poniedziałek, 27 stycznia 2020

PERFEKCYJNA ŻONA JP Delaney

"Nie można zmienić przyszłości, nie zmieniając zasad."

Moja znajomość z twórczością JP Delaneya przebiega w różnych barwach. Pierwsza książka zatytułowana "Lokatorka" okazała się fascynującą rozrywką, jej następczyni "W żywe oczy" nie wciągnęła mnie już tak mocno, zabrakło wyczekiwanego napięcia. Natomiast "Perfekcyjna żona" dostarczyła mnóstwo intrygujących przeżyć i podsunęła bogaty materiał do frapujących przemyśleń. Jako ludzkość zbliżamy się do przełomowego momentu uczynienia sztucznej inteligencji ogólnodostępnym projektem. Coś, co kiedyś zajmowało jedynie naukowców, dziś coraz chętniej wkracza do świata popkultury. Trzydzieści lat temu, studiując informatykę zajmowałam się sieciami neuronowymi, zainteresowaniom towarzyszył aspekt nowości i filozoficznego podejścia. Obecnie takie struktury matematyczne są w powszechnym użytkowaniu. Ale perspektywa stworzenia sztucznej inteligencji na wzór człowieka, a konkretnie cyfrowo wygenerowanej kopii nas samych, a nawet lepszej wersji, bo wyidealizowanej i bez wad, bazującej na sferze emocjonalnej, budzi poruszenie i fascynację. Natychmiast zastanawiamy się, czy kiedy maszyny przetworzą, przyswoją i rozwiną uczuciowe aspekty człowieczeństwa, gatunek ludzki nie będzie stał przed zagrożeniem przejęcia i eliminacji. Wyborna tematyka dla twórców filmów science fiction, entuzjastów fantastyki i thrillerów.

W "Perfekcyjnej żonie" zwłaszcza psychologiczną nić atrakcyjnie wpleciono w scenariusz zdarzeń, a czytelnicy z dużym pokładem empatii mają nie lada gratkę do nieskrępowanego poszybowania emocji. Przyjemnie dajemy się ponieść wyobraźni, dotykamy pierwotnych lęków, wstrzymujemy oddech w kulminacyjnych momentach, co ciekawe, bardziej kibicujemy sztucznemu tworowi z rozwijającą się jaźnią niż w pełni biologicznemu organizmowi. Fabuła przekonuje, pomaga dynamiczna akcja i dwie perspektywy narracji. Stopniowo odkrywamy teraźniejszość i doprowadzającą do niej przeszłość. Niczego nie jesteśmy pewni, nic nie okazuje się tylko czarno i białe, żadnego bohatera nie obdarzamy w pełni zaufaniem. Obserwujemy jak akcja szybuje w zaskakującym kierunku, jak zapętlają się poszczególne elementy, odwraca się perspektywa postrzegania, i choć w części spodziewamy się zaproponowanego zakończenia, to jednak potrafi dać do myślenia. Od początku coś złowrogiego przyczaja się w naszej intuicji, ale nie spodziewamy się, że obrót spraw może się aż tak diametralnie zmienić. I to zaliczam na plus powieści, jednocześnie odnotowuję, że momentami powstawało wrażenie przekombinowania, choć niewątpliwie dla wielu osób może to mieć urok, zwłaszcza dla miłośników tego gatunku. Dokąd zmierzamy jako ludzkość, która już tak biegle posługuje się nową technologią, ma skłonność do ucieczek od moralnych dylematów i gorące pragnienie nieśmiertelności?

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 440 stron, premiera 18.09.2019, tłumaczenie Anna Dobrzańska
Książkę "Perfekcyjna żona" zgarnęłam z półki "nowości".

niedziela, 13 października 2019

AMITYVILLE HORROR Jay Anson

"Mądry człowiek wie, że nie wie wszystkiego, a roztropny szanuje to, nad czym nie ma kontroli."

Przykład klasyki, która w swoim czasie zrobiła oszałamiające wrażenie, stała się prototypem podobnych historii, pobudzała kreatywność filmowców, a dziś patrzy się na nią z sympatią, wchodząc w przyjemną nostalgię, jednocześnie zdając sobie sprawę, że obecnie poprzeczka pożądanych dreszczy i emocji osiągnęła znacznie wyższy pułap. Ale to wcale nie znaczy, że nie warto zagłębiać się w przygodę, wręcz odwrotnie, stanowi ciekawy materiał do porównań i relaksu w lekkiej formie.

Uśmiechamy się do frapująco wytworzonego klimatu, wnoszącego nuty nadprzyrodzonej tajemniczości i pozazmysłowego postrzegania. Nawet współcześnie, grono osób wierzących we wrogie demoniczne siły, paranormalne zjawiska, transcendentalne moce, jest liczne i prężnie podąża tropem przesądów i lęków. Wciąż uwielbiamy wchodzić w opowieści zabarwione kolorytem horroru, poznając scenariusz na łamach stron książki, zerkając na ekran telewizora, snując opowieści przy ognisku. Wszystko opiera się na wykreowanych przez wyobraźnię obrazach, sprytnie podsycanych osobliwą grą wątłego światła i mrocznych cieni, podszytych strachem i grozą. Odwołując się do pierwotnego instynktu, sprzymierzeńca w walce o przetrwanie, na własne życzenie wkraczamy w sferę napięcia i podekscytowania, śledząc trudno wytłumaczalne odgłosy, osobliwe zachowania zwierząt, brzydko kojarzące się zapachy, trudne do zinterpretowania ślady, niepokojące incydenty, dziwne przemieszczenia przedmiotów. I człowiek, podlegający początkowo ledwo uchwytnym przemianom, z czasem intensyfikujący nietypowe odruchy i postawy. To wszystko znajdziemy w sławnym horrorze Jaya Ansona.

Przeciętna amerykańska rodzina wprowadza się do wymarzonego domu, zaprojektowanego w holenderskim kolonialnym stylu. Liczą, że odnajdą spokój i szczęście. Dom naznaczony jest brutalną przeszłością, gdyż zamordowano w nim aż sześcioro osób, ale George i Kathleen Lutz wraz z trójką dzieci decydują się na zamieszkanie w nim bez złych przeczuć. Po pierwszej euforii zaczynają dostrzegać, że nie wszystko jest tak, jak powinno być, zwłaszcza w niektórych pomieszczeniach, a ciąg epizodów, którym brakuje logicznych wyjaśnień nieustannie nasila się. Kilka dni później, kumuluje się tak dużo przypadków wykraczających poza stan ludzkiej wiedzy, że trzeba w pilnym trybie szukać pomocy i ratunku. Tylko jak będąc uczestnikiem świadomych prześladowań, irracjonalnych przeżyć i odczuwając wielki mętlik zdobyć się jeszcze na trzeźwy osąd sytuacji i pragmatyczne podejście? A może wobec dziwnych i demonicznych zjawisk, nad którymi nie ma się władzy i w które mało kto jest skłonny uwierzyć, niewiele można zdziałać?

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 266 stron, premiera 18.09.2019 (1977), tłumaczenie Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

sobota, 12 października 2019

NIEWINNY CZŁOWIEK John Grisham

"Stare porzekadło nieudolnych prawników głosi, że kiedy brakuje faktów, trzeba dużo krzyczeć."

Nie spodziewałam się, że przygoda czytelnicza okaże się czymś więcej niż tylko wytworem wyobraźni autora. Życie potrafi napisać scenariusz, któremu najbieglejsze umysły w sztuce puszczania wodzów fantazji nie potrafią dorównać, lecz za wszystkim kryje się właśnie człowiek, z wadami, niedoskonałościami i słabościami, funkcjonujący w grupach wymagających określonych i bezrefleksyjnie kopiowanych standardów zachowań, w społeczeństwie doskonale rozmywającym zdrowy rozsądek i odpowiedzialność. W większości przypadków nie zawodzi prawo i jego regulacje, ale czynnik ludzki nakręcający system.

Wchodzimy w obszary bezduszności, bezrefleksyjności, obojętności, małpowania poprzedników, elementów podsycanych sztywnością i surowością. Kiedy dotyka to zatwardziałych przestępców, takie postawy odpowiadają opinii publicznej, natomiast kiedy szkoda czyniona jest niewinnej osobie, wciągniętej w tryby systemu prawnego, wówczas wyrażamy oburzenie i sprzeciw. A jeśli jeszcze w worek indywidualnego poczucia niesprawiedliwości, kruczków i chwytów prawnych, wtrącą się środki masowego przekazu, uznające natychmiastowość przekazu spekulacji bez wyczekiwania na prawomocny wyrok, powstaje trudny do opanowania rozgardiasz i zamęt. Uzasadnienie znajdują zasady zachowania tłumu, stronniczość rozciągnięta do granic możliwości, tendencyjność w szafowaniu werdyktu bez wyczekiwania na niepodważalne dowody, subiektywne przypisywanie kary. Zbieg różnych okoliczności w tej samej jednostce czasu, nagromadzenie błędów wynikające z pozornie dobrej woli, świadome i nieświadome zatajenia i pominięcia, prowadzą do mnożących się nieprawidłowości, lawinowo narastającego fałszu, nakręcającej się katastrofy, nad którą w danym momencie nikt nie jest już w stanie zapanować. Często trzeba nawet kilkunastu lat, aby włączył się mechanizm kontrolny, fakty znalazły odpowiedniego odbiorcę, który idąc pod prąd, krok za krokiem, zbliża się do niewygodnej dla wielu prawdy.

Przyznam, że ciężko poznaje się przybliżaną opowieść, nie z powodu stylu narracji, który uznaję za mistrzowski, ale ze względu na intensywne podłoże emocjonalne i prawdziwość historii. Wielokrotnie zastanawiamy się, jak do diabła to wszystko było możliwe, dlaczego maszyneria prawa zapewniająca ochronę niewinnym osobom zawiodła tak dramatycznie i drastycznie, czemu pomimo włączenia się alarmu moralnego, nikt nie zareagował we właściwy sposób, co więcej, nie można zdarzeń przypisać potocznemu pojmowaniu zła. Brutalny gwałt i morderstwo popełnione na Debbie Carter przeraziły i wywołały falę plotek, spekulacji i strachu, wstrząsnęły nie tylko lokalną społeczność, lecz całym krajem. Książka stanowi rozwinięte studium przypadku, szczegółowo przedstawiające różnorodne aspekty i perspektywy, dające wgląd w kulisy sprawy morderstwa młodej dziewczyny, wytypowaniu tożsamości oprawców, postawienia ich przed wymiarem sprawiedliwości, wtrącenia do więzienia niewłaściwych ludzi, pozwolenia, aby prawdziwy sprawca nie odpowiedział za makabryczne czyny, bo rażąco zaniedbywane są procedury.

W miarę zapoznawania się z materiałem widzimy, jak powiększa się skala poszkodowanych, potęguje bezsilność, dynamizuje absurd i nasila niedorzeczność. Natychmiast zastanawiamy się, jak wiele takich przypadków miało już miejsce w sądach, także na polskim podwórku, do jakiego stopnia obnażona została niekompetentność organów ścigania, zaślepienie prokuratorskich służb, wątpliwe podstawy naukowych ekspertyz, nieścisłości w zeznaniach świadków, jak wielki ból sprawiany był niesłusznie oskarżonym i rozpaczającym rodzinom ofiar. Napięcie i ciężkość atmosfery, wrażenie nieczystości i ustawienia gry, towarzyszą czytelnikowi przez całą powieść. Zanim przeniesiecie się do lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, wkroczycie do Ady w stanie Oklahoma, dawnego naftowego miasteczka z szesnastoma tysiącami mieszkańców zarabiających na życie w zakładach produkujących paszę i na plantacjach orzechów pekanowych, przeznaczcie więcej czasu na książkę, aby czytać w spokoju i skupieniu.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller prawniczy, 464 strony, premiera 07.08.2019 (2006), tłumaczenie Robert Waliś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 11 października 2019

ECHO W PŁOMIENIACH Lee Child

JACK REACHER tom 5

"Prawo jest jak pajęcza sieć, przez którą tłusta mucha się przebije, a w której mała ugrzęźnie." Honoré de Balzac

Silny męski charakter, nie poważa tych, którzy łamią prawo, choć sam niejednokrotnie nagina paragrafy w imię poczucia sprawiedliwości, bywa brutalny i bezlitosny, lecz zawsze nad sobą panuje. Wędruje wszech i wzdłuż Ameryki, tam gdzie poniosą go los i własna fantazja. W każdym miejscu wdaje się w niebezpieczną grę, naznaczoną przemocą i zabójstwami, z której zwycięsko może wyjść tylko on. Jak zawsze, towarzyszy mu piękna i inteligentna kobieta, stająca się sprzymierzeńcem w eliminacji zła tego świata.

Wkraczamy na wydające się nie mieć końca terytorium Teksasu, w duszne i parne powietrze, którego wiatr nie jest w stanie skutecznie poruszyć. A skoro jest tak gorąco, żar leje się z nieba, to czarne charaktery okazują się bardziej szalone, aktywne i pomysłowe w niszczeniu życia innych. Podwózka autostopem uruchamia lawinę dynamicznych, krwawych i drapieżnych zdarzeń, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone, a każda ze stron próbuje przeciągnąć linę na swoją korzyść. Lee Child fantastycznie podgrzewa atmosferę, umiejętnie dozuje napięcie, wystawia na próbę wytrzymałości w radzeniu sobie z zaskakującym obrotem spraw, koniecznością redefiniowania osobowości postaci, podtrzymaniem otwartości na nieustanne snucie domysłów i przypuszczeń. Narracja płynna i lekka, ale nastawiona na dużą szczegółowość, tak aby łatwo można było sobie wyobrazić każdy szczegół dziejący się na scenie i wśród aktorów powieści. Pomysł na fabułę frapujący, kilku aspektów się domyślamy, gdyż odsłaniają się ze schematycznej strony, jednak w niczym to nie ujmuje przyjemności zagłębiania się w przybliżaną historię.

Ciekawie ukazano kobiecą bohaterkę, matkę prawie siedmioletniej dziewczynki, żonę pragnącą za wszelką cenę uciec od znęcającym się nad nią mężem. Ale taki wątek jest niewystarczająco intrygujący z punktu widzenia kreatywności autora, zatem serwuje także niewyjaśnione zbrodnie o rasowym podłożu sprzed dwunastu lat, oraz prezentuje skomplikowany układ zależności w zapomnianym przez boga miasteczku. Chętnie sięgam po powieści w męskim wydaniu, gdzie akcje w stylu macho są na porządku dziennym, a westernowskie zagrywki dodają smaczku. Bo w końcu, czego się spodziewać po kluczowej postaci wykazującej cechy samotnej duszy, bez zobowiązań i obciążeń, ale z wyszkoleniem i doświadczeniem oficera żandarmerii? Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z pierwszym ("Poziom śmierci") i drugim ("Uprowadzony") tomem serii o Jacku Reacherze, autor trzyma równy satysfakcjonujący poziom przygód czytelniczych.

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 448 stron, premiera 14.08.2019 (2001), tłumaczenie Jacek Manicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 10 października 2019

LOGIN Tomasz Lipko

"Stwórca widzi wszystko."

Niewątpliwy walorem książki jest uświadomienie ludziom, jak wielkie zagrożenia i pułapki czyhają na współczesne społeczeństwo ogarnięte bezgraniczną sympatią wobec social mediów. Z beztroską, a nawet nonszalancją, udostępniamy mnóstwo informacji z różnych sfer naszego życia, a zwłaszcza prywatnych, tworząc niejako równoległą wirtualną rzeczywistość, jakże barwną, ale fałszywą. Użytek, jaki z tego mogą zrobić, a już dowody są na to, że robią, rozmaite organizacje, powinien uruchomić głośny dźwięk alarmu. Atakowani jesteśmy ze wszystkich stron, dowolnymi kanałami komunikacji, spersonalizowanymi reklamami, zatruwającymi nasz wolny czas i brutalnie ingerującymi w swobodę podejmowania decyzji. Graniczy z cudem uwolnienie się od nich, nie pomogą tu żadne przepisy prawne, miałka papka narzucana jest ze wszystkich stron. Wiadomo, wielki biznes, finanse i polityka rządzą się swoimi prawami, społeczeństwo mogłoby coś zmienić, ale jednostki z góry skazane są na przegraną.

A co jeśli wskoczymy na wyższy poziom monitoringu i inwigilacji? Kiedy informatyczne systemy, a w zasadzie złożone sieci, wykroczą daleko poza przydzielone im oficjalne funkcje, staną się narzędziem kształtowania opinii na masową skalę, sprawowania kontroli w nieograniczonym zakresie, dzierżenia niepodzielnej władzy, pod płaszczykiem pozornie słusznej definicji troski i opieki. A gdyby na domiar złego, zaawansowana wielosegmentowa sztuczna inteligencja nie tylko zbierała wszelkie dane, szczegółowo obrabiała je według wskazanych priorytetów, ale również poddawała je celowemu fałszerstwu i perfidnej manipulacji. Czy jako ludzie jesteśmy w stanie obronić przed czymś, co sami stworzyliśmy, a co wymknęło się spod kontroli i uwolniło własny potencjał wynikający w wielomilardowych opcji samouczenia się? Rozważania snujemy na międzynarodową skalę i wcale nie tak bardzo w oderwaniu od rzeczywistości.

Doskonale uwidaczniają się zatem główne grzechy ludzkości, na rozpatrywanym etapie rozwoju cywilizacji prym wiodą pycha i chciwość, zaraz za nimi gniew, zazdrość i nieczystość, do kompletu lenistwo i nieumiarkowanie. I taki też mamy nagłówkowy podział powieści, w której wiele się dzieje, dynamiczne rytmy nie zwalniają od pierwszych do ostatnich stron. Ciekawy zabieg uczynienia głównym bohaterem proboszcza parafii, człowieka z jednej strony oddanego boskim naukom, z drugiej zdecydowanie mającego się z czego spowiadać. Odwieczny dualizm i dwoistość natury, dychotomiczne spojrzenie na każdy aspekt życia, walka dobra ze złem, przeciąganie liny między dwoma przeciwstawnymi siłami. Wcześniej zaczęłam domyślać się pewnych zwrotów akcji, dostrzegać wskazówki, ale w większej części historii prowadzona byłam na manowce, plus za finalną odsłonę opowieści. Thriller, a właściwie cyberthriller, trzyma czytelnika w niepewności i zaangażowaniu, skłania do przemyśleń i refleksji, wystawia na próbę spojrzenie na obecne trendy społeczne i filozoficzne. Dreszcze przechodzą, kiedy uświadomimy sobie, że pełne prześwietlenie przeszłości człowieka, podobnie jak nieustanna obserwacja, nie są wcale niemożliwe i niewykonalne, zwłaszcza przy wsparciu nowoczesnych technologii. Podobało mi się, momentami było miękko i zabawnie, kiedy indziej szorstko i prawdziwie, a więcej niż szczypta zatrwożenia i zagrożenia intrygująco podgrzewała atmosferę.

4/6 - warto przeczytać
thriller, 374 strony, premiera 04.09.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 9 października 2019

ZNIKNĘLI NA ZAWSZE Tim Weaver

DAVID RAKER tom 4

"Życie przywiązuje nas do osób i chwil, raz za razem, choć zawsze w inny sposób."

Odpowiada mi pióro Tima Weavera, wyśmienicie niesie wyobraźnię, sprawia, że z przyjemnością i zainteresowaniem śledzi się losy kluczowej postaci. A w życiu Davida Rakera buzuje, niczym w kotle szalonej czarownicy, niezwykłe zdarzenia, burzliwe incydenty, zaskakujące przypadki. Autor rewelacyjnie łączy elementy thrillera i kryminału, sprawiając, że otrzymujemy podwójne danie, atrakcyjnie podane, w gorących rytmach i z tajemniczą zawartością.

Napięcie równomiernie rozłożone, nie musimy czekać końca powieści, aby otrzymać miłą niespodziankę nagłych zwrotów akcji, zmiany brzmienia białej i czarnej kolorystyki bohaterów, mocnych akcentów wywołujących pożądane dreszcze emocji. Zagadka detektywistyczna rozwija się od pierwszej do ostatniej strony błyskotliwie i kreatywnie, angażujemy się w snucie domysłów i przypuszczeń. Przekonują pomysły na efektowne sceny z sensacyjnym brzmieniem i mroczną otoczką, momentami delikatnie naciągane, lecz zgrabnie tworzące frapujący klimat. Narracja przyjemna i przyjazna, kształtne opisy, realne dialogi, zmienne formy prezentacji, dbałość o szczegóły. W tej odsłonie serii dość szybko wpadłam na właściwe tropy ustalenia tożsamości jednego ze złych bohaterów, może dlatego, że to trzecie spotkanie z cyklem i to wcześniejszym tomem, zatem zdążyłam poznać mechanizmy kierujące twórczością pisarza.

David Raker, kluczowa postać serii, wcześniej zajmował się dziennikarstwem, obecnie występuje w roli detektywa, poszukiwacza osób zaginionych w niewyjaśnionych okolicznościach. Dochodzi do siebie po urazie zdrowotnym, jakiego dorobił się podczas poprzedniego śledztwa. Nie jest w pełni gotowy do podjęcia nowej pracy, jednak usilne prośby dawnej dziewczyny o odnalezienia jej rodziny sprawiają, że podejmuje się trudnego wyzwania. Zniknięcie czteroosobowej rodziny, po pierwszych próbach ich wytropienia przez policję, kończą się niepowiedzeniem, dochodzenie przestało zajmować uwagę organów ścigania i opinię publiczną, utknęło w martwym punkcie. Raker przybywa do amerykańskiej stolicy hazardu, zanurza się w świat złożonych relacji, podwójnych interpretacji, pozornych prawd i krzykliwych kłamstw. Nie zdaje sobie sprawy, jak wielkie niebezpieczeństwo, sięgające dalekiej przeszłości, powoła do życia, sprawi, że cienie sekretów, matactw i manipulacji wyjdą z ukrycia. Atrakcyjnie spędziłam czas z książką, nie zrobiła na mnie tak intensywnego wrażenia jak piąty i szósty tom ("Bardzo złe miejsce" i "To, co zostaje"), którym przydzieliłam najwyższe noty, jednak wieczór zaliczam do udanych i satysfakcjonujących, powieść warto uwzględnić w planach czytelniczych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 542 strony, premiera 07.08.2019 (2013), tłumaczenie Jan Kruk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.