niedziela, 3 kwietnia 2022

OGRÓD ZAGUBIONYCH TAJEMNIC

A.M. HOWELL

"Jak zdążyła się przekonać, o wiele lepiej było porozmawiać o dręczących rzeczach, niż trzymać je głęboko w sobie, gdzie mogły tylko gnić i rozrastać się niepohamowane niczym chwasty."

Książka kierowana do młodzieży, ale i mnie sprawiła wiele radości, sympatycznie wypełniła niedługi wolny wieczór, w dużym stopniu uwolniła od stresu i nadała myślom ciepłych barw. Wciągnęłam się w atrakcyjny pomysł na fabułę i nietuzinkowy klimat. Tytuł w pełni odzwierciedlał zawartość intrygi, miejsce i czas przebiegu zdarzeń. Z powodu zawirowań pierwszej wojny światowej rodzice wysłali Clarę z daleka od bombardowanych angielskich miast do krewnych w wiejskiej posiadłości Hrabiego z Suffolk. Już pierwszego dnia nie wszystko przebiegało tak jak zakładała dwunastolatka. Musiała nauczyć się wielu nowych rzeczy, poznać nie zawsze miłe osoby. Ale jak to w życiu bywa, nowe środowisko skrywało mnóstwo tajemnic, które warto było odkrywać.

Howell fascynująco splotła wiele sekretnych wątków, nadała zaskakujące brzmienie, wzbogaciła o kryminalne zagadki. W niektórych momentach mocno szarpała emocjami czytelników, nie zawsze wydawało mi się to aż tak potrzebne, jednak niewątpliwie miało uzasadnienie, silnie eksponowało straszliwie niepokojący czas wojny, tragicznych incydentów zmieniających ludzkie osobowości, dojmującego poczucia krzywdy i straty. I w ponurych czasach zdołała narodzić się prawdziwa przyjaźń, która nawet po wystawieniu na ciężką próbę, obroniła się szczerością i uczciwością. List wywołujący ogromne poczucie winy, zaginiony klucz, zamknięty pokój, niedostępna sterta korespondencji, tajemniczy chłopiec, osobliwe kradzieże, pojawiające się i znikające owoce. Zagadki ogrodów Hrabiego nie miały końca. Umiejętnie rozplanowany plan incydentów, wiele się dzieje, w dynamicznych rytmach, częste zwroty akcji, a przy tym przyjemny styl narracji. Finał inny niż się spodziewałam, lecz podkreślił ciepłe przesłania licznie uaktywniające się w fabule. Powieść sprawdzi się jako prezent. Wydawnictwo Akapit Press przygotowało dla czytelników mojego bloga 20% rabatu na wszystkie książki z wyłączeniem Jeżycjady, hasło bookendorfina.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura młodzieżowa, 320 stron, premiera 12.04.2021 (2019), tłumaczenie Emilia Niedzielska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

sobota, 2 kwietnia 2022

CZARNY MACIEK I TUNEL GROZY

DARIUSZ REKOSZ

CZARNY MACIEK tom 2

"Pokłóciłem się wczoraj z mamą. Poszło oczywiście o kompletną bzdurę - o zwykłą chusteczkę do nosa..."

