Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller polityczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller polityczny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2024

BRACTWO

JOHN GRISHAM

„My będziemy zajmować się budowaniem napięcia. Będziemy wypuszczać raporty, prokurować incydenty, manipulować mediami i zawstydzać pańskich przeciwników… zajmiemy się kreowaniem problemów, wywoływaniem strachu i zbieraniem pieniędzy.”

Nie ma w historii intrygi prawniczej rozgrywającej się na sali rozpraw, co zazwyczaj szczególnie mocno wciąga u Johna Grishama. „Bractwo” obraca się w prawniczym środowisku, ale w więziennych barwach. Jak to bywa, nie tylko w fikcji, lecz też w realnym życiu, styka się się z polityką i służbami wywiadowczymi. Podoba mi się pomysł na fabułę, aczkolwiek autor nie w pełni wykorzystuje potencjał. Sędziowie tracą zmysł kamuflażu przestępczej działalności, co z jednej strony skutkuje niedosytem warstwy intrygi, z drugiej uwidacznia jak różne etycznie jednostki przynależą do prawniczego środowiska. Centralna Agencja Wywiadowcza nie błyszczy inteligencją, i tam potrafią dziać się osobliwe rzeczy. Najlepiej wypada kandydat na prezydenta USA, rozwija zmysł politycznej gry i stara się wykorzystać niespodziewanie otrzymaną do rąk jokerską kartę. Aaron Laker z znanego wąskiemu gronu ludzi polityka i człowieka, za sprawą chytrze opracowanej strategii, z dnia na dzień staje się kimś, kto mocno przyciąga uwagę opinii publicznej, ale i niestety, szczególnego rodzaju błaznem.

John Grisham ukazuje proces zdobywania i obracania ogromnymi funduszami w imię realizacji wyborczego ogólnokrajowego celu. Uchyla kotarę zasłaniająca obraz towarzyszącego procesowi tła, wskazuje głównych aktorów pozostających w cieniu a naprawdę dzierżących władzę. Pójście za pieniędzmi sprawia, że poznaje się zwycięzcę. Fikcja czy prawda? Styl narracji przyjemny, gładko wchodzi się w scenariusz zdarzeń, napięcie czytelnicze odpowiednio rozłożone. Jednak powieść specjalnie nie zachwyca, najbardziej angażuje w wątek polityczny, natomiast związany ze swoistą przedsiębiorczością sędziów nie w pełni przekonuje. Finałowa odsłona wydaje się gładka i prosta w wydźwięku, brakuje mocnego ostatecznego uderzenia w akcji i przesłaniu. „Bractwo” stanowi przygodę na jeden lub dwa wieczory czytelnicze, pomimo zastrzeżeń potrafi wciągnąć, szybko przewraca się strony, ale nie jest to jedno z lepszych dzieł Johna Grishama, chociaż zwraca uwagę odbiorcy na stan federalnego więziennictwa i brudy politycznego zaplecza. Zerknij na thrillery prawnicze Johna Grishama zaprezentowane na Bookendorfinie ("Zeznanie", "Testament", "Król odszkodowań", "Zaklinacz deszczu", „Niewinny człowiek”, „Wezwanie”, „Wspólnik”, „Demaskator”, „Ława przysięgłych”, „Bar pod Kogutem”, "Dzień rozrachunku"), a także na wychodzące spod jego pióra thrillery kryminalne ("Wyspa Camino", "Wichry Camino").

4/6 – warto przeczytać
thriller polityczny, 448 stron, premiera 26.07.2023 (2000), tłumaczenie Małgorzata Stefaniuk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 17 grudnia 2024

OSTATNIE POLOWANIE

JAMES REECE tom 3

JACK CARR

„To nie paranoja, kiedy naprawdę na ciebie polują.