niedziela, 10 października 2021

OMAHA 06:29

MARIUSZ ROQFORT

"Życie jest loterią, a jego długość i jakość, wcale nie zależy od tego, jak dobrym jesteś człowiekiem."

Nacięłam się, nie dlatego, że książka była zła, ale nie przypasowała. Wiedziałam, po jakie klimaty sięgam, miałam chęć w nie wejść, a jednak nie zgrałam się z przygodą. Pomysł na fabułę jak najbardziej ciekawy, może nie znamionował powiewu świeżości, ale w końcu podróż w czasie do przeszłości, próba zmieniania historii, zawsze będzie przyciągać, jako coś nierealnego, a przy tym osobliwego. 

Koncepcja seansu filmowego, podczas którego dzieją się dziwne rzeczy, trochę skojarzył mi się z filmem "Gra", z udziałem Michaela Douglasa, w reżyserii Davida Finchera. W "Omaha 06:29" postawiono na pełną świadomość i inną czasową scenerię. Kluczowa postać, Jay Archibald Harder, przeniósł się na plażę Omaha, na Normandię z szóstego czerwca tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku, do amerykańskiego desantu i konfrontacji z Niemcami. Mariusz Roqfort (Mariusz Szczerbaniewicz) dynamicznie oprowadzał po walce, wciągał Jaya w ciąg niebezpiecznych sytuacji, lawirował na granicy uśmiercenia głównego bohatera. 

Wiele się działo, ale przyznam, że złapałam się na tym, że było mi wszystko jedno, co się stanie. Nie wpasowałam się w konwencję zabawy, nawet jak wrzuciłam na mega luz w postrzeganiu akcji i misji Jaya. Wydawało mi się, że sporą w tym rolę odgrywała moja płeć. Chociaż lubię mocne męskie czytanie, jednak przy tej książce wyszła ze mnie kobieta czytelniczka. Potwierdziło się, kiedy przeczytałam przyjacielowi większy fragment ze środka książki, dla niego nie było tak mało ekscytująco, jak ja to przedstawiałam. Stwierdził, że przygoda atrakcyjnie się zapowiada jeśli postawić na niezobowiązującą zabawę. Wynika z tego, że powieść musi trafić na swojego czytelnika, który zgra się z nią od pierwszych stron, a później z radością po niej przebiegał. 

Narracja wartka i płynna, przydałaby się lepsza korekta, ale najważniejsze, że styl pisania zachęcający. Wycięłabym część dialogów między Jayem a jego przyjacielem Billem, ale podejrzewam, że straciłby na tym męski klimat, powszechnie lubujący się w dosadnych określeniach, soczystym języku i więcej niż szczypcie satyry. Sami przekonajcie się, jak to mogłoby być, gdyby człowiek przeniósł się z ponurego współczesnego Cleveland do krwawej Normandii sprzed niemal osiemdziesięciu lat, gdzie znużony życiem bogaty czterdziestolatek dostaje się pod ostrzał wrogów. Czy gotowi jesteście wykupić bilet na seans w kinie Le Freak?

3.5/6 - w wolnym czasie
fantastyka, 286 stron, premiera 11.05.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

12 komentarzy:

  1. Nie lubię książek, w których przydałaby się lepsza korekta. Może jednak się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Paulina Kwiatkowska10 października 2021 10:22

    Szkoda, że było Ci wszystko jedno co wydarzy się w tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie kojarzę tej książki i chyba wiele nie tracę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na ten moment nie jestem zainteresowana tym tytułem. Może kiedyś zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że chociaż w przypadku tej powieści pomysł na fabułę był ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie po nią nie sięgnę. Nie mam czasu na takie lektury. I nawet nie zauważam ich na półkach w księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  7. No niestety czasami książka nam nie podchodzi, nawet jeśli to nasze klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale wtedy przeżywa się chyba największe rozczarowanie.

      Usuń
  8. oj szkoda że książka zawiodła... mam nadzieje że kolejna okaże sie hitem.

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatnio też trafiłam na książki, które sama bym lepiej poprawiła...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubie takich ksiazek,ktire niby sie czyta bo ciekawie,ale tez i by sie zmienilo w nich vo nieco :)

    OdpowiedzUsuń