poniedziałek, 26 czerwca 2023

WYSPA ZAGINIONYCH DZIEWCZĄT

ALEX MARWOOD

„Człowiek nie wie, do czego jest zdolny, dopóki nie przestaje mu zależeć.”

„Zatruty ogród” i „Najmroczniejszy sekret” zakwalifikowałam do bardzo dobrych propozycji czytelniczych, dlatego z niecierpliwością sięgnęłam po kolejną książkę Alex Marwood. Jednakże „Wyspa zaginionych dziewcząt” nie sprawiła już takiej intensywnej i mocnej przyjemności. Mało czułam w powieści thrillera, natomiast bardzo wciągnęłam się w obyczajowy klimat, będący wyzwaniem dla wyobraźni i serca. Autorka budując intrygę odniosła się do handlu ludźmi i przedmiotowego traktowania przez uprzywilejowanych. Z niesmakiem poruszałam się po środowisku bogatych w pieniądze i władzę, lecz pozbawionych empatii i zrozumienia innych. Przeplatanie wątku zrozpaczonej i ogarniętej wyrzutami sumienia matki poszukującej córki, ze wspomnieniami i uzależnieniami zawodowymi innej kobiety, powodowało, że przebywałam w dwóch odmiennych światach. Symboliczna i wymowna była scena wręczenia i zniszczenia zdjęcia zaginionej siedemnastolatki, pragnienie odnalezienia i wyparcie prawdy. 

Robin i Mercedes zostały ciekawie sportretowane, czułam jednocześnie słabość i siłę, uwierzyłam w historie kryjące się za postaciami. Marwood znakomicie poradziła sobie z wejściem w psychikę nie tylko dorosłych kobiet, ciężko doświadczonych przez los i własne wybory, ale też w odczucia Gemmy, młodej dziewczyny, której wydawało się, że wyrywa się z gorzkiego i cierpkiego życia, wchodzi w wielki i wspaniały świat tych, którzy mogą pozwolić sobie dosłownie na wszystko. Chętnie zaglądałam w głąb wyspiarskiej mentalności, przesiąkniętej legendami i wierzeniami, dotąd całkowicie odseparowanej od zewnętrznego świata, ale od niedawna zderzającej się ze znaczącymi zmianami powiązanymi z turystyką i komercją, jednymi na lepsze, innymi na gorsze. Jak na thriller brakowało mocnych nut i podgrzewania atmosfery niepewności, niemal wszystko było jasne od pierwszych rozdziałów książki, jak na obyczajową powieść atrakcyjne prowadzenie akcji, portretów postaci, przeplatanie przeszłości z teraźniejszością, materiału do przemyśleń.

4/6 – warto przeczytać
thriller, 476 stron, premiera 17.05.2023 (2022), tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 23 czerwca 2023

WSZYSTKO JEST WOJNĄ

JAK MOCARSTWA ZROBIŁY Z CIEBIE BROŃ

MARK GALEOTTI

„Jesteśmy wolni. Wolni, by się podporządkować.”

Nie tyle wszystko jest wojną, jak oznajmia tytuł, a wszystko jest wykorzystywane jako narzędzie wojny. Mark Galeotti ukazuje, że współczesne powiązania między państwami i narodami, wyjątkowo silne, rozległe i różnorodne, bazują na ekstremalnej konkurencyjności i niestabilności, wymagają biegłości w grze pozorów, politycznych, ekonomicznych i kulturalnych. Daleko od jednoznaczności, kto jest wrogiem i przeciwnikiem, a kto przyjacielem i sojusznikiem, ze względu na sprzeczne kierunki interesów i ambicji. Ciężar wojny przenosi się z militarnych starć na pozamilitarną arenę. Pojawiają się nowe pola bitew, sposoby i narzędzia prowadzenia działań wojennych, zmienia się domena armii, definicja porządku globalnego, bezpieczeństwa, instrumentów obrony państwa i społeczeństwa.