Drugi tom (pierwszy "Czarny Maciek") sensacyjnej serii dla dzieci z końcowych klas szkoły podstawowej. Wypełniony przygodami adekwatnie dostosowanymi do potrzeb młodych czytelników. Wiele się dzieje, w dynamicznych rytmach. Fabuła bogata w nieco irracjonalne incydenty, podkręcają wyobraźnię, dodają elementów dreszczowca. Zagadka detektywistyczna wcale nie taka łatwa do rozwiązania, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało. Motyw chusteczki ciekawie poprowadzony, pojawia się tu i tam, uatrakcyjnia klimat. Podoba się aspekt matematycznego zadania, historycznych informacji, nawiązań do dobrego wychowania. Intryga zajmująco zapleciona, zwykła szkolna rzeczywistość i klimat górskiej wycieczki, dzieciaki zaangażowane w poszukiwania zaginionego wyjątkowego robota, dorośli nie zawsze doskonali w zachowaniach, zaś herkulesowa współpraca wymaga sprytu, odwagi i umiejętności kojarzenia. Bohaterowie wkraczają w mroczne i zakurzone tunele zamkowe. Dawka dobrego humoru, osobliwej tajemnicy, niepokojących nut. Z młodą czytelniczką nie wpadłyśmy w zachwyt podczas spotkania z książką, ale przyjemnie spędziłyśmy czas. Na wiele informatycznych akcentów z fabuły dziecko spogląda z niedowierzaniem, wiele zmieniło się w dostępie do komputerów i androidowych technologii. Patrzyłam z nostalgicznym uśmiechem, przywołując z pamięci model życia sprzed powszechnej informatyzacji. Zerknij na pierwszy i drugi tom ("Tajemnica pereł lady Jerland" i "Fałszywy detektyw") innego cyklu detektywistycznego napisanego przez Dariusza Rekosza, opartego na motywach powieści Maurice'a Leblanca .

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 9+, 210 stron, premiera 26.01.2021 (2012), ilustracje Ola Makowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Tandem.

ROZMOWY Z PSYCHOPATAMI. MASOWI MORDERCY I SZALEŃCY

CHRISTOPHER BERRY-DEE

"Najdziksze zwierzę nie jest tak krwiożercze jak człowiek, kiedy działa pod wpływem niepohamowanych namiętności i rozporządza odpowiednią siłą." Plutarch

Książki Christophera Berriego-Dee są specyficzne, niezbyt wysoko lokowane wśród reprezentantów literatury faktu, ale chętnie w nie wchodzę. Fascynuje mroczna odsłona ludzkiej duszy, poznanie skrajnych negatywnych zachowań w celu eliminacji ze społecznej sfery. Ciekawi rozpatrywanie źródeł, aktywizacji i przebiegu postaw psychopatycznych. W ósmej odsłonie cyklu rozmów z potwornymi zbrodniarzami autor wyjątkowo mniej koncentruje się na dialogach i korespondencji, a bardziej na wysuwanych wnioskach i interpretacjach. Krytykuje szeroki dostęp do broni o dużej sile rażenia. Ukazuje zagrożenia i bezpośrednie przykłady tragicznego użycia broni. Porównuje z angielską rzeczywistością jako potwierdzenie wysuwanych tez. 

Pokazuje jak głębokie pretensje do społeczeństwa, poczucie odrzucenia, żądza zemsty, wyładowanie wściekłości, naszpikowanie stresem, pragnienie zabijania niewinnych ofiar, mogą szybko i łatwo doprowadzić do dramatów. Nigdzie nie ma tak wysokiego wskaźnika masowych morderstw i inspiracji do naśladownictwa jak w USA. Wojskowe karabiny, pistolety maszynowe, materiały wybuchowe, trucizny, ciężarówki, samoloty. Wszystko staje się narzędziem masakry w rękach osób z pokręconą mroczną psychiką i działających w amoku. Autor wyjaśnia, czym różni się morderstwo masowe od seryjnego. Nie udaje się mu to w przypadku morderstwa masowego i masakry, wskazuje mniejszą ilość przykładów niż się spodziewałam, a zależało mi na właśnie na tym rozróżnieniu. O dziwo, w tym tytule Berry-Dee mniej stawia na promocję siebie i własnych dokonań, chociaż nie brakuje odwołań do wyjątkowości badań przez niego przeprowadzanych i zaliczenia się do wybitnych wykładowców. Taki już egocentryczny typ. Książka napisana w bardziej niż zazwyczaj zwięzłym, konkretnym i przemyślanym stylu, ale i tak natykam się na mało znaczące szczegóły i powtórzenia. 

