Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JOHN WYNDHAM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JOHN WYNDHAM. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 listopada 2024

KUKUŁCZE JAJA Z MIDWICH

JOHN WYNDHAM

„Prawda jest zbyt oczywista, by w nią uwierzyć.”

Dzień tryfidów”, do którego niedawno powróciłam, to jedna z bardziej podobających się mi książek Johna Wyndhama, dobrze odnalazłam się także w „Poczwarkach”, a teraz z zainteresowaniem śledziłam to, co działo się w niewielkiej amerykańskiej społeczności. Midwich, skrajnie zwyczajna miejscowość, ze znikomą pulą ekscytujących incydentów, otoczona niczym niezmąconym spokojem, nagle wpadła w wir dziwnych zdarzeń z ogromnymi konsekwencjami dla mieszkańców. 

Autor zaprezentował ciekawy pomysł na fabułę, umiejętnie podkręcał intrygę, ukazywał kilka perspektyw interpretacji tego, do czego doszło. Przykładowo, z punktu widzenia myśliciela, lekarza, wojskowego, naukowca, obserwatora, kapłana, i kluczowych postaci kobiet. Poznając książkę miałam wrażenie, że stała się inspiracją dla twórczości innych pisarzy. W niektórych dziełach Stephena Kinga znalazłam odniesienia klimatyczne do podobnych ujętych w „Kukułczym jaju z Midwich”. Z jednej strony tajemnicze badania w naukowych laboratoriach, z drugiej osobliwe rozwinięcia procesu zwanego Komą. Intensyfikujące się niepokojące fakty, początkowo odizolowane i niezauważane, z czasem wysuwające się na pierwszy plan.

Angażowałam się w roztrząsanie dylematów moralnych, polubiłam ścieżkę prostej a zarazem pomysłowej fantastyki, uległam porównaniu cywilizacyjnych niemocy i mocy. Tytuł powstał pod koniec lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku, nie uniknął uwzględnienia obaw wynikających z prawdziwej ówczesnej sytuacji politycznej, powiązanych z zimną wojną i ewentualną globalną destrukcją. Ale był to koloryt powieści a nie przeniesienie do scenariusza zdarzeń. Zachęcam do poznania tego, co przybrało osobliwą formę w Midwich, z czym się wiązało, i dowiedzenia się, jaki miało finał. Nie będziecie zawiedzeni. Kolejna bardzo dobra propozycja z serii klasyki science fiction zatytułowanej „Wehikuł czasu” i przygotowanej przez wydawnictwo Rebis. 

Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z tej serii: "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, klasyka, 246 stron, premiera 01.10.2024 (1957), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 2 października 2024

POCZWARKI

JOHN WYNDHAM

„Życie to zmiana i tym się różni od skał – zmiana jest istotą jego natury.”

Zaskoczyło mnie, jak bardzo spodobała mi się powieść. Miała w sobie to coś, co sprawiło, że chętnie podążałam za nią wyobraźnią krążącą wokół klimatów fantastyki. Napisana niemal siedemdziesiąt lat temu wciąż potrafiła dostarczyć mnóstwo przyjemności i satysfakcji. Wiązało się to z tematyką kondycji gatunku ludzkiego, nieprzemijających cech zbiorczej osobowości, niezmienności ogólnej świadomości. Cywilizacje powstają, rozwijają się, aż ulegają zagładzie, z winy samego człowieka, destrukcyjnej natury wobec środowiska naturalnego i siebie samego. 

Książka, jak wiele podobnych z tego gatunku pisanych w zbliżonych jej czasach, niosła w sobie strach przed nuklearną zagładą, tym, co by się stało, gdyby rywalizujące ze sobą mocarstwa zdecydowały się na użycie broni nuklearnej. Odpowiadał mi przygodowy charakter prowadzenia scenariusza zdarzeń, podszyty niepewnością i osobliwością, oraz zaślepieniem i religijnym fanatyzmem. Przebieg akcji nie zaskakiwał, ale wybrzmiewały intrygujące pierwiastki niepewności finałowej odsłony. Wszelkie odstępstwa i mutacje, będące następstwem globalnego kataklizmu wywołanego przez Dawnych Ludzi, obarczonych karą Udręki, podlegały krańcowej dyskryminacji, bezwzględnemu zwalczeniu i uśmierceniu. Dominacja skrajnej nietolerancji i prześladowań wynikających ze strachu i rozczarowania, zamknięcie w swoistej bańce pragnienia życia w zgodzie z cudem ocalałym świętym pismem. Niedopuszczanie do głosu czegoś niepoznanego i niewiadomego, odbiegającego od boskich wytycznych i przyjętych norm. A jednak w izolującej się od reszty świata osadzie, nastawionej jedynie na naturalność, pojawiło się młode pokolenie potrafiące przekazywać między sobą obrazy myślowe. Fabuła przybiera intrygującą formę.

Zerknij na pozostałe tytuły z serii Wehikuł czasu, klasyki science fiction, przedstawione na Bookendorfinie: "Dzień tryfidów" (także Johna Wyndhama), "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, klasyka science fiction, 238 stron, premiera 30.07.2024 (1955), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 14 lipca 2024

DZIEŃ TRYFIDÓW

JOHN WYNDHAM

„To przeciwko naturze, żeby jeden gatunek miał dominować bez końca.”

Znakomicie napisana powieść, jedna z tych, do których można wracać po latach i dostrzec fabułę, ale z innego ujęcia. Kiedy po raz pierwszy ją czytałam, jako młoda osoba zwróciłam uwagę przede wszystkim na aspekt postapokaliptycznej przygody. Zastanawiałam się, jak utrata wzroku przez niemal całą ludzką populację, oficjalnie spowodowana przejściem Ziemi przez chmurę szczątków komety, wpłynie na życie głównego bohatera, który za sprawą szczęśliwego zbiegu okoliczności uniknął utraty jakże ważnego zmysłu dla człowieka. 

Wczytując się w nią obecnie doceniłam rewelacyjne poprowadzenie wątku moralnych dylematów w walce o przetrwanie. Trzydziestolatek William Masen zmuszony był dokonywać trudnych wyborów, stawać przed patowymi sytuacjami, decydować o losie innych. Jako biolog zajmujący się tryfidami, szalenie osobliwymi, owianymi ścisłą tajemnicą, pożytecznymi dla przemysłu olejowego roślinami, wiedział o nich więcej niż przeciętny człowiek, ale nawet naukowa wiedza nie przygotowała go do tego, co tak naprawdę tryfidy sobą reprezentowały, że miały kojarzyć się z chciwością, bólem, strachem i udręką. Chętnie wchodziłam w rozważania, jak sama bym na miejscu Billa postąpiła, czy wzięłabym odpowiedzialność za innych, jak poradziłabym sobie z irracjonalnym poczuciem winy, czy zdecydowałabym się na wejście w nowe reguły społeczne. 

John Wyndham umiejętnie wplatał w myśli i dialogi zdezorientowanych, zagubionych i czujących się obco postaci stopniową, bardziej lub mniej uświadomioną, przemianę resztek cywilizacji na skutek ogólnoświatowych incydentów. Różne scenariusze życia jednostek, niejako przykłady tego, co mogłoby kształtować losy, nadawały historii emocjonalny wymiar. A narracja w stylu pamiętnikarskim podkreślała walor przeżywania, lepiej odbierany niż zwykłej narracji. Powieść dawała pole manewru do pracy wyobraźni i materiał do refleksji. Pisana w czasach, kiedy widmo wojny nuklearnej zaglądało ludziom w oczy, zaś strach przed unicestwieniem gatunku ludzkiego zdawał się wszechobecny, zatem i ten wątek wyraźnie wybrzmiewał w tle. Wyndham postawił na proste, ale sugestywne opisy, nie wchodził w zbędne szczegóły, za to rozwijał kontekst i klimat globalnej katastrofy. Siedemdziesiąt trzy lata temu tytuł cechowała nowatorskość, stał się źródłem inspiracji dla innych pisarzy, wiele z jego elementów rozpowszechniło się w popkulturze, przez co współcześnie stracił nieco na intensywności roztaczanego blasku, jednakże uwzględniając datę pierwszego wydania, mimo wszystko wspaniale się go odbiera i obecnie. Przekonująca rozrywka w rytmie klasycznej fantastyki, po którą warto sięgnąć.

Zerknij na pozostałe tytuły z serii Wehikuł czasu, klasyki science fiction, przedstawione na Bookendorfinie: "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, klasyka science fiction, 318 stron, premiera 04.06.2024 (1951)
tłumaczenie Wacława Komarnicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.