Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Replika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Replika. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 grudnia 2025

DUCH OGNIA

GRAHAM MASTERTON

"Każdy ogień jest głodną bestią, która ma swoją własną wolę.”

Bardzo zawiodłam się, nawet biorąc pod uwagę to, że nastawiłam się na szybką relaksującą w mrocznej odsłonie przygodę czytelniczą i wiedziałam czego spodziewać się po piórze mistrza horroru. Graham Masterton nie wypadł ze schematu konstruowania fabuły, jednak miałam wrażenie, że zupełnie nie przyłożył się do uczynienia z intrygi czegoś ciekawego. Pożarowe dochodzenie przeplatało się z mocnymi scenami, wiedziałam z góry, czego się spodziewać, w żaden sposób nie zostałam zaskoczona. Denerwowały postawy pierwszoplanowych i drugoplanowych postaci, brakowało im indywidualności i  charakterystycznych rysów osobowości. Co więcej, nie podobało mi się podejście głównej bohaterki i jej męża do własnej rodziny, rozpieszczony do granic możliwości syn, ojciec z syndromem patriarchatu, matka co i rusz zmieniająca zdanie i godząca się na pewne absurdy. Jedynie córka z atrakcyjnie przypisaną wrażliwością, chorobą, osobowością i tajemnicą ratowała sytuację. Psycholog, działała poza profesjonalizmem, zaś autor książki o duchach wymykał się ramom wiarygodności. 

Uwielbiam horrory, w tym Grahama Mastertona, doskonale wiem, czym się rządzi gatunek literacki, w jaki sposób podkręca wyobraźnię czytelnika, w których elementach pozwala sobie na skrócone wersje, że czasami dopuszcza proste rozwiązania, by poczuć adrenalinę przygody czytelniczej. Jednak „Duch ognia” zawierał wiele niedociągnięć i absurdów, nawet w konstrukcji esencji intrygi i wyjaśnienia metafizycznych splotów w scenariuszu zdarzeń. Okazał się pójściem na skróty, powieleniem dawnych wzorców, ale najgorszy zarzut dotyczył nietrzymania w napięciu, niepodsycania ognia niecierpliwego poznawania, pozostawienia po sobie zgliszczy tego, co kiedyś prezentowała twórczość Grahama Mastertona. Nieco informacji o scenariuszu zdarzeń: seria dziwnych i niedających się racjonalnie wyjaśnić pożarów, z ogniem o wyjątkowo wysokiej temperaturze, z brakiem śladów użycia środków zapalających, wywoływała konsternację policji i straży pożarnej. Ofiary nie wydawały się być ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane. Osobliwe wibracje szybko dawały się odczuć w kręgu rodziny Ruth Cutter. Kobieta, pracująca w wydziale do spraw podpaleń, musiała zmierzyć się nie tylko z wyjątkowo trudnym śledztwem, ale także z zatrważającymi sytuacjami wśród bliskich. Przy okazji, zastanawiam się, jak często cytowany jest fragment wypowiedzi Sherlocka Holmesa o wykluczeniu niemożliwego i nieprawdopodobieństwa prawdy? I ta powieści go przywołała. Klasyka kryminału wciąż obecna we współczesnych.

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconymi thrillerami kryminalnymi w ramach serii "Wirus" ("Wirus", "Dzieci zapomniane przez Boga", "Ludzie cienia", "Wybryk natury"), ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorem "Dżinn", postapokaliptyczną sensacją "Susza", różnorodnymi opowiadaniami w mrocznych klimatach w "Dni śmiertelnego strachu", metafizyczną historią osobliwych zdarzeń "Dom stu szeptów", potężną falą energii paranormalnej w "Zjawie", ekscytującymi dreszczowcami "Ikon", "Szpital Filomeny", "Szkarłatna wdowa", "Sabat czarownic", "Potomek", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".

2.5/6 – czytasz i zapominasz
horror, 350 stron, premiera 22.04.2025 (2009), tłumaczenie Paweł Wieczorek
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 24 października 2025

SŁODKICH SNÓW

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 10

"Bycie nowożeńcami – z niemowlęciem i trupem na podwórzu – to nie była bułka z masłem.”

Jak na razie, to ostatni tom serii, jaki mam do dyspozycji. Nie za bardzo żałuję finiszu przygody czytelniczej, ale jeśli pojawią się kolejne, z sentymentu do klimatu sięgnę. Najlepiej zgrywam się z dziesiątym tomem, ma moc trzymania w niepewności, chociaż do pewnego stopnia, i przesiąkam już stylem pisania Charlaine Harris. Część zagadki kryminalnej stosunkowo łatwo rozszyfrowuję, lecz druga część nie jest oczywista, jak na pierwszy rzut oka się wydaje. Intryga ciekawie zapleciona, w moim odczuciu, najlepiej z wszystkich tomów. Autorka decyduje się postawić na pierwszym planie nie miłość do mężczyzny a macierzyństwo, co działa na korzyść dla historii. Wprowadza do życia głównej bohaterki dużo znaczących zmian. Tradycyjnie, morderstwo wiąże bezpośrednio z otoczeniem Aurory Teagarden. Fabułę wzbogaca kilkoma akcentami o mrocznym charakterze i tragicznym wydźwięku. Wiele się dzieje, pojawiają się zwłoki, zaginięcia, dochodzi do aktów złodziejstwa, konieczny jest pobyt w szpitalu. Co prawda, wkradają się zbędne drobiazgowe opisy rzeczy i spraw, jednak to specyficzna cecha narracji pisarki, niektórzy czytelnicy to lubią.