"Rozmowy z psychopatami. Masowi mordercy i psychopaci" traktuję jako kolejną cegiełkę w odkrywaniu mentalności psychopatów, próbę zrozumienia spustu agresji, rozważań o prewencji chorych maniakalnych fantazji doprowadzających do prawdziwych koszmarów. Narracja bazuje na sarkazmie, ironii, czasem grotesce. Bezpośredniość opisów zbrodni jedynie dla ludzi o mocnych nerwach. Sporo krwawych w skutkach kamyków wrzuconych do środowiska psychologów i psychiatrów. Czy faktycznie możemy ufać ich kompetencjom? Zerknij na wcześniejsze książki tego autora przedstawione na Bookendorfinie ("Rozmowy z seryjnymi mordercami. Stalkerzy", "Rozmowy z seryjnymi mordercami. Głosy zza krat", "Rozmowy z seryjnymi mordercami. W otchłani zła", "Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi na świecie", „Rozmowy z seryjnymi mordercami”, „Rozmowy z psychopatami”, „Rozmowy z seryjnymi morderczyniami”).

4/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 246 stron, premiera 23.02.2022 (2021), tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 1 kwietnia 2022

KAZIK PEGAZIK I CIACHO-RABUŚ

PHILIP REEVE

KAZIK PEGAZIK tom 3

"Jeśli ma się takiego przyjaciela jak grubiutki Kazik Pegazik, wszystko jest możliwe."

Trzecie już spotkanie z przesympatycznym duetem, skrzydlatym konikiem Kazikiem i dzielnym chłopcem Maksem. Przygoda po brzegi wypełniona humorem. W głowie się nie mieści co wyczynia dwójka przyjaciół. Ratują Wkrętki, przeprowadzają skomplikowane śledztwo, przywracają porządek w miasteczku, ale też pakują się w niezłe tarapaty, muszą ukrywać się i udowadniać coś, co powinno być dla wszystkich oczywiste. Zaskakują odwagą, pomysłowością, sprytem i wytrwałością. Pokazują, że prawdziwy przyjaciel zawsze stanie w obronie swojego towarzysza zabaw, nawet jeśli to grubiutki skrzydlaty kucyk, z zamiłowaniem do wszelkiej maści herbatników, ściągający kłopoty. 

Pegazika oskarża się o kradzieże w sklepach i domach. Od tygodnia znikają z półek i szafek ciasteczka, nikt się nie przyznaje, zaś wszystkie tropy wydają się wskazywać właśnie na Kazika. Aby wybronić się przed więzieniem trzeba natychmiast rozwiązać zagadkę detektywistyczną, ile przy tym fantastycznych i śmiesznych incydentów się wkrada. Kolejny raz, nie zawodzą pomysły świnek morskich, w pełni przekonuje komizm sytuacyjny ich aktywności. Dowcip jest mocnym atutem książki, podoba się młodym czytelnikom, chętnie się w niego angażują, a przy okazji podchwytują wartościowe przekazy. Opowieść wydaje się zbytnio odrealniona, ale moją młodą pasjonatkę czytania oczarowuje licznymi osobliwościami i magicznym klimatem. Kto stoi za włamaniami i znikaniem herbatników? Jakie motywy kierują wyjątkowo sprytnym złodziejem? Co chce przestępstwami osiągnąć? Jak na tym wychodzi? Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z pierwszym i drugim tomem zabawnej serii ("Kazik Pegazik", "Kazik Pegazik i wielka ucieczka"). Na stronie wydawnictwa akapit-press.pl czeka 20% rabatu na wszystkie książki z wyłączeniem Jeżycjady, wystarczy podać hasło bookendorfina, zajrzyjcie i znajdźcie wciągające przygody.

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 6+, 128 stron, premiera 22.07.2021 (2020)
tłumaczenie Iwona Libucha, ilustracje Sarah McIntyre
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

HARRY ANGEL

WILLIAM HJORTSBERG

"Nieważne, jak sprytnie spróbujesz podkraść się do lustra, twoje odbicie i tak zawsze spojrzy ci prosto w twarz."

Fantastycznie wytworzony klimat, który z każdym rozdziałem zagęszcza się i dociera do strefy mroku. Początek powieści komfortowo sytuuje w wydawałoby się zwykłej zagadce kryminalnej, ciekawie przybliża osobowość i metody działania głównego bohatera, wciąga w snucie domysłów. Środek podgrzewa napięcie niepewności, zaprasza do wejścia w obszary afroamerykańskiej religii, zasysa kultowe wierzenia, dostarcza obszerny materiał do interpretacji niesamowitości. Koniec intensyfikuje emocje, wkracza w obszar obrzydlistwa i horroru, nie pozwala kluczowej postaci na wytchnienie. Zakończenie fenomenalne, lubię, kiedy sprawy przyjmą taki obrót, bez niego wydźwięk historii sporo by stracił. 

Doświadczam nie tyle zgrozy i przerażenia, co lęku z racji trudnych do wytłumaczenia osobliwych zjawisk. Dystansuję się w rzeczywistości, ale uwielbiam śledzić na papierze. Powieść umiejętnie podgrzewa wyobraźnię, czuję dreszcz emocji. Ciarki przebiegają mi po plecach nie z powodu pierwszego planu scenariusza zdarzeń, ale melodii zła drzemiącej w każdym z nas, wynikającej z prawdziwej natury, tłumionej przez wzorce właściwych zachowań. Człowiek dysponuje ogromną mocą, aby przeciwstawić się makabrycznym pierwotnym instynktom, szybko mnożącej się przemocy. Jednak czar niszczenia zagląda w każdy zakamarek duszy, poszukuje miejsc, w których można zasiać ziarno nienawiści i nikczemności, a następnie spokojnie czeka na owoce plonów. Nie ma wyraźnej i jednoznacznej granicy między dobrem i złem, przenikają się. Niczego nie można być pewnym, własnej tożsamości, sposobu reakcji, stopnia sprytu i skali intuicji. 

William Hjortsberg proponuje zajmującą rozrywkę. Dynamicznie rozwijająca się akcja, sugestywnie odmalowany nowojorski klimatu lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, wyborna odsłona finałowa. Zajawki do frapujących rozmyślań nad fenomenem mieszania się światów realnych i wyimaginowanych, wiary i sceptycyzmu, afirmacji i sarkazmu. Piątek trzynastego doprowadza do zadziwiającego spotkania bazującego na daleko posuniętej dyskrecji i uruchomia ciąg detektywistycznych odkryć. Harry Angel, właściciel niewielkiego biura detektywistycznego, przyjmuje zlecenie od tajemniczego Louisa Cyphre. Ma odnaleźć kiedyś bardzo cenionego muzyka Johny'ego Favorite'a, dziś zapomnianego przez cały świat. Angel liczy na szybkie i łatwe rozwiązanie sprawy, lecz gdziekolwiek się obróci, tam pojawia się zbrodnia, a prawda nie może przebić się przez czarną magię, wydaje się nieuchwytną zdobyczą.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał noir, 324 strony, premiera 03.2022 (1978), tłumaczenie Robert Lipski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

czwartek, 31 marca 2022

JAK DZIAŁA UMYSŁ

STEVEN PINKER

"Umysł jest systemem narządów komputacyjnych, stworzonych przez dobór naturalny do rozwiązywania problemów, jakie napotykali nasi ewolucyjni przodkowie w swoim łowiecko-zbierackim życiu."

Pierwsze spotkanie z twórczością Stevena Pinkera w wymiarze książkowym, ale z pewnością nie ostatnie, gdyż po wyśmienitej uczcie intelektualnej zapragnęłam poznać więcej jego dzieł. "Jak działa umysł" czytało mi się znakomicie, doceniłam zrównoważenie żargonu naukowego i popularyzatorskiego tonu zaprawionego nutą humoru. Swobodnie czułam się w wytworzonym klimacie, z jednej strony szalenie intrygował tematycznie, zadziwiające, jak niewiele wiemy jeszcze o tym, co nas jako ludzi definiuje, z drugiej chętnie wchodziłam w bystry nurt i kierowałam się pod prąd powszechnych, często z tytułu zasiedzenia, naukowych teorii. W kilku przypadkach nie potrafiłam intuicyjnie zgodzić się z wybranymi aspektami prezentacji działania umysłu, jednak przesłania dawały materiał do przemyśleń, okazję do zerknięcia z innej strony, wyjście poza sferę komfortu wiedzy, a to szalenie cenne i pożądane doświadczenie czytelnicze. Spotkanie z książką wiele mi wyjaśniło, dołożyło sporo cegiełek do wiedzy, ale też natchnęło do dalszego poznawania, zainspirowało do sięgnięcia po jeszcze bardziej specjalistyczne publikacje.

Autor umiejętnie oprowadzał czytelnika po wielu zagadnieniach umysłu. Wokół dwóch wzorów przewodnich, poznawania i przetwarzania informacji oraz psychologii ewolucji, wyjaśniał czym jest umysł, skąd się wziął, czym się wyróżnia, jak pozwala nam interpretować doznania zmysłów, a także zajmować się wyższymi powołaniami. Ze względu na zainteresowania ze studiów przyjaźnie odnalazłam się w teorii komputacyjnej, sieciach neuronowych, robotach, definicji inteligencji i kwintesencji świadomości. Zajmowały mnie zagadnienia ewolucji mózgu i instynktu. Chętnie weszłam w obszary widzenia, rozumowania i emocji. Poznawałam stosunku społeczne z perspektywy zdolności umysłu. Rozdział zamykający traktował o sztuce, dla mnie to było nowe spojrzenie na nią. Umysł jako system modułów to szalenie frapujący temat, im więcej o nim czytałam, tym bardziej przekonywałam się, że jak wiele pozostało jeszcze do odkrycia. Doceniłam, że otrzymałam nie tylko większą orientację i biegłość w poznawania tajemnic umysłu, ale także mnóstwo fascynujących przykładów, anegdot, powszechnych skojarzeń, przywołań reprezentacyjnych modeli. Sporo objaśnień, w tym również graficznych, i odwołań, tak aby przyjaźnie i zrozumiale poruszać się po naukowych myślach. Nie mogło zabraknąć przydatnych przypisów, bibliografii i indeksu. Niewątpliwie, na książkę trzeba przeznaczyć więcej czasu, zaimponowała mi ogólna perspektywa z uwzględnianiem wnikania w szczegóły, tak właśnie najbardziej lubię, rzut oka na całość i jednoczesne przybliżanie detali.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, psychologia, 724 strony, premiera 08.02.2022 (2009)
tłumaczenie Małgorzata Koraszewska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

PRZEDSIONEK PIEKŁA

ANNA BAILEY

"Poczucie winy to zwłoki, które trudno jest zakopać... w końcu wyrosną im kły i pazury i wypełzną z powrotem na powierzchnię."

Thriller mocno osadzony w obyczajowym klimacie. Imponująca mnogość tajemnic we wzorze zajmującej intrygi. Gęsty splot zasad małomiasteczkowej społeczności. Kryminalna zagadka w funkcji ozdobnikowego dopełnienia. Fabuła oparta na utartych schematach. W małym mieście opierającym się zdobyczom cywilizacji, głęboko osadzonym w wierze, naznaczonym symptomem klaustrofobii, w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła siedemnastolatka. Już wcześniej atmosfera Whistling Ridge, miejsca jakich w Kolorado wiele, nie należała do zdrowych, toksyczne objawy zaglądały do wielu domostw, lecz po zniknięciu Abigail wręcz huczało od plotek, pochopnych opinii, lekceważącego traktowania i rasistowskich uprzedzeń wobec podejrzanych. Trudno żyło się w społeczności, której członkowie wszystko o sobie wiedzieli, na dramaty patrzyli w milczeniu w imię pozornego spokoju i fałszywej troski o wizerunek miasteczka. A jeszcze, kiedy należało się do mniejszości społecznej, ciężko było uciec od nieustannych szykan i jawnej wrogości.

