niedziela, 30 kwietnia 2017

SPLĄTANIE Maciej Lewandowski

JAKUB KEMPNER tom 1

"Tylko usychające błyskawicznie odnóża drgały, napędzane pośmiertnymi impulsami płynącymi z przeżartego ciemnością umysłu."

Mam bardzo mieszane odczucia po przeczytaniu książki. Z jednej strony ciekawy pomysł na fabułę, mnogość elementów grozy zgrabnie przeplatająca się z kryminalnym rdzeniem, wzbogacona intrygującymi wątkami obejmującymi mroczne istoty i zjawiska wymykające się ludzkim zdolnościom poznawczym. Z drugiej strony mimo wszystko brakowało mi mocnej dawki napięcia i niepewności, serii dreszczyków charakterystycznych dla wciągających thrillerów. Łapałam się na tym, że było mi w zasadzie obojętne, jak dalej potoczy się akcja, mało cierpiałam z powodu pojawiania się śmierci skutecznie zaglądającej w oczy kolejnym ofiarom. Tak po prostu bywa, że nie zgrywamy się z powieścią, nie mamy jej zbyt dużo do zarzucenia, ale niestety nie okazuje się ona dla nas źródłem satysfakcjonującego zaczytania. Jednak przyznaję, że autor ma obrazowy styl pisania, pasowało mi ciekawe urozmaicenie w dialogach, przyjmowanie różnych form narracji. Podobała mi się także przyspieszona kulminacja zdarzeń w zakończeniu powieści, pozostawienie otwartej furtki dla wyobraźni czytelnika, w kolejnych tomach serii może się ona rozwinąć w porywający sposób. Jakub Kempner, przeniesiony do wrocławskiej policji, za sprawą zagadkowego samobójstwa zostaje zostaje natychmiast wciągnięty w sekwencję zdarzeń, upiornych i trudnych do wyjaśnienia. Wspólnie ze Sławomirem Bauerem tworzą nietuzinkowy duet detektywistyczny. Przed nimi seria bardzo osobliwych i skomplikowanych spraw do rozwiązania.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller kryminalny, 440 stron, premiera 15.02.2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi. :)

sobota, 29 kwietnia 2017

NA POCZĄTKU JEST KONIEC Weronika Mliczewska

"...najbardziej wartościowe podróże nie zaczynają się w momencie wyruszenia w drogę i nie kończą się z chwilą powrotu do domu. Z takich wypraw nigdy się już nie wraca. One trwają w nas."

Niedawno odbyłam ciekawą podróż po "Cywilizacji Majów", która zintensyfikowała moje zainteresowania w zakresie intelektualnych osiągnięć tego indiańskiego ludu. Tym razem wybrałam się w wędrówkę w poszukiwaniu prawdy o współczesnych Majach. Przyznam, że Weronika Mliczewska sprawiła mi wiele radości przytaczając swoje doświadczenia, wspomnienia i zapiski, w książce o jakże wymownym tytule "Na początku jest koniec", będącej reportażem z siedmiomiesięcznej wyprawy do Mezoameryki. Zaimponowała mi intensywność odczuwania odmiennej kultury, wyrażany jej ogromny szacunek, usilna próba zrozumienia, wyjątkowa wrażliwość na aspekt ludzki, łamania barier, oraz głębia przemyśleń i sposób transformacji własnej osobowości.

Autorka prowadzi czytelnika szczerą i intymną ścieżką doznań, poruszeń, napięcia, zadowolenia i satysfakcji z odkrywania wykraczających daleko poza lansowane przez kulturę masową mity dotyczące Majów. Stojące w kontraście do krzywdzącej opinii, etnicznej dyskryminacji, poczucia rasowej niższości i upokorzenia. Poprzez książkę poddajemy się odbiorowi tego co nieznane, niezrozumiałe czy nie w pełni możliwe do wyjaśnienia, w magiczny i niepowtarzalny sposób, odbijający się także na naszym postrzeganiu odmiennej rzeczywistości, uważnemu spojrzeniu na świat, zjawiska i życie człowieka. Książka dla tych, którzy chcą smakować podróżowanie w sposób diametralnie różny od propozycji biur turystycznych, łamiący stereotypy, niepoddający się odgórnie narzucanej perspektywie widzenia świata, kalkom znaczeń, a jakże mocno związany z nami samymi, pozwalający na odszukanie odpowiedzi na nurtujące pytania drzemiące w zakamarkach naszej duszy, tożsamości, poczucia wolności i niezależności, wychodzące poza ograniczenia zachodniego sposobu myślenia.

Zgłębianie cyklu czasu, jego płynności i nieskończoności, admiracji życia i śmierci, poprzez uczestniczenie w pradawnych rytuałach, partnerowanie w wielowiekowych tradycjach, obecność w codziennym życiu i uroczystościach, poprzez obserwacje, rozmowy i próby uchwycenia istoty słów, gestów, zachowań i postaw. Nie jest to łatwa droga, bo często odzierająca kolejne warstwy półprawdy, ukazująca iluzję, pozory i miraże, odcinanie się od własnych korzeni, docierająca do ciemnych i mrocznych aspektów, terroru wojny domowej, morderstw, braku ziemi, wyzysku, pracy dzieci, alkoholizmu, dominacji gangów, wysokiego wskaźnika umieralności z powodu niedostatku, ubóstwa, głodu i chorób. Mocno refleksyjna podróż, bazująca na fascynacji odkrywania człowieka, tego co w nich najgłębiej skryte, duchowości połączonej z cielesnością, procesie wewnętrznych przemian, a także mocy milczenia. Przyjemny styl pisania, barwnie i wnikliwie przedstawiający zagadnienia, ogarnia nas wrażenie prawdziwości, autentyczności i wiarygodności.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura podróżnicza, 352 strony, premiera 15.02.2017
Książkę "Na początku jest koniec" zgarnęłam z półki "nowości".

piątek, 28 kwietnia 2017

PERFEKCJONISTA Helen Fields

INSPEKTOR CALLANACH tom 1

"Rozłożył na stole skoroszyty z aktami zaginionych. Życie ponad stu kobiet zostało zredukowane do krótkich podsumowań."

Wahałam się, czy sięgać po tę książkę, otwierać kolejny cykl, jednak decyzja na tak, okazała się celnym strzałem do tarczy polowań na wciągające zaczytanie. Powieść mocno trzyma w napięciu, sporo w niej elementów thrillera, intensywnie angażuje czytelnika w rozwiązywanie skomplikowanej detektywistycznej zagadki. Sprytnie wykreowana i ciekawie przedstawiona intryga kryminalna, w mocnych uderzeniach, brutalnych odniesieniach, przerażających aspektach ludzkiego okrucieństwa i bezwzględności. Zajmujące wątki psychologiczne związane z prymitywną naturą człowieka, zgubną zatwardziałością i pryncypialnością, izolowaniem się od społeczeństwa, tragicznymi doświadczeniami z dzieciństwa, mogącymi rzutować na poważne zawirowania w postrzeganiu świata i własnej pozornej wyjątkowości.

Cykl zapowiada się obiecująco, nie tylko w aspekcie zmyślnej kryminalnej intrygi, ale również z uwagi na wiele ciekawych wątków pobocznych, choćby z prywatnego życia głównego bohatera i jego policyjnej partnerki Avy Turner. Inspektor Luc Callanach to wyrazista, przekonująca i nieszablonowa postać, z owianą tajemnicą przeszłością, stojąca przed nowymi wyzwaniami i zadaniami, nie kryształowo czysta, jednak trzymająca się dobrych wartości i podstawowych standardów. Przyznam, że jeszcze do końca nie odkryłam wszystkich cech osobowości Luca, niektórymi zachowaniami potrafił mnie pozytywnie zaskoczyć, zaś inne potwierdzały, że drzemie w nim nieco mrocznej natury. Były pracownik Interpolu, po popadnięciu w niełaskę w oczach przyjaciół i przełożonych, decyduje się nadać życiu nowy początek, opuszcza Francję i wraca do Szkocji, w której spędził pierwsze lata dzieciństwa. Podejmuje posadę w edynburskim wydziale śledczym, w mieście, w którym pomimo jego wielkości, starej i nowej architektury, mieszanki ras i kultur, prężnej gospodarki i bogatej historii, wciąż panuje małomiasteczkowa atmosfera.

Niemal natychmiast musi zaangażować się w rozwikłanie bardzo zagadkowego morderstwa znanej prawniczki Elaine Buxton. Sprawca działa brutalnie, z niezwykłą precyzją i wyjątkową skrupulatnością, wydaje się całkowicie panować nad wyglądem ofiary i scenografią miejsca zbrodni. W krótkim czasie ginie kolejna kobieta sukcesu, tym razem wielebna Jayne Magee. Wszystko wskazuje, że obu porwań dokonała ta sama osoba, wyłania się zbyt wiele podobieństw, podstawionych w formie trofeów dowodów, aby uznać okoliczności za przypadkowe. Oboma wydarzeniami szybko interesują się media, morderstwa wyraźne naznaczają krajobraz lokalnej społeczności. Zwyczajne ścieżki śledcze napotykają ślepy mur, a do tego w sprawę włącza się kontrowersyjna i irytująca postać profesora Edwina Harrisa, psychologa kryminalnego, mającego jakby zbyt dużo do powiedzenia. Co ciekawe, wnikamy również w osobne dochodzenie prowadzone przez Avy Turner, dotyczące porzucania noworodków w miejskim parku.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 400 stron, premiera 23.02.2017, tłumaczenie Jacek Ratajski
Książkę "Perfekcjonista" zgarnęłam z półki "nowości". :)

czwartek, 27 kwietnia 2017

KSIĘGA LUSTER E.O.Chirovici

"...nasza pamięć w niczym nie przypomina kamery wideo, niestrudzenie rejestrującej to, co znajdzie się przed obiektywem. To raczej scenarzysta i reżyser w jednym, z migawek kręcący swój własny film."

Tytuł książki rewelacyjnie komponuje się z treścią, zagłębiając się w opisywaną historię faktycznie mamy wrażenie jakbyśmy znaleźli się w przestrzeni złożonej z kilkunastu luster, odbijających ten sam fragment rzeczywistości, a jednak za każdym razem pod innym kątem, osobliwie rzucanym cieniem konturów, falującą grą świateł i zaskakującym uwypukleniem istotnych szczegółów. Jak z tych wielokrotnie nakładających się na siebie odbić dostrzec autentyczny obraz pojawiających się zdarzeń, czynów i myśli? Sprytnie oddzielić przekłamujące linie i kształty, zobaczyć prawdziwy sens i znaczenie faktów? Spodobała mi się taka niejednoznaczność, celowe zawiłości, niejasności, trudności w dotarciu do wiarygodnych informacji. Autor zaproponował czytelnikowi porywającą i intrygującą zabawę z dreszczykiem. Niemal natychmiast wyczuwamy coś niepokojącego, ale nie jesteśmy w stanie tego wyraźnie dostrzec ani tym bardziej zdecydowanie uchwycić.

Chętnie zapuszczałam się w kolejne rozdziały powieści, odpowiadał mi przyjemny styl narracji, a wciąganie w snucie przypuszczeń i domysłów, dokonywanie interpretacji, uleganie zmiennym osądom, uważam za bardzo udane doświadczenie czytelnicze. Dynamiczna akcja, mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji, intrygujące wydarzenia, ciekawe profile postaci, wszystko to powoduje, że nie można się przy tej lekturze nudzić. Od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu, zainteresowaniu, zaangażowaniu, satysfakcjonuje formą zakończenia, ale jednocześnie jeszcze długo wybrzmiewa echo przeżywanej opowieści. Takie książki mocno przemawiają, oferując dodatkowe bonusy wybiegające poza fantastyczną fabułę oscylującą wokół zagadkowego morderstwa, to także zajmujące źródło przemyśleń. Na ile jesteśmy w stanie zawierzyć własnym wspomnieniom, które umysł potrafi tak dalece odkształcić, zmodyfikować, a nawet sfabrykować? Jak bardzo można zaufać czyimś retrospekcjom? W jakim stopniu warto podporządkować się odkrywanym na nowo wypartym z pamięci obrazom?

Profesor Joseph Wieder, cieszący się silną renomą i sławą psycholog, bardzo charyzmatyczna osoba, zajmuje się tajemniczymi badaniami naukowymi nad sposobami rozumienia ludzkiego umysłu. Wnioski z pracy przygotowywane są do wydania w publikacji mającej zrewolucjonizować spojrzenie na psychologię. Jednak naukowiec zostaje brutalnie zamordowany w swoim domu przez nieznanego sprawcę. Niemal trzydzieści lat po jego śmierci, agent literacki Peter Katz, otrzymuje przesyłkę z mocno intrygującym fragmentem książki, która natychmiast wzbudza jego zainteresowanie. W sprawę rozszyfrowania zawartych na jej stronach przerażających tajemnic i mrocznych sekretów, włączony zostaje dziennikarz śledczy oraz emerytowany detektyw. Stoją oni przed trudnym wyzwaniem, bo z całej masy odkrytych przeczących sobie wzajemnie szczegółów ciężko jest złożyć jeden spójny obraz dramatu, nadać odpowiednie znaczenia przedmiotom, postaciom i zdarzeniom, dostrzec prawdziwe relacje między uczestnikami zawiłej historii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 336 stron, premiera 30.03.2017, tłumaczenie Mateusz Borowski
Książkę "Księga luster" zgarnęłam z półki "nowości". :)

środa, 26 kwietnia 2017

CZERWONE DZIEWCZYNY Kazuki Sakuraba

[PRZEDPREMIEROWO]

"Może to, w jaki sposób żyjemy i jakich dokonujemy wyborów, naprawdę kształtuje przyszłość?"

Powieść piękna, zmysłowa, otulona w kwiaty kwitnącej wiśni i tradycyjne kimono, okryta baśniowymi i mistycznymi nutami, spowita w legendę opowiadaną od zamierzchłych czasów, zawartą w kronikach starożytnej Japonii. Wspaniale przywołana do życia saga rodzinna, nieco tajemnicza i nieodgadniona, ale równocześnie prawdopodobna i realna. Zagłębiając się w nią czujemy jak jedwab emocji pokrywa nasze serca, oddziałuje na wyobraźnię i uwalnia skrzydła fantazji. I bynajmniej nie chodzi tylko o pasjonujące losy trzech, a w zasadzie czterech, pokoleń kobiet wywodzących się z zamożnego i szanowanego rodu Akakuchibów, ale również o przenikliwie i wciągająco nakreślone tło społeczne, kulturowe, polityczne i gospodarcze. Sugestywnie zilustrowana słowem księga, która prowadzi czytelnika przez kronikę meandrów ludzkich żyć, pragnień, marzeń, odpowiedzialności, siły i mądrości, lecz także słabości, zwątpienia, cienia mrocznego morderstwa.

To także interesujący przewodnik po znaczących przeobrażeniach dokonujących się w Japonii od połowy lat czterdziestych dwudziestego wieku do współczesnych czasów. Przekształcający się obraz Kraju Kwitnącej Wiśni. Spokojne miasteczko Benimidori żyjące swoim pradawnym rytmem, głęboko zakorzenionymi zwyczajami i wierzeniami, z podziałem na klasy społeczne, czarnych szkutników i czerwonych hutników. Wbudowująca się w krajobraz fabryka żelaza, jedno z najlepszych miejsc pracy, z którego korzysta cała okolica. Powojenny rozkwit gospodarki, a wraz z nim śmiertelne wypadki towarzyszące masowej produkcji, bunty robotników i strajki. A później, przypływ nowoczesności, kryzys naftowy, zapaść przemysłu stalowego, przyjęcie praw wspierających równouprawnienie, spektakularne pęknięcie bańki spekulacyjnej, bezrobocie. Wszystko znajdujące odzwierciedlenie w zmieniającej się charakterystyce społecznej, subkulturach, gangach, dążeniach, ambicjach i nadziejach. Przyznam, że z wielkim zainteresowaniem śledziłam tak starannie i ciekawie naświetlone tło powieści.

Autorka wykreowała przekonujące kluczowe kobiece postaci. Z każdą z nich nawiązujemy bliski kontakt, starając się jak najwięcej uchwycić z jej charakteru, zrozumieć postawy i decyzje podejmowane w życiu. Kobiety diametralnie różniące się od siebie, a jednak znajdujące wspólną płaszczyznę porozumienia, choć nie zawsze łatwą, łagodną i przyjemną. Najstarsza Manyo, dostrzegająca dziwne rzeczy niedostępne innym, potrafiąca zaglądać w przyszłość, bardzo tajemnicza i wyróżniająca się zagadkowym pochodzeniem. Jej córka, Kemari, nieprzewidywalna buntowniczka, przywódczyni gangu motocyklowego, bestsellerowa autorka mang. I najmłodsza, Toko, żyjąca jakby w cieniu kobiet z poprzednich pokoleń, kształtująca swoją tożsamość i poszukująca własnego pomysłu na życie. Nie sposób nie wspomnieć o charyzmatycznej prababce, Tatsu, niekwestionowanym autorytecie rodzinnym. "Czerwone dziewczyny" to wspaniała podróż po jakże odmiennej kulturowo Japonii, ale i intrygujących wielopokoleniowych perspektywach, nieodwracalnego odchodzenia pewnych czasów, nieuniknionego dokonywania się nowych przemian, gorąco zachęcam do uwzględnienia książki w planach czytelniczych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 486 stron, premiera 27.04.2017, tłumaczenie Łukasz Małecki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. :)

wtorek, 25 kwietnia 2017

444 Maciej Siembieda

[PRZEDPREMIEROWO]

"Z detektywistyczną skrupulatnością kilkakrotnie obejrzał scenę uwiecznioną przez Matejkę, a potem przestudiował każdy jej centymetr kwadratowy... Nie dostrzegł niczego nadzwyczajnego."

Wciągająca i fascynująca powieść, napisana z rozmachem i dbałością o szczegóły, wiele wątków, mnóstwo postaci, mocna intryga. Podobały mi się wyraziste profile bohaterów wzbogacone ciekawymi i zadziwiającymi informacjami odnośnie ich przeszłości. Dzięki temu lepiej rozumiemy ich postawy z dłuższej perspektywy, nawiązujemy silniejszą nić sympatii i chętniej odkrywamy kolejne odsłony ich losów. Wędrowanie po różnych okresach historii, od końca dziesiątego wieku, aż po dalekie wybieganie w przyszłość, mnogość zagadkowych i frapujących zdarzeń, spiskowa teoria dotycząca jagiellońskiego obrazu, skrywana przez wieki tajemnica, niebezpieczna i niosąca przesłanie śmierci prawda. Autor obrazowo przedstawia rzeczywistość, zgrabnie angażuje czytelnika w rozwój akcji, sprytnie zajmuje pasjonującą grą w snucie przypuszczeń, domysłów, skojarzeń i interpretacji.

Przyznam, że imponuje mi taki rozmach, precyzja w opisie, nawiązywanie do faktycznych przedmiotów urastających do rangi artefaktów, do zapamiętanych przez pokolenia zdarzeń czy wyróżniających się postaci historycznych. I jeszcze uwzględnianie polskich akcentów, nadawanie im wysokiej rangi, obudowywanie nimi głównego członu scenariusza zdarzeń. A przy tym logiczne połączenie poszczególnych części powieści, ich wzajemne dopasowanie, i choć nie wędrujemy zgodnie z chronologią zdarzeń, to jednak nie mamy wrażenia gubienia się, poszczególne elementy składają się w przemyślaną i przekonującą całość. Jedynie ostatnia cześć książki, dotycząca przyszłości, pozostawiła mnie z lekkim niedosytem spektakularności i efektownego zakończenia. "444" to barwna sensacja, wzbogacona efektownymi elementami thrillera, dająca świadectwo rozbudowanej wyobraźni autora, ale także pozwalająca czytelnikowi na szybkie wczucie się w jej nietuzinkowy klimat, bawienie się inteligentnym humorem, przyjemnym przeżywaniem i interesującym zaczytaniem.

Zagadkowy obraz Jana Matejki, o sensacyjnej historii, skojarzony z przepowiednią zdolną zmienić losy świata, wskazującą drogę pojednania chrześcijaństwa z islamem. Tajemnica proroctwa od wieków głęboko skrywana, znana jedynie nielicznym, wybranym papieżom i garstce największych przywódców świata arabskiego. Ktokolwiek podejmował próby wyjaśnienia towarzyszącego obrazowi sekretu, natychmiast stawał przed olbrzymim wyzwaniem, niezniszczalną zaporą zmowy milczenia, pozornym zaginięciem dokumentów, zatrważającym splotom okoliczności wiodącym do nagłej śmierci świadków mogących wnieść coś istotnego do sprawy, zaskakująco silnymi naciskami na wyciszenie ciekawości. O jakich sposobnościach i wybrańcach mówi proroctwo arby, czyli czwórki? Jak duże jest prawdopodobieństwo jego spełnienia? Dlaczego przepowiednia budzi tak metafizyczny lęk we władzach tajnego bractwa Bokira? Czy komukolwiek uda się w pełni zgłębić i zrozumieć tajemnicę "Chrztu Warneńczyka"?

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 558 stron, premiera 26.04.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera. :)

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

OSTATNIE DZIECKO Sebastian Fitzek

"...marząc o tym, by odzyskać swoje zmarnowane życie, którego jeszcze dwa dni temu tak bezwzględnie nienawidził."

Mamy porywający scenariusz zdarzeń, umiejętnie budowane napięcie, zaskakujące zwroty akcji, przerażające zjawiska, niewyjaśnione osobliwości, ciekawe niedopowiedzenia, na bieżąco wyobrażane i uaktualniane przez czytelnika. Jednak momentami przeszkadza zbyt mocne naciąganie ram rzeczywistości, naginanie jej w znacznym stopniu, co okazuje się rozwiązaniem koniecznym do poprowadzenia niektórych wątków, lecz nie w pełni przekonującym. Tym niemniej, intryga złożona, dynamicznie pociągnięta, angażująca zmysły, wywołująca niepokój i grozę, ale też nakłaniająca do refleksji o podróżach do podświadomości, reinkarnacji, regresji hipnotycznej, znamionach i bliznach jako duchowych mapach pokazujących ludzi z ich prawdopodobnych wcześniejszych żyć. Książka spodobała mi się, lecz nie zrobiła na mnie tak wyjątkowego wrażenia jak "Odprysk", którego lekturę wspominam z przyjemnym dreszczykiem emocji.

Simon Sachs, dziesięcioletni chłopiec, umierający na raka mózgu, przerażony zbrodnią, której miał się dopuścić, zwraca się o pomoc do Roberta Sterna, czołowego berlińskiego obrońcy. Jak się okazuje, w tym właśnie momencie, dla obu z nich rozpoczyna się seria niebezpiecznych wydarzeń, trudno wytłumaczalnych powiązań i zależności. Stopniowo odkrywane są mroczne tajemnice, niewygodne sekrety i zatrważające fakty. Gra zaczyna toczyć się o naprawdę wysoką stawkę, a jej zakończenia nikt nie jest w stanie przewidzieć. Odpowiadał mi ciekawy zamysł na wątek śmierci synka adwokata, autor wykazał się świetnym pomysłem, fascynującym jego przedstawieniem, a co równie istotne, idealnie dopasowaną finalną odsłoną. Także relacja Roberta z byłą żoną Sophie, zajmujące aspekty psychologiczne, wzbudziły moje spore zainteresowanie, to właśnie te motywy powieści najbardziej do mnie przemówiły.

Thriller czyta się w szybkim tempie, styl autora przyjemny, narracja dopracowana, zwracająca uwagę na detale, potrafiąca wciągnąć do gry wyobraźnię czytelnika. Jak pisałam wcześniej, niektóre elementy fabuły mnie nie przekonały, jednak z pewnością wielu czytelników właśnie je uzna za inne niż zazwyczaj, a przez to mocno intrygujące i pasjonujące, może nieco odlotowe, lecz pozwalające na większą zabawę fikcją. Książka zapewnia kilka godzin dobrego zaczytania, nie ma w niej przestojów czy nudnych wstawek, płaskich i bezbarwnych bohaterów, nieistotnych odniesień. Co ważne, podejmuje trudne i bolesne tematy związane z pedofilią, uprowadzeniem i handlem dziećmi. Wywołuje silne emocje, mocno wciąga w rozwikłanie kryminalnej zagadki, niejednokrotnie zaskakuje. Pomimo, że ciut brakowało mi w niej tego perfekcyjnie naostrzonego fitzekowego pazura, to jednak uważam, że z pewnością warto się z nią zapoznać, po swojemu przeżyć tę zakręconą podróż czytelniczą.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 334 strony, premiera 16.03.2017, tłumaczenie Tomasz Bereziński
wcześniej "Śmierć ma 143 centymetry wzrostu"
Książkę "Ostatnie dziecko" zgarnęłam z półki "bestsellery". :)

niedziela, 23 kwietnia 2017

KRZYŻOWIEC Grzegorz Wielgus

"Każda katastrofa w historii ludzkości zdawała się mieć własny panteon bohaterów oraz nikczemnych dusz, których zalety i wady tym jaśniej było widać, im dotkliwszy nastawał kataklizm."

Dla miłośników bazujących na przemyślanych koncepcjach powieści historycznych, osadzonych w średniowiecznych czasach, wspartych sporą dawką grozy i fantasy, książka okaże się ciekawą przygodą czytelniczą. Już od pierwszego rozdziału czujemy jej niesamowity klimat, fantastycznie oddanego ducha epoki, przekonuje nas obrazowy i wciągający styl pisania. Zwracamy uwagę na płynność zdarzeń, zgrabne opisy, interesująco wplecione uszczegółowienia, umiejętne nawiązania do istotnych elementów religijnej, politycznej i społecznej sytuacji ówczesnych czasów. Powieść napisana z rozmachem, zapewnia kilka dni dobrego zaczytania. Najlepiej smakuje, kiedy w spokojnym rytmie delektujemy się nią, wymaga skupienia, ale jednocześnie nagradza cennymi źródłami do przemyśleń.

Jedenasty wiek, Krzyżowiec, Rycerz, złożył przysięgę, która przetrwała nawet jego śmierć. Po bezowocnym poszukiwaniu ukojenia w klasztornych murach, pragnie zatrzeć swe zatrważające grzechy i znaleźć oczyszczające odkupienie. W tym celu udaje się w długą, żmudną i ciernistą wędrówkę z Awinionu do Jerozolimy. Niebezpieczna samotna wędrówka obfituje w wypełnione przemocą intrygujące wydarzenia, bitwy i pojedynki. Napotyka różnorodnych ludzi, ale także niepokojące i nadprzyrodzone postaci. Przede wszystkim jednak, Rycerz toczy zaciekłą walkę z samym sobą. Kiedyś skoncentrowany tylko na gorączce bitew i smaku rozlewanej mieczem krwi, dziś napominany przez własne sumienie, próbuje porozumieć się ze sprzecznym obrazem siebie, ułożyć w całość poszarpane i wywołujące rozdarcie wspomnienia, oczyścić się z dawnych mocno ciążących na nim przewin i odstępstw.

Epidemia dżumy, zarazy pustoszącej europejskie miasta i wsie, czarna śmierć wywołująca przerażenie, podsycająca zabobony, odkrywająca słabości ludzkiej natury, obnażająca objawy zepsucia i gnicia duszy. Morderstwa, rabunki, nikczemności, wyzysk, okrucieństwo, a na tle tych korzeni zła ludzkiego rodu, jakże wymowne milczenie głównego bohatera. Przeniesienie ciężaru na jego pokutną wędrówkę, głód walki wciąż pchający go naprzód, jednak jakby już w dobrej sprawie, z potrzeby serca i w sprawiedliwej obronie. Czyżby nawet najstraszliwszą brzydotę i szpetotę można było napełnić szlachetnością i wspaniałomyślnością? Na ile da się skorygować odkształcenia wartości moralnych, upadek godności ludzkiej i zapomnienie o rycerskim honorze? Oryginalna i nieszablonowa propozycja czytelnicza, na którą warto zwrócić uwagę.

4/6 - warto przeczytać
powieść historyczna, 374 strony, premiera 2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi i wydawnictwu Novae Res. :)

sobota, 22 kwietnia 2017

PRZYPADKOWY ZABÓJCA Tomasz Mróz

KOMISARZ WĄTROBA tom 4

"Ludzie czasem wiedzą, czego chcą. Czasem wiedzą, czego nie chcą. Jednak zazwyczaj nie wiedzą, czego chcą."

Znakomicie napisany kryminał, ubrany w oryginalną koncepcję, paranormalne wątki, fundujący szczyptę grozy, zabawnie nawiązujący do przywar Polaków i Anglików. Czytając go, zastanawiałam się, jak autorowi uda się logicznie wybrnąć z narzuconego sobie zawiłego i nietuzinkowego scenariusza zdarzeń, okazało się, że dokonał tego w zręczny, pomysłowy i ciekawy sposób. Fantastyczna gra słów, nazw własnych, analogii i kontrastów. Mocny warsztatowo pisarski pazur, umiejętność silnego przyciągnięcia uwagi czytelnika, zaangażowania w intrygę, poddania urokowi rozwiązywania detektywistycznej zagadki, a także nieszablonowo przywołanemu klimatowi powieści. Czwarty tom serii poświęconej komisarzowi Wątrobie okazał się fantastyczną lekturą, świetną propozycją relaksu, mega dawką dobrego czarnego humoru.

Niepewność i niestabilność w politycznych relacjach, wzajemne podkopywanie wywalczonych pozycji, nieustanne prowokacje, zdrady, knowania i kombinatorstwa, a wśród nich zlecenie na zabójstwo premiera Wielkiej Brytanii. Ekstremistyczne ugrupowanie, jego wyjątkowo osobliwi członkowie, oraz tajemniczy przywódca, arystokrata zmanierowany bogactwem, sławą i doniosłą rolą pozornie przypisaną mu przez historię. Płatny zabójca, polskiego pochodzenia, którego tożsamość ujawnia się w podwójnej odsłonie, podążający wyznaczoną misją, a jednocześnie za wszelką cenę starający się od niej uciec. Kluczowi uczestnicy zdarzeń to także brytyjskie służby specjalne, londyńska policja i polski zespół wydziału kryminalnego. Trudne do wytłumaczenia zjawiska, zagadkowe morderstwa, zamglone postaci, przybysze z zaświatów, archaiczne nuty językowe, nieistniejące dowody, przeczące zdrowemu rozsądkowi, jednak znacząco wpływające na przebieg akcji. Wszystko dokładnie wymieszane, celowo przerysowane, wyolbrzymione, fałdujące rzeczywistość. Dialogi wyśmienite, a opisy zdarzeń treściwe, przekonujące i pełne podtekstów. Dynamicznie, nietuzinkowo, precyzyjnie, a przy tym ironicznie i sarkastycznie, łatwo dajemy się wkręcić i zaskoczyć, zajmująca zabawa, przyjemne zaczytanie.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 398 stron, premiera 19.01.2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi. :)

piątek, 21 kwietnia 2017

DOWÓD OSOBISTY Petr Šabach

"To nie jest zwykły hydrant, chłopcze. To hydrant radzieckiego cyrku na lodzie i nie udawaj idioty, bo dobrze wiesz, że odcięcie dopływu wody przy lodowisku sprawia, że lodowisko przestaje działać. To był sabotaż, celowy wandalizm, nie będziesz nam tu, kolego, monarchii odstawiał, już my cię nauczymy i te pe i te de."

Książka uraczyła mnie mistrzowskim i wybornym humorem, zabawnymi odniesieniami do chorej i absurdalnej komunistycznej rzeczywistości w Czechosłowacji, bezpośrednim wytykaniem bolączek utopijnej ideologii, tylko w teorii pozbawionej ucisku i wyzysku klasowego. Jednak pomiędzy celnie wypunktowanymi przykładami wypaczonych czerwonych partyjnych sloganów i haseł, wybrzmiewa także pamięć i szacunek wobec tragicznych zdarzeń spotykających zwykłych obywateli i opozycjonistów. Z jednej strony powieść odbieramy jako niezwykły prześmiewczy materiał, przenikliwy portret ówczesnych czasów, a z drugiej strony pewnego rodzaju przestrogę przed powielaniem podobnych scenariuszy politycznych.

Czytając ją miałam wrażenie, jakbym cofnęła się do czasów mojego dzieciństwa i młodości, właśnie w takich niedorzecznościach, do których odwołuje się książka, przyszło mi wówczas żyć. Bezwzględne podporządkowanie Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich, nieustanne przedstawianie go jako mocarstwa będącego niezwyciężoną ostoją pokoju i fenomenalnego rozkwitu gospodarczego, wydumane ambicje przywódców państwa sterowanego centralnie, i jakże charakterystyczne przemówienia, przepełnione gratulacjami, uściskami rąk, nudą i nowomową. Deficyt zwykłych przedmiotów codziennego użytku, zdobywanych dzięki sprytowi, cwaniactwu, znajomościom i koneksjom. Trudno dostępne produkty, stające się symbolem wolności, buntu, sprzeciwu wobec władzy, sposobem wyrażania siebie odbiegającym od odgórnie wytyczonych norm. Jakże w znaczącym stopniu pokrywała się czechosłowacka rzeczywistość z polską, jakże wiele z niej przytoczono w powieści w formie ciekawostek i anegdot.

Przyznam, że książkę pochłonęłam w błyskawicznym tempie, kiedy tylko wpadła w moje ręce, natychmiast wywołała we mnie pozytywne odczucia, dzięki wyśmienitemu stylowi pisania, celnym spostrzeżeniom, ironicznym spojrzeniem na dawne czasy, ale także na nas samych z tamtych lat. Ograniczenia i wszelkie sposoby ich eliminowania, aby móc pochwycić, choć w części, stery własnego życia, poszukiwać jego sensu i radości, zwłaszcza kiedy wymagało to środków znieczulających na głupotę i fanatyzm. Konieczność dbania o każde wypowiedziane publicznie i prywatnie słowo, choćby do znajomych, czy nawet przyjaciół, wśród których nie brakowało donosicieli. Przypisywanie zwykłym splotom okoliczności i zdarzeń cech wandalizmu czy sabotażu. Potyczki z policją i służbami bezpieczeństwa. To także obraz wymigiwania się wszelkimi sposobami od obowiązku służby wojskowej.

I wreszcie, dowód osobisty jako instrument upokorzenia, kontrolowania i wywierania presji na obywateli, jego nienoszenie było poważnym wykroczeniem surowo karanym. A właśnie takie dowody osobiste, podczas pozornie wzniosłej uroczystości, otrzymali piętnastoletni bohaterowie powieści, niepokorne nastolatki, później zbuntowani młodzieńcy i mężczyźni próbujący ułożyć sobie życie w niedorzecznej, pokręconej i burzliwej rzeczywistości. Bardzo satysfakcjonująca przygoda czytelnicza, gorąco zachęcam do zapoznania się z nią, nie tylko czytelników pamiętających czasy, do których odnosi się fabuła, czyli głównie lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, ale także młodsze osoby, które dzięki książce mają okazję podpatrzeć z uśmiechem i refleksyjną nutą, jak wyglądało dzieciństwo i młodość ich rodziców.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 212 stron, premiera 03.04.2017 (2006), tłumaczenie Julia Różewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Afera. :)

czwartek, 20 kwietnia 2017

WĘDRÓWKA Z ABLEM Anna Badkhen

[PRZEDPREMIEROWO]

"Podeszwy jej stóp poznały bicie serca sawanny, wiedziała, że ziemia przechowuje wszystkie wspomnienia, przeszłe i przyszłe, i odtwarza je w cyklach, które trwają rok, dekadę, wieczność. Cyklach obfitości i niepewności, czekania i odpuszczania, życia i śmierci..."

Niewątpliwej przyjemności czytelniczej dostarczają mi reportaże podróżnicze Anny Badkhen. Już poprzednia książka "Cztery pory roku w afgańskiej wiosce" spotkała się z moim entuzjastycznym przyjęciem. Podobnie jest i z "Wędrówką z Ablem", napisaną w pięknym, plastycznym i zmysłowym stylu, a przy tym rzetelnie, interesująco i wciągająco. Wspólnie z autorką i Fulanami odbyłam wyjątkową podróż po zachodnioafrykańskiej sawannie, przemierzając ogromne przestrzenie w poszukiwaniu wody i pastwisk dla zwierząt hodowlanych, stając się integralną częścią przyrody.

Anna Badkhen w styczniu dwa tysiące trzynastego roku przybyła do Mali, aby towarzyszyć fulańskiej rodzinie podczas rocznego cyklu wypasu bydła, a przy okazji pobierać od niej lekcje adaptacji i przetrwania. Kierowało nią pragnienie wnikania w kulturę mającą całkowicie odmienny sposób na życie, postrzegającą świat poprzez koczownicze tradycje i zwyczaje. Niemająca końca tułaczka, zsynchronizowana z sekwencjami natury i ruchami gwiazd po nieboskłonie. Nomadzi, niestrudzeni wędrowcy, goniący deszcz na suchym stepie, nie zajmują się rolnictwem, ale handlem barterowym już tak, przemierzają setki kilometrów wypasając bydło, jelenie, kozy, owce, jaki, wielbłądy i konie. Prawie połowa z Nomadów, około dwudziestu milionów, to właśnie Fulanie, mistrzowie przetrwania, uczestnicy klęsk suszy i głodu na zmianę z okresami urodzaju i dostatku. Nie chcą zasymilować się z innymi ludami, ale nie przestają adaptować się do nowych warunków, nauczeni przez tysiąclecia przyswajać to, co przydatne w danym momencie.

Wędrówkom z pastwisk wykorzystywanych w porze deszczowej na te eksploatowane w porze suchej i odwrotnie, zawsze towarzyszą charakterystyczne dźwięki, jak wirtuozeryjne zawołania, gwizdy, kroki, stukot racic i kijów, krowie dzwonki, muczenie bydła, pobekiwanie kóz, ptasie pieśni, mlaskanie języków jaszczurek. Dzięki ekspresyjnym, sugestywnym, działającym na wyobraźnię czytelnika opisom z wielkim zaangażowaniem śledzimy to odnawianie starożytnych szlaków sezonowego przegonu. Na przykładzie jednej z wielu rodzin, z zainteresowaniem podpatrujemy codzienne życie, przestrzeganie wielowiekowej tradycji, rytuałów i przyzwyczajeń, pielęgnowanie elementów silnej kultury, nadawanie znaczenia amuletom, aranżowanie małżeństw, organizowanie przyjęć weselnych, tworzenie mądrych przysłów i precyzyjnych porzekadeł wyrosłych na surowej i bezlitosnej ziemi. Obserwujemy znaczenie świętego muzułmańskiego miesiąca pokuty i postu, ramadanu, okresu pobożnego ujarzmiania ludzkich potrzeb i zwyczajów.

Autorka przybliża nam zatrważające konsekwencje zmian klimatycznych na świecie wywołanych przez człowieka, mające bezpośredni wpływ na życie Fulanów. Zagrożeniem stają się również okoliczności polityczne, strefy wojenne z terroryzmem, rozwijające się gospodarstwa rolne, rozrastające się megalopolis, asfaltowe drogi, a także coraz skromniejsze zasoby naturalne. Odnotowujemy wysoki wskaźnik umieralności dzieci związany z niedożywieniem i chorobami zakaźnymi. Co ciekawe, otrzymujemy także obraz zmian dokonujących się w mentalności części młodego fulańskiego pokolenia, które spragnione nowoczesności, wzmożonej konsumpcji, osiadłego stylu życia, pozbawionego niepewności i niestabilności, preferuje migrację do miast.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę, niespiesznego poznawania niesamowitej opowieści o rodzinie Umaru Diakajate, jego żony Fanty, licznych dzieci i wnucząt. Ich wyjątkowego sposobu na przetrwanie, kolekcjonowanie trudów, czerpanie radości, odnajdywanie szczęścia, bycie częścią każdego miejsca, w którym w danej chwili znajdują się, bycie tutaj i teraz. Podziwiamy jak integralność jako pasterzy i tożsamość jako Fulanów stanowią jedność. Czytelnicza podróż, dostarczająca wielkiej satysfakcji, zapewniająca podwójną dawkę przyjemności, podziwiania potęgi charakterów Fulanów i zanurzania się w stylu, w jakim jest ona przybliżana czytelnikowi.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura podróżnicza, 388 stron, premiera 21.04.2017, tłumaczenie Maria Białek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu. :)

środa, 19 kwietnia 2017

URODZIĆ DZIECKO Kristina Sandberg

MAJ tom 1

[PRZEDPREMIEROWO]

"Gdyby tak można było wysiąść. Zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu, chociaż na jakiś czas. I wrócić w nowej postaci. Gdyby mogła usunąć ze swojego życia ostatnią jesień. A może zachowa ją, zamieni w asa w rękawie, który już nigdy nie pozwoli jej powiedzieć przepraszam."

Byłam zaskoczona wnikliwością, precyzją i bezpośredniością, z jaką Kristina Sandberg przedstawiła obraz szwedzkiej kobiety z końca lat trzydziestych dwudziestego wieku. Doskonale odbieramy wszelkie odczucia, emocje, myśli, opinie głównej bohaterki, dotyczące nie tylko kluczowych spraw, ale także tych tylko pozornie błahych i nieistotnych, a jednak składających się na całościowy obraz postaw i osobowości. Towarzyszymy Maj Olausson zaledwie rok, a jak wiele wydarzyło się w jej życiu, jak bardzo się ono zmieniło, w jakim stopniu dwudziestoletnia kobieta uległa wewnętrznej przemianie, jak dalece ewoluowały jej poglądy, marzenia, spojrzenie na ludzi i otaczający ją świat. Jesteśmy pod wrażeniem drobiazgowości odmalowywanych przez autorkę różnych obrazów życia, użytych barw i tonów, w których niestety wiodący prym wydają się wieść te przypisane zawodowi, niespełnieniu, rozżaleniu, rozczarowaniu i nieszczęściu.

Po początkowej trudności ze zgraniem się z rytmem powieści, z każdym nowym wydarzeniem i towarzyszącym mu zajmującym opisem, coraz bardziej przekonywał mnie jej styl i klimat. To nie opowieść do szybkiego czytania, ale świadomego zagłębiania się w najwrażliwszą odsłonę istoty kobiecości, szeroko rozwiniętych początkowych aspektów macierzyństwa, odnajdywania się w trudnej roli żony, prób nawiązania bliskich relacji z rodziną męża. Spojrzenie na ówczesne prawa kobiety, przypisaną odgórnie przez społeczeństwo pozycję, oczekiwane postawy, zachowania i obowiązki. Potrzeby bliskości, zrozumienia i akceptacji, stojące w kontraście do faktycznych uwarunkowań, tak bardzo rozbieżnych właśnie w przypadku Maj. Przymuszone przez niechcianą ciążę małżeństwo pochodzącej z prowincji dziewczyny z synem zamożnego fabrykanta, Tomasem Berglundem, zapowiada się na wielki zawód, graniczący z poczuciem wstydu i zaprzestaniem oczekiwań wobec życia. Młoda spragniona miłości kobieta i dużo starszy od niej mężczyzna po przejściach, całkowicie odmienne charaktery, spojrzenie na świat, wyobrażenie związku, jedyne co ich łączy to dziecko. Dwa elementy układanki, które zupełnie do siebie nie pasują, gryzą się formą i kolorem, nie znają się, nic o sobie nie wiedzą, nie mają wspólnych tematów do rozmów, a co więcej, zaczynają negatywnie działać na siebie nawzajem.

Wzrusza dotkliwa samotność Maj, odseparowanie od rodziny i przyjaciół, pewien rodzaj alienacji środowiskowej, poczucie niskiej wartości, wrażenie bycia pod ciągłym ostrzałem ludzkich oczu, nieustannej oceny i krytyki. Narzucone normy społeczne, którym trzeba sprostać, aby nie narazić na szwank wizerunku fabrykanta. I do tego jakby klaustrofobiczne ograniczenie tylko do rodziny męża, jego znajomych, niemożność odwiedzenia schorowanej matki, podtrzymania bliskich więzi z ojcem i rodzeństwem. Narastająca niemoc, strach, lęki, wątpliwości, wahania, dojmujący żal, że życie nie obrało innego scenariusza, że jedna chwila tak bardzo potrafi zdominować jego dalszy ciąg. Usilne starania, aby zapomnieć o dawnej miłości Eriku, a jednocześnie wpasować się w nowy układ, być może nauczyć się kochać na nowo. Czy faktycznie tak już ma wyglądać życie Maj, niczego nie można już w nim zmienić, wywalczyć przestrzeni dla siebie? Powieść wyzwala wiele emocji i refleksji, warto się z nią zagłębić, jestem bardzo ciekawa kontynuacji trylogii.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 548 stron, premiera 20.04.2017 (2010)
tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)

wtorek, 18 kwietnia 2017

BRIGHTON Michael Harvey

"W końcu zrozumiałem. Niektórym najlepiej służy śmierć."

Ciekawie poprowadzona intryga kryminalna, z każdym rozdziałem wciąga coraz bardziej, zanurza w dusznej, mrocznej i przestępczej atmosferze bostońskiego miasta, jego nędznej, złodziejskiej, alkoholowej, narkotycznej, hazardowej, rasistowskiej, pełnej marazmu i pozbawionej ambicji odsłonie. Jednocześnie zmusza do głębszych przemyśleń, poddawania wnikliwej obserwacji i ocenie zachowań kluczowych postaci powieści, mocno, wyraziście i przekonująco wykreowanych. Zderzenie dwóch diametralnie różniących się osobowości, które ukształtowało posępne i patologiczne środowisko.

Brutalne morderstwo sprzed dwudziestu sześciu lat, jego szybkie, bezpośrednie i zataczające szerokie kręgi konsekwencje dla lokalnej społeczności, oraz wyniszczające wspomnienia i na nowo rozdrapywane bolesne rany przez bezpośrednich uczestników dramatycznego zdarzenia. Nieudana ucieczka od koszmaru przeszłości, tajemnic trzymających w szponach strachu, wypełniających długie korytarze życia. Alternatywa między czystym sumieniem obciążonym kosztem zasłużonej kary a życiem z ciemnymi cieniami zakradającymi się do duszy człowieka. Jakże trudny i niejednoznaczny wybór między lojalnością a zdradą. Przyznam, że zakończenie okazało się dla mnie zaskakujące, nie tylko w aspekcie finalnych rozstrzygnięć dotyczących tożsamości mordercy, ale również w wydźwięku motywów przerażających czynów i wzajemnych zależności między głównymi bohaterami.

Połowa lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, piętnastolatek Kevin Pearce i jego nieco starszy przyjaciel, Bobby Scales, dokonują morderstwa w ramach honorowej zemsty, które już na zawsze odmieni ich życia. Mężczyźni unikają wykrycia przez policję, jednak młodszy z nich zmuszony jest natychmiast opuścić Boston. Pomimo upływającego czasu, zaangażowania w robienie oszałamiającej kariery dziennikarskiej, echa popełnionej zbrodni wciąż docierają do Kevina. Niemal trzydzieści lat później w Brighton dochodzi do brutalnych kryminalnych czynów. Pearce niechętnie wraca do miasta swojego dzieciństwa i młodości, aby pomóc śledczym i prokuratorze w wyjaśnieniu sprawy. Kto kryje się za serią okrutnych morderstw? Czy więzi tajemnicy oplatającej męską przyjaźń okażą się silne i nierozerwalne? Jak zwodnicze kształty przybiorą dawne obietnice i bliskie relacje? 

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 356 stron, premiera 15.03.2017, tłumaczenie Piotr Kaliński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

NA WODACH PÓŁNOCY Ian McGuire

[PRZEDPREMIEROWO]

"Wydawało mu się, że poznał swoje granice, ale właśnie wszystko się zmieniło - świat zerwał się z cumy, unosi się na dryfie. Lekarz wie, że musi działać szybko..."

Książka, która mimo przerażającego i makabrycznego tonu fabuły, magnetycznie przyciąga. Z zainteresowaniem zagłębiamy się w fascynująco snutą opowieść, poruszającą wrażliwe struny duszy czytelnika. Z jednej strony skłania do głębszych refleksji, a z drugiej strony pozostawia pewien niesmak w stosunku do natury człowieka. Realistyczne opisy wyniszczających gatunek wielorybów połowów, brutalnych polowań na foki, przejmujących zabójstw niedźwiedzi, wzmocniono wyjątkową przebiegłością i morderczymi instynktami jednego z członków załogi statku wielorybniczego "Ochotnik". Podróż na Grenlandię, przez skute lodem wody Morza Arktycznego, wypełnione bielą rozległe przestrzenie, niecierpliwie rozkołysane powierzchnie, przeszywane zacinającym śniegiem i szalejącymi wiatrami. Wszechogarniający i przenikliwy mróz, wynikający z zewnętrznych warunków pogodowych, również z zamienionego w górę lodową ludzkiego serca. Człowiek jako istota polująca nie tylko na zwierzęta, ale także na przedstawicieli własnego gatunku.

Ian McGuire w niezwykły sposób przybliża wyraziste portrety powołanych do życia na łamach powieści męskich postaci. Obserwując ich postawy, zachowania, przyjęte systemy wartości, zdajemy sobie sprawę, że z dużym prawdopodobieństwem natrafilibyśmy na tego typu osoby, gdybyśmy cofnęli się właśnie do lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku. Henry Drax, harpunnik, podążający za ciemnymi instynktami, niepotrafiący, a nawet niepróbujący, okiełznać mrocznych cech osobowości, mimo zamknięcia w ciasnej przestrzeni i skazanej na siebie trzydziestoosobowej społeczności, nie wahający się przed podjęciem prób zaspokojenia psychopatycznych żądz i dzikich namiętności. Patrick Summer, młody irlandzki lekarz pokładowy, o niewyraźnej przeszłości wojskowej, próbujący udowodnić coś sobie i innym, z wielką niechęcią odsłaniający własne karty życia, odcinając się od popełnionych błędów. Niepokojące i mocno zatrważające zdarzenia, które mają miejsce na statku, niejako przymuszają go do podjęcia roli detektywa, rzetelnego obserwatora, czasem aktywnego działacza, a kiedy indziej biernego widza.

Pełna narastającego napięcia, mocnych akcentów, nieunikniona konfrontacja dwóch mentalności, jej wiążące i znaczące konsekwencje. A do tego odwołania do woli przetrwania, unikalnych cech stanowiących o mocnym charakterze, pokładów sił pozwalających na przyjęcie bólu i cierpienia. Zmieniające się relacje między członkami załogi statku, kumulujące przewinienia i występki, zagęszczająca posępna i lodowata atmosfera. Przesuwanie środka ciężkości wiary, zaufania, wierności i oddania, przywracanie do łask wyrachowania, perfidii, zdrady i zemsty. Zaskakująco, zdumiewająco, bezpośrednio, dosadnie, szorstko, może nieco bulwersująco i prowokująco. Wyśmienita mieszanka różnych odczuć towarzyszy podczas czytania książki, pragniemy jej coraz więcej, nie chcemy się od niej oderwać. Z satysfakcją śledzimy intrygujący scenariusz zdarzeń, ale równolegle zastanawiamy się nad zakończeniem, które zaoferuje nam autor. A ono choć gorzkie i cierpkie w smaku, to jednak doskonale spinające opowieść.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 258 stron, premiera 18.04.2017, tłumaczenie Bartosz Kurowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)

niedziela, 16 kwietnia 2017

Z PLECAKIEM PRZEZ INDOCHINY Anna Korzeniowska

WRAŻENIA ZMYSŁOWEJ BEKPAKERKI

"Chęć poznania kultury innego kraju wiąże się przede wszystkim z próbą utożsamienia się choćby przez chwilę z jego mieszkańcami, z ich historią i życiem codziennym, z jego rozmaitymi problemami, kłopotami i troskami, a także z radościami, wspólnym biesiadowaniem i zabawą."

Tajlandia, Kambodża, Wietnam i Laos, to trasa wędrówki podróżniczej, którą odbyłam dzięki książce Anny Korzeniowskiej "Z plecakiem przez Indochiny". Z przyjemnością dałam się poprowadzić autorce w mocno egzotycznych klimatach czterech państw. Zajmująco przedstawione wrażenia z podróży w formie uporządkowanej relacji, wzbogaconej cennymi zapiskami i informacjami. Mamy okazję znaleźć się nie tylko w pięknych i czarujących miejscach, ale również w zaskakujących i kontrastowych, odmiennych od naszej europejskiej mentalności, czasem wywołujących zdziwienie, a kiedy indziej wzburzenie czy rozdrażnienie. Przyjemnie czyta się o takiej prawdziwej podróży, wymykającej się ramom przyjętych programów wycieczek czy książkowych przewodników. Nie potrzeba wielkich funduszy, aby zwiedzać świat, liczy się przede wszystkim entuzjazm, zapał i determinacja. 

Oczywiście, nie mogło zabraknąć tych punktów, które tak przyciągają turystów z całego świata, ale mnie najbardziej interesowały odwołania do wizyt w miejscach, gdzie po pracy zbiera się lokalna społeczność, na odległych od centrum uliczkach, parkach z kolorowymi fontannami, pubach, restauracjach, targach wypełnionych towarami i hałasem, wodnych bazarach osadzonych wśród plątaniny kanałów. Ukazano też podróżnicze niedogodności, nieoczekiwane przygody, zaskakujące zbiegi okoliczności, zagrożenia wpadnięcia w pułapki wyjątkowo przedsiębiorczych mieszkańców naciągających na małe biznesowe transakcje osoby zwiedzające ich kraj.

W książce doskonale wyczuwamy pasję dalekiego podróżowania, otwartość na bogactwo smaków, kolorów i zapachów. Wiele dowiadujemy się o tradycjach kulinarnych poszczególnych makroregionów Indochin. Poznajemy egzotyczne owoce, potrawy i przyprawy, które rzadko mamy okazję popróbować w Polsce. Zachwyca nas wspaniała orientalna kultura, doceniamy jej odmienne cechy i unikalne wartości, choćby tradycyjne tańce będące elementem tożsamości. Zwiedzamy budowle świątynne z buddyjskimi posągami, grobowce cesarskich dynastii, muzea przypominające o krwawej i bolesnej historii. Kreujemy w wyobraźni wygląd drewnianych domostw na palach, chwytamy migawki zwykłej codziennej pracy czy wzory tradycyjnych strojów.

Wypełniona barwami przyroda, góry owiane kłębem deszczowej mgły, bujna i tajemnicza dżungla, dzika roślinność, pola ryżowe, bananowce i palmy cukrowe, a także piaszczyste drogi, wąskie uliczki, zabłocone szlaki. Wszechobecne insekty, pająki czy jaszczurki wkradające się do ludzkich domostw. Charakterystyczne symbole jak niedźwiedzie, słonie, tygrysy, motyle i orchidee. Parki narodowe i wioski górskich plemion. Zapierające dech w piersiach miejsca widokowe, zatoczki, jaskinie, tunele, wapienne wysepki.

Książka zrobiła na mnie wrażenie skrzyneczki na utrwalenie wspaniałych i cennych wspomnień, zapisu niezwykłej atmosfery podróży odbytej przez autorkę, słownego uzupełnienia do powstałej bazy zdjęć. Z chęcią się z nią zapoznałam, zupełnie jakbym uczestniczyła w spotkaniu ze znajomą, która właśnie opowiada o ciekawym pobycie w Indochinach. Inspirująca podróżnicza relacja, która może być impulsem do samodzielnej wędrówki omawianym szlakiem.

4/6 - warto przeczytać
literatura podróżnicza, 126 stron, premiera 04.07.2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce. :)

sobota, 15 kwietnia 2017

POSZUKIWACZ MARZEŃ Karolina Kozioł

Z KAMERĄ NA WOJNIE W BRAZYLII

[PRZEDPREMIEROWO]

"Rio to nie tylko karnawał, piaszczyste plaże, czy pomnik Chrystusa Odkupiciela. To przede wszystkim miasto słynące z wojny, wojny pomiędzy mieszkańcami faweli i policją."

Reportaż o kręceniu filmu dokumentalnego poświęconego brazylijskim fawelom, życiu w dzielnicach zubożenia, nędzy i przestępczości. Pięcioosobowa grupa studentów, połączona marzeniami, pragnieniem przygód i pasją podróżowania, udaje się do Rio de Janeiro, miasta Boga, ale przez Boga opuszczonego, aby pokazać prawdziwe oblicze slumsów i dociec prawdy o ich mieszkańcach. Młodzieńcze, ambitne i pełne entuzjazmu próby dowiedzenia się, czym w odczuciu Carioca jest szczęście, jak można je zdefiniować, z jakiej perspektywy na nie spojrzeć, jak odnieść do uwarunkowań środowiska, w którym przyszło im żyć. A może faktyczny obraz szczęścia jest niezależny od przynależności do określonej grupy społecznej, zasobności portfela czy miejsca zamieszkania na świecie? I jak to poczucie szczęścia przekłada się na codzienne marzenia i pragnienia?

Rio de Janeiro, z jednej strony zachwyca młodych dokumentalistów, porywa unikalnym klimatem, urokiem bogatych czy turystycznych dzielnic, a z drugiej strony szokuje widokami społecznej niesprawiedliwości, wąskich uliczek, stromych nachyleń i przykrych zapachów w dzielnicach biedy. To poczucie kontrastu towarzyszy im nieustannie podczas wędrówek ulicami i plażami, widokami z okalających miasto wzgórz. Aby otrzymać jak najpełniejszy i autentyczny obraz brazylijskiej rzeczywistości, wielokrotnie wystawiają się na niebezpieczeństwo, pertraktują z własnym strachem, podejmują ryzyko, tak dobrze mi znane z pierwszych podróży po świecie w młodości, a które wraz z pojawieniem się dzieci uległo gwałtownemu wyciszeniu. Jakże przyjemnie było znów poczuć ten zapał, żarliwość i pasję przebijające się w ekscytujących przygodach autorki. I spotkania z przypadkowo napotkanymi zwykłymi ludźmi, interesujące rozmowy, niejednokrotnie kończące się osobistymi zwierzeniami i zaskakującymi opowieściami.

Wojna w Rio to wojna pomiędzy gangami, mafią, policją a mieszkańcami faweli, niewidoczna jeśli przebywa się tylko w turystycznych miejscach. Sporo przeczytamy o pacyfikacji, przedstawionej jako prowadzonej polityce terroru wobec ludności faweli. Ale poprowadzeni zostaniemy także śladami wszechobecnej sztuki w formie graffiti, murale, muzyki czy teatru, nie tylko nadającej miejscu kolorytu, ale również będącej formą zwrócenia uwagi na obecne problemy społeczne, z którymi zmagają się Brazylijczycy. Reportaże wzbogacają liczne czarno-białe ilustracje i cytaty zamieszczone na początku każdego z ośmiu rozdziałów. Na końcu książki, czeka nas krótka, choć atrakcyjna, wycieczka do zachwycających wodospadów niedaleko Foz do Iguaçu.

4/6 - warto przeczytać
literatura podróżnicza, 82 strony, premiera 19.04.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. :)

piątek, 14 kwietnia 2017

WYKOP Andriej Płatonow

[PRZEDPREMIEROWO]

"Mimo że posiedli sens życia, co równoznaczne jest z wiecznym szczęściem, ich oblicza jednak pozostawały mroczne i wychudłe, a zamiast spokoju życia zyskali wycieńczenie."

Sarkastyczna i ironiczna podróż do porewolucyjnego ZSRR, lat trzydziestych dwudziestego wieku, sowieckiej epoki, totalitaryzmu, kolektywizacji, zbrodniczego reżimu, okrutnych realiów społecznych i politycznych. To czas budowania potęgi socjalistycznej radzieckiej ojczyzny, pustych i nierealnych narodowych planów gospodarczych, wszechobecnej propagandy i agitacji, kultu ludu pracującego, zjednoczonego w budowaniu wspólnego krajowego proletariackiego domu i bazującego na entuzjazmie pracy. Masa skategoryzowanych obywateli, odgórnie sterowanych i zaprogramowanych ideologicznie, pozbawionych woli własnego myślenia i kształtowania rzeczywistości. Przeraża obraz otępiałej rzeszy mieszkańców wsi i miast, gdzie wszystko, co zostało przez kierownictwo zapowiedziane, jest słuszne i nieomylne. Jednostki przyjmujące inny zestaw wartości niż oficjalnie podany, giną w gąszczu pasywnego tłumu, uznane za wrogów klasowych nie mają żadnych szans na przebicie się z głosem rozsądku, a wręcz podlegają natychmiastowej bezwzględnej i okrutnej eliminacji.

Satyra w najlepszym wydaniu, krytykująca ustrój sowiecki i ukazująca chore podstawy, na których go wznoszono. Absurd, groteska, farsa, karykatura, celowo podane w charakterystycznej dla nic niewnoszącej i pozbawionej głębszego sensu mowy partyjnej, świetlanych haseł oczyszczonych ze wszelkiego znaczenia oprócz udowadniania, że choć życie sowieckich robotników i chłopów jest trudne, to jednak o wiele lepsze od zepsutego kapitalizmu. W powieści, grupa budowniczych stawia podwaliny pod gmach, element wymarzonego miasta przyszłości, które ma być zasiedlone przez miejscowy proletariat. Jednak, czy przy wąskotorowym partyjnym rozumowaniu i nieprzekonującym podejściu do sprawy uczestników zdarzeń, uda się wyjść poza etap wykopu? Albo kolejny aspekt, jaki tragiczny efekt dla wsi przyniesie jej pospieszna i przymusowa kolektywizacja zainicjowana przez Józefa Stalina? Książka, po którą warto sięgnąć, obdarowująca nietuzinkowym klimatem, specyficznym, acz dobrze odbieranym stylem, ciekawą formą antyutopii, do powolnego i wnikliwego zaczytania. Warto wspomnieć, że ze względu na odbieranie jej jako kontrrewolucyjnej przez ówczesne władze, oficjalnie wydano ją dopiero pięćdziesiąt siedem lat po napisaniu.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura piękna, 170 stron, data premiery 20.04.2017 (1930), tłumaczenie Aleksander Janowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. :)

czwartek, 13 kwietnia 2017

WĘDROWNE PTAKI Michael Roher

"Ludzie często boją się obcych. Dlatego nie chcą się z nimi niczym dzielić ani nawet zbliżyć do nich."

Jak na trzydziestu dwóch stronach, w krótkich akapitach, zawrzeć istotę i potrzebę tolerancji w życiu człowieka? Jestem pod dużym wrażeniem, w jakim wnikliwym stylu zrobił to autor, wrażliwym, ciepłym, a jednocześnie pozostawiającym młodemu czytelnikowi swobodę na skojarzenia i przemyślenia. Michael Roher pięknie opowiada o chłopcu, który dzięki spotkaniu z wędrownymi ptakami, zyskuje szersze spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość. Równoprawnym partnerem treści są unikalne klimatycznie ilustracje, wywołujące ciekawy efekt pierwszego wrażenia, jakby celowo nieco surowe i zaskakujące, bazujące na kontrastowej temperaturze barw, a jednocześnie bardzo wymowne i podkreślające wkroczenie w inny niż zazwyczaj bajkowy świat. Warto chwycić za książkę i przekonać się, jakie wraz z historią wzbudzają ciekawe odczucia.

Łukasz zna zaledwie jedno zdanie zasłyszane z języka wędrownych ptaków, nie rozumie jego znaczenia, ale jest otwarty na nawiązywanie kontaktów i poznawanie odmienności. Właśnie dzięki obserwacji, pozbawionej sztywnego oceniania i nadawania stereotypowych krzywdzących etykiet, chłopiec zaczyna coraz lepiej rozumieć społeczność wędrownych ptaków, ich barwne codzienne życie, nietypowe zwyczaje i unikalną kulturę. Ptaki mają swoje imiona, temperamenty, cechy wyglądu i interesujące przyzwyczajenia. Wśród nich Łukasz zdobywa przyjaciółkę Paulinę, przekonując się, że bliskie więzi można nawiązywać także z osobami tak bardzo różniącymi się od nas samych. Dopóki poddajemy się strachowi przed nieznanym, nie wykazujemy chęci poznawania innych, wsłuchiwania się w ich przekazy, to tak jakbyśmy sami siebie ograniczali, krępowali więzami w poznawaniu świata, pozbawiali szansy na przeżycie fantastycznej przygody.

Mnóstwo cennych wartości wpleciono w zwięzłe opisy i dialogi, będące świetnym materiałem do głębszych rozmów z dziećmi o dobrych stronach akceptacji, szukania porozumienia, budowania pomostów wzajemnego poszanowania, okazywania życzliwości, odczuwania empatii, wewnętrznej potrzeby udzielania pomocy innym, a także wywiązywania się z obowiązków wobec drugiej osoby. W ten sposób wzbogacamy samych siebie, kształtujemy własne charaktery, jednocześnie właściwymi postawami i małymi czynami zmieniamy świat na lepszy. Dziś inni są wędrownymi ptakami, zaś jutro my możemy nimi być. Czy wówczas pozwolą nam zbudować gniazda, gdzieś tam w jakimś kraju, stworzyć własny dom? Czy dostrzegą, ile odwagi, determinacji i wyrzeczeń wymaga migracja, pozostawienie bliskich, poszukiwanie bezpieczeństwa, a przy tym konieczność nauki nowego języka, zrozumienia nowej kultury i podporządkowania się nowemu prawu? Mądra, wartościowa, interesująca i inspirująca książka, spotka się z uznaniem dzieci i dorosłych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 5+, premiera 28.03.2017, tłumaczenie Krystyna Bratkowska
32 strony, twarda oprawa, format 21cm x 29cm
Rodzinne czytanie dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)

środa, 12 kwietnia 2017

LUDZIE DOSKONALI Peter James

"Macie bowiem szansę stworzenia dziecka, o jakim większość rodziców może tylko marzyć, dziecka wolnego od chorób zagrażających życiu lub negatywnie na nie wpływających."

Ciekawy pomysł na fabułę powieści utrzymanej w konwencji intensywnie oddziałującego na wyobraźnię thrillera, angażującego czytelnika w śledzenie intrygującego scenariusza zdarzeń, nakłaniającego do głębszych przemyśleń i etycznych odniesień w stosunku do współczesnych osiągnięć i trendów genetyki. Czy inżynieria genetyczna okaże się sposobem na przeciwstawienie się stopniowej erozji naszego gatunku, spowodowanej przez postęp dokonujący się w medycynie? Jak bardzo negatywny wpływ na ewolucję człowieka ma dostępność do badań, lekarstw i szczepionek, patrząc z perspektywy natury pozwalającej przetrwać tylko silnym osobnikom, bezwzględnie eliminując słabych i chorych? A może perspektywa człowieczeństwa rządzi się innymi prawami?

John, pracownik naukowy, i Naomi Klaesson, zajmująca się public relations, po śmierci czteroletniego synka Halleya, decydują się na wzmocnienie organizmu przyszłego dziecka poprzez wyeliminowanie chorobotwórczego genu, którego oboje są nosicielami. Genetyk, Leo Dettore, właściciel prywatnej kliniki, obiecuje im uwolnić potomstwo od ryzyka dziedziczonych słabości, zaburzeń i dysfunkcji. Moją możliwość zdecydowania się praktycznie na każdy wariant modyfikowania genów, celowego zmieniania cech, tak aby dziecko spełniało wszystkie stawiane mu oczekiwania i wyzwania. Do jakiego stopnia John i Naomi zdecydują się poprawić genetyczny zapis, uczynić dziecko wyjątkowym, by nie stało się zakładnikiem losowego wyboru? Czy do końca zdają sobie sprawę, na jakie niebezpieczeństwo narażają potomstwo? Jakim wyzwaniom będą musieli stawić czoło? Ile wyznaczników nie uwzględnili w rozważaniach i selekcji?

Trzeba przyznać, że autor potrafi budować napięcie, zaskoczyć kierunkiem rozwinięcia się akcji, doprowadzać powieściowe wątki do fascynującego punktu, aby za chwilę znów pomieszać nam szyki w snutych przypuszczeniach. Czarny bohater, wyjątkowo podstępny i perfidny, tylko do pewnego stopnia liczymy się z jego błyskotliwością, wizjonerstwem, konsekwencją i wiernością wyznawanym ideom naukowym. Znakomicie wykreowane profile matki i ojca, łatwo jest się z nimi identyfikować i odczuwać targające nimi sprzeczne emocje, nie są krystalicznie piękni i prawi, ale przez to bardziej wiarygodni i przekonujący. Jedyne czego zabrakło mi w tej frapująco plecionej opowieści, to bardziej spektakularnego zakończenia, dosadniejszego w wymowie i wydźwięku, aby jeszcze mocniej zaakcentować moralne dylematy i konsekwencje zabawy człowieka w boga.

Zajmujący thriller, początkowo prowadzony w wolnym rytmie, z czasem jednak nabiera szybkości. Z jednej strony współczujemy głównym bohaterom, a z drugiej strony chciałoby się wykrzyknąć, że to, co ich spotkało, stało się niejako na ich własne życzenie. Jakby kolejne ostrzeżenie, aby nie wyręczać natury, nie odbierać należnych jej praw w procesie kształtowania gatunków, nawet jeśli dotyczą one człowieka. Szczypta prowokacji, aby zastanowić się, do czego nieuchronnie prowadziłoby zastosowanie modyfikacji genetycznych na człowieku, jak choćby stworzenie skonkretyzowanych klas i podklas ludzi. Chętnie obejrzałabym film inspirowany tą książką.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 512 stron, premiera 11.04.2017 (2011), tłumaczenie Paweł Lipszyc
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

EGZORCYSTA William Peter Blatty

[PREMIEROWO]

"Serce starego człowieka zmroziła pewność, że już wkrótce będzie musiał stawić czoło odwiecznemu wrogowi, którego twarzy nigdy nie widział. Ale znał jego imię."

Książka zapewniła mi niezwykły wieczór w odsłonie grozy, fantastyczne zaczytanie z dreszczykiem i rewelacyjnie budowanym napięciem. Z miłą chęcią zagłębiałam się we wciągająco przedstawianą fabułę, byłam pod wrażeniem prowadzenia wątków, spojrzenia na kult diabła, praktyki nieczystych sił, intensywne opanowanie przez demona, spirytyzm i okultyzm. Dziś, niemal pięćdziesiąt lat po napisaniu książki, niektóre rozwiązania zadziwiających i przerażających zdarzeń nie wywołują już tak silnych wrażeń na czytelniku. Wobec medialnej wszechobecności sensacyjnych przekazów, scenariuszy seriali telewizyjnych opartych na elementach mrocznych i nieprawdopodobnych zjawisk paranormalnych, czy powieściach bazujących na tych zagadnieniach, w pewnym stopniu zdążyliśmy się z tą tematyką oswoić, spowszedniała nam, a i tak chętnie do niej zaglądamy.

"Egzorcysta" wciąż potrafi zachwycić stylem, pomysłowo wykreowanym scenariuszem zdarzeń, wyrazistymi bohaterami, wnikliwą obserwacją ludzkich zachowań, wyjątkową dbałością o szczegóły, uwzględnieniem ówczesnego naukowego poparcia dla wysuwanych tez. Poddajemy się wzrastającemu rytmowi akcji, poczuciu nieustannej niepewności i niepokoju, zawieszeniu między realnym a nadprzyrodzonym światem. Ulegamy pozornemu przeświadczeniu, że taka historia mogłaby się wydarzyć nie tylko na łamach stron porywającej powieści. Pragniemy dowiedzieć się czegoś więcej o domniemanej istocie opętania, wpływie zewnętrznych osobowych sił na człowieka, wywołującym chorobliwe lęki przed nieznanym. Autor sugestywne podkręca wyobraźnię czytelnika, intrygująco odwołując się do tajemniczej i zatrważającej natury zła. Spotkanie z takimi książkami dostarcza sporo emocji i czytelniczej satysfakcji.

Chris MacNeil, znana aktorka, matka uroczej dwunastoletniej Regan, niepokoi się o zdrowie córki, która zaczyna osobliwie zachowywać się. W pokoju dziewczynki rozlegają się niewytłumaczalne odgłosy i dochodzi do dziwnych incydentów, jakby mieszkał tam również ktoś lub coś innego, gwałtownego, nieprzyjaznego, groźnego, złowrogiego. Lekarze nie potrafią postawić jednoznacznej diagnozy, podejrzewają u Regan różne choroby, także o podłożu psychologicznym. Przepisywane medykamenty tylko początkowo wywołują przytłumienie negatywnych reakcji dziecka. W pewnym momencie, w akcie desperacji i bezsilności, kiedy stan Regan znacząco pogorszył się, na pomoc zostaje wezwany psychiatra, jezuita, Damien Karras. Bardzo ciekawa postać, ksiądz niepotrafiący otrząsnąć się po śmierci swojej matki, zmagający się z ogromnym poczuciem winy, przeżywający kryzys wiary, jego miłość i zrozumienia do boskich planów mocno osłabły.

W międzyczasie dochodzi do zagadkowego morderstwa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi William Kinderman, nieco irytujący, acz mocno dociekliwy detektyw z wydziału zabójstw Georgetown. Ciekawymi postaciami, intrygująco wzbogacającymi fabułę, okazali się Willie i Karl Engstrom, małżeństwo zajmujące się prowadzeniem domu aktorki, bardzo milcząca para, wydająca się skrywać jakiś sekret. Poznajemy także brytyjskiego reżysera Burke Denninga, ekscentryka, z ironią patrzącego na życie i ludzi, to osobnik dodający kolorytu powieści. Natychmiast zwracamy uwagę na sędziwego i schorowanego ojca Merrin Lankester, zainteresowanego mitologią babilońską. Podczas archeologicznych wykopalisk w północnym Iraku natrafia on na skrywający w sobie złowróżbną siłę artefakt. Jaki okaże się ostateczny finał historii otulonej w anomalne zjawiska mentalne? Czy uda się uwolnić dziewczynkę z rąk demona? Jakie pociągnie to za sobą poświęcenia i niebezpieczeństwa? Jaką trzeba się wykazać odwagą i niezłomnością, aby przeciwstawiać się złu w czystej postaci?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 356 stron, premiera 11.04.2017 (1971)
tłumaczenie Dagmara Chojnacka, Jan Kałuża
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper. :)