Początek powieści mocno rozłożony w czasie, długo rozkręca się kryminalna dynamika, ustępuje miejsca obyczajowym motywom, dopiero z czasem nabiera impetu. Robin zostaje nominowany do literackiej nagrody w kategorii kryminału, dlatego na kilka dni opuszcza rodzinę i udaje się w podróż. Jako pomoc dla chorej Aurory i jej córeczki zatrudnia dwudziestotrzylatkę. Pewnej nocy w niewyjaśnionych okolicznościach znika opiekunka, zaś w ogrodzie odnajdują się zwłoki kobiety. Rozpoczyna się śledztwo wyjaśniające, co stało się z ofiarą i nianią. „Słodkich snów” trzyma w lekkim napięciu od strony dochodzenia, ubarwia fabułę obyczajowymi emocjami, zaprasza na chwilę relaksu bez większych zobowiązań. Serię zapamiętam bardziej ze względu na długość niż jakość spotkania z nią. Zerknij na wrażenia czytelnicze po zapoznaniu się z poprzednimi tomami ("Trzy sypialnie, jeden trup", "Dom Juliusów", „Z jasnego nieba”, „Łatwo przyszło, łatwo poszło”, „Świadek ostatniej sceny”, "Zabita na śmierć", "Małe kłamczuchy"), przedstawionymi na Bookendorfinie.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 342 strony, premiera 29.05.2018 (2017), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 23 października 2025

ZABITA NA ŚMIERĆ

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 8

„Nie zwróciłam właściwie najmniejszej uwagi na ostatnią rozmowę, którą przeprowadziłam ze swoją przyrodnią bratową...”

Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie bratowa kluczowej postaci serii, kobieta nie przejmuje się za mocno. Jednak kiedy pojawiają się zmasakrowane zwłoki przystępuje do prywatnego śledztwa. W ósmym tomie autorka stawia nie tylko na tradycyjną mieszankę tajemnic i sekretów, ale również na szczelniejsze niż zazwyczaj zmiksowanie kryminału i romansu. Fabuła wzbogacona mrocznymi incydentami, zgrabnie dozowanymi w miarę rozwoju akcji. Brakuje mocniejszych uzasadnień postaw bohaterów. Charlaine Harris traktuje ich powierzchownie, zatem trudno postawić się w ich sytuacji. Narracja płynna, nie zawsze bez zgrzytów, czasem zdarzają się rwania, kiedy indziej wielkie przywiązanie do mniej istotnego szczegółu, po chwili pominięcie znaczącego. Seria zaczyna już nużyć, nie czuję powiązania z Aurorą Teagarden, a zagadki detektywistyczne nie stanowią wyzwania w snuciu przypuszczeń i interpretacji. Przede mną jeszcze jeden tom, liczę, że rozkręci się na plus. Jednakże przygody bibliotekarki sprawdzają się w odciąganiu myśli od negatywnych emocji, powolnym wychodzeniu po stracie bliskiej osoby, a na to właśnie liczyłam zabierając się za nie. Zerknij na wrażenia czytelnicze przedstawione na Bookendorfinie po zapoznaniu się z poprzednimi tomami ("Trzy sypialnie, jeden trup", "Dom Juliusów", „Z jasnego nieba”, „Łatwo przyszło, łatwo poszło”, „Świadek ostatniej sceny”, „Małe kłamczuchy”).

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 286 stron, premiera 20.10.2015 (2002), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

poniedziałek, 20 października 2025

MAŁE KŁAMCZUCHY

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 9

„Oto, co wiemy. Pięć dni temu zaginęło pięcioro młodych ludzi...”

A w przypuszczalnym miejscu porwania znaleziono ciało młodej dziewczyny. To nie wszystko. W dziewiątej odsłonie serii wiele się dzieje, ale śledztwo wykazuje, że wszystkiemu w badanej sprawie brakuje sensu. Trudno podchwycić właściwy kierunek interpretacji. Co chwilę, coś nowego ukazuje się na powierzchni, a prawda każdego zdaje się różnić od pozostałych. W moim odczuciu, jak na razie, najlepszy tom serii, co nie znaczy, że nie dostrzegam wad. 

Pojawia się kilka drażniących nielogiczności, zaburzone emocje, w które trudno uwierzyć, zaś myśli o stroju często wychodzącą na pierwszy plan zamiast ustąpić miejsca trwodze o życie bliskiej osoby. Nie do końca rozumiem zachowania jednej pary rodziców, w imię własnych interesów narażają życie innych. Jednak z perspektywy całości potwierdzają się mroczne odcienie obecne w ludzkiej naturze. Trzydziestosześcioletnia Aurora Teagarden miota się w prywatnym dochodzeniu i życiu osobistym. Fabuła wypełniona incydentami, tempo akcji umiarkowane, zachowania bohaterów oderwane od rzeczywistości. „Małe kłamczuchy” nie są mocną propozycją czytelniczą, jednakże mogą pomóc w swobodnym i wygodnym zwalczeniu jesiennej chandry. Zerknij na wrażenia czytelnicze po zapoznaniu się z poprzednimi tomami ("Trzy sypialnie, jeden trup", "Dom Juliusów", „Z jasnego nieba”, „Łatwo przyszło, łatwo poszło”, „Świadek ostatniej sceny”).

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 342 strony, premiera 26.04.2017 (2016), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 18 października 2025

ŚWIADEK OSTATNIEJ SCENY

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 7

„Gdy zatrzymałam się na początku podjazdu, żeby wyjąć ze skrzynki listy i gazety, nie sądziłam, że pięć minut później będę siedzieć przy stole w kuchni, czytając artykuł o sobie.”

Lawrenceton, małe miasteczko w sąsiedztwie Atlanty, wypada z rytmu zwykłej codzienności za sprawą pojawienia się głośnej ekipy filmowej. Piętnastotysięczna populacja aktywnie uczestniczy w nagrywaniu scen, biznesowych relacjach, i jak to zwykle bywa, rozsiewaniu plotek. Wielkie zamieszanie zdaje się nikomu nie przeszkadzać, z wyjątkiem Aurory Teagarden, która po śmierci męża prowadzi ciche życie w zamkniętej przestrzeni dużego domu. Jednak to właśnie na podstawie jej wcześniejszych przeżyć powstała książka, a teraz produkcja wkracza na wielki ekran. 

Za sprawą odświeżenia dawnej znajomości z Robinem Crusoe, autorem „ Dziwacznej śmierci”, główna bohaterka nabiera chęci do ponownego włączenia się w życie. Atmosferę podkręca śmierć na planie i tajemnice kryjące się za nią. Prywatne śledztwo Aurory zaczyna bezpośrednio wpływać na jej bezpieczeństwo. Jak to Charlaine Harris ma w zwyczaju, im bliżej finałowej odsłony, tym więcej elementów sensacji. Przyznam, że trzydziestosześcioletnia bibliotekarka powoli robi się nudną postacią, powiela własne błędy, nie uczy się na nich, egoistycznie spogląda na świat. Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię, ale mniej już mam do niej sympatii niż w poprzednich tomach ("Trzy sypialnie, jeden trup", "Dom Juliusów", „Z jasnego nieba”, „Łatwo przyszło, łatwo poszło”). Nie oczekuję wiele po serii, ma odciągnąć moje myśli od śmierci bliskiej osoby, a jednocześnie nie obciążać głowy trudną tematyką, i w tym zakresie sprawdza się.

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 286 stron, premiera 20.10.2015 (2002), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 16 października 2025

ŁATWO PRZYSZŁO, ŁATWO POSZŁO

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 6

„W dniu, w którym wszystko zaczęło się walić, na moim podwórku zwariował dostawca drewna.”

Sporo sensacji w szóstym tomie, niekoniecznie mocnej i efektownej, ale sprawiającej wrażenie, że wiele się dzieje. Wkrada się lekki chaos w fabułę, lecz aprobująco przyjmowany przez czytelnika. Charlaine Harris stawia przede wszystkim na pogoń za rozwiązywaniem zagadek i odkrywaniem tajemnic. Wszystko w kryminalnych nutach, na wejściu z mocnym uderzeniem morderstwa dokonanego na młodej matce. Poprzez wprowadzenie dodatkowego elementu, afery narkotykowej, powieść w pewnym stopniu zyskuje ubarwienie. Kluczowa postać serii, bibliotekarka Auroa Teagarden, mierzy się nie tylko z obawami wobec relacji z mężem i mnożącymi się sekretami innych, ale również z opieką nad cudzym niemowlęciem. Najbardziej złożona intryga z dotychczas poznanych przeze mnie tomów ("Trzy sypialnie, jeden trup", "Dom Juliusów", „Z jasnego nieba”), niestety, do dość szybkiego rozszyfrowania. „Łatwo przyszło, łatwo poszło”, po części w zgodzie z tytułem, zgrabnie i żwawo poznaje się, ale momentalnie zapomina. Lektura na wypełnienie wieczoru w klimacie mieszanki kryminału i romansu, bez większych oczekiwań, lecz w sympatycznej atmosferze.

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 302 strony, premiera 01.01.2015 (1999), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

środa, 15 października 2025

Z JASNEGO NIEBA

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 5

„Mój ubrany w różowe bikini ochroniarz kosił właśnie ogród, kiedy z nieba spadł człowiek.”

Piąta odsłona serii lawirującej między lekkim kryminałem a prostą obyczajówką całkowicie wymyka się prawdopodobieństwu zdarzeń. Już opis pierwszej sceny kryminalnej przypomina czytelnikowi, że seria nie jest braną na poważnie przygodą detektywistyczną. Ciało spadające z nieba, akurat w ogródku głównej bohaterki, pociąga za sobą ciąg mrocznych tajemnic i przerażających sekretów. Wyrzucony z samolotu detektyw Jack Burns z Departamentu Policji w Lawrenceton nigdy nie darzył sympatią Aurory Teagarden, ale nie ona przyczyniła się do jego śmierci. Jak zatem interpretować osobliwe zdarzenie? Traktować jako przypadek, komu przypisać makabryczną inscenizację? Co więcej, w życiu Roe pojawiają się zadziwiające incydenty i dziwaczne zdarzenia. Odbiorca historii szybko i lekko mknie po stronach książki. Nie jest to lektura, z której coś się wynosi, ale z humorem umila część wieczoru. A mnie daje odetchnienie od ciężkich publikacji i poważnej czytelniczej tematyki. Zerknij na wrażenia z poprzednich tomów ("Trzy sypialnie, jeden trup", "Dom Juliusów").

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 264 strony, premiera 30.08.2014 (1996), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

poniedziałek, 6 października 2025

DOM JULIUSÓW

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 4

„Zniknęli tak nagle, że niektórzy mieszkańcy Lawrenceton dzwonili..., żeby powiedzieć, że Juliusów porwali kosmici.”

Czwarta odsłona serii o Aurorze Teagarden wywarła ciut lepsze wrażenie niż poprzednia ("Trzy sypialnie, jeden trup"). Zaczynam oswajać się ze stylem pisania Chalaine Harris, wczuwać w klimat bazujący na zagadce kryminalnej i romantycznym wątku, dostrajać do specyficznego poczucia humoru byłej bibliotekarki i entuzjastki rozszyfrowywania zabójstw, a nawet zaprzyjaźniać z kluczową postacią. Powieść czyta się szybko, niezbyt dynamiczne tempo rozkręcania się akcji, lecz na tyle sprawne, że podtrzymuje ciekawość, co będzie dalej działo się. Im bliżej finałowej odsłony, tym więcej sensacji wkrada się w fabułę. 

Struktura scenariusza zdarzeń nie cechuje się złożonością, portrety psychologiczne postaci nie należą do dokładnych, ale w zadziwiający sposób wszystko składa się na przyjemną i barwną przygodę czytelniczą. Trudna zagadka zniknięcia rodziny sprzed sześciu lat i intensyfikujące się podejrzenie sekretnego życia męża Aurory prześcigają się w przeczuciach, niedopowiedzeniach i niewiadomych. Domyślam się, gdzie leży klucz do rozwiązania tajemnic, jednak Harris zręcznie wplata zaskakujący obrót spraw z perspektywy źródła kłopotów. Co stało się z emerytowanym sierżantem wojska, chorą na raka żoną i nastoletnią córką? Dlaczego nie udaje się zlokalizować zaginionych? Czy naprawdę postać Martina wydaje się tak różnorodna, czułość i delikatność zderza się z obrazem człowieka o przerażających możliwościach? O co chodzi z niezwykłą parą sąsiadów Aurory i Martina. Jak ich rozgryźć, a może nie warto koncentrować na nich uwagi?

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 286 stron, premiera 02.04.2014 (1995), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 4 października 2025

TRZY SYPIALNIE, JEDEN TRUP

CHARLAINE HARRIS

AURORA TEAGARDEN tom 3

„Moja kariera w branży obrotu nieruchomościami była krótka i nieoficjalna, ale nie można jej nazwać spokojną.”

Podczas ostatniej wizyty w bibliotece zwróciłam uwagę na serię z udziałem Aurory Teagarden w roli głównej. Potrzebowałam czegoś lekkiego w odbiorze, do trzystu stron, aby po wielkiej porcji naukowej literatury, móc szybko odstresować się w ulubionych kryminalnych klimatach. Nie było dwóch pierwszych tomów, zatem przygodę czytelniczą z byłą dziennikarką interesującą się zbrodniami zaczynam od trzeciej odsłony. I już widzę, że Charlaine Harris prowadzi powieść w barwnym stylu, bez wielkiego zachwytu ze strony czytelnika, lecz w przyjemnym stylu. „Trzy sypialnie, jeden trup” wzbogacają sympatyczne romantyczne akcenty. Podoba mi się humor wybrzmiewający z dialogów pomiędzy kluczową bohaterką a jej miłosnym partnerem. Tajemnice krążą nie tylko wokół detektywistycznych zainteresowań Aurory, ale również wokół osobistego życia Bartella.

Po odziedziczeniu w spadku domu po koleżance Aurora wycofuje się z pracy w bibliotece i poszukuje nowego lokum. Podejmuje próbę zaangażowania się w firmę obrotu nieruchomościami prowadzoną przez matkę, ale bez przekonania i zbytniego zaangażowania. W skróceniu dystansu do obiekcji wobec nowego zawodu nie pomaga zatrważające znalezisko w jednej z rezydencji wystawionych na sprzedaż. Co więcej, w domach poszukujących nowych lokatorów w niewyjaśnionych okolicznościach giną cenne przedmioty. Odnalezione zwłoki kobiety należą do osoby, o której lubi się plotkować w miasteczku Lawrenceton, leżącym w sąsiedztwie Atlanty, liczącym piętnaście tysięcy mieszkańców. Nawet w tak małej społeczności panuje konkurencja w pośrednictwie handlu nieruchomościami. Zagadka kryminalna nie należy do trudnych, ale pojawiają się ciekawe pytania związane z makabrycznymi zbrodniami i zaaranżowanymi kradzieżami. W połowie powieści utwierdzam się w tożsamości złodzieja i mordercy.

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 300 stron, premiera 17.07.2013 (1994), tłumaczenie Martyna Plisenko
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 16 lutego 2024

PLON

GRZEGORZ KOPIEC

„Tak to już jest, że ludzie mówią, co chcą, a ci, o których mówią, często nie mogą nic z tym zrobić.”

Fantastyczna przygoda czytelnicza, dosłownie, gdyż niesamowicie wciąga, i w przenośni, ponieważ wystawia wyobraźnię na niezłą próbę. Solidnie umocowana w szczegółach historia, bogate opisy nakręcający klimat, dopracowane zarysy miejsca akcji i scen. Zdecydowanie na plus. Emocjonująco zaangażowałam się w śledzenie scenariusza zdarzeń. Również strona psychologiczna przekonująco dopracowana. Z jednej strony sugestywne wchodzenie w emocje postaci, z drugiej tajemniczy obszar wzywający do spenetrowania, ale bez gwarancji całkowitego odkrycia.

Początkowo odnosiłam wrażenie, że domyślam się, dokąd zmierza fabuła, że mocno mnie nie zaskoczy, a jednak im głębiej zanurzałam się w powieść, tym bardziej przekonywałam się, że nie będzie łatwo odszyfrować podsuwane podpowiedzi i wskazówki. Fascynująca zabawa w solidne intensyfikowanie strachu, nie tyle na płaszczyźnie tego, co działo się na pierwszym planie, ale wokół tego, czego człowiek bał się dowiedzieć o sobie samym. Grzegorz Kopiec atrakcyjnie rozpiął nić między przeżyciami kluczowej postaci a pragnieniem czytelnika wejrzenia we własne grzechy. Wrażliwszy odbiorca łatwo ją dostrzeże. W końcu, każdy z nas zachował się kiedyś nie tak jak powinien, dlatego niechętnie wraca myślami do tego, często wstydzi się, czasem z dreszczem i świadomością zadry na sumieniu. Jak to przełożyć na wiedzę o sobie samym?