Anna Bailey ciekawie ukazała kruchą fasadę ludzkiej dobroci w imię bożych przesłanek, coś co miało przynosić miłość stało się źródłem nienawiści, w całej okazałości dochodziły do głosu ludzkie wady i ułomności. Whistling Ridge aż kipiało od wszelkiego rodzaju sekretów, gdzie się nie spojrzało, tam czekało na czytelnika coś do odkrycia, co nie tylko uruchamiało lawinę domysłów, ale też stanowiło bogaty materiał do snucia interpretacji. Białe szybko mogło zmienić się w czarne. Dopóki fabuła nakręcała się nie było przekonania o słuszności wysuwanych hipotez o tym, co się stało, kto za to odpowiadał, skąd pojawiły się określone konsekwencje. Autorka zręcznie wprowadzała do gry różnorodnych osobowościowo bohaterów, frapująco obsadzała w rolach, celowo nie zdradzała zbyt wiele. Mimo że taka taktyka powinna nakręcać niepewność i niejednoznaczność, to mało było elementów czystego thrillera.

Podobało mi się dociekanie prawdy ukrytej za wieloma schowkami ludzkich życiorysów, ustalanie tożsamości sprawców tragedii, wnikanie w naznaczenie wzorcami wychowania. Zaciekawiła mnie gra pozorów i manipulacji, jednakże również w tej sferze nie poczułam grozy, nie przenikały mnie koszmary okoliczności. Może dlatego, że postępowanie postaci miało coś sztucznie diabelskiego. Natomiast doceniłam szkatułkową konstrukcję historii, ścisłe powiązania wątków, przeplatanie przeszłości z teraźniejszością. Niewiele zabrakło, aby skutecznie wywieść w pole z domysłami. Propozycja czytelnicza spodoba się zwłaszcza tym, którzy chętnie rozłożą na czynniki pierwsze to, co działo się w rodzinnych kuluarach i będą dociekać przełożenia na postawy mieszkańców miasteczka. Powieść bardziej do rozmyślań niż strachu, czasami tego właśnie nam potrzeba.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller obyczajowy, 382 strony, premiera 09.03.2022 (2021), tłumaczenie Małgorzata Stefaniuk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 30 marca 2022

PSY I MY

ALEXANDRA HOROWITZ

"Kochamy nasze psy niezależnie od tego, czy są naszym źródłem dochodu, naszymi pomocnikami w polowaniu, czy też - jak bywa najczęściej - naszymi przyjaciółmi i towarzyszami życia."

Więź jaką tworzy pies z człowiekiem i człowiek z psem jest niezwykła, czasami mam wrażenie, że wręcz metafizyczna. Bardzo ingerujemy w psi gatunek, przypisujemy mu wyjątkowe cechy, w tym także ludzkie. Nie ulega wątpliwości, że antropomorfizacja motywów postępowania psów mocno zacieśnia przyjaźń i oddanie. Z ogromną przyjemnością wciągam kundelki do naszej rodziny, jakże pusty wydaje się dom gdy ich nie ma. Wiele czerpię z obecności psów, codziennej dwustronnej akceptacji, wierności i przywiązania, możliwości stawania się lepszym w swoich i ich oczach. Dlatego chętnie chwytam po książki traktujące o psiej historii i naturze, by bardziej świadomie wczuć się w psychikę tych zwierząt. Tym bardziej, że opiekuję się psami po ciężkich traumach, boleśnie doświadczonych przez ludzi, niestety relacja człowieka z psem potrafi przybrać też i ciemne kolory. Na szczęście ludzkich zwyrodnialców jest mniej niż tych o dobrym sercu.

Poruszane w "Psach i my" zagadnienia znam od długiego czasu. W naturalny sposób, po wielu latach praktyki, zdobyłam właściwy klucz do sprawdzonych rozwiązań w interakcjach człowiek pies. Książka bardziej sprawdza się wśród osób wkraczających w psi świat, niepewnie czujących się w roli odpowiedzialnych opiekunów. Dla mnie ciekawymi informacjami okazują się te, które stoją niejako na zapleczu i w tle głównych nurtów publikacji, sięgają do detali psiego żywota, własnych doświadczeń Alexandry Horowitz, poczynionych obserwacji o podłożu naukowym. Mam zastrzeżenie, publikacja wydaje się powierzchownie i pobieżnie potraktowana, a przecież badanie psiej świadomości stwarza ogromne możliwości do fascynujących rozważań, zaś wyciąganie wniosków z behawioralnych eksperymentów dostarcza materiał do wciągających interpretacji. Autorka mówi o przyznawaniu psu osobowości za pośrednictwem imion, ujęciu psa jako własności człowieka, perspektywie wyglądu i charakteru w kategoriach rasowych. Wiele mowy o emocjach, odzwierciedlaniu w psach ludzkich zachowań, wpływie obecności na społeczeństwo, monologach człowieka artykułowanych do canisowych pupili, czy koniecznym lub nakręconym marketingowo sprzęcie do opieki nad psem. Zaangażowałam się w rozdział traktujący o ubezpłodnieniu psów, poglądy autorki zbiegają się z moimi przemyśleniami i odczuciami. Zerknij również na wrażenia czytelnicze po spotkaniu z poprzednią książką Alexandry Horowitz "Oczami psa".

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (etologia), 304 strony, premiera 30.06.2021 (2019)
tłumaczenie Paweł Luboński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

MAGICZNE PIÓRKO GWENDY

RICHARD CHIZMAR 

PUDEŁKO Z GUZIKAMI GWENDY tom 2

"Pudełko z guzikami znowu pojawiło się w jej życiu, a ona nie ma pojęcia, co z nim zrobić."

Książka sprawdziła się jako ciekawy wypełniacz wolnego wieczoru, wprowadziła w dobry nastrój, przyciągnęła do magii, jednocześnie dostarczyła wrażeń powiązanych z rozwiązywaniem kryminalnej zagadki, zaginięcia dziewczyn w Castle Rock, w stanie Maine. "Magiczne piórko Gwendy" to nietuzinkowa propozycja, trudno ją jednoznacznie przyporządkować do gatunku literackiego. Zaskakuje, ale i sporo familiarnych elementów odsłania. Zajmująca myśl przewodnia, jak wiele zawdzięczamy sobie samym na polu zwycięstw i porażek, a jak wiele zrzucamy na sploty okoliczności, osobliwe zjawiska, zwykłe uśmiechy losu, czy kłody rzucane przez przeznaczenie. Przekonuje dorosła wersja Gwendy Peterson. Poszukuje sposobu na wyrażenie siebie, odkrywa talenty, umacnia się w zaufaniu i wierze we własne możliwości. Czy potrzebuje do tego czekoladowych smakołyków, a może to zwykłe placebo dla duszy? 

Odpowiedź na to pytanie skrywa się za zasłoną tajemniczości. Wiele niewiadomych, pustych przestrzeni do zagospodarowania domysłami, aspektów do interpretacji. Intrygująco wchodzi się w czarną i białą odsłonę wyobrażeń, nadziei i wyzwań. Sugestywne przesłania czegoś mrocznego zgrabnie przeplatają się z jasną stroną ludzkiej natury. Dreszczyk emocji, jak rozwija się akcja, w którym kierunku podąża, jakie siły drzemią w pudełku i piórku, przedmiotach obdarzonych magicznymi mocami. Przyjemnie patrzy się na obraz Castle Rock ze zwykłej i nadzwyczajnej strony. Pozornie spokojne miasteczko potrafi zadziwić, wśród mieszkańców znajduję przyjaciół. Przejrzysta narracja, nie stawia na szczegółowe opisy, lecz zachęca czytelników do rozgrzewania wyobraźni, wnikania w myśli i uczucia postaci. Jest uroczo, powabnie, zalotnie. Historię poznaje się z sympatią i radością, ze względu na czarodziejską zawartość i klimatyczne ilustracje. Każdy z nas ma wiele do powiedzenia światu, jednak zaledwie kilka głosów faktycznie przebija się w eterze komunikacji, zaś prawdziwie wysłuchać potrafią tylko nieliczni. Czy faktycznie potrzeba do tego kolekcjonerskiego srebrnego dolara? A może wystarczy zwykły grosik za czyjeś myśli? Zerknij na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Pudełko z guzikami Gwendy".

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 220 stron, premiera 23.02.2022 (2019)
tłumaczenie Danuta Górska, wstęp Stephen King, ilustracje Keith Minnion
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 29 marca 2022

GWIEZDNY PORT

GEORGE R.R. MARTIN

"Dziesięć lat temu wydarzyło się coś zdumiewającego. Obcy odkryli Ziemię. Trzy statki Chaseenów wylądowały na stadionach, na który odbywały się zawody sportowe. Chodziło im o efektowne wejście."

Sympatycznie spędziłam czas, nie spodziewałam się, że będzie to taki miły wieczór czytelniczy, fantastycznie odstresowujący po ciężkim tygodniu pracy, niwelujący stres nagromadzony po aktywności pod presją. Czegoś takiego było mi potrzeba, przygody oderwanej od rzeczywistości, z mnóstwem incydentów podkręcających wyobraźnię, z nietuzinkowymi reprezentantami obcych ras. W pewnym momencie łapałam się na tym, że akcja na tyle mocno mnie wciągała, że szybko przebiegałam po ilustracjach, a przecież miałam się nimi delektować. Zatem powstrzymywałam ciekawość poznawania dynamicznie przebiegających zdarzeń, aby nacieszyć się rysunkami. 

Oprawa graficzna bardzo mi się spodobała, ciekawa kreska, pełna szczegółów, wpadających w oko drobnych detali, a przy tym dotrzymująca rytmu werwie i swadzie opowieści. Natychmiast zwróciłam uwagę na pełne kolorystyki osadzenie, nadającej ton, przejmującej ster w wyrażaniu klimatu i emocji, ruchu i zawieszenia. Wszystko przyjazne dla oka. Fabuła nie należała do zaskakujących, ale doceniłam bazowanie na międzygalaktycznej wielowymiarowej kulturze. Poznawałam różnorodne postaci obcych, ich hierarchię wartości, mentalność, nastawienie i usposobienie. Dołączanie ludzkości do grona Harmonii Światów jako trzysta piętnastej rasy wiązało się z wieloma wyzwaniami. Budowa trzech gwiezdnych portów to przedsmak tego, co czekało mieszkańców Ziemi w ramach nawiązywania kontaktów z tajemniczymi gatunkami. Wirtuozostwo w uprawianiu polityki, biegłość w nawiązywaniu handlowych relacji, umiejętność pozyskiwania sprzymierzeńców, zdolność do zachowania niezależności i obrony wolności. 

Polubiłam detektywa Charlesa Bakera, ksenologa amatora, wpadł w środek wiru biegu osobliwych zdarzeń. Jego szefowa, porucznik Bobbi Kelleher, silna postać kobieca, potrafiła przeciwstawić się szefowi ochrony Gwiezdnego Portu. Detektyw Emile Stamm ubarwiał historię malkontenctwem, zaś detektyw Aaaron Stein dostarczał humorystycznego rysu. Chętnie śledziłam intrygi krążące wokół emisariusza handlowego Skritów odwiedzającego Ziemię, próby udaremnienia zamachów na jego życie, spiski piętrzące się wokół idei prawdziwej ziemi, fioletowych, turkusowych i rdzawych sił. Czy udało się ocalić wszechświat, utrzymać pożądany porządek rzeczy, zapanować nad osobliwymi niebezpiecznymi mocami destrukcji? Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami George R.R. Martina "Gra o tron" (marzę, aby wreszcie wpadła w moje ręce jej komiksowa wersja), "Nawałnica mieczy: stal i śnieg", "Nawałnica mieczy: krew i złoto", "Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera", a także odrębną powieścią, choć także z gatunku fantastyki, "Światło się mroczy". Natomiast miłośnikom krótkich form literackich utrzymanych w klimacie fantasy proponuję spotkanie z "Księgą magii".

4.5/6 - warto przeczytać
powieść graficzna, fantastyka, 272 strony, premiera 15.02.2022 (2019)
tłumaczenie Michał Jakuszewski, rysunki i adaptacja Raya Golden
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl