Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller obyczajowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller obyczajowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lutego 2025

KONIEC OPOWIEŚCI

A.J. FINN

„Życie lubi zadawać ciosy, zwłaszcza śmiertelne.”

Książka z tych, które zachęcały czytelnika do całkowitego zanurzenia się w przybliżanej historii i poznawaniu najbardziej ukrytych motywów postaci. Oferowała szeroką gamę szczegółowości opisów, a przy tym bacznie zważała, aby za wcześnie niczego nie zdradzić. Jedni odbiorcy polubią dłuższe przebywanie w klimacie wielowarstwowych tajemnic, inni chętniej widzieliby podkręcenie dynamiczności przebiegu zdarzeń. Należałam do pierwszej grupy, dobrze odnalazłam się w aurze wielu niewiadomych, kontrastowych poczynań, zagadkowych postaw. Preferowałam przeciąganie liny w odkrywaniu scenariusza zdarzeń, odwlekanie wskazówek prowadzących ku prawdzie, jednocześnie gmatwanie odbioru tego, co złe a co dobre. Zabawę popsuło mi jedynie zbyt wczesne domyślenie się, w jakim kierunku podążać będzie finałowa odsłona, tym niemniej jej przebieg w wielu aspektach pozytywnie zaskoczył. Nie stawiałam na mocne realne nuty, thriller rządził się swoimi prawami, utrzymał się w dopuszczalnej skali zabawy prawdopodobieństwem, podobnie jak wcześniejszy zatytułowany „Kobieta w oknie”. Finn dobrze sobie radził w konstrukcji fabuły. Kiedy wydawało się, że nie przyjmę proponowanego obrotu spraw lub wydźwięku zachowań bohaterów, coś zajmującego sprawiało, że wycofywałam się z tego odczucia i zmierzałam do akceptacji. 

Potrzebowałam trochę czasu, aby płynnie poruszać się po historii, oswoić się ze specyficznym stylem narracji, nie każdemu on podejdzie, ale mnie akurat spodobał się. Pomysł na intrygę nie należał do nowych. Młoda dziewczyna zjawia się w domu uwielbianego przez nią znanego autora, aby spisać wspomnienia. Finn znakomicie wprowadził do akcji kobiecą postać, z mieszanką podziwu, uznania, szacunku, ale również niechęci, zazdrości i uprzedzenia. Z czasem udanie modelował portret Nicky Hunter, kształtował w zgodzie z incydentami, podkręcaniem akcji i zwrotami interpretacyjnymi. Zaginięcie żony i syna Sebastiana Trappa sprzed dwudziestu lat stanowiło wielką zagadkę, zabójczą grę o wszystko. Czy przy okazji opracowywania życiorysu udało się Nicky dotrzeć do informacji umożliwiających rozwiązanie przeszłości? Czy jątrząca dawne rany trucizna straciła na mocy czynienia zła? Materiał do przemyśleń, czy można nauczyć się żyć z własnym strachem i porażką? Czy opłaca się konfrontować z prawdą, może lepiej jej nie poznać, czekać i mieć nadzieję? W powieści nie brakowało sensacyjnych nut, w mniejszym lub większym wydaniu, nakręcających spiralę niepewności. Nie do końca przekonała mnie oficer dochodzeniowa, jakby na siłę uwzględniona w opowieści, a przy tym mocno oderwana od rzeczywistości. Mimo kilku zastrzeżeń, "Koniec opowieści" zaliczylam do udanych przygód czytelniczych, zachęcam do jej przeżycia, łatwo zaangażujecie się w barwną historię.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 510 stron, premiera 05.06.2024, tłumaczenie Jacek Żuławnik
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 24 stycznia 2025

NIEOBLICZALNA

MAGDA STACHULA

„Miłość to uczucie wymykające się czasowi i przestrzeni, rozwijające i zarazem destrukcyjne.”

Sympatycznie spędziłam czas z książką, dałam się wciągnąć w wielobarwną intrygę, poczułam dreszcz emocji, jednak nie wszystko spodobało mi się. Magda Stachula zaprezentowała ciekawy przekrój postaci, zwłaszcza w kobiecej odsłonie, wydawałoby się prawdziwych i przekonujących, ale wymykających się prawdopodobieństwu w obrazach drobnych zachowań i postaw. Uznałam portret zaborczej macierzystej miłości, znakomicie odmalowany w przypadku Alicji, przelewania własnych ambicji na syna, prób uniknięcia powielenia błędu z młodości w przypadku młodszego pokolenia. Znakomicie wczułam się wyobraźnią w pozycję Martyny, sfrustrowanej życiem, w którym mocno coś poszło nie tak, naznaczonym poczuciem niekompletności, pozbawionym codziennego okazywania przywiązania ze strony partnera. Bohaterki niejako na własne życzenie doprowadziły do mało satysfakcjonującego życiowego scenariusza. Nawet Adelina niepotrzebnie uwikłała się w matczyne żale i przestrogi. 

Nie identyfikowałam się z powieściowymi kobietami. Rozumiałam, co im w duszy grało, ale nie potrafiłam usprawiedliwić pewnych zachowań. Jednakże lubię, kiedy postaci są na tyle realnie zaprezentowane, że wywołują zarówno pozytywne, jak i negatywne odczucia, mieszankę współczucia, zaciekawienia, a nawet trochę złości. Brak zerojedynkowości w portretach wyszedł zdecydowanie na plus. Kryminalny wątek powiązany z ciałem znalezionym pod blokiem przez całą powieść otaczała aura tajemniczości i niewiadomych. Ciekawie odsuwał się na dalszy plan, przypominał o sobie, lecz się nie narzucał. Tragedia mogła paść na każdą z bohaterek, zatem zagadka rozwijała się we wciągającym rytmie. Sceny składające się na finałową odsłonę nie w pełni przekonały, pewnych rozwiązań nie spodziewałam się, ale niektóre zbyt łatwo doszły do głosu wobec wcześniejszej skali dramatyzmu. Jak na thriller, za mało napięcia, jak na obyczajową historię, udana kumulacja emocji. Wydaje mi się, że odbiór książki w dużym stopniu zależeć będzie od preferencji i upodobań czytelnika, czego będzie potrzebował i na co będzie liczył, czy będzie dopuszczał w wyobraźni przejaskrawienia w postawach bohaterów lub wolał mocno trzymać się realnych motywów, w jakim stopniu polubi zanurzanie się w gęstej sieci pułapek, kłamstw, zdrad i przemocy psychicznej. Styl narracji zgrabny i przyjazny, czasem za bardzo rozpływały się dialogi, ale wpisywały się w mentalność osób i wydarzeń. Nie do końca thriller, nie do końca hipnotyzujący, jak zapewnia okładka, ale pozwalający przyjemnie spędzić czas w wakacyjne dni.

4/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 358 stron, premiera 15.05.2024
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

wtorek, 19 listopada 2024

ŻYCZLIWOŚĆ

JOHN AJVIDE LINDQVIST

„Niewiele wiem o ludzkiej duszy, ale wystarczająco, by wiedzieć, że przyczyna i skutek często się ze sobą łączą we wzmacniającej się galerii luster.”

Chętnie przebywałam w rzeczywistości wykreowanej przez powieść. Nie zawsze czułam się komfortowo ze względu na obrót spraw, jaki fundowała fabuła, ale z entuzjazmem podchodziłam do poznawania. Interesowało mnie, jak wszystko dalej potoczy się, jakie elementy dojdą do głosu, które ukryją się w cieniu, i jak to będzie ze zwykłym człowiekiem. Książka zgrabnie łączyła dwa elementy, rozbudowane obyczajowe segmenty i działające na wyobraźnię thrillerowskie fragmenty. Nie potrafiłam wskazać, które bardziej do mnie przemawiał. Doceniłam opis losów bohaterów, jednocześnie podskórnie czułam zło czające się w ich otoczeniu. 

John Ajvide Lindqvist rozbudował opowieść, i bardzo dobrze, bo w skondensowanej formie nie nawiązałaby tak ścisłego porozumienia z czytelnikiem. Powolne wprowadzanie w doświadczenia i osobowości postaci, kształtowanie się tożsamości, sprawiało, że stawali się wiarygodni i przekonujący. Wolałam, aby byli w starszym wieku, bliżej pięćdziesiątki niż okolic trzydziestki, ale to tylko wynikające z moich lat preferencje czytelnicze. Siw, Max, Anna, Marko, Maria, Johan, połączeni wspólną cechą niskiego poczucia wartości, osobliwego braku, niedosytu życia, z każdym rozdziałem ujawniali przed czytelnikiem swoje tajemnice, sekrety niepozwalające im na zaangażowanie w prawdziwe relacje i związki. Zawsze coś nad nimi wisiało, realnego lub wyobrażonego, co nie pozwalało na cieszenie się egzystencją. 

Autor znakomicie poradził sobie z oddaniem myśli i emocji postaci, wkroczeniem w sferę nadziei i marzeń, ale również wzajemnych powiązań. Kiedy w to wszystko wplątywał się element rutyny spokojnego szwedzkiego nadmorskiego miasteczka, zakłócony pojawieniem się czegoś, co było czymś innym, sprawy nabierały coraz mroczniejszych barw. Niemy świadek intensyfikujących się niebezpiecznych incydentów, wszechobecny żywioł, nadawał nieuchwytny rys przedziwnego poczucia upływającego czasu. A to w zderzeniu z powolną dynamiką rozwijania się tajemnicy żółtego kontenera i mentalności mieszkańców Norrtäjle, wywoływało niesamowite wrażenie, niepewność i wahanie. Czuło się nadprzyrodzoną magię, wpływ ludowych wierzeń, coś, co istniało w istotnym wymiarze, ale nie było człowiekiem, niszczące zło, paniczny strach, niezdefiniowane źródłem przerażenie, rozkład społecznych fundamentów ludzkiej osady. Ciemne noce dusz we właściwej ścieżce fabuły, wtrącane opowieści z życia i relacje powiązane z czarną wodą. 

Tytuł przywoływał życzliwość, wydawałoby się mniej istotną cechę z perspektywy całości ludzkiej wspólnoty, aby ukazywała, co działo się z człowiekiem, grupą przyjaciół i społecznością, kiedy zanikała. Ciekawy pomysł na intrygę, zajmujące przedstawienie, napięcie z dreszczykiem, alternatywna rzeczywistość zafundowana przez grę, obyczajowe interpretacje możliwości ucieczki od samego siebie i szaleństwo jako walka, by świat stał się całością. Nie w pełni zaakceptowałam finałową odsłonę, ale i też nie miałam podstaw do zarzucenia jej niekonsekwencji z poprzednimi częściami powieści, inni czytelnicy mogli przyjąć finał z większym entuzjazmem. Zachęcam do poznania tytułu, miał moc angażowania w śledzenie akcji, podkręcania wyobraźni i poddawania się przemyśleniom o ludzkiej naturze.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller obyczajowy, 742 strony, premiera 22.10.2024 (2022)
tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

piątek, 22 marca 2024

PRZYJACIÓŁKA

B.A. PARIS

„Nie tak to miało wyglądać.”

W trakcie poznawania książki równoległe odczuwałam kontrastowe wrażenia, z jednej strony bardzo mi się podobało, z drugiej niektóre elementy wywoływały rozdrażnienie. Ale thrillery mają to do siebie, że czasami wymagają mocnego naciągnięcia szwu fabuły, aby intryga intensyfikowała się do zaskakującego punktu kulminacyjnego. Ocenę książki podniosłam o stopień właśnie ze względu na zakończenie, z uznaniem je przyjęłam, gdyż autorka znakomicie mnie podpuściła, uwikłała w interpretację czynów bohaterów, wszystko by w finale podać frapujące wytłumaczenie. Dochodząc do ostatniej strony cieszyłam się, że nie zorientowałam się wcześniej, o co tak naprawdę w sprytnej intrydze chodziło. 

B.A. Paris zaproponowała ciekawą warstwę obyczajową. Każda z postaci zerkała na swoje i cudze tajemnice. Krok po kroku odsłaniały je dla innych. Radość sprawiło mi wyczekiwanie na podchwycenie właściwego tropu w dotarciu do prawdy zabawa w podejrzenia. Współczułam Iris, strofowałam w myślach Gabriela, za wszelką cenę chciałam rozgryźć Josepha, martwiłam się o zachowanie Pierre’a, nie doceniałam Laurie, starałam się zajrzeć w tajemnicę Esme, intrygował mnie Hugh, martwiłam się o Beth. Bohaterowie nieźle mieszali w scenariuszu zdarzeń, czasem dynamizowali akcję, kiedy indziej spowalniali rytm na własne przemyślenia. Główna narratorka Iris sprawiała wrażenie męczennicy, nie potrafiła niczego odmówić narzucającej się przyjaciółce. Trochę to męczyło, gdyż w realnym życiu taka sytuacja wydawałaby się mało realna. Jednak po skończeniu powieści zrozumiałam, co się za tym kryło. Inną rzeczą, która mi nie pasowała, to powtarzalność słów i komentarzy, zupełnie jak w telenoweli, ktoś coś komuś powiedział, a druga osoba powtarzała to samo kolejnej. Jednakże gotowanie się postaci we własnym sosie uwag, spostrzeżeń, nieufności, zdrady i podejrzeń nabierało przez to ciężkości i nadawało w pewnym stopniu chwytliwy klimat zamkniętej społeczności. Thriller ze sporymi szansami spodobania się szerszemu gronu czytelników. Prowadzony zgrabną narracją, uwzględniający atrakcyjnych bohaterów, potrafiący sprawić niespodziankę. Nie trzymał w silnym uścisku niepewności, ale nie można mu było odmówić bogactwa mrocznych incydentów. Zerknij na odczucia po spotkaniu z innymi książkami autorki, które przedstawiłam na Bookendorfinie ("Uwięziona", „Terapeutka”, "Dublerka", "Dylemat", "Na skraju załamania", "Za zamkniętymi drzwiami", "Pozwól mi wrócić").

4.5/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 348 stron, premiera 13.03.2024, tłumaczenie Maria Gębicka-Frąc
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 1 sierpnia 2023

GDZIE JESTEŚ ANGÉLIQUE?

GUILLAUME MUSSO

„Wolę szaleństwo pasji od rozsądku obojętności.” Anatole France

Szybki przyjemny relaks z książką, błyskawicznie przerzuca się strony, wciąga intrygą z pazurem pomalowanym obyczajowym odcieniem. Guillaume Musso atrakcyjnie rozpisuje głosy w narracji, przydziela je trzem osobom, każda wnosi coś szczególnego do scenariusza zdarzeń. Na chwilę zaglądamy do ich głów, łapiemy targające nimi myśli, trochę szkoda, że w mniejszym stopniu docieramy do pulsu serca. Chwytamy emocje, chociaż są wyraziste, to nie nakłaniają do głębszego wnikania. Nie lektura na refleksyjne nuty, a na czystą zabawę w rozszyfrowywania zagmatwanych tajemnic, obrazów gry pozorów, fałszywych przypuszczeń, skomplikowanych relacji, więcej niż szczypty kryminalnej zagadki, ale za to mnóstwo niepewności i błędnych interpretacji. 

Autor dobrze sobie radzi w warsztacie przeprowadzania nagłych zwrotów akcji, szkatułkowego opakowania sekretów, podwójnych symboli i iluzorycznych fasad. Stawia na przejrzystość konstruowania intrygi, przyjazny styl opowiadania, stopniowe intensyfikowanie niepewności. Frapuje nas, co ukrywają postaci, z czym się mierzą, dokąd zmierzają, o co im tak naprawdę chodzi. Książka wpasuje się w wakacyjny nastrój, kiedy potrzeba pasjonującego poszukiwania odpowiedzi na tytułowe pytanie, porywającej i przemawiającej do wyobraźni narracji, jednakże nie wymaga poświęcenia większych jednostek czasowych. W podejrzanych okolicznościach ginie dawna francuska primaballerina Stella Petrenko. Pomimo oficjalnego komunikatu o samobójstwie jej córka wie, że nie wszystko się zgadza. Zwraca się o pomoc w przeprowadzeniu prywatnego śledztwa do emerytowanego policjanta z wydziału kryminalnego. Louisse i Mathias stają przed sporym wyzwaniem. Ich współpraca nie przebiega gładko ze względu na różnicę temperamentów, podejście do życia i stylu zdobywania informacji. Szybko okazuje się, że coś i ktoś kładzie się długim cieniem na prawdzie. Zerknij również na wrażenia po przeczytaniu innych książek autora ("Zabawa w chowanego", "Sekretne życie pisarzy", "Ta chwila", "Nieznajoma z Sekwany").

4/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 334 strony, premiera 26.07.2023 (2022), tłumaczenie Joanna Prądzyńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 26 czerwca 2023

WYSPA ZAGINIONYCH DZIEWCZĄT

ALEX MARWOOD

„Człowiek nie wie, do czego jest zdolny, dopóki nie przestaje mu zależeć.”

Zatruty ogród” i „Najmroczniejszy sekret” zakwalifikowałam do bardzo dobrych propozycji czytelniczych, dlatego z niecierpliwością sięgnęłam po kolejną książkę Alex Marwood. Jednakże „Wyspa zaginionych dziewcząt” nie sprawiła już takiej intensywnej i mocnej przyjemności. Mało czułam w powieści thrillera, natomiast bardzo wciągnęłam się w obyczajowy klimat, będący wyzwaniem dla wyobraźni i serca. Autorka budując intrygę odniosła się do handlu ludźmi i przedmiotowego traktowania przez uprzywilejowanych. Z niesmakiem poruszałam się po środowisku bogatych w pieniądze i władzę, lecz pozbawionych empatii i zrozumienia innych. Przeplatanie wątku zrozpaczonej i ogarniętej wyrzutami sumienia matki poszukującej córki, ze wspomnieniami i uzależnieniami zawodowymi innej kobiety, powodowało, że przebywałam w dwóch odmiennych światach. Symboliczna i wymowna była scena wręczenia i zniszczenia zdjęcia zaginionej siedemnastolatki, pragnienie odnalezienia i wyparcie prawdy. 

Robin i Mercedes zostały ciekawie sportretowane, czułam jednocześnie słabość i siłę, uwierzyłam w historie kryjące się za postaciami. Marwood znakomicie poradziła sobie z wejściem w psychikę nie tylko dorosłych kobiet, ciężko doświadczonych przez los i własne wybory, ale też w odczucia Gemmy, młodej dziewczyny, której wydawało się, że wyrywa się z gorzkiego i cierpkiego życia, wchodzi w wielki i wspaniały świat tych, którzy mogą pozwolić sobie dosłownie na wszystko. Chętnie zaglądałam w głąb wyspiarskiej mentalności, przesiąkniętej legendami i wierzeniami, dotąd całkowicie odseparowanej od zewnętrznego świata, ale od niedawna zderzającej się ze znaczącymi zmianami powiązanymi z turystyką i komercją, jednymi na lepsze, innymi na gorsze. Jak na thriller brakowało mocnych nut i podgrzewania atmosfery niepewności, niemal wszystko było jasne od pierwszych rozdziałów książki, jak na obyczajową powieść atrakcyjne prowadzenie akcji, portretów postaci, przeplatanie przeszłości z teraźniejszością, materiału do przemyśleń.

4/6 – warto przeczytać
thriller, 476 stron, premiera 17.05.2023 (2022), tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 3 marca 2023

KLUB KŁAMCÓW

ANNIE WARD

„Każdy, kogo spotykasz na swojej drodze, toczy walkę, o której nie masz pojęcia.”

Przygoda niczym nie zaskoczyła, nie wyszła poza schematyczny pomysł na fabułę, co więcej, nasunęła wiele skojarzeń z innymi podobnymi thrillerami. Liczyłam na większą nośność gromadzonych kłamstw w życiu bohaterów, moc rażenia w obronie przed ujawnieniem prawdy, nagromadzenie mistyfikacji mrocznych zachowań. Owszem, Annie Ward ciekawie poprowadziła wątek manipulacji w wykonaniu czarnej postaci, niestety, szybko ustaliłam jej tożsamość, przez co nie doświadczyłam niecierpliwego wyczekiwania, kto się za nią krył. Lokalna społeczność z przerośniętymi ambicjami, poczuciem władzy wynikającym z dobrej sytuacji majątkowej, lekceważącym stosunkiem do niższych warstw społecznych, nie mogła wywołać pozytywnych wrażeń. Nie przeszkadzałoby to, gdyby charakterystyka grupy nie została zbyt prosto i powierzchownie przedstawiona. 

Indywidualne problemy Natalie, Ashy i Brooke wydały się napompowane przesadą i impertynencją. Zachowanie detektywów zaskakiwało niekonsekwencją i małym profesjonalizmem, reprezentowali skrajne postawy uzależnione od tego, co akurat potrzebne było w rozwinięciu fabuły. Generalnie, powieść sprawiała wrażenie nie do końca przemyślanej, z niską inwencją twórczą i umiejętnością rozgrywania scen. Niezaprzeczalnie, temat przemocy poruszany w książce jak najbardziej wart uwagi, stanowił przypomnienie o perfidnym złu mogącym czaić się w najbliższym otoczeniu. Finalna odsłona sprawiła, że poczułam niedosyt. Po mało dynamicznym rytmie akcji chciałam przyspieszenia, bardziej prawdopodobnych incydentów, lepszego osadzenia w prawnej i policyjnej rzeczywistości. Książka nie przyniosła wyczekiwanych emocji i napięcia, nie zaangażowała w snucie domysłów i interpretacji, w zasadzie wszystko podawała na tacy i mało dbała o realność. 

Prywatna renomowana uczelnia przeżywała ciężkie czasy. Pracownicy, uczniowie i rodzice stawiali czoło dramatycznym okolicznościom, z sali gimnastycznej szkoły wyniesiono dwa ciała. Mnożyły się sprzeczne informacje, niepokojące plotki i fałszywe pogłoski. Aby dotrzeć do faktów i prawdy trzeba było sięgnąć do ciągu incydentów sprzed pół roku. Wielu uczestników, mało prawdziwych danych, niepewne przypuszczenia, trudne do zaspokojenia pragnienia, bezpardonowa rywalizacja i sprzeczne uczucia, z tym przyszło wszystkim zmierzyć się.

3/6 – w wolnym czasie
thriller obyczajowy, 414 stron, premiera 11.01.2023 (2022), tłumaczenie Grażyna Woźniak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 25 listopada 2022

WSZYSTKIE NASZE KŁAMSTWA

JANE CORRY

„Nikt nie jest idealny. Po prostu się staramy.”

Kolejny, po „Ta, która zawiniła”, thriller Jane Corry, który nie wystawia czytelnika na mega porcję strachu i niepewności, ale przyjemnie drażni wyobraźnię, sympatycznie przyciąga mrocznymi tajemnicami i rodzinnymi sekretami. Rzuca w wir niewiadomych, kotłujących się migawek z przeszłości, wezbranych fal tsunami żalu, rozpaczy, wyrzutów sumienia i przemożnego pragnienia zapomnienia. Autorka płynie narracją w dynamicznym nurcie ludzkich emocji, konsekwentnie sięga ich głębokiego dna, krok po kroku wyciąga na powierzchnię niewygodną, drażliwą i przykrą prawdę. Intensywnie nasyca scenariusz zdarzeń wysepkami ludzkiej samotności, zakłopotania, niespełnienia i poczucia straty. 

Bohaterowie przekonują się, że tak naprawdę nie można dobrze poznać nikogo, nawet bliskich. Zawsze z boku czają się cienie zawiłości ludzkich osobowości, nakładanych sprzecznych warstw tożsamości, nie do końca rozwiniętych świadomości. Jeszcze trudniej jest zrozumieć samego siebie, wziąć odpowiedzialność za własne czyny, zmierzyć się z konsekwencjami dokonywanych wyborów. Nawet jeśli prawnie okupuje się winę, to i tak nie zmywa się grzechu zła w oczach społeczeństwa, członka rodziny i samego siebie. Stąd nieustannie ciążące kłamstwa i mistyfikacje, a to właśnie one komplikują wszystko. Corry intrygująco pokazuje odmienne perspektywy na ten sam przebieg zdarzeń. Narracja z ujęcia Sarah i Toma diametralnie różni się w interpretacji. Ukazuje implikacje związane z niedopasowaniem, brakiem szczerości, równoległości zamiast wspólności. Funduje za dużo opisów opieki nad niemowlakiem, podstawowej wiedzy w tym zakresie, które z czasem okazują się nużące, lecz dzięki nim podkreśla emocjonalne przekazy, zwłaszcza miłość matki do dziecka, czy trwanie w nieudanym związku ze względu na dobro dziecka. Niektóre zbiegi okoliczności, zwłaszcza z drugiej połowy powieści, a także zbyt wiele przypadków dotykających jedną rodzinę, nie wybrzmiewają przekonująco i prawdopodobnie, co nieco razić. Zakończenie nie zawodzi od strony klimatu i logiki, lecz słabo powiązane jest z prawdziwym życiem i ludzką naturą.

4/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 476 stron, premiera 12.10.2022 (2021), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 28 października 2022

BĘDĘ TOBĄ

JANELLE BROWN

„Są w życiu chwile, gdy zderzamy się z czymś, co spycha nas na nową ścieżkę, z której nie ma powrotu.”

Udane połączenie kilku gatunków literackich, rozbudowany rdzeń obyczajowy, wokół niego krążą elementy thrillera, wszystko bazuje na psychologicznych zagadnieniach. Główne bohaterki wyraziście i przekonująco sportretowane. Zajmująco wchodzi się w ich motywy i postawy kryjące sporo intrygujących tajemnic. Przejrzyście odbiera ich osobowości, chociaż i tu sporo wymieszanych sekretów. Relacja bliźniąt atrakcyjnie przyciąga uwagę, mamy okazję poznać ją od najwcześniejszych lat dzieciństwa, poprzez dojrzewanie i dorosłość.

Jak to zwykle bywa w kontaktach z bliskimi, wiele rzeczy okazuje się skomplikowanymi i niejednoznacznymi. Kiedy przysłuchujemy się retrospekcjom Sam czujemy wiążącą nas z nią więź, równocześnie krytycznie podchodzimy do jej sposobu na wyrażanie siebie, a przede wszystkim otrzymujemy niepokojący obraz siostry. Podobnie, kiedy spoglądamy na wypowiedzi Elli, co myśli o sobie, życiu i macierzyństwie, natychmiast widzimy, że znajdujemy się w innej perspektywie. Nawet jeśli nakładamy w wyobraźni oba nurty narracji nie wszystko wydaje się nam klarowne i pełne. Ciekawie jest poruszać się po obszarach niewiadomych, ludzkich przywar, marzeń i rozczarowań. Zamiana tożsamości stwarza szerokie pole do złożonych interpretacji o intencjach i przesłankach sióstr. 

Silnie związane ze sobą siostry, byłe aktorki dziecięce, jednocześnie szalenie różne, kontrast między ułożoną życiowo florystką i niepokorną modelką instagrama. Kiedy jednej dzieje się krzywda druga zrobi wszystko, aby pomóc, nawet jeśli od ponad roku nie zamieniły ze sobą słowa, ale i toksyczność obecna jest w ich związku. Elli nagle znika, nie wiadomo, co się z nią stało, pewne poszlaki wskazują na poszukiwanie przez nią nowej ścieżki duchowej. Sam, członkini Anonimowych Alkoholików, zostaje ściągnięta przez rodziców do rodzinnego domu, aby opiekować się dzieckiem siostry. Szybko orientuje się, że jedynym wyjściem, aby sprowadzić siostrę do domu jest sprawdzenie ostatnich miesięcy jej życia. Kiedy się za to zabiera pojawiają się niepokojące sygnały, zatem rozpoczyna prywatne śledztwo. 

Powieść dobrze się czyta, przyjemna narracja, intrygująca fabuła, przekonujące postaci, zgrabnie wyważona baza psychologiczna i detektywistyczne zagadki. Rozczarowałam się zbyt szybkim przebiegiem zakończenia i jego ostateczną wersją, daleko odbiega od realności, ale warto zauważyć, że dobrze komponuje się z całością historii. Książka na nieco dłuższy wieczór czytelniczy, wypełniony odkrywaniem sekretów, szczyptą sensacji i zaglądaniem w dusze głównych bohaterek. Zerknij na wrażenia po poznaniu wcześniejszej książki Janelle Brown "Oszustka".

4.5/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 436 stron, premiera 28.09.2022, tłumaczenie Jarek Westermark
Książkę „Będę tobą” zgarnęłam z półki „kryminały” w księgarni TaniaKsiążka.pl

sobota, 27 sierpnia 2022

TO JEJ WINA

ANDREA MARA

„Czasem źli ludzie przypominają potwory, mimo że są ludźmi.”

Intrygująco nakreślona powieść, sporo trudnych do przewidzenia splotów scenariusza zdarzeń, a to bardzo cenne w thrillerze. Dobrze się bawiłam, jednak do bardzo dobrej oceny trochę zabrakło. Nie do końca podobało mi się nakreślenie osobowości postaci, wydawały mi się mdłe i nieciekawe, momentami nawet karykaturalne. Powinnam wpaść w wielkie emocje, w końcu następowały dramatyczne wydarzenia w ich życiu, ale za nic nie mogłam wczuć się w to, co przeżywały. Miała miejsce wielka tragedia, jednakże aktorzy z poszczególnych scen zachowywali się nieco irracjonalnie. Nie ulegało wątpliwości, że autorka starała się dopieścić portrety bohaterów, jednak czegoś mi w tym wszystkim zabrakło. 

Marissa mnie przekonała, wiele można jej było zarzucić, ale to tylko uprawdopodobniało ją jako ambitną kobietę i matkę. Nie trawiłam Jenny, za dużo jej było, niewiele wnosiła do podnoszenia czytelniczej adrenaliny. Natomiast zupełnie nie wiedziałam, czemu miała służyć uwaga skoncentrowana na Irene, zupełnie zbędny wątek, a przy tym spowalniający i osłabiający fabułę. Zbyt prosto wypadło trio rodziców uwielbiających plotki i docinki, chociaż trzeba przyznać, że i tacy delikwenci zdarzają się wśród pozornie dorosłych opiekunów. Natomiast zgrabnie i wciągająco rozgrywała się zagadka przestępstwa, kto się niego dopuścił i dlaczego. Andrea Mara potrafiła zamieszać w interpretacji, podsuwać fałszywe tropy, odciągać uwagę od prawdziwych wersji incydentów. Momentami ciężko wszystko się prezentowało, czasami akcja topornie posuwała się, ale i tak nieźle wypadła. Spodobała mi się finalna odsłona intrygi, a zwłaszcza ostatnie wzmianki o losach postaci, lecz miałam wrażenie pospiesznego rozegrania finałowej partii i nagłego ucięcia. To nie thriller psychologiczny, co obyczajowy, jeśli tylko takie lubicie, powinniście dać ponieść się historii zaginionego dziecka i zrozpaczonych rodziców, mimo krytycznych uwag książka miała coś w sobie, zabrakło większej wprawy w konstruowaniu postaci.

4/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 416 stron, premiera 03.08.2022 (2021)
tłumaczenie Daria Kuczyńska-Szymala
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 31 marca 2022

PRZEDSIONEK PIEKŁA

ANNA BAILEY

"Poczucie winy to zwłoki, które trudno jest zakopać... w końcu wyrosną im kły i pazury i wypełzną z powrotem na powierzchnię."

Thriller mocno osadzony w obyczajowym klimacie. Imponująca mnogość tajemnic we wzorze zajmującej intrygi. Gęsty splot zasad małomiasteczkowej społeczności. Kryminalna zagadka w funkcji ozdobnikowego dopełnienia. Fabuła oparta na utartych schematach. W małym mieście opierającym się zdobyczom cywilizacji, głęboko osadzonym w wierze, naznaczonym symptomem klaustrofobii, w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła siedemnastolatka. Już wcześniej atmosfera Whistling Ridge, miejsca jakich w Kolorado wiele, nie należała do zdrowych, toksyczne objawy zaglądały do wielu domostw, lecz po zniknięciu Abigail wręcz huczało od plotek, pochopnych opinii, lekceważącego traktowania i rasistowskich uprzedzeń wobec podejrzanych. Trudno żyło się w społeczności, której członkowie wszystko o sobie wiedzieli, na dramaty patrzyli w milczeniu w imię pozornego spokoju i fałszywej troski o wizerunek miasteczka. A jeszcze, kiedy należało się do mniejszości społecznej, ciężko było uciec od nieustannych szykan i jawnej wrogości.

Anna Bailey ciekawie ukazała kruchą fasadę ludzkiej dobroci w imię bożych przesłanek, coś co miało przynosić miłość stało się źródłem nienawiści, w całej okazałości dochodziły do głosu ludzkie wady i ułomności. Whistling Ridge aż kipiało od wszelkiego rodzaju sekretów, gdzie się nie spojrzało, tam czekało na czytelnika coś do odkrycia, co nie tylko uruchamiało lawinę domysłów, ale też stanowiło bogaty materiał do snucia interpretacji. Białe szybko mogło zmienić się w czarne. Dopóki fabuła nakręcała się nie było przekonania o słuszności wysuwanych hipotez o tym, co się stało, kto za to odpowiadał, skąd pojawiły się określone konsekwencje. Autorka zręcznie wprowadzała do gry różnorodnych osobowościowo bohaterów, frapująco obsadzała w rolach, celowo nie zdradzała zbyt wiele. Mimo że taka taktyka powinna nakręcać niepewność i niejednoznaczność, to mało było elementów czystego thrillera.

Podobało mi się dociekanie prawdy ukrytej za wieloma schowkami ludzkich życiorysów, ustalanie tożsamości sprawców tragedii, wnikanie w naznaczenie wzorcami wychowania. Zaciekawiła mnie gra pozorów i manipulacji, jednakże również w tej sferze nie poczułam grozy, nie przenikały mnie koszmary okoliczności. Może dlatego, że postępowanie postaci miało coś sztucznie diabelskiego. Natomiast doceniłam szkatułkową konstrukcję historii, ścisłe powiązania wątków, przeplatanie przeszłości z teraźniejszością. Niewiele zabrakło, aby skutecznie wywieść w pole z domysłami. Propozycja czytelnicza spodoba się zwłaszcza tym, którzy chętnie rozłożą na czynniki pierwsze to, co działo się w rodzinnych kuluarach i będą dociekać przełożenia na postawy mieszkańców miasteczka. Powieść bardziej do rozmyślań niż strachu, czasami tego właśnie nam potrzeba.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller obyczajowy, 382 strony, premiera 09.03.2022 (2021), tłumaczenie Małgorzata Stefaniuk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

sobota, 15 stycznia 2022

TUŻ ZA ŚCIANĄ

LOUISE CANDLISH

"Chcielibyśmy powitać pana na naszej ulicy..."

Niedawno przedstawiałam pozytywne wrażenia po zapoznaniu się z "Ostatnim piętrem", miękko i z zainteresowaniem wchodziłam w intrygę, choć nie okazała się złożona, wiele elementów przewidziałam, to chętnie zdejmowałam warstwy kłamstwa, by dotrzeć do prawdy, zaś atmosfera psychologicznej niepewności stanowiła duży atut. Wcześniej miałam spotkanie z "Na progu zła", powieścią, którą przegadano, za bardzo rozciągnięto sceny, jakby autorka nie wierzyła, że czytelnik był w stanie sam wykreować obrazy w wyobraźni, brakowało zwrotów akcji i niespodziewanych alternatywnych domysłów. Tym, co łączyło thrillery z "Tuż za ścianą" to zawód, że łatwo domyślałam się następstw zdarzeń. Czynienie trafnych interpretacji nie było wyzwaniem, skromnie dozowano niedopowiedzenia podgrzewające napięcie.

Przyznam, że wynudziłam się przy "Tuż za ścianą". Przyjazny styl narracji, zgrabna konstrukcja fabuły, mnogość bohaterów i ciekawy pomysł na intrygę, ale... Chociaż poszczególne elementy zapowiadały mocne przeżycia, to jako całość dały się poznać jako przeciętne, bezbarwne, bez polotu. Nie zaiskrzyło, nie doszło do wybuchu emocji, sporo niewypałów w incydentach. Przez książkę przechodziłam z obojętnością. Nie mogłam wczuć się w sytuację postaci, wydawały się płaskie a ich zachowania przejaskrawione. Zaczęłam zastanawiać się, czy nie podeszłam ze złym nastawieniem do książki, oczekiwałam wciągającego i frapującego thrillera, a otrzymałam coś na kształt satyry średniej warstwy społecznej. Nawet uwzględniając zmianę podejścia do przygody czytelniczej wiele aspektów wciąż było naciąganymi, zaś obyczajowe nuty nie nabrały głębi.

Sąsiedzkie sprzeczki przybrały irracjonalną formę. Pozornie i w prawdziwym życiu mogłyby takimi się stać, lecz w "Tuż za ścianą" za dużo było szybkiej i łatwej agresji, nakręcającego się gniewu i furii, wtrącania się w sprawy innych, narzucania jedynie słusznej formy osiedlowego zachowania. Autorka postawiła na różnorodność postaci, ale odebrała im rozum, nie mogłam zrozumieć, co w wielu aspektach nimi kierowało, co chcieli osiągnąć taką a nie inną postawą. Marionetkowość i gotowanie się we własnym sosie wzbudzały podejrzenia, że od strony mentalnej zdecydowanie było z nimi coś nie tak. Na plus dla powieści zaliczyłam ukazanie mnogości masek noszonych przez ludzi, odsłanianie sekretów w pozornie idealnych związkach, świadomego ranienia się bliskich, a także zwrócenie uwagi na konieczność wybuchu gromadzonej latami złości, nakręcanie spirali pretensji, napędzanie złego nastawienia, robienia z igły wideł w imię pragnienia dominacji. Co działo się na spokojnym dotąd osiedlu, kiedy wprowadzili się nowi sąsiedzi? Które ogniwa w łańcuchu sąsiedzkiego świata zaczęły ze złowrogim trzaskiem pękać?

3/6 - w wolnym czasie
thriller obyczajowy, 412 stron, premiera 20.01.2021 (2019), tłumaczenie Radosław Madejski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

piątek, 27 sierpnia 2021

OSZUSTKA

JANELLE BROWN

"O wiele trudniej kogoś oceniać, gdy stoisz z nim twarzą w twarz, a jego słabości czynią go ludzkim."

Obszerna powieść, nie tyle ze względu na ilość stron, ale na rozłożysty wachlarz przeszłości i motywów zachowań bohaterów. Chociaż bardzo lubię szerokie perspektywy, opisy tego, co doprowadziło do przecięcia się losów postaci, jak wpłynęło na ich życie, to jednak w tej książce nie czułam pogłębienia interpretacji. Miałam wrażenie rozpisania, ale nie nakręcania spirali niepewności. Jak na thriller, nie było mega napięcia, scenariusz zdarzeń obarczony był przewidywalnością. Ale w jednym momencie autorka mnie mega zaskoczyła, nie spodziewałam się kąta obrotu spraw, uśpiła czujność działaniem bohaterów, wyskoczyła z frapująco niespodzianką. 

Chociaż obracałam się w małym kręgu osób, czułam, że Janelle Brown dokładnie przemyślała, czego od nich oczekuje i jakie mają wywrzeć wrażenie. Co wyjątkowe, nie polubiłam żadnej z postaci, każda czymś do siebie zrażała. A i tak z zaciekawieniem śledziłam ich losy. Pisarka zgrabnie poradziła sobie z naprzemienną narracją Niny i Vanessy. Przyjemny styl narracji, płynnie mknęłam po stronach książki. Wchodziłam z incydenty sprzed trzynastu lat, jednocześnie obserwowałam bieżące wydarzenia, obie perspektywy czasowe mi odpowiadały. Po zapoznaniu się z powieścią powstało odczucie, że bardziej kierowana jest w stronę dojrzałej młodzieży, nie tyle ze względu na kwestie obracania się w tematyce mediów społecznościowych, co poziomu dylematów, wątpliwości i analiz głównych uczestników swoistej gry w przechytrzenie. 

Janelle Brown słusznie zwróciła uwagę na sztuczność i powierzchowność instagramowego życia, ryzyko związane z odsłanianiem skrawków własnego życia, tworzenia fałszywych tożsamości, pozorowania wiarygodności. Ilość serduszek jako substytut prawdziwych społecznych relacji, słownych i płytkich przyjaźni. Nina, perfekcyjna złodziejka, wywodząca się z biednej i niepełnej rodziny, pragnęła odegrać się za przeszłość, przeniknąć do życia osoby, wobec której wyrażała ogromny żal, postanowiła dotrzeć do sekretów i okraść ze wszystkiego. Vanessa, instagramowa influencerka, bogactwo i wpływy jej rodziny wywoływały podziw innych, ale za wielkimi pieniędzmi i sławą kryła się samotność i pragnienie miłości. W jakim przedstawieniu uczestniczyły kobiety? Która z nich zagrała główną rolę? Kto tak naprawdę należał do ich publiczności?

4.5/6 - warto przeczytać
thriller obyczajowy, 560 stron, premiera 14.07.2021, tłumaczenie Łukasz Błaszczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

niedziela, 16 maja 2021

WEEKEND

SHERRI SMITH

"Świat staje się taki, jakim go postrzegasz."

Pierwsze dwieście stron nie wciągnęło tak, jak na to liczyłam, kilka razy zastanawiałam się, czy książka do mnie dotrze. Doceniłam szeroką i barwną paletę kluczowych postaci, scenariusz zdarzeń poznawałam z czterech perspektyw, a jednak za nic nie mogłam przekonać się do nich. Bohaterki wydawały się rozkapryszonymi dorosłymi, chowającymi się za grubymi murami różnych wymówek i usprawiedliwień. Robiły dosłownie wszystko, aby odebrać sobie prawo do marzeń i szczęścia. Nie mogłam zrozumieć ich zachowań i postaw. Dopiero w drugiej części powieści zaczęłam dostrzegać, co się za tym kryje, dlaczego autorka przedstawiła je tak, a nie inaczej. Mimo wszystko, nie chciałabym, aby w moim otoczeniu pojawiły się takie osoby, a już tym bardziej pretendowały do grona przyjaciół. 

Mam wrażenie, że Sherri Smith chciała przedstawić ciemniejszą stronę pozorowanej bliskości, przywiązania i solidarności, jednak w złożonym układzie czterech przyjaciółek wybrzmiewało tak wiele fałszywych nut, sprzecznych wzajemnie relacji, wyolbrzymionych oczekiwań, że trudno było się przywiązać. Pisarka miała ciekawy pomysł na zamieszanie w głowie czytelnika, stopniowe dopuszczanie do fragmentów prawdy, lecz brakowało wyczekiwanego, jak na thriller przystało, napięcia sprawiającego, że nie chce się oderwać od stron. Ciężki bagaż życiowych doświadczeń postaci przytłaczał, uciskał wyobraźnię, nie pomagał nawet lekki odcień humoru w narracji. Natomiast spodobał mi się prześmiewczy klimat wobec posuniętych do skrajności ideologii zdrowia i samorozwoju. Smith w punkt trafiła z uwypuklaniem brzydkich cech, nacechowanych fanatyzmem i zogniskowanych na zarobek. Jak bardzo stajemy się podatni na wpływ osób doskonale potrafiących manipulować innymi, perfidnie je wykorzystywać do wzbogacania się?

Kiedy dwudziestosiedmiooletnia Katie Manning, aktorka od dzieciństwa pracująca w branży filmowej i odnosząca wielką popularność, decyduje się na wyjazd do ośrodka rozwoju duchowego, usytuowanego w odosobnionym miejscu, nie zdaje sobie sprawy, że uruchamia ciąg osobliwych i zatrważających zdarzeń. Katie ma spędzić weekend z Ellie, niezbyt lubianą narzeczoną brata, z przyjaciółkami, Ariel i Carmen. Wybuchowa mieszanka charakterów, wsparta wręcz obsesyjnymi postawami właścicieli ośrodka i innych uczestników kursu, sprawia, że zaczyna kotłować się w ludzkich emocjach. Sekrety każdej osoby powoli wychodzą na światło dzienne, nie tyle w oczach innych, co w świadomości ich właścicieli. Autorka skłania do zastanowienia się, na ile każdy z nas zna siebie, ile prawdy o sobie dopuszczamy, jak mocno zacieramy wspomnienia, żeby tylko nie skonfrontować się z własny ja, czym kierujemy się wybierając znajomych i przyjaciół? 

Sporo w książce o niezrozumieniu, samotności, niskim poczuciu wartości, niezaspokojonych ambicjach, zazdrości, zemście, uzależnieniu od używek, przemocy seksualnej, problemach ze zdrowiem psychicznym. Dość łatwo i szybko trafiłam na trop czarnego charakteru, tożsamość osoby faktycznie pociągającej za sznurki w misternie utkanej intrydze. Czytelnik, który nie od razu domyśli się, intensywniej będzie przeżywał przygodę czytelniczą. Po spisaniu wrażeń po spotkaniu z "Weekendem" zorientowałam się, że wcześniej poznałam twórczość autorki za sprawą "Spaceru na krawędzi", także on tracił na efektywności i atrakcyjności, jednakże nie odmówiłam wymyślności fabule i atrakcyjności odmalowania małomiasteczkowej społeczności.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller obyczajowy, 440 stron, premiera 16.03.2021 (2019), tłumaczenie Xenia Wiśniewska
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

środa, 24 marca 2021

FATALNE KŁAMSTWO

[PREMIEROWO] 

VALERIE KEOGH

"Szczerość to niebezpieczna broń."

Powieść czyta się szybko, wartkim rytmem prowadzi po scenariuszu zdarzeń, nie należy do złożonych. Narracja przyjazna i zachęcająca. Pomysł na fabułę udany, zwłaszcza w aspekcie kumulacji tajemnic i sekretów, docierania do prawdy z różnych perspektyw, niestety gorzej z przekonującą prezentacją. Tytuł mówi o fatalnym kłamstwie, ale nie ono wiedzie prym, a prawda, widziana oczami kluczowych postaci. Dlatego bardziej odpowiada mi oryginalny tytuł mówiący o trzech kobietach.

Valerie Heogh podaje sylwetki głównych bohaterek ciekawej i intrygującej oprawie, każdy wyróżnia się czymś szczególnym, właściwym tylko jej. Szkoda, że koncentruje się jedynie na cechach osobowości związanych bezpośrednio z tajemnicami. Daje więcej nawiązań do spożywanych posiłków niż naprawdę głębokich emocji kobiet. Gdyby nie ograniczać się do wąskich ram, a rozbudować portrety postaci, powstałby atrakcyjny materiał do interpretacji, teraz trudno uwierzyć w motywy i uzasadnić decyzje. Thriller zaliczam do obyczajowych, nie psychologicznych.

Bardzo odpowiada mi pogoń za przyczynami i impulsami, skutkami i konsekwencjami, różnymi scenariuszami tych samych źródeł i wyzwalaczy. Zabawę psuje spora przewidywalność biegu zdarzeń, chociaż kłamstwa mnożą się w szybkim tempie, to ich wyłanianie się na powierzchnię w wielu sytuacjach nie jest zaskoczeniem. Nie można odmówić efektownie nakręcającej się spirali dramatycznych pomyłek, błędnych osądów, fałszywych zapewnień i perfidnych manipulacji. Autorka podąża frapującym tropem naciągania wyobrażeń do rzeczywistości, definicji kłamstwa z ujęcia zmienności wagi, oswobodzenia prawdy w imię oczyszczenia z wyrzutów sumienia. Czy prawda faktycznie wyzwala od poczucia winy i rozbicia emocjonalnego, a może to dwulicowa skrucha i sztuczny żal? Dlaczego czasem lepiej trzymać ją w mrocznej strefie zapomnienia, niż łagodzić swój ból zadając go innym? Kiedy ujawniona prawda staje się narzędziem przestępstwa?

Beth, studentka kryminologii, Joanne, studentka komunikacji społecznej i socjologii, oraz Megan, studentka prawa, tworzą grupę wsparcia i sympatii. Intensywnie reagują na wstrząsający incydent, który przydarza się jednej z nich. Nie zdają sobie sprawy, że pomimo decyzji pozostawienia go w cieniu i zapomnieniu, naznacza on traumą następnych dwadzieścia lat ich życia. Co więcej, kiedy do głosu dochodzą niepokojące brzmienia przeszłości, wszystkie filary teraźniejszości zaczynają się kruszyć. Kobiety podejmują walkę, ale czy na pewno z zewnętrznym światem? Choć fabuła opiera się na więzach przyjaźni między bohaterkami, to nie odczuwam szczególnych właściwości bliskości między kobietami, czy poczucia wspólnoty. Zastanawiam się, czy celowo nie podważa się źródeł przyjaźni, która wydaje się mieć jednostronny wymiar, naciągane poczucie bycia razem, a nawet zupełny brak znajomości pozostałych. Plus za zakończenie, lubię, kiedy typuję coś we właściwym stylu, jednak okazuje się, że nie idę we właściwym kierunku.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller obyczajowy, 300 stron, premiera 24.03.2021 (2020), tłumaczenie Katarzyna Bieńkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.