Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał obyczajowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał obyczajowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2024

ULOTNE PRAGNIENIA

DONNA LEON

KOMISARZ BRUNETTI tom 30

„Zbyt łatwo było odczytywać historię zgodnie z własnym upodobaniem, widzieć w działaniach ludzi i kultur dawno minionych to, co chciało się widzieć.”

Lubię wchodzić w klimaty serii o komisarzu Guido Brunetti, chociaż to kryminały, to jednak lekko i przyjemnie się przy nich relaksuję, a co równie wygodne, każdy można czytać niezależnie od pozostałych. Donna Leon znakomicie kreuje obyczajową otoczkę, z postaciami cechującymi się wyrazistością i prawdziwością, prawdopodobnymi i życiowymi fragmentami codzienności. Co prawda, jak na mój gust, nieco za dużo opisów drinków i jedzenia, czasami ma się wrażenie, że Guido tylko smakuje i delektuje się nimi zamiast pomyśleć o detektywistycznej zagadce do rozwiązania, ale przecież taka właśnie między innymi jest natura Włochów, celebracja apetycznych kąsków potraw, pysznych łyków drinków i kawy. 

Powieść mało nasączona intrygą kryminalną, coś się dzieje, przypomina o sobie w rozdziałach, ale ma się wrażenie, że ochoczo usuwa się na drugi plan, kiedy do głosu dochodzi Wenecja. Właśnie niesamowite oddanie klimatu miasta na wyspie, nie tylko od strony turystycznej, ale codziennego funkcjonowania stałych mieszkańców, rozsiewa czarujący urok. Powstaje wrażenie, że faktycznie się tam przenosimy, spacerujemy wąskimi chodnikami poprzecinanymi licznymi mostami, zaglądamy na reprezentacyjne place i do zabytkowych kościołów, zatrzymujemy się przy kafejkach i gościmy w restauracjach. Autorka ukazuje, że chociaż w oczach odwiedzających Wenecja to niemal magiczne miasto, to miejscowi borykają się z licznymi wyzwaniami, w tym między innymi postępującą dewastacją z powodu masowej obecności chętnych jego poznania. 

Podobają mi się nieco cyniczne komentarze do weneckiej rzeczywistości padające z ust Brunettiego. Ciekawie prezentują się rodzinne rozmowy przy stole, ukazanie młodego pokolenia budującego pogląd na świat, uświadamiającego sobie odcienie szarości w odłamach życia. Duch Wenecji przenika do śledztwa, prowadzonego z uwzględnieniem specyfiki miejsca, dotyczącego ciężko rannych młodych Amerykanek podrzuconych na pomoście szpitalnym dla karetek. W drodze ku prawdzie pojawiają się nowe aspekty, przerażające i alarmujące, wzbudzające sprzeciw i gniew. Mroczna odsłona Laguny Weneckiej skrywa tajemnice, kładą się długim cieniem na weneckich kanałach, zaś dotarcie do zamaskowanych źródeł nie jest łatwe. Brzegi kartek książki zdobi wzór bazujący na odcieniach czerwieni, coś dla miłośników kolekcjonerskich wydań, ładnie się prezentuje i wpasowuje się w klimat przygody czytelniczej.

4/6 – warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 292 strony, premiera 06.03.2024 (2022), tłumaczenie Marek Fedyszak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 15 grudnia 2023

KUKUŁCZE JAJO

CAMILLA LÄCKBERG

SAGA O FJÄLBACE tom 11

„Musiało kiełkować i z biegiem lat się pogarszać, aby w końcu wybuchnąć, przeradzając się w katastrofę.”

Kryminał bardzo dobrze się zapowiadał, początkowo wciągał, intryga ciekawie się rozwijała, tło obyczajowe spotkało się z entuzjastycznym uznaniem. Niestety, mniej więcej od połowy książki, fabuła i klimat traciły impet, dochodziło do niewielkich, ale licznych drażniących konsekwencji, ale najbardziej przeszkadzała przewidywalność biegu zdarzeń. Wskazanie sprawcy nie nastręczało trudności, chociaż trzeba przyznać, że na końcowych stronach autorka próbowała mieszać w głowie czytelnika. 

Styl narracji przyjemny, nie wybijał się niczym szczególnym, na potrzeby tego typu powieści w zupełności wystarczył. Camilla Läckberg nie żałowała krwawych rozwiązań, w pewnych momencie zaskoczyła wyborem tożsamości ofiar, co spodobało mi się. Zastrzeżenia miałam do słabszego rozwinięcia sfery emocjonalnej postaci. Trochę przypominały mocno nakręcone, ale marionetki. Dopiero finałowa odsłona w pewnym stopniu wyjaśniła źródła takich a nie innych zachować i postaw. Nie do końca rozumiałam popełniane przez policję błędy i przeoczenia, zwłaszcza jeśli brałam pod uwagę wieloletnią praktykę detektywistyczną. Wiedziałam, że rozwinięcie wątków potrzebowało takiego osłabienia, ale wydawało mi się, że można było to lepiej ująć. 

Na plus, jak na szwedzkie pisarstwo przystało, obyczajowe zamieszanie w losach bohaterów. Wiele się w ich życiu działo, przytrafiające się im incydenty wybrzmiewały przekonująco. Nie czytałam poprzednich tomów serii, lecz szybko się odnalazłam w prezentowanym czasie, miejscu i relacjach. „Kukułcze jajo” nie należało do ekscytujących przygód czytelniczych, jednakże miło wypełniało czas. Przy przymknięciu oka na niektóre niedociągnięcia, zachęcało do dalszego poznawania, tego, co wydarzało się w galerii sztuki w teraźniejszości, oraz tego, co dawało mroczne echo pożaru sprzed czterdziestu lat. Bestialskie morderstwa trudne do wyjaśnienia o niezidentyfikowanym łączniku stanowiły trzon intrygi. Zerknij na inne książki autorki prezentowane na Bookendorfinie ("Idziesz do więzienia. Kobiety bez litości", "Złota klatka", "Srebrne skrzydła", oraz "Mentalista" współautorstwo Henrik Fexeus).

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał obyczajowy, 544 strony, premiera 27.09.2023 (2022), tłumaczenie Inga Sawicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 10 października 2023

MORDERSTWO W ŚWIĄTECZNYM EKSPRESIE

[PRZEDPREMIEROWO]

ALEXANDRA BENEDICT

„Szczęśliwego Bożego Narodzenia.”

Pierwsza z książek w świątecznej oprawie, po którą zdecydowałam się sięgnąć, by poczuć klimat białych świąt, ale również aby zanurzyć się w powieści blisko powiązanej skojarzeniowo z twórczością Agathy Christie. Zwłaszcza wydaną po raz pierwszy w tysiąc dziewięćset trzydziestym czwartym roku powieścią detektywistyczną „Morderstwo w Orient Expressie”. Po niemal wieku tytuł wciąż intryguje przygodą i inspiruje do powstania nowych historii bazujących na jego pomyśle. 

Alexandra Benedict znakomicie radzi sobie z odświeżeniem klasyki i trzymaniu się własnego stylu. Klimat w starym wydaniu, ale uwzględnia współczesne zmiany cywilizacyjne, w tym społeczne i komunikacji. Rozbudowana warstwa obyczajowa, za losem każdego z bohaterów kryje się coś spowitego mrokiem, zaś kluczowa postać musi funkcjonować niejako w dwóch światach. Najlepiej będzie, jak nie zdradzę, o co dokładnie chodzi, lecz zapewnię, że sporo się dzieje z perspektywy śledztwa i prywatnego życia Roz. Zagadka kryminalna nie należy do mega trudnych w rozszyfrowaniu, lecz intrygująco trzyma napięcie. Doceniam zwłaszcza jeden wartki i zaskakujący zwrot w akcji. Zostaję zmylona przez autorkę, kiedy nie trzymam się na baczności w interpretacjach, gdyż wydaje mi się, że już wszystkie elementy morderstwa układają się w spójny obraz w moim wyobrażeniu. A jednak, nagle nieoczekiwany bieg spraw wnosi nowe emocje. Zakończenie zgrabnie wiąże nici intrygi, chociaż nie do końca przekonuje w wydźwięku.

Atrakcyjny styl narracji, przyjemny i wciągający, bazuje na różnorodności i wartkim rytmie, wiele się dzieje. Im bliżej zakończenia, tym więcej incydentów wymyka się prawdopodobieństwu. Niektóre wskakują w sferę nieliczenia się z realiami rzeczywistości, lecz mnie to nie przeszkadza. W końcu, książka powinna być nieco zwariowano, trochę odlotowa, aby zmniejszyć ciężar opisu zbrodni i czarnych intencji, żeby przytulić się do gwiazdkowych nastrojów i magicznego grudnia. Alexandra Benedict stara się używać jak najwięcej określeń towarzyszących świątecznemu ożywieniu. Odwołuje się do zakupów, prezentów, życzeń, choinek, lampek, świętego mikołaja, muzyki, kolędników, poezji, filmów, reniferów, elfów, puddingu i cynamonu. 

Nad wszystkim góruje pragnienie dojechania w śnieżnej zamieci do rodziny i znajomych w Fort William, miasta w zachodniej części Szkocji. Nie wszystkim udaje się tam dotrzeć, gdyż osoba zamierzająca popełnić morderstwo za nic nie zamierza zrezygnować ze morderczego planu. Przeciwstawia się jej Rosalinda Parker, była komisarz policji londyńskiego wydziału kryminalnego. Ustalenie tożsamości sprawcy w ramach nieoficjalnego śledztwa nie należy do łatwych, szybko zmienia się dynamika relacji między pasażerami. Znana influencerka, gwiazdor reality show, ambitni studenci, małżeństwo z trójką dzieci, samotna kobieta i mężczyzna, starsza pani i syn, trójka pracowników kolei i podróżujący na gapę. Mieszanka osobowości i tajemnic z przeszłości. Pociąg zatrzymuje się i życie pasażera dociera do końcowej stacji. Kto i dlaczego za tym stoi?

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał obyczajowy, kryminał świąteczny, 352 strony, premiera 11.10.2023 (2022)
tłumaczenie Janusz Maćczak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

sobota, 18 lutego 2023

GRA POZORÓW

AGENCJA DETEKTYWISTYCZNA CZAJKA tom 2

KATARZYNA GACEK

„Serdeczne pozdrowienia dla wielbicielki krokusów.”

Sympatycznie spędziłam czas, szybko dostroiłam się do stylu narracji, swobodnie oprowadzał po fabule, o lekkim czarnym zabarwieniu humoru, zgrabnie zdejmującym ciężar z kryminału, dostrojonym dowcipie sytuacyjnym, atrakcyjnie ubarwiającym sceny. Wątki obyczajowe i kryminalne udanie się równoważyły i przenikały. Prowadzone w zrozumiałych akcentach, prostych formatach, bez zbytniego pogłębiania. Wdzięczna przygoda czytelnicza.

Nie tyle liczyła się zabawa w odgadywanie tożsamości mordercy, interpretowanie faktów, dociekanie prawdy, co również stanowiło wciągający aspekt rozrywki, ale podjęcie reguł gry pozorów między postaciami, zajrzenie za kulisy misternie utkanej pułapki, chwytanie drobnych wskazówek ukrytych w opisach i dialogach. Podobało mi się rozdzielenie ról między diametralnie różnymi kobietami. Każda wnosiła do powieści unikalną osobowość, zachowanie, postawę i życiowe doświadczenia. Przekonujące portrety postaci, w żadnym wypadku wyidealizowane, wręcz odwrotnie, wyjątkowe w zwyczajności, naturalne w życiowych problemach i wyzwaniach.

Stwierdziłam, że warto cofnąć się i sięgnąć po pierwszy tom zatytułowany "Pies ogrodnika". Co prawda, autorka dołożyła starań, aby bez jego znajomości dobrze poczuć się w drugim, jednakże miło będzie szczegółowo podejść do przygód pozytywnie zakręconych bohaterek i przeżyć je w pełnym wymiarze. Nie określiłam książki jako mocno trzymającej w napięciu, ale potrafiła przykuć uwagę i podtrzymać chęć kontynuowania spotkania. Niektóre incydenty świadomie wymykały się realności, profesjonalizmowi, czasami przebijał się duch naiwności, dokuczał brak kompetencji, ale nie można było odmówić bohaterkom odwagi, determinacji, bezpośredniości, niekiedy wyboru działania niejako wbrew sobie. Wiele się działo, zaś dynamika akcji znakomicie rozkładała się. Lekko, swobodnie, płynnie, na złapanie ciekawych i relaksujących barw wieczoru czytelniczego.

W osobliwych okolicznościach zaginęła popularna autorka kryminałów Monika Banach. Zrządzeniem losu w pobliżu uaktywniły się reprezentantki agencji detektywistycznej. Agentka pisarki zatrudniła je i teraz to na nich spoczywał ciężar odnalezienia pisarskiej celebrytki, a wcześniej dowiedzenia się, czy w grę wchodzi samobójstwo, porwanie, a może morderstwo? Wydawało się, że podjęta misja powinna szybko zakończyć się, a jednak sprawy mocno komplikowały się, ślepe tropy nie podsuwały sensownych kierunków poszukiwań, brakowało właściwych punktów zaczepienia. Dodatkowo, rywalizacja z policją powodowała wzrost presji czasu, ważyły się losy wizerunku obu stron tropicieli prawdy. Gaja, Klara i Matylda dawały z siebie wszystko, każda na swój sposób, jednakże w znakomicie uzupełniającym się trio. Skorzystajcie z 35% rabatu dostępną na "Grę pozorów" na stronie Wydawnictwa Znak.

4/6 – warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 412 stron, premiera 08.03.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak.

poniedziałek, 16 stycznia 2023

ADOPCJA

DONNA LEON

KOMISARZ BRUNETTI tom 28

„W mieście, gdzie plotka to limfa krążąca w społeczeństwie, litość jest dobrem deficytowym.”

Pierwsze spotkanie z serią („Pokusa przebaczenia”) uznałam za udane, równie pozytywne odczucia miałam przy „Adopcji”, powieści, w której podążałam trzema równoprawnymi ścieżkami. Jedna to zagadka kryminalna, niespiesznie rozstrzygana. Charakteryzowała się delikatną dynamiką rozwijania się, analizowaniem krok po kroku. Dużo zdradzała i stosunkowo łatwo wyłapywało się właściwą interpretację, jednak prowadzona była z wyczuciem policyjnych realiów i przywar ludzkiej osobowości. Donna Leon fantastycznie wnikała w portrety postaci, białe i czarne charaktery wyraziście prezentowały się, sporo szarości zwykłego człowieczeństwa. Nie brakowało aspektów powiązanych z wybujałymi ambicjami, dojmującej samotności, mało rozwiniętej tolerancji wobec odmienności, a także prawnej otoczki związanej z adopcją i dziedziczeniem. 

Druga ścieżka powiązana było z szeroko rozbudowaną przestrzenią obyczajową, w której działy się niby zwykłe rzeczy, a jednak nosiły znamiona niezwykłości. Relacja między komisarzem a jego żoną Paolą, dziedziczką jednej z największych fortun w Wenecji, została przedstawiona szalenie familiarnie. Włoska rodzina pełna kontrastów a jednocześnie bardzo zjednoczona. Rozmowy małżonków na wysokim poziomie zrozumienia i bliskości, z wymieszanymi pasjami różnych sztuk, dostosowane do charakterów i zainteresowań. Generalnie, styl narracji biegł w inteligentnym nurcie, na wysokim poziomie obserwacji i postrzegania, zgrabnym i przyjaznym. Niewątpliwy mocny walor książki.

Trzecia ścieżka to Wenecja, ukazana od strony zwykłego mieszkańca i turystów, zadziwiające, jak bardzo zmieniało się miasto w zależności od funkcji, jaką dla kogoś pełniło. Klimat bagnistych wysp otulał każdą stronę powieści. Autorka prowadziła po prawdziwych uliczkach i mostach, kluczyła w zaułkach miasta, wędrowała do mniej znanych miejsc, nie pomijała uwzględnionych w turystycznych przewodnikach. Wierne oddała zwykłą codzienność mieszkańców Wenecji, życie w historycznym miejscu, wielowiekowych domach, co robiło ogromne wrażenie, dawało pożywkę dla wyobraźni. Jak bym się czuła, gdybym na stałe mieszkała w Wenecji, dokąd bym szła na filiżankę kawy i ciasteczko? Czułam prawdziwość scenerii akcji. Ale Leon ukazała również problemy, z jakimi zmagało się miasto. Poderwała w górę romantyczną kurtynę skojarzeń z Wenecją i wystawiła ją na szarą powszedniość, przez którą przebijały się cienie przestępstw.

Komisarz Guido Brunetti postawiony został przez teścia, hrabiego Orazio Faliera, w bardzo niekomfortowej sytuacji. Poproszono go, aby wyjaśnił dość osobliwe zachowanie bliskiego przyjaciela, Gonzalo Rodrigueza de Tejedy, który w podeszłym wieku postanowił usynowić młodszego od siebie partnera. Pobudki działania nie do końca były jasne i zrozumiałe. Brunetti musiał wnikać w osobistą sferę Gonzalo, rozmawiać o nim z innymi, a przecież mężczyzna był przyjacielem rodziny, zatem także i jego. Autorka na tym nie poprzestała, wprowadziła mocną dramaturgię, zajrzała w przeszłość wybranych postaci, nadała wszystkiemu unikalny koloryt.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 334 strony, premiera 22.06.2022 (2019), tłumaczenie Marek Fedyszak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

sobota, 14 stycznia 2023

TAJEMNICE FLEAT HOUSE

LUCINDA RILEY

„Tak, tato, zabierz mnie na szczyt świata i nigdy nie pozwól mi zejść.”

Kryminał ubrany w obyczajowe szaty. Nie tworzy silnego napięcia, ale ciekawie podrażnia wyobraźnię. Zapętla ludzkie losy z dobrym wyczuciem i intrygującą barwnością. Stawia na tajemnice przeszłości, które schowane głęboko w ludzkiej pamięci stopniowo domagają się wyjaśnienia i odkrycia. Fabuła nie bazuje na mocno zaskakujących akcentach, łatwo podążać ścieżką właściwych śladów, lecz sympatycznie trzyma w niepewności. Generalnie, Lucinda Riley ukazuje gładkie i miękkie podejście do natury człowieka, nie stroni od ciepłych romantycznych nut. Oczywiście, pojawiają się czarne charaktery, które mieszają w szczęściu innych, jednak za nimi uaktywnia się siła sprawiedliwości, czy to wymierzanej przez los, czy ludzkimi czynami. 

Nie jest to złożona zagadka detektywistyczna, ale uwzględnia szereg ciekawych postaci z frapującą przeszłością, atrakcyjnych incydentów z sensacyjnym odcieniem, zmyślną konstrukcją następstwa zdarzeń. Można mieć zastrzeżenia do sposobu prowadzenia śledztwa przez komisarz Jazmine Hunter, pobieżnością przeprowadzanych wywiadów, przebiegu relacji z byłym mężem, podejściem do współpracownik. Niewystarczająco wnikliwości i przenikliwości, analitycznego myślenia i intuicji, czego spodziewamy się po tego typu kluczowych bohaterach. Również podejście do śmierci, w końcu jakby nie było ostateczności, wydaje się delikatne i miękkie, co potwierdzają zachowania postaci. Powieść stawia bardziej na klimat angielskiej prowincji, małego miasteczka, prywatnej szkoły z internatem, gdzie wiele się dzieje. Szereg tragicznych zdarzeń zaczyna się od śmierci ucznia i samobójstwa nauczyciela. Zerknij na inne książki Lucindy Riley przedstawione na Bookendorfinie, napisane przez pisarkę wspólnie z synem (Harry Whittaker) i kierowane do najmłodszych czytelników ("Kubuś i Anioł Snu", "Laura i Świąteczny Anioł").

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał obyczajowy, 444 strony, premiera 11.06.2022, tłumaczenie Małgorzata Stefaniuk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 5 grudnia 2022

WENECJA KOMISARZA BRUNETTIEGO

TONI SEPEDA

„Wenecja to miejsce fizycznie oraz duchowo skomplikowane i niezwykle trudno jest ustalić weneckie fakty. Nic nie jest tam nigdy zupełnie pewne.” Jan Morris, „Venice”

Miałam obiekcje, czy sięgać po książkę, skoro przeczytałam zaledwie dwa tomy ("Pokusa przebaczenia" i "Adopcja") z serii kryminalnej o komisarzu Guido Brunettim, a liczy ona już dwadzieścia odsłon. Zwyciężyła miłość do Wenecji, pragnienie jeszcze lepszego poznania, odbywania wielu podróży za pośrednictwem literatury, porównania wrażeń z weneckimi wakacyjnymi wypadami. Toni Sepeda zachwyciła mnie tą książką, wykazała się imponującą wiedzą o wszystkim, co wiąże się z miastem usytuowanym na wielu wyspach, będącym wyjątkową turystyczną perełką. Fantastycznie połączyła znajomość weneckich miejsc, realiów i kultury z przechadzkami, jakie odbywał komisarz Brunetti w ramach cyklu kryminalnego napisanego przez Donnę Leon. 

Wysoki poziom szczegółowości, odwołania do wybranych fragmentów powieści i dopełnianie ich szerszym i węższym kontekstem o mieście, tak aby można było i w prawdziwym życiu udać się na spacer opisywanymi ścieżkami. Wyjątkowa gratka zarówno dla miłośników kryminalnej serii, jak i dla odwiedzających chętnie poznających liczne oblicza Wenecji. Patrzymy na miasto oczami komisarza Brunettiego, oraz Toni Sepedy, zaglądamy w przeszłość, wnikamy w ciekawe zaułki, sympatyzujemy ze sztuką. Pomocne okazują się mapy, umieszczone na początku rozdziałów, z ponumerowanymi przystankami, przydatnymi wskazówkami, wtrąceniami w weneckim dialekcie, i oczywiście, miejsca warte zobaczenia. Każda z proponowanych wycieczek obejmuje różnorodne atrakcje, tak aby już po zaliczeniu jednej z nich, dowiedzieć się o mieście więcej z różnych ujęć. 

Nieszablonowe podejście do wyznaczania ścieżek spacerów szalenie odpowiada. Wiele informacji ma oblicze nowości, inne przypomina się, a pozostałe utrwala. Przyjazny, klarowny i przejrzysty styl narracji, istotne podkreślenia detali, pomocne wyjaśnienia i interesujące nawiązania, choćby do historii, kultury i sztuki. Już samo czytanie książki sprawia wiele przyjemności, zwłaszcza, że otulona w wyjątkowy klimat serii kryminalnej, a co dopiero podążanie za opisami w ramach prawdziwych wycieczek. To dopiero będzie wielka atrakcja, już nie mogę doczekać się, kiedy stopniowo będę się jej poddawać. Dawna europejska stolica rozrywki, centrum operowe, morska i handlowa potęga Morza Śródziemnego, ma tak wiele do zaproponowania turystom. Ile razy ją odwiedzam, rzuca na mnie urok niepowtarzalny nigdzie indziej powiew dawnej wspaniałości, wysokiej kultury, imponującej sztuki, karnawałowych tradycji, bogactwa zabytków, kanałów i mostów oddziałujących na wyobraźnię. Dysponując takim przewodnikiem z jeszcze większą intensywnością odnajdę się w realiach codzienności zawodowej i osobistej Guido. Czas sięgnąć po wcześniejsze tomy i czerpać podwójną radość, z nich i „Wenecji komisarza Brunettiego”.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
przewodnik po Wenecji, 402 strony, premiera 22.06.2022 (2008), tłumaczenie Marek Fedyszak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 7 czerwca 2022

WILCZE LATO

tom 1

HANS ROSENFELDT

"Punkt widzenia zależy od tego, kim się jest."

Pierwszy tom zapowiedział serię utrzymaną na wysokim poziomie. "Wilcze lato" sprawiło, że poczułam detektywistyczne ciarki, chętnie wciągnęłam się w interpretacje zdarzeń, dałam ponieść się wodzom kryminalnej wyobraźni. Mocne uderzenia związane z aspektami morderstw, wiele sensacyjnych incydentów, mafijnych klimatów i gangsterskich porachunków. Spodobała mi się zaproponowana mieszanka gatunków, zgrabnie dobrana, bez przesady w żadną ze stron. W muzyce zbrodni i bezwzględności nie zabrakło ciekawie i barwnie poprowadzonych nut obyczajowych, jak przystało na rasowy szwedzki kryminał. 

Hannah Wester, pięćdziesięcioczterolatka, prowadząca dochodzenie w sprawie nielegalnych polowań na wilki, mierzyła się również z innym zagmatwanym i zatrważającym śledztwem. Postać policjantki atrakcyjnie wykreowana, z dużym prawdopodobieństwem zaistnienia w realu, bagażem życiowych trosk i zawodowych wątpliwości. Polubiłam ją, i chociaż nie wszystkie zachowania pokrywałyby się z moimi, gdybym postawiona została w jej sytuacji, to doceniłam konsekwencję w odmalowywaniu portretu i szczerość w postawie, co ważne, niepozbawionej wad. Otrute wilki, rozszarpane zwłoki, strzelanina między fińskimi i rosyjskimi przestępcami, masowe morderstwo, nielegalna wymiana narkotykowa, zawiła sieć szantaży, zwykła ludzka pazerność. I nieoczekiwana wiadomość w życiu prywatnym Hannah. Wiele się dzieje, jednak nie zabrakło dbania o szczegóły. Frapujące małe zapowiedzi o losach bohaterów. I oczywiście, Haparanda, zmęczone już nieco sławą i życiem miasto w północnej części Szwecji, przy samej granicy z Finlandią, świadek zwykłej codzienności i mrocznego tła. Lekko naciągane zbiegi okoliczności w finalnej odsłonie, ale fantastycznie komponowały się z wcześniejszą częścią fabuły. Zapowiadają się spore emocji w kontynuacji serii. Zerknij również na inny cykl kryminalny, napisany wspólnie przez Hansa Rosenfeldta i Michaela Hjortha, o detektywie Sebastianie Bergmanie ("Ciemne sekrety", "Uczeń", "Najwyższa sprawiedliwość").

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał obyczajowy, 398 stron, premiera 13.04.2022 (2020), tłumaczenie Iwona Jędrzejewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 6 czerwca 2022

W MROKU SŁOŃCA

CHRISTOFFER CARLSSON

"Kłamstwa mają swój czas. A prawda swój."

Kiedy zapoznawałam się z serią o Leo Junkerze napisaną przez Christoffera Carrlssona ("Niewidzialny człowiek z Salem", "Przed upadkiem", "Kłamca i jego kat", "Cienka niebieska linia") już wówczas czułam, że przyjemnie będzie spędzać czas przy jego książkach, tym bardziej, że wcześniej pochłonięta "Przepowiednia" wprowadziła mnie w zachwyt. Natomiast "W mroku słońca" oceniłam najwyżej jak można, z czystym sumieniem wystawiłam szóstkę, ponieważ na kilka godzin nie liczyło się dla mnie nic tylko ta powieść. Fenomenalnie rozpisana fabuła, pełna ukrytych sekretów, kiedy już wydawało się, że odszyfrowałam drogę do prawdy, autor natychmiast udowadniał, że wyprowadził moje interpretacje w pole. Twistów prawdy i kłamstwa było tak wiele, że czułam się fantastycznie skołowana. Właśnie o coś takiego mi chodziło, kiedy sięgałam po kryminał. 

Już sam początek okazał się zagadkowy i wieloznaczny. Oprócz tajemniczych niewyjaśnionych morderstw i usiłowania morderstwa sprzed trzydziestu lat równolegle wkraczałam w zupełnie inny świat, obyczajowe nuty współczesności. Kiedy przesuwałam suwak przeszłości doskonale widziałam, jak kształtowała ona ludzkie losy i niespokojną teraźniejszość, ukrywała odpowiedzi pod płaszczykiem niewygodnych wspomnień i zawziętego milczenia. Carlsson postawił na ciekawą narrację. Przyglądałam się postaciom z perspektywy pisarza, który wrócił w rodzinne strony, by wieść dość samotniczy tryb życia. Interesował się mrocznymi wydarzeniami w wiosce Tiarp usytuowanej w pobliżu szwedzkiego jeziora Tofta. Kolejny atut książki to rozbudowana siatka bohaterów realistycznie i barwnie odmalowanych. Powolne tempo rozwoju akcji dodawało smaczku obnażania ludzkich sekretów stanowiących sensację, zagadkę i dramat. Wciągnęłam się w pasjonująco przedstawioną relację ojca z synem. Doskonale wyczuwałam stratę i złość, winę i smutek. A we wszystko wpleciono społeczne i polityczne realia szwedzkiej codzienności.

6/6 - rozkosz czytania
kryminał obyczajowy, 560 stron, premiera 23.03.2022 (2021)
tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 8 kwietnia 2022

RZEŹNICZKA Z MAŁEJ BIRMY

HÅKAN NESSER

INSPEKTOR BARBAROTTI tom 5

"Historia ludzkości jest historią ludzkiego cierpienia."

Dobrze czuję się w serii, obyczajowy klimat zgrabnie wpasowuje się w kryminalną zagadkę. W piątym tomie autor bardziej wnika w odczucia kluczowych bohaterów niż dopieszcza zagadkę detektywistyczną. Inspektor Gunnar Barbarotti mierzy się z rodzinną tragedią, korzysta nawet z pomocy terapeuta żałoby. Po urlopie okolicznościowym wraca do pracy i otrzymuje zadanie wyjaśnienia zniknięcia mężczyzny sprzed pięciu lat. Sprawa wciąż nie została zakwalifikowana do rozwiązanych, a wiele osobliwych aspektów, w tym udział dawnej kryminalistki, wybrzmiewa niepokojącymi nutami. Barbarotti zajmuje się umorzonym dochodzeniem powiązanym z morderstwem sprzed osiemnastu lat tożsamością zabójczyni męża, natomiast Eva Backman rozwikłuje wstrząsające otrucie polityka z pierwszych stron gazet. Policyjni partnerzy wymieniają się spostrzeżeniami.

Duża przestrzeń fabuły poświęcona jest ponurym rozważaniom inspektora. Śledzimy dialog z boskimi siłami, wkraczamy w zagadnienia życia i śmierci, wzajemnych powiązań i zależności. Jestem już nieco zmęczona smutnymi myślami Gunnara. Przeciągają się, ma to uzasadnienie, lecz wyczekuję zmian w podejściu mężczyzny do codzienności. Narracja przyjemna, zgrabnie wiedzie przez scenariusz zdarzeń, umiejętnie współtworzy atmosferę, szybko przechodzę przez powieść. Spore urozmaicenie incydentów, zagadka detektywistyczna niezbyt rozbudowana, ale tylko pozornie łatwo wpaść na właściwy trop, zakończenie oferuje ciekawy zwrot akcji. Nie do końca zgadzam się z etycznym brzmieniem finalnej odsłony, ale tak to właśnie w życiu bywa, różnie interpretujemy fakt winy i przypisujemy cechy sprawiedliwości. Zachęcam do zapoznania się z poprzednimi tomami serii o inspektorze Barbarottim przybliżonymi na Bookendorfinie ("Człowiek bez psa 1a", "Człowiek bez psa 1b", "Całkiem inna historia", "Drugie życie pana Roosa", "Samotni"), thrillerem w spokojnym wydaniu "Oczy Eugena Kallmanna", kryminałem obyczajowym z ironicznym humorem "Półmorderca", oraz "Stowarzyszeniem leworęcznych", w którym zagadka kryminalna nie wysuwa się na pierwszy plan, ale w myślach bohaterów.

4/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 376 stron, premiera 24.11.2021 (2012), tłumaczenie Maciej Muszalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 6 kwietnia 2022

SAMOTNI

HÅKAN NESSER

INSPEKTOR BARBAROTTI tom 4

"Życie i śmierć to rodzeństwo... syjamskie."

W czwartym tomie serii o inspektorze Gunnarze Barbarottim na czoło wysuwa się ciekawa zagadka kryminalna. Zgrabnie rozwinięta intryga trzyma w niepewności do końca. Nie wiemy, kto stoi za osobliwymi morderstwami i samobójstwami dokonanymi w odstępstwie trzydziestu pięciu lat. Przyglądamy się jak detektywi odkrywają tropy, zestawiają szczątki faktów, docierają do prawdy. Przez większość powieści autor nie ujawnia przydatnych informacji, mnoży zaś pytania i wątpliwości. Intuicja podpowiada Barbarottiemu i policyjnej partnerce Evie Backman, że coś łączy tragiczne zdarzenia w wąwozie, trzeba je logicznie powiązać, jednak powątpiewają w słuszność osądów. 

Wiele rozmów ze świadkami przeszłości i teraźniejszości. Pozornie nie ma spuszczonej zasłony milczenia, lecz podskórnie wyłapuje się głęboko skrywaną tajemnicę. Krok po kroku, w wolnym tempie, docieramy do motywacji, poznajemy historię sześciu przyjaciół, od uppsalskich czasów studenckich do obecnych. Zajmująco angażuje wnikanie w akta prowadzonego kiedyś śledztwa i zestawianie z bieżącymi. Sfera obyczajowa dostarcza sporo emocji, sporo dzieje się w życiu osobistym Gunnara, stawia czoło rodzinnemu dramatowi, redefiniuje punktację przyznawaną boskiej sile oddziaływania. Umiejętne odmalowanie portretów kluczowych postaci, zwyczajnie ludzkich i podobnych do czytelnika. Frapujące inspiracje postaw potencjalnych podejrzanych. 

Kryminał nie tworzy mocnego napięcia, lecz nie można mu odmówić realności i zagęszczenia tragedii. Wciąga w śledzenie ludzkich losów, a przy tym podsuwa myśli do rozważenia odnośnie doceniania życia i obaw przed śmiercią. Jakim mrokom przeszłości udaje się dogonić bohaterów i rzucić na nich cień? Zerknij również na poprzednie tomy serii o inspektorze Barbarottim ("Człowiek bez psa 1a", "Człowiek bez psa 1b", "Całkiem inna historia", "Drugie życie pana Roosa"), thriller w spokojnym wydaniu "Oczy Eugena Kallmanna", kryminał obyczajowy z ironicznym humorem "Półmorderca", "Stowarzyszenie leworęcznych", gdzie zagadka kryminalna nie wysuwa się na pierwszy plan, ale obecna jest w myślach bohaterów. Chętnie buszuję w książkach Nessera.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 480 stron, premiera 01.09.2021 (2010), tłumaczenie Maciej Muszalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 19 marca 2022

DRUGIE ŻYCIE PANA ROOSA

HÅKAN NESSER

INSPEKTOR BARBAROTTI tom 3

"Gdziekolwiek by człowiek nie był, przed samym sobą nie ucieknie."

Odpowiada mi pióro Håkana Nessera, narracja gładko prowadzi, dopatruję się kształtujących wyobraźnię sformułowań i ciekawych nawiązań do literatury. Ale tym, co szczególnie urzeka, jest niezwykła przenikliwość w obserwacji zwykłego życia i atrakcyjnie przeniesienie do losów postaci drobnych detali biegu czasu. Fantastycznie odnajduję się w obyczajowych klimatach kreślonych przez Nessera, przemawiają wyrazistością i realnością. Przy tak intrygująco scharakteryzowanych bohaterach trudno nie identyfikować się z ich przemyśleniami i przeżyciami. W miarę rozwoju fabuły stają się mi coraz bliżsi, nawiązuję nić mentalnego porozumienia, i chociaż często ich decyzje stoją w sprzeczności wobec tych, jakie bym podjęła, to i tak rozumiem, co nimi kieruje. 

I tak właśnie jest w "Drugim życiu pana Roosa". Wiele elementów z życiorysu tytułowej postaci, głównego księgowego w firmie produkującej termosy, koliduje z moim podejściem do świata, a jednak pisarz znakomicie przekonuje do postaci. Perfekcyjnie ukazuje targające nim emocje skontrastowane z pozornie spokojnym zewnętrznym wizerunkiem, lecz kiedy zaglądam do wnętrza, widzę ogromną burzę uczuć i gotowości do radykalnych zmian. Zastanawiam się, jak wiele osób mogłoby się utożsamiać z Ante Valdemarem Roosem, ile zdecydowałoby się na podjęte przez niego kroki, a ile w skrycie marzy, aby móc kiedykolwiek na coś takiego sobie pozwolić. Mniej angażuję się w zaakceptowanie Anny Gambowskiej, młodej kobiety, która przebywa w ośrodku dla narkomanów. Jednak przyznaję, że zajmująco rozwija się jej przyszłość, wiele pułapek na nią czeka i to wcale nie małej wagi. Pierwszej części powieści przydzielam bardzo dobrą ocenę, w drugiej, pomimo pojawienia się mojego ulubieńca, inspektora Gunnara Barbarottiego, nie bawię się już tak wciągająco. 

Zagadka detektywistyczna widziana oczami czytelnika, a odkrywana przez policję, nie skrywa zbyt wielu tajemnic. Sprawnie i łatwo łączę fakty, tym bardziej, że znam motywy i dostrzegam detale tła zbrodni. Ale i tak zaliczam książkę do przyjemnych wrażeń czytelniczych, rozrywka z większym napięciem obyczajowym niż kryminalnym, oferuje nie tylko zwykłe śledzenie akcji w barwnej scenerii, ale również sporo materiału do refleksji na temat nieoczywistego rachunku życia, satysfakcji z relacji społecznych, poszukiwania własnej tożsamości i miejsca na ziemi, generalnie tego, co sprawia, że życie nabiera szczególnego sensu i blasku. Każdy z nas inaczej odpowie na pytania, gdzie był, gdzie jest, dokąd zmierza, w różnym stopniu trzyma życie w rękach. Zerknij na poprzednie tomy serii o inspektorze Barbarottim ("Człowiek bez psa 1a", "Człowiek bez psa 1b", "Całkiem inna historia"), thriller w spokojnym wydaniu "Oczy Eugena Kallmanna", kryminał obyczajowy z ironicznym humorem "Półmorderca", oraz "Stowarzyszenie leworęcznych", gdzie zagadka nie wysuwa się na plan pierwszy, ale nieustannie obecna jest w myślach bohaterów.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 430 stron, premiera 28.07.2021 (2008), tłumaczenie Patrycja Włóczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 14 stycznia 2022

LATARNICY

EMMA STONEX

"Ludzie uwierzą we wszystko, a jeśli mają wybór między kłamstwem a prawdą, wolą kłamstwo, bo zwykle jest bardziej interesujące."

Płynęłam przez powieść z ogromną przyjemnością. Od pierwszych rozdziałów przekonywała, tworzyła intrygujący, a zarazem intymny klimat, chętnie się mu poddałam. Wydawało się, że rozwiązywanie zagadki wysunie się na pierwszy plan, a jednak barwy człowieczego losu zdominowały interpretację zdarzeń. Postaci stały mi się szalenie bliskie, swobodnie i z emocjami wchodziłam w ich historie, każda inaczej prezentowała się. Udowadniały swoją prawdziwość, powoli odkrywały sekrety kryjące się w życiorysach, i chociaż wszystkie oscylowały wokół tej samej tragedii, to inaczej ją przedstawiały. 

Przyciągały zarówno tajemnice kryjące się za osobliwym zniknięciem trzech latarników, jak i splot okoliczności prowadzący do dramatycznej sytuacji. Drzwi latarni zamknięte na klucz od środka, dwa zegary zatrzymane na tej samej godzinie i stół nakryty do posiłku dla dwóch a nie trzech osób. Nie można było być pewnym jednego brzmienia narracji. Trzeba było uwzględnić wiele ujęć, aby obraz nabrał właściwych proporcji, kształtów i wielkości. Autorka sugestywnie wciągała w historię inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami, ale przesunęła ją o siedemdziesiąt dwa, następnie o dwadzieścia lat. Umiejętnie przeplatała incydenty na osi czasu, tworzyła przestrzeń dla wypowiedzenia się przeszłości i teraźniejszości z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego i trzeciego roku. Udzielała głosu osobom powiązanym z tym, co działo się w grudniowe dni w latarni Maiden Rock, położonej w Kornwalii, dwadzieścia pięć kilometrów na południowy zachód od Land's End. 

Niewyjaśnione zniknięcie Arthura, Williama i Vincenta poruszyło wyobraźnię nie tylko lokalnej społeczności. Sprawa nabrała szerokiego medialnego rozgłosu, wysuwano wiele wyjaśnień, ale żadne nie wydawało się wystarczającym. Kiedy Stonex przywołała do fabuły Dana Sharpa, autora marynistycznych powieści przygodowych, i przydzieliła mu funkcję szukania odpowiedzi poprzez rozmowy z bliskimi ofiar, a potem wyliczała możliwe scenariusze zdarzeń, zastanawiałam się, czy można będzie jeszcze w jakiś zaskakujący sposób dotrzeć do prawdy. Z entuzjazmem dałam się prowadzić w głąb imaginacji, aury surowości, odosobnienia i samotności, przenikałam do skrytych myśli partnerek latarników i ich samych. Byłam zarówno w środku, jak i z boku wydarzeń, lecz z pełnym wtajemniczeniem musiałam wyczekać do ostatniej odsłony. A kiedy zapadła kurtyna z morskiej toni, zapaliły się światła prawdy latarni, znalazły odbicie na falach przypływających do brzegu, zaś na plażę wyrzucono muszle szczerości, jeszcze przez dłuższą chwilę delektowałam się nieco słonym smakiem przygody. Warto było sięgnąć po tytuł w planach, rewelacyjnie wykorzystał drzemiący w nim potencjał, dał poczucie czytelniczego spełnienia, dostarczył materiału do refleksji o życiu, stracie, małżeństwie, przyjaźni, wspomnieniach, nas samych i innych. Zerknijcie na inne książki Echa, które przedstawiłam na Bookendorfinie: "Kształt ruin", "Czarny lampart, czerwony wilk" i "Ile z gór tych złota".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, kryminał obyczajowy, 364 strony, premiera 28.11.2021
tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 3 grudnia 2021

POKUSA PRZEBACZENIA

DONNA LEON

KOMISARZ BRUNETTI tom 27

"Jak różnych wrażeń może dostarczyć życie."

Przyznaję, że pierwszy raz weszłam w tę serię kryminalną, skusiłam się przede wszystkim tym, że akcja dzieje się w moim ulubionym mieście - Wenecji. I tak jak miałam przyobiecane zapowiedziami, wenecki klimat otulał każdą stronę powieści, miałam nawet wrażenie, że to właśnie Wenecja stała się główną bohaterką, zaś zagadka detektywistyczna rozgrywała się, choć w bardzo bliskim otoczeniu, to jednak tle. Odpowiadało mi to, tym bardziej, że Donna Leon prowadziła po prawdziwych uliczkach i mostach, kluczyła w zaułkach miasta, wędrowała do mniej znanych miejsc, chociaż nie pomijała uwzględnionych w turystycznych przewodnikach. 

Wierne oddanie zwykłej codzienności mieszkańców Wenecji, życia w historycznym miejscu, wielowiekowych domach, robiło ogromne wrażenie, dawało pożywkę dla wyobraźni. Jak bym się czuła, gdybym na stałe mieszkała w Wenecji, dokąd bym szła na filiżankę kawy i ciasteczko? Wiele przyjemności sprawiło nakładanie obrazów Wenecji z powieści na obrazy wydobywane ze wspomnień po osobistych wizytach w niej. Czułam prawdziwość scenerii akcji. Ale autorka ukazała również problemy, z jakimi zmagało się miasto. Poderwała w górę romantyczną kurtynę skojarzeń z Wenecją i wystawiła ją na szarą powszedniość, przez którą przebijały się cienie przestępstw, wszechobecna na każdym kroku korupcja, objawiająca się pod różnymi formami. 

Donna Leon niespiesznie rozwijała fabułę, koncentrowała się na detalach tylko pozornie zbędnych. Wpadłam w sidła wytworzonej przez nich atmosfery, chciałam jeszcze więcej. Styl narracji biegł w inteligentnym nurcie, na wysokim poziomie obserwacji i postrzegania, zgrabnym i przyjaznym. Niewątpliwy mocny walor książki. Atrakcyjna oprawa to coś, co mocno przyciągało do "Pokusy przebaczenia", jednak miłośnicy mocnych propozycji kryminalnych mogli czuć się zawiedzeni niezbyt dużym rozwinięciem detektywistycznej zagadki i powolnym tempem rozwiązywania. Komisarz Guido Brunetti wyjaśniał wyciek informacji z komendy policji, narkotykowe zagrożenia w prywatnym liceum, nocne pobicie mężczyzny u stóp jednego z licznych weneckich mostów.

Z jednej strony byłam pod wrażeniem realnych proporcji intrygi i dochodzenia, z drugiej chciałam większej wnikliwości i spektakularności. Kiedy już wbiłam się w konwencję kryminału, poczułam się w nim komfortowo. Spodobało mi się wiele bezpośrednich odniesień do weneckich miejsc, języka i mentalności mieszkańców. Powieść miała w sobie coś, co sprawiło, że miło się w niej odnalazłam. Wabiły przekonujące portrety postaci, chciałam przyglądać się ich życiu osobistemu i prywatnemu. Liczę, że pozostałe części serii intensywniej będą wciągały, zaprezentują się z nowej rozbudowanej odsłony kryminalnej, ale jednocześnie znajomego kolorytu i charakteru.

4/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 354 strony, premiera 16.06.2021 (2018), tłumaczenie Marek Fedyszak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 1 września 2021

SŁUCHAJ, JAK SZEPCZĘ

MONS KALLENTOFT

PALMA tom 2

"Można przepraszać tysiące razy. Ale jakaś mała część popełnionego błędu zawsze pozostanie."

Oswojona ze specyficznym stylem narracji Monsa Kallentofta, nawet jak na surowe skandynawskie standardy przystało, podczas spotkania z pierwszym tomem serii ("Patrz, jak spadam"), wkroczyłam w drugi z impetem zainteresowania, trzymałam się intrygi, nie traciłam uwagi do ostatnich stron. Kryminał o mocnym podłożu obyczajowym, a trzeba przyznać, że dobrze rozpracowanym i wciągająco zaprezentowanym. 

Sugestywnie nakreślono głośny ból ojca poszukującego zaginionej córki i cichą rozpacz matki. Wszystko przemieszane z radością przyjścia na świat drugiego dziecka. Determinacja i miłość przeplatały się z wiarą i nadzieją, że zaginiona córka żyje, znajdzie się sposób na dotarcie do niej, półtoraroczna dziewczynka połączy rodziców, nastąpi koniec wyczekiwania, trwoga odejdzie w zapomnienie, normalność wkroczy w codzienność. Obraz dramatycznej walki o niedopuszczenie do rozpadu małżeństwa, wiele jednocześnie odsuwało od siebie partnerów i przyciągało. 

Podobało mi się szerokie nakreślanie tła losów głównych bohaterów. Część opisów nie wpływała znacząco na przebieg zdarzeń, ale współtworzyła osobliwą atmosferę, przekonująco odwoływała się do emocji. Krótkie zdania treściwie stwierdzały stan rzeczy i przyciągały ku kluczowym informacjom. Nawet przy okrojonym stylu opowiadania, otrzymywałam mnóstwo materiału do zaangażowania się, snucia domysłów i czynienia interpretacji. Wątek kryminalny wbijał się naprzemiennie w bezwzględną i bezlitosną realność, oraz zaskakującą i empatyczną imaginację. Doskonale czułam, co przeżywały postaci, co wpływało na ich życie, dokąd prowadziły myśli. 

Drugi tom, podobnie jak pierwszy, był duszny, ciężki, przytłaczający, ponury, na granicy obłędu i depresji. Pięć lat poszukiwań Emmy, szesnastolatki zaginionej podczas wakacji na Majorce, pozostawiło na psychice ojca wyraźne ślady przybicia, poczucia winy, klęski poszukiwań. Tim Blanck nie odpuszczał, pomimo prowadzących donikąd postępowań, konieczności całkowitego wkroczenia otchłań przestępczego świata i przyklejenia się nieusuwalnego brudu do sumienia. Z uporem, w zasadzie bez żadnego wsparcia, podążał niewyraźnym tropem porwanej córki. 

Zakończenie nie w pełni mnie usatysfakcjonowało, błyskawicznie się wszystko rozstrzygnęło. Po intensywnie emocjonalnym prowadzeniu liczyłam na silniejsze brzmienie sensacji. Obrót spraw nie pokrywał się z mrocznymi cieniami podziemia wykorzystywanych kobiet. Ale bardziej chodziło o zaglądanie w psychikę postaci, nie o wyczerpujące opisywanie zdarzeń. Czy koniec końców człowiek faktycznie staje się tym, kogo nienawidzi? Czy istnieje granica smutku, jaki można znieść? Czy przeszłość staje się zakładnikiem nienawiści i przemocy? Zerknij na serię "Komisarz Malin Fors" ("Krzyk do nieba", "Pocałunek kata") i cykl "Zack Herry" ("Leon", "Bambi", "Heroina").

4/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 350 stron, premiera 16.06.2021 (2020), tłumaczenie Natalia Kołaczek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 11 sierpnia 2021

PÓŁMORDERCA

HÅKAN NESSER

"Słowa to haczyki, na które łowimy wszystko to, co gubimy w nurcie życia."

Przyznaję, że autor mocno mnie zaskoczył klimatem książki, zupełnie się tego nie spodziewałam. Znałam twórczość Håkana Nessera z wymownych kryminalnych nurtów, wzbogaconych rozbudowaną otoczką obyczajową, jednak nie tak intensywnie drążących tematy zwykłego ludzkiego życia jak w "Półmordercy". Co więcej, spodobał mi się ironiczny humor zawarty w narracji, zgrabnie się w nim odnalazłam, chętnie wyłapywałam aluzje i odniesienia do trudów jesieni życia.

Rutynę codzienności przeplatały wspomnienia z mrocznej przeszłości. Intrygująco odkrywało się kronikę Adalberta Hanzona, zrzędliwego siedemdziesięciotrzylatka walczącego z zagarnianiem coraz większego obszaru pamięci przez niepamięć. Przyglądałam się jego zmaganiom z psychicznymi i fizycznymi ułomnościami. Humor podszyty był specyficznym dystansem do nieuniknionych problemów zmęczonej psychiki i ciała. Narracja zwinnie oprowadzała po ścieżce przeszłości, stopniowo odkrywała znaczące elementy historii. Nie stawiała na napięcie i zaskoczenie, a na unikalny półmrok dawnych sekretów, drżenie długich cieni kłamstw i matactw. 

Kronika była rozliczeniem z tym, co się działo, ze skłonnościami do zagarniania czegoś, co nie przynależało do jej autora, a zostało zawłaszczone. Chodziło o nakłonienie czytelnika do refleksji, nakreślenie tła dla sprawiedliwości wymierzanej przez los. Szczegółowość opisów, pozornie mało istotnych, wpływała na atmosferę odbioru historii i kluczowego bohatera. Przypadkowe spotkanie miłości życia po czterdziestu latach, nieudolnie prowadzone prywatne śledztwo, szorstka męska przyjaźń, alkohol rozwiązujący języki, kłótnie dodające energii, echa morderstwa. Wszystko przeplatał wzór wstydu i winy. Ciekawie docierało się do zdarzeń z tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego czwartego roku, zajmująco obserwowało międzyludzkie relacje.

Postaci wyraziście odmalowane, przekonująco rozpisane dialogi, zagadka kryminalna oczywista, ale wciągała w dochodzenie źródła tragicznych wydarzeń. Szwedzki pisarz zaproponował coś odmiennego, na co nie byłam przygotowana, ale dość dobrze się w tym odnalazłam. Z jednej strony liczyłam na więcej mroku, mocniejsze akcenty akcji, dynamiczniejsze rytmy, silniejsze porwanie wyobraźni do szybowania, trudniejszy poziom interpretację zachowań bohaterów. Z drugiej mimo wszystko spotkanie z książką podobało mi się, upłynęło komfortowo, elementy do siebie pasowały i tworzyły barwną całość. Zerknij również na serię o inspektorze Barbarottim ("Człowiek bez psa 1a", "Człowiek bez psa 1b", "Całkiem inna historia"), thriller w spokojnym wydaniu "Oczy Eugena Kallmanna", oraz "Stowarzyszenie leworęcznych", w którym zagadka kryminalna nie wysuwa się na plan pierwszy, ale nieustannie obecna jest w myślach bohaterów.

4/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 254 strony, premiera 15.07.2021 (2019), tłumaczenie Iwona Jędrzejewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

CIEMNE SEKRETY

MICHAEL HJORTH, HANS ROSENFELDT

SEBASTIAN BERGMAN tom 1

"Nie był mordercą.
Powtarzał to sobie, wlokąc martwe ciało chłopca w dół zbocza..."

Mam już za sobą spotkanie z drugim ("Uczeń") i szóstym ("Najwyższa sprawiedliwość") tomem serii o psychologu kryminalnym Sebastianie Bergmanie. Poznanie pierwszego potwierdza, że seria miło przyciąga, ale nie podkręca mocno wyobraźni. Odnajduję się w skandynawskim klimacie, odnosi się do zbrodni i kładzie nacisk na wewnętrzny wymiar człowieka. Żałuję, że nie czytam po kolei powieści, gdyż zawirowania w życiu kluczowej postaci warte są stopniowego poznawania, a tak, znając przyszłość, tracę na teraźniejszości. Jednak z ujęcia tajemnic morderstw, powieści można poznawać niezależnie. 

"Ciemne sekrety" wpisują się w dobre wrażenia, atutem jest właściwe zbilansowane łączenie wątków kryminalnych i obyczajowych. Śledztwo idzie wyjątkowo opornie, ale nie ma się co dziwić, nic nie układa się po myśli policji, a czas również nie jest sprzymierzeńcem. Panowie zgrabnie włączają w fabułę kilka zwrotów akcji i sensacyjne brzmienie. Postaci ciekawie i wyraziście wykreowane, z odpowiednią warstwą niedomówień i niejednoznaczności. Nareszcie rozumiem osobliwy koloryt łączący ojca z córką, odwołania do podobieństw charakterów, dziedzicznych cech i wspólnych umiejętności, oraz wpływ dysfunkcyjnej relacji na rozwój osobowości. Duży stopień toksyczności, agresywności i zjadliwości wybrzmiewa w trudnej więzi tych dwojga. 

Sebastian Bergman to kontrastowa osoba, albo się go lubi albo nienawidzi, lecz nie można mu odmówić intuicji i wiedzy w konstruowaniu portretów przestępców. W odczucia Bergmana wplatają się krańcowo odmienne motywy i postawy. Dobitnie widać efekty toczącej się wewnętrznej walki, maskowania naturalnych skłonności w imię wyższego celu. Odpowiada mi styl narracji, treściwy, szczegółowy, wciągający. Kryminał specyficzny, jak przystało na szwedzkie pióro, ale tworzący atrakcyjny klimat i dobrą rozrywkę, wart uwzględnienia w planach czytelniczych. Przekonajcie się, czy udało się znaleźć szesnastoletniego Rogera Erikssona, którego zaginięcie zgłosiła matka? Co działo się w elitarnym liceum, do którego uczęszczał chłopak? Jakie sekrety skrywała młodzież?

4/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 488 stron, premiera 01.05.2011 (2010), tłumaczenie Alicja Rosenau
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 5 czerwca 2021

PRZED UPADKIEM

CHRISTOFFER CARLSSON

LEO JUNKER tom 2

"Zawsze komuś nas brakuje."

W drugiej odsłonie serii o Leo Junkerze również dominują mroczne klimaty, jak na kryminał przystało, jednak mało detektywistycznej intrygi, a dużo odniesień do społecznych aspektów szwedzkiego społeczeństwa. Christoffer Carlsson frapująco splata wątki intrygi grup walczących o zachowanie Szwecji tylko dla rdzennych obywateli i grup opuszczających obecność imigrantów. Odwołuje się też do znamion, jakie pozostawiają w człowieku wykroje środowiskowych zachowań, kiedy naśladownictwo osób, wśród których człowiek obraca się, staje się wzorcem na życie. Kolejną ciekawą perspektywą w fabule są barwy męskiej przyjaźni, zawiązanej w dzieciństwie i młodości, trwającej w dorosłym życiu pomimo różnicy charakterów lub kontrastów politycznych. Zatem kolejny tom, w którym warstwa obyczajowa mocno i interesująco rozwinięta, tworzy obraz współczesnych trendów i czysto ludzkich zachowań. To z pewnością plus dla powieści.

Ale brakuje mocnych nut kryminalnych, materiału, który chętnie poddałabym detektywistycznym interpretacjom i domysłom. Konstrukcja scenariusza zdarzeń nie pozostawia wielu obszarów do zagadkowych zagospodarowań, choć pewne nici trzymały całość w niepewności aż do ostatnich rozdziałów. Książkę polecam na wieczór wypełniony wolnym tempem przebiegu akcji, lekkim wymiarem pracy śledczych, za to atrakcyjnym materiałem do wglądu w obecne szwedzkie realia. Lubię zerkać na rozwój warsztatu pisarza, uchwycić książkę, w której w pełni udało się połączyć umiejętności pisania z oczekiwaniami odbiorcy opowieści. Jak wspominałam podczas spisywania wrażeń ze spotkania z pierwszym tomem "Niewidzialny człowiek", to właśnie późniejsze dzieło autora "Przepowiednia" szalenie mi przypasowało, niemal pod każdym względem. Liczę, że w trzecim tomie nastąpi już mocniejsze uderzenie, tak abym mogła wystawić mu wyższą notę.

Leo Junker wraca do służby policyjnej po zawieszeniu w następstwie zastrzelenia kolegi. Dręczą go koszmary, zdarza mu się halucynować, panicznie boi się broni, mierzy się z odstawieniem leku przeciwlękowego. Nie jest w pełni gotowy do wypełniania obowiązków służbowych, jednak próbuje walczyć ze słabościami. Dostaje przydział do wydziału zabójstw, trafia na sprawę zasztyletowania mężczyzny, którego ciało znaleziono na podwórzu kamienicy. Angażuje się w śledztwo zabójstwa wykładowcy socjologii, lecz przejmują je służby bezpieczeństwa. Leo Junker i Gabriel Birck nie odpuszczają, chcą nieoficjalnie dotrzeć do prawdy, im więcej wiedzą, tym bardziej przerażający obraz wyłania się, jak tylko zbliżają się do odpowiedzi, muszą cofnąć się i zacząć od początku.

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał obyczajowy, 420 stron, premiera 09.05.2015 (2014)
tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 3 czerwca 2021

NIEWIDZIALNY CZŁOWIEK Z SALEM

CHRISTOFFER CARLSSON

LEO JUNKER tom 1

"ludzie się nie zmieniają... ludzie się dostosowują"

Kiedy zapoznałam się z "Przepowiednią" Christoffera Carlssona, fenomenalną powieścią, szalenie zaskakującą niespodzianką, w której im bardziej zanurzałam się, tym większe powstawało pragnienie poznawania kolejnych obrazów, od razu uznałam, że warto sięgnąć po wcześniejsze książki autora. Dlatego rozpoczęłam znajomość z cyklem o Leo Junkerze, śledczym z wewnętrznej dochodzeniówki, poszukującym  nieprawidłowości w pracy policjantów, choć obecnie, za sprawą niezupełnie od niego zależną, podlegającym karze zawieszenia. Stopniowo dowiadujemy się, jak do tego doszło i dlaczego trzydziestotrzylatek wydaje się cierpieć na depresję.

Carlsson ciekawie oprowadza czytelnika po życiu osobistym Leo, szczegółowo konstruuje portret kluczowej postaci, przywołuje zdarzenia z wczesnej i starszej młodości. Inicjujący tom szeroko nawiązuje do zdarzeń z przeszłości Junkera, sporo się dzieje, zwłaszcza od strony długich mrocznych cieni. Pisarz nie boi się przykleić do bohatera śmierdzącego i brudnego błota, wystawić go na bezpośredni osąd czytelnika, skłonić do zastanowienia się, na ile możemy mu ufać i z nim sympatyzować. Odważnie wchodzi w czarne incydenty sprzed szesnastu lat, napędza dynamicznymi rytmami, faszeruje tajemnicami, przywołuje sprzeczne emocje. Podsuwa refleksję, przyglądając się sobie w lustrze, kogo widzimy, kim byliśmy, kim staliśmy się?

Ciekawie spędziłam czas z książką, dobrze mi się ją czytało, jednak nie wszystko przekonało, czułam się przytłoczona ciężarem obyczajowych nut, a nastawiłam się na typowo kryminalną przygodę. Pierwszy tom serii, podejrzewam zatem, że Carlsson celowo dużo miejsca poświęca portretowi bohatera, łącząc konieczność zaplecenia intrygi z detektywistyczną zagadką. Zastrzelenie młodej kobiety w sztokholmskim schronisku dla bezdomnych wprowadza w życie Leo Junkera dramatyczne nuty. Morderstwo dokonane na parterze budynku, w którym mieszka, siłą rzeczy powoduje, że mocno zaczyna się interesować sprawą. Zmuszony do nieoficjalnego działania w poznaniu prawdy coraz gęściejszym szlakiem przedziera się we własnej przeszłości, zbiegi okoliczności nie pozostawiają złudzeń, sprawca perfidnie pogrywa sobie z Leo.

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał obyczajowy, 358 stron, premiera 18.03.2015 (2013)
tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 23 kwietnia 2021

PATRZ, JAK SPADAM

MONS KALLENTOFT

PALMA tom 1

"Człowiek to organizm złożony z wielu części nakładających się jedna na drugą, łączących się ze sobą, aż staniemy się jednością, tym, kim jesteśmy, kim będziemy."

Książki Monsa Kallentofta albo szalenie podobają mi się, albo zaznaję lekkie rozczarowanie po spotkaniu z nimi, nigdy jednak nie wieją nudą i brakiem emocji. Trzeba lubić styl autora, spasować się, aby poczuć się wygodnie. Reprezentuje specyficzny surowy skandynawski krój narracji, bezpośredniość w opisach mrocznych stron ludzkiej natury. Dostarcza mnóstwo informacji, nie wpływają na fabułę, ale współtworzą atmosferę, która należy do wyjątkowo przekonujących. Pod pozorem krótkich zdań skrywa wiele treści, warto wejść w nią głębiej, żeby wyrobić sobie zdanie o kluczowej postaci, jej decyzjach i postawach. 

W "Patrz, jak spadam" jest wyjątkowo duszno, ciężko, przytłaczająco, ponuro, na granicy depresji i obłędu. Nie ma się co dziwić, autor porusza ciężki temat utraty dziecka, intensywnie wchodzi w odczucia ojca, przybitego rozpaczą, wyrzutami sumienia, klęską w poszukiwaniu szesnastoletniej Emme. Po zaginięciu dziewczyny na Majorce, mężczyźnie sypie się świat, ucieka najważniejszy cel życia, rozbija się związek z partnerką, utrata pracy dopełnia przygnębienie. Trudno przyswoić ciemną i brutalną wersję wyspy. Oficjalnie Majorka uchodzi wśród turystów za raj pięknych plaż, nieoficjalnie skrywa świat niczym nieskrępowanych uciech cielesnych i narkotykowych. Obraz pogubionego w dramacie Tima Blancka nakłada się na wszechobecną przestępczą działalność na wyspie. Autor przybliża punkty na osi czasu, prowadzi po wspomnieniach Tima, byłej żony i ofiary zaginięcia. Każde z nich spada w osobistą otchłań. Stwarzanie takich perspektyw stopniowego docierania do prawdy, ma duży walor poznawczy, wytwarza się sporo zamieszania, ale uważny czytelnik nie gubi się, niecierpliwie wyczekuje zmian stron poznawania bohaterów i zdarzeń. 

Powieść długo rozwija się, powstaje wrażenie, że etap przygotowawczy przed właściwą akcją mocno naciąga się, wręcz grozi zerwaniem więzi z mało wytrwałym czytelnikiem, może nawet wprowadzić w trans nużącej stagnacji, jednakże do pewnego stopnia mi to odpowiada. Wystarczy mentalnie przygotować się na taki klimat powieści, by poczuć intrygę, docenić konsekwencję, złapać impulsy do refleksji. Natomiast zdecydowanie brakuje rozwinięcia kryminalnego wątku, toczy się w dalekim tle, za późno pojawia się na pierwszym planie. Na koniec ulega raptownemu zawieszeniu, przez co czuję się lekko oszukana. Jednak nie biorę tego za złą monetę, znając pisarza, coś intrygującego dostarczy w drugim tomie, będę wyczekiwać premiery, niemniej na razie pozostaję z niedosytem wrażeń. Zerknij również na tomy serii "Komisarz Malin Fors" ("Krzyk do nieba", "Pocałunek kata") i powieści cyklu "Zack Herry" ("Leon", "Bambi", "Heroina").

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał obyczajowy, 416 stron, premiera 23.02.2021 (2020), tłumaczenie Natalia Kołaczek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.