Konwencjonalne myśli taktyczne ustępują miejsca rywalizacji bez zbrojnej walki, bez oficjalnego wypowiedzenia, za to w hybrydowym wydaniu. Z aktu czysto fizycznego do kampanii toczących się w wyobraźni i zbiorowej świadomości poprzez operacje informacyjne. Dezinformacja, cyberataki, demoralizacja, przestępczość, podstęp, terroryzm, ale również wykorzystanie prawa, gospodarki, sankcji, embarga, humanitaryzmu, pomocy, migracji, sztuki, literatury i nauki. Oczywiście, liczy się polityka, informacja, lobbying, propaganda, public relations, korupcja, pozyskiwanie wpływowych decydentów. Manipulacja kursem walut, popieranie bojkotów, tworzenie nielegalnych struktur i nadawanie im opiniotwórczych cech. Praktycznie wszystko zostaje bronią wojenną, także wewnętrzne i zewnętrzne społeczeństwo, społeczności, grupy, instytucje, czy jednostki. Galeotti obrazuje jak ważnym jest zmiana podejścia, by dostosować się do nowych wyzwań, w tym prywatyzacji wojny.

Rozpoczyna od dającego do myślenia wprowadzenia, opartego na futurystycznej wizji, a następnie poświęca uwagę zagadnieniom współczesnych wojen. Rozdziały poprzedza ilustrującymi tematykę krótkimi opowieściami, kończy zaś propozycjami dodatkowych lektur. Styl narracji swobodny, przyjazny i przejrzysty, chętnie zagłębiamy się w treść, tym bardziej, że autor przywołuje mnóstwo prawdziwych historii, które znakomicie wpasowują się w omawiane aspekty. Przykłady nie niosą efektu świeżości czy nowości, jednak zgromadzone w jednym miejscu znakomicie obrazują przesłania. Sporo miejsca Galeotti poświęca rosyjskiej strategii i taktyce, rozumiem reprezentacyjność przykładu, zwłaszcza w ujęciu napaści na Krym w dwa tysiące czternastym, lecz czuję niedosyt liczebności uzasadnień tez z innych części świata. W epilogu Galeotti odnosi się do ujęcia współczesnych wojen z perspektywy napaści Rosji na Ukrainę w dwa tysiące dwudziestym drugim roku.

4/6 – warto przeczytać
reportaż, 318 stron, premiera 26.04.2023 (2022), tłumaczenie Arkadiusz Romanek
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 22 czerwca 2023

DLACZEGO KOTY MIAUCZĄ?

NICK CRUMPTON

„Koty potrafią wydawać sto różnych odgłosów i każdy z nich ma inne znaczenie.”

Koty to jedne z najbardziej ulubionych pupili człowieka. Zachwyca ich poczucie niezależności i wolności. Rozluźniamy się wsłuchując się w przyjemne mruczenie. Podczas głaskania chętnie czerpiemy od nich pozytywną energię. Ileż radości przynosi zabawa z nimi, obserwowanie pozorowanych polowań i chwytania zdobyczy. Miliard kotów domowych na świecie stanowi imponującą liczbę. Kotowate, podobnie jak psowate, mogą pochwalić się wielką różnorodnością ras, ale wciąż drzemie w nich duży składnik dzikości fascynującej człowieka. Psy my wybraliśmy, ale koty wybrały nas. Przyjemnie przebywa się w ich towarzystwie, ale również entuzjastycznie poznajemy historyjki na ich temat. 

Książka „Dlaczego koty miauczą?” jest właśnie zbiorem wielu interesujących ciekawostek. Młodzi czytelnicy mogą zebrać dane o kotowatych z różnorodnych perspektyw. Dowiadują się, jak bardzo koty są zwierzętami terytorialnymi, w jaki sposób komunikują się z człowiekiem, gdzie uwielbiają być głaskane, dlaczego mają długie wibrysy, czemu mokre noski, co widzą w ciemności. Pojawiają się nawiązania do mitologii i przesądów związanym z kotami, dlaczego oddawano im cześć, czy potrafią przewidzieć zbliżający się sztorm, nie lubią wody, czarne przynoszą pecha, ile żyć faktycznie mają, co kryje się za nazwą „zapraszający kotek”. Nick Crumpton atrakcyjnie wyjaśnia, skąd w naszych pupilach potrzeba niszczenia, dlaczego decydując się na posiadanie kota musimy to uwzględnić. Ciekawie poznaje się kocie upodobania, nastroje, umiłowanie do utrzymania czystości własnego ciała, a nawet z uśmiechem interpretowane zapędy do przejęcia władzy nad światem, czy próby nauczenia właściciela polowania. Wskazówki na temat dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne pupili, zapewnienie odpowiedniej opieki i zabawy. Słowniczek kocich słów i przydatny indeks. Przyjazna i atrakcyjna oprawa graficzna stanowi znakomite dopełnienie tekstu, opiera się na zgrabnej kresce i przekonującej kolorystyce. Siostrzaną książką jest „Dlaczego psy się obwąchują”, jednoczesna przyjemność czytania i edukacji. 

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, biologia, 48 stron, wiek 6+
premiera 22.02.2023 (2020), twarda okładka, format 21,0cm x 27,4cm
tłumaczenie Miłosz Urban, ilustracje Lily Snowden-Fine
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 21 czerwca 2023

KOLEKCJONER

ALEX KAVA

MAGGIE O'DELL tom 8

„Są takie straty, takie braki, których nie da się wypełnić i zastąpić.”

Powieści serii o Maggie O'Dell nie zaliczam do mocno trzymających w napięciu, jednak chętnie po nie sięgam. Sprawdzają się w funkcji przyjemnych przerywników między poważnymi tytułami, dostarczycieli mniej wymagających, lecz ciekawych przygód. Wiele się dzieje w sensacyjnych i kryminalnych nutach, chociaż przebieg akcji łatwo przewiduję. Intryga zgrabnie rozpisana, jednak biorę pod uwagę, że nie mogę uznać ją za rozbudowaną. Postaci atrakcyjnie sportretowane, czasami brakuje wyrazistości lub życiowej iskry, niczym szczególnym się nie wyróżniają, ale postawy i zachowania zbytnio nie drażnią. Narracja utrzymana w przyjaznym stylu.

Alex Kava oferuje lekką i niezobowiązującą powieść, w sam raz, aby lekko się zaangażować, zgrabnie przejść po fabule, poczuć delikatny dreszcz emocji. A wszystko osadza w presji zbliżającego się nad Florydę okrutnego, podstępnego, niszczycielskiego i śmiertelnego huraganu piątego stopnia. Jak to zwykle u autorki bywa, porusza w tle znaczący problem społeczny odkrywający mroczne zakamarki ludzkiej natury, pęd chciwości, bezgraniczność okrucieństwa i czerpania korzyści z cudzego nieszczęścia. Maggie O’Dell, agentka FBI i psycholog kryminalny, staje przed wzywaniem wyjaśnienia sprawy odnalezionych przez straż wybrzeża w Zatoce Meksykańskiej rybackiej lodówki wypełnionej częściami ludzkiego ciała. Śledztwo obejmuje szerokie spektrum osób, ale wobec zbliżającego się kataklizmu nie przykuwa uwagi miejscowych mediów i policji. I jeszcze dziwna choroba wśród żołnierzy bazy sił powietrznych marynarki wojennej. Sporo atrakcyjnych incydentów, ale również łatwych zbiegów okoliczności. Lubię sięgać po przygody czytelnicze związane z dochodzeniami prowadzonymi przez Maggie O'Dell ("Czarny piątek", "Łowca dusz", "Granice szaleństwa", "Zabójczy wirus", "Zło konieczne", "W ułamku sekundy") i sensacją z udziałem Rydera Creeda ("Złowrogie niebo", „W mroku lasu”, "Czerwony śnieg"), nie są mistrzowskie, ale sympatycznie umilają wieczór, bohaterowie przyciągają kłopoty.

3/6 – w wolnym czasie
sensacja, 252 strony, premiera 17.05.2023 (2010), tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

wtorek, 20 czerwca 2023

DOROSŁOŚĆ

LINN SKÅBER

„Wielu z nas to wciąż niedokończone szkice. Na szczęście.”

Po zajrzeniu w dusze młodych osób („Młodość”), uchwyceniu szerokiego wachlarza barw ich codzienności, fenomenalnym ukazaniu kontrastowości, Linn Skåber doprowadziła do spotkania różnych obliczy dorosłości. Jednak miałam wrażenie, że mało w „Dorosłości” było ciepłych barw, jakby autorka skoncentrowała się na mankamentach wieku, życiowych błędach i wewnętrznym smutku. A przecież okres między młodością a starością owszem jest bogaty w często przykre i trudne doświadczenia, to jednak niesie dojrzałość, radość przywitania kolejnego dnia, dumę z bliskich i samego siebie. Za dużo było toksycznej interpretacji dorosłości, zaledwie kilka historii niosło pozytywny wymiar wyznań, w tym ten, że tak naprawdę chociaż nasze ciała stają się pamiętnikiem duszy i lustrem życia, to wciąż czepiamy się dawnych marzeń. Zdajemy się na normalność tworzoną przez bezpieczną codzienność, pragniemy bliskości, przekonujemy się, że nasza oryginalność powoli staje się dziwactwem w oczach innych. 

Przejmujące historie o zapachu życia, samotności, niewidzialności, rozstaniach, zdradach, odrazie, niedostrzeganiu okazji na lepszy scenariusz życia, pragnieniu potwierdzenia własnej wartości, smakowaniu wspomnień, bezdzietności lub macierzyńskiej opiece nieznającej granic. A nawet stopniowej społecznej izolacji i uświadomionym egoizmie. Brakowało mi podkreślenia konieczności zdrowego szaleństwa, wykorzystywania chwil, postojów na ścieżce życia, by podchwycić własne istnienie, odsunięcia bólu, a trzymania się tego, co właśnie się wokół nas dzieje, pomimo pędu codzienności, pogoni za czymś, co pozornie ma przynieść szczęście, a odciąga od najistotniejszego. Książka przepięknie ilustrowana, często miałam wrażenie, że obrazy Lisy Aisato to nie tylko dopełnienie tekstu, ale również materiał do wciągnięcia wyobraźni czytelnika w rozmyślaniu o jego perspektywie spojrzenia na świat, ludzi i własne życie. Ogromna wrażliwość i czułość przebijały się przez oba kanały komunikacji z odbiorcą, delikatność splatała się z bezpośredniością, uśmiech do życia ze łzami trudnych dni. „Najpiękniejsze słowa widzi się w oczach”, jednakże najcudowniejsze historie we własnym odbiciu w lustrze, wymaga to jednak odważnego przyjrzenia się sobie, zmierzenia się z blaskiem podniesionego wzroku, podchwycenia ufności, nadziei i miłości. Sami szkicujemy dorosłość i wybieramy barwy do jej udekorowania.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, 292 strony, premiera 17.05.2023 (2021)
ilustracje Lisa Aisato, tłumaczenie Milena Skoczko-Nakielska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 19 czerwca 2023

TAJEMNE RYSUNKI

JASON REKULAK

„Nigdy mi nie uwierzą, jeśli nie zobaczą rysunków.”

Wytworzony za pośrednictwem oprawy graficznej klimat niewątpliwie należał do najmocniejszych atutów powieści. Spodziewałam się większych okazji do rozwinięcia historii w wyobraźni czytelnika, ale i tak było dość tajemnie i niepokojąco. Scenariusz zdarzeń bazował na utartym schemacie relacji młodej niani i niezwykle utalentowanego dziecka, lecz Jason Rekulak starał się nadać mu indywidualny szlif. Przeszłość głównej bohaterki powiązana z uzależnieniem od leków i narkotyków współtworzyła niepewność interpretacji zdarzeń rozgrywających się w teraźniejszości. Dwudziestoletnia Mallory Quinn to niejednoznaczna postać, i bardzo dobrze, trochę nawet żal, że autor nie wszedł głębiej w sprzeczności w ramach jej uczestnictwa w intrydze, zyskałaby dodatkowa warstwa thrillera. 

Tajemnica zawarta w rysunkach kilkulatka tylko na pierwszy rzut oka wydawała się łatwa do rozszyfrowania. W miarę kolejnych incydentów wizualnie zyskiwała na przejrzystości, zaś w przełożeniu na kryminalną nutę już niekoniecznie, a to plus dla scenariusza. Podczas spotkania z książką nie czułam wielkiego napięcia, ale ciekawość tego, co było, co się rozgrywa, co będzie dalej, została przyjemnie podrażniona. Niektóre elementy nie wnosiły wiele do akcji, jednak nadawały barwny rys. „Tajemne rysunki” nie należały do mocnych i owianych grozą powieści, miłośnicy rasowych thrillerów mogli czuć niedosyt, lecz mniej oczytani w gatunku odnaleźli frapujące zagadki, sensacyjne pierwiastki, nadnaturalne odniesienia, zaskakujący zwrot w końcówce historii. Warto bliżej przyjrzeć się temu, co działo się na odludnych przedmieściach New Jersey, dlaczego morderstwo sprzed osiemdziesięciu lat wciąż mocno tkwiło w pamięci mieszkańców, skąd brało się uczucie bycia nieustannie obserwowanym, jaki mrok wkradł się w rysunki pięciolatka, czy opiekunce udało się nawiązać więź z chłopcem i dotrzeć do źródeł lęków.

4/6 – warto przeczytać
thriller, 426 stron, premiera 17.05.2023 (2022)
tłumaczenie Ewa Helińska, ilustracje Will Staehle, Doogie Horner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

sobota, 27 maja 2023

GDY KOTA NIE MA MYSZY HARCUJĄ

CHARLES BUKOWSKI

"Rasa ludzka przecenia wszystko: swoich bohaterów, swoich wrogów, swoją ważność."

Podziwiam osoby, które mogą być tak wyjątkowo szczere wobec siebie samego i otaczającego świata, do bólu autentyczne w wypowiedziach, uczciwe wobec własnych wad, bezpośrednie w wytykaniu ich u innych, jak Charles Bukowski. Jeśli doda się genialny zmysł obserwacji, wyłapywanie najmniejszych drobiazgów, ale z zachowaniem proporcji znaczenia, to wówczas mam wrażenie, że czytam kogoś szalenie oryginalnego i nie do skopiowania. Dzienniki napisane w latach od tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego pierwszego do trzeciego, ciekawie się poznaje, chociaż to pierwsze zapiski należą do najbardziej wciągających i dających do myślenia. Później zdarzają się powtórzenia myśli i następuje lekkie rozmycie przesłań. 

Charles Bukowski pisze głównie dla siebie, twórcza aktywność nadaje sens codzienności, a w zasadzie nocnym spotkaniom z rozważaniami i spostrzeżeniami, jednak i czytelnik dużo zyskuje. Tematyka różnorodna, każdy znajduje punkt zaczepienia, wchodzi w sferę, o której dużo lub mało dotąd myślał, sprawdza, na ile zgadza się z autorem, w czym go rozumie, co sprawia, że chętnie z nim polemizuje. Bukowski trafia w sedno, bez owijania w bawełnę i zbędnego koloryzowania, bynajmniej nie ze zgrabnie podczepionymi niuansami. Czasem coś zgrzyta w odbiorze, nie ze względów językowych, ale dlatego, że treść wydaje się niewygodna, może nawet rani, jednak na tym właśnie polega między innymi jej urok, dotyka bolesnych ran, zmusza do rozrachunku będącego sporym wyzwaniem i nieprzyjemnymi podsumowaniami.

Ale są i momenty, kiedy duma rozlewa się w sercu, gdy bierze się pod uwagę, co już nam samym udało się w życiu osiągnąć, jakich pułapek uniknęliśmy, a od jakich pokus zdołaliśmy uciec. Czy pozwalamy, aby inni myśleli za nas? Czy wypełniamy życie pustką? Czy marnotrawimy dzień na spełnianie oczekiwań innych i błahostki? Czy pomimo obawy przed porażką chwytamy szanse, tak aby nie nosić w sobie poczucia klęski? A może oddajemy się sile przyzwyczajenia i rutynie? Wpadamy w powab miałkości współczesnej muzyki, filmów, telewizji, książek? Czy stąd niechęć wielu z nas do ludzi jako bezmyślnie podążającego tłumu, unikanie toksycznych i wysysających relacji, pragnienie anonimowości wbrew popularności? 

Mnóstwo rozważań o jakości życia, ale też wiele miejsca autor poświęca śmierci, przygotowaniu na nią, zrozumieniu jej nieuchronności. Kiedy czytam, jak się z nią mierzy, nosi w kieszeni i wzywa na swoisty pojedynek myśli, fantastycznie oswajam się z tematyką, wbrew trudnościom czuję wypełniający spokój pojednania z cyklem życia, swoiste wyczekiwanie na dopełnienie, pogodzenie się z procesem starzenia się, jednakże wciąż entuzjastycznie uczę się nowych kroków w tańcu z ostatecznym rozwiązaniem. W końcu, „śmierć działa energetyzująco”. Wspaniały u Bukowskiego dystans do siebie i własnego pisarstwa, umiejętność ryzykowania, kształtowanie ironii i humoru, uzależnienie od wyrażania myśli śmiało i w punkt. Dzienniki wydane po śmierci autora, pisane by ratować siebie, więcej czuć, ścigać się, ale jedynie z samym sobą, a w tle nawiązania do trudnej przeszłości i uzależnień, żony i dziewięciu kotów.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, dzienniki, 134 strony, premiera 19.04.2023 (1998)
tłumaczenie Jacek Szafranowicz, ilustracje Robert Crumb
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 24 maja 2023

DLACZEGO PSY SIĘ OBWĄCHUJĄ?

NICK CRUMPTON

„Obwąchiwanie pup jest jak uścisk ręki i krótka rozmowa.”

Publikacja o edukacyjnym charakterze, wiele z niej można dowiedzieć się psach, bazuje na zbiorze krótkich ciekawostek poświęconych najpopularniejszym na świecie zwierzętom domowym. Coś na zasadzie, czy wiesz, że… Grupą docelową są już sześciolatki, które chętnie wyłapują w zaprezentowanej formie ciekawe informacje i cenne wskazówki, czyli wszystko to, co powinny wiedzieć o tych czworonogach. Narracja przyjemna i przyjazna, uwzględnia potrzeby młodych czytelników, zgrabnie inspiruje do zdobywania wiedzy. Sporo zabawnych okoliczności, sytuacji, wyjaśnień i tłumaczeń. Podoba mi się, że przez wszystko przebija się szacunek do zwierząt, zachęta do poznawania, rozumienia i akceptacji jakże niezwykłych nieraz obyczajów. 

Nick Crumpton zaczyna od potwierdzenia, być może dla dorosłych oczywistości, ale dla dzieci niekoniecznie, że psy tworzą wyjątkową więź z człowiekiem, są szalenie lojalne, wierne i oddane. Odpłacają się miłością, przydatnością w życiu codziennym, stróżowaniem i ostrzeganiem, pasterskimi obowiązkami, myśliwskim pomaganiem, ratowaniem ludzi, zwykłym towarzystwem. Ogromna różnorodność ras, wielkości i umaszczenia sprawia, że każdy znajdzie ulubieńców, którym może zapewnić życzliwy dom, pełną miskę i dobrą zabawę. Młodzi czytelnicy dowiadują się, co mówią ruchy psich ogonów, czy wszystkie psy potrafią pływać, dlaczego lubią gonić koty, czemu uwielbiają gryźć kości, w jakim celu z wielkim zapałem poświęcają się kopaniu w ziemi, albo co robią, kiedy pozostawiamy je same w domu. Nie brakuje nawiązań do obecności psów w mitologii, a nawet uświadamiania, jak ważnym jest sprzątanie psich kup przez właścicieli. Na końcu słowniczek psich słów i przydatny indeks. Przyjazna i zachęcająca oprawa graficzna, stanowi znakomite dopełnienie tekstu, zgrabna kreska i przekonująca kolorystyka. Publikacja przyciąga uwagę młodych czytelników, czasem rozbawia, kiedy indziej podkreśla wagę informacji, podnosi świadomość o wyglądzie, zachowaniach i nawykach naszych psich braciach mniejszych.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, biologia, 48 stron, wiek 6+
premiera 22.02.2023 (2020), twarda okładka, format 21,0cm x 27,4cm
tłumaczenie Miłosz Urban, ilustracje Lily Snowden-Fine
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 23 maja 2023

STACJA POŚREDNIA

CLIFFORD D. SIMAK

„Taki właśnie jest Człowiek. Nosi strach we własnym wnętrzu i to siebie zawsze boi się najbardziej.”

Ze szczególnym uczuciem sięgam po książki napisane ponad pół wieku. Nie tylko cieszę się opisaną przygodą, ale również zerkam przez okno czasu w przeszłość. Kiedy sześćdziesiąt lat temu ukazała się „Stacja pośrednia”, książka zrobiła wielkie wrażenie na odbiorcach. Wiele zawartych w niej pomysłów nosiło efekt świeżości, ciekawie zaplecionej intrygi i spojrzenia w istotę człowieczeństwa. Stała się atrakcyjnym wzorem chętnie ściąganym do twórczości przez innych pisarzy. Owszem, przyjemnie mi się czytało, chętnie podchwytywałam materiał do refleksji. Niektóre aspekty miejsca człowieka we wszechświecie wciąż uruchamiały wyobraźnię i kreowały frapujące wizje. Jednak trafiłam na powieść, kiedy już, poprzez dzieła masowej kultury, zostałam z jej tematyką oswojona i przywykłam do rozważań o niej. Nie przebiegałam przez tytuł intensywnie i niecierpliwie, przeszkadzała mi powierzchowność, aczkolwiek nie mogłam nie docenić błyskotliwości w projekcie Clifforga D. Simaka.

Enoch Wallace, główny bohater, zwykły reprezentant Ziemi, został wybrany przez kosmitów do roli zawiadowcy stacją pośrednią w międzygwiezdnych podróżach, ulokowaną w stanie Wisconsin. Jako jedyny dopuszczony do tajemnicy, obdarzony przywilejem niestarzenia się, poznawania osobliwych kultur i języków obcych. Fantastyczne zestawienie ogromu wszechświata i nawet nie punkciku na mapie w postaci naszej planety, powiewu zimnowojennego klimatu, zagrożenia nuklearną katastrofą, i pozornego spokoju pozaziemskiego. Przywołanie głupoty jako lekarstwa na destrukcyjny charakter natury Ziemian, odchodzenia w niepamięć kolejnych cywilizacji za sprawą globalnej katastrofy o różnym źródle. Interesujące odniesienia do trwania w ziemskiej tożsamości i asymilowania perspektywy wędrujących między gwiazdami, daleko sięgających horyzontów, ale widzenia niewiele, uniknięcia samotności w kosmosie jeśli tylko odnajdzie się właściwą drogę. Czy niebezpieczeństwo z dalekich zakątków wszechświata może mieć większą siłę rażenia niż to, które od wieków nosimy w naszej ludzkiej społecznej naturze?

3.5/6 – w wolnym czasie
fantastyka, 256 stron, premiera 04.05.2023 (1963), tłumaczenie Michał Jakuszewski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

sobota, 20 maja 2023

DRACUL

 DACRE STOKER i J.D. BARKER

„Sny są jak piasek w klepsydrze, z sekundy na sekundę jest ich coraz mniej, aż wreszcie znika ostatnie ziarnko i tracimy je na wieki.”

Cztery lata temu przypomniałam sobie „Draculę” Brama Stokera, i przyznałam, że kolejny raz dałam się ponieść powieści. Przekonałam się, jak bardzo wizerunek wampira kreowanego przez współczesne media odbiega od klasycznego wydania. Teraz wampir jawi się w zniewieściałej, do przesady wydelikaconej formie, zaś ten sprzed ponad stu lat ("Dracula" powstał w 1897 roku), to istota chciałoby się napisać z krwi i kości, niedostępna i tajemnicza, przerażająca i szatańska, wypełniona intensywnymi pragnieniami i żądzami.

Fantastycznie, że Dacre Stoker i J.D. Barker (autor entuzjastycznie przyjętych przeze mnie „Czwartej małpy”, „Piątej ofiary”, "Szóstego dziecka", "W jej sercu czai się mrok") pozostali przy dawnej odsłonie krwiopijnego bohatera. Nie przekroczyli granic dobrego smaku ujścia szkarłatnego życiodajnego płynu, nie zburzyli zagadkowej otoczki mrocznej postaci, nie chwycili za zbędne efekty rodem z taniego horroru, nie wypełniali gotowych szablonów spektakularnych incydentów. Postawili na gotycki thriller, podgrzewali napięcie oddziałując na wyobraźnię czytelnika. Nawet w mocnych scenach grozy wyczuwałam nić hamującą przed zalaniem stron książki czerwonym płynem, choć tam, gdzie wskazane, przerażające opisy podgrzewały atmosferę niepewności i eskalowały trwogę. Bardziej chodziło o uruchomienie ośrodka mózgu odpowiedzialnego za imaginację i interpretację dźwięków niż podanie spodziewanego wzorca obrazu.

Odpowiadało mi powolne nakręcanie spirali akcji. Pierwsza część powieści to przygotowanie i nakreślenie klimatu. Druga już wymykała się leniwej narracji, wkraczała w sferę poszukiwania odpowiedzi na mnożące się pytania. Dopiero trzecia nabierała dynamiczności w nieuniknionej konfrontacji z siłami zła. Autorzy podtrzymali urozmaicony styl relacji preferowany przez Brama Stokera, sięgnęli po opisy, dialogi, listy, notatki, pamiętniki, wycinki gazet. Konsekwentnie przybliżali swoją opowieść do „Draculi”, poprzedzali ją czasowo, ale nie naruszyli konstrukcji przyszłości. Dotrzymywali ducha epoki, nie wdawali się w szczegóły, ale odwoływali do klimatu.

Nie mogło zabraknąć zgrabnie wplecionych nici rumuńskiego i irlandzkiego folkloru, trwożnie przekazywanych z pokolenia na pokolenie legend, zabobonnych opowieści, prawie zapomnianych prawd. Ciemne obrazy dopełniały upiorne zamkowe ruiny pokryte wielowiekową pleśnią i dziką roślinnością, resztki dawnej rezydencji z przylegającymi do niej trzęsawiskami, pozostałości zapomnianego klasztoru z cmentarnym placem. Wszystko, by uwierzytelnić pojawienie się istot zrodzonych z diabelskich otchłani, żywiących się krwią innych, dysponujących niewyobrażalną mocą, pozostawiających po sobie widmo bolesnej śmierci, o których wciąż tak mało wiemy.

Dwudziestojednoletni Bram Stoker, kluczowa postać powieści, wraz z o rok starszą siostrą Matyldą, postanowili dowiedzieć się, co stało się z ukochaną z dzieciństwa nianią Ellen Crone. Dlaczego zniknęła bez śladu, jaki miała udział w dotykających ich osobliwych zjawiskach? Do pomocy wciągnęli starszego brata Thornleya, szanowanego medyka, Olivera Stewarta, zajmującego się czarną magią, i Arminiusa Vamberego, skrywającego tuziny sekretów. Przekonywali się, że wchodzili na niebezpieczną ścieżkę uczestnicząc w czymś potwornym i zatrważającym, co zdawało się zdecydowanie ich przerastać. Jednak w obronie miłości, przyjaźni i przywiązania, odkrywania prawdy, zapobieżenia nieszczęść, byli zdeterminowani i gotowi podjąć się bezkompromisowej walki. Niewiele mieli szans na wygranie, większość znaków wskazywała na porażkę, trafiali na liczne przeszkody, jednak usilnie trwali w wierze i postanowieniach.

5/6 – koniecznie przeczytaj
powieść gotycka, thriller gotycki, 544 strony, premiera 17.05.2023 (2018)
tłumaczenie Szymon Żuchowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.