sobota, 7 lutego 2026

POWRÓT DO NOWEGO JORKU

DETEKTYWKA W PODRÓŻY tom 2

NICKI GREENBERG

"Jedynym sposobem na oczyszczenie kogoś z podejrzeń jest znalezienie prawdziwego sprawcy.”

Wciągająca, barwna i trzymająca w napięciu powieść. W pewnym momencie złapałam się na spostrzeżeniu, że chociaż książka kierowana do młodego odbiorcy, powyżej dziewięciu lat, to intryga na tyle ciekawie skonstruowana i przedstawiona, że jako dorosła osoba chętnie i zajmująco za nią podążałam. Naprawdę mnie zaciekawiła. Wyśmienicie bawiłam się w interpretowanie zdarzeń, wyjaśnianie incydentów, snucie domysłów. Nicki Greenber znakomicie zakamuflowała tożsamość mordercy, wodziła czytelnika za nos, podsuwała mylne tropy. A w tym wszystkim, uwzględniała spokojny rytm dochodzenia do prawdy, w przeciwieństwie do szybko rozwijanej akcji. Podobał mi się retro klimat kryminału. Autorka dołożyła wszelkich starań, aby w miarę wiernie opisać wygląd Nowego Jorku pod koniec lat dwudziestych dwudziestego wieku. Strzelistych budowli wyrastających jak grzyby po deszczu, dobrej passy rozwoju artystycznego życia, w tym teatru, opery, jazzowych klubów, hotelowych restauracji i znaczących imprez modowych. Metropolię otaczał imponujący blask reklam, nigdy niegasnących świateł, wysublimowanej socjety, niewyobrażalnego bogactwa. Ale w tle odwołania także do prohibicji i segregacji rasowej.

Nadmieniam, że „Powrót do Nowego jorku” to drugi tom, pierwszy to „Detektywka w podróży”, jeszcze nie miałam okazji go czytać. Kluczowa postać serii, z jednej strony sympatyczna i nieustępliwa w prowadzeniu śledztwa, z drugiej strony nie zawsze spostrzegawcza i logicznie łącząca elementy układanki, a nawet z drobną skazą zazdrości, sumarycznie wywarła na mnie dobre wrażenie. Młoda pannica wiedziona ciekawością, kim jest truciciel i jak podsunął toksyczną substancję znanemu krytykowi kulinarnemu podczas przyjęcia w modnej restauracji, wydaje się nie cofać przed niczym. Wsparcie ma w przyjaciołach, każdy z nich coś ciekawego dokłada do kryminalnej historii. Interesująco rozwija się wątek ojca Pepper Stark, zwanego Kapitanem, i jego serdecznej przyjaciółki Emmy. W trakcie rozwoju scenariusza zdarzeń pojawia się obiecujący trop wymagający metodycznego podejścia, bez wyciągania pochopnych wniosków. Ale czy młodziutką detektywkę stać na podporządkowanie się wymogom? Będzie potrafiła podążać nie tylko za instynktem, ale również rozsądkiem, nie pakować się w tarapaty? Wiele dzieje się podczas powrotu do Nowego Jorku, podobnie jak w różnorodnym stylu narracji, od czasu do czasu podszytego humorem. Co było przyczyną całego zamieszania i próby morderstwa? Dlaczego wina spadła na wskazaną przez policję osobę? Czy faktycznie bogaci ludzie – ci naprawdę bogaci – żyją w innym świecie niż reszta z nas?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, kryminał retro, wiek 9+, premiera 10.09.2025 (2022)
twarda okładka, 342 strony, format 14,5cm x 20,5cm
tłumaczenie Monika Wiśniewska
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

piątek, 6 lutego 2026

ZAMEK Z PIASKU, KTÓRY RUNĄŁ

MILLENNIUM tom 3

STIEG LARSSON

„Zemsta jest wielką siłą napędową.”

Kolejna porcja mega fantastycznej sensacji w wykonaniu Stiega Larssona. Poprzednie tomy („Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” i „Dziewczyna, która igrała z ogniem”) rewelacyjnie czytało się. Także trzecia odsłona serii wywarła spore wrażenie. Wyjątkowo solidnie umocowana intryga, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, zagadek o kryminalnym podłożu. Mnóstwo pierwszorzędnej zabawy w śledzenie losów postaci, jednych stojących po stronie prawdy i sprawiedliwości, aczkolwiek niekoniecznie prawa, i drugich opowiadających się za mrokiem, zdolnych do czynienia perfidnego zła. Paleta bohaterów przekonująco wykreowana, nie tylko różnorodni i ciekawi, ale również liczni. Nieco straciła na zaskakującym kolorycie kluczowa kobieca postać, ale zrobiła miejsce dla innych kobiet w scenariuszu. Warto notowywać nazwiska i przypisane funkcje, aby nie pogubić się w gąszczu zależności między nimi. 

Szybkie tempo akcji, prężne i energiczne, powstało uczucie jazdy po fabule z dużą prędkością, ale jednak można było celebrować szczegóły w opisach scen. „Zamek z piasku, który runął” to przykład mega wciągającej przygody czytelniczej, perfekcyjnie zgranej z poprzednimi odsłonami serii, a przy tym wkręcającej we własną przestrzeń zdarzeń. Drobne zastrzeżenia miałam do przebiegu procesu sądowego, ale został na tyle atrakcyjnie przedstawiony, że stał się jednym z kluczowych motorów napędzających przebieg i rytm scenariusza zdarzeń. Kolejny raz, nie przybliżam tego, co działo się w powieści, aby nie psuć smaku poznawania. Gorąco zachęcam do uwzględnienia trylogii pióra Stiega Larssona w planach czytelniczych. Jeśli lubicie spiski, sensację, thriller, kryminał i ich wyjątkowo udaną mieszankę, to zdecydowanie będzie to dla was satysfakcjonująca przygoda, podkręcająca wyobraźnię i wywołująca ekscytujące przeżycia. 

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 784 strony, premiera 21.10.2009 (2007), tłumaczenie Alicja Roseneau
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 5 lutego 2026

POBŁYSK

GRZEGORZ BOBIN

„Bałeś się tego, czego nie znałeś… 
Często boimy się rzeczy, których nie znamy.”


Sądziłam, że zapoznam się z powieścią, jak to mam w zwyczaju, w jeden dzień. Jednak zorientowałam się, że to typ książki, który zyskuje przy kilku spotkaniach. Przy większej dawce czułam lekkie znużenie, a jedno czy dwudniowa przerwa działała na korzyść opowieści. Podobało mi się bezpardonowe rozprawianie się z postaciami bez względu na odcień bieli, szarości i czerni. Czułam niedosyt podkręcania zagrożenia i trwogi w opisach scen. Fantasy wypełniała krwista czerwień i smród spalonych ciał czarownic. Autor zdecydował się na wariant ostrych i szybkich cięć, miało to zaskakujący powab, ale skutkowało szybkim zakończeniem czegoś, z czego można było więcej wycisnąć z korzyścią dla klimatu powieści. Brutalność wykreowanego świata, bezwzględność osób nim rządzących, wszechogarniająca obsesja, to elementy działające na korzyść „Pobłysku”. Atrakcyjnie wzniecały silne emocje wobec wrogości i niesprawiedliwości. Grzegorz Bobin wręcz delektował się mrocznością ludzkiej natury, a mnie to pasowało.

Książka udanie przeplatała elementy horroru i fantasy. Oba gatunki wymieszane ze swobodną i naturalnością. Tak jak perspektywa dreszczowca przypadła mi do gustu, miała w sobie coś, co sprawiało, że czekałam na kolejny mocny incydent, tak wykreowany nadprzyrodzony świat, oparty na filarze magii i baśni, nie w pełni przekonywał. Przeszkadzała naiwność i łatwowierność głównych bohaterów, nawet uwzględniając młody wiek i to, że siłą rzeczy, wiele musieli się nauczyć. Miałam wrażenie, że w tym aspekcie czytałam książkę dla młodego czytelnika, nieprzywiązującego wagi do uszczegółowionego otoczenia, pogłębienia portretów postaci, stopniowalności przemian w widzeniu świata i siebie samego. Zgrzytały mocne uderzenia intrygi z prowadzeniem relacji pary Płomyk i Kozik. Z uznaniem odebrałam finałową odsłonę powieści, fantastycznie, że autor wybrał wariant pod prąd oczekiwań i poza przyjętymi schematami. „Pobłysk” poprowadził ścieżkami przygody po różnych krainach, lekcjami zdobywania magicznej wiedzy, silnych zaklęć, unikalnymi kocimi temperamentami zderzającymi się z długimi cieniami ludzkiej natury. Baśniowo, z lekkim odwołaniem do natury średniowiecza, mrożącą krew w żyłach legendą wszechogarniającej wilgoci i grząskich bagien, miast ogarniętych nienawiścią i obsesją.

3.5/6 – w wolnym czasie
fantasy, 414 stron, premiera 17.10.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

środa, 4 lutego 2026

JÓZEF PIŁSUDSKI

RZECZ O NIEPRZECIĘTNOŚCI

MARIUSZ WOŁOS

„Piłsudski wygrał swoją walkę o miejsce w historii, którą konsekwentnie prowadził przez niemal całe życie, najpierw przede wszystkim czynem, potem coraz częściej piórem.”

Ostatnio bardzo przychylnie nastawiłam się na zgłębianie historii i wnikliwy wgląd w życie i dokonania historycznych postaci. Kwestia chęci uzupełniania wiedzy otrzymanej w poszatkowanej wersji i z ukierunkowaną interpretacją w szkole objętej komunistycznym programem. Dojrzałam do badania przeszłości, zrozumienia jej uwarunkowań i przebiegu, zastanawiania się, jak wpłynęła na współczesność. W latach mojej edukacji postać Józefa Piłsudskiego przedstawiana była jako wróg ludu i zdrajca socjalistycznych ideałów, korzystnie ówczesne domowe nauczanie mojego taty przywracało jej blask i znaczenie.

Biografia „Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności” przekonuje przygotowaniem do powstania, ogromem pracy włożonym w dotarcie do źródeł, logicznym uporządkowaniem zdobytego materiału i przystępnym przedstawieniem wiedzy. Trudno zbliżyć się do pełnej prawdy o znaczącej postaci w historii Polski, mniej lub bardziej lubianej, rozumianej i popieranej, osobowości wywierającej na otoczenie sprzeczny w odbiorze wpływ. Człowiek i polityk, geniusz i charyzmatyczny przywódca, w tym determinacja i wielkie plany. A jednak autor znakomicie ukazuje rzetelny profil Piłsudskiego. W mieszance różnorodnych cech, postaw i zachowań obrazuje odbicie zwykłego człowieka i wybitnego męża stanu, w lustrze autorytatywnego przywództwa i nieprzeciętnej motywacji, idealizmu i pragmatyzmu, krytyki i autokreacji, śmiertelności i obecności w historii. Osadza wszystko w historycznych okolicznościach, walki o Polskę niepodległą i odrodzoną, wzmocnioną wewnętrznie i z godną pozycją na arenie europejskiej. Przystępny i przyjazny styl narracji, uwzględniający szerokie grono czytelników, zachęcający do własnych interpretacji. Satysfakcja z efektywnie spędzonego czasu z książką.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, literatura popularnonaukowa, historia, 674 strony, premiera 24.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 3 lutego 2026

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE. WSPÓŁSPRAWCY

THIERRY WOLTON

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE tom 3

„Każda fałszywa ideologia kończy się rozlewem krwi, ale zawsze jest to krew innych ludzi.” Albert Camus

Nie spodziewałam się, że książki autora tak bardzo spodobają mi się od strony ujmowania omawiania komunizmu, szczegółowości specjalistycznej wiedzy, ciekawych i zachęcających do przemyśleń materiałów. Przygody czytelnicze nie tylko po historii ideologii znamiennej dla dwudziestego wieku, ale również jej wpływu na kształtowanie się współczesności. Thrierry Wolton zaimponował przygotowaniem materiału, kładzeniem nacisku na każdy detal, szalenie przyjazną narracją i logicznym ułożeniem tomów, części i rozdziałów. Wyczuwałam ogromne bogactwo źródeł, co potwierdzała bibliografia, chętnie posiłkowałam się indeksami nazwisk, czasem zaglądałam do przypisów. Pomocne schematy, bogactwo cytatów, fragmenty dokumentów, to dodatkowe bonusy obszernej publikacji. Pierwszy tom „Historia komunizmu na świecie. Kaci” i drugi „Historia komunizmu na świecie. Ofiary” wysoko postawiły poprzeczkę oczekiwań wobec trzeciego tomu.

„Historia komunizmu na świecie. Współsprawcy” nie zawiodła, uznałam za najlepszy tom. Wysoko oceniłam, ogrom wiedzy, jaki wyniosłam, bardzo satysfakcjonujący. Czytanie tytułu zabrało mnóstwo czasu, jednak efektywnie i efektownie został wykorzystany. Nad kilkoma perspektywami prób dochodzenia historycznego obejmującego pewne zagadnienia wcześniej nie zastanawiałam się, nie poddawałam interpretacji, brałam jako rzecz oczywistą, a okazało się, że nie do końca tak powinno być. Wolton prowadził po różnych momentach dziejowych reżimu komunistycznego i jego tragicznego bilansu. Współsprawców wskazywał nie tylko wśród przywódców i katów, bezpośrednio odpowiedzialnych za zbrodnie, ale poszerzał poza otoczenie wewnętrzne społeczeństw żyjących w utopii równości, dyktaturze proletariatu. Przywoływał współwinę także otoczenia zewnętrznego, cechującego się wobec komunizmu pobłażliwością, zaślepieniem, naiwnością, często podziwem i nadzieją, albo racją stanu. Oraz instytucje, organizacje umowy i pakty, a wszystko w tle strategii władzy i walki o wpływy.

Autor dużo mówił o moskiewskim źródle zła, umyślnej ślepocie, początkach końca komunizmu i globalnym wpływie jego schedy. Przedstawiał zbrodniczą praktykę ideału komunizmu, masakrę własnej ludności, infantylność uproszczonych wizji, dyscyplinę partyjną, szerokie uprawianie propagandy, fałszowanie obrazu i manipulowania opinią publiczną. Przemawiało do mnie zajęcie się tematyką pułapek, w jakie wpadła część intelektualistów, naukowców, twórców, artystów i autorytetów, zastawionych przez ideologię bezklasowego społeczeństwa. Spojrzenie na ludzi, teoretycznie dysponujących umiejętnościami własnego osądu i krytycznego myślenia, w praktyce przyczyniającymi się do tego, że prawda była gorsza niż kłamstwo. Różnorodność podmiotów współodpowiedzialności nie zwalniało i nie rozmywało win za funkcjonowanie machiny totalitarnej i zbrodni przeciwko ludzkości. Zadziwiające, i warte zapamiętania, jak głębokie i wyraźne piętno na umysłach ludzi odcisnęła skompromitowana ideologia komunizmu. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z inną książką tego autora "Powrót barbarzyńskich czasów", o zaślepienie Zachodu i nieodrobionych lekcjach z przeszłości, przedstawioną na Bookendorfinie.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura faktu, historia, 1252 strony, premiera 26.11.2025 (2017)
tłumaczenie Justyna Nowakowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 2 lutego 2026

NAWET JEŚLI

MATTHEW MCCONAUGHEY

"Nawet jeśli błąd popełniłaś, to nie znaczy, że wszystko stracone.”

Jakże często w życiu napotykamy na bariery, które sami przed sobą stawiamy, a później dziwimy się, że nie wszystko idzie po naszej myśli. I co z tego, że coś nam nie wyszło, przecież można spróbować ponownie. Każdy dzień stwarza nowe możliwości, ważne, abyśmy je dostrzegali i korzystali z okazji. Czasem trzeba samemu stworzyć warunki do sukcesu, wywalczyć coś dla siebie, iść niejako pod prąd, ale od czego mamy do dyspozycji odwagę i determinację. Nawet nam dorosłym ciężko jest wejść w strumień pozytywnego myślenia, a co dopiero dzieciom i młodzieży. Dlatego warto od najmłodszych lat pokazywać podopiecznym, że nie opłaca się koncentrować myśli na porażkach i błędach, a wręcz przeciwnie, traktować je jako lekcje życia i poszukać czegoś, co nas wspomoże w dalszym funkcjonowaniu. Nawet jeśli w pewnym momencie wydaje się przybierać odcienie szarości i czerni, nie poddajemy się temu. Świat widziany naszymi oczami najpiękniej prezentuje się w kolorach, podobnie jak my sami i nasze dusze.

Matthew McConaughey uświadamia młodym czytelnikom, i przypomina dorosłym, że należy mieć zdrowy dystans do opinii innych, narzucanych zasad, szkodliwych stereotypów, wyczekiwanych postaw jako jedynie słusznych. Przymiotnikowe określenia charakterów i osobowości nie mogą nas określać, na stałe przylegać do nas niczym etykiety, gdyż nawet jeśli chwilowo są trafne, to nie uwzględniają zmian i źródeł postaw. „Nawet jeśli” to pakiet wartościowych przesłań do nas samych, poczucia własnej wartości, sposobu postrzegania siebie i przeżywanych emocji. Mówią o zależności sukcesów i porażek, dobrych i złych intencji, pozoru i prawdziwości. Uczymy się przez całe życie, o innych i o sobie, tolerancji i wyborze, przyjaźni i szczerości, pragnieniach i pasjach. Pojawiają się nowe możliwości, potknięcia wliczone są w cenę zwycięstwa, nic nie jest pewne, dopóki się nie wydarzy. Jakże silnym narzędziem w kreatywnym i pomyślnym budowaniu własnego życia jest wiara, zaufanie i uczciwość wobec siebie. Konstrukcja treści potwierdza, że musimy liczyć się z tym, że coś nam może wydawać się jednym a okazuje się czymś innym, że pozory chętnie i szybko owiewają fakty mgłą. Krótkie „nawet jeśli” zestawione z „to nie znaczy” aktywizują do zastanowienia się nad własnymi poczynaniami, odbiorem innych i interpretacją sytuacji. Doceniam nie tylko wartość merytoryczną, ale również wspaniałą oprawę graficzną.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 32 strony, premiera 14.05.2025 (2023)
twarda okładka, format 21,6cm x26,7cm
tłumaczenie Michał Rusinek, ilustracje Renèe Kurilla
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

niedziela, 1 lutego 2026

KRÓLESTWO Z NASZYCH RAN

GAЁLLE JOSSE

"Czas to wstęga Möbiusa wyginająca się bez końca, bez możliwości cofnięcia się, bez punktów orientacyjnych...”

Przepiękna podróż czytelnicza, intymna nie tylko w sferze przeżyć bohaterki, ale i osobistych odczuć czytelnika. Autorka wspaniale zespala treść powieści z inicjacją przemyśleń u odbiorcy, który przemierza z kluczową postacią setki kilometrów, od jednego miasta do drugiego, podchwytuje wspomnienia i melodie życia, jednocześnie delikatnie przywołuje własne obrazy przeszłości i powracające dźwięki minionych doświadczeń. Sto pięćdziesiąt stron opowieści i siedem dni podróży, dla jednych aż nadto by poczuć wewnętrzną siłę odradzającą się po stracie bliskiej osoby, dla innych początek przepracowywania bólu nieodwracalności odejścia, potrzebują lub chcieliby dłużej w tym trwać, nie po to, aby pogrążać się w smutku, ale by nie musieć zderzyć się z tragicznym fragmentem rzeczywistości. Ktoś woli zaszyć się w domowym zaciszu, wszechobecnej ciszy osiadającej w pomieszczeniach, a ktoś inny wybiera drogę z wyznaczonym celem i chaosem otoczenia, dostarczającym dowody intensywnego życia i poczucia trwania. Jakże symbolicznie można podejść do ostatnich stron opowieści, zestawienia książki i muzeum, karty życia i pamięci. Chcielibyśmy pozostawić coś po sobie dla kolejnych pokoleń, nawet jeśli namiastkę emocji wyrażonych w przedmiocie, dających odczytać się poprzez dotyk i wyobraźnię. Zastanawiamy się, czy to, co dla nas ma ogromne znaczenie, innym również wyda się atrakcyjne? A jeśli nawet nie, to czy nie podchwytujemy i trzymamy się myśli, że liczy się samo wrażenie, zadanie pytania, czym było dla właściciela, kim on był, nawet jeśli czas zatrze tożsamość i historię, a nawet fakt istnienia?

Jestem bardzo pozytywnie nastawiona do poetyckiej narracji Gaёlle Josse, przesyconej wyjątkową wrażliwością, oszczędnością słów stawiającą nie na wytworzenie obrazu, ale zanurzenie się w odczuciach, przychylnością wobec prawdziwości spostrzeżeń i różnorodności losów. Chwytając książkę, nie spodziewałam się, że panujący nastrój tak bardzo i precyzyjnie udzieli się i mnie. Przystanki na trasie głównej bohaterki stały się i moimi stacjami refleksji wobec przemijania i traktowania życia jako egzystencji w ruchu, samemu wyznaczania mu tempa w eksplorowaniu, stawiania kroków w codzienności i wyboru stylu tańca w marzeniach i pasjach. Można obierać kierunek dążenia do czegoś, nawet w wymiarze perfekcyjności, jednak warto mieć świadomość, że przypadkowe wypadnięcia z rytmu, potknięcia i zmiany kursu to dowody prawdziwego oparcia w rzeczywistości, mniej lub bardziej znaczące skazy, które czynią nas bogatymi wewnętrznie, uczą szacunku, pokory i wytrwałości, a nawet dostrzeżenia, akceptacji i miłości wobec samego siebie. Nie idealność sprawia, że jesteśmy wyjątkowi, lecz popełniane błędy i reakcje na nie czynią nas unikalnymi. Chaos można traktować jako sprzymierzeńca, stwarzającego nowe okazje dla wyborów i wyzwań. Spodobało mi się porównanie wspomnień do tego gatunku motyli, które na ziemi stają się niewidoczne, przypominające zeschły liść, kawałek drewna, kamień, ale kiedy się otwierają, odsłaniają wnętrze niebieskie jak lapis lazuli pożyłkowany żółcienią, ulotny dar cudu. „Królestwo z naszych ran” to ogromna satysfakcja czytelnicza, emocjonalna podróż w głąb siebie, zrozumienie kwintesencji życia, pogodzenie się z faktem przemijania, nastawienie się na odczuwanie tego, co pozornie trwałe i widzialne, a jednak ulotne i ukryte. Bogaty materiał do rozważań, intymnego rachunku sumienia, osobistego podziękowania za bliskość.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 148 stron, premiera 26.11.2025, tłumaczenie Agata Kozak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 31 stycznia 2026

WIELKA KSIĘGA PYTAŃ

SALLY SYMES, SARANNE TAYLOR-HERBERT

"Bo jeśli się… zastanowić, to prawdziwy świat jest o wiele bardziej niesamowity niż cokolwiek, co można wymyślić!” 
Christopher Lloyd, założyciel What on Earth!


Ciekawość świata, otaczającego środowiska i nas samych w naturalny sposób rodzi się w człowieku od najmłodszych lat. Zadajemy wiele pytań, zwłaszcza dlaczego i jak, ponieważ pragniemy wiedzieć, co się wokół dzieje i na jakich zasadach. Cudownie jeśli z biegiem lat nie tracimy tej pożądanej umiejętności, nie pomijamy okazji do nauki, nie rozbudzamy ciekawości wszystkiego wśród nas samych, naszych dzieci i wnuków. 

Popularnonaukowe publikacje pozwalają na bliską styczność z fascynującymi informacjami i rozgrzewają do dalszych dociekań. Nawet książki kierowane do dzieci i młodzieży są w stanie zainteresować i wciągnąć także dorosłych. Udanym przykładem kompresji wiedzy na łamach niemal dwustu pięćdziesięciu stron jest „Wielka księga pytań jak”. Przejrzyście, przyjaźnie, zabawnie i przekonująco przedstawia fakty, ciekawostki i luźne informacje. Poprzez zadawanie pytań inspiruje czytelnika do poszukiwania odpowiedzi we własnej głowie, a później udziela konkretnych informacji, na zasadzie okazji do sprawdzenia się w zakresie znajomości poruszanych zagadnień. Oprócz zdań zaczynanych od jak?, mamy kto wie?, co to takiego?

Sally Symes i Saranne Taylor penetrują tematykę ciała, techniki i fizyki, dzikich zwierząt, owadów robaków i innych pełzaczy, Ziemi i kosmosu. W każdym rozdziale książki znajdujemy mnóstwo interesujących aspektów, w tym budowy elementów, mechanizmów działania, zasad tworzenia, stylu funkcjonowania, powodów tworzenia. Nie do wiary! to znakomite nowinki, coś co oddziałuje na wyobraźnię, co warto znać, znajomością czego można pochwalić się w towarzystwie, a przede wszystkim zachęcić siebie i innych do ekscytujących obserwacji, odkryć i badań. Wydawałoby się, że mniej ważne fakty można pominąć, ale i w nich skrywają się zadziwiające wyjaśnienia. 

Książkę wzbogacają proste, jednak przyjazne ilustracje, fotografie, schematy, wyróżnienia i uwypuklenia. Na końcu zamieszczono przydatny słowniczek i praktyczny indeks. „Wielką księgę pytań jak” można czytać strona po stronie, dział po dziale, albo wyrywkowo, co wydaje się najbardziej efektownym zapoznawaniem się z wiedzą w tak sformatowanej publikacji. Informacje nie należą do szczegółowych, jednak nie można im odmówić różnorodności i zogniskowania na tym, co najważniejsze w danym zagadnieniu. Książka stanowi dobry pomysł na propozycję prezentową dla młodych odkrywców świata, bardzo szybko zdobędzie ich uwagę.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura młodzieżowa, literatura popularnonaukowa, przyroda, wiek 6+
256 stron, premiera 30.04.2025 (2024), twarda okładka, format 21cm x 28cm
tłumaczenie Maja i Bartek Lisowscy, ilustracje Kate Slater
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

piątek, 30 stycznia 2026

TUKI

Uwielbiamy rodzinnie tworzyć różnorodne konstrukcje z klocków, nie tylko tradycyjnych i klasycznych, ale również nietypowych i oryginalnych. Jeśli do tego dochodzi czynnik rywalizacji, tym chętniej wkręcamy się w zabawę. Właśnie takie tetrisowe rozgrywki sprawiają naszej małej społeczności wiele przyjemności i satysfakcji. 

W „Tukach” koncentrujemy się na układaniu kamiennych wież. Do dyspozycji mamy szesnaście kolorowych kamieni i tyle samo białych klocków śniegu. Trzeba podkreślić, że komponenty są starannie wykonane, z solidnego materiału, nie stracą na jakości przez wiele rozgrywek. Do tego mamy sto kart Inukshuk, połowa poziomu podstawowego, a druga część poziomu zaawansowanego. Wyciągamy z pudełka jeszcze kostkę do gry z symbolami zwierząt, przydatny stojak na karty i już możemy oddać się sympatycznej rozgrywce. 

Zasady gry do natychmiastowego podchwycenia, łatwo przechodzi się pierwszy etap wdrożenia do testowej rozgrywki. Wydawałoby się, że skopiowanie pozycji kolorowych kamieni względem siebie, tak jak to pokazano na karcie, nie jest trudne, ale nie zawsze nasz zamysł tworzenia konstrukcji sprawdza się. Niekiedy trzeba bardziej pogłówkować, odwołać się do przestrzennej wyobraźni, postawić na logiczne rozwiązania. Wiele klockowego kombinowania, porównywania pomysłów wykonania tego samego zadania, a wszystko w polarnym klimacie. Presja czasu rośnie, gdyż trzeba wyprzedzić rywali w budowaniu trójwymiarowej wieży i krzyknąć słowo Tuki. 

Gra oferuje dwa warianty, jeden z udziałem bloków śnieżnych, drugi bez nich. Do zabawy można zaprosić już ośmiolatków, wystarczą dwie osoby, aby się odbyła. Najlepiej sprawdza się przy obsadzonych czterech stanowiskach, wystarczą dwa lub trzy kwadranse, aby przebieg akcji wskazał zwycięzcę. „Tuki” już należą do naszych ulubionych gier logicznych, podobnie jak „Ubungo” i „Nowa Gwinea”, których autorem również jest Grzegorz Rejchtman. Koniecznie zwróćcie uwagę na „Tuki”, ze swobodą wciągają w budowanie wież, dostarczają sporo emocji, nagradzają trafione pomysły konstrukcji, ciekawie zachęcają do rozruszania szarych komórek, uruchomienia wyobraźni i precyzyjnej sprawności w palcach. Sprawdzają się w roli zajmującego relaksu w towarzyskim gronie lub w samodzielnym wprawianiu się w przestrzennej architekturze.

5/6 - koniecznie wprawiaj się w budowaniu trójwymiarowych wież z kamieni i śniegu
gra logiczna, premiera 04.09.2021
autor Grzegorz Rejchtman, ilustracje Ewa Kaplarczyk
Kamienne wieże układaliśmy dzięki współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 29 stycznia 2026

APTEKA POD PAPROCIAMI

SUSANA OSORIO-MROŻEK

"To, że istnieje (zło), to jedno, ale zezwalać na nie, bo się przydaje, to zupełnie co innego.”

Nieduża powieść, sto osiemdziesiąt stron, na jeden wieczór czytelniczy, szybką podróż w przeszłość do renesansowego Krakowa, miasta tętniącego życiem i dworskimi intrygami, ale również doświadczonego dworskimi śmierciami i bezlitosną zarazą. Okazja do wejścia w połowę szesnastego wieku, spotkania historycznych postaci i zaprzyjaźnienia się z fikcyjnymi. Maria, kluczowa bohaterka, ciekawa od strony młodzieńczego entuzjazmu, spragniona wiedzy tajemnej, poszukująca wolności od społecznych ograniczeń, starająca się dzierżyć własny los. Dotknięta przez śmierć matki w niemowlęctwie i ojca w nastoletniości, doskonale wie, czym powinno być oddanie, przyjaźń i miłość. Jednak życie szybko pokazuje prawdziwe oblicze, mieszankę zła i dobra, ambicji i żądzy, prawdy i kłamstwa. Młoda kobieta walczy o siebie i bliskich, a wszystko splata się z dziejami Krakowa. 

Autorka przekonująco oddaje realia epoki, od strony społecznej, obyczajowej i politycznej. Czarne charaktery zgrabnie dopełniają wzorce ludzkiej natury. Sfera uczuciowa przekonująco poprowadzona. Styl narracji oszczędny i lekki, swobodnie niesie po scenariuszu zdarzeń, przekonuje odległymi czasami, odmiennymi realiami, ale ludzkimi zachowaniami sprzed pięciu stuleci, jakże zbliżonymi do współczesnych. Jeśli macie ochotę poznać bliżej ścieżkę kariery burmistrza Krakowa Erazma Czeczotki, czarnoksiężnika Jana Twardowskiego, nadwornego aptekarza Floriana Carborto, zerknąć na majestat Zygmunta II Augusta, poczuć wielką siłę miłości króla do Barbary Radziewiłłowicz, czy moc nienawiści królowej Bony Sforzy, sięgnijcie po tytuł. „Apteka pod Paprociami” zapewnia miłą przygodę czytelniczą, klimatyczną i wiarygodną, dającą świadectwo kobiecych pragnień, głębokich przekonań, że pod względem wiedzy kobiety mogą osiągnąć to samo, co mężczyźni, a nawet więcej, jeśli tylko da im się sposobność i przyzwolenie na wyjście z krzywdzących stereotypów i przypisanych społecznych ról.

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 174 strony, premiera 26.11.2025
tłumaczenie Marta Szafrańska-Brandt
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.