bookendorfina
czwartek, 23 kwietnia 2026
POMIĘDZY NAMI GÓRY
"To zaskakujące, co cenimy, kiedy jest z nami naprawdę źle."
Ciekawe spotkanie czytelnicze, w przyjemny sposób wypełnia kilka godzin relaksu z książką. Nie trzyma mocno w napięciu, lecz we frapujący sposób wciąga w śledzenie fabuły. Wyjątkowo trudne wyzwania przed bohaterami książki, wyrwani z bezpiecznych i utartych szlaków zwykłej codzienności, teraz muszą szybko nauczyć się funkcjonować z dala od cywilizacji. Nagłe pokrzyżowanie zamierzeń i planów, wystawienie na surowe i dzikie prawa natury, brutalna walka o życie. Mierzenie się z niebezpieczeństwem, udręką i cierpieniem, stawianie czoła własnym słabościom, niedyspozycjom, wyczerpaniu i zmęczeniu, ale także konfrontowanie się z bolesnymi wspomnieniami.
W srogich warunkowaniach przyrody, przy uciążliwych zmaganiach z samym sobą i otoczeniem, człowiek zostaje wystawiony na ciężką próbę. Odzywają się głęboko zakodowane lęki i obawy, ale również intensywne pragnienie przetrwania, niesienia pomocy drugiej osobie, zachowania ludzkiej godności i poczucia wartości. Do głosu dochodzą najróżniejsze emocje, zarówno te pomagające w uniknięciu śmierci, jak i te prowadzące do samozniszczenia. Wspólne doświadczenia i przeżycia budują współzależne powiązania, unikalną więź, silną zażyłość i poczucie wspólnoty. Krystalizuje się odpowiedzialność, oddanie, zrozumienie, przywiązanie, przyjaźń i miłość. Łańcuch relacji, jednak z bardzo kruchymi i łamliwymi powiązaniami między ogniwami.
Głównymi bohaterami powieści są Ben Payne, chirurg ortopeda wracający z konferencji medycznej, uwielbiający bieganie i wspinaczkę wysokogórską, oraz Ashley Knox, felietonistka pisząca do magazynów kobiecych, za kilkanaście godzin wychodząca za mąż. Nieznajomi ocaleni z katastrofy awionetki podczas zamieci śnieżnej, oboje poważnie ranni, zdani tylko na siebie, bez możliwości schronienia i pomocy, wystawieni przez fatalne zrządzenie losu na życiowy sprawdzian o największej randze. Środek nietkniętego i niezamieszkałego pustkowia stanu Utah, niedostępne górskie szczyty, pokryty śniegiem krajobraz, dojmujące zimno, brak wytyczonych szlaków, żywności i szansy kontaktu z kimkolwiek innym. Krok po kroku, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, usilne próby pokonywania problemów, odległości, wyniszczenia organizmu i psychiki.
Mocne wrażenie wywarł na mnie cichy i wzruszający monolog Bena z żoną, podejście Payne do ludzi, głębokie zrozumienie wszystkich aspektów niepokojącej sytuacji i odpowiednia postawa wobec nich. Przekonała mnie postać odważnej i twardej Ashley, umiejętność odczytywania nastroju drugiego człowieka i właściwego sterowania rozmową. Natomiast drażniło mnie zbyt wiele pojawiających się sukcesywnie przychylnych zbiegów okoliczności, sprzyjających przypadków, przewidywalnych scen, ale to lekka i przyjazna literatura, która ma przede wszystkim bawić, a także w pozytywnych barwach skłaniać do przemyśleń. Czy każdy z nas dysponuje taką samą wolą życia? Dlaczego miłość potrafi przewartościować życie, wpływać na inny odbiór świata, zabliźniać rany i dawać nadzieję? Jak wielką siłę, otuchę i ukojenie przynosi przebaczenie?
4/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 336 stron, premiera 01.01.2011 (2010), tłumaczenie Jacek Bielas
Książka z biblioteki.
środa, 22 kwietnia 2026
PERSWAZJE
„Jak szybko przychodzą argumenty na korzyść tego, na co mamy ochotę!”
Jako młoda dziewczyna odbywałam spotkania z książkami Jane Austen, z przyjemnością poddawałam się uczuciowym przygodom, mniej uwagi zwracałam na detale epoki, chociaż z uśmiechem przyjmowałam ówczesny klimat. Zachęciłam córkę, aby i ona poznała szalenie emocjonalną klasykę, przekonała się, jak bardzo różni się na korzyść od współczesnych romansów, jak wiele można dowiedzieć się z niej o przeszłości i przekonać się, że natura człowieka nie zmienia się na przestrzeni wieków, podobnie jak marzenia i pragnienia bliskości, bogactwa, szacunku, czy władzy. Moja nastolatka wciągnęła się.
„Perswazje” przekonywały przede wszystkim głęboką wnikliwością w osobowości bohaterów. Każdy miał coś znaczącego i barwnego do powiedzenia. Angażowało analizowanie myśli, zachowań i postaw. Główna postać, dwudziestosiedmioletnia Anne, wymykała się szablonowości. Nie należała do przedsiębiorczych i walecznych. Wolała zejść z drogi niż kłócić się z członkami rodziny. Osiem lat minęło, od kiedy za namową przyjaciół i rodziny odrzuciła zaręczyny z kapitanem marynarki. Kiedy niespodziewanie spotkała Fryderyka, przekonała się, że jej miłość do niego była szczera i prawdziwa, i wciąż trwała. Ale czy on nadal ją kochał? Czy tej dwójce udało się odnowić związek? Czy dali sobie kolejną szansę doprowadzenia do szczęśliwego finału? Sympatycznie i urokliwie powraca się do książek, które poznawane czterdzieści lat temu wyzwalały tak wiele sprzecznych uczuć, wpływały na wyobraźnię i kształtowały czytelniczy gust, zwłaszcza jak sugestywna i plastyczna narracja, zgrabne trzymanie w napięciu i czułe dotykanie ludzkiej duszy. Sporo ostatnio wprowadziłam powtórek z klasyki do planu czytelniczego, ale tak niesamowicie zajmuje, wzrusza i przywołuje wspomnienia, że w większym wymiarze w niej pobuszuję, a bogata i pięknie oprawiona oferta Wydawnictwa MG wspaniale to umożliwia.
4.5/6 - warto przeczytać
klasyka, literatura obyczajowa, 284 strony, premiera 11.03.2026 (1817)
tłumaczenie Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
POLSKA JAGIELLONÓW
PAWEŁ JASIENICA
RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW tom 2
„Polska stała na rozdrożu. Litwa, jeśli nie na skraju przepaści, to na pewno w samym środku kryzysu państwowego.”
Po „Polsce Piastów” naturalnie przyszła kolej na „Polskę Jagiellonów”. I znów, bogaty zbiór esejów, oparty na wciągającej gawędziarskiej narracji, więcej niż lekkim subiektywnym rysem postrzegania władców przez autora, sprawił, że z ogromnym zainteresowaniem zanurzałam się w tamtej epoce polskiego i litewskiego narodu. Zupełnie nie przeszkadzało mi, że nie jest to encyklopedyczna publikacja. Wręcz odwrotnie, dzięki bogatym i uszczegółowionym opisom, dodatkowym wyjaśnieniom, mogłam w nieco inny sposób spojrzeć na królów, dworskie intrygi, układ zależności politycznych, gospodarczych i kulturalnych, oraz zwykłe zbiegi okoliczności.
Jagielloński rozdział dziejów Polski obfituje w wydarzenia, trendy i klimaty, po bliższym przyjrzeniu się jeszcze lepiej zrozumiałam wybrane elementy z historii. Cieszyło spotkanie z książką, dużo wiedzy, materiału do refleksji, utrwalania informacji. Wymagała poświęcenia sporo uwagi i wolnego czasu, by jak najbardziej skorzystać ze spotkania. Kilkanaście przywoływanych faktów sprawdzałam w innych publikacjach, ale jeszcze wiele pozostało na liście uzupełnień dalszego zgłębiania. Niesamowite, jak inspirująco „Polska Jagiellonów” skłaniała do studiowania polskiej tożsamości, dowiadywania się czegoś nowego, zatrzymywania się na wybranych zagadnieniach. Oprawa graficzna bazowała na ilustracjach, zdjęciach i mapach, dynastycznej tabeli i zbiorczym zestawieniu przedstawicieli władzy, oraz pomocnym indeksie osób.
5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, 560 stron, premiera 25.03.2026 (1963)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.
sobota, 28 marca 2026
ZAGADKA ŚWIĄTECZNEJ ZBRODNI
W ŚWIĘTA ŚMIERĆ UDERZA ZNIENACKA
SUSAN GILRUTH
"Boże, chroń nas przed naszymi przyjaciółmi, tak ochoczo broniącymi naszej reputacji przed oskarżeniami, które mogłyby bez tego w ogóle nie paść.”
Pierwsze spotkanie z twórczością Susan Gilruth zaliczyłam do intrygujących w przyjemnej odsłonie. Zapewniało mocne dobre wrażenia, odwołujące się do zabawy z czytelnikiem w dokonywanie przypuszczeń i interpretacji. Atrakcyjność fabuły przekonywała z różnych ujęć. Autorka naszpikowała scenariusz zdarzeń tropami i zwątpieniami, mocno zagęszczoną kryminalną zagadką, co więcej, znalazła jeszcze przestrzeń dla delikatnych obyczajowych nut. Gładko wchodziłam w akcję, chętnie przewracałam strony dokonując przypuszczeń, jak potoczą się losy śledztwa. Odpowiadało mi, że dochodzenie prowadzone było od strony amatorki i doświadczonego policjanta, zaś ich opierająca się na osobliwych relacjach współpraca ubarwiała liczne incydenty.
Bohaterowie, zarówno pierwszoplanowi, jak i z drugoplanowi, przekonująco odmalowani. Nie brakowało różnorodności osobowości, skrywanych sekretów i stopniowo ujawniających się ambicji. Liane, kluczowa postać powieści, wystąpiła w roli narratorki. Frapująco było towarzyszyć jej myślom, próbom logicznego ułożenia zdarzeń, zrozumienia okoliczności i wysunięcia prawidłowych wniosków podczas odkrywania tożsamości mordercy. Gilruth udanie mieszała w obsadzie książki, sprawiając, że do końca nie mogłam być pewna motywów i zamiarów grona osób. Świetnie bawiłam się w odnajdywanie wskazówek prowadzących ku prawdzie, wielokrotnie poległam w procesie interpretowania i dedukcji, z uśmiechem łapałam się na błędne opinie.
Odpowiadał mi klasyczny format i klimat „Zagadki świątecznej zbrodni”. Od początku pojawiały się złowróżbne sygnały, przesądne znaki, odciągające od zamierzeń incydenty. Fantastyczne zagranie autorki, aby od razu wprowadzić czytelnika w złowieszcza sferę czegoś, co wywoływało dreszcze. Zanim jednak doszło do śmierci i jej konsekwencji dla otoczenia zmarłego, miałam okazję przyjrzeć się bliżej uczestnikom spektaklu zbrodni. I to też był zręczny chwyt osadzenia odbiorcy opowieści w gronie rodziny i znajomych ofiary. Urzekł klimat angielskiej wioski, spowitej śniegiem, przygotowującej się do grudniowego święta, skontrastowany z nagłym przeczuciem nadciągającej katastrofy i zderzony z okrucieństwem mrocznej strony ludzkiej natury.
Ile osób, tylu podejrzanych, a każdy dzień fabuły wnosił coś nowego do odszyfrowania kryminału. Rodzinne utarczki, zazdrosne spojrzenia, wylęknione wnioski, tchnienie śmierci, wredne plotki i spekulacje zakrojone na szeroką skalę, niezrozumiałe drobne szczegóły i dziwne niezgodności. Znakomite pole popisu do uruchomienia szarych komórek i dojścia do sedna sprawy. Wszystko w powolnym rytmie opisów i dialogów, ze wsparciem wścibskich osądów, pochopnych oskarżeń, sędziowskiego oka, chińskiej porcelany, pięknych kwiatów, aktorskich zdolności i atrakcyjnych kobiet. Przygoda czytelnicza, chociaż napisana ponad siedemdziesiąt lat temu, przekonała zawartością i zachęciła do poznania innych książek autorki.
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, klasyka, 316 stron, premiera 02.12.2025 (1952), tłumaczenie Ewa Horodyska
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl
piątek, 27 marca 2026
ZAKLINACZ DŹWIĘKÓW
POWIEŚĆ O FRYDERYKU CHOPINIE
WOJCIECH WIERCIOCH, JOLANTA SZYMSKA WIERCIOCH
„Fryderyka już nie ma, a jednak wciąż jest.”
Pod koniec zeszłego roku wpadła mi w ręce „O Chopinie słów kilka”, cieniutka książeczka, akurat na spokojniejszą chwilę, w czasie XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, aby przypomnieć sobie główne informacje o muzyku (1810-1849), klimatycznie podejść do jego twórczości, osobowości i kluczowych zdarzeń z życia. Nie była to biografia, w bardzo ogólnym zarysie przybliżała fenomen i talent kompozytora, dlatego chętnie sięgnęłam po „Zaklinacza dźwięków”, i wpadłam w drugą skrajność, wyjątkowo obszerną fabularyzowaną biografię muzyka. Przygodę dawkowałam powoli, z krótkimi przerwami, gdyż obejmowała nie tylko informacje o życiu i twórczości fortepianowego poety, ale też uczestnictwo innych postaci historycznych, z którymi spotkał się lub mógł nawiązać kontakt Chopin.
Ciekawie zbaczało się z głównej biograficznej ścieżki i zagłębiało w aspekty krążące wokół sztuki. Autorzy dostarczali sporo danych i okoliczności, chętnie je poznawałam, część z nich miała dla mnie wymiar nowości. Powieściowy charakter książki opierał się na faktach i domysłach, wspartych świadectwami i wyobraźnią, znajomością epoki i historii. Styl narracji przyjemny, lekki w odbiorze, z humorystycznym rysem, ale także próbą oddania muzycznej poezji geniusza, który z jednej strony doświadczał słabości ciała, a z drugiej obdarzony został niesamowitym talentem. Podobało mi się, że zdjęto z Fryderyka Chopina sztywną wybitność a zastąpiono ją obrazem życia zwykłego człowieka, targanego kontrastowymi emocjami, przeżywającymi to, co się wokół niego, znajomych, przyjaciół, rodziny i ojczyzny działo, pragnącego szczęścia i miłości, raz wątpiącego, kiedy indziej przepełnionego nadzieją. Tak wiele muzycznej radości pozostawił dla kolejnych pokoleń, warto wiedzieć, w jakich okolicznościach powstały jego dzieła i jakim był człowiekiem, gdyż tylko wybrańcom dane jest tak głęboko dotrzeć do serc innych. Zerknijcie również na dwutomową intensywnie wciągającą powieść o Mikołaju Koperniku" ("Rewolucja niebieska" i "Zakazane księgi") duetu autorów, na Bookendorfinie przybliżyłam też "Anegdoty z czterech stron świata" i "Polska w anegdotach".
4.5/6 – warto przeczytać
biografia, 734 strony, premiera 10.09.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.
czwartek, 26 marca 2026
CÓRKI CHMUR
O KOBIETACH Z SAHARY ZACHODNIEJ
LENA KHALID
"Prawo człowieka i prawo międzynarodowe to zachodnie przywileje, dostępne ewentualnie jeszcze dla wpływowych i bogatych.”
Książka zasadnie wybrana do omawiania w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Porusza wiele wątków wolności narodu, wolności osobistej i równouprawnienia płci. Nie tylko dostarcza wiedzy o tym, co dzieje się od strony politycznej i biznesowej w Saharze Zachodniej, ale również przedstawia sytuację kobiet, targające nimi dylematy, udział w walkach o zdobycie niepodległości, spełnianie się w narzuconych społecznych rolach, próbujących wyrwać się z krępujących norm rodzinnych i plemiennych, aby zdobyć wykształcenie, poznać zachodnie spojrzenie na świat, przysłużyć się swojemu ludowi. Przybliża różnorodne losy kobiet połączonych pragnieniem uczestnictwa w walce o suwerenność i zdecydowanych na wielkie poświęcenia. Z przerażeniem czyta się o spotykających je torturach, szykanach i represjach ze strony marokańskich służb. Z trwogą przyjmuje się świadectwa bierności, obojętności, bezsilności, a nawet uwikłań przestępczych, międzynarodowych organizacji działający teoretycznie w imię pokoju i prawa.
Hiszpańska okupacja i grabież surowców Sahary Zachodniej, dokonywana całkiem niedawno, wojna z Mauretanią o ziemie, na szczęście już zakończona, wyjątkowo okrutny i bezwzględny marokański kolonializm osadniczy, kradzież bogactw naturalnych, łamanie praw człowieka, stosowanie polityki wymuszonych zaginięć i tajnych więzień, wreszcie, w zasadzie zdrada ze strony międzynarodowych organów pokoju i prawa. Jakże różni się brutalna rzeczywistość Saharyjczyków, podzielonych zaminowanym murem, z jednej strony wciąganych na siłę w marokański język, kulturę i tradycję, z drugiej zmuszonych do życia w obozach dla uchodźców, od ocenzurowanych obrazów preparowanych dla biznesu turystycznego. Lud uprawiający koczowniczy tryb życia, przemierzający pustynię w poszukiwaniu deszczu i wody, nagle przymuszony do stacjonarnej egzystencji, pełnej zasad, ograniczeń i wyrzeczeń, ograbiany na oczach całego świata z tożsamości, kultury, tradycji i historii.
Lena Khalid znakomicie uchwyciła i przedstawiła problem dokonującego się rozdwojenia tożsamości Sahary Zachodniej, nadrzędności więzi plemiennych w stosunku do rodzinnych, degradację statusu mężczyzny, który już nie jako jedyny zapewnia byt, stąd większa radość z narodzin córki, pozostającej przy bliskich, niż syna, wybywającego na walkę w imię wolności. Podziwiam matriarchalną strukturę rodziny, siłę kobiet w organizacji codziennego życia, determinację w prowadzeniu politycznej walki o wolność, często nawet z wysuwaniem na pierwszy plan, nawet kosztem więzi z najbliższymi. Z zainteresowaniem przyglądam się rzucaniu wyzwań przez córki chmur stereotypom na temat kobiet w muzułmańskim i arabskim świecie, przechodzeniu przez piekło stworzone przez marokańskiego okupanta. Sahara Zachodnia stara się za wszelką cenę nie pozwolić na uciszenie pragnienia odzyskania życia we własnym kraju, zwątpieniu w to, że przemoc nigdy nie zwycięży nad tym, co słuszne.
5/6 - koniecznie przeczytaj
reportaż, 284 strony, premiera 29.01.2025
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.
środa, 25 marca 2026
KSIĄŻĘ
NICCOLÒ MACHIAVELLI
"Rządzenie nie polega na czym innym, jak na utrzymaniu poddanych w stanie, w którym nie mogą oni ani nie są zmuszeni ci szkodzić.”
Trzeci raz spotykam się z książką i nadal pozostaję pod urokiem pragmatyzmu. Im więcej zdobywam życiowego doświadczenia, politycznej orientacji i społecznych obserwacji, tym bardziej przekonuję się, że traktat o sztuce kierowania państwem jest ponadczasowy, co więcej, wypełniony cennymi wskazówkami, wręcz taktykami, które swobodnie można zastosować nie tylko w polityce, ale również podczas prowadzenia różnorodnych biznesów. Macchiavelli okazał się wyjątkowo zdolnym obserwatorem otaczającego świata publicznego. Potrafił znajdywać zależności między przyczynami, przebiegiem i skutkami, dopasować strategie odpowiednie do okoliczności, wsparte wnikliwym psychologicznym i socjologicznym ujęciem. Zgrabnie stawiał się w roli władcy zabiegającego o utrzymanie władzy, dopiero podbijającego nowe terytoria i próbującego narzucić swoje spojrzenie na organizację państwa, mierzącego się z wewnętrznymi siłami mu przeciwnymi.
Trafne spostrzeżenia o skutecznych i efektywnych sposobach kierowania społeczeństwem i opinią publiczną. Owszem, kilka kłóci się ze współczesnymi wytycznymi słusznego rządzenia, jednak nie można odmówić praktycznego ujęcia i dokładnego docierania do istoty problemów i sposobów rozwiązywania. Niestety, jak pokazuje historia, pozycja siły zawsze wykazywała największe szanse osiągania celów. Imponuje udane przełożenie spostrzeżeń Machiavellego na celny dobór proponowanych narzędzi władzy. Pięć wieków temu inaczej wyglądała siatka środków i kanałów komunikacji, lecz istota mechanizmów osiągania zamysłów władzy wciąż obowiązuje. Ciekawie spogląda się na filozoficzne i polityczne wnioski płynące z traktatu, odzwierciedlenie społecznych zachowań, inspiracje w sprawowaniu władzy, przykłady odwołujące się do praktyk postaci historycznych. Gęsta mieszanina intryg, manipulacji, spisków i machinacji w świecie polityki bezsprzecznie odzwierciedla prawdziwą naturę człowieka, potrafiącą sadystycznie zaskoczyć, to już dokładnie poznaliśmy, przekonaliśmy się o tym, i dostosować te same ambicje rządzenia do zmieniającego się świata. Publikację wzbogacają liczne klimatyczne epokowo zdjęcia i ilustracje.
5/6 - koniecznie przeczytaj
klasyka, 160 stron, premiera 29.10.2025 (1513/1532), tłumaczenie Antoni Sozański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.
wtorek, 24 marca 2026
ISOLA
[PRZEDPREMIEROWO]
ALLEGRA GOODMAN
"Wszystko, czego pożądamy, ma swoją cenę. A wszystko, co posiadamy, kiedyś zniknie.”
Sympatyczne czytelnicze odczucie, kiedy zaglądasz na chwilę do książki, aby wyczuć, jaka będzie czekać cię przygoda, a po chwili okazuje się, że nie możesz się oderwać, czytasz rozdział za rozdziałem wiedziona ciekawością, jak potoczy się fabuła, uwiedziona wyjątkowo sugestywnie odmalowanym klimatem, przeżywająca razem z główną bohaterką przeznaczony jej los, i nawet nie wiesz kiedy docierasz do końca powieści, i żałujesz, że to już koniec. Nie gloryfikuję „Isoli”, niekiedy prowadzi prostą i przewidywalną ścieżką, jednak imponuje intensywność podróży, zarówno zaplecionej w scenariuszu zdarzeń, jak i toczącej się w duszy Marguerite. Szczere poznawanie siebie, bolesne odkrywanie prawdy o sobie, intymne zaglądanie w myśli i emocje to ogromne wyzwanie, zwłaszcza przy ekstremalnie zmiennych wiatrach życia, od bogactwa do biedy, od wyczekiwania do aktywności, od nadziei do straty, od przetrwania do walki.
Czuję ogrom emocji postaci w doświadczaniu poszczególnych etapów egzystencji. Dotykam beztroskich lat, okresu niepokoju, próby przetrwania, aby po wyspie wątpliwości dotrzeć do przystani pewności siebie, poczucia własnej wartości i wiary w swoje siły. Zdumiewa ciężar niesionych trosk, krzywd i rozpaczy. Buduje podsycany płomień nadziei, czułości i determinacji. „Isola” przypomina czytelnikowi, że nawet wkraczając do dzikiej krainy, bezkresnego pustkowia, odciętej od świata wyspy, człowiek i tak zabiera sam siebie, czy tego chce, czy nie, zmuszony jest rozgryźć swoje myśli, przetestować własną tożsamość, dotrzeć do źródeł tego, co go definiuje, pomóc sobie w bitwie o niezależność i wolność. Unikana samotność i niepożądana alienacja, wbrew przypuszczeniom i obawom, mogą stać się narzędziem do wykształcenia umiejętności wdzięczności, prawdziwego dostrzegania szczegółów świata, zrozumienia istoty życia. Jakich silnych i dramatycznych przeżyć potrzeba, aby wychodząc od ufności i niewinności, poprzez krzywdę i okrucieństwo, dotrzeć do potwierdzenia wartości i cenności osobistej walki?
Akcja historii rozgrywa się między tysiąc pięćset trzydziestym pierwszym rokiem a czterdziestym czwartym. Składają się na nią: Perigord, La Rochelle, na morzu, na wyspie, i znów na morzu, a w finale dopełnienie cyklu przeznaczenia. Nawet kiedy ktoś, wbrew naszej woli, kieruje naszym życiem, warto wypatrywać szans samodzielnego chwytania za ster. Jeśli nie wypełnia funkcji naszego obrońcy, sami musimy się nim stać. Podoba mi się, że Allegra Goodman sięga po prawdziwą historię z szesnastego wieku, dociera do wszelkich wzmianek na jej temat, aby pomysłowo, z wyczuciem i sugestywnie przedstawić ją bez tracenia ducha dawnej epoki, tworząc pomost do współczesnego ujęcia walki o prawa kobiet do samostanowienia. Jak wiele na mapie społecznych wzorców wysp z porzuconymi mentalnie kobietami, jak wiele kobiet zmuszonych jest do trwania w samotności, i jak wiele z nich walczy o swoje, traktując skrawek ziemi jak przystań, a samotność jako schronienie? Czyż nie jesteśmy wyspami w oceanie ludzkich prądów?
4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, powieść historyczna, 518 stron, premiera 25.03.2026 (2025)
tłumaczenie Monika Popławska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
poniedziałek, 23 marca 2026
SERCE W OGNIU
BURZLIWE ŻYCIE JOSEPHINE BAKER
ELŻBIETA SIERADZIŃSKA
„Są ludzie, którzy nigdy nie przemijają.” Grace Kelly
A przynajmniej na trwałe zapisują się w naszej zbiorowej pamięci i indywidualnej inspiracji. Imponująca biografia, napisana z dbałością o detale, mocno uszczegółowiona. Nie potrzebowałam aż takiego stopnia wnikliwości, ale osoby zainteresowane bohaterką i czasami, w których żyła (1906-1975) będą zachwycone. Wcześniej niewiele wiedziałam o Josephine Baker, zaledwie ogólne informacje, ale po spotkaniu z książką wszystko nadrobiłam, także w wyrazie podziwu dla odwagi niezwykłej czarnoskórej kobiety, jak i szacunku wobec artystycznych osiągnięć.
Zadziwiające, czasami zdarza się ktoś, kto za sprawą wewnętrznego ducha, mniej lub bardziej sprzyjających okoliczności, podążaniem za marzeniami, jakby nie prowadził pojedynczego życia, ale uczestniczył w różnych jego scenariuszach, którymi można by było obdarzyć kilka osób, a co więcej zaliczyć je do symboli. Może właśnie trudne czasy, bieda, rasizm, umacniają charakter człowieka i usilne pragnienie wyrwania się z niesprzyjających warunków, jednak tylko nieliczni potrafią przekuć słabości i ograniczenia w coś inspirującego i docierającego na szczyty sławy. Elżbieta Sieradzińska przedstawiła nie tylko występującą w całej Europie wielką artystkę, szczerą emancypantkę, symbol wolności, ale również zwykłą kobietę dążącą do szczęścia, bez oceniania i wydawania osądów, ale ze zrozumieniem kontrastowych cech natury człowieka. Wszystkie dziedziny sztuki, w których uczestniczyła Baker, czegoś ją nauczyły, pozwoliły wyrazić siebie, zebrać doświadczenia znajdujące przełożenie w życiu codziennym.
Nikt z nas nie uniknie złych decyzji losu wobec nas, podsuwania wielkich dramatów, ale jeśli przykładowo nie można mieć biologicznych dzieci, wówczas realizujemy się w macierzyńskich odczuciach tworząc adopcyjną rodzinę. Czy ekscentryczność i impulsywność można uważać za wadę? A może są bardzo pożądane w wystąpieniach na scenie i prowadzą do fenomenalnych recenzji w oczach publiczności. Nikt z nas nie musi ulegać krepującym ograniczeniom, dawać się zaszufladkować i stłamsić w narzuconych rolach, a patrząc na życie Baker miałam wrażenie, że pojawiły się po to, aby z determinacją je przełamywać i korzystać na odrzuceniu stereotypów. Oczywiście, że do tak intensywnego, bogatego i różnorodnego życia wkradły się zamieszanie, chaos, niepewność i porażki, ale i z tym trzeba było umieć sobie poradzić lub odpowiednio do tego podejść, a że ryzykownie, to już inna sprawa, wiele zależy do tego jak radzimy sobie ze świadomością konieczności zagrania va baque i wejścia pod prąd. Autorka sprawiła, że z przyjemnością poznałam fantastyczną kobietę i artystkę, ale też z szerszego ujęcia atmosferę tamtej epoki, w czym pomogły znakomicie przygotowana treść i liczne zdjęcia. Zerknij również na przedstawioną na Bookendorfinie książkę "Wrócimy po was", reprezentantkę literatury faktu i literatury górskiej, już wtedy spodobał mi się styl pisania Elżbiety Sieradzińskiej, barwny, plastyczny, przyjazny, trafiający do wyobraźni, serca i pamięci.
5.5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, 592 strony, premiera 29.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.
sobota, 21 marca 2026
WOŁANIE KUKUŁKI
ROBERT GALBRAITH (J.K. ROWLING)
CORMORAN STRIKE tom 1
„Kłamstwo nie miałoby sensu, gdyby prawda nie została uznana za niebezpieczną.” Alfred Adler
Miałam okazję poznać pierwszy tom serii o detektywie Cormoranie Strike, mimo że bardzo mi się podobał, za sprawą rodzinnych obowiązków, zmuszona zostałam do zastopowania znajomości z kolejnymi. Teraz przystąpiłam do poznania wszystkich przygód z udziałem tego bohatera, dlatego zdecydowałam się na odświeżenie znajomości z „Wołaniem kukułki”, przywołanie istotnych szczegółów. Znakomicie czułam się w powieści, fantastyczny styl narracji, pełen uszczegółowień, lekko prowadzący po scenariuszu zdarzeń, umiejętnie podkręcający smak intrygi, skupiający się na opisie kryminalnych nut i wprowadzający do fabuły znaczący wątek obyczajowy.
Ciekawa kluczowa postać serii, z dramatyczną wojskową przeszłością i frapującymi akcentami teraźniejszości. Spotykałam w różnych odmianach historii detektywistycznych podobnie skonstruowanych bohaterów, jednak portret Cormorana Strike miał w sobie coś szczególnego, wrażliwego i bezwzględnego, ugodowego i stanowczego, pozornie niedbałego, ale mocno zdeterminowanego. Polubiłam jego asystentkę, Robin Ellacott wniosła wiele atrakcyjnych elementów do kryminału, podziwiałam pewność siebie, ambicję. zaradność i spryt. Postać, która może wiele namieszać w kolejnych partiach serii. Jako zgrabnie uzupełniający się duet, Cormoran i Robin przystąpili do wyjaśniania okoliczności śmierci światowej sławy modelki. John Bristow, prawnik i brat ofiary, zatrudnił Cormorana do wyjaśnienia sprawy. Policja oficjalnie zakwalifikowała tragedię jako samobójstwo, ale im głębiej badali dramatyczny incydent, tym więcej pojawiało się pytań i wątpliwości. Wiele się działo, zaskakujące obroty spraw, rodzinne tajemnice, wykluczające się tropy, nieprzewidywalne zajścia. Okazało się, że „szczęście ma zawsze swoje ciemne strony” (Horacy), które wcześniej czy później dadzą o sobie znać.
5.5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 452 strony, premiera 04.12.2013, tłumaczenie Anna Gralak
Książka wypożyczona z biblioteki.










