Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2026

TOM LAKE

ANN PATCHETT

„To było tak, jakbym była liściem w rzece. Wpadłam do niej i mnie poniosła.”

Kolejny raz potwierdza się, że książki napisane przez Ann Patchett szalenie mi pasują, są szyte na miarę mojej czytelniczej wrażliwości, refleksyjnych potrzeb i pięknych obrazów. Wprowadzają w wyjątkowy nastrój, nostalgiczny, melancholijny, romantyczny, a nawet liryczny ze szczyptą łagodnej magiczności. Często prezentują styczne powiązane z realnym życiem, losami i emocjami bohaterów zbliżonymi do moich. „Belcanto”, „Dom Holendrów”, a teraz także „Tom Lake” imponują pod wieloma względami. Autorka potrafi wspaniale łączyć to, co na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłe i naturalne, z tym, co po bliższym wglądzie nabiera cech wyjątkowości i ponadczasowości, dopełnia się wzajemnie i tworzy coś ponad, niezwykłego i potężnego w wydźwięku. Cudownie łączy literaturę z innym gałęziami sztuki, a w przypadku „Toma Lake”, szeroko rozumianą sztuką sadownictwa przeplatająca się ze sztuką teatralną. Niemal fizycznie dotykam czereśniowych drzew, zbieram owoce, nasycam zapachem przyrody.

Autorka z ogromnym wyczuciem, wysoką estetyką, doskonałą równowagą, przecina linie życia kilku osób w dramatycznym wydarzeniu. Subtelnie i łagodnie dotyka człowieczeństwa, pulsu egzystencji, pozornie zwykłych i skrajnych emocji. Zanurza w przeszłość kobiety, fragment po fragmencie ukazuje przebieg tego, co doprowadziło do obecnej sytuacji. Z zaangażowaniem słucha się opowieści, przeplatanej z teraźniejszością, spogląda na wszystko z perspektywy czasu. Obecność trzech córek nadaje szczególny wymiar historii. Pojawia się wiele motywów wychowawczych, nauki życia, dzielenia się doświadczeniami, ale również spojrzenia na małżeństwo. Odkrywane są nie tyle tajemnice, co niewiadome sympatycznie przyciągające. Widać jak bardzo różni się sceniczna obecność od faktycznej gry w życiu. Kiedy rzeczywistość skojarzona jest z czereśniami i jabłoniami, brzoskwiniami i gruszami, słodkie smaki mieszają się z cierpkimi, ale i tak do głosu dochodzą ciepłe kolory. Czy pierwsza miłość pozostaje w sercu na zawsze? Jak zmieniamy definicję miłości w miarę upływu lat? Dokąd zabierają nas na ścieżce życia popełnione błędy i niewykorzystane szanse? W jakim stopniu stają się cennymi lekcjami prowadzącymi do dowiedzenia się, kim jesteśmy, do czego dążymy, jakie mamy marzenia, czy dajemy im rozwinąć skrzydła? I zastanawiająca myśl, jak wiele z naszych opowieści o sobie wyciągają młodsze pokolenia? Jak wiele jest wariantów określania własnej tożsamości?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 334 strony, premiera 22.11.2023, tłumaczenie Anna Gralak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 18 grudnia 2025

WYPRAWY NIEDALEKIE. KRAKÓW I OKOLICE

PAWEŁ GAIK

"Jednodniowa wycieczka to flirt z podróżowaniem, intensywny i ekscytujący, ale bez zobowiązań… oferuje mikroprzyjemności, które zmieniają się w makrowspomnienia.”

Niedawno prezentowałam książkę „Nad wodę”, proponującą pięćdziesiąt wypraw nad wodę i do lasu z Warszawy, teraz chętnie dzielę się wrażeniami z poznania „Wypraw niedalekich”, czyli pięćdziesięciu pięciu niebanalnych pomysłów na jednodniowe wycieczki. Paweł Gaik ceni odpoczynek w naturalnym rytmie przyrody, niespiesznym celebrowaniu odwiedzanych miejsc, dostrzeganiem atrakcyjności w szczegółach. Proponuje różnorodne typy mikrowypraw. Każdy znajduje coś dla siebie, w miarę możliwości czasowych, kondycji fizycznej, pór roku i zakresu zainteresowań. Korzyści z krótkich wycieczek ogromne. Intensywny charakter i wielki pakunek ekscytacji znakomicie przekładają się na pobudzenie organizmu, odświeżenie umysłu i odzyskanie energii. Małe podróże pozwalają spojrzeć na świat z nowej perspektywy, często nawet bardziej docenić to, co blisko nas, dostrzec piękno, a nawet wysunąć na czołówkę w pozytywnym odbiorze rodzimy kraj w porównaniu z innymi. Autor proponuje oderwanie od codzienności w aktywnym trybie poznawania atrakcji w pobliżu. Epicentrum to Kraków, dwanaście propozycji spojrzenia na miasto z bliska, zaś zewnętrzny krąg, wymagający dojazdu mieszczącego się do godziny jazy, obejmuje dwadzieścia ciekawych penetracji różnych miejsc, a jeśli możemy sobie pozwolić na dwugodzinny dojazd, do zaliczenia mamy dwadzieścia trzy wersje mikroturystyczne. Miejsca, o których pozornie wiemy wszystko, potrafią zaskoczyć. 

Warto pozwolić sobie na przyrodniczą podróż przez kontynenty za minimalną opłatę. Poddać się zielonemu resetowi. Nawiązać bezpośredni kontakt z naturą. Zachwycać się krajobrazami. Wejść na górskie szlaki. Przemierzać nad powierzchnią mokradeł. Dotrzeć do raju grzybiarzy. Odbyć spacer brzegiem rzeki. Odebrać magię podziemi. Poczuć pod nogami imponujący obszar lotnych piasków. Odnaleźć miejsce duchowego wyciszenia. Usłyszeć muzykę natury. Dotknąć ducha historii. Wpaść w sidła legend. Ulec opowieściom miasteczek. Podziwiać przykłady architektury. Zajrzeć w okno przemysłowych osiągnięć. Każdy pomysł na jednodniową wyprawę dostarcza mnóstwo ciekawych informacji i użytecznych wskazówek, a przy tym zdjęciowych dowodów. Łatwo je zaplanować i zrealizować, kiedy wiemy o potrzebnym czasie, możliwym dojeździe i towarzyszeniu psa, usytuowaniu parkingów i punktów gastronomicznych. Doceniam kolorowe plany z trasą i punktami odwiedzin. Wiele podróży na mini skalę już zaliczyłam, ale kilkanaście czeka na odkrycie, czuję się zainspirowana przez przewodnik, by szybko zabrać się za nie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura podróżnicza, 284 stron, premiera 23.04.2025 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literavova.

środa, 17 grudnia 2025

NAD WODĘ

MIKROWYPRAWY Z WARSZAWY

MONIKA MASALSKA, SEWERYN MASALSKI

"Darujemy sobie zamki, dwory i modernistyczne wille i porywamy was w mazowiecką przyrodę – nad wodę i do lasu.”

Lubię chwytać za książki powstałe na bazie własnych doświadczeń i przeżyć, a bogactwo turystycznych wrażeń zapisane jest w słowach. Czytam przewodniki, ale i mniejsze formy ich odmian, tematycznie sięgające daleko od Polski i koncentrujące się na pięknie naszego kraju. Ponieważ uczestnictwo w wycieczkach na wielką skalę jest obecnie dla mnie wykluczone, mam nadzieję, że tylko na jakiś czas i powrócę do pasji, chętnie korzystam z radości podróżowania za pośrednictwem książek na inne kontynenty i do innych krajów, ale także w ramach wybranych polskich regionów, województw, a nawet samych miast i obrzeży. Kiedy wpadł mi w rękę tytuł „Nad wodę”, liczyłam, że spodoba mi się, da inną perspektywę poznanych miejsc, zainspiruje do odwiedzenia nowych. Przychylnie ją odebrałam, otrzymałam atrakcyjne propozycje małej turystyki, info o wybranych destynacjach, bogate wrażenia autorów z pobytu, sporo ciekawostek. Siedem mikrowypraw w Warszawie, dwadzieścia siedem do godziny jazdy ze stolicy, czternaście do dwóch godzin i dwie do trzech. Uwzględniały potrzeby pięcioosobowej rodziny, wymagania dorosłych i dzieci w różnym wieku, aby bezpiecznie i radośnie spędzić czas na świeżym powietrzu wśród zieleni i wody.

Doceniłam przyjazny styl narracji, entuzjazm wobec fizycznej aktywności, fascynację przyrodą, nawet najmniejszym elementem, co bardzo podkręcało chęć zobaczenia wszystkiego na własne oczy. Nie ma znaczenia pora roku, dla pasjonatów eksploracji środowiska naturalnego, pobytu nad wodą i w lesie, każdy dzień spędzony w towarzystwie i z bliską relacją z naturą, znakomicie odstresowuje, dodaje pozytywnej energii i na długo ładuje akumulatory. Jeżeli tylko czuje się taką potrzebę, albo na stałe wpisana jest w kalendarium turystycznym, łatwo i szybko jest zaplanować trasę i ścieżki łączności z przyrodą. Im częściej człowiek się w to angażuje, tym więcej pojawia się wprawy i przyjemności. „Nad wodą” bardzo dobrze wpisuje się w nurt korzystania z wolnego czasu nawet w niewielkim rozmiarze, w sam raz na pojedynczy dzień. Książka szczegółowo przygotowana od strony merytorycznej, zakresu informacji, całościowej oprawy graficznej i dla pojedynczych wycieczek, wyróżnienia najważniejszego. Rozdziały posiadają plan z zaznaczoną trasą i punktami odwiedzin, dane o czasie wypoczynku, sposobach dojazdu, usytuowaniu parkingu, dostępności gastronomii, pobytu z psem, ewentualnych utrudnieniach wobec wózków i wymaganiach w terenie. Monika Masalska i Seweryn Masalski odbyli mnóstwo mikrowypraw, doskonale wiedzą, co warto zobaczyć i jak się do tego przygotować, dzielą się tą wiedzą z czytelnikami, a czynią to w sposób przejrzysty i atrakcyjny, zwłaszcza, że wsparty zdjęciami inspirującymi do poznania mazowieckiej przyrody.


5/6 - koniecznie przeczytaj
przewodnik, 304 strony, premiera 23.04.2025tłumaczenie, ilustracje
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

czwartek, 16 stycznia 2025

JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA ABEDA SALAMY

NATHAN THRALL

„Izrael nigdy nie cofnie się do granic sprzed 1967 roku, mimo że wchłonął siedemdziesiąt osiem procent obszaru historycznej Palestyny.”

Kolejny głos w relacjonowaniu konfliktu między Izraelem a Palestyną, tym razem z perspektywy tej ostatniej. Nathan Thrall nie ukrywa w reportażu sympatii wobec słabszej strony, podaje wiele przykładów nadużyć władzy i przemocy silniejszej, ukazuje życie zwykłych ludzi bazujące na strachu i niepewności każdego kroku, wszechobecne poczucie niebezpieczeństwa i znaczącego ograniczania wolności. 

Izrael bezpardonowo, wręcz oficjalnie, przejmuje palestyńskie ziemie, odcina Palestyńczyków od metropolii Jerozolimy, odmawia podstawowych praw obywatelskich, oznacza kolorami grupy ludzi, wprowadza godziny policyjne, przetrzymuje bez procesu w więzieniu, buduje betonowe bariery separacyjne otaczające miasto, wykorzystuje punkty kontrolne do przepływu ludzi. Stale pogarsza się sytuacja Palestyńczyków, mają ograniczone możliwości poruszania się, zdobywania pracy, edukacji, opieki zdrowotnej, a nawet żywności. Książka ukazuje racje jednej strony, ale w przypadku tak mocno zintensyfikowanych, pełnych terroru, złożonych i długotrwałych konfliktów, warto przysłuchiwać się obu stronom, nie zdawać się tylko na oficjalne przekazy medialne, często fałszowane ze względu na poprawność polityczną i interesy ekonomiczne.

Podoba mi się forma pomysłu na przedstawienie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, uwarunkowań historycznych, buntów i powstań, a także ich tłamszenia i stosowania metody wykluczenia. Nathan Thrall opowiada wrażeniami i przeżyciami rodziny Abeda Salamy to, co tragicznego przytrafiło się jego rodzinie. Wypadek przedszkolnego autokaru, w którym śmierć poniósł między innymi Milada, młodszy syn Abeda. Niezwykle wzruszająca i chwytająca za serce historia, tym bardziej, że wydarzyła się naprawdę, w lutym dwa tysiące dwunastego roku, na Zachodnim Brzegu, na obrzeżach Jerozolimy. Godzina po godzinie, w rekonstrukcyjnym stylu, obserwujemy starania ojca w dotarciu do dziecka, dowiedzenia się czegoś o jego losie, upewnienia się, że wyszedł cało z wypadku autobusu z ciężarówką. 

Obrazy ratowania dzieci i nauczycieli z płonącego pojazdu mocno oddziałują na wyobraźnię i serce. Fakty z życia świadków i uczestników udzielających pomoc dają szerszy wgląd w okoliczności, przyczyny i skutki zachowań ludzi. Niejasności wobec działania izraelskich służb ratowniczych podgrzewają atmosferę. A późniejsze wypowiedzi izraelskich nastolatków daleko odbiegają od humanizmu i człowieczeństwa. Warto przyjrzeć się bliżej sytuacji mieszkańców Anaty, miasta oddzielonego murem od obozu dla uchodźców Szu’afat, częściowo zaanektowanego przez Izrael. Książce przyznano nagrodę Pulitzera w 2024 roku.

4/6 – warto przeczytać
literatura faktu, reportaż, 330 stron, premiera 19.06.2024 (2023), tłumaczenie Monika Bukowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

czwartek, 9 stycznia 2025

ŚMIERĆ NA WENECJI

PROFESOROWA SZCZUPACZYŃSKA ZOFIA tom 5

MARYLA SZYMICZKOWA (Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński)

„...ta sprawa była trudniejsza niż inne: raz po raz przypływał do niej jakiś element układanki, który po chwili tonął lub puszczał farbę i okazywał się zupełnie czymś innym.”

Przygoda czytelnicza wciągnęła, wpasowała się w ulubione klimaty, podążała w zgodzie z oczekiwaniami, za mało usatysfakcjonowała finałową odsłoną, ale było jak najbardziej na plus. Zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie poznałam poprzednich tomów serii, przecież właśnie takich kryminalnych powieści z retro obliczem poszukuję. Zatem ucieszyło mnie, że cztery odsłony niezwykłego detektywistycznego zapału profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej czekają na poznanie, chętnie doprowadzę do spotkania z nimi.

Kraków tysiąc dziewięćset trzeciego roku, wielka powódź zalewająca place, ulice i domy, oraz dwa utonięcia w osobliwych okolicznościach. Przeniesienie w czasie za sprawą rewelacyjnie oddanych szczegółów ówczesnej epoki, historii, obyczajów, nastrojów i miejsc. Dwutorowo prowadzona intryga ciekawie rozwijała się. Nie brakowało dynamicznego tempa i umiejętnego podsycania zainteresowania, ale liczyłam na większe pogmatwanie i mniejszą przewidywalność. Dwa zabójstwa praktycznie na jednej ulicy, w odstępie dnia, mogły mieć wspólną nić lub nie łączyć się. Różnorodne tropy, barwne drugoplanowe postaci, zaskakujące obroty spraw, główna bohaterka niestrudzona w odkrywaniu prawdy. Mnożące się tajemnice, zagadkowe motywy, sprytne posunięcia mordercy. A i szczypta humoru ubarwiająca sceny.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 350 stron, premiera 06.11.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

niedziela, 15 grudnia 2024

ŁOBUZIARY

NAJFAJNIEJSZE BOHATERKI LITERACKIE

SYLWIA CHUTNIK

„Cały sens życia tkwi w posuwaniu się naprzód.”
Matylda Wormwood („Matylda” Roalda Dahla)

Książka sprawdzi się jako udany prezent dla młodych czytelników, nie tylko dziewcząt, chociaż bardziej, ale również chłopców. Swoją drogą, ciekawie byłoby zapoznać się z tytułem, już nie w młodym kobiecym wydaniu a w młodym męskim odpowiedniku. Sylwia Chutnik ciekawie podeszła do konstrukcji książki, prezentacji niepokornych literackich bohaterek. Umożliwiła ich ogólne poznanie i zachęciła do chwytania książek, w których mamy okazję spotkać się z nimi na dłużej. 

Przybliżała pochodzenie literackie dziewcząt, ich niesamowite przygody, przesłania jakimi kierują się w życiu. Przytaczała fragmenty ich wypowiedzi odzwierciedlające podejście do bycia sobą i świata zewnętrznego. Charakteryzowała osobowości, wyróżniające cechy pozwalające na autentyczne przeżywanie zdarzeń, oddawanie się różnorodnym pasjom, nabieranie pewności w byciu niezależną od oczekiwań innych. Wyróżniki na pierwszy rzut oka niekorzystne, a jednak w dłuższym czasie stające się siłą napędową przebojowości, odwagi, kreatywności, podążania za ciekawością świata, samodzielnego i krytycznego myślenia, uwolnienia od stereotypów.

Każdą prezentację bohaterki kończyła strona z zachętą do wejścia w jej skórę, postawienia się na jej miejscu, wraz z propozycją zadania to ułatwiającego, w celu lepszego zrozumienia cennych przesłań i rozmaitych stylów określania siebie. Publikacja bogata w atrakcyjną oprawę graficzną, kolorowe ilustracje, wyróżniające się tło, wyróżnione cytaty. „Łobuziary” wiele zaoferowały, od strony czystej przyjemności czytania, podchwytywania wartościowych komunikatów, inspirowania zmian na lepsze i pracy nad sobą. Miałam wrażenie, że i ja, jako dorosły odbiorca, wyniosłam nie tylko przyjemność poznawania, ale także zachętę do zastanowienia się nad tym, co jeszcze uwiera mnie w wyrażaniu siebie, i podjęcia próby eliminacji tego. Zapragnęłam poznać kilka z przywołanych bohaterek, z którymi dotychczas nie spotkałam się, a wydają się interesujące.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 202 strony, wiek 8+, premiera 04.11.2024
twarda okładka, format 15,5cm x 23,5cm, ilustracje Ola Szmida
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

piątek, 8 listopada 2024

DUNGEONS&DRAGONS. UCZTA BOHATERÓW

OFICJALNA KSIĄŻKA KUCHARSKA

KYLE NEWMAN, JON PETERSON, MICHAEL WITWER

„Wejdźcie, poszukiwacze przygód, do karczmy Pod Zielonym Smokiem. Tu trzeba mieć oczy dookoła głowy, nie wychylać się i zważać na słowa. Alkohole mamy mocne, a przekąski… zjadliwe.”

Z mega udanym pomysłem, szczególną starannością, ogromną dbałością o klimat gry D&D, przygotowana publikacja. Osiemdziesiąt przepisów atrakcyjnie ulokowanych w bogatej i ciekawej oprawie graficznej. Czytelnika natychmiast ogarnia wrażenie, że wchodzi w przyciągający świat fantasy, przyjemnie podkręca swoją wyobraźnię, rozbudza zmysły wzroku i smaku. Fani lochów i smoków z pewnością z entuzjazmem przyjmują przemieszczanie się po książce, ale i dla osoby nieznającej gry również sprawia ona wiele frajdy. 

Prezentowane kuchenne receptury dla ludzi, elfów, krasnoludów i niziołków, nietypowe konfiguracje smakowe, eliksiry i napitki, są mocno osadzone w rzeczywistości Dungeons&Dragons. Od pierwszych stron zachwycają. Docenia się, że w większości cechują się prostotą, łatwością, szybkością wykonania i uniwersalnością. Każdy sobie z nimi poradzi i dowie się czegoś nowego o łączeniu składników, które notabene można dowolnie podmieniać. Nieskończona mnogość możliwości scenariusza i lokalizacji gry przenosi się na wielość wersji przepisów. A jeśli połączy się kulinarną przygodę z udziałem w grze, to tym bardziej uczestnicy rozrywki na tym korzystają. 

Do potraw wkradają się elementy z różnych zakątków wieloświata. Świetną zabawę zapewnia podchwytywanie nawiązań do gry i odkrywanie skojarzeń podczas magicznego gotowania i pieczenia. Książka kucharska zawiera zasady, porady, ciekawostki, przydatny do wyszukiwania haseł indeks. „Uczta bohaterów” to znakomity pomysł na pełnowartościowy prezent, wyjątkowo bogato okraszona oprawa, sycząca treść, pożywne posiłki, krzepiące napoje, wzmacniające wyobraźnię receptury na pierwszorzędną rozrywkę. Obecnie skupiam się na przepisach krasnoludów i niziołków, ale i elfie wersje kulinarnych uczt bardzo mnie przyciągają, zanosi się, że z czasem wypróbuję wszystkie osiemdziesiąt.

5.5/6 - koniecznie uwzględnij w kulinarnych i rozrywkowych planach
kulinaria, gra, 214 stron, premiera 23.10.2024 (2020)
przepisy Adam Ried, zdjęcia Ray Katchatorian, tłumaczenie Marek Starosta
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

wtorek, 4 czerwca 2024

NA KONIEC ŚWIATA

PRZYPRAWY, KTÓRE ZMIENIŁY HISTORIĘ

THOMAS REINERTSEN BERG

„Budowa imperium może się zacząć od takiego mniej więcej przypadku: wiatr znosi dwunastu brytyjskich marynarzy i kilku kupców na małą wyspę gęsto zarośniętą muszkatołowcami...”

Przyznam, że nie spodziewałam się, że książka dostarczy tak wiele satysfakcji, radości i wiedzy. Z ogromnym zaciekawieniem zagłębiałam się w treść. Wiele informacji znałam wcześniej, ale większość stanowiła dla mnie nowość. To nie tylko kompendium wtajemniczenia w krążenie przypraw po świecie, ale też ogrom ciekawostek, bliskich skojarzeń, fragmentów historii. Niewątpliwie przyprawy zmieniły oblicze świata w ludzkiej ocenie, znacząco wpłynęły na dzieje naszego gatunku, przyczyniły się do nawiązania globalnych handlowych więzi, stały się przyczyną wielu krwawych konfliktów, były źródłem ogromnych poświęceń w imię ich zdobycia i bogactwa z nim powiązanego. Historie z nimi powiązane wciągają niesamowicie.

Thomas Reinertsen koncentrował się na głównych drogocennych wonnościach, do których należą imbir, cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa, goździki i pieprz. Poświęcał im wiele miejsca w publikacji, wciągająco opowiadał o ulepszaczach jedzenia, dla których ludzkość gotowa była przemierzać kontynenty. Niektóre z przypraw zdobyć można było tylko w jednym miejscu, regionie i państwie. Uprawy innych zajmowały większy obszar, ale kwintesencja smaku charakterystyczna była dla położenia geograficznego. Autor opisywał indywidualny wygląd przypraw, indywidualne smaki, rdzenne miejsca, lecznicze właściwości, powiązania z legendami, opowieściami, religiami, osobami i wydarzeniami, oraz wpływ na ekskluzywność potraw, status społeczny i prestiż władzy. Przytaczał fragmenty literatury, pieśni i wypowiedzi traktujące o poprawiaczach smaku dań. Zaimponowało mi bogactwo różnorodnych form opisu i zobrazowania przypraw. Fenomenalnie dobrana i opracowana oprawa graficzna. Zdjęcia, ilustracje, ryciny, miedzioryty, mapy i obrazy, z dalekich i bliskich czasów, jako świadectwa mocy i magii oddziaływania przypraw na człowieka, pragnienia ich posiadania, gotowości do wyścigu o zdobycie, a nawet bezpośrednich walk. Zadziwiające, jak wiele zmian doszło w biegu historii przez uzyskanie dostępu do drogocennych wonności, pożądanych afrodyzjaków, leczniczych składników, świadectw dobrobytu.

Książka cechowała się nie tylko zajmującym tekstem, przyjemną dla oka grafiką, uszczegółowioną wiedzą, ale także logicznym podziałem na rozdziały, przyjazną narracją i możliwością zajrzenia w różne miejsca na ziemskich globie. Przygoda czytelnicza zdecydowanie warta poznania, w wolnych chwilach, rozdział za rozdziałem lub w dowolnej kolejności, na chybił trafił albo kierując się przyprawowymi preferencjami. Jakie historyczne incydenty, strefy klimatyczne, niezwykłe wyprawy morskie, imponujące miasta portowe, rozległe sieci handlowe, kryły się za wonnymi składnikami współczesnych potraw? Rozglądam się za innym tytułem Thomasa Reinertsena również zapowiadającym się na pasjonującą lekturę, czyli „Teatr świata. Mapy, które tworzą historię”.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, 408 stron, premiera 22.11.2023 (2021), tłumaczenie Maria Gołębiewska-Bijak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

sobota, 27 kwietnia 2024

ŚWIATŁOŚĆ W SIERPNIU

WILLIAM FAULKNER

„Pamięć wierzy, zanim umysł sobie przypomni. Wierzy dłużej, niż pamięta, nawet dłużej, niż umysł wątpi.”

Trochę trwało zanim oswoiłam się ze stylem narracji, początkowo wydawał mi się mało przejrzysty, może nawet trochę na wyrost, ale z czasem nabrałam do niego przekonania, wpasował się w klimat powieści, zręcznie dopasowywał puzzle złożone głównie z fragmentów wspomnień. Liczyłam, że więcej będzie się działo, w mniejszym stopniu zmuszona będę do wsłuchiwania się w samych bohaterów, ale i do tego w miarę przewracania stron książki przemogłam się, i kiedy to nastąpiło, lektura sprawiała coraz większą przyjemność.

Zło niejednoznaczne w swojej odsłonie, jakby bierne wobec wysuwanych wobec niego roszczeń, niejako narzucone z góry przez stereotypowe przypisanie, rasistowskie pojmowanie, mniej lub bardziej skrywaną wrogość. Spojrzenie oczami Południa Stanów Zjednoczonych, Ameryki lat trzydziestych naznaczonych brutalnym rasizmem, fanatyzmem religijnym, zbliżającym się końcem prohibicji, skutkami wielkiego kryzysu gospodarczego, na Lenę, wędrującą ciężarną białą kobietę i Joe Christmasa, zagadkowego mężczyznę o nieokreślonym na pierwszy rzut oka pochodzeniu, Hightowera, duchownego, Byrona, pracownika tartaku, Burden, samotnej kobiety. Ludzkie losy nieodmienne splecione przybrudzonym sznurem psychicznych wad i kalectwa, jeśli nawet nie prawdziwych to przyszytych przez ciasne ramy ujednolicenia. 

Wymykanie się społecznemu prądowi i głębokie wchodzenie w samotność, posłuszeństwo wobec przeznaczenia i asymilacja małomiasteczkowej mentalności. Wskazywanie na zewnętrzne okoliczności jako źródła niezrozumienia, obojętności, nieszczęścia i izolacji, a tak naprawdę, ucieczka od siebie samego, pomijanie wewnętrznego głosu, narzucanie sobie ograniczeń, brak wiary we własną wartość, sprowadzanie fatum do roli winowajcy za niepowodzenia i przegrane. Nieświadomość własnej świadomości, bierność wobec oczekiwanej aktywności, sztuczność wypierająca autentyczność. Rzut oka na człowieczeństwo przez soczewkę przeszłości, ale czy na pewno? A może wciąż jak najbardziej aktualne zagadnienia społecznej kondycji człowieka? Nie ukrywam, że tytuł poznawałam w rozciągniętym czasie, powracałam do niego w chwilach potrzeby czegoś wysokiego lotu, satysfakcjonująco wartościowego i w pewnym stopniu melancholijnego, podszytego nutą mrocznych cieni. Mocna propozycja czytelnicza, dla ambitnych odbiorców, chętnie podejmujących tematy do snucia refleksji.

4.5/6 – warto przeczytać
klasyka, 538 stron, premiera 23.09.2023 (1932), tłumaczenie Piotr Tarczyński
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 10 grudnia 2023

KOLACJA ZE ŚNIADANIEM

PRZEPISY NA IDEALNĄ RANDKĘ

VOLODYMYR TESTARDI

„Gotowanie to namiętność… uczucia… miłość.”

Bardzo ładnie wydana książka, szata graficzna, a zwłaszcza zdjęcia znakomicie skomponowane z przepisami i przekonaniami Volodymyra Testardiego, że zmysł wzroku, obok zmysłu smaku, odkrywa kluczową rolę w radości smakowania zachwycająco skomponowanych i podanych dań. Jak dla mnie, trochę za dużo autopromocyjnych zdjęć autora, ale nie ulega wątpliwości, że dzięki nim intensywniej czuje się klimat publikacji, a i lepiej poznaje oprawę wizerunkową twórcy przepisów na idealną randkę. 

Testardi proponuje mieszankę ukraińskich i włoskich oraz ukraińskich i polskich smaków splecionych nicią miłości, wzajemnym zainteresowaniem dwojga ludzi, okazją do nawiązywania lub utrwalania bliskości. Pieczołowicie przyrządzone potrawy nadają spotkaniu czegoś szczególnego, uroczystego i doniosłego, a zarazem zażyłego i poufałego. Spokojna celebracja tego, co starannie skomponowano i mistrzowsko podano na talerzu, wsparta odpowiednią oprawą muzyczną i filmową, oraz wystrojem pomieszczenia, okazuje się niezapomnianym przeżyciem romantycznym. Widać, że autor entuzjastycznie bawi się łączeniem smaków, które wydawałoby się nie pasują do siebie, ale kiedy łączą się tworzą coś unikalnego i zadziwiającego. Warto podkreślić, że są to przepisy, które każdy z czytelników potrafi przygotować, nie wymagają ani mistrzostwa w kuchni, ani znajomości wszelakich przypraw. Klarownie i przejrzyście rozpisane, wraz z czasem przygotowania i poziomem trudności, wypunktowanymi koniecznymi składnikami, przekonują do wypróbowania własnych sił i zaserwowania efektów. 

Autor podpowiada i doradza, chociażby odnośnie do listy zakupów, przydatnych przedmiotów w kuchni, podaje również zwięzłe wprowadzenie o potrawach. Książka o charakterze kulinarnego poradnika randkowego sprawdzi się na uraczenie siebie i bliskich wyśmienitymi kolacjami, deserami, drinkami i śniadaniami. Na końcu zamieszczony jest indeks składników, wystarczy rzut oka na niego, aby przekonać się, że propozycje pyszności wywołują zachwyt u każdego. Dzięki kodom QR można dotrzeć do dodatkowych materiałów. Zaś oznaczenia dań od strony bezglutenowej, wegańskiej, zawierających orzechy, pomagają wybrać w zgodzie z własnymi upodobaniami. Skuś się przykładowo na glazurowane tofu z nori i awokado, pistacjowe tiramisu, mleczny fenkuł, a może zdecyduj się na makaron z tuńczykiem i sezamem, fondant pistacjowy z mascarpone i malinami, bajgle z jajkiem i orzeźwiającą sałatką, albo przygotuj peperonata z burratą i migdałami, ogórkowy spritz, grzanki z morelą i oliwkami.

4.5/6 – warto przeczytać
kulinaria, 224 strony, premiera 16.10.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

wtorek, 26 września 2023

SEKTY

[PRZEDPREMIEROWO]

MAX CUTLER, KEVIN CONLEY

„Niszczycielskie kulty łatwo rozpoznać, bo wyróżniają je trzy cechy: charyzmatyczny lider, który staje się obiektem czci, zmiana postawy członków grupy, która pozwala przywódcy na wykorzystywanie ich w celach seksualnych i finansowych, oraz niemal zupełna kontrola, która wynika ze zdolności lidera do przeprowadzania reformowania myślenia.” Robert Jay Lifton

Kiedy zagląda się głęboko w mroczną naturę człowieka ma się świadomość kontaktu z czymś perfidnie złym podszytym diabelską manipulacją. Im więcej zdobywamy wiedzy o ciemnych zakamarkach duszy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że trudno je ogarnąć rozumiem, znaleźć pełne zrozumienie motywów zachowania czy sporządzić szczegółowy portret psychologiczny oprawcy. Jeszcze bardziej zaskoczeni jesteśmy, jak wiele osób daje się oszukać, omamić obietnicami, w zasadzie na własne życzenie pozbawić się wolności działania i myślenia, i podporządkuje się. Wydaje się czymś absurdalnym, że człowiek może dopuścić do tego, aby ktoś wyznaczał mu każdy aspekt codzienności, nieustannie wystawiał na utratę tożsamości, kontrolował dosłownie wszystko, nawet kontakty z bliskimi i życie seksualne, nęcił poczuciem wyjątkowości przynależności do czegoś na wskroś fałszywego i kłamliwego. 

Przywódcy sekt potrafią zwabić ludzi w pułapkę skrajnych wyznań, finansowej podległości, szalonych wizji, paranoicznych obsesji, seryjnych morderstw czy zbiorowych samobójstw. Charyzma, magnetyzm, biegłość przykuwania uwagi, autorytatywny styl, zdolności oratorskie, umiejętności interpretacji rzeczywistości według własnych zasad, to lep na przyciąganie jednostek do pajęczej sieci mamienia. A przecież wiele z ofiar to ludzie dobrze wykształceni i wydawałoby się świadomi psychologicznych zagrożeń, jednak pogubieni w otaczającym ich świecie, żyjący z poczuciem braku celu, trudno nawiązujący kontakty z innymi, boleśnie dotknięci samotnością. Kiedy wpadną w szpony sekty trudno jest ich z nich wyciągnąć, a co gorsze, po przysłowiowym wypraniu mózgu i zaszczepieniu przynależności zdolni są do makabrycznych czynów.

Max Cutler i Kevin Conley biorą pod lupę dziewięć przykładów działalności sekt. Ukazują obłudę manipulacji, skąd się bierze, czym się kieruje, jakie narzędzia stosuje, do czego doprowadza. Kreślą portrety psychologiczne przywódców sekt, szczegółowo opisują życiowe doświadczenia i drogę prowadzącą do panowania nad ludźmi, utrzymywania wyznawców na krawędzi życia i śmierci, wypełniania sztucznym zagrożeniem i wyjątkowością w uzyskaniu nieśmiertelności. Omawiają cechy przywódców wyróżniających ich z tłumu i przykuwających uwagę innych. Charles Manson, Adolfo de Jesus Cantanzo, Bhagwan Shree Rajneesh, Jim Jones, Rock Theriault, David Koresha, Keith Raniere, Credonia Mwenrinde, Marshall Apllewhite. Przyglądając się konkretnym przykładom autorzy uwzględniają  nie tylko aspekt psychologiczny, ale także tło społeczne, przemiany w społeczeństwie, trendy cywilizacji rodzące pewne dysfunkcje. Narracja prowadzona w przyjaznym stylu, uwzględnia wiele pomocnych do wyrobienia sobie opinii detali, logiczny podział prezentowanego materiału. 

Mocno niepokojące prawdziwe historie, będące ostrzeżeniem przed ekstremalnymi fałszowaniami rzeczywistości, potrzebami zaspokojenia narcystycznych osobowości, poddaniem się obłędowi wypaczonych umysłów żywiących się służalczą postawą innych. Zadziwiające, jak wiele cech wspólnych i analogicznych metod działania powiela się w funkcjonowaniu sekt. Pomimo nagłośniania ostrzeżeń w środkach masowego przekazu, wciąż powstają zalążki innych, trafiają na podatny grunt czynnika ludzkiego i wykorzystują go w obłudny sposób. Coś, co ma przynieść ukojenie, ulgę i bezpieczeństwo, staje się wstydem, rozpaczą i wrogiem. Warto chwycić za książkę, wiele się z niej dowiadujemy i przypominamy sobie, utwierdzamy się w przekonaniu o wyjątkowej zdolności niektórych jednostek do bezkompromisowego wyzyskiwania słabszych, zalęknionych i pogubionych, a tych ostatnich do zdumiewającej uległości, służalczości i bierności. Spotkanie z „Sektami” najlepiej rozłożyć na kilka dni, wówczas nie zlewają się zbieżności i podobieństwa w opisach funkcjonowania mega toksycznych grup.

4.5/6 - warto przeczytać
reportaż, 478 stron, premiera 27.09.2023 (2020), tłumaczenie Kamila Jansen
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

piątek, 7 lipca 2023

ATLAS DZIUR I SZCZELIN

MICHAŁ KSIĄŻEK

„… istnieje inna rzeczywistość, w której ontologiczny status fika kozła, bo wszystko okazuje się istnieć inaczej – być czymś innym. Wyśpiewanym terytorium lęgowym… wyszukanym domem, starannie wybranym spośród wielu miejsc.”

Lektura sprawiła mi wiele przyjemności, delektowałam się nią małymi porcjami, codziennie po jednym rozdziale. Napisana ciepłym, wręcz poetyckim językiem, chwytającym za przyrodnicze serce i podkręcającym wyobraźnię. Teksty przekonały o ogromnym bogactwie wiedzy autora, stanowiły cudną lekcję wrażliwości postrzegania otaczającego świata, zachęcały do rozwijania zmysłu obserwacji. Michał Książek z wyjątkową cierpliwością i uwagą przyglądał się faunie i florze miejskich obszarów. Udowadniał, jak wiele można dostrzec w niej życia poza ludzką egzystencją. Pokazywał, gdzie szukać dowodów istnienia roślin i zwierząt, poznawać ich obyczaje, nawyki i wykształtowane miejskie sposoby na przetrwanie w dżungli budynków, asfaltu, chodników, przystanków, słupów oświetleniowych, ale również wśród plastikowych odpadów, rażących ludzkie oczy dziur, a jakże potrzebnych skrawków gołej ziemi. 

Warto zatrzymać się w pędzącym rytmie miasta i wśród głównych artylerii poznać elementy miejskiej rafy koralowej, wsłuchać się w puls życia zgodny z porami roku. Jednak nie zabrakło odniesień do destrukcyjnej działalności człowieka, dewastacji środowiska, ocierającej się o głupotę tragicznej w skutkach nieprzemyślanej rewitalizacji miejskich obszarów. Autor nawiązał między innymi do ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, reprezentacyjnej, ale tylko pozornie, bo jakże nieprzyjaznej dla roślin, ptaków i owadów. Szkoda wyciętych drzew, pozostawione duszą się z uszkodzonym systemem korzennym. Niepotrzebne skazywanie mieszkańców na naiwnie szablonowe pojmowane piękno, betonowanie większych lub mniejszych skrawków miejsc, które spokojnie można pozostawić we władanie przyrodzie. Jako łodzianka liczę, że świadomość potrzeb miejskiej zieleni jak najszybciej pojawi się w większym wymiarze. Chwytajcie za książkę, przekonajcie się, jak wiele można poczynić obserwacji w miejskich aglomeracjach, w jak zaskakujących miejscach dostrzec roślinnych i zwierzęcych sąsiadów, dzielić z nimi wspólną przestrzeń. Publikacja klimatycznie ilustrowana, rozdziały podzielone na mini części z ciekawie brzmiącymi podtytułami, atrakcyjne wyjaśnienia przyrodniczych pojęć. Szacunek wobec miejskiej przyrody i troska o jej kondycję. Materiał do refleksji na temat naszej odpowiedzialności za bogactwo barw i odgłosów miejskiej przyrody.

5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, przyroda, 300 stron, premiera 14.06.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

wtorek, 4 lipca 2023

NOWE DŁUGIE ŻYCIE

ZAPROJEKTUJ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ W ZMIENIAJĄCYM SIĘ ŚWIECIE

ANDREW J.SCOTT, LYNDA GRATTON

„W ciągu całej historii ludzkości wzrost nierówności bywał ograniczany wyłącznie przez wojny, rewolucje albo katastrofy.” Walter Scheidel

Autorzy poruszali ciekawe zagadnienia powiązane ze współczesną innowacyjnością, zarówno w perspektywie technologicznej, jak i społecznej, w tym wyzwań, jakie pojawiły się w związku ze wzrostem długowieczności. Jednakże obszerna opisowa forma narracji, liczne przytoczenia wypowiedzi, wyników badań różnych naukowców, czy interpretacji odnotowanych trendów, mimo wszystko nie wniosły wiele nowych treści. Zdarzały się ciekawe ujęcia wybranych aspektów, naświetlenia konieczności zajęcia się ważnymi, jednak pomijanymi przez opinię publiczną aspektami, lecz większość mało znacząco wypełniała strony, przynajmniej z punktu widzenia czytelnika, który już orientował się w podawanej wiedzy.

Nienadążanie struktur gospodarczych i społecznych z aktualizacją, a nawet radykalną zmianą, wymaganą przez znaczący postęp, sprawiło, że właśnie innowacja społeczna stała się naglącym wyzwaniem do przedyskutowania, zbadania i wdrożenia rozwiązań. Zaistniał wymóg bezpośredniej odpowiedzi przystosowawczej na imponujące osiągnięcia technologiczne i postępujące starzenie się społeczeństwa. Andrew J. Scott i Lynda Gratton koncentrowali się na trzech filarach przeprojektowania życia, z ujęcia indywidualnego i zbiorowego. Każdemu poświęcili osobny rozdział. Dotyczyły konstrukcji życiowej narracji, eksploracji połączonej z eksperymentami i nauką, tworzenia i podtrzymywania relacji z innymi. Bliżej przyjrzeli się dostosowaniu do radykalnie zmieniającego się świata programów partnerstwa i interakcji w instytucjach edukacyjnych, państwowych i korporacyjnych.

Atrakcyjnie omówili plastyczne pojęcie wieku, wychodząc od chronologii i biologii, poprzez socjologię i subiektywne odczucia, kończąc na tanatologii i i społecznych stereotypach. Poprzez wprowadzenie do książki fabularnych reprezentantów społecznych, zróżnicowanych pod względem wieku, zawodu, sytuacji życiowej i osobistych oczekiwań, stworzyli płaszczyznę zrozumiałej formy przekazywania wyjaśnień i myśli krążących wokół sprostaniu współczesnym wyzwaniom i poprawienia ludzkiego losu. Tematykę sztucznej inteligencji potraktowali tylko w ogólnym zarysie, choć trzeba przyznać, że nie tylko z negatywnego ujęcia, wyrażającego obawy społeczne, ale również pozytywnego, stwarzającego nowe możliwości. Pomimo powierzchownego potraktowania kilku kluczowych zagadnień, książka zwróciła uwagę na fundamentalne problemy, które stanęły przed rozwojem ludzkości, uzmysłowiła, że konsekwencje długiego życia wymagają odpowiedniego natychmiastowego działania.

3.5/6 – w wolnym czasie
literatura faktu, 318 stron, premiera 02.03.2023 (2020), tłumaczenie Anna Dorota Kamińska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 5 marca 2023

CYNGIELKI, GWARDZISTKI, TERRORYSTKI. POLKI, KTÓRE ZABIJAŁY DLA SPRAWY

[PRZEDPREMIEROWO]

MICHAŁ WÓJCIK

„Oto historia kobiet, które miały krew na rękach. Z przekąsem można powiedzieć, że to jest właśnie „wyklęta” część polskiej historii.”

Premiera książki przypada na Dzień Kobiet, i bez względu na to, jak wiele z nas go obchodzi, warto by było w tym dniu ściągnąć myśli na kobiece dokonania w ekstremalnie trudnych i wymagających czasach. Michał Wójcik proponuje zapoznanie się z portretami niezwykłych dziewcząt i pań, które wymknęły się swojej epoce. Nie patrząc na niebezpieczeństwo misji i stereotypowe męskie podejście do pań w zbrojnych organizacjach, parły do przodu w wyznaczonych sobie celach. Broniły ojczyzny i prawa do wolności. Stanęły na wysokości w ciężkich wyzwaniach stworzonych przez historyczną sytuację. Dawały przykład innym, w tym panom, przekonując męskich dowódców o swoich umiejętnościach, zdolnościach i determinacji. Niekiedy same zajmowały dowódcze stanowiska. Chociaż przez wielu obserwatorów, komentatorów politycznych i interpretatorów historii były traktowane jako tło w krwawej i bezwzględnej walce o słuszną sprawę, to należy się im docenienie dokonań i utrwalenie w pamięci społecznej. 

Pokolenia podlegają wymianie, odchodzą bohaterki, umierają świadkowie, czas zaciera wspomnienia, zlewają się różne historie, zmniejsza się baza dokumentów, ale mimo wszystko warto chwytać świadectwa aktywności Polek zabijających dla sprawy, docierać do prawdziwych historii, starać się wyjaśniać niedomówienia, rozwiewać wątpliwości, objaśniać szerszy kontekst i indywidualne okoliczności. Stawiam się w wyobraźni na miejscu dzielnych i odważnych kobiet, podziwiam zaprzeczanie bierności i pragnienie wzięcia spraw we własne ręce. Nie wiem, czy sama byłabym zdolna do takich poświęceń w ramach działania na rzecz niepodległości. Mam nadzieję, że stanęłabym na wysokości zadania, przełamała wewnętrzne opory, pogodziła się z grożącymi konsekwencjami, poradziła sobie z bitewnymi emocjami, znajomością goryczy ewentualnej porażki. Udział w bezpośrednich akcjach zbrojnych, wysadzanie torów i mostów, rozpracowywanie celu zamachu, używanie trucizny, akcje ekspropriacyjne, organizowanie plutonu bojowego, kontrwywiadowcza działalność, transport broni. Ileż w tym wszystkim kobiety musiały mieć zimnej krwi i odwagi, tym bardziej, że zdarzało się błędne zarządzanie, bolesne pomyłki, perfidne zdrady, niesprzyjające sploty okoliczności. Czasem na moment gubiłam się w licznych pseudonimach bohaterek, ale przecież taka była specyfika ukrywania prawdziwej tożsamości i mylenia wywiadu wroga.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 304 strony, premiera 08.03.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

sobota, 28 stycznia 2023

POZDROWIENIA Z WARSZAWY

POLSKI WYWIAD, CIA I WYJĄTKOWY SOJUSZ

JOHN POMFRET

„Jeden szpiegował dla Polski z miłości do przygody. Drugi szpiegował przeciwko Polsce z miłości do Polski.”

Książka napisana we wciągającym stylu, przyjaźnie i przejrzyście, gładko się przez nią przechodzi. Życie i polityka piszą takie scenariusze, że nie brakuje mocnych elementów sensacji i spektakularnych incydentów, zwłaszcza jak obracamy się w szpiegowskim klimacie. W moim odczuciu, publikacja bardziej kierowana do obcokrajowców, osób dopiero zapoznających się z historią Polski, niż do polskiego uczestnika życia społecznego. Wiele informacji z pierwszych stron mediów, oczywiście z uwzględnieniem czasowego czynnika i osłabienia tajności, które każdy, choć trochę interesujący się tym, co dzieje się w kraju nad Wisłą, zna, lub powinien znać. 

John Pomfret zrozumiale prezentuje historyczny materiał. Zgrabnie odsłania kulisy pracy polskiego wywiadu, powstawania i przyjmowanych ideologicznych barw, wychodzenia z przeszłości zimnej wojny, transformacji służb specjalnych, tworzenia UOP, organizacji GROMu, zacieśniania więzi ścisłej współpracy z amerykańską stroną, wspólnego działania wywiadowczego Polski i USA. Liczne misje przyjmujące ryzykowne i niebezpieczne tony, jak ratowanie sześciu Amerykanów z Iraku przez polskich agentów, zezwolenie na tajne więzienie CIA na terenie Polski, czy obecność Polaków podczas wojny z Irakiem. To również przedstawienie drogi wejścia Polski do NATO. Oczywiście, sporo z polityki wewnętrznej Polski. I w tym ostatnim aspekcie, wyraźnie widać jednokierunkową interpretację rzeczywistości dokonywaną przez autora, subiektywną ocenę wydarzeń, dość powierzchowne i uproszczone ilustrowanie zależności. Tym niemniej, ciekawie jest zobaczyć Polskę niejako z zewnątrz, oczami obcokrajowca, wcześniejszymi obrazami rywalizacji, zmian i i zwrotu w stronę współpracy Warszawy i Waszyngtonu. Opis autentycznych historii szpiegowskich i osób odgrywających znaczącą rolę działa na wyobraźnię, ale także pomaga lepiej zrozumieć świat polskiej polityki i złożone międzynarodowe zależności.

4/6 – warto przeczytać
literatura faktu, 350 stron, premiera 23.03.2022 (2021), tłumaczenie Łukasz Müller
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

wtorek, 22 listopada 2022

NIEDALEKO PADA JABŁKO

LIANE MORIARTY

"Przeszłość wyglądała różnie, w zależności od perspektywy."

Do tej pory przeczytałam cztery książki Liane Moriarty ("Wielkie kłamstewka", "A teraz śpij", "Moja wina, twoja wina"), zdobyły różne oceny wrażeń czytelniczych, od średnich do wyjątkowych. „Niedaleko pada jabłko” zaliczyłam do mocno udanych spotkań z książką. Dawno tak głęboko nie weszłam z życie bohaterów. Stopniowo poznawałam różnorodne osobowości, odmienne zachowania i sekrety kryjące się w scenariuszach codzienności. Wspaniale było przywiązywać się do postaci, każda oferowała coś innego i szczególnego, a im bardziej się z nimi zaprzyjaźniałam, tym bardziej czułam, że stawali mi się bliżsi. Pokusiłam się nawet napisać, że w dużym stopniu traktowałam je jako moją literacką rodzinę. 

Wiele ich cech odnajdywałam w członkach mojej rzeczywistej rodziny, rodzicach, rodzeństwu lub kuzynostwu. Autorka fantastycznie zmieszała barwy ludzkich charakterów i życiowych wartości. Długo nie mogłam odgadnąć Stana, wydawał się niedostępny, surowy i bezwzględny. Czułam, że coś więcej niż obowiązkowość i odpowiedzialność się za tym kryła, ale nie potrafiłam trafić na właściwy trop. Niemal od pierwszej chwili polubiłam Joy, wydawała mi się bliska z racji podobnych doświadczeń i rozterek życiowych. Wielokrotnie uśmiechałam się, kiedy Troy wysuwał się na pierwszy plan, zabawnie było o nim czytać. Amy nie do końca rozumiałam, ale łatwo wczuwałam się w jej przeżycia. Logan wydał mi się najrozsądniejszy i najsilniejszy z rodzeństwa, zarazem szalenie wycofany i wrażliwy. Natomiast Brooke w dużym stopniu przypominała mi moją córkę. 

Niewątpliwym atutem książki była piękna i bogata narracja, czułam każde brzmienie akapitu, wydźwięk zdań, melodię słów, perfekcyjnie rozpisane dialogi. A także wzór dynamiki scenariusza zdarzeń. Spotkanie z taką historią z wielu stron mocno usatysfakcjonowało i sprawiło radość. Nutka dobrego dowcipu, uważny, ale i pozytywnie lekceważący stosunek wobec ludzkich wad, ukazanie siły kreatywności i destrukcji rodziny, przyjaźni i wierności ponad wszystko, także wzajemnych oskarżeń i kąsania. Australijska rodzina niczym włoska, a między nimi Savannah, skrzywdzona młoda kobieta, która nagle pojawiła się w domu Joy i Stana. Podobał mi się klimat krążący wokół tenisa ziemnego, który i u nas na wiele lat zdominował sportowe zainteresowania dzieci, zwłaszcza syna. Moriarty inteligentnie, sprytnie i błyskotliwie wplotła kryminalny wątek, dotykał obyczajowego rdzenia, zaciekawiał i podgrzewał atmosferę. Nie przeszkadzało pewne wyidealizowanie relacji, drobne naciąganie szwów fabuły, wygodne zakończenie. Tytuł dostarczył kilka godzin przyjemnego czytania, w dobrym humorze, może nawet w romantycznym dekorze, wyśmienicie sprawdził się. Po takie powieści obyczajowe mogę sięgać choćby codziennie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura obyczajowa, 586 stron, premiera 09.05.2022 (2021), tłumaczenie Aleksandra Kamińska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

sobota, 16 lipca 2022

SYPIAJĄC Z PSYCHOPATĄ

CAROLYN WOODS

"Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zdradzamy w rozmowach o niczym, zwłaszcza jeśli nie wiemy, że ktoś uważnie obserwuje nasze reakcje i szuka informacji o nas."

Z przerażeniem czytałam książkę, ogromnym niedowierzaniem, że piękna, ambitna, odważna, znakomicie wykształcona, pewna siebie i przebojowa kobieta, gładko wpadła w sieć psychopatycznego manipulatora. Tym bardziej dziwiło, że pułapka wcale nie została misternie utkana, wypełniało ją sporo dziur w prawdzie, już na pierwszy rzut oka widać było źle dobrane sploty kłamstwa, pełno supłów i pęków krętactwa. Trudno uwierzyć, że ktoś był w stanie tak gładko dać się wciągnąć w coś, co prowadziło do straty niemal wszystkiego. Destrukcyjny i wyniszczający związek, podstępny finansowy i emocjonalny wampir, oraz naiwna i infantylna kobieta. A jednak, wszystko działo się naprawdę. Carolyn Woods dała się omotać mężczyźnie, który siał wokół zniszczenie pod płaszczykiem mega atrakcyjności, zamożności, znajomości, szpiegowskiego świata. Tłumaczenia Carolyn, dlaczego weszła w coś mega niebezpiecznego, nie przekonywały, nie zważała na nic, tylko coraz intensywniej oddawała się relacji szkodliwej dla serca, portfela i przyjaźni. Co więcej, długo trwało zanim zorientowała się, że już błyskawiczne tempo rozgrywania zdarzeń powinno silnie ją ostrzec. Można wysuwać wiele krytycznych uwag wobec autorki, lecz kiedy spojrzy się na intensywność jej marzeń, wyidealizowaną wizję szczęścia obietnicę nowego życia, pragnienie odczarowania samotności, w pewien sposób rozumiało się osobliwą bezwolność i potulność w imię miłości, tyle, że utopijnej i fałszywej.

Niestety, wiele kobiet znalazło się w podobnej sytuacji jak Carolyn. Media wciąż donoszą o kolejnych psychopatycznych oszustach. Książka może nieść ostrzegające przesłanie przed tego typu osobnikami i ślepą pogonią za ich obietnicami. Carolyn dokładnie zrelacjonowała źródła kłopotów i następstwa zdarzeń, poddanie się izolacji od wszystkich z wyjątkiem ukochanego. Była szczera w przedstawianiu własnych odczuć i myśli, nie koloryzowała własnych czynów i postaw. Omawiała dynamiczny charakter relacji łączącej ją z Markiem. Mężczyzna mistrzowsko ją rozegrał, przejął kontrolę nad jej życiem i zniszczył go. Kiedy w końcu doszło do przebudzenia się kobiety, rozpoczęła walkę z tyranem, poszukiwała sprawiedliwości, jednak szybko przekonała się, że wobec reakcji otoczenia kolejny raz stała się ofiarą. Zatrważające, że poza nielicznymi wyjątkami, Carolyn mogła liczyć jedynie na siebie. Jej upór w naświetleniu prawdy był godny podziwu. Wiele innych ofiar wstydzi się przyznać, że zostały rozpracowane, omotane i oszukane, cierpi w ukryciu, za wszelką cenę stara się zapomnieć, co je spotkało, w co dały się namówić i wrobić. Oprócz ostrzegawczego przesłania, pokazującego, jak bardzo ofiara bazowała na zaufaniu i jak niewiele potrzeba było jej sugestii, by zbudowała wyśniony obraz partnera, „Sypiając z psychopatą” miało wymiar oczyszczający, zdejmowało ze wspomnień Woods zbędny ciężar poczucia winy wobec siebie i bliskich, pomagało przetrwać w walce o poczucie własnej wartości.

4/6 – warto przeczytać
autobiografia, 396 stron, premiera 29.06.2022 (2012), tłumaczenie Alka Konieczka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

poniedziałek, 31 stycznia 2022

HISTORIA WSPÓŁCZESNEJ MEDYCYNY. RENESANS, WYNALEZIENIE CHIRURGII I REWOLUCJA IMPLANTÓW

DAVID SCHNEIDER

"Życie krótkie, sztuka (lekarska) długa, sposobność przemijająca, doświadczenie złudne, wyrokowanie trudne." Hipokrates

Sięgając po książkę obawiałam się, czy poradzę sobie z medyczną terminologią, w końcu nie studiowałam medycyny, jednak na tyle zainteresował mnie postęp wiedzy o zdrowiu i chorobach, profilaktyki i leczeniu w nurcie chirurgii, że zaryzykowałam. Tym bardziej, że właśnie rewolucja implantów z podtytułu publikacji, była tym, co mnie najbardziej przyciągnęło, co chciałam bliżej poznać, zestawić z pomysłami pisarzy fantastyki, przekonać się, jak wiele z kiedyś nierealnych przypuszczeń stało się rzeczywistymi osiągnięciami, które idee udało się w części zrealizować, a które wciąż pozostają poza naszym zasięgiem.

David Schneider, chirurg ortopeda, chętnie udziela się jako mówca, dzieli się nie tylko szeroką wiedzą o chirurgii, ale również zagląda do psychologii i filozofii, podaje ciekawy materiał do poznania, rozważenia i refleksji. Wielokrotnie łapałam się na tym, że mam szczęście żyć w czasach, kiedy kompetencje i umiejętności chirurgów w znaczącym stopniu poprawiają jakość i ratują życie. Wszystko wskazuje na to, że właśnie dziś dokonują się ogromne postępy w chirurgii. Aby do tego doszło, musiało odpowiednio złożyć się wiele czynników, pojawić się genialne umysły, dojść do przełomowych momentów, wcielenia w życie fenomenalnych wynalazków. Musiała nastąpić ewolucja rozumienia funkcjonowania ciała i pojawiania się choroby oraz cudowne metody reanimowania, rekonstruowania, a nawet kształtowania na nowo istot ludzkich.

Źródeł współczesnych odkryć w medycynie należy szukać przede wszystkim w renesansie, ale autor przydziela przestrzeń także dla starożytnych prekursorów, Hipokratesa i Galena. Ukazuje wydarzenia doprowadzające do przekształcenia medycyny w dyscyplinę naukową, odkrycia komórek, zarazków, antybiotyków, wynalezienia chirurgii i nowoczesnych materiałów. Dużo uwagi poświęca rewolucji implantów, wyjaśnia jakie postaci się za nią kryją. I tu sięga w przeszłość, fundamentalny wynalazek, prasę drukarską i koronny zbiór książek na temat anatomii człowieka Andreasa Vesaliusa. Aż do współczesności. A nawet więcej, Schneider przez okno chirurgii zerka w przyszłość, gdzie dotąd śmiało podążali jedynie fascynaci klimatów science fiction.

Nie musiałam martwić się o nadążanie za merytoryką publikacji. Autor przejrzyście i przyjaźnie wprowadza czytelnika we wszelkie istotne zagadnienia i detale. Z jednej strony nadaje szerszą perspektywę, z drugiej odpowiednie uszczegółowienie. Rozdziały poprzedzają historie z praktyki Schneidera, naświetlają z ludzkiej strony naukowe treści. Osoby ze środowiska chirurgii znajdą w publikacji interesujące ciekawostki, zaś niezwiązani ze światem medycyny chętnie do niej zajrzą i docenią wkład chirurgii w obecny kształt cywilizacji i życia jednostek. Nie wszystkie wątki w równym stopniu mnie zainteresowały, czy zostały wystarczająco szczegółowo potraktowane, jednak nie ulega wątpliwości, że książka wzbogaciła moje podejście do medycyny i chirurgii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, medycyna, chirurgia, 560 stron, premiera 02.11.2021 (2020)
tłumaczenie Grzegorz Łuczkiewicz
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 13 stycznia 2022

DOBRE WYCHOWANIE

AMOR TOWLES

"Właściwe wybory są z definicji środkami, za pomocą których życie konkretyzuje stratę."

Od kilku tygodni kierowałam na książkę oko, intuicja podpowiadała, aby poczekać na odpowiedni moment, kiedy poddam się spokojnym rytmom codzienności i pragnieniu przeniesienia się w czasie. Cieszę się, że wytrwałam w postanowieniu, gdyż powieść okazała się tego warta, spełniła oczekiwania, pozostawiła z uczuciem czytelniczej satysfakcji. Amor Towles dołożył wszelkich starań, abym przeniosła się do przełomu lat trzydziestych i czterdziestych dwudziestego wieku, do nowojorskiej elity, gdzie nie umilkły echa wielkiego kryzysu gospodarczego a już złowrogo przenikały do społeczeństwa wojenne symptomy. Komfortowo spasowałam się z narracją, zgrabnie prowadziła po opowieści, nadawała jej szczególnego blasku, tworzyła sugestywne obrazy i rewelacyjnie wbijała się w klimat oddawanych czasów. 

Relacja dojrzałej kobiety o tym, jak wyglądała młodość, jak postrzegała rówieśników, jakimi kierowała się wartościami, cechowała się pięknie uwypuklonymi marzeniami, pragnieniami i nadziejami. Oprowadzała po dawnym świecie z wyczuciem, spostrzegawczością i zrozumieniem ludzkich indywidualności. Słodkie i gorzkie nuty z zręcznie miksowały się, przekonująco nadawały barw ludzkim losom, czyniły postaci bliskimi postrzeganiu czytelnika. Nie zabrakło kontrastów w osobowościach bohaterów, różnorodnego spojrzenia na życie, odmiennych uwarunkowań środowiskowych. Młodość przepełniała każdą stronę powieści, i choć nie wszystko układało się tak, jak życzyłaby sobie narratorka, to nieustannie wyczuwałam ogromny sentyment do tego, co minęło, sympatię do dawnych znajomości i przyjaźni, a także szacunek wobec decyzji i postaw. 

Kate korzystała z życia, niekiedy błądziła, czasem brakowało jej odwagi, często zaskakiwała samą siebie, ale zawsze była sobie wierna w poszukiwaniu spełnienia. Wyczuwałam w niej wyrozumiałość i mądrość, ciepłe serce i otwartość, głód i poszukiwanie. Jej portret ukazał się w wyrazistych barwach, ale też roztaczał przyjemną aurę tajemniczości, co mocno przyciągało. Osoby krążące wokół niej również dawało się zauważyć i bliżej poznać, nadawały znaczący ton wielu zdarzeniom. Podróż Kate w nieznane okazała się nader interesująca, sympatycznie wciągnęła, ale też skłoniła do kilku cennych spostrzeżeń i refleksji. Miałam wrażenie, że każdy z nas, na jakimś etapie życia, trafia na własny Nowy Jork, który potrafi wywrócić świat do góry nogami, i przekonuje się, że tym światem rządzą ci, których pragnienia górują nad potrzebami.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 368 stron, premiera 24.11.2021 (2011), tłumaczenie Anna Gralak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.