bez poczucia straty. Nie wszyscy mają świadomość, jak wiele czasu z życia, tego prawdziwego a nie sztucznie kreowanego, zabierają nowoczesne kanały komunikacji. 

Wiele osób, jak nie większość młodego pokolenia, przeżywa nomofobię, lęk przed brakiem kontaktu z telefonem komórkowym. I to szczególnie do nich Hannah Brencher kieruje książkę. Mocno zachęca do celowego i planowanego wylogowania się z cyfrowego świata. Jednak nie na zasadzie całkowitego zerwania, lecz częściowego, dla poprawienia dyscypliny korzystania z telefonu i komputera, rozwinięcia pozostałych aspektów życia, pielęgnowania nowego stylu życia, radości z procesu i postępów w tym obszarze. Wezwanie i wyzwanie do wyłączenia ekranów, niezadowalanie się życiem toczącym się tuż obok, ucieczki od miałkiego informacyjnego szumu, wewnętrznego dyskomfortu, postawienia na odzyskiwanie kontroli nad własnym życiem, kształtowanie umiejętności koncentracji, odnajdywanie celu, przybliżanie się do realizacji marzeń i wkraczania w pasje, poszukiwanie tajemnic, nadziei i wiary. Wybierając taką drogę redukujemy stres, złość, wyczerpanie, apatię, zazdrość i emocjonalną pustkę. 

Autorka pokazuje na cudzych i własnych doświadczeniach, przebieg procesu stopniowej separacji, czego nauczyła się dzięki zmianie podejścia do social mediów, jakie nowe możliwości odkryła, jak mocno osadziła się w realnym świecie. Podsuwa pomysły na tworzenie mapy terytorialnej życia, podejmowania decyzji w ramach napotykanych rozwidleń, nawiązywania kontaktu z samym sobą, bycia dokładnie tam, gdzie trzeba, obecności a nie dokumentowania, kreowania nawyków i tradycji. Później przechodzi do bardzo osobistych, wręcz intymnych, przeżyć i spostrzeżeń, krążących wokół tematyki odkładania komórki, niesprawdzania poczty, nieotwierania przeglądarek. Podsuwa rady, wskazówki i podpowiedzi. Nie zgrywam się z aspektem głębokiej wiary w Boga przenikającej każdy aspekt życia, jaki reprezentuje Brencher, przeszkadza mi w uniwersalnym odbiorze przekazów i identyfikowania się z przesłaniami. Język narracji przyjazny, spokojnie prowadzi po meandrach odnajdywania się w cyfrowym świecie, opisie różnorodnych doświadczeń i przeżyć, powrotu do pełnej energii i witalności.

3.5/6 – w wolnym czasie
poradnik, social media, stron 298, premiera 30.07.2025 (2024)
tłumaczenie Anna Nowosielska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

piątek, 31 października 2025

WSZYSTKO DOBRZE, MAMO

AGNIESZKA KOWALSKA

"Nie musisz zapełniać pustki. Możesz z niej coś stworzyć… Gdy to zrobisz, twoje dziecko poczuje, że może do ciebie wrócić już nie jako ktoś, kto musi cię ratować z samotności, tylko jako dorosły człowiek, który może z tobą być tak po prostu.”

Zainteresowałam się książką poszukując odpowiedzi na pytania nurtujące rodziców stojących przed wyzwaniem zmierzenia się z nową dla nich rzeczywistością, czyli wejściem w dorosłość i wyprowadzeniem się z rodzinnego domu dzieci. Co prawda, moje pociechy jeszcze na razie jedną nogą pozostają w znajomym domowym ognisku, ale niebawem zaczną całkowicie po swojemu urządzać życie. Zaczynam dostrzegać zmiany, którym podlega moja relacja z dziećmi, okoliczności, które wymuszają transformację w podejściu i postawach w odnoszeniu się do młodego pokolenia. Na szczęście, podchodzę do tego na spokojnie, godzę się z nieuniknionym, uświadamiam sobie konieczność stopniowej transformacji nastawienia, stawiam przed sobą nowe wyzwania jako rodzic partner. Zagospodarowuję powstające puste obszary własną wolnością, odnajduję więcej czasu na pasje i realizację marzeń. Jestem dumna z moich dzieci, z domu, jakim im z mężem stworzyliśmy, z sukcesu wypracowania dwustronnej uwagi, jaką poświęcamy im, a co dla nas szczególnie istotne, jaką dzieci obdarowują nas.

W tym wszystkim mam świadomość, że w trakcie całej pracy włożonej w taki rezultat, wspartej miłością, chęcią, cierpliwością i wytrwałością, pojawiły się różnorodne większe lub mniejsze błędy i potknięcia, ale również zdrowe i słuszne reakcje. Kiedy dzieci wkraczają w pełną dorosłość, potrzebują inny typ uwagi rodziecielskiej. Właśnie to, co podkreśla w książce autorka, gotowość do bycia w relacji, nawet niedoskonałej, wspólny język umożliwiający szczery dialog, a nie jak wcześniej wychowanie. Warto spojrzeć na siebie, w głąb siebie, zrozumieć jaką rolę powinno się pełnić i czym się kierować, by zminimalizować mogące szybko pojawić się straty emocjonalne. Kolejny argument wysuwany przez Agnieszkę Kowalską to szczerość i prawdziwość, dążenie do bycia jak najlepszym, ale nie w idealnej odsłonie. Dawno przekonałam się, że otwartość przed samym sobą i przed dziećmi, nawet na własne skazy i wady, czyni mnie jako człowieka bardziej wiarygodnym i prawdziwym. Uciekam od laurki, ale pracuję nad sobą. „Wszystko dobrze, mamo” utwierdza w przekonaniu, że podążam właściwą ścieżką, nie jestem sama w zaistniałej sytuacji, otwiera się wiele możliwości obecności i wsparcia dla dorosłych dzieci, ale też dla siebie samej.

Książka porusza wiele ciekawych zagadnień. Cenię ją za to, że ukazuje dwie perspektywy. Nie skupia się tylko na rodzicu dorosłego dziecka, lecz naświetla także obraz dziecka wkraczającego w dorosłość. Zaczyna od manifestów dla obu stron nadających kierunek aktywności, zwyczajom i osobistym rytuałom w potrzebie wzajemnego zrozumienia, nawiązywania bliskiej i budowania mapy emocji. Mówi o nienaruszaniu granic, priorytecie słuchania a nie oceniania, akceptacji odmienności, słowach, które nie ranią i ciszy, która nie oddala. Autorka podkreśla, że dorastanie to proces realizowany we własnym tempie, zachęca do nazywania emocji, udostępnia mały przewodnik po uczuciach i reakcji na nie. Poświęca obszar książki na omówienie poczucia winy z powodu złej relacji z rodzicem i ucieczki w używki, której źródła wynikają ze strachu przed szeroko rozumianym odrzuceniem. Doceniam, że rozdziały są przygotowane ze starannością, logicznym ciągiem, przejrzystą narracją, a przede wszystkim opierają się na wiedzy zdobytej przez doświadczenia autorki, jako córki i jako matki. Właśnie dlatego książka wydaje mi się szczególnie warta uwagi. Nieteoretyzowana, nienaukowa, ale podsumowująca mierzenie się rodzica z syndromem pustego gniazda, kontynuowaniem budowania relacji z dorosłym dzieckiem, obserwowaniem z troską i uwagą wydania dorosłości własnego młodego pokolenia.

Agnieszka Kowalska podsuwa pod rozwagę wiele cennych uwag, praktycznych wskazówek i pomocnych informacji. Dzieli się celnymi spostrzeżeniami. Inspiruje do zastanowienia się nad własnym postępowaniem, dostrzeganiem fałszywych tropów, dokonywaniem korekty postaw i wypowiedzi. Wzbogaca publikację cytatami, refleksyjnymi pytaniami, testami i ćwiczeniami. Zachęca do pisania listów, nawet jeśli tylko do siebie, a jak wiadomo, pisząc porządkuje się myśli, wpada na dobre pomysły, aktualizuje hierarchię ważności i priorytetów. Zapoznając się z książką, wsłuchując się w przekazy, dawałam sobie czas na rozmyślania, a w uporządkowaniu myśli pomagało kolorowanie fragmentów rysunków ze stron. Robiłam to intuicyjnie, z potrzeby chwili, zaś na końcu książki okazało się, że autorka na to liczyła. Z czasem odkryłam, że powtarzające się wzory, w zależności od skali i wagi poruszanego problemu, wypełniałam różnymi kolorami, odzwierciedlając barwy chwilowego nastroju wywołanego wagą poruszanych dla mnie zagadnień. A to również mi coś mówiło o sobie i o tym, co dzieje się w moim życiu. Zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł, odbycia „wspólnej podróży, pełnej prawdy, miłości i trudnych pytań. Niech pogłębia refleksje i otwiera serce rodzica i młodego dorosłego.” Jak widzicie, dla mnie była to w dużej mierze osobista podróż czytelnicza, otrzymałam to, czego się spodziewałam, utwierdziłam w różnych aspektach, podchwyciłam nowe wcześniej nierozważane głębiej.

5/6 - koniecznie przeczytaj
poradnik, 254 strony, premiera 21.06.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Planeta Konopi

niedziela, 21 września 2025

MOC ZAUFANIA SOBIE

CURRO CAÑETE

„Szczęście się wypracowuje, sukces się tworzy, radość się trenuje.”

U każdego pojawia się moment, że nie tylko zadaje sobie pytanie o sens własnego życia, ale usilnie stara się znaleźć odpowiedź, nie według tego, czego od niego oczekuje środowisko społeczne, ale we własnych myślach, a co najważniejsze, w zgodzie z samym sobą. Jednak by tego dokonać, gdyż wbrew pozorom nie jest to łatwe wyzwanie, trzeba najpierw dokładnie poznać samego siebie, dotrzeć na najgłębszych warstw świadomości, tam gdzie człowiek potrafi doskonale ukrywać się i maskować nawet przed sobą. Niektórzy rodzą się z lekkością samopoznawania, inni potrzebują uzbierać więcej przeżyć życiowych, aby kształtować tę umiejętność, a jeszcze inni zamykają się na wszelki szczery dialog samego ze sobą. Mam wrażenie, że dużo pracy nad sobą za mną, ale wciąż podlegam samodoskonaleniu w sferze intymnej prawdy o sobie, tego, czego pragnę naprawdę, co przynosi mi nie chwilową radość, ale długotrwałe szczęście. 

Pierwsza transformacja z miałkich celów i osądów miała miejsce we wczesnej dorosłości, później w dojrzałości, kiedy pojawiły się dzieci. Nie zmieniła się diametralnie piramida życiowych priorytetów, ale zmieniłam się ja. Jestem dumna, że nauczyłam się między innymi asertywności i zdobyłam odwagę na zerwanie więzów z toksycznymi ludźmi. Ostatnia mentalna ewolucja związana była z opieką nad paliatywnym tatą i mamą chorą na Alzheimera, kiedy nie tyle doszło do przemiany, co zdobyciu potwierdzenia słuszności objętego kursu samodoskonalenia, wagi poznawania własnych możliwości, a co z tym powiązane, własnej wartości. Wtedy pojawiło się silne zaufanie do samej siebie, nie przed laty, kiedy życie zawodowe i naukowe przebiegało w splendorze sukcesu, nawet nie wobec wyzwań zdrowotnych, a właśnie gdy bazą stała się najściślejsza sfera osobista, wówczas poczułam głęboką więź samej z sobą. Czy zakończyłam pracę nad sobą? Oczywiście, że nie. Jeszcze dużo mam do przemyślenia i wprowadzenia w życie, wciąż za słabo kocham siebie, ale cieszę się, że proces zmieniania nastawienia do pewnych spraw, odchodzenia od złych nawyków i wyrabiania dobrych, nadal trwa. Przekonałam się, że to mega satysfakcjonująca aktywność w różnych ujęciach samodoskonalenia, osobowości i temperamentu, bez względu na wiek i etap w życiu. Dlatego z zainteresowaniem sięgam po publikacje bazujące na neurologii, psychologii, filozofii, historii, socjologii, językoznawstwie, archeologii, antropologii, a nawet ostatnio szeroko rozumianej kultury i sztuki.

„Moc zaufania sobie” jest poradnikiem, w którym każdy znajdzie potwierdzenie własnych rozterek, wskazówki do ich rozstrzygnięcia, techniki uświadamiające jakie kierunek powinny przyjąć pożądane zmiany, nie w ujęciu wszystkich, ale we własnych oczach. Kiedy szczerze analizuje się stopniowe zdobywanie wiedzy o sobie, popełnianych błędach, braku lub zbyt krytycznym podejściu do siebie, książka wiele wnosi i uświadamia. Co prawda, drażnią liczne powtórzenia tego samego, ale rozumiem, że ważne przesłania warto powielać według różnych form, aby odbiorca wybrał tę, która brzmi dla niego najbardziej przekonująco. Liczne przykłady z doświadczeń autora i historie innych wspomagają podkreślenie ważnych myśli, udowadniają, że wydobycie tego, co jest w nas samych, wiara w siebie, ucieczka od ograniczeń, zarządzanie myślami, reakcjami i emocjami, dostępne są dla każdego. Przyznałam przed sobą, że Curro Cañete wzmocnił we mnie pragnienie kontynuacji pracy nad sobą, uczynienia wnętrza mnie bardziej komfortowego, sprawienia, aby pryzmat moich przekonań nie determinował postrzegania świata, bym swobodniej potrafiła odrzucać i eliminować ograniczenia. Wynotowałam aspekty do przemyśleń, cenny wskazówki, w tym, że jeśli zmodyfikujemy zachowanie poprzez siłę woli bez zmiany przekonania, prędzej czy później do niego wrócimy. Niby to czułam, niby wiedziałam, niby wdrażałam, ale właśnie w słownej odsłonie nabrało wiarygodnej mocy. Zachęcam do poznania tego tytułu, bez względu na to, czy lubisz czy nie poradniki, od czasu do czasu warto przyjrzeć się sobie w neutralnych oczach kogoś innego, oferującego wsparcie w samodoskonaleniu. Ile wyciągniemy dla siebie, zależy od nas samych, bo każde życie jest unikalne i mimo podobnych scenariuszy wykształcamy różnice. To jednostka wymyśla własne życie, jeśli czyni to świadomie, w końcu staje się ono wewnętrzną prawdą.

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, psychologia, 264 strony, premiera 09.04.2025 (2019), tłumaczenie Ima Samson
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 4 lutego 2025

DOGOLOGIA

(CO NAPRAWDĘ MYŚLI TWÓJ PIES)

FELIX OSBORNE

„Wybierz psa, którego pokochasz, a już nigdy w życiu nie będziesz sam.”

Książeczka z dużą dawką humoru, lekką formą narracji, zrozumiałym zbiorem przesłań odnośnie wymagań psiego życia. Co ciekawe, przewodnik po psim świecie, ale pisany nie z perspektywy człowieka, opowiadaczem jest pies. Nie zawiera szczegółowych informacji, a koncentruje się na przedstawieniu ogólnego wyobrażenia czego potrzebują do szczęścia psy i jak to jest mieć czworonoga jako przyjaciela. Zakres tematyczny szeroki, od ważnych wskazówek, po mniej znaczące, kończąc na ciekawostkach. Sporo o zachowaniu psów, codziennej rutynie, zabawie, spacerach, pielęgnacji, sposobach myślenia, komunikowania i interakcji z człowiekiem. Psi narrator pomaga dokonać wyboru psa, wyjaśnia znaczenia psich imion, przybliża zasady posiadania psa, opisuje wygląd szczenięcych lat, zachowanie psa w kwiecie wieku i w starszym etapie życia. 

Książeczka podnosi świadomość tego, co tak naprawdę najbardziej liczy się w psim życiu, jakich ważnych rzeczy nie wolno właścicielowi zaniedbać, na co musi zwrócić szczególną uwagę, jak cieszyć się życiem mając tak wiernego przyjaciela obok siebie, jak nawiązać z nim szczerą nić porozumienia, jak umieć okazywać miłość i ją przyjmować. Trochę miejsca poświęcono historii psa jako gatunku, obecności w literaturze i w filmie. Uczyniono to żartobliwie. Posiadacze psów nie znajdą nowych informacji, praktyka sprawiła, że już je poznali, ale osoby zastanawiająca się nad pierwszym przygarnięciem zwierzęcia zostaną przygotowane w podstawach. "Dogologia" znakomicie nadaje się do wspólnego czytania z dzieckiem pragnącym psa w domu. Przygotuje na szczególne wyzwania opieki nad psem. Przyjaźnie naświetla dobre i mniej oczekiwane aspekty wieloletniej relacji. Tekst wzbogacają liczne czarno-białe ilustracje korespondujące z treścią.

3.5/6 – w wolnym czasie
poradnik, 128 stron, premiera 20.03.2024, tłumaczenie Aneta Gwiazda, ilustracje Jade Orlando
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu RM.

wtorek, 14 stycznia 2025

DROGA HERBATY

ZDROWIE, HARMONIA I WEWNĘTRZNY SPOKÓJ

AARON FISHER

„By uhonorować mą herbatę, zatrzaskuję drewniane wrota przed intruzami, przywdziewam jedwabną czapkę, parzę i smakuję herbatę w samotności.” Lu Tong

Drugie spotkanie z serią Bona Vita wydawaną przez Uniwersytet Jagielloński (wcześniej miałam okazję poznać "Ptakoterapię") i traktującą o mądrym, świadomym i szczęśliwym życiu, czyli tytułem „Droga herbaty”, sprawiło wiele przyjemności i radości. Zawartość książki wciągnęła i dostarczyła wiedzę. Jednak tym, co najbardziej mi się spodobało to duchowe podejście do wydawałoby się zwykłego picia herbaty. Delektowanie się tym napojem to nie tylko zaspakajanie pragnienia, ale również świadomość spowolnienia chwili, zatrzymania się w biegu życia, wzięcia spokojnego oddechu. Kiedy odprężenie i zrównoważenie, wówczas harmonia z samym sobą i magiczna więź z Naturą. 

Para znad pełnej czarki pobudzająca zmysły smaku i widzenia, a także umysłu, wpływająca na jasność myśli i silne poczucie obecności. Nie tylko wewnętrzny wymiar spokoju, ciepło dla duszy, ale i odpowiednia prosta scenografia, ład w pomieszczeniu, a dzięki temu udane spotkanie światła i życia. Symbolika przypisywana procesowi parzenia i podawania herbaty, najlepiej delektowania się nią w samotności, w milczeniu i bezruchu, to wyjątkowy stan relaksu, a nawet medytacji. Skojarzenia wywoływane przez herbaciany piecyk, widok suszonych liści, szum wody w czajniku, to dotykanie sztuki, literatury, poezji, estetyki, a nawet wielowiekowej historii i legend. Degustacja naparu i filozoficzne myśli, połączenie uczucia wolności i obecności w nieskończoności wszechświata. Cenny czas dla wyobraźni i przemyśleń.

Właśnie w lekko metafizycznym duchu napisana książka. To nie kompendium wiedzy o herbacie, zdrowotnych właściwościach, zaletach i przymiotach, prostej ceremonii parzenia, niezbędnych przyborach, ale zajrzenie w głąb istoty herbaty, złapanie duchowego kontekstu. Opowieść o powiązanej z herbatą kulturze od starożytności po współczesność. Nie sam proces parzenia i picia, co zdobywanie energii, odwołanie do przyrody, żywiołów, elegancji, otwartości i swobody, a przede wszystkim miłości zmieniającej oblicze świata. Gdyż „spokój jest zawsze tylko o jeden imbryk stąd”.

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, filozofia, 316 stron, premiera 18.11.2024 (2022), tłumaczenie Barbara Gutowska-Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 5 grudnia 2024

ROZRUSZAJ SWÓJ MÓZG

JAK DZIĘKI AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ ZACHOWAĆ SPRAWNOŚĆ UMYSŁU I CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM

ANDERS HANSEN, CARL JOHAN SUNDBERG

„Badania naukowe jasno wykazały, że regularne ćwiczenie to nic innego, jak cudowna kuracja, która zapobiega wielu chorobom lub je leczy, a w dodatku opóźnia procesy starzenia.”

Początkowo wydawało mi się, że wiele skorzystam na poznaniu poradnika, ale im głębiej w niego wchodziłam, tym bardziej przekonywałam się, że nie dostarczył mi tego, na co liczyłam. Wielokrotnie powtarzał kluczowe przesłanie, że aktywność fizyczna poprawia jakość życia i zdrowia, wymaga konsekwencji działania i świadomości zalet. Robił to z różnych ujęć prawidłowego funkcjonowania organizmu, dobrego samopoczucia, przypływu energii, spokojnego snu, większej koncentracji i samooceny. Zmylił mnie tytuł książki, chciałam głębiej wejść w aktywność owocującą lepszą pracą mózgu, lecz musiałam zadowolić się stosunkowo małym przeznaczeniem powierzchni na to zagadnienie. "Rozruszaj swój mózg" bazował na licznych powtórzeniach i raczej miał charakter tytułu zwiększającego pulę publikacji autorów.

Jednak omawiany materiał inspirował do polubienia aktywności fizycznej, wprowadzenia jej na stałe do grafiku dnia. Skoro regularne uprawianie ruchu jest odczuwalne i osiągalne w krótszym czasie niż terapia farmakologiczna, to nie ma co się zastanawiać i go odkładać. Ruch to naturalny lek na depresję, poczucie braku bezpieczeństwa, lęk i fobie. Ciekawił mnie poruszony aspekt wpływu aktywności fizycznej na aktywację i działanie genów. Podobnie jak to, że starzenie się mięśni w dwóch trzecich jest efektem zmniejszonego poziomu ćwiczeń. Albo wyniki badań potwierdzające, że im więcej trenujemy, aby poprawić kondycję, tym z czasem lepiej spalamy tłuszcz. Czytelnikom spodoba się bliższe przyjrzenie się zasadom i poradom efektywnego treningu interwałowego. Od strony oprawy graficznej publikacji, dobrym pomysłem było wyróżnienie żółtą czcionką kluczowych przesłań w poszczególnych rozdziałach.

3/6 – w wolnej chwili
poradnik, medycyna, 254 strony, premiera 13.03.2024 (2014), tłumaczenie Tomasz Oczkowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak.

wtorek, 2 stycznia 2024

JAK BŁYSKAWICZNIE POPRAWIĆ NASTRÓJ

AWARYJNE SPOSOBY NA NIEPOKÓJ, LĘK I STRES

OLIVIA REMES

„Ciesz się z samego faktu dokonania wyboru, a nie tego, że decyzja była właściwa.”

Ostatnio w moim życiu zintensyfikował się stan lęku i stresu, wobec nieustannego wysokiego poziomu podenerwowania, niemożności natychmiastowego zredukowania, sięgnęłam po bazujący na psychologii poradnik mający pomóc, chociaż częściowo, poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Olivia Remes przygotowała dla czytelnika zwięzłe naukowe informacje o tym, co dzieje się w myślach i emocjach człowieka wystawionego na wielki niepokój, ale przede wszystkim praktyczne ćwiczenia uświadamiające i wypychające obawy, tak aby mógł przywrócić równowagę. Dziesięć rozdziałów poświęconych różnym zagadnieniom przeprowadzało przez ścieżkę odzyskiwania nadziei, spokoju, motywacji, sensu osobistego rozwoju, wzmacniania samokontroli, budowania szczęśliwych relacji, wykorzystania poczucia humoru, uleczenia złamanego serca, radzenia sobie z trudnymi myślami i śmiałego podejmowania decyzji. 

Proponowany zestaw narzędzi do wykorzystania w każdej porze i miejscu, niczym awaryjny plan dla najważniejszych obszarów życia. Rozwinięta strategia budowania wewnętrznej odporności i umiejętności konfrontowania się z niepowodzeniami, poczuciem utraty kontroli, przytłoczenia, osamotnienia, odrzucenia, zawodu. Nie brakowało własnych doświadczeń autorki obrazujących wybrane aspekty różnych taktyk potrzebnych w danym momencie. Wykorzystałam kilka z opracowanych przez Remes ćwiczeń i faktycznie poczułam się lepiej. Oczywiście, była potrzeba dłuższego, niemal rutynowego, zaprzyjaźnienia się z nimi, aby niejako weszły w krew, ale już widzę pierwsze mniej lub bardziej udane efekty. Sympatyczna narracja, ciepły klimat, zrozumienie bolączek odbiorcy, konkretne rozwiązania, wszystko składało się na błyskawiczne poprawienie nastroju, ode mnie samej zależało jak mocno i na jak długo, jednak niewątpliwie praca nad sobą z dobrymi wskazówkami zbliżyła do oczekiwanych rezultatów.

4/6 – warto przeczytać
psychologia, poradnik, 156 stron, premiera 08.02.2023 (2021), tłumaczenie Elżbieta Smoleńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 27 października 2023

CO ZROBIŁABY WEDNESDAY?

WITAJ W ERZE NIKCZEMNOŚCI #VILLAINERA

SARAH THOMPSON

„Dzisiejsi młodzi ludzie zasługują na własną wersję Wednesday.” Christina Ricci

Kapitalny pomysł, by na osobę motywującą i inspirującą nastolatków wybrać Wednesday Addams, niezwykle popularna i lubiana postać, fantastycznie wykreowana i cudownie przekonująca, a przy tym zabawna i surrealistyczna, wbrew czarnym strojom i brakowi uśmiechu. Dziewczyna, która podoba się młodym i starszym czytelnikom, chętnie podziwiana jest w produkcjach filmowych. Czy podążać za Wednesday drogą okazywania własnej indywidualności i dumy z niej? Jak najbardziej, warto jednak pamiętać, aby ściągać wzorce i zasady walki o swoje prawa i odkrywania wewnętrznej siły, bez kopiowania a wykorzystując sugestie i zachęty. 

Satysfakcjonującym uczuciem jest poszukiwanie własnej tożsamości, sposobu na życie i klucza dobierania przyjaciół. Trzeba ożywić w sobie odwagę użycia mocy niepodporządkowania się schematyzmowi i ujednoliceniu, odrzucania zbędnych i niesprawiedliwych oczekiwań, zrywania szkodliwych i toksycznych relacji. Prawdziwe szczęście tkwi w nas samych, w pożądanych relacjach społecznych, w spełnianiu się w pasjach, w kierowaniu się siedmioma życiowymi zasadami, o których wspomina bohaterka książki. Przyglądamy się wskazówkom poruszania się po ważnych aspektach życia, jak rodzinne zrozumienie i wsparcie, lojalna i sprawiedliwa przyjaźń, osobista przestrzeń domowa, styl podkreślający oryginalność, ukojenie i rozrywka muzyki, entuzjastyczne rozwiązywanie problemów, wybór ciekawych zajęć, oddawanie się procesowi twórczemu, okazywanie bliskim, że są dla nas ważnymi. Na koniec spisujemy listę rzeczy, które ubarwiają nasze życie, ćwiczenie znakomicie uświadamia, co mamy w sobie i przy sobie, a co jeszcze dobrze by było przyswoić i nauczyć się. Jestem przekonana, że książeczka spodoba się, uczy, bawi, wzmacnia poczucie własnej wartości i pewności siebie, wspiera w pielęgnowaniu własnego zdania i stanięcia w jego obronie, bez wyrządzania krzywdy i z szacunkiem dla innych. Udanie dobrane cytaty urozmaicają i podkreślają ważne przekazy na ścieżce rozwoju osobistego.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, poradnik, rozwój osobisty, 128 stron, premiera 25.10.2023
miękka okładka, format 12cm x 16,8cm
tłumaczenie Robert Waliś, ilustracje Ollie Mann
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 26 października 2023

JAK DOGADAĆ SIĘ Z RODZEŃSTWEM

DAWN HUEBNER

„Posiadasz moc, dzięki które przestaniesz w końcu odczuwać irytację, a zaczniesz się dobrze bawić (z rodzeństwem).”

Kiedy w zeszłym roku zapoznawałam się z poprzednią książką ("Stało się coś złego. Jak sobie radzić ze złymi wiadomościami") psycholożki klinicznej specjalizującej się w terapii wsparcia dla dzieci z lękowymi problemami, nie spodziewałam się, że zawartość szybko przyda się w rodzinnym gronie. Co więcej, publikacja zawędrowała dalej, do innych dzieci, przyjaciół i znajomych, tam gdzie pilna potrzebna, do młodych polskich odbiorców lękających się niebezpieczeństwa nadciągającego zza wschodniej granicy i do ukraińskich dzieci dotkniętych wojennymi traumami a znajdujących schronienie w polskich domach.

Teraz chwyciłam za tytuł „Jak dogadać się z rodzeństwem” przedstawiający niezawodne sposoby rozwiązywania konfliktów, ograniczania rywalizacji i czerpania radości z posiadania rodzeństwa. Tytuł do poznawania wspólnie z dorosłymi lub w ich obecności. Bardzo przemyślany i ciekawie zaprezentowany. Zawiera wiele cennych wskazówek nie tylko dla dzieci, ale także dla rodziców i opiekunów, począwszy od wyjścia z roli sędziego przy kłótni między rodzeństwem i przeniesienia uwagi na przyczynę konfliktu. Pomysł z użyciem psa jako przykładu do budowania relacji uważam za fantastyczny, obrazowy i przemawiający, szybko zdejmuje niepotrzebny ciężar uczuć i łatwo buduje konieczny dystans na spojrzenie na sprawę z nieco innego ujęcia.

Publikacja podpowiada jak zdobywać umiejętności mówienia i słuchania, szukania kompromisów, zawierania kontraktów, zarządzania uczuciami i odpuszczania, jak w bracie i siostrze nie widzieć wroga a pomocnika i przyjaciela, dostrzegać dobre i złe cechy, wybierać widzenie rzeczywistości w sposób pozytywnie wpływający na nasze działanie i samopoczucie, a nawet lepsze zachowanie rodzeństwa? Autorka omawia zasady strategii uczenia rodzeństwa przyjaznego traktowania, nagradzania dobrego, ignorowania złego, rozwiązywania problemów zamiast prób zmian na siłę, studzenia niekorzystnych emocji, zdobywania biegłości w sztuce porozumiewania się, ponadto rozróżnienia sprawiedliwości od identyczności w wykonaniu rodziców i opiekunów.

Książka napisana z uwzględnieniem potrzeb młodego odbiorcy, w szalenie przyjaznym stylu, bez osądzania a z nauką przydatnego nastawienia do siebie, rodzeństwa i świata. Znakomicie ukazuje potrzebę zrozumienia własnych emocji, oraz interakcji, w których ogromny wpływ ma nastawienie. Namawia do uczenia się zachowań korzystnych nie tylko w relacjach z rodzeństwem na etapie dzieciństwa i nastoletniości. Psycholożka dobiera interesujące ćwiczenia, ich wypełnianie daje podstawy wiedzy społecznej i podnosi poziom świadomości dobrej mocy. Życzliwie, zachęcająco, ciepło, a przy tym klarownie i zrozumiale. Uzmysławia wiele aspektów i zapada w pamięć. Treść i grafikę wypełnia dobry humor, wielokrotnie uśmiechnęłam się poznając je.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, literatura dziecięca, poradnik, wiek 9+, psychologia
128 stron, premiera 12.07.2023 (2021), tłumaczenie Paulina Broma, ilustracje Kara McHale
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 21 października 2023

33 STRATEGIE WOJNY

JAK POKONAĆ RYWALI I ODNIEŚĆ SUKCES

ROBERT GREENE, współpraca JOOST ELFFERSEM

„Im potężniejszy przeciwnik, tym większa nagroda, nawet w razie klęski.”

Od czasu do czasu chętnie sięgam po poradniki, zwłaszcza jeśli trafiam na tytuł przyciągający uwagę, gdyż w danym momencie szczególnie zajmuję się poruszaną tematyką. Strategie wojenne znajdują się w aktualnej sferze zainteresowań ze względu na zbieranie, uzupełnianie i systematyzowanie materiału z zagadnień militarnego public relations, trzeba przyznać, że bardzo ciekawego.

Robert Greene w przejrzystej, zrozumiałej i przyjaznej formie zapoznaje czytelnika z zasadami kierowania wojną, wojną zespołową, obronną, ofensywną i niekonwencjonalną. Odpowiada mi uporządkowany podział książki, podrozdziały logicznie pogrupowane, charakteryzują się wspólną szatą merytoryczną, bazują na podobnym schemacie objaśnień. Najpierw ogólne najważniejsze przesłania, potem bliższe wyjaśnienia. Niejednokrotnie przekazy powtarzają się, ale w nieco innym ujęciu. Następnie otrzymuję rozwinięcia wypunktowań, a na koniec obrazy przemawiające do wyobraźni, bazujące na skojarzeniu, a także wypowiedzi uznanych wojennych strategów. Trafnie dobrane cytaty wzmacniają zrozumienie i zapamiętanie przesłanek militarnych strategii. 

Wiadomo, że po przeczytaniu poradnika nie od razu przekuwam wiedzę w praktykę, szczególnie, że liczne motywacyjne treści nadpisują konkrety strategii, jednak skondensowane zestawienie informacji jak najbardziej jest użytecznym narzędziem w sferze politycznego, społecznego, gospodarczego, militarnego i indywidualnego funkcjonowania. Dopiero praktyka czyni mistrza. Warto korzystać na doświadczeniu historycznych postaci, zdać sobie sprawę z podobieństwa mechanizmów wojennej aktywności, uczyć się na błędach innych, inspirować się zaskakującymi manewrami psychologicznymi. Wielka strategia to sztuka wybiegania myślą w przyszłość, w tym identyfikacja przeciwników, elastyczność organizacji, ostrożne angażowanie sił, wybór właściwego momentu na kontratak, zaskakiwanie adwersarzy, umiejętne lawirowanie wśród sprzeczności. Im głębiej się w to wchodzi, tym staje się ciekawszym, i z perspektywą na oczekiwany sukces.

4/6 – warto przeczytać
poradnik, strategia wojskowa, 206 stron, premiera 12.07.2023 (2006)
tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 4 stycznia 2023

PTAKOTERAPIA

JOE HARKNESS

„Jeden dotyk natury łączy z całym światem.” William Szekspir

Niewątpliwym faktem jest to, że człowiek przynależy do przyrody. Często sobie tego nie uświadamiamy, zapominamy o tym, nie zastanawiamy się nad tym, lub wręcz w pewnym stopniu wyrzekamy się tego. A jednak, kiedy dzieje się coś złego w naszym życiu, to obieranie kierunku na bezpośredni kontakt z przyrodą, obok zaciśnięcia więzi z religią i bliskimi, staje się głównym kierunkiem szukania ukojenia, zrozumienia, nadziei i wiary. 

Joe Harkness szczerze opowiadał o swoich problemach psychicznych, samobójczej próbie, utracie zaufania do siebie samego, zmaganiach z codziennością i złymi nawykami. Wprowadzał czytelnika w świat ptaków, których obserwacja stopniowo, krok po kroku, stała się kołem ratunkowym rzuconym mu przez skrzydlate stworzenia. Proces uzdrawiania duszy i budowanie chęci życia początkowo nie należał do łatwych, ale dzięki drobnym sukcesom w obserwacji ptaków nabierał przyjemnych cech i satysfakcjonującego brzmienia. Dzień za dniem zacieśniał więzi z przyrodą poprzez podpatrywanie ptasich zwyczajów, dostrzeganie niuansów ich życia i rozpoznawaniu gatunków. Równolegle monitorował i badał korzystny wpływ obserwacji ptaków na zdrowie psychiczne i ogólne samopoczucie. Stworzył ankietę na blogu i zachęcał do wypełniania, aby porównywać doświadczenia swoje i internautów. 

Interesująco opowiadał o podwójnych narodzinach pasji i odkrywania właściwego powołania, zacieśnianiu znajomości z ekoterapią, przysłuchiwaniu się ptasim melodiom. Relacjonował nie zawsze pozytywne doświadczenia ze środowiskiem o zbliżonych zainteresowaniach. Pokazywał, że dawanie innym czegoś od siebie, chociażby nauczycielskie wzbudzanie w młodzieży zainteresowania przyrodą, pomagało uwalniać się od złych podszeptów umysłu i nadawało aktywności cechy misji. Uświadamiał, że ptaki można obserwować w ogrodzie, na lokalnych rewirach czy objazdowych wycieczkach. Dzielił się spostrzeżeniami i dawał rady początkującym. Wszystko w formie ciekawej opowieści, konkretnych przykładów i ciekawostek. 

Przyjemnie spędziłam czas z książką. Żałowałam jedynie, że nie było wkładki zdjęciowej, chociaż z częścią przywoływanych ptasich gatunków, i musiałam wyszukiwać w internecie. Harkness przedstawił wiele korzyści wynikających z obserwacji ptaków, zaraził entuzjazmem do tego rodzaju hobby, które jak się okazuje, dla wielu może mieć nie tylko wymiar interesującego wypełnienia wolnego czasu na świeżym powietrzu, poczuciu wolności powiązanej ze swobodnym byciem samemu z sobą, doprowadzaniu do ładu myśli i skojarzeń, ale także terapeutyczny, wręcz leczniczy. „Obserwacja ptaków ma fascynującą zdolność do łączenia wielu różnorodnych uczuć i procesów myślowych”. Pierwsze spotkanie z serią Bona Vita w ramach bo.wiem uważam za udane, zajmujące, motywujące do zwiększenia intensywności i częstotliwości spotkań z naturą, chętnie dopasuję do własnych potrzeb, zainteresowań i zapatrywań.

4.5/6 – warto przeczytać
hobby, poradnik, przyroda, zdrowie, 238 stron, premiera 09.06.2022 (2019)
tłumaczenie Andrzej Homańczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

poniedziałek, 21 marca 2022

NADZWYCZAJNY MÓZG

[PRZEDPREMIEROWO]

ILCHI LEE

"Jeśli nie zdołamy stworzyć pokojowej i trwałej ziemskiej cywilizacji, choć dysponujemy mocą naszego niesamowitego mózgu, czy nie będzie to prawdziwa hańba?"

Rzadko decyduję się na sięgnięcie po poradniki, ale te wchodzące głęboko w sferę popularnonaukową, napisane przez doświadczonych popularyzatorów nauki, zasłużonych dla wybranych dziedzin badań, jak najbardziej przykuwają uwagę. "Nadzwyczajny mózg" Ilchiego Lee przyciągnął wieloma aspektami a nadzieje związane z nim spełniono. Książka do czytania nie w trybie kilku dni, ale do dłuższej pracy powiązanej z treningiem mózgu. Zrównoważenie części opisowej dostarczającej cennych i ciekawych informacji z propozycjami atrakcyjnych i efektywnych ćwiczeń. Postawienie na mądrość mózgu, ścisłe powiązanie z tożsamością i samoświadomością, podejmowanie decyzji i ustalanie priorytetów. 

Autor przeprowadził przez pięć etapów procesu należącego do programu Edukacji Mózgu, koncentrującego się na radzeniu sobie ze stresem, pracą nad elastycznością, uwolnieniem od niepożądanych wzorców emocjonalnych, integracji funkcji i celowego ich wykorzystania. Pięć kroków edukacji mózgu, związanych z wrażliwością, zwinnością, świeżością, integracją i kontrolowaniem. Trzy kluczowe aspekty to sterowanie, medytacja i uzdrawianie. Nakreślił zasady i metody rozwoju mózgu, jego bezpośrednie i wszechstronne pobudzanie, profilowanie zjawiska zmian, wykorzystanie jako pomostu między ciałem, umysłem i energią. Dostarczył przydatne narzędzia edukacji mózgu, wsparte obrazowymi ilustracjami, ciekawostkami, fascynującymi danymi, uzmysławiającymi przykładami, a także opowieściami, ćwiczeniami, wskazówkami, odwołaniami do nawyków. Co ważne, wszystko do wykorzystania w życiu codziennym. Dla lepszego samopoczucia, rozsądniejszych wyborów stylu życia, większego zadowolenia z pracy, bogatszych sukcesów i bardziej satysfakcjonujących relacji. Dla większej pewności siebie, odwagi, harmonii i spokoju. Do odkrywania własnej wartości, stworzenia na nowo fabuły swojego życia i zmian przyszłości poprzez pielęgnowanie potencjału ludzkiego mózgu. Odpowiadało mi szerokie ujęcie azjatyckiego podejścia do kreatywności mózgu, świadomości doświadczania i wymogu odpowiedzialności. Zerknij na inne książki, z których zgłębiałam tajemnice mózgu, które zaprezentowałam na Bookendorfinie: "W zakamarkach mózgu", "Twój mózg bez tajemnic", "Mózg. Władca czasu", "Ukryty geniusz", "Magia bioinżynierii", "Mózg incognito. Wojna domowa w twojej głowie", "Zaburzony umysł", "Historia naszej świadomości", "Homo hapticus".

5/6 - koniecznie przeczytaj
zdrowie, rozwój osobisty, poradnik, 328 stron, premiera 22.03.2022 (2016)
tłumaczenie Tomasz Norbert
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.