Niekiedy wydawało się, że dochodzi do kulminacji nieracjonalnych zachowań i nielogicznych okoliczności, ale przekonałam się do nich, nadawały historii frapujący rys, wymykały się realności, konsekwentnie prowadziły w ciemne zakamarki ludzkiej duszy. Przekleństwo zawisające nad rodziną Jerzego Wojtala nie miało sobie równych. Złowroga siła zdawała się pochodzić z czeluści samych piekieł i doprowadzała do tragedii. Koszmar nieoczekiwanej śmierci rzucał długie cienie i domagał się kolejnych ofiar. Emanująca mroczna aura długo skrywała prawdę, czym tak naprawdę jest i jak ewentualnie można z nią walczyć. Zasiane ziarna zła kiełkowały w zastraszającym tempie, żywiły się łzami strachu, bólu i poczucia straty. Znikome były szanse na ocalenie rodziny. Intrygująca propozycja dla wytrwałych czytelników, zwłaszcza tych, którzy lubią zabawę z nieodgadnionymi mocami ciemności czającymi się w ludzkim umyśle.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller, 416 stron, premiera 05.09.2023
Tekst powstała w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 14 października 2023

ŁOWCY DUCHÓW

[PRZEDPREMIEROWO]

NAWIEDZONE ZAKŁADY PSYCHIATRYCZNE, SZPITALE I WIĘZIENIA

JAMIE DAVIS, SAMUEL QUEEN

„Ten szpital to najstraszniejsze miejsce, w którym kiedykolwiek się znalazłam. Szybko dostałam obsesji na punkcie zabójcy kryjącego się gdzieś w szpitalu i czekającego na nas.” 

Książka dla miłośników wkraczania w pozazmysłowy świat i próbach jego odkrywania. Nieznane zjawiska paranormalne zawsze przyciągały człowieka, a wydaje się, że im bardziej pragnie je wyjaśnić, tym więcej pozostawiają pytań bez odpowiedzi. Trzeba lubić opowieści o duchach nawiedzających wybrane miejsca, aby wciągnąć się w zawartość „Łowcy duchów”. Prezentacja i zawartość tytułu nie przekonują. Prosta narracja, wiele niedopowiedzeń, zaskakujące wnioski, osobliwe zachowania autorów podczas spotkań ze zjawami. Przykładowo, płacą za możliwość przeprowadzenia badań potwierdzających istnienie duchów, a kiedy sytuacja nabiera obiecujących przesłanek nagle wycofują się. Ze względu na osobiste wątki Davis i Queen nie chcą pokazywać emocji, ale nie przeszkadza im szczegółowo je opisywać. Do pomieszczeń, w których dochodzi do śmiertelnych wypadków wpuszczani są żądni wrażeń odwiedzający, za odpowiednią opłatą.

Opowieści bazują na niewyrazistej zagadkowości, wymykającej się rozumowaniu tajemniczości, wręcz magii w interpretowaniu zjawisk, niektórych bardzo zwyczajnych, innych zaciekawiających. Właśnie tematyka zjaw i klimat niesamowitości czynią książkę intrygującą. Autorzy relacjonują swoje wizyty w różnych miejscach znanych z nadprzyrodzonych incydentów. Złowrogich jak szpitale, więzienia, izolatki, poprawczaki. Pozornie mniej złowieszczych jak przytułki, szkoły, żłobki, sanatoria, kaplice, biblioteki, sale gimnastyczne. Budynków powstałych jeszcze w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, a stare gmachy z bogatą historią zdają się przyzywać. Jak łatwo wyobrazić sobie, że straszą, przeklinają, emanują zadziwiającą energią. Davis i Queen przywołują relacje ze wspólnego łowienia duchów i wtrącają doświadczenia innych. Załączają transkrypcje sesji rozmów z duchami, opisują proces komunikacji, powołują się na wzmianki w mediach. Opisują szokujące obrazy, grę cieni, głosy, kroki, zapachy, dotknięcia, poruszanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami, samoistne włączenia latarek i świateł. Pod koniec rozdziału zamieszczają przydatne adresy powiązane z odwiedzanymi miejscami i praktyczne wskazówki dla polujących na bezcielesne istoty. Nie brakuje zdjęć budynków, w których zdaje się trwać równoległe życie. Podwójna narracja, z ujęcia wrażliwości na emocje i wiary w namacalne dowody sprzętowe.

3/6 – w wolnym czasie
reportaż, zjawiska paranormalne, 266 stron, premiera 17.10.2023 (2013)
tłumaczenie Łukasz Golowanow
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika.

środa, 23 listopada 2022

POTOMEK

GRAHAM MASTERTON

"Polowanie na wampiry zawsze polegało na łączeniu nauki, religii, zdrowego rozsądku i magii."

Kiedy nadchodzą wakacje, chętnie spędzam czas na położonej na odludziu działce rekreacyjnej i z przyjemnością sięgam po lekkie przygody czytelnicze. Z dreszczykiem wypełniam nimi wieczory, zwłaszcza gdy sceneria realnego miejsca intensyfikuje przeżywanie książkowych opisów. Nie ulega wątpliwości, że Graham Masterton doskonale bawi się korzystając z fantazji, a odbiorcy jego powieści dostają pożywkę dla wyobraźni. Im straszniej, tym lepiej. Czy w czasach, kiedy wampiry weszły w szerokim zakresie do popkultury są jeszcze obszary, w których można stworzyć coś nieszablonowego? Wydaje się, że małe są szanse na to, powielane schematy zdają się to potwierdzać, ale kiedy pisany był „Potomek”, w czasach stosunkowo nie tak odległych, bo przed szesnastoma latami, niektóre elementy historii o krwiopijcach potrafiły zaskoczyć świeżym spojrzeniem na świat demonicznych istot. Udało się podsunąć ciekawe i nietypowe rozwiązanie w tematyce dręczycielskich dusz i szkarłatnych katów.

Podobało mi się osadzenie kapitana kontrwywiadu Jamesa Falcona w wojennej zawierusze, w zniszczonych francuskich, belgijskich i holenderskich miastach. Eliminował przeklętych krwią stworów, najwstrętniejszych pasożytów wykorzystywanych przez nazistów jako ogniwa armii. Kiedy po kilkunastu latach nocni ludzie nabierali sił i koszmarnie intensyfikowały się skutki ich niszczycielskiej aktywności, James ponownie stanął do walki. Zatrważające wierzenia i legendy o strigoi materializowały się. Autor umiejętnie podkręcał atmosferę, okręcał sekrety wokół intrygi, stawiał na zwroty akcji, jednakże prowadził fabułę w nieskomplikowanej i łatwej do przewidzenia otoczce. Zmarnował potencjał w postaci matki głównego bohatera otoczonej atrakcyjną rumuńska tajemniczością. Tym niemniej, nie można mu było odmówić konsekwencji w realizacji pomysłu na historię i zdolności przykuwania uwagi odbiorcy.

"Potomek" nie trzymał w mocnej niepewności, bardziej wabił obietnicą grozy niż wzbudzał strach, lecz przyjemnie się przez niego przechodziło. Nie było mowy o efektownych rozwiązaniach i porywających scenach. Wyobraźnię delikatne drażniły odwołania do starych przestrachów, zabobonów i przesądów o potworach grobowej nocy, moralnej zgnilizny i masowego okrucieństwa. Żałuję, że Masterton nie rozbudował kilku scen, sporo można było z nich wycisnąć, prosiły, aby głębiej w nie wejść. Brakowało nacisku na charaktery bohaterów, zyskaliby na sile oddziaływania. „Potomek”, uśmiech w stronę miłośników horroru oprawionego w ramy wampirskich klimatów, sprawdzi się jako niezobowiązująca rozrywka z dość zaskakującym zakończeniem. Czasem warto dać się oderwać od rzeczywistości i wejść w świat czegoś o pierwotnym strachu i wiary. Przekonać się, czy faktycznie wampiry nigdy niczego nie wybaczają i karzą rozciętymi brzuchami i sercami wyciągniętymi z klatek piersiowych? Czy infekcja mająca źródło w najbardziej zapomnianych regionach Transylwanii i Wołoszczyzny może zostać sprowadzona do USA? 

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconym thriller kryminalnym "Wirus", ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorami "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", postapokaliptyczną sensacją "Susza", metafizyczną historią osobliwych zdarzeń "Dom stu szeptów", ekscytującym "Ikonem", pełnymi horroru "Ludźmi cienia", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".

3.5/6 – w wolnym czasie
horror, 326 stron, premiera 31.05.2022 (2006), tłumaczenie Piotr Kuś
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 20 marca 2022

IKON

GRAHAM MASTERTON

"Życie nigdy nie pozostawi cię na uboczu."

Wciągnęłam się w powieść ze względu na atrakcyjny pomysł na intrygę, ekscytujące odwrócenie ról na politycznej arenie, wywrócenie scenariusza zdarzeń niejako na lewą stronę. Do tego klimat obaw społeczeństwa amerykańskiego sprzed czterdziestu lat odnośnie napięcia w układzie sił między supermocarstwami zajmująco niósł w przestrzeni alternatywnej rzeczywistości. To nie tak, że nie widziałam mankamentów w konstrukcji fabuły. Mimo mało realnych momentami scen i motywów bohaterów, prezentacja przyciągała i ekscytowała. Mknęłam przez historię prowadzona niecierpliwym zainteresowaniem, co będzie dalej. Czerpałam przyjemność z sensacyjnej rozrywki, frapujących walk i przetasowań toczonych pod głębokimi warstwami mieszanki kłamstw i prawdy, faktów i plotek, domysłów i interpretacji. W trzech czwartych książki bawiłam się wyśmienicie, później dynamika zdarzeń zintensyfikowała się, lecz straciła impet prawdopodobieństwa. Jednak nie można jednak było odmówić logicznych umotywowań. 

Graham Masterton potrafił zaskoczyć przebiegiem incydentów, odczytywaniem stron, za którymi opowiadały się postaci, złowieszczym brzmieniem następstw decyzji podjętych przed dwoma dekadami. Trwożnie niosło wyobraźnię w świecie terroru, szpiegostwa, manipulacji i oszustwa. Natomiast, nie do końca przekonywały metody Ikona. Wydawało się, że większe efekty bohater osiągnąłby wprowadzając inne elementy do przyjętej strategii. Ale oponenci wyraziście wypełniali tę przestrzeń. Powieść to klasyka sensacji. Zestarzała się pod względem uwarunkowań działania służb policyjnych i bezpieczeństwa, modelu sprawowania władzy, palety narzędzi społecznej i medialnej komunikacji, lecz angażowała nietuzinkowym wzorem intrygi i barwnymi bohaterami. Wiele spektakularnych incydentów, nawiązań do historycznych zdarzeń i osób, ukazanych w nieoczekiwanych rolach i okolicznościach. Podobało mi się, że autor nie oszczędzał bohaterów, wystawiał na skrajne niebezpieczeństwo, dowolnie żonglował życiem. Zakończenie dało pożywkę do przeczuć, zastanawiałam się, jak potoczyłaby się opowieść, gdyby poddano ją kontynuacji.

Tajemniczy mężczyzna od dwudziestu lat przemierza wzdłuż i wszerz Amerykę w poszukiwaniu konkretnej kobiety w celu ostatecznej jej eliminacji. Pięćdziesięciolatka skazana na samotność, ucieka od zemsty okrutniejszej niż wymiar sprawiedliwości, funkcjonuje w skrajnym przerażeniu i wyczekiwaniu na nieuniknione. Arizona pogrąża się w karmazynowym świetle. Trzydziestoletni Daniel, właściciel baru, osamotniony ojciec, koncentruje się na własnym życiu, kiedy jednak w dziwacznych okolicznościach umiera jego przyjaciel, major lotnictwa, który trafił na zagadkową zależność w funkcjonowaniu wojskowego sprzętu, postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo. Pensylwanię skrywają mroczne sekrety. Titus, sekretarz stanu, i jego żona Nadine mają ambicje pozostania parą prezydencką, robią wszystko, aby podkopać autorytet obecnej władzy i wypłynąć na jej niekompetencji. Waszyngton opiera się największemu koszmarowi Amerykanów i pracuje nad odprężeniem w stosunkach ze Związkiem Radzieckim. 

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconym thriller kryminalnym "Wirus", ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorami "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", postapokaliptyczną sensacją "Susza", metafizyczną historią osobliwych zdarzeń "Dom stu szeptów", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 368 stron, premiera 25.01.2022 (1983), tłumaczenie Piotr Kuś i Maja Skorupska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 24 stycznia 2022

NANGA PARBAT DROGA DOSKONAŁA

DANIELE NARDI, ALESSANDRA CARATI

"Góry sprawiają, że stajemy się bardziej prawdziwi, bo zupełnie nas obnażają. Doznajemy takiego stresu... że wydobywa się z nas ta część, którą zazwyczaj ukrywamy. Im wyższa i trudniejsza góra, tym bardziej zmusza nas do zdjęcia maski. Stajemy się tym, kim jesteśmy naprawdę, na dobre i na złe."

Bardzo dobrze czytało mi się książkę od strony merytorycznej, od pierwszych stron mocno wciągała. Czegoś takiego oczekiwałam, nie tylko informacji składających się na historię zdobywania szczytów świata, ale przede wszystkim oprawy intelektualnej i emocjonalnej towarzyszącej niezwykłej i dla większości nieosiągalnej namiętności. Ciekawie zaprezentowano filozofię wspinaczki, przedstawiono fizyczne, psychiczne i emocjonalne aspekty wspinania się, realizacji w kwintesencji prób sił i spełniania się. Ukazano, jak naprawdę wyglądała wspinaczka, czym była dla himalaisty, w jaki sposób rzutowała na wyobrażenie o sobie, jak wpływała na pozostałe sfery życia. Świadomość, że Daniele Nardi zginął silnie zatopiony w wymarzonej pasji, podczas zdobywania ekstremalnie trudnej góry, sprawiła, że książka stała się nie tylko opowieścią o szalenie trudnych wyzwaniach, ale również wybrzmiewała mocnymi nutami autobiografii. Miała być kropką nad i, medialnym ukoronowaniem sukcesu, a stała się czymś znacznie więcej, ukazaniem ścieżki ku przeznaczeniu, relacją z wzlotów i upadków, sukcesów i porażek, osobistych refleksji i decyzji. Dziennikarka Alessandra Carati domknęła publikację.

Daniele Nardi wytrwale i latami dążył do śmiałego, przez wielu uważanych za skrajnie szalonego celu. Pragnął zimą w stylu alpejskim zdobyć Nanga Parbat, z uwzględnieniem pokonania ściany Diamir nową linią, biegnącą Żebrem Mummery’ego, to właśnie ono magnetycznie go przyciągało. Wspinacz przybliżył kolejne próby podejść, jednocześnie uzupełnił je relacjami z wejścia na inne szczyty, oraz wszystkim tym, co składało się na doświadczenie wspinaczkowe. Funkcjonował według własnej niezależnej wizji chodzenia po górach, bez mentorów i wspierającej społeczności, metodą nauki poprzez niezliczone błędy i nieudane próby. Zdobył Mount Everest i K2, jednak to Nanga Parbat go zahipnotyzowała, oślepiła pięknym majestatem, uzależniła i pchała poza granicę bezpieczeństwa. Czarna historia góry potwierdza jej nieprzystępność i zgubność. Nanga Parbat z jednej strony przeraża skalistym profilem z olbrzymią ilością tysiącletniego lodu, z drugiej stanowi atrakcyjne wyzwanie dla tych, którzy pragną sprawdzić się w ekstremalnych warunkach, a może nawet wyznaczyć własną trasę i zapisać się na kartach historii himalaizmu. Trudność podejścia, ekstremalna zmienność warunków atmosferycznych, największe przewyższenie od obozu bazowego do szczytu, odcinki pionowych skał. Na to piszą się tylko najbardziej zmotywowani, gotowi na ogromne ryzyko, ale też czerpiący niesamowitą radość i poczucie najintensywniejszego życia z eksploracji. Nie oceniam ich pasji, sposobu na życie, za to podziwiam determinację i odwagę w określaniu siebie poprzez bezpośredni kontakt z najwyższymi szczytami Ziemi.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura górska, 314 stron, premiera 13.07.2021 (2019), tłumaczenie Aleksandra Paukszta
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

sobota, 15 maja 2021

DWÓR NA MARTWYM POLU

JOANNA PYPŁACZ

"Jest pewien rodzaj tajemnic, które lepiej zostawić w spokoju."

Sięgnęłam po książkę z myślą o poznaniu kolejnego polskiego głosu w gatunku horror. Ostatnio trafiłam na kilka ciekawych propozycji właśnie w mrocznych klimatach i liczyłam na mocne wrażenia, sympatyczny odpoczynek w ramach historii z dreszczykiem. Pierwsze rozdziały zapowiadały zajmującą opowieść, dałam wciągnąć się scenerii kliniki lalek, ciekawie podgrzewała wyobraźnię, pomyślałam, że to może być coś, przy czym dobrze będę bawić się. Co prawda, nieco nie pasowały mi wojenne nuty w zestawieniu z krakowskim życiem Ireny, ale w miarę zagłębiania się w powieść, zrozumiałam, czym kierowała się autorka. 

Początek sprawił, że chciałam niecierpliwie poznawać kolejne strony. Niestety, od przyjazdu do dworu na Martwym Polu, wiele elementów zaczęło tracić blask. Intryga uległa rozcieńczeniu, nie miałam czego chwycić się, by dostarczyć pożywkę dla snucia domysłów, bohaterowie tracili na wyrazistości, zaś to, co powinno być mocną stroną horroru, frapujące podgrzewanie atmosfery niepewności, zamiast lęku wywoływało zawód, że popsuła się dobrze zapowiadającą się fabuła. Nabrała cech powierzchowności i schematyczności, jakbym weszła w pastisz horroru, trudno było żywo współodczuwać to, co spotykało bohaterów, śledzić rozmowy, wnikać w starą tajemnicę. Zawiodłam się na finalnej odsłonie, nawet uwzględniając, że pojawi się kiedyś kontynuacja książki, zakończenie było zbyt otwarte, za mało konkretne, bez impulsu dla imaginacji. 

Za to podobała mi się sceneria akcji, ciekawie odmalowana, czułam, że chociaż wiele sekretów skrywał dwór i jego sąsiedztwo, to z każdym opisem coraz bardziej przyciągał. Zastanawiałam się, czy byłabym zdolna spędzić w nim chociaż jedną noc, podejrzewam, że wymiękłabym. Przekonała mnie relacja między Rafałem a Gretchen, rozgrywała się w barwnym obszarze emocji, z dającym do myślenia przekraczaniem granic, pewne niedomówienia działały na korzyść. Irena Kownacka z ciężkim sercem opuszcza Kraków i podąża za wezwaniem krewnej do Uroczyska. Odwiedza ciotkę mieszkającą w rozsypującym się dworskim budynku, który otaczają pustkowia przepełnione martwością. Irena szybko zdaje sobie sprawę, że otoczenie negatywnie na nią wpływa, czuje, że znalazła się po niezrozumiałej stronie rzeczywistości, wchodzi w zapomniane wspomnienia i niepojące złudzenia. Mocno dotyka tajemnicy z ubiegłego stulecia, intensywnie poddaje się irracjonalnemu przeświadczeniu o niebezpieczeństwie. Absurdalność przytrafiających się incydentów wywołuje u niej strach przed czymś potwornym, niedotykalnym, nieuchwytnym.

3/6 - w wolnym czasie
horror, 332 strony, premiera 06.04.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

środa, 18 listopada 2020

WSTĘGA MÖBIUSA

ROMAN KONIK

"Samodzielne myślenie jest dziś deficytem. Iluzja nieomylności i pewności siebie budowana jest na opinii innych."

Niemal wszystko w powieści gładko przebiegło, swobodna i płynna narracja, ciekawie i wyraziście odmalowane portrety bohaterów, atrakcyjny i intrygujący pomysł na fabułę. Jednak nie potrafiłam w pełni wciągnąć się w historię, brakowało porywającego wyobraźnię napięcia, żywiołowego impulsu do zaangażowania się w książkę, dreszczyku emocji wynikającego z niecierpliwego odkrywania. Doceniłam biegłość autora na wielu polach, zwłaszcza konstruowania psychologicznych ujęć, ale nie udało mi się odpowiednio dostroić do opowieści, obserwowałam akcję, ale nie wrzało we mnie, może dlatego, że gangsterskie klimaty nie należą do moich ulubionych, a może przyjęłam mylne założenie, że historia sięgnie jeszcze głębiej. Ale to, co dla mnie było niewystarczające, dla innych może okazać się wielkim atutem, gdyż tytuł dobry i może zostać przez wielu czytelników entuzjastycznie przyjęty.

Początkowo zapowiadało się rewelacyjnie, zestawienie dwóch wyjątkowo kontrastowych postaci, połączenie nierozerwalnym węzłem bliźniactwa, przyporządkowanie interesujących ról z punktu widzenia rozwoju scenariusza zdarzeń, a jednocześnie stopniowe rozgałęzianie ścieżki losów. To samo źródło uposażenia genetycznego, jednorodna ponura przeszłość sieroctwa, identyczne doświadczenia życiowe, lecz odrębne tożsamości i kierunki spojrzenia na świat. Mistrzowsko przedstawiono wzajemną zależność, przekazywanie pałeczki nadrzędności, punkt krytyczny nieuniknionego konfliktu interesów i etycznych wątpliwości. Przeciwieństwa między Bernardem, okaleczonym przez przeznaczenie, lecz pragnącym normalności i stabilizacji, rozsądnym i zachowawczym bohaterem, a Adrianem, cierpiącym na autyzm, zamkniętym w pułapce konieczności powtarzalności rytmu dnia i niechęci wobec dotyku innych ludzi, a przy tym wykazującym niesamowite uzdolnienia i umiejętności intelektualne, w tym niestety także gwałtowność i patologiczne cechy, nadają powieści niezwykły koloryt i frapujące brzmienie.

Bracia wywodzący się z wielkiej nędzy, rok po roku, dokładają cegiełkę pod budowę podziemnego imperium przestępczego. Jeden ruch w stronę mrocznej strefy pociąga za sobą kolejne, nakręca spiralę niepohamowanych ambicji, przemocy i tyranii. Potrzeba sprawowania władzy nad innymi i wywołania strachu przesłania zdrowy rozsądek. Parcie do przodu po trupach dostarcza wielkiej satysfakcji, działa niczym narkotyk popychający ku działaniu, ale też intensywnie odrywa od rzeczywistości. Coś, co było wielką przyjemnością, staje się nużącym obowiązkiem. Nieważne, jak mocno wierzymy w to, że jesteśmy sprytni, genialni i niezniszczalni, zawsze znajdzie się ktoś, ktoś lepszy od nas, perfekcyjnie rozwinie niebezpieczną grę w bezwzględną zemstę, biegle rozwiąże skomplikowane szarady i zagadki o wielu zmiennych. A wówczas przepaść klęski zbliży się nieuchronnie. Kto w nią wpadnie, a kto wyjdzie zwycięsko z pojedynku? Odpowiadało mi zaproponowane zakończenie, nie mogło być inne, ciekawa jestem, ilu czytelników zaskoczy.

4/6 - warto przeczytać
sensacja, 334 strony, premiera 29.09.2020
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl