ANNA POTYRA
TOMASZ BRANICKI tom 2
„...zrozumiał lepiej… jak działa sieć koneksji oplatających świat służb, biznesu i polityki.”
Żałuję, że nie miałam okazji poznać pierwszego tomu zatytułowanego „Kat”, zdecydowanie do nadrobienia z mojej strony. Odnoszę wrażenie, że lepiej poznałabym głównego bohatera i zrozumiała w aspekcie dramatycznych osobistych wydarzeń. Tomasz Branicki wydaje mi się interesującą postacią, z ciekawą zawodową przeszłością i splątanymi prywatnymi nićmi losu. Przychylnie go odbieram, mocny rys osobowościowy, silna determinacja wobec realizacji stawianych przed nim wyzwań, aczkolwiek nieco zmącona hierarchia systemu wartości. Jednak autorka nie trzyma w konsekwentnych ryzach jego portretu. Tomasz jako były komandos i snajper stosunkowo orientuje się w funkcjonowaniu świata przestępczego, w tym mafijnego biznesu handlu ludźmi. Trudno mi uwierzyć, że nie wie, na czym ten biznes polega i w jakim zakresie działa. Gdyby inna postać wzięła na siebie udział w wyjaśnieniu czytelnikowi podłoża gangsterskiej aktywności w metodach i skali wykorzystywania kobiet, brzmiałoby bardziej wiarygodnie. Innych zastrzeżeń do kreacji Branickiego nie wysuwam, w ogólnym odbiorze jestem pozytywnie nastawiona.
Anna Potyra zręcznie żongluje naprzemiennością teraźniejszości i przeszłości. Zgrabnie opisuje to, co doprowadza do eskalacji przemocy i nienawiści. Wątek zemsty frapująco rozłożony na poszczególne elementy, a w finałowej odsłonie logicznie i przekonująco łączący nici pajęczyny złożonej z mrocznych cieni dawnych uczynków. Pojawiają się motywy seryjnego mordercy, ludzi, którzy nie dają drugiej szansy, przedzierania się przez nierozliczone grzechy. Entuzjastycznie przyjmuję głębokie ukrycie tożsamości czarnego charakteru wśród dynamicznie następujących incydentów związanych z poszukiwaniem porwanej siedemnastolatki. Również mieszanie bieli z czernią, niejednoznaczność interpretacyjna postaw i zachowań, jak najbardziej na plus dla odbioru powieści. Styl narracji przyjemny, udane zrównoważenie opisów i dialogów, wszystko zachęcająco brzmi. Anna Potyra mocno wciąga czytelnika w intrygującą historię, energicznie miesza w fabule, zmyślnie podtrzymuje atmosferę zagrożenia, niepewności i presji czasu. Z zapałem podchodzi się do poznawania tego, co dalej dzieje się w scenariuszu zdarzeń, do jakich brzydkich sekretów docierają bohaterowie, z czym zmuszeni są zmierzyć się, zarówno od strony zewnętrznych czynników, jak i wewnętrznych wątpliwości i walk.
5/6 - koniecznie przeczytaj
sensacja, 304 stron, premiera 26.11.2024
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
bookendorfina
czwartek, 3 kwietnia 2025
OFIARA
środa, 2 kwietnia 2025
ZAMILKNIJ NA ZAWSZE
KERI BEEVIS
„...kiedy ludzie zaczynają się czemuś zbyt uważnie przyglądać, to czasami udaje im się dostrzec coś, czego nie powinni.”
Już po początkowych rozdziałach, miałam wrażenie, że gdyby autorka wybrała jeden gatunek, a nie połączyła ze sobą, powieść zyskałaby nie tylko na wiarygodności, ale też trzymaniu czytelnika w niepewności. Przygotowałam się na mroczną intrygę, a doszło do spotkania z romansem w otoczce dreszczowca. Uczucie płonące między głównymi bohaterami rozwijało się w prostym schemacie. Niewiele pożądanej tajemniczości, dużo irytujących przepychanek się w silnych emocjach.
Polubiłam Lilę Amberson, trzydziestolatkę, która cudem ocalała z wypadku samochodowego, ale straciła pamięć co do przebiegu dramatycznych zdarzeń. Kerii Beevis stworzyła ciepłą, chociaż naiwną, osobę, przyjemnie nawiązywało się z nią kontakt i śledziło postępy w docieraniu do prawdy. Rówieśnik, Jack Foley, znany pisarz kryminałów, wywoływał irytację zachowaniem i postawą, nie przekonałam się do niego, i żałowałam, że tak ulokowała uczucia Lila. Pojawiło się kilka mocno naciąganych elementów dekoracyjnych, które miały wzbogacić fabułę, zezwolić na zgrabne przejście między scenami, ukryć przed czytelnikiem tożsamość czarnego charakteru. Przeszkadzały w odbiorze fabuły, kłóciły się z wiarygodnością, obniżały poziom satysfakcji.
Nie do końca zgrałam się z książką „Zamilknij na zawsze”, w dużej części dlatego, że nie tego się spodziewałam. Jednak przypuszczam, że tytuł może spodobać się odbiorcą liczącym na lżejszą odmianę romansu kryjącego się za fasadą kryminału lub thrillera, a nawet po części sensacji. Entuzjaści podobnych historii, razem z dwójką kluczowych postaci staną przed wyzwaniem porozumienia serc z rozumem, oraz rozwiązania zagadki śmierci kilku osób. Będą obserwować, w jak niebezpieczne szpony dostała się Lila, co całkowicie wymykało się spod jej kontroli, dokąd zaprowadziło ją prowadzone prywatne śledztwo.
3.5/6 – w wolnym czasie
thriller, 478 stron, premiera 16.06.2021, tłumaczenie Paweł Wolak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.
wtorek, 1 kwietnia 2025
KŁOPOTLIWE MIEJSCE
„...dzieci wczorajszych zabójców mogą stać się bohaterami lub ofiarami dnia dzisiejszego, tak jak wczorajsze ofiary… równie łatwo mogą stać się dzisiejszymi katami..”
Mocne i emocjonujące wrażenia, wywołujące przemyślenia i refleksje o naturze człowieka, miejscu i znaczeniu historii w cywilizacyjnej odsłonie. Reportaż biegnie dwutorowo, przeplata wątek powiązany z tym, co działo się w Babim Jarze, i wątek związany z napaścią Rosji na Ukrainę. Jonathan Littell prezentuje przejrzysty styl narracji, pozornie prosty, jednakże silnie oddziałujący na wyobraźnię czytelnika. Kiedy potrzeba, zagłębia się wnikliwie w szczegóły sprawiające, że możliwe jest przeniesienie się w światło i mrok, śmierć i życie, dramat i nadzieję. Potrafi pozostawić furtkę dla odbiorcy słów i przekazów, aby wsparty różnorodnymi informacjami, opisem spotkań z ludźmi i świadkami, oddaniem specyficznego, często dualnego, klimatu miejsc, odtworzył prawdę i fakty, zinterpretował i poddał głębszym rozważaniom.
Tekst wyśmienicie dopełniają zdjęcia Antoinego D'Agaty, czarno-białe z intensywną mocą domalowywania kolorów w umyśle patrzącego. Fotograf wspaniale operuje odcieniami szarości, odważnie wnika w ludzki mrok, odsłania nie tylko jego pierwszy i drugi plan, ale również to, co dzieje się zza kulisami strategicznej przemocy i zbrodni, jednakże z szacunkiem podchodzi do intymnych doświadczeń ofiar i świadków. Jonathan Littell naświetla rosyjsko-ukraiński konflikt wojenny, niechlubną współpracę ukraińskich obywateli z hitlerowcami i udział w masakrach Holocaustu, politykę celowego zapominania o wydarzeniach w Babim Jarze, wymazywania miejsca z mapy współczesnymi budowlami, działalność banderowców w wołyńskim i galicyjsko-wschodnim wymiarze, rosyjską propagandę i fantazje dyktujące fakty. Littel i d’Agata jako duet uświadamiają, że próby wyobrażenia sobie tego, co doświadczały ofiary, stopuje odporna na wszystko ściana, której nigdy nie udaje się przekroczyć. Nadkruszają mury i umożliwiają choćby częściowe spojrzenia w tragiczną przeszłość tak silnie rzutującą na tragiczną teraźniejszość.
5.5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, 348 stron, premiera 29.01.2025 (2023)
zdjęcia Antoine d’Agata, tłumaczenie Jacek Giszczak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
czwartek, 20 marca 2025
NAJLEPSZE UMYSŁY
GENIUSZ, PRZYJACIEL, MORDERCA
TRAGICZNA HISTORIA SCHIZOFRENII
JONATHAN ROSEN
„Ludzki umysł ma wyjątkową zdolność wyobrażania sobie rzeczy, które nie istnieją.”
Szerokie studium życia w schizofrenii i obecności obok niej, rozpisana z perspektywy przyjaźni dwóch mężczyzn, od dzieciństwa do dorosłości, dwóch żyć przebiegających równolegle, ale na różnych torach. Jonathan Rosen w obszernym dziele ukazał jak choroba potrafiła zmienić człowieka od geniusza do mordercy. Michael Laudor, wcześniej wybitny student, później człowiek, który zadźgał nożem swoją ciężarną narzeczoną. Czytanie książki było wyzwaniem, nie ze względu na objętość, ale nie ma co ukrywać, trzeba było poświęcić jej wiele czasu, ale ze względu na wysoki poziom uszczegółowienia zawartości. Mnóstwo detali w opisywaniu klimatu lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w Ameryce, w przybliżaniu osób z życia Michaela i tworzonych przez niego relacji. Drobiazgowe oddanie charakteru Laudora, powierzchowności, wierzeń, nawyków i zainteresowań. Właśnie poprzez skupianie uwagi na detalach, które stawały się migawkami w normalnym trybie życia, a z perspektywy czasu zyskały miano symptomów, autor pokazywał proces pogarszającego się stanu zdrowia z perspektywy przyjaciela. Każdy element miał znaczenie w wzbudzeniu wrażliwości odbiorcy, wczuciu się w sytuację przywoływanych osób, zupełnie jak w prawdziwym życiu, nie tylko we wspomnieniach i relacjach.
Dużo w książce o samym autorze, przeżyciach, dzieciństwie, studiach i pracy, a przeplatały je wspomnienia powiązane z Michaelem. Rosen przybliżył również kondycję i poziom ówczesnej opieki zdrowotnej, oraz powoli zmieniające się podejściaedo leczenia psychiatrycznego. Sporą przestrzeń publikacji zajmowały odniesienia do popkultury, filmu, literatury i historii. Narracja płynna i przyjazna, opisy bogate w treści, znaczenia, porównania, skojarzenia i pewnego rodzaju humor. Nie zabrakło bibliografii i indeksu. Mieszane odczucia towarzyszyły mi podczas czytania „Najlepszych umysłów”. Niekiedy czułam się nieswojo i nieprzyjemnie, kiedy indziej mocno zainteresowana i zaintrygowana. Często nie mogłam uwierzyć w niektóre fakty lub wątpiłam w odczucia. Mieszanka emocji dawała do myślenia, skłaniała ku refleksjom, zachęcała do zastanowienia się nad wieloma zagadnieniami. Książkę polecam, wysoka satysfakcja czytelnicza pod warunkiem mentalnego przygotowania się na zawartość, otwarcia się na poznawanie dramatów wielu osób, próbę zrozumienia tego, z czym mierzą się schizofrenicy i ich bliscy.
5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, 746 stron, premiera 12.02.2025 (2023), tłumaczenie Joanna Krystyna Radosz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.
środa, 19 marca 2025
POWTÓRKA
KEN GRIMWOOD
„Strata jest nieodłączną częścią życia.”
O ile film „Dzień świstaka” (1993), w reżyserii Harolda Ramisa, z rolą główną Billa Murreya, podszedł w komediowym stylu do powtarzalności tego samego dnia po wielokroć, Ken Grimwood wyznaczył sobie przy książce „Powtórka” (1986) znacznie bardziej ambitne podejście do zagadnienia przeżywania tego samego, nawet w cyklu wieloletnim, podejmowania nowych i starych decyzji.
Wciągnęłam się w powieść, byłam szalenie ciekawa, jakie przeżycia i wybory towarzyszyć będą czterdziestotrzyletniemu Jeffowi Winstonowi, kiedy nieznana siła sprawi, że będzie cofał się w czasie i stawał przed tymi samymi wyzwaniami życiowymi. Z perspektywy przeszłości, intuicyjnie wiemy, kiedy coś w naszym losie poszło nie tak, co chętnie byśmy zmienili, na czym skupilibyśmy uwagę. Czy udałoby się naprawić rażące błędy, wymazać niepotrzebne aktywności, skupić uwagę na tym, co dla nas najbardziej ważne. A jak do wszystkiego podszedł główny bohater? Bo to właśnie on musiał zmierzyć się z tym, że zmarł na zawał serca, a jednak rozminął się ze śmiercią otrzymując kolejne szanse życiowe.
Autor ukazał, jak z biegiem czasu wspomnienia przybierają nieco inną formę niż przywykliśmy w pamięci, jak dalece tracimy zdolność odróżniania fałszywych od prawdziwych. Oprowadzał Winstona po niewytłumaczalnie zrekonstruowanej przeszłości w atrakcyjny sposób. Chętnie śledziłam poczynania dziennikarza, mniej lub bardziej zbaczającego ze ścieżek, którymi podążał poprzednio. Pisarz odpowiednio wzniecał zainteresowanie. Kluczowa postać nie zyskała mojej sympatii, ale w końcu to zwykły, chciałoby się napisać, potoczny mężczyzna. Otrzymałam sporo materiału do przemyśleń, część refleksyjnych zagadnień sama musiałam rozwinąć. Grimwood sprytnie usunął kwestię paradoksów powiązanych z następowaniem przyszłości istniejącej tylko w umyśle Jeffa. Aspekt dysponowania bogatymi zasobami informacyjnymi o przyszłości zgrabnie wkomponował się w fabułę. Zmiany w biegu rzeczywistości nie zakłócały jej znacząco, przynajmniej na tyle, że continuum przestrzenno-czasowe nie zdradzało oznak przeciążenia.
Było groteskowo, dramatycznie, szczęśliwie, ideowo, sensacyjnie, szalenie, z uzależnieniami, z miłością jako kluczu poznania i zrozumienia. Wkręciłam się w różne rozważania, przykładowo, o nieznośnej ironii utraty ostatecznych nadziei w chwili, gdy się spełniają, o tym, że jakiekolwiek zmiany w naszym życiu są dla nas istotne, ale na szerszej płaszczyźnie czasu i miejsca nie mają znaczenia, o różnych odbiciach i subiektywnych postrzeganiach tego samego mroku dla każdej myślącej i marzącej jednostki, o tym, że zwodniczy luksus posiadania nieograniczonych przyszłych możliwości byłby zwodniczą pułapką, bo właśnie nieprzewidywalność i nieznajomość czynią życie diabelsko ciekawym i cennym. "Świat zobaczyć w ziarenku piasku, niebo w dzikiej roślinie, nieskończoność uchwycić w ręku, a wieczność w godzinie." (William Blake)
Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".
4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 370 stron, premiera 23.04.2024 (1986), tłumaczenie Zuzanna Naczyńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
niedziela, 16 marca 2025
PIEKŁO I SZPADA
FELIKS W. KRES
ZJEDNOCZONE KRÓLESTWA tom 1
„Czy dobro, świadczone w imię niskich pobudek, przestaje przez to być dobrem.”
Pierwsze spotkanie z twórczością autora, bardzo udane, wciągające i satysfakcjonujące. Znakomicie bawiłam się w fantasy prowadzonej w klimacie człowieka z białą bronią konfrontującego się z wrogami i mrocznymi siłami. Byłam pod wrażeniem konsekwencji i barwności w kreowaniu świata. Wszystko mi pasowało, odwoływało się do głębi opisów, wnikliwości w kształtowaniu wielu bohaterów, tajemniczości owiewającej zdarzenia. Niesłychane poczucie zarządzania grozą, w tak fascynujący sposób, jak robili to klasycy gatunki, ale w unikalnym stylu. Intensywne nasycenie przygodą, nieoczywistą i zaskakującą, trochę z humorem, ale dramatycznie, nie ciągłą, lecz z korespondujących części.
Podobały mi się przewrotne zakończenia poszczególnych fragmentów książki. Szykowałam się na coś konkretnego, a pisarz zgrabną zmyłką wprowadzał w nieoczekiwaną sferę wyobraźni. Wypływający ze stron niepokój, lęk, strach, trwoga, podlegały zręcznemu stopniowaniu. Cienie życia i śmierci rządziły się swoimi prawami, tylko autor miał nad nimi władzę, ale pozwalał na wejrzenie w zaświaty oczami zmarłych. Demoniczne budowle, grobowce z zamierzchłych czasów, przeklęte miejsca, złowrogie ruiny, posępne zagajniki, piekielne czeluście, opuszczone cmentarze, dzikie uroczyska. Upiorne zjawy, niepojęte tajemne siły, dziwne moce, stare kulty, pradawna magia, przerażająca ciemność, okryte klątwą dusze, nieśmiertelni, koty mordercy. Zbrodnie i krew, starcia i pojedynki, damy i kawalerowie, bractwa i umarłe miasta, zło i jego sługi, oraz człowiek narzędziem w rękach przewrotnego losu. Książka wydana w kolekcjonerskiej formie, sztywna okładka, ochronna obwoluta, barwne brzegi, przemawiająca do wyobraźni grafika.
5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 488 stron, premiera 25.02.2025 (2001)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.
sobota, 15 marca 2025
SEKRETY NIGDY NIE UMIERAJĄ
VINCENT RALPH
„Zdarza się, że winnych nie ma. A czasem winni są wszyscy.”
Propozycja czytelnicza dla nastolatków, trafiająca w ich potrzeby książkowej rozrywki, przykuwająca uwagę, angażująca wyobraźnię i emocje. Starsi czytelnicy dostrzegą pewne uproszczenia w fabule, ale i oni przyjemnie spędzą czas w mroku zawiłych tajemnic. Vincent Ralph udanie koloryzuje scenariusz zdarzeń, prowadzi w śmiałych dynamicznych rytmach, zaskakuje obrotem spraw, zgrabnie stopniuje napięcie. Poprzez losy postaci pokazuje, jak lęk przed tym, co zrobiło się w przeszłości stopniowo osiada ciężarem na wyrzutach sumienia, kładzie się długim cieniem na wszelkich decyzjach, niszczy bliskie relacje i złowrogo osadza prawdę. Jakże trudno wyrwać się z pułapki zastawionej przez siebie.
Młodzi bohaterowie zmuszeni są włączyć się w grę bez znajomości zasad. Nieprzyjemne wspomnienia napierają na ich codzienność, czynią trudną, bolesną, a z czasem nawet niebezpieczną. Starcia z nieznanym wrogiem, niemożność zdobycia nad nim przewagi, sprawiają, że nawet wyzwania nie przynoszą ulgi i wyzwolenia. Osobliwy rytuał zrzucania tajemnic, który ktoś wymyślił, a ktoś inny ożywił, nie wyzwala od poczucia winy, lecz uaktywnia pionki wypełnione szantażem i przemocą. Autor frapująco prowadzi Sama i jego przyjaciół po cienkiej linie zawieszonej nad głęboko ukrytymi sekretami. Jeden nieostrożny ruch i groźba moralnego upadku. Czy udaje się wyzwolić z matni czegoś, co eskaluje szykanowanie? Może niektórych win nie powinno się w ogóle zatajać? Do jakiego stopnia mamy świadomość, że widzimy tylko to, co nam inni pokazują o sobie? Kiedy dostatecznie wiele osób udaje monstra, jak dostrzec prawdziwego potwora? Dlaczego odwracanie oczu od strasznych rzeczy nie daje pewności, że nas nie dopadną? A na marginesie, jak na razie, ciężko jest mi oswoić się ze zwrotami wkraczającymi w narrację współczesnych powieści, przykładowo "ona wiedziało", "mówiłom", "jejmu", potrzebuję więcej czasu, aby przestawić swoje przyzwyczajenia.
4.5/6 – warto przeczytać
thriller, literatura młodzieżowa, 374 strony, premiera 11.03.2025, tłumaczenie Agnieszka Jacewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
piątek, 14 marca 2025
...I UJRZELI CZŁOWIEKA
MICHAEL MOORCOCK
„Kiedy trzeba, wielką religię można zbudować z najbardziej niepozornych wątków.”
Powieść wydawała się bazować na klimacie, który niespecjalnie mi podchodzi, a jednak, kiedy skoncentrowałam się na jej przygodowym i filozoficznym ujęciu, poczułam, że wciągam się w przekaz Michaela Moorcocka. Barwne przeżycia Karla Glogauera, głównego bohatera, przeniesionego w czasie, z tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego roku do dwudziestego ósmego roku naszej ery, rozwijały się przewidywalnie, jednak potrafiły zadziwić obrotem spraw i wydźwiękiem incydentów. Mimowolnie dociekało się, do jakich pomysłów i zabiegów posunie się autor, jak przedstawi historię Jezusa, początki chrześcijaństwa, jak głęboko sięgnie w legendy i mity, nasyci historię bogatszą niż faktyczna treścią, czego oczekiwał od odbiorcy w zamian.
Miałam wrażenie zbytniego poszatkowania fabuły, wkradło się sporo chaosu, wydawało się, że czasem coś niepotrzebnie zostało opisane, ale w dużym stopniu oddawało to ducha sporego przeskoku w czasie, dualizmu doświadczeń i myśli kluczowej postaci, siłą rzeczy mogącego zrodzić się niezrównoważenia emocjonalnego, obsesji, obłędu wynikającego ze zderzenia różnic cywilizacyjnych. Podobało mi się, że nie było poprawności religijnej, a wręcz odwrotnie, odejście od niej, aby spróbować nadać czytelnikowi nieco inny niż popularny kształt myśli o religii, skłonić do refleksji, przyjrzeć się bliżej temu, co zwycięża, spełnienie proroctwa i narzucenie woli losu, lub samodzielna decyzja o sobie i podążanie za własnymi pragnieniami, a może mieszanka ich. Jak często odbieramy pragnienia jako rzeczywistość? Dlaczego w trakcie poszukiwania siebie, definiowania tego, kim się jest, pojawia się wpływ cudzych osobowości na własną? Czy wielkie indywidualności to tylko wytwór tych, którzy pragną mieć ich za przyjaciół? Książka oddawała powiew myśli społecznych lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, zadawanych pytań, prób odpowiedzi i refleksji. To atrakcyjna wartość dodana literackiej w podróży w czasie.
Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".
4/6 – warto przeczytać
fantastyka, 180 stron, premiera 11.02.2025 (1969), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
czwartek, 13 marca 2025
SPOWIEDŹ MARILYN MONROE
ANNA LERKE
„Największa gwiazda XX wieku była jednocześnie najbardziej samotną kobietą, jaką znam.”
Ciekawie było prześledzić losy znaczącej postaci kina, od dzieciństwa naznaczonej sieroctwem, poprzez błyskotliwą karierę aktorską, aż do śmierci owianej tajemnicą. Zadziwiające, jak niektórzy ludzie, niejako od pierwszych dni życia, skazani są na samotność. Porzucenie przez rodziców, brak poczucia bezpieczeństwa, zagubienie we własnej tożsamości, z każdym rokiem nawarstwiało się, rzutowało na przyszłe relacje, życie rodzinne i zawodowe. Marilyn Monroe spełniała filmowe marzenia, błyszczała niczym gwiazda na ekranie, zachwycała podczas sesji zdjęciowych, ale nieustannie poszukiwała uwagi, ciepła i bliskości, która odegna od niej lęk przed opuszczeniem. Nietrafione małżeństwa, liczne romanse, niemożność odnalezienia się w roli matki, przemożna tęsknota za miłością, nieprzepracowane kompleksy, stopniowo wywoływały strach i łzy, a w następstwie problemy psychiczne, jak przygnębienie, załamanie, depresję, bezsenność, uzależnienie od alkoholu i środków farmakologicznych.
Z jednej strony ikona wszech czasów, z drugiej zwykła kobieta pogrążona w rozpaczliwym poszukiwaniu bratniej duszy. Żywiołowość i zmysłowość na ekranie zderzały się z poczuciem niespełnienia w prywatnym życiu. Anna Lerke zaprezentowała losy Monroe w formie wywiadu spowiedzi, przyjaciółka Maria słuchała i zadawała pytania, zaś Marilyn starała się szczerze odpowiedzieć. Czytelnik odbierał mieszane emocje aktorki, domyślał się rozwinięcia poruszanych sekretów, zaglądał zza kulisy produkcji kinowej. Książkę wzbogacały liczne fotografie i wycinki z biografii Monroe. Zainteresowały mnie plany pracy nad sobą aktorki, na
co chciała postawić, co poprawić w grze, w czym się wyspecjalizować. Drażniły proste konkluzje Marii, nie do końca czułam, że mogłaby być prawdziwą przyjaciółką. Zdarzały się powtórzenia, jednak do pewnego stopnia dawały obraz tego, co kładło się cieniem na życie aktorki. Teraz chętnie jeszcze raz obejrzę filmy z udziałem Marilyn Monroe, posłucham jej głosu i śpiewu, mniej dla fabuły, więcej dla zerknięcia, jak radziła sobie aktorka z przepaścią między życiem prywatnym a zawodowym, co z tego odbijało się na ekranie. Zastanawiam się, czy zdołam wychwycić niuanse przeniesienia.
4/6 – warto przeczytać
biografia, 352 stron, premiera 10.02.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.
środa, 12 marca 2025
TERAZ CZEKAJ NA ZESZŁY ROK
PHILIP K. DICK
„Wojna usprawiedliwia każde ludzkie dziwactwo...”
Książka sprawiła sporo radości czytelniczej, ciekawie było zagłębiać się w nią, tym bardziej, że scenariusz zdarzeń przyjemnie gmatwał się, kilkakrotnie zaskakiwał. Frapująco było dociekać, w jakie sfery rozmyślań prowadził autor. Koncepcja fabuły spotkała się z uznaniem. Podróże w czasie, konsekwencje zaglądania w okna przeszłości, równoległych rzeczywistości i przyszłości, wyzwalały ciekawe myśli interpretacyjne. Podobało mi się, że Philip K. Dick nie koncentrował się na naukowym podejściu do możliwości incydentów lub obecności postaci. Dzięki temu mogłam skupiać się na samym pomyśle akcji, rozpatrywaniu niuansów, śledzeniu toku przeplatających się scen, odbieraniu emocji postaci.
Trzy rasy zaangażowane w międzyplanetarną wojnę odsłaniały kulisy ambicji, planów i dążeń. Pisarz przedstawiał je w ogólnym opisie, przyciągał koncepcją i nieoczekiwaną ideą. Wątek powiązany z długowiecznością, wykorzystaniem maszyn i przeszczepów uznałam za atrakcyjny. Co znamienne dla powieści, i te wizje miały charakter barwnego wypełniania tła. Nie sądziłam, że chętnie będę podglądać rozgrywany konflikt małżeński i konsekwencje podejmowanych przez partnerów decyzji. Zastanawiające, jak bardzo człowiek potrafi uwikłać się w toksyczną relację, a jednak nie wypierać jej z życia pomimo sprzyjających ku temu okazji. Dostrzegłam, że Dick z największą szczegółowością przybliżał wygląd i wyraz oczu postaci, pozwalał czytelnikowi zajrzeć w głąb jednostki, lecz z osłanianą przez nią duszą, co wywoływało osobliwe wrażenie.
Książka napisana sześćdziesiąt dwa lata temu, a wydana po raz pierwszy w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym szóstym, zawierała wiele kluczy fantastyki, które obecnie są już powszechne w tym gatunku literackim, jednakże i tak przyjemnie się z nią podróżowało, choćby do dwa tysiące pięćdziesiątego piątego roku. Miała w sobie coś, co przyciągało, skłaniało do refleksji, podkręcało wyobraźnię. Główny bohater, Eric Sweetscent, chirurg sztucznych wszczepów, konfrontował się z żoną uzależnioną od destrukcyjnego narkotyku, próbował utrzymać przy życiu niezwykle ważną personę dla Terry, bezwiednie wikłał się w polityczne rozgrywki i wojenne roszady. Podpatrując poczynania bohatera odbywałam podróż z człowiekiem, za człowiekiem i dla człowieka. Bookendorfina przybliża inne książki Philipa K. Dicka („Prawda półostateczna”, "Opowiadania najlepsze", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth"), zerknij i wybierz coś dla siebie.
4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 320 stron, premiera 28.01.2025 (1966)
tłumaczenie Jacek Spólny, ilustracje Wojciech Siudmak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.