wtorek, 23 kwietnia 2019

SKRADZIONE DZIECKO Sanjida Kay

[PRZEDPREMIEROWO]

"Bo na tym świecie, miła, płaczu jest znacznie więcej,
Niż zdoła pojąć twe małe ludzkie serce."
"Skradzione dziecko", W.B. Yeats 


Zastanawiam się, jak różnie może być potraktowany ten sam temat na fabułę, jak mimo wspólnego koszyka uczuć podać różnorodne barwy i brzmienia, jak sprytnie poprowadzić domysły czytelnika w odmiennych kierunkach. Sporo przeczytałam książek, w których myśl przewodnia osadzona jest na adopcji dziecka trafiającego do szczęśliwej rodziny i niespodziewanych jego poszukiwań przez biologicznego rodzica, co wiąże się z zagrożeniami dla wszystkich.

Jednak autorce udało się nie powielić wzorców z literatury, poszła własnym supłem zawiązania intrygi, umiejętnie przyciągając odbiorcę historii, angażując w snucie przypuszczeń i domysłów. Dajemy się zwodzić, trafiamy na ślepe tropy, wielokrotnie zmienia się kontekst scenariusza zdarzeń, a kiedy myślimy, że już wszystko sobie dokładnie ułożyliśmy, okazuje się, że kilka klocków nie pasuje do przyjętej układanki. I choć przychodzi nam do głowy słuszne rozwiązanie zagadki, to szybko i zgrabnie jesteśmy odciągani od prawdziwych poszlak i przesłanek, tak aby wywołać większe wahanie i niepewność. Jedyne czego mi brakowało, to intensywniejszego napięcia, bardziej spektakularnych incydentów, złożonych przejść dla bohaterów, ale dzięki temu, że nie było aż tak mocnych uderzeń, to powieść opierała się na realistycznych filarach, co z kolei może być plusem dla innych czytelników. Zajmująca przygoda, starannie przemyślana, logicznie skonstruowana, wytwarzająca dreszcz emocji, z ciekawymi postaciami, przyjemnym stylem narracji, podrzucająca kilka zagadnień do przemyśleń, nie odkrywczych, ale jakże ważnych.

Siedmioletnia Evelyn jest trudnym wychowawczo dzieckiem, wymaga wzmożonej uwagi rodziców, potrafi zachować się nieadekwatnie do sytuacji, szybko wpada w gniew i unosi się, jest zazdrosna o dwuletniego braciszka, co jawnie demonstruje. A jednak to dobre dziecko, wyjątkowo uzdolnione artystycznie, zawsze mocno przeżywające wszystko, co się wokół niego dzieje. Evelyn skrywa przed rodzicami kilka drobnych sekretów, które stopniowo wychodzą na światło dzienne, w oczach dziecka nie są niczym złym, a wręcz mile widzianym i wyczekiwanym, lecz u dorosłych wywołują uzasadniony lęk i obawę. Spirala zdarzeń nakręca się, do akcji wkraczają nowi bohaterowie, kolejne troski, zaś porwanie dziecka staje się już tylko kwestią czasu. Prawdziwie dynamiczna zmiana okoliczności ma miejsce dopiero w ostatnich rozdziałach książki, warto ją odkryć.

4/6 - warto przeczytać
thriller, 348 stron, premiera 24.04.2019 (2017), tłumaczenie Hanna Pustuła-Lewicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

sobota, 20 kwietnia 2019

WEZWANIE John Grisham

"Im człowiek więcej planuje, tym więcej rzeczy może pójść nie tak."

Po książki Johna Grishama zawsze chętnie sięgnę, odpowiada mi jego styl pisania, płynny i swobodny, dokładny i precyzyjny, a jednocześnie popartymi intrygującymi pomysłami na fabułę i umiejętnie budowanym napięciem. Co prawda, w tym thrillerze mało było tego ostatniego elementu, autor bardziej skoncentrował się na etycznych i moralnych aspektach, a jednak ciekawie przebijamy się przez strony przygody czytelniczej. W trakcie lektury rodzi się wiele pytań, poruszane zagadnienia skłaniają do zastanowienia, jak sami zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji, czy nasze wartości życiowe pozostałyby niezmienne, a może uległyby gruntownemu przeszacowaniu.

Przeciwstawne ścieżki myśli, z jednej strony zawód prawnika kojarzący się z jednoznaczną literą prawa, a zarazem kombinatorstwem i manipulacją, a z drugiej strony zbiorem niezbędnych cech osobowości osób go wykonujących, w tym uczciwością i determinacją w dążeniu do celu. A jeśli w prywatnej sferze pojawia się możliwość łatwego dostępu do znaczących środków finansowych, co tak naprawdę rzutować będzie na podejmowane przez nas decyzje? Wyprzemy się stanowczo czegoś nielegalnego, a może z wahaniem poddamy złym podszeptom? W dobroć jednej postaci mogą wkraść się ciemne i mroczne kolory, a czarny bohater może mieć przybrać znaczącą domieszkę ciepłych barw. Niejednoznaczność w ocenie i osądzie rodzi frapujące interpretacje, a to sprawia, że powieść wciąga w swój świat, dzięki analogii będący po części także naszym. Nie było spektakularnych incydentów wplecionych w scenariusz zdarzeń, widowiskowych scen, dynamicznych rytmów, a nagłe zwroty akcji pojawiały się dopiero pod koniec przybliżanej historii, to jednak sympatycznie spędziłam czas, z lekkim dreszczykiem i garścią refleksji.

Niemal osiemdziesięcioletni sędzia Reuben V. Atlee umiera w swoim domu, w dniu, w którym miał spotkać się z synami w celu omówienia spraw spadkowych. Cierpiący na nieuleczalna chorobę mężczyzna nie utrzymywał z Forrestem i Rayem przyjaznych kontaktów, nawet po przedwczesnej śmierci ich matki. Forrest jest uzależniony od narkotyków, wiecznie na odwyku, zaś Ray to jego przeciwieństwo, ustatkowany wykładowca prawa, wiodący spokojne życie. Choć sędzia Atlee był znanym i szanowanym mieszkańcem Clanton w Missisipi, to jednak w jego życiu pojawiła się mocno niepokojąca tajemnica. Jeden z braci trafia na jej namacalne dowody, podążając nikłymi tropami stara się za wszelką cenę rzucić na nią jak najwięcej światła, ale prywatne dochodzenie nie jest ani łatwe, ani bezpieczne. Inne spotkania z powieściami Johna Grishama opisane na blogu to "Wspólnik", "Demaskator", "Ława przysięgłych" i "Bar pod Kogutem".

4/6 - warto przeczytać
thriller prawniczy, 352 strony, premiera 20.03.2019 (2002), tłumaczenie Andrzej Leszczyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 19 kwietnia 2019

POCAŁUNEK KATA Mons Kallentoft

KOMISARZ MALIN FORS tom 11

"We śnie nikt nie okłamuje samego siebie. Nawet zmarli."

Po zamknięciu książki pojawiła się myśl, dlaczego nie zdecydowałam się wcześniej włączyć w serię o komisarz Malin Fors? Wciągająca przygoda kryminalna, bazująca na frapująco rozwijanej intrydze i wybornie poprowadzonej otoczce obyczajowej. Co prawda, szybko wytypowałam prawidłową tożsamość mordercy, ale to w niczym nie przeszkodziło w pasjonującym śledzeniu ścieżki rozwiązywania zagadki. Kreacje postaci zrobiły wrażenie nie tylko wyrazistością, ale również ciekawym obrazem zawodowej i prywatnej sfery, elementom nadano zadziorny pazur. Przy zajmującym podawaniu scenariusza zdarzeń nie można się nudzić, skala niepewności i napięcia rozłożona zgrabnie i zwinnie, dynamiczne rytmy przyjemnie podnoszą poziom czytelniczej adrenaliny, a spokojniejsze przerywniki sprzyjające wysuwaniu przypuszczeń i dokonywaniu interpretacji. Narracja swobodna, konkretna, bez zbędnych opisów, ale z precyzyjnymi przekazami, odpowiada mi jej styl i tworzony przez nią klimat. Przy sporej satysfakcji czytelniczej nie pozostaje nic innego, jak zabrać się za wcześniejsze tomy, chętnie będę sukcesywnie umawiać się z nimi na intrygujące spotkania.

Współczesne media stały się szybkimi i łatwymi kanałami informacji, każdy w zasadzie może mieć dostęp do niemal wszystkich wiadomości zamieszczonych w internecie lub społecznych portalach. Rozprzestrzeniają się one niczym kręgi na wodzie po wrzucenia kamienia, bez względu na to, czy niosą w sobie pozytywne, czy negatywne przesłania. Idealistyczne obrazki z życia nie szokują, nie wzbudzają wiele emocji, no może z wyjątkiem zachwytu lub szczypty zazdrości, za to ośmieszające i szykanujące wzbudzają większe, choć chore zainteresowanie, zwłaszcza jeśli charakteryzują się przemocą i dyskryminacją. Najpierw uwaga czytelnika oscyluje wokół tego, że nastolatka zostaje fizycznie i psychicznie zgwałcona na imprezie, po ukazaniu się migawek z postawienia jej w poniżającej sytuacji, nie wytrzymuje zniewag i szyderstw, zdesperowana popełnia samobójstwo. Drugim wątkiem fabuły jest porwanie samolotu na szwedzkim lotnisku i rosnąca presja uratowania pasażerów. Zaś trzecim kierunkiem akcji stają się makabryczne morderstwa nastolatków i wyzwanie powstrzymania sprawcy, o którym nic nie wiadomo, nawet jakim motywem się kieruje. Śledztwo okazuje się ciemnym labiryntem złożonym z hermetycznych faktów. Zerknij też na moje wrażenia z innych powieści kryminalnych autora, w ramach cyklu "Zack Herry" ("Leon", "Bambi", "Heroina").

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 348 stron, premiera 26.02.2019 (2017), tłumaczenie Anna Krochmal i Robert Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 16 kwietnia 2019

ŻYCIE 3.0 Max Tegmark

[PREMIEROWO]

 CZŁOWIEK W ERZE SZTUCZNEJ INTELIGENCJI

"Jeżeli będziemy ulepszać technologię z wystarczającą dbałością, dalekowzrocznością i taki planowaniem, aby uniknąć pułapek, to życie może kwitnąć na Ziemi i daleko poza nią przez wiele miliardów lat, co wykracza poza najśmielsze marzenia naszych przodków."

Decyzja sięgnięcia po książkę spowodowana była chęcią porównania, jak bardzo rozwinęły się prace nad sztuczną inteligencją od czasu ukończenia przeze mnie studiów z zakresu informatyki i cybernetyki, gdzie sporo mówiło się o AI. Upłynęło niemal trzydzieści lat a wciąż człowiek stawia mnóstwo pytań odnośnie sztucznej inteligencji, nadrzędnym pozostaje - jak postęp AI zmieni przyszłość życia i znaczenie bycia człowiekiem? Era sztucznej inteligencji może rozwinąć się różnymi scenariuszami i ich następstwami, jako gatunek mamy możliwość przyczynić się do obrana jednej ze ścieżek i odpowiednio do niej przygotować. A może wręcz odwrotnie, szala przesunie się w kierunku ogromnego zagrożenia, jakim jest przejęcie kontroli AI nad światem. Niewątpliwie rodzi się sporo kwestii, nad którymi należy popracować, wykazać się umiejętnością bieżącego rozwiązywania problemów i wybiegania w bardzo daleką przyszłość.

Max Tegmark przeprowadza czytelnika przez szereg zagadnień bazujących na fizyce, sporo w tym entuzjastycznych podejść, ale i alarmujących wątpliwości, czy natychmiast budzących się kontrowersji. Wszystko warunkuje konieczność wyznaczenia kluczowych celów dla przyszłości sztucznej inteligencji i gatunku ludzkiego. Autor podchodzi do tego z różnorodnych perspektyw, uwzględniających również filozofię i etykę. Wychodzi od spojrzenia na etapy życia, jak biologia, kultura i technologia. Przytacza myśli cyfrowych utopistów, technosceptyków i członków ruchu na rzecz dobroczynnej AI. Szeroko definiuje inteligencję, świadomość i byt. Zerka na możliwości zastosowania sztucznej inteligencji w każdej dziedzinie funkcjonowania człowieka. Wkracza między innymi w zajmujące kwestie kosmicznego osadnictwa, tuneli czasoprzestrzennych, losów Wszechświata, innych inteligentnych form życia. Jak bardzo przekształcimy się z homo sapiens w homo sentiens, czy i kiedy przekroczymy granice, w jaki sposób zacznie się to dziać?

Publikacja składa się z dziesięciu bloków. Wstępem jest dające wiele do myślenia fantastyczne opowiadanie. Rozdziały przyjmują postać ciekawego wykładu, rozpoczynają się frapującymi pytaniami i problemami, wnikają w odpowiedzi i rozwiązania w zgodzie ze współczesnymi zdobyczami myśli futurologicznych, zamykają się skondensowanym podsumowaniem istotnych pojęć. Narracja przyjemna i przyjazna, swobodnie prowadzi po różnych tematach, nie przeraża żargonem technicznym, wzbogacona ilustracjami. Książkę kończy epilog poświęcony Instytutowi Przyszłości Życia (Future of Life Institute), którego współzałożycielem jest autor, a który zajmuje się zagrożeniami egzystencjalnymi stojącymi przed ludzkością, w tym ryzyka wynikającego z zastosowania zaawansowanej AI, wspiera badania i inicjatywy na rzecz ochrony życia i rozwijania optymistycznych wizji przyszłości. Mam wrażenie, że choć FLI przedstawiono na ostatnich stronach, to jego promowanie stało się jednym z ważniejszych powodów napisania książki.

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (fizyka), 448 stron, premiera 16.04.2019 (2017)
tłumaczenie Tomasz Krzysztoń
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

DRUGA POŁOWA NADZIEI Mechtild Borrmann

"Czasami myślę, że jednak istnieje coś takiego jak przeznaczenie. Że czas zatacza koło i historia się powtarza."

Emocjonalna wędrówka czytelnicza, porusza serce, oddziałuje na wyobraźnię, stawia odbiorcę przed koniecznością przyjrzenia się bolesnym elementom ukraińskiej historii, ale też nawiązuje do rozgrywającego się współcześnie zatrważającego handlu ludźmi, wykorzystywania naiwności młodych kobiet, które najpierw perfidnie mami się perspektywą dobrej pracy, a później wykorzystuje je w prowadzonych na czarno domach publicznych.

Mechtild Borrmann porusza kilka istotnych zagadnień społecznych, wprowadza czytelnika w głąb mrocznego świata, nakłania do refleksji i bliższego przyjrzenia się otaczającej rzeczywistości, na to nakładają się polityczne i gospodarcze przemiany wschodnich państw Europy, zrzucających krępujące kajdany komunistycznego reżimu, próbujących kształtować na nowo tożsamość, ale przekonujących się, że ich walka o prawdziwą niepodległość wciąż jeszcze trwa. Kryminalne nuty wybrzmiewają przez całą powieść, jednak to nie one wiodą prym w fabule, choć intrygująco ją urozmaicają i niosą przejmujące wołanie o pomoc. Jestem pod wrażeniem, jak zgrabnie połączono wszystkie wątki, nadano im odpowiedni tembr, jak wygrywają melodię ludzkiej doli jeszcze długo po spotkaniu z książką. Żałuję, że tak a nie inaczej poprowadzono ostatnie akordy powieści, liczyłam, że przyjmą inną barwę, jednak rozumiem uzasadnienie ich wydźwięku, bazowanie na większej sugestywności i realności.

Porwała mnie narracja Walentyny, która wiele przeszła w życiu, była naocznym świadkiem katastrofy czarnobylskiej elektrowni jądrowej, zaprzeczenia i kamuflażu stosowanych przez władzę w oficjalnych komunikatach, świadomego wystawienia ludzi na ogromne cierpienia, nieudzielenia należnej pomocy. W swoistej spowiedzi kobiety poznajemy niehumanitarność decydentów, bezwzględność, ukrywanie niewygodnych faktów, traktowanie ludzkiego życia głównie z perspektywy statystyk, zaniedbanie konieczności natychmiastowej reakcji na skażenie, która uratowałaby wiele istnień. Wchodzimy w tajemnice i sekrety oplatające losy Walentyny, stopniowo odkrywamy szczegóły jej życia, docieramy do ciemnych zakamarków wypełnionych poczuciem winy, wyrzutami sumienia, fałszywą nadzieją i bolesnym rozczarowaniem.

Wraz z Leonidem Kyjanem, porucznikiem policji kryminalnej, rozwikłujemy zagadkę zniknięcia córki Walentyny, a przy okazji otrzymujemy rzeczywisty obraz pracy służb śledczych, szarych powiązań, zdradzieckich uwarunkowań i oligarchowej gry. Przyznaję, że książka przywołała strach, jaki odczuwałam jako dziecko, kiedy doszło do katastrofy w Czarnobylu, pragnienie rodziców, aby jak najszybciej podać nam dzieciom płyn Lugola, przekazywane szeptem z ust do ust informacje o skali tragedii i bierności władz ZSRR. To część historii, która nie powinna się nigdy zdarzyć, a jednak znalazła powtórkę w elektrowni atomowej Fukushima, do której z kolei przyłożyło się trzęsienie ziemi i tsunami, ale utajanie informacji również niestety miało miejsce.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 292 strony, premiera 20.03.2019 (2015), tłumaczenie Magdalena Kaczmarek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.

niedziela, 14 kwietnia 2019

DZIEWCZYNA Z KONBINI Sayaka Murata

"Rano znów przemieniałam się w ekspedientkę. Znów mogłam stać się trybikiem w mechanizmie świata. Tylko to robiło ze mnie normalnego człowieka." 

Na książki z serii z żurawiem niecierpliwie wyczekuję, proponowane przygody czytelnicze są dla mnie fantastycznym przeżyciem, nie tylko w aspekcie zapoznawania się z ciekawymi historiami, podszytymi nutami odmiennych kultur, ale również inspirującym ładunkiem do rozmyślań, do tego podanym w przepięknym stylu. "Dziewczyna z konbini" doskonale wpisała się poczucie dobrze spędzonego czasu z literaturą, i choć wydaje się, że mała objętościowa publikacja nie może zawierać zbyt wiele przesłań, to jest dokładnie odwrotnie.

Uwielbiam, kiedy podczas czytania nie tylko drażni się moją wyobraźnię, pozwala asymilować z odczuciami bohaterów, odwołuje do ambitnych wyzwań, ale również pozostawia przestrzeń do własnych przemyśleń i interpretacji. Czytelnik wrzucony w spokojny nurt analiz i refleksji, gdzie na przykładzie losu jednej osoby śledzi współczesne trendy społeczne, wychwytuje, jak wiele z nich bazuje na tych samych wartościach, przekazywanych z pokolenie na pokolenie, odświeżanych tylko w innych barwach i brzmieniach. Natura człowieka pozostaje niezmienna, we wzajemnych relacjach kieruje się stałymi wyznacznikami, jedynie nasilają się pewne cechy, a inne blakną wobec nowych form komunikacji.

Każdy z nas pragnie odnaleźć się w społeczeństwie, uzyskać zrozumienie i akceptację, bo dzięki nim znajduje większe siły do działania w obranym kierunku. A co jeśli zabraknie aprobaty? Jak zmienia się osobowość wyalienowanej osoby? Dokąd może zaprowadzić samotność? Zwłaszcza, kiedy utożsamianie się ze wszystkimi, problemy z właściwym odczytywaniem uczuć, wyrażaniem własnych przekonań, akcentowaniem psychologicznej odrębności, powoływaniem się na prawo do prywatności, zostają tłamszone przez konieczność wpasowania się w widełki społecznych oczekiwań, nieustannego osądzania, w tym mdłej i nijakiej korporacyjnej rzeczywistości.

Ogromna presja na sposób życia według jedynie słusznych idei, nacisk na uzasadnienie własnej wartości, inaczej okrutny szantaż odrzucenia i potępienia. Pogłębia się wrażenie "popsucia", jak ujmuje bohaterka, i to właśnie spotyka tytułową dziewczynę z konbini, czyli sklepu z artykułami pierwszej potrzeby. Keiko Furukura, trzydziestosześciolatka, od osiemnastu lat pracuje dorywczo w Smile Mart. W jego perfekcyjnie zorganizowanej przestrzeni czuje się najlepiej i najbezpieczniej. Chętnie słucha muzyki codziennych zakupów, przyjmuje z góry ustalone reguły zachowań, podręcznikową jednolitość uniformów, poczucie misji i uzasadnienia pełnionej funkcji.

Wszelkie odstępstwa od przyjętych schematów dysharmonizują sprawność obsługi klienta, trzeba się ich koniecznie pozbyć, wyeliminować zagrożenie. Furukura schroni się przed zewnętrznym światem w pracy, natomiast w sferze prywatnej milczenie i naśladownictwo stały się najbardziej racjonalnym sposobem na życie. Los krzyżuje ścieżki kobiety z Shirahą, również wykazującym aspołeczne tendencje. Co wyniknie z tej znajomości? Zerknij na: "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", zajmujące i ujmujące opowieści.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 142 strony, premiera 15.03.2019 (2016), tłumaczenie Dariusz Latoś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

sobota, 13 kwietnia 2019

NIE POZWÓL MU ODEJŚĆ Kathryn Croft

"Tajemnica, która ich łączy, zawsze będzie przypominać pętlę, która w każdej chwili może się zacisnąć wokół jej szyi."

Z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Kathryn Croft ("Nigdy nie zapomnisz", "Nie ufaj nikomu", "Tylko jedno kłamstwo") "Nie pozwól mu odejść" plasuje się na pierwszym miejscu, widać spory postęp, jaki autorka dokonała w warsztacie pisania, snucia intrygi, tworzenia klimatu i przykuwania uwagi odbiorcy. Również bohaterowie zostali ciekawie sportretowani, każdy wnosi coś ciekawego do fabuły, podgrzewa atmosferę, stopniowo ujawnia tajemnice, przywołuje zatrważające wspomnienia.

Zajmująco przedstawiono redefiniowane relacje po utracie bliskiej osoby, z punktu odniesienia rodziny, przyjaźni i jednostki. Podobało mi się uchwycenie tematu z różnych perspektyw, frapująco coś przekazujących, przedstawiających w innym odcieniu obraz tych samych wydarzeń, podrzucających trop do wysuwanych przypuszczeń, łapiących w sieć poplątanych interpretacji. To już dojrzały thriller, oparty na realnych założeniach, wciągający czytelnika niepokojącymi nutami, zgrabnie drażniący wyobraźnię, zachęcający do przenikania kolejnych warstw kłamstw, sekretów i manipulacji. Atrakcyjnie skonstruowana i opowiedziana historia, nabierająca rozpędu z każdym rozdziałem. Zaskakujące zakończenie, pozostawiające materiał do zastanowienia, jak wiele tajemnic gromadzimy w życiu, dlaczego trudno jest się od nich odsunąć, co blokuje w całkowitym zaufaniu ukochanym osobom, na ile tak naprawdę znamy sami siebie? Brakowało mi jedynie większej rozbudowy psychologicznej, tak abym jeszcze mocniej wczuła się w emocje postaci i była w pełni usatysfakcjonowana ze spotkania z książką.

Trzy lata po tragicznej śmierci syna, kiedy rodzina wydaje się już powoli zbierać po przeżytej traumie, czuć powiew spokoju i nadziei, wówczas jedna wiadomość telefoniczna wprawia w chwiejność ciężko wypracowany stan równowagi, rozdrapuje bolesne rany, przywołuje niepokój, skłania do podważenia tego, w co się wierzyło. Zoe Monaghan, pracująca jako pielęgniarka w klinice leczenia bezpłodności, to niezależna i uparta osoba, konsekwentnie dążąca do celu, wykazująca się dużą odwagą i wewnętrzną siłą. Tak naprawdę to ona scala rodzinę po utonięciu w rzece czternastoletniego Ethana. Anonimowe wiadomości, pełne niedomówień i dwuznaczności, powodują, że ponownie zaczyna zagłębiać się w okoliczności śmierci syna. Z braku wyraźnej pomocy ze strony policji przeprowadza prywatne śledztwo, dociera do osób znających chłopca i mogących przybliżyć to, co się stało przed trzema laty. Zoe nie zdaje sobie sprawy, do jakich faktów uda się jej dotrzeć, jak ciężko będzie jej sobie z nimi poradzić, jakie szkody przyniosą, komu tak naprawdę może zaufać. Thriller interesująco wypełni wieczór czytelniczy.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 388 stron, premiera 27.02.2019 (2018), tłumaczenie Ewa Kleszcz
Książkę "Nie pozwól mu odejść" zgarnęłam z półki "nowości".