środa, 28 stycznia 2026

POLAKOŻERCA

[PRZEDPREMIEROWO]

FILIP GAŃCZAK

"Jeśli Alvensleben znajduje się już w rękach aliantów, cieszyłbym się, gdybym poprzez moje doniesienie mógł przyczynić się do udowodnienia winy tego mordercy, który swoją ohydną działalność zdawał się rozumieć jako pewnego rodzaju sport.” Werner Losert

Niestety, zło cechuje się syndromem pospolitości, a wyrastające z niego zwyrodnienia, w konsekwencji morderstwa, wciąż w wielu wypadkach pozostają nierozliczone. Sprawiedliwość nie dociera do ofiar, gdyż kaci znajdują drogę ucieczki i pomocników, często historia nie daje na czas pełnego dostępu do faktów i dowodów. Trzeba kolekcjonować wspomnienia świadków zbrodni wojennych, rozumieć, pamiętać i przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom. Pielęgnować nie w imię nienawiści i rewanżu, ale szacunku wobec zgładzonych, jako przestroga przed pozwoleniem na powtórzenie mrocznych kart, sprzeciw wobec tego, by prawda utonęła pod ciężarem usprawiedliwień, zaprzeczania, kłamstw i manipulacji. Niemieccy okupanci w imię chorej nazistowskiej ideologii dokonali tyle zła, że wydawało się, że jego źródło ostatecznie wyschło, niestety, wciąż odradzają się wybujałe ambicje i nieuzasadnione poczucia wyższości.

Życiorys Ludolfa Alvenslebena nie był mi znany, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę. Otrzymałam wiele informacji o tytułowym polakożercy, cech charakterologicznych, skali ohydnych zbrodni, sposobu odbierania rzeczywistości i ludzkiego życia. Napawało gniewem, że uniknął odpowiedzialności, kryty przez ludzi, splot okoliczności, a nawet prawne interpretacje. Filip Gąńczak dołożył wszelkich starań, aby pokazać czytelnikowi jak najbardziej szczegółowy portret kogoś, kogo trudno nawet nazwać człowiekiem. Posiłkował się bogatą i różnorodną bibliografią, przekopywał archiwa w poszukiwaniu dokumentów, wnikał w dzienniki, wspomnienia i wypowiedzi, szukał wzmianek w tradycyjnych mediach i internecie, przeprowadzał rozmowy i prowadził korespondencję z kimś, kto mógłby coś dopowiedzieć w sprawie niemieckiego oprawcy. Czułam przemyślany zamysł na treść i strukturę książki. Nie zabrakło wstawki z czarno-białymi zdjęciami, przypisów, bibliografii i indeksu nazwisk.

Krok po kroku, przy wsparciu przyjaznej narracji, poznawałam coraz większy rozmach i intensywność zabójczej obsesji Alvenslebena. Arystokratyczne korzenie, szkoła z wojskowym nastawieniem i oratorski talent ujawniony w NSDAP. Szybko rozwijającą się karierą w SS, funkcja naczelnego adiutanta i zyskanie entuzjastycznego poparcia Heinricha Himmlera. Przesiąknięcie antypolską ideologią, wzbudzanie nienawiści przeciwko wszystkiemu, co polskie, bezwzględna i w przerażającej skali eliminacja polskiej ludności, pragnienie rozstrzelania tylu Polaków, ile tylko możliwe, bez formalnych uprawnień, jakichkolwiek powodów i poza prawnymi procesami, a często nawet bez pseudosądów.Nienawiść kierowana wobec wszystkich grup Polaków, a zwłaszcza przywódców, inteligencji, duchowieństwa. Mroczna aktywność w ramach kampanii krymskiej. Walka o zamek i majątek Schochwitz. A po wojnie, ucieczka z brytyjskiego obozu internowania, wyjazd do Argentyny i prowadzenie normalnego życia.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, biografia, 256 stron, premiera 29.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

wtorek, 27 stycznia 2026

GŁĘBOKO POGRZEBANY

NAOMI NOVIK

"Moje życie to nieustanna próba ucieczki od prozy życia.” 
Sherlock Holmes


Pięć lat temu zabrałam się za serię „Scholomance”, z nadzieją, że fantasy mnie pochłonie, ale spotkanie z pierwszym tomem „Mroczna wiedza” należało do średnio udanych, zatem pozostawiłam w zawieszeniu poznawanie kolejnych odsłon. Po czasie, zdecydowałam się wejść, dla odmiany, w zbiór opowiadań autorki, testując, czy krótkie formy jej pióra bardziej przekonają. „Głęboko pogrzebany” pozwolił na sympatyczne spędzenie czasu, w różnorodnej pomysłowo fantastyce, jednak i w tym przypadku wrażenia miały charakter pozytywny i dobry, ale nie zachwycający i wciągający. 

Doceniłam świeże i oryginalne podejście do historii literatury, które znałam wcześniej, zabawę z klasyką, nawet tą uznawaną za nienaruszalną ze względu na mocne osadzenie w pamięci odbiorców. Novik uprawiała ciekawą grę z własną i czytelnika wyobraźnią, stawiając przede wszystkim na wytworzenie specyficznego klimatu, i w tym zakresie opowiadania bardzo zyskały. Wykorzystanie elementów mitycznych, magicznych i z legend przebiegało w lekkim i swobodnym stylu, zgrabnie współgrało z pierwotnym zamysłem i wersją autorki. Dziwiło zatem, że nie do końca dałam się zaangażować, jakbym nie przekroczyła granicy światła i mroku, dobra i zła, na tyle, aby nawiązać z nimi głębsze porozumienie. Może dlatego, że mało znam twórczości autorki, a utwory do niej nawiązywały, może wynikało to z odczucia, że każde opowiadanie to wprawka do potencjalnego pomysłu na powieść, przetestowanie gotowości do jej powstania, sprawdzenie nośności odpowiedniej mieszanki intrygi i humoru, nastroju i inwencji twórczej. Przygoda z książką na kilka wieczorów, gdyż wskazane jest robienie przerw między wczuwaniem się w krótkie formy, zaglądaniem do odmiennych światów i poznawaniem przeróżnych postaci.

4/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantasy, antologia, 436 stron, premiera 18.12.2025 (2024)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

UCZEŃ ARCHITEKTA

ELIF SHAFAK

„Dziwne, że oblicza, jakże materialne i wyraźne, z czasem się rozwiewają, słowa zaś, utkane z oddechu, nie giną.”

Nastawiłam się na bardziej imponującą i przemawiającą do wyobraźni lekturę, wybraną do omówienia w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, niż otrzymałam. „Uczeń architekta” nie był przygodą, która mi się nie spodobała, nie mogłam powiedzieć, że zupełnie nie wciągnęłam się w dramaturgię zdarzeń i stambulską otoczkę, jednak poczułam zawód w trakcie i po spotkaniu. Historia okazała się ciekawa, tym bardziej, że przebiegła w egzotycznych klimatach, lecz miałam wrażenie powierzchowności przedstawiania. 

Elif Shafak dokładała starań, abym mogła odbyć z końca szesnastowieczną i z początku siedemnastowieczną osmańską podróż, ale książka nie przeniosła tak sugestywnie do Stambułu, jak na to liczyłam. Czasy Sulejmana Wielkiego i dwóch następców, kosmopolityczny charakter miasta, powstawanie architektonicznych perełek, to materiał, z którego można było więcej wyciągnąć. Kiedy kilkanaście lat temu miałam okazję poznać na własne oczy meczety i pałace, zrobiły na mnie ogromne wrażenie, mimo że nie interesowałam się inżynierią powstawania obiektów, poczułam ducha czasów, w których powstawały. Być może za sprawą umiejętności przekazywania wiedzy przez przewodnika wycieczki, a może naprawdę imponujących cech budowli, ale właśnie, w książce brakło intensywności energii minionych imperialnych czasów. Szczegółowe opisy autorki powinny dać więcej pożywki dla wyobraźni, także odświeżenia moich wspomnień podróżniczych, a jednak nie poczułam tego czegoś tak, jak na to liczyłam.

Losy Dżahana, opiekuna słonia i kreślarza, ucznia Sinana, wybitnego nadwornego architekta trzech sułtanów, zainteresowały mnie, ale i tu powstał lekki niedosyt wykorzystania opowieści. Czułam, że obracam się w baśni nakreślonej zgrabną stylistycznie narracją, ale w towarzystwie za mocno rozciągniętej fantastyki. Na mnie to nie zadziałało, ale osoby lubiące obracać się w życiorysach postaci, wokół który tworzy się aura lekkiej nieuchwytnej magii, mogą to docenić. Shafak prowadziła fabułę w spokojnym rytmie, pewnie z zamiarem dania czasu czytelnikowi, by mógł wczuć się w koloryt przebudowywanego miasta, o wielkim znaczeniu dla epoki, ale zabrakło weny nośnej dla odczuć wobec losów bohaterów. Wyczekiwałam bardziej rozbudowanych portretów, wiarygodniej nakreślonych, by chwytały, jeśli nie za serce, choć dla mnie to ważny warunek do spełnienia, to chociaż za zmysł artystyczny. 

Najsłabszym element powieści okazały się dialogi, płaskie i sztuczne, niedostosowane mentalnie do epoki. Pisarka uwzględniła w nich kilka naprawdę dobrych przesłań, ale odebrałam ich jakby przymusowy charakter dodatkowości, konieczny dla podkreślenia filozoficznych przesłań mistrza. Spodobał mi się pomysł na intrygujący wątek powiązany ze zdradą i spiskiem, ale nie został w pełni wykorzystany, autorka za słabo go rozwinęła, nawet dla podkreślenia dramaturgii opowieści. Mimo, że „Uczeń architekta” mnie rozczarował, wiem, że mógł spodobać się czytelnikom, mniej wymagającym niż ja, którym nie przeszkadzała powierzchowność rysów bohaterów, bardziej nastawionym na ogólny odbiór epoki a nie przeżycia, doceniającym koncentrację na detale w opisach i jednocześnie niewymagających od nich tworzenia porywających barwnych obrazów.

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 474 strony, premiera 11.05.2016 (2014), tłumaczenie Jerzy Kozłowski
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

niedziela, 25 stycznia 2026

NADZIEJA DLA CYNIKÓW

ODKRYJ, JAK ZAUFANIE I NADZIEJA MOGĄ ZMIENIĆ TWOJE ŻYCIE!

JAMIL ZAKI

"Jesteśmy tym, kim udajemy, że jesteśmy, więc musimy uważać, kogo udajemy.” Kurt Vonnegut

Nie jestem osobą wykazującą się cynizmem, więc nie przepuszczałam, że książka będzie do mnie skierowana. Skoro jednak wpadła w ręce, zapoznałam się z nią. I dobrze zrobiłam. Spotkanie okazało się owocne z dwóch perspektyw. Pierwsza, pozwoliło lepiej zrozumieć motywy i postawy cyników. Druga, uwzględniało ciekawe i zaskakujące, a nawet frapujące, wyniki badań naukowych i społecznych sondaży. Jamil Zaki posiłkował się szerokim spektrum informacji, korzystał nie tylko z naukowych publikacji i rozmów ze specjalistami, ale również z wypowiedzi pisarzy, filozofów, polityków i dziennikarzy, czyli osób blisko związanych z naturą człowieka. Często odwoływał się do osobistych przemyśleń i doświadczeń. Proponował zapoznanie się z przykładami z życia wielu osób. Odsłaniał kulisy znajomości z Emile Bruneau, profesorem psychologii, neurologiem zajmującym się zagadnieniami pokoju i konfliktu, który zarażał pozytywnymi cechami osobowości, nastawionej na nadzieję i wiarę w ludzi. Przytaczał wiele z biografii przyjaciela, zmarłego w wieku czterdziestu siedmiu lat na raka mózgu.

Jamil Zaki wyjaśniał cynizm od strony teoretycznej, sięgał do czasów starożytności, Diogenesa z Synopy i źródeł jego przesłań, czyli poleganiu na samym sobie, życiu na własnych warunkach, bez obyczajów, wpływów i bogactwa, uprawianiu kosmopolityzmu, poprzez odrzucenie pojęcia przynależności i umiłowanie ludzkości. Wyjaśnił jak przesłania Diogenesa zostały na przestrzeni czasu wypaczone aż do współczesnej definicji cynizmu. Autor uwzględniał w treści książki mini gry i testy dla sprawdzenia się przez czytelnika, mnóstwo porad i strategii pomocnych w kształceniu i doskonaleniu sceptycyzmu pełnego nadziei, niechęci do akceptowania twierdzeń bez wcześniejszego zapoznania się z dowodami, kwestionowania wiedzy i chęci poszukiwania nowych faktów. Dla lepszego podchwycenia omawianych przekazów posiłkował się rysunkami i wykresami. Spodobało mi się zestawienie ocen tez zamieszczonych w książce. I niejako podsumowanie, aneks z praktycznym poradnikiem na temat optymistycznego sceptycyzmu. Natrafiłam na kilka ciekawych informacji w trakcie przeglądania przypisów.

Zgodnie z sugestią Jamila Zakiego, zastanowiłam się i stwierdziłam, że faktycznie, już na pierwszy rzut oka, na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, spadło zaufanie ludzi wobec innych. Zdumiało mnie, że nawet o pięćdziesiąt procent, jak wskazywały przeprowadzone badania. Ludzie tracą wiarę w ludzkość, a jeszcze bardziej w instytucje, organizacje i media. Skupiając się na chciwości, nienawiści i nieuczciwości, umniejszamy wartość ludzkości. Poprzez cyniczne postawy wywieramy niekorzystny wpływ na zdrowie, dobrobyt, jakość relacji, wspólnoty i solidarności, a nawet społeczeństwa i demokracje. Cynizm jest nie tylko szkodliwy, ale i naiwny. A przecież, w każdym z nas drzemie pożyteczne dla nas dobro. Powinniśmy postawić na zaufanie, gotowość do okazania własnych słabości, akt wiary w drugą osobę oparty na przeświadczeniu, że postąpi ona słusznie i właściwie. A to motto napędzające nadzieję.

Fragmenty poświęcone obalaniu mitów związanych z cynizmem dały mi do myślenia. Na cynizm jako oznakę inteligencji, powszechnie przyjęte przeświadczenie, spojrzałam z innej perspektywy, i przekonała mnie. Cynizm zapewniający bezpieczeństwo sam sobie przeczy, to zaszufladkowanie siebie i własnego życia. Jako postawa etyczna mocno zgrzyta, to nie światopogląd, ale narzędzie zapewniające trwałość status quo, ucieczka od problemów, w przeciwieństwie do nadziei, reakcji na nie. Interesujące okazało się omówienie, na przykładzie Microsoftu, homo oeconomicus i homo collaboratus. Postaram się dotrzeć do bardziej szczegółowych analiz tego case study. Szalenie spodobało mi się stwierdzenie Emile Bruneau, odwracające perspektywę": To, kim jestem dla ciebie, jest odbiciem twojego własnego umysłu. Książkę dobrze się czytało, przyjazny styl narracji, ciekawa wiedza, przydatna praktyka, dla lepszego poznania siebie i innych.

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, nauki społeczne, psychologia, 366 stron, premiera 18.06.2025 (2024)
tłumaczenie Michał Kompanowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

sobota, 24 stycznia 2026

POLSKA PIASTÓW

[PRZEDPREMIEROWO] 

PAWEŁ JASIENICA

„Epoka naszej pierwszej dynastii stworzyła niezniszczalne fakty dziejowe (egzystencja narodu i jego państwo o zdecydowanym obliczu). Czasy późniejsze osiągały rzeczy równie trwałe, ale wyłącznie w dziedzinie kultury.”

Z przyjemnością odświeżam wiedzę o historii Polski, a skoro obecnie preferuję bardziej formę gawędziarskiej opowieści niż podręcznika i encyklopedii, chętnie sięgam po dzieła Pawły Jasienicy, eseje o dziejach naszego państwa. Interesuje mnie spadek w postaci poczucia własnej wartości pozostawiony przez poprzednie epoki. Śmiałe zamierzenia, spektakularne sukcesy, nieudane misje, dotkliwe porażki, wewnętrzna polityka targana konfliktami i ambicjami, relacje z innymi narodami. Nie przeszkadzają subiektywne odczucia autora wobec władców, ich zwolenników i wrogów, polskiego kleru, czeskiej, ruskiej lub niemieckiej nacji.

Szalenie ciekawie sięga się do wyników archeologicznych badań obejmujących pierwsze plemiona, z których stopniowo wyłaniały się pojęcia narodu i ojczyzny, pierwociny terytorialnej organizacji politycznej, wsi, miast i państwa. Ojczyzna powstająca ze zrośnięcia się wielu ojcowizn wymagała mnóstwo trudu, zabiegów i czasu. Piastowski rozdział dziejów Polski bogaty był w różnorodne zdarzenia, trendy i klimaty, Nie brakowało zdrad, okrucieństwa i zabójstw, sprzecznych lub zbieżnych interesów magnatów duchowych i świeckich, widowiskowych rozbić dzielnicowych i prób skondensowania ziem, stawiania czoła wrogom sąsiadom i tatarskim wtargnięciom. We wszystkim ujawniały się średniowieczne przeciwieństwa, mrok przeplatał się ze światłością, pogaństwo z chrześcijaństwem, bogactwo z biedą, zaściankowość ze sztuką europejską. Narracja niesamowicie wciąga, przystępnie opowiada, angażuje wyobraźnię, podsuwa ciekawostki, inspiruje do czerpania wiedzy z innych publikacji. Powrócę do książki za kilka lat, dla radości czytania i utrwalania informacji. "Polskę Piastów" wzbogacają ilustracje, mapki, tabele, chronologiczne zestawienia i cytaty ze znaczących dzieł dawnych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 480 stron, premiera 28.01.2026 (1960)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

piątek, 23 stycznia 2026

ŚPIJ JAK JASKINIOWIEC

I WYŚPIJ SIĘ DZIĘKI MĄDROŚCI SPRZED WIEKÓW

MERIJN VAN DE LAAR

"Sen dany nam jest po to, abyśmy przez chwilę mogli odpocząć od trudów życia sami ze sobą.” Jaques Deval

Psychologiczne i biologiczne mechanizmy snu od wielu lat stały się przedmiotem moich zainteresowań, zwłaszcza po uświadomieniu sobie, jak wiele życia upływa podczas czynności spania. Dlatego z zainteresowaniem sięgam po publikacje, w których sen staje się przedmiotem omówień i interpretacji. Tytuł „Śpij jak jaskiniowiec” zwrócił uwagę tematyką ewolucyjnych podstaw snu, omówieniem zwyczajów sennych prehistorycznych przodków, oraz zmierzeniem się z powszechnymi mitami o nocnym wypoczynku. Elementarne procesy wykształcone na wczesnym etapie ewolucji, obecna ewolucja ciała i umysłu, nie nadążają za radykalnie zmienionymi warunkami bytowania człowieka. Wiele z zaprezentowanej wiedzy miałam okazję poznać wcześniej, ale pojawiły się omówienia ciekawych wyników badań, zaskakujących odkryć, nierozstrzygniętych sprzecznych opinii. 

Dostałam potwierdzenie, że podążanie w zgodzie z żelazną regułą ośmiu godzin snu wcale nie determinuje zdrowego nocnego trybu, a ujawnia coraz więcej negatywnych aspektów. Bilans negatywnych i korzystnych skutków trzymania się sztywnej rutyny, w moim przypadku, okazał się zgubny, rozregulowałam sobie rytmikę dobowej aktywności, co przyczyniło się do zmniejszenia efektywności funkcjonowania codziennego i zawodowego. Autor utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam podążać za własnym intuicyjnym poczuciem długości snu, do której powróciłam po nieudanym eksperymencie dwunastu godzin snu. Mnie wystarczy pięć godzin, w okresie letnim i wiosennym zaledwie cztery, ale o stałej porze, aby czuć się wypoczętą i gotową do kreatywności. Po własnych doświadczeniach przychylam się do świadomego jednostkowego kształtowania szeroko rozumianej elastyki wzorca snu. Zwróciłam uwagę na wzmiankę o koncepcji korelacji między zaburzeniami snu a podwyższonym ryzykiem wystąpienia Alzheimera, długotrwałych zaburzeń funkcji psychicznych, oraz o obturacyjnym bezdechu sennym, narkolepsji, zespole opóźnionej fazy snu i parasomnii.

Pierwsze rozdziały przeprowadzały po teoriach przyczyn, strukturze i fazach snu. Ukazywały powiązanie zegara biologicznego z rytmem okołodobowym, pozytywnym wpływie współdziałania. Chętnie dociekałam idei presji snu, celowym wzmaganiu popędu sennego, skutecznej metodzie zapobiegania bezsenności. Subiektywne i obiektywne metody oceny snu mniej mnie wciągnęły, ale znajomość ich przyda się osobom przymierzającym się do regulacji snu, mogą też skorzystać z słowniczka z objaśnieniami kluczowych słów, dzienniczka snu dołączonego na końcu książki, wdrożyć zaproponowane techniki relaksacyjne, przykładowo w celu obniżenia poziomu stresu. O tym, że warto dbać o właściwą ilość i jakość ze względu na jego dobry wpływ na codzienne funkcjonowanie i zdrowie, nie trzeba nikogo przekonywać, ale autor i tym zagadnieniom poświęcił przestrzeń w książce. Dla kontrastowego dopełnienia, przywołał konsekwencje chorobowe wynikające z zaburzeń snu, czy negatywny wpływ stymulantów, chociażby brak sił witalnych, poczucie bezradności, zły nastrój, problemy z pamięcią i koncentracją. Mówił, jakie są źródła bezsenności, jak sobie z nią radzić, jakie techniki wykorzystywać, od czego zacząć. Oferował pomoc w postaci dwunastopunktowego planu na poprawienie snu w trzy tygodnie. Przyjrzał się nowym technologiom z perspektywy snu w przyszłości. Ciekawa jestem, jakie udogodnienia i zagrożenia pojawią się z ich strony, poza początkowym gadżetowym charakterze wykorzystania.

4/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, oneirologia, somnologia, 320 stron, premiera 14.01.2026 (2025)
tłumaczenie Michał Juszkiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

czwartek, 22 stycznia 2026

LUDZIE HITLERA

TWARZE TRZECIEJ RZESZY

RICHARD J. EVANS

„A co myśleli ci, którzy przeżyli wojnę, o swoim postępowaniu w okresie Trzeciej Rzeszy? Czy spojrzeli na siebie z perspektywy moralnej, czy czuli skruchę, czy zrozumieli, co zrobili?”

Dużo zyskałam na spotkaniu z książką, uporządkowałam wiedzę o hitlerowcach, otrzymałam materiał do refleksji o naturze człowieka i źródło do badań nad zachowaniem społeczności zespolonej krańcowo destrukcyjną ideologią. Przyjęta perspektywa ujęcia tematyki znakomicie wpisała się w moje zainteresowania. Spojrzenie na nazizm nie od strony szeroko rozumianej historii, ale jednostki, osobowości, mentalności i motywów służenia reżimowi cechującym się totalnym brakiem skrupułów, pozwoliło wniknąć w praprzyczynę zła dokonywanego przez Niemców podczas drugiej wojny światowej. Przypisanie się do „tylko wykonywania rozkazów”, podczas napaści na inne narody i masowej eliminacji ich reprezentantów, nie było żadnym wytłumaczeniem, ponieważ poprzedzała go możliwość dokonania wyboru i kierowania się zwykłą ludzką przyzwoitością. Nie było usprawiedliwienia dla narodu, który dopuścił do władzy kogoś takiego jak Adolf Hitler, akceptował dyktaturę, wojnę i ludobójstwo. Bez względu na panujący klimat społecznego niezadowolenia z przegranej wcześniej wojny, słabej kondycji gospodarki i mocy odwołań do wyjątkowości własnego narodu. Żądza władzy i dominacji rozsiewała się po wszystkich szczeblach struktury nazizmu, a każdy składał się z konkretnych ludzi i to oni dokładali cegiełkę do budowy wypaczonej moralności.

Richarda Evansa poddawał badaniu osobowości sprawców, osadzał w społecznym i politycznym kontekście, ukazywał wzorce i cechy wspólne. Przemyślenia płynące z analiz jednoznacznie wskazywały, że ludzie ci nie byli psychopatami, lecz zwykłymi, w potocznym ujęciu, osobami. Na własne życzenie łamali własny kręgosłup moralny w imię indywidualnych korzyści, skrywali wybujałe ambicje i pragnienia rewanżu pod płaszczykiem nazistowskiej ideologii. Zgadzam się z autorem, że traktowanie ich jako osobników zdeprawowanych, wykoślawionych czy zdegenerowanych wyrzuca ich poza nawias normalnej społeczności ludzkiej i tym samym służy jako forma usprawiedliwienia dla reszty z nas, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Nie były to osoby poza marginesem społecznym, ale aktywni uczestnicy naruszania zasad ludzkiej przyzwoitości. Podobało mi się zbliżenie na różnorodne tłumaczenia przyjmowane przez historyków przez dziesięciolecia, zmiany narracji i interpretacji w miarę zdobywania dowodów i szerszego kontekstu, z tego również mogłam wyciągnąć wiele ciekawych informacji. Jestem za szeroką skalą odpowiedzialności, z góry w dół, bez pomijania żadnych szczebli.

Historyk podzielił publikację na trzy główne części. Pierwsza obejmowała ujęciem Adolfa Hitlera i jego najbliższe otoczenie - siedmiu paladynów. Druga przybliżała sylwetki siedmiu wykonawców. Trzecia koncentrowała się na dziewięciu osobach, które uczyniły z siebie narzędzia nazizmu. Silne emocje wyzwoliło wsłuchiwanie się w krótką relację osadzonej w obozie koncentracyjnym, głos świadka cierpienia i masakry. To przypomniało o drugiej stronie szkiców biograficznych, o ofiarach i ich przeżyciach. Każdą z części książki poprzedzało zwięzłe wprowadzenie. Autor zdecydował się dołączyć zdjęcia osób, w których profile zagłębiał się. Pomocny okazał się indeks nazwisk i zerkanie w przypisy. „Ludzie Hitlera” to wartościowa propozycja czytelnicza, zarówno od historii i pamięci o niej, ale również psychologii i socjologii. Przyjazny i przejrzysty styl narracji sprawiał, że nie miałam żadnych problemów z przyswojeniem i interpretacją tekstu. Wypełnianie luk w wiedzy dało mi wiele satysfakcji. Zakończenie książki wspomnieniem Niemki i jej reakcją na to, co działo się w jej ojczyźnie, dawało nadzieję na to, że kiedy chcemy potrafimy dostrzec fatalne skutki w poparciu dla zła i zaprzeczyć racjom ludzi ogarniętych obsesją wyjątkowości. Jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy wyciągali naukę z dramatycznej lekcji niemieckiego nazizmu, mieli na tyle silne przywiązanie do moralności, aby nie uciekać od zła, a zdławić w zarodku jego zamiary i projekty, zapobiec aprobowaniu zbrodniczych okrucieństw.

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 620 stron, premiera 29.10.2025 (2024)
tłumaczenie Maciej Antosiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 21 stycznia 2026

TEDDY

NIEPOKORNY BOKSER Z AUSCHWITZ

NINA MAJEWSKA-BROWN

"Nie ma osób odpornych na ciosy, są jedynie ludzie źle trafieni.” 
Feliks „Papa” Stamm


Nie przepadam ani za piłką nożną, ani za boksem, ale w przypadku publikacji nie chciałam skoncentrować się na sporcie samym w sobie, ale na sporcie jako narzędziu mającym wymiar ocalenia, determinacji w przetrwaniu i wytrwałości w skrajnie traumatycznym czasie. Przyznam szczerze, że nazwisko Tadeusza „Teddy'ego” Pietrzykowskiego nic mi nie mówiło, nie wiedziałam, kim był, czym się zajmował, jakie zdobywał doświadczenia, jak doświadczył go los, a w zasadzie niemiecki okupant. Z zainteresowaniem weszłam w życiorys niepokornego boksera z Auschwitz. 

Pierwsza część książki prowadziła narracyjnie matka Pietrzykowskiego. Przybliżała rodzinę, dzieciństwo i młodość syna. Ukazywała ścieżkę różnorodnych sportowych wyborów Teddy'ego, awersję do szkolnych obowiązków, ujawnienie wyjątkowych zdolności plastycznych i talentu bokserskiego. Pozostała obszerniejsza część książki to wspomnienia przywoływane głosem bohatera. Przedstawiał wojskowe doświadczenia, walkę w podziemiu, próbę przedostania się do Francji, by walczyć z okupantem, dramat pobytu w obozie koncentracyjnym, zgrozę tamtejszej rzeczywistości, wartość przyjaźni i łut szczęścia, aczkolwiek ciężko i imponująco wywalczony. Koniec pokazał, czym Pietrzykowski zajmował się po wojnie, jakie wartości przekazywał młodzieży, jak wielki wpływ miał na utrwalenie sposobu postrzegania drugiego człowieka. 

Ciekawym dodatkiem okazało się kilka krótkich relacji więźniów obozów koncentracyjnych, wspomnienia powiązane z pobytem Auschwitz, postawą Maksymiliana Kolbe i Tadeusza Pietrzykowskiego. Biografię wzbogacały zdjęcia. Podobał mi się opis Warszawy jako bohaterki z drugiego planu, od tysiąc dziewięćset siedemnastego roku do drugiej wojny światowej. Najpierw Warszawy umęczonej niedostatkiem, wojną i wyludnieniem, szykującej się do wielkanocnych świąt. Później stolicy państwa polskiego, będącej mieszaniną blichtru, tańca, elegancji i nowinek technicznych. Oraz Warszawy kolejnego etapu, okaleczonej wojną i obróconej w gruz i pył. Książkę przeczytałam w jeden wieczór. Historia, którą warto poznać i uzmysłowić sobie, że warto walczyć do końca, że prawdziwa siła nie polega na zadawaniu ciosów, lecz na umiejętności ich przyjmowania z godnością, że bycie najlepszym to umiejętność zachowania godności, empatii i człowieczej siły – nawet wtedy, gdy wokół panuje chaos. Publikacja jako pomocny instrument w promocji fundacji imienia Teddy’ego Pietrzykowskiego „77 siła i wiedza”. A dlaczego 77? Sięgnijcie po tytuł i dowiedzcie się.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 306 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 20 stycznia 2026

OCALIĆ WZRUSZENIE

[PRZEDPREMIEROWO]

AUTOBIOGRAFIA POETYCKA

JAN TWARDOWSKI

"Człowiek sięga po pióro, żeby porozumieć się z innym człowiekiem. Wiersze to bardzo osobisty przekaz… człowiek dzieli się samym sobą… mają cudowną moc, mogą ocalić człowieka, ocalić coś ludzkiego.”

Po przestudiowaniu myśli na każdy dzień, ujętych w książce „Wszystko darowane”, Jana Twardowskiego, poczułam potrzebę powrotu i głębszego poznania wierszy księdza. Dlatego ucieszyłam się, kiedy Wydawnictwo Literackie wysunęło propozycję autobiografii poetyckiej „Ocalić wzruszenie”. Zanurzenie się w świadomej, pięknej i wzruszającej liryce przyniosło wiele satysfakcji. Nawet jeśli religijność nie przemawiała, to szanowałam postawę, wytrwałość i niezłomność w wierze. Zachwycił ludzki wymiar wierszy, dotykanie człowieczeństwa, zwykłej codzienności emocjonalnej, oraz umiejętność uważnej obserwacji i snucia wnikliwych refleksji. Wspaniale czytało się o dosłowności serca, o tym, że serce to jeszcze za mało, aby kochać, o łzie, która wybiegła i rozebrała się do naga, o nadziei stojącej obok rozpaczy, do której warto napisać odę, o tym, że milczą tylko prawda i nieszczęście, o wierze jako doświadczeniu, ufności jako zaufaniu, ocaleniu wspomnień i wzruszeń. 

Jakże wiele elementów składa się na treść życia, wszystko do czegoś zmierza, okazuje się ważnym przeżyciem, cierpienie zaś wyznacza drogę. Dom rodzinny, matka, szkoła, uświęcenie, uczniowie, parafia, kapłaństwo, modlitwa i odpowiedzialność. Ale również rachunek sumienia, wybaczenie, sprawiedliwość, ostatnie namaszczenie, śmierć i cmentarz. Jan Twardowski przepięknie wyrażał przemyślenia o różnych rodzajach samotności i postanowień. Mnóstwo w treści miłości do Boga, Jezusa i Matki Boskiej, podziwu dla zwykłej świętości, osobistej skruchy, optymizmu wspomagającego duszę. Utwory poświęcone przyrodzie zachwycały wyjątkowymi obrazami, nie miało znaczenia, kto był podmiotem, dominowała perspektywa cudów natury. Z wierszy powstających i publikowanych od tysiąc dziewięćset trzydziestego czwartego do dwa tysiące szóstego utworzyłam długą listę ulubionych. Lirykę cechowała uniwersalność przekazów, prostota formy i zrozumiałość treści. Trafiała do wyobraźni i serca. Podchwytywałam myśli z warstw poezji, czułam entuzjazm i podziw dla dowodów życia i kreacji świata. Wiele wierszy zestroiło się z moim wewnętrznym klimatem duszy (”Mrówko ważko biedronko”, „Pytam”, „Wiem, że nie wiem”, „Zapomni”, „Czas niedokończony”, „Prośba” i „Bałem się”. Zapamiętam „Modlitwę spowiednika”, „Rymowankę”, „Przyszła”, „Pytam”, „Szukam”, „Januszowi Korczakowi” i „Co zostało we mnie”). A na koniec perełki:

„Korepetycje” (1996):
Koniku polny
od nieważnych wierszy
naucz mnie od małego być mniejszym

„Jezu, ufam Tobie” (2006): 
Zamiast śmierci
racz z uśmiechem
przyjąć Panie
pod twe stopy
życie moje
jak różaniec


5/6 - koniecznie przeczytaj
autobiografia poetycka, poezja, 270 stron, premiera 21.01.2026 (1934-2006)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

RENE

PODZIEMNA PRZYGODA ODWAŻNEJ ŻABY

MIKOŁAJ PASIŃSKI

"Czy Ziemia w środku jest jak jajko na miękko?” To pytanie nurtuje ciekawą świata żabkę. W poszukiwaniu odpowiedzi Rene pakuje się i wyrusza na ekspedycję. Zastanawia się jednak, jak dostać się pod ziemię skoro nie potrafi kopać tuneli? Pobaw się z Rene i zasugeruj podpowiedź.

Przed tobą i główną bohaterką mnóstwo atrakcyjnych przygód, zaskakujących odkryć, naukowych zagadek, odnalezionych skarbów, napotkanych szkieletów, nowych znajomości, nawiązanych przyjaźni. I oczywiście, wyobrażeń o tym, czym jest Ziemia z perspektywy różnorodnych mieszkańców. Trzeba przyznać, że to szalenie ciekawe lekcje o gatunkach, zwyczajach i naturalnym środowisku. Czy napotkacie tylko przyjazne zwierzęta, a może pod ziemią czają się także potwory? Jak zatem, poskromić strach i przyjrzeć się im bliżej? 

Wycieczka do środka Ziemi to okazja do poznania niezwykłego królestwa, zachwycenia się minerałami, kryształami i drogocennymi kamieniami. Co więcej, można urządzić pod ziemią niesamowitą sesję zdjęciową, w sam raz do księgi przygód. Razem z sympatyczną żabką zajrzysz do podziemnych korytarzy, domów, miast, a nawet gwiezdnych jaskiń i cmentarzy. Ale, ale, czy pod ziemią można nie tylko wędrować, przekopywać się, ale również płynąć? Jakby miało takie pływanie wyglądać? Czy byłoby bezpieczne? Czy doprowadziłoby do jądra Ziemi? Czym tak naprawdę ono jest? Jest o czym rozmyślać i zastanawiać się. A może po przeczytaniu książki narysujesz nie tylko Rene, lecz także wyobrażony przez ciebie środek naszej planety?

Nie wahaj się, koniecznie sięgnij po książkę i wspólnie z Rene poznawaj zadziwiające fakty o podziemnym życiu naszej planety, jak widzą je ci, którzy ściśle są z nim powiązani. Zdziwisz się mnogością obliczy tego, co nieznane a warte poznania. Żabka to miła towarzyszka podróży, podobnie jak ty, z duszą odkrywcy i badacza. W końcu, pewnie i sam zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Ziemia wydaje się nieruchoma? Co kryje się pod chodnikiem? Dokąd udają się dżdżownice po deszczu? Czy przytulne jest mieszkanie kreta? Dlaczego larwy żuków gnojowych rodzą się pod ziemią? Jak liczne są populacje mrówek? Zachęcam, abyś samodzielnie powiązał przygody żabki z kiełkowaniem nasion w ziemi, jako kolejnej atrakcji przygody, opowiedz o niej.

Ile masz lat? Jeśli trzy lub więcej, to książeczka z pewnością ci się spodoba. Jestem przekonana, że wielokrotnie będziesz do niej powracał. Atrakcyjnie przyciąga uwagę, zadaje ciekawe pytania, udziela prostych w zrozumieniu wyjaśnień, bazuje na ekscytujących przygodach i sympatycznych postaciach. Narracja przyjazna i dostosowana do potrzeb maluchów. A oprawa graficzna miła dla oka. Drodzy dorośli, Rene bawi, uczy i wciąga w pasję odkrywania świata i czytania książek. Pokazuje znaczenie stawiania odważnych pytań, wykazywania się sprytem i determinacją w poszukiwaniu wiedzy, mierzenia się ze strachem, radzeniem sobie podczas nawiązywania znajomości. Wyślij zaproszenie do "Rene", niech książeczka odwiedzi dzieciaki w ich domu.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 3+, 56 stron, premiera 17.09.2025
twarda okładka, format 21,5cm x 24cm, ilustracje Gosia Herba
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl