Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Silverberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Silverberg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2022

PAN CIEMNOŚCI

ROBERT SILVERBERG

„Całe nasze życie zmienić się może między jedną chwilą a następną, podczas gdy my w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy!”

Długo czekałam aż ogarnie mnie odpowiedni nastrój do zagłębiania się w książkę. Nie chciałam psuć czytelniczej zabawy niepewnością wpasowania się, ale podejść maksymalnie przygotowana do niezwykłej przygody, a właściwie wypełnionego po brzegi worka przygód. I słusznie zrobiłam. Kiedy poczułam zew wejścia w szesnastowieczną żeglarską atmosferę, podsycaną magią niewiadomej i nieznanej natury, trafiłam na klejnot literacki, fantastycznie oszlifowany kamień intensywnych przeżyć głównego bohatera i mnie jako czytelnika. Cudownie było zatracić się w nastroju podobnym do tego, jaki ogarniał mnie w dzieciństwie, kiedy chwyciłam za książki chociażby Juliusza Verne'a. 

W „Panu Ciemności” czułam podobny dreszcz emocji, zaciekawienia i obserwacji. To nie tylko śledzenie barwnego i intrygującego scenariusza zdarzeń, korsarskich przygód, lecz również wchodzenie w zderzenie dwóch światów, a nawet więcej, bo trzech. Jednego związanego z tubulczym afrykańskim życiem, drugiego powiązanego z portugalskim, hiszpańskim i angielskim kolonializmem, zaś trzeciego z perspektywy dzisiejszego postrzegania historii. I jak w którymś momencie mówił Andrew Battel, kluczowa postać powieści, istnieją podróże dalekie i podróże w głąb siebie, zatem także podróże na falach dziejów cywilizacji i ludzkiej natury pchanej wiatrem przeznaczenia. Płynięcie nurtem życia z przystankami na wyspach, które wydają się być źródłem zmartwień i trosk, mniej lub bardziej znanych i wyobrażonych, także nieznanych egzotycznych lądów, opisywanych przez nielicznych we wspomnieniach i legendach. I przychodzi czas, kiedy trzeba zmienić kurs, za sprawą przypadku i okoliczności, lub wewnętrznej potrzeby niesionej pragnieniami i marzeniami. Nie ma słusznej drogi, każda jest właściwa na swój sposób. Czasem trzeba szacować szanse przeżycia, kalkulować wśród marnych alternatyw, dokonywać wyboru mniejszego koszmaru zła, by kiedy indziej zdać się na upór, wytrwałość, determinację i siłę wiary. Definicja wolności zdaje się być czymś szalenie subiektywnym, często zmieniającym się pod wpływem czasu, miejsca i sytuacji. Dwadzieścia lat niewoli można różnie spożytkować, stawić czoła niebezpieczeństwom, nie dać zasnąć wspomnieniom, wytrwać w postanowieniach, nie wyrzec się wiary, albo zdać się na mrzonki, pielęgnować złudzenia, wypierać każdy dzień życia. 

Robert Silverberg prowadził fantastycznym stylem narracji, opisowym przedstawianiem fabuły, z naciskiem na pamiętnikarski styl, historyczny rys i i dreszczowe elementy. Każdy z elementów zgrabnie i sugestywnie przechodził w drugi, silnie trzymał się linii głównej i nie uciekał od szczegółowej relacji. Książka rewelacyjnie wypełniła weekend, czułam moc oddziaływania na wyobraźnię, wchodzenia w pokręcony los bohatera, rzeczywistość trudną do zrozumienia, a jednak szalenie familiarną od strony natury człowieka. Znakomite wykorzystanie prawdziwej historycznej postaci i ogólnych zarysów świadectwa istnienia do stworzenia zajmującej i atrakcyjnej opowieści. Co tak naprawdę definiuje ludzkie życie? Czy udaje się zdać egzamin, przed jakim stawia nas przeznaczenie? Dokąd prowadzą najskrytsze marzenia? Zerknij też na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Roberta Silverberga przedstawionymi na Bookendorfinie ("Umierając, żyjemy", "Szaleństwo Cthulhu", "Skrzydła nocy").

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 758 stron, premiera 24.08.2022 (1983), tłumaczenie Krzysztof Sokołowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 24 stycznia 2022

UMIERAJĄC, ŻYJEMY

[PRZEDPREMIEROWO]

ROBERT SILVERBERG

"Ten, kto podgląda, może ujrzeć swoje zmartwienie."

Im głębiej wchodziłam w książkę, tym bardziej wciągałam się, dawała więcej pożywki do zajmujących rozmyślań. Powstała pół wieku temu a miałam wrażenie jakby napisano ją niedawno. Klasyka, która atrakcyjnie przyciągała, poruszała aspekty zdolności umysłu nadal pozostających w sferze nieosiągalnej dla przeciętnego człowieka. Czytanie w myślach ludzi tylko pozornie wydawało się czymś szalenie interesującym, co mogłoby ułatwiać życie, prowadzić ku poznaniu prawdy, wyprzedzać zdarzenia, nawiązywać pogłębione relacje. Gdybyśmy wszyscy zostali obdarzeni tym darem, ludzkość natychmiast opanowałby trudny do zapanowania chaos, zniknęłyby bariery utrzymujące indywidualne tajemnice w cieniu, egzystencja straciłaby mentalną niejednoznaczność, coś, co lubimy odkrywać u innych.

Czterdziestoletni David Seliga od dziecka potrafił wnikać w najgłębsze pokłady umysłu innych, odczytywać zakulisowe myśli, docierać tam, gdzie nawet sam właściciel nie do końca sobie uświadamiał. Szybko nauczył się czerpać korzyści z nadzwyczajnych umiejętności, kiedyś w ramach szkolnego przetrwania, później relacji z rodzicami, siostrą, kobietami i przyjaciółmi, a także sposobu zarobkowania, pisania prac naukowych za studentów. Jednak zaglądanie w to, co sobie wyobrażają i przeżywają inni, zamiast zacieśniania więzi prowadziło do skrajnego poczucia odosobnienia i bolesnej samotności. Nieustanna inwigilacja, którą szalenie trudno było wyłączyć, przekleństwo dotykającego tylko jego, wywoływało skrajne odczucia i niecodzienne zachowania. Z jednej strony ból i cierpienie związane z wyjątkową indywidualnością, z drugiej wykorzystywanie jej do manipulacyjnego szpiegostwa. Akceptacja mieszała się z odrzuceniem, wiedza ze wstydem, wyjaśnienie z pustką wątpliwości, pożądane widzenie rzeczy i wydarzeń w kontraście do stanu faktycznego.

Zaangażowałam się w obserwację stylu i wartości życia Davida. Ekstremalna odmienność na poziomie mentalnym, brak zrozumienia przez innych, ale i też przez samego siebie. Przeniesienie oczekiwań wobec szczęścia i spełnienia na boczny tor, sięganie do intensywnych doznań erotycznych, elektryzującego poczucia kontaktu jako substytutu prawdziwości i autentyczności. Miotanie się między dwoma światami, wyrażanym oficjalnie i chowającym się za myślami stojącymi w sprzeczności do deklarowanych wyzwań i mowy ciała. Robert Silverberg nie sięgał po efektowne incydenty, sztucznie ubarwiające historię, snuł opowieść bazując na prostej narracji, lecz niewątpliwie z inteligentnym podtekstem. Liczyła się interpretacja emocji dokonywana przez czytelnika, utożsamianie się z kluczową postacią, wchodzenie w doświadczenia z innej niż zazwyczaj perspektywy. Kiedy strata stała się niespodzianką, błogosławieństwem, wyzwoleniem i wolnością? Co bardziej definiowało życie, jednostkowa odrębność czy społeczne relacje?

Inne tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Koniec dzieciństwa", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek". Inna książka tego autora "Skrzydła nocy", oraz udział w antologii "Szaleństwo Cthulhu".

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 264 strony, premiera 25.01.2022 (1972), tłumaczenie Maria Korusiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

SKRZYDŁA NOCY Robert Silverberg

"Co dla jednych jest martwym rytuałem, dla innych stanowi treść życia."

Piękna, nastrojowa, kładąca nacisk na uczucia i refleksje jednostki, przygoda czytelnicza. Nie ma w niej spektakularnych wydarzeń, zaskakujących zwrotów akcji, tajemniczych postaci czy złożonych opisów rzeczywistości. A jednak przeżywa się ją z zainteresowaniem i zaangażowaniem. Przyjemnie i sympatycznie zagłębiamy się w treść książki, intrygująca fabuła jakby sama wpasowywała się w nastrój czytelnika. I choć przedstawia świat z odległej przyszłości, to łatwo łapie się z autorem wspólny rytm szybowania wyobraźnią. Frapująco przyglądamy się proponowanemu wariantowi przewidywanego pojutrza ludzkości, charakterystyce cywilizacji, funkcjonującym systemom wartości, modelom społecznym i osiągnięciom naukowym. Ziemia za czterdzieści tysięcy lat, wkraczająca w czwarty cykl historii, pokonana i upokorzona planeta.

Śledzimy losy głównego bohatera, odnajdujemy się w realiach współczesnych mu czasów, równocześnie dociekliwie i wnikliwie patrzymy na dawno upadłe imperia, ruiny ich świetności, pozostałości działalności i realizowanych wizji. Ludzie rejestrujący informacje i wpływający na środowisko, spotykający inteligentne formy życia z dalekich planet, handlujący z wszystkimi światami, ale też stwarzający podludzi i nadzwierzęta, zmieniający prawa przyrody, niszczący środowisko, rujnujący dorobek przeszłych pokoleń, z zadufaniem i pogardą odnoszący się do pozornie niżej od nich rozwiniętych ras galaktycznych, nieprzemyślanymi i aroganckimi czynami pozwalający uzależnić się finansowo od najpotężniejszych obcych w kosmosie. Społeczeństwo oparte na sztywnej strukturze ponad stu gildii, przykładowo strażnicy, obrońcy, dominatorzy, pielgrzymi, latacze, rejestratorzy, pamiętający, ale i ci spoza gildii, jak partacze, odmieńcy, potwory teratogenezy. Lepsi i gorsi, cieszący się prawami, jak i ich pozbawieni, osadzeni bezpiecznie w społeczeństwie i ci z niego pogardliwie wykluczeni.

Kluczowa postać powieści, której prawa gildii nie zezwalają na ujawnienie imienia, należy do strażników. Wraz z towarzyszami przemierza planetę w poszukiwaniu odznak zagrożenia ze strony zewnętrznego świata, niepokojących sygnałów z kosmosu wskazujących na zamiar zaatakowania Ziemian. Pod wpływem pewnych wydarzeń i moralnych dylematów, zaczyna mocno interesować się przeszłością ludzkości, dociekać źródeł i przyczyn możliwej inwazji wrogów ludzkości, pielgrzymować w poszukiwaniu wiedzy, prawdy, odkupienia, oczyszczenia sumienia, zrzucenia ciężaru grzechu. W pełni satysfakcjonujące zakończenie powieści, doceniamy jak wszystkie części, wątki i elementy zgodnie wybrzmiewają w finalnej odsłonie. Interesująca propozycja czytelnicza, napisana w urokliwy sposób, potrafiąca porwać czytelnika, bazująca na atrakcyjnym pomyśle fabuły, przedstawiająca przekonujące i różnorodne postaci, mające wiele ciekawego do przekazania, skłaniające do przemyśleń i odniesienia się do uniwersalnych prawd.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 220 stron, premiera 26.05.2017 (1968), tłumaczenie Krzysztof Sokołowski
Książkę "Skrzydła nocy" zgarnęłam z półki "nowości". :)