czwartek, 5 sierpnia 2021

PIANOLA

KURT VONNEGUT

"Ludzie z natury nie mogą być szczęśliwi, jeżeli nie są zaangażowani w przedsięwzięcia, które im dają poczucie przydatności."

Ponieważ nie zapoznałam się z twórczością Kurta Vonneguta, który zdobył uznanie sporej grupy czytelników, stwierdziłam, że nie ma dogodniejszego momentu niż sięgnięcie po właśnie ukazujące się wznowienie jego debiutanckiej książki. Zachwalano mi intrygujące odzwierciedlanie obserwacji otaczającego świata przez pisarza. Chociaż "Pianola" nie wbiła mnie w fotel, to jednak niesamowicie podkręciła wyobraźnię, przyjemnie wciągnęła w refleksje. Za to cenię spotkania z książkami, możliwość przyjrzenia się punktowi widzenia autora, zestawienie go ze swoim, a następnie poddanie wszystkiego interpretacjom z różnych ujęć. Mogłam zajrzeć w świadomość społeczną początków lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, w kreślone wizje przyszłego świata i poddać obróbce względem współczesnego dorobku cywilizacji. Dostrzegłam styczne kwestie, zachwyt nad postępem technologii młodego pokolenia, obawy wysuwane przez starszych, mieszankę obu czynników wśród dojrzałych świadków ewolucji myśli technicznej i związanymi z nią zmianami, gospodarczymi, społecznymi, politycznymi, religijnymi.

Kurt Vonnegut wkroczył w futurystyczną antyutopię, w której człowiek został zmarginalizowany w obszarze siły roboczej, uznany wręcz za zbędny składnik wobec niezawodności zastępujących go maszyn. Druga rewolucja industrialna zintegrowała przemysł w jedną oszałamiającą karykaturalną postać, rzuciła długi cień na zasadność i wartość ludzkiej egzystencji. Zrodziła podział klasowy, w którym jedynie dyrektorzy, naukowcy, zwłaszcza inżynierowie, i urzędnicy, należeli do elit, warstw uprzywilejowanych. Reszta ludzkości, mieszkańcy Zarzecza, musiała radzić sobie sama. Nawet bunty i sabotaże, tak jak te sprzed dziesięciu lat, po wojennych zawirowaniach, były natychmiast tłumione i neutralizowane. Ogromny ośrodek przemysłowy Ilium nie mógł pozwolić na uwolnienie centralizacji decyzji. Zastąpienie człowieka w pracach fizycznych i sferach umysłowych robotami wywołało metamorfozę obszarów obyczajowych i wyznaniowych. Przerażający obraz. Jednakże, czy obecna informatyzacja z natychmiastowym dostępem do internetowego spamu nie krępuje kreatywności ludzi, narzuca nie tyle sposób myślenia, ale odbierania informacji, co najgorsze, wraz z gotowym tłumaczeniem zwalniającym z dociekań? Nic dziwnego zatem, że pojawiają się skrajne nurty przeciwstawiające się postępowi technicznemu i przemodelowaniu etyki pracy.

Początkowo chętnie i z entuzjazmem wchodziłam w powieść, interesowała mnie wizja świata niemal całkowicie podporządkowanego maszynom, przekonywała umiejętność przewidywania autora. Jednak z czasem natrafiłam na mniej wciągające fragmenty, dłużyła się środkowa część, natomiast zakończenie przebiegało w dynamicznych rytmach. Zabrakło równowagi w rozwijaniu i doprowadzaniu intrygi do punktu kulminacyjnego. Nie do końca potrafiłam zaufać postaciom, ich barwy nie zawsze miały ostrość pozwalającą na pełne zrozumienie, zbyt szybko lub zbyt gładko odgrywały przypisane role, przydzieliłabym im większe znaczenie niż pionki w wizji przyszłości. Paul Proteus wywodził się z kasty doktorów, wydawał się mieć dokładnie rozplanowaną ścieżkę kariery, lecz pewnego dnia przebudził się i stwierdził, że dotychczasowe życie nie dawało pełnej satysfakcji zawodowej i osobistej. W imię powrotu do zasad przeszłości podjął nierozważne kroki. Śledziłam intrygujące rozterki i zmagania, doprawione nutami dobrej satyry i gorzkiej ironii.

4/6 - warto przeczytać
fantastyka, 528 stron, premiera 15.06.2021 (1952), tłumaczenie Wacław Niepokólczycki
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

CAŁKIEM INNA HISTORIA

HÅKAN NESSER

INSPEKTOR BARBAROTTI tom 2

"Myśli nie są niebezpieczne dopóty,
dopóki pozostają w naszych głowach."


Spotkanie z twórczością Håkana Nessera sprawia przyjemność, wywołuje zaciekawienie, wciąga w kryminalne klimaty. Znakomicie odnajduję się w powieści, w której wiodące skrzypce odgrywa nie tylko intrygująca zagadka detektywistyczna, ale również atrakcyjny wątek obyczajowy. Lubię, kiedy życie zawodowe kluczowej postaci wsparte jest szczegółowym wejrzeniem w prywatne zagadnienia. Wówczas intensywniej rozpracowuję bohatera, więcej go rozumiem, chętnie stawiam się w jego sytuacji. Autor ma wyrobiony warsztat pisarski, na wskroś przesiąknięty skandynawskimi nutami, stawia na ludzkie osobowości, wzorce zachowań, zwykłą codzienność. Potrafi wykreować różnorodne postaci, nadać im ciekawe koloryty tożsamości, obdarzyć skomplikowaną przeszłością, uwikłać w zawiłe okoliczności, sprawić, że każda wnosi coś szczególnego. Narracja zgrabna, wzbogacona ironicznym humorem, chętnie przystaję na jej nieco osobliwy styl. Niespieszna dynamika rozwoju akcji, ale za to mnóstwo podnoszących adrenalinę incydentów i zaskakujących obrotów spraw.

Inspektor kryminalny czterdziestosiedmioletni Gunnar Barbarotti, właśnie udaje się na urlop na Gotlandię, kiedy otrzymuje osobliwy list, w którym ktoś oznajmia, że zostanie popełnione przestępstwo. Początkowo policja bagatelizuje wiadomość, ale kiedy okazuje się, że faktycznie dokonano morderstwa wskazanej osoby, zaczyna się pogoń za sprawcą. Niestety, śledztwo niesłychanie komplikuje się. Autor listów potrafi znakomicie planować zamierzenia odebrania życia kolejnym osobom. Wszystko ma opracowane w najdrobniejszych szczegółach i realizuje punkt po punkcie bez najmniejszych skrupułów. Stosuje różne metody morderstwa. Choć ostrzega o swoich intencjach i wskazuje konkretne tożsamości, nie można okiełznać i przerwać jego apetytu na zabijanie. Środki masowego przekazu natychmiast węszą sensację i nagłaśniają sprawę. Jakie motywy rządzą tajemniczym zabójcą? Dlaczego wybrał te a nie inne osoby? A przede wszystkim, kim jest i jak go powstrzymać? Zerknij również na pierwszy tom serii o inspektorze Barbarottim ("Człowiek bez psa 1a", "Człowiek bez psa 1b"), thriller w spokojnym wydaniu "Oczy Eugena Kallmanna" i "Stowarzyszenie leworęcznych", w którym zagadka kryminalna nie wysuwa się na plan pierwszy, ale nieustannie obecna jest w myślach bohaterów.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 526 stron, premiera 05.05.2021 (2007), tłumaczenie Emilia Fabisiak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 4 sierpnia 2021

BRUD

BARTOSZ KUREK

"Mężczyzna przystanął, wyjrzał zza rogu budynku i podniósł futrzany kołnierz... Upewnił się, że nie jest obserwowany, szybko przeszedł na drugą stronę ulicy i zniknął w ciemnej bramie."

Niewątpliwym atutem książki jest trafne odmalowanie ciemnej strony środków masowego przekazu, bezpośredniego połączenia z etycznymi nieczystościami krążącymi w szambie biznesu i polityki. Trudno nie odnieść wrażenia, że Bartosz Kurek doskonale wie, o czym pisze, i choć prezentuje fikcję literacką, jakoś mnie to wszystko nie zaskakuje przy uwzględnieniu czynnika realności. Rewelacyjnie ukazuje stare jak świat manipulowanie opinią publiczną, perfidne wykorzystywanie przez osoby u władzy kanałów komunikacji i dziennikarzy, a także podwójną moralność pismaków. Czy w toksycznym środowisku może uchować się i funkcjonować ktoś, kto staje murem za prawdą i sprawiedliwością? A może, jak w każdej sferze życia człowieka, i tu rządzą słabość i mroczna strona ludzkiej osobowości?

Towarzyszymy Wiktorowi Zybertowi, dziennikarzowi śledczemu, który już dostał po tyłku od losu i zwierzchników, w rozpracowywaniu Waldemara Skonecznego, najbogatszego człowieka w Polsce. Ale nie tylko on ma za zadanie podważenie opinii o znaczącym biznesmenie, nie brakuje innych wyznaczonych do tego pionków dziennikarskich. Podoba mi się barwne odmalowanie sensacyjnej otoczki, wypełnionej prowokacjami, nagonkami, kłamstwami, unikami, bezwzględnością i korupcją. Fabuła momentami wymyka się kryminałowi i szybuje w stronę thrillera, ale odpowiada mi to. W niektórych aspektach jest delikatnie a chciałoby się mocnego podkreślenia zależności patologicznych, w innych dosadnie z międzynarodową opcją. W scenariusz zdarzeń wkrada się chaos, nie do końca uporządkowane incydenty, jakby lekkie zagubienie w pomysłach na akcję, odchodzenie od rdzenia intrygi na korzyść nieistotnych ujęć. Nie jest to rażące, ale wyczuwalne. "Brud" jako debiut ma kilka drobnych potknięć, nie porywa, ale wiele w nim dobrze rokującego materiału. Innym czytelnikom może bardziej spodobać się, tym bardziej, że zakończenie prezentuje zaskakujący zwrot sytuacji.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller kryminalny, 352 strony, premiera 16.06.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

NOCNA RUNDA

LEE CHILD

JACK REACHER tom 22

"Licz na najlepsze, ale nastawiaj się na najgorsze."

I jeszcze jeden tom serii o Jacku Reacherze, tym razem nocna runda śledztwa w słabo zaludnionym Wyoming, a konkretniej w jego jednej z zapadłych dziur. Przypadek sprawił, że podróż byłego żandarma armii amerykańskiej skróciła się przez nieskrywaną ciekawość i poczucie honoru. Kiedy dostrzegł na wystawie lombardu kadecki sygnet West Pointu, wiedział, że nie odpuści dopóki nie dowie się wszystkiego o jego właścicielu i nie odkryje związanej z nim historii. Jak zwykle, pozornie niewinna misja w miarę upływu czasu została naznaczona niebezpieczeństwem. Jednak Jack Reacher nie zrażał się rzucanymi w niego podejrzeniami i groźbami. Misternie, choć bez przyczajenia, niczym po sznurku, dochodził do znaczących tropów i faktów. Nie uciekał przed siłowymi rozwiązaniami, doskonale interpretował mowę ciała napastników, wykorzystywał wysoką znajomość sztuk walki. Oczywiście, pojawił się istotny kobiecy czynnik ubarwiający powieść. 

Jack Reacher, mistrz prowadzenia bezlitosnej rozgrywki z wszelkimi objawami przestępstw raniących słabych i wykluczonych, nie bał się ostatecznych rozwiązań, nawet jeśli daleko wykraczały poza prawo. On nie był od interpretacji oficjalnych zasad, z determinacją bronił żelaznych wzorców zwykłego ludzkiego sumienia. Jak nikt potrafił efektownie użyć siły, aby pod pozorem nieangażowania się, kontrolować sytuację. Zatem było mocno i dosadnie, jak na starą dobrą sensację przystało. Wiadomo, że w finalnej odsłonie czekała Reachera wygrana, ale ciekawie poznawało się, jak do niej doszło. Książka wpasowała się w wakacyjny nurt poznawania dobrych, acz przewidywalnych historii, na tyle wciągała i angażowała, że sprawiała przyjemność. Wchodząc w kolejne tomy serii łapię się na tym, że wprawiają mnie w melancholijny nastrój, wywołują ciepły uśmiech i miłe wspomnienia, gdyż to właśnie tego typu powieści poznawałam wspólnie z moim tatą, były punktami stycznymi naszej pasji czytania i dzielenia się wrażeniami. Zerknij na odczucia po spotkaniu z innymi tomami serii, przybliżonymi na Bookendorfinie ("Ostatnia sprawa", "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", "Strażnik", "Poszukiwany"), oraz zbiorem dwunastu opowiadań "Adres nieznany", będących uzupełnieniem głównego nurtu intrygi o Jacku Reacherze.

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 432 strony, premiera 12.06.2021 (2017), tłumaczenie Jan Kraśko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 3 sierpnia 2021

OBCY3

ALAN DEAN FOSTER

OBCY tom 3 (OBCY 3, film 1992)

"Odkładanie śmierci na później to jednak nie to samo,
co nieśmiertelność - to jedynie jej imitacja."


Lubię oglądać filmy z serii o zatrważającym Obcym, sympatycznie wciągam się też w książki, a przewracając strony mam przed oczami kadry i grę Sigourney Weaver. Symbioza tekstu i obrazu widoczna jest w ilustracjach Macieja Kamudy, klimatycznych i działających na wyobraźnię. Wydawnictwo Vesper opracowując sugestywną oprawę graficzną sprawia, że intensywnie wchodzę w atmosferę niepewności, zanurzam się w wymyślonej rzeczywistości, buszuję w klasyce grozy i horroru. Sięgam po ich publikacje, wiedząc, że dostarczą mocnych przeżyć, wspartych atrakcyjnymi ilustracjami. Serii o Obcym nie zaliczam co prawda do wybitnych dzieł, lecz ciekawie spędzam z nią czas. Ludzie odczują potrzebę odkrywania Wszechświata, poddawania się fantazji spotkań z pozaziemskimi rozumnymi istotami, ale w większości przypisują im negatywne emocje i zamiary, niczym kalkę własnych skłonności do przemocy i konfliktów. Może Obcy, zakładając, że istnieją, są o tyle inteligentniejszą formą od ludzi, że wywołują nasz pierwotny i intuicyjny strach. W końcu, jak stwierdził Stephen Hawking, powinniśmy się modlić, aby Obcy nas nie znaleźli.

Po dramatycznych wydarzeniach na Acheronie, Ellen Ripley, kluczowa postać serii, podróżuje w ratunkowej kapsule hibernacyjnej, na statku "Sulaco". Niestety, dochodzi do awarii i katastrofy. Tylko Ripley ją przeżywa, brutalnie ląduje w sektorze Neroid, na Fiorinie, planecie o jałowej powierzchni, na której kiedyś funkcjonowała kopalnia surowców mineralnych. Teraz to ośrodek pracy przymusowej o zaostrzonym rygorze, zaś wymarłe ślady działalności człowieka układają się w zatrważający obraz przemijania. Porucznik Ripley, jedyna kobieta wśród więziennej służby i osadzonych, kolejny raz mierzy się z Obcym, gatunkiem poznanym w znikomym stopniu. Czy uda się pokonać bezlitosnego wroga, stworzenie pochodzenia organicznego, umotywowanego jedynie przedłużeniem gatunku, przewyższające poziomem inteligencji człowieka? Tym bardziej, że na Fiorinie nie ma żadnej broni, jedynym wyjściem jest koncentracja na sprycie w zastawianiu pułapek i unikaniu bezpośredniego starcia. Czy chaotyczna i naprędce opracowywana strategia ma szanse powodzenia? Zerknij na poprzednie tomy ("Obcy", "Obcy. Decydujące starcie").

4/6 - warto przeczytać
horror science fiction, 272 strony, premiera 14.07.2021, tłumaczenie Maciej Wacław
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

POSZUKIWANY

LEE CHILD

JACK REACHER tom 17

"Ludzie zrobią wszystko, żeby pozostać przy życiu, nawet jeśli zyskają tylko dziesięć sekund."

Mam wrażenie, że ta seria nigdy mi się nie znudzi, już tak długo w niej przebywam, a wciąż się angażuję. Odpowiada mi płynny i przyjazny styl pisania, uwzględnia kanony najlepszych wzorców klasycznej sensacji. W dużym stopniu przewiduję, w jakim kierunku potoczy się scenariusz zdarzeń, że kluczowy bohater wymknie się wszelkim przeciwnościom, bo wyjątkowo sprzyjają mu okoliczności, odniesie zwycięstwo w walce dobra ze złem, opowie się za sprawiedliwością, nawet w brutalnej i bezkompromisowej odsłonie. Jednak cała zabawa tkwi w pomyśle na przebieg zdarzeń, pojawiających się nowych aspektach, opartych na starych sprawdzonych mechanizmach budowania napięcia. Skaczę po tomach serii, nie ma potrzeby, aby poznawać je w określonej kolejności, każdy można traktować jako odrębną historię, autor i tak zawsze przybliża pomocne dla uchwycenia całości kluczowe założenia.

Jest coś przyjemnie intrygującego w postaci Jacka Reachera, byłego żandarma amerykańskiej armii, człowieka bez domu i majątku, losowo podróżującego po kraju, opowiadającego się za słabszymi i wymagającymi pomocy, pokrzywdzonymi przez ludzi i los, nie potrafiącymi na własną rękę oswobodzić się od czarnych charakterów. Jack niczym superbohater, doskonale obeznany ze sztukami walki, ratuje świat przed niszczycielską zarazą ludzkiej niegodziwości i okrutności. W siedemnastym tomie śledztwo toczy się nie tyle w konkretnej miejscowości, a w drodze. Reacher łapie autostopową okazję w zimowej Nebrasce i pakuje się w nie lada kłopoty. Stopniowo odkrywa, co kryje się za tożsamością współpasażerów, dwóch mężczyzn i kobiety, i wcale mu się to nie podoba. Na szczęście, potrafi działać z ukrycia i zaskoczenia, dokładnie analizować następstwa zdarzeń, dostrzegać szczegóły dla innych niewidoczne. Jednocześnie, policja poszukuje zabójcę pracownika ambasady. W dochodzenie angażuje się Julia Sorenson, agentka FBI, wyraziście i przekonująco nakreślona postać. W jaki sposób skrzyżują się losy Sorenson i Reachera, staną się wrogami, a może sprzymierzeńcami? Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi tomami serii, przybliżonymi na Bookendorfinie ("Ostatnia sprawa", "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", "Strażnik"), zbiorem dwunastu opowiadań "Adres nieznany", uzupełniających główny nurt intrygi o Jacku.

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 480 stron, premiera 17.03.2021 (2012), tłumaczenie Łukasz Praski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

NA KOŃCU SCHODÓW

ALEKSANDRA KOWALSKA

"- Jakie jest twoje ostatnie wspomnienie sprzed wypadu?...
- Nie pamiętam nic sprzed wypadku."

Zakwalifikowałam powieść jako obyczajową i wystawiłam silną dobrą ocenę. Gdybym miała przyjąć, że to thriller zakończyłoby się oczkiem w dół w nocie. Jak na thriller, brakowało napięcia, jak na obyczajówkę, było go wystarczająco. Jakby nie patrzeć, to przemyślana i atrakcyjnie podana historia, szkoda tylko, że finał poszybował w romantycznym kierunku, bardziej pasowały mroczne odcienie, ale rozumiem zamysł i przesłanie autorki. Pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Kowalskiej, ale nie ostatnie, przymierzę się do innych jej książek. 

Tym, co najbardziej ujęło mnie w powieści, to wyjątkowo trafnie oddane studium trudnej miłości, pomimo zachłanności i pragnienia posiadania na wyłączność, potrafiła usunąć się w cień, by pozwolić ukochanej osobie rozwinąć skrzydła. Kiedy walka o szczęście i spełnienie kierowała się w stronę zranienia i niezrozumienia, trzeba było wielkiej siły i odwagi, żeby wycofać się z marzeń i złudzeń. Autorka z bliska opisała emocje targające Nell, odpowiadało mi szczegółowe wnikanie w jej psychikę, myśli i postawę. Nie ze wszystkimi zachowaniami bohaterki zgadzałam się, ale to nie ja byłam w zagmatwanej sytuacji, zatem starałam się jak najlepiej zrozumieć i uszanować postępowanie kobiety. Z dnia na dzień, za sprawą samochodowego wypadku, po dwumiesięcznej śpiączce męża, Nell traci sporą część tego, co ją definiowało w dorosłym życiu, co wiązało się z mężem, wspólnymi planami i przeżyciami. Żyła z Gabrielem przed tragedią, a po niej zmuszona była skonfrontować się z Benem. Jako dziennikarka Nell natychmiast wyczuła kryjącą się za wszystkim tajemnicę. Dokładała wszelkich starań, aby podążyć za nią, wyjaśnić, co się pod nią kryło. Nie uciekała od ryzyka i komplikacji. Czasami trzeba w życiu zejść niżej tego, co się już osiągnęło, aby zrozumieć, jak ważnym jest świadome wchodzenie na wyższy poziom spełnienia. Ale czy w tym wypadku to faktycznie było najlepsze rozwiązanie? A może niepotrzebna wiedza stała się zbyt dużym ciężarem, od którego trudno było uwolnić się? Nie do końca zrozumiałam zasadność wtrąceń o pandemii, czy było to nawiązanie do niedawnej sytuacji na świecie, czy ubarwienie fabuły, w moim odczuciu niepotrzebne. Płynny i przyjazny styl narracji, pozwalał na duże wczucie się w scenariusz zdarzeń, sprawiał, że chętnie wciągałam się w opowieść.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 360 stron, premiera 11.05.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

TOWARZYSZU MÓJ

JULIJA JAKOWLEWA

ŚLEDCZY ZAJCEW tom 1

"Człowiek radziecki, kiedy już raz poczuje siłę, jaką daje mu dokument z pieczątką, nie jest w stanie się zatrzymać."

Dawno nie wchodziłam w klimaty kryminalne oparte na sowieckich realiach, zatem przyciągnięta klimatyczną okładką, chętnie wzięłam się za powieść. Dopiero pod koniec zorientowałam się, że to pierwszy tom serii, a nie odrębna książka, ale tym lepiej, gdyż przygoda czytelnicza okazała się bardzo wciągająca. Oddanie realiów Leningradu z tysiąc dziewięćset trzydziestego roku okazało się mocnym atutem powieści. Julija Jakowlewa przeniosła do czasów, kiedy życie rzeszy zwykłych ludzi pod rządami władzy radzieckiej, nawet pozornie uprzywilejowanych, okazywało się sztuką przetrwania prowadzoną na najwyższym poziomie. Proletariackie hasła, reglamentowane produkty, poprawność klasowa, pokazowe posiedzenia, jedynie słuszna partia i ideologia, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Represje i donosicielstwo na każdym kroku, nieustanna podejrzliwość, ograniczone zaufanie wobec wszystkich, nawet bliskich i przyjaciół, zważanie na wypowiadane słowa i czynione gesty.

W atmosferze po upadku caratu i przejęciu władzy przez rewolucjonistów próbował funkcjonować śledczy Wasilij Zajcew, zwany "Wasią". Przekonywał portret bohatera, była w nim uległość wobec tego, co wymykało się kontroli i ograniczeniom, a zarazem silna determinacja, by przywołać nie tyle sprawiedliwość, bo o tę trudno w sowieckim ustroju, co prawdę o serii morderstw na terenie miasta. Intryga zajmująco zawiązana, długo nie mogłam dostrzec, co łączy incydenty. Autorka sukcesywnie podrzucała wskazówki i tropy, stawiała na stopniowe budowanie niepewności i napięcia. Inscenizacja miejsc zbrodni wskazywała, że nie były to typowe akty mordu, zemsty, zazdrości, szantażu i strachu, coś więcej kryło się w głębokich warstwach. Wyjaśnienia przybrały frapującą i atrakcyjną postać. Jak funkcjonować w zatrważającej rzeczywistości politycznej, przetrwać kolejne dni, a przy tym pielęgnować cechy człowieczeństwa? Czy po leningradzkich ulicach rozprzestrzeniały się osobliwe morderstwa, przypadkowo zbieżne w czasie, czy też pojawił się okrutny seryjny morderca? Jedyne zastrzeżenie mam do stylu narracji, nie zawsze wydawała się płynna, czasami rwała się przy zmianie scen, nie do końca oswoiłam się z nią.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 404 strony, premiera 14.04.2021 (2017), tłumaczenie Michał Rogalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 1 sierpnia 2021

POWRÓT ANNY

LISA SCOTTOLINE

"Czasami trzeba poszukać (skarbów w życiu). Czasami trzeba o nie walczyć. A czasami masz je u swoich stóp."

Kiedy widzę nową książkę Lisy Scottoline, natychmiast decyduję się po nią sięgnąć. Autorka ma wyjątkowy dar wyciskania z bohaterów i czytelników silnych emocji. Tak konstruuje ludzkie losy, że po brzegi wypełnia je skrajnymi uczuciami. Dotyka wrażliwych sfer, syndromów odrzucenia, doznanych krzywd, braku tożsamości, wyrzutów sumienia, a przy tym wprowadza bolesne nuty przeszłości i niepokojące wizje teraźniejszości. Gorzkie i słodkie smaki życia przeplatają się tworząc mieszankę potrafiącą wzruszyć i przejąć do głębi. W "Powrocie Anny" poznałam Maggie Ippolitti, do której zgłosiła się córka odebrana jej przed siedemnastoma laty przez zaborczego męża. Młoda matka cierpiała na ostrą formę psychozy poporodowej. Według partnera i lekarzy nie była w stanie sprawować opieki nad dzieckiem. Równolegle dowiedziałam się, że obecny mąż Maggie, Noah Alderman, pediatra alergolog, oskarżony został o zabójstwo z premedytacją i groziło mu dożywocie lub kara śmierci.

Autorka zgrabnie prowadziła dwie linie czasowe, zarówno teraźniejszości, jak i przeszłości nadała wsteczny bieg. Spodobał mi się ten manewr, podsycał niecierpliwość poznawania, intensyfikował napięcie, uatrakcyjniał poznawanie scenariusza zdarzeń. Stopniowo odkrywałam incydenty, które doprowadziły do dramatu rodzinnego, bezpośrednio wpłynęły na postaci, wywołały zamieszanie na dużą skalę. Sprawą natychmiast zainteresowały się media, nagłośniły i nadały status sensacji. Im więcej wiedziałam o bohaterach, tym bardziej zastanawiałam się, czy mogłam im zaufać, czym zaskoczą, z jakiej prawdziwej strony ukażą się. Przekonywał Alderman, ciekawie i wyraziście sportretowany, chętnie wsłuchiwałam się w to, co miał do powiedzenia, kibicowałam, aby sprawy przyjęły dla niego jak najkorzystniejszy obrót. Annę, jego pasierbicę, poznałam jedynie z daleka, szkoda, że nie miałam okazji wejść w jej myśli, tym bardziej, że postawa dziewczyny frapowała. 

Nie potrafiłam sympatyzować z Maggie, kumulacja irytujących cech, niedojrzałość emocjonalna, obsesja naprawienia przeszłości, znikoma kontrola własnych poczynań. Impulsywny charakter nie tłumaczył jej zachowań. Dla podtrzymania napięcia, zaciśnięcia intrygi, konieczna była zwichnięta charakterystyka bohaterki, ale Scottoline nieco przesadziła. Gdyby nie to, powieść otrzymałaby wyższą notę. Tym, którzy nie będą wysuwać zastrzeżeń do portretu Maggie, a koncentrować się na roli w historii, tytuł przypadnie do gustu. Dobrze się czyta. Zajmująco dotyka tematyki zaufania, przyjaźni i miłości. Pozostawia z ciepło przyjętą finalną odsłoną. Zerknij na wrażenia ze spotkań z innymi książkami Lisy Scottoline zaprezentowanymi na Bookendorfinie ("Czekam na ciebie", "Mów do mnie", "Kłamstwo doskonałe"), powieści warto uwzględnić w planach czytelniczych.

4/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 510 stron, premiera 06.04.2021 (2018), tłumaczenie Alina Siewior-Kuś
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

POSZUKIWACZKA DZIECI

RENE DENFELD

NAOMI COTTLE tom 1 

"Zło to alchemiczny związek, którego podstawą zawsze jest sposobność."

Powieść zrobiła mocne dobre wrażenie, komfortowo mi się ją czytało od strony stylu narracji, ciekawie mieszającego formy opisową, dialogów i swoistego pamiętnika. Jednak nagromadzenie boleści i strachu w warstwie fabuły sprawiało, że musiałam robić krótkie przerwy na wyciszenie emocji. Czytałam wiele kryminałów i thrillerów, sporo dotyczyło zaginionych dzieci, ale dawno nie spotkałam się z tak sugestywnie rozpisanymi przeżyciami ofiar porwań i seksualnego wykorzystania. 

Rene Denfeld fenomenalnie wniknęła w psychikę młodych dusz, którym przyszło spotkać się z wypaczonymi instynktami i mroczną stroną człowieka. Wybornie ukazała skrajne odczucia, kontrastowe obrazy, traumatyczne naznaczenia młodych losów. Z jednej strony przybliżała dramaty dzieci oczami innych, z drugiej uszczegółowiała je w dziecięcych spostrzeżeniach. Nietuzinkowe podejście, we wszystko wplotła baśniowe nuty, dawne bajkowe opowieści, w których nie brakło świadectw przemocy i okrucieństwa. Identyfikacja jednej z zaginionych dziewczynek z literacką fantazją sugestywnie przekonywała, wywierała wpływ na postrzeganie, skłaniała do postawienia się w sytuacji postaci, aby w pełni zrozumieć targające nią emocje i zaprzeczenia. 

Z równą mocą śledziłam intrygę, dochodzenie do prawdy, jak i próby przetrwania w matni. Pisarka oddawała głos nie tylko ośmioletniej Madison, którego pewnego dnia, podczas przechadzki z rodzicami, zniknęła bez śladu w zimowym oregońskim lesie, ale także trzydziestoletniej detektyw Naomi, mistrzyni w odnajdywaniu zaginionych dzieci, która próbuje rozświetlić mroki własnej nieznanej przeszłości. Wrażenie zrobiła na mnie umiejętność autorki unikania osądów nad niewystarczającą opieką sprawowaną przez rodziców, zarówno skonfliktowanego małżeństwa Culverów, jak i oskarżonej o zabójstwo dziecka Danitą Danforth. Nawet przy przyrównaniu do Mary Cottle, przybranej matki dla wielu dzieciaków, czytelnik nie ma wrażenia negatywnych odczuć. 

Fantastyczne zrozumienie i wyczucie ludzkich nieszczęść i ciężkich przeżyć. Chociaż postawa Naomi momentami wydawała mało prawdopodobna, to cechowało ją solidne uzasadnienie zranienia i okaleczenia. Zakończenie nie należało do zaskakujących, w połowie domyśliłam się, kto stoi za pewnymi incydentami, lecz frapująco poznawałam ścieżkę ku niemu prowadzącą. Realny natomiast rys kryminalny, dociekania i dochodzenia, czuło się, że osadzenie Denfeld w tej materii w życiu zawodowym. Zgrabnie budowane napięcie, wyważone środki oddziaływania na wyobraźnię. Koszmarne sny i wspomnienia przemawiały intensywnie przez magiczny klimat. Jeszcze motywujące przesłanie, że bez względu na to, gdzie, kiedy i z kim się zgubimy w życiu, zawsze warto starać się odnaleźć drogę do domu, bliskich, samego siebie.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 314 stron, premiera 26.05.2021 (2017), tłumaczenie Andrzej Goździkowski
Książkę "Poszukiwaczka dzieci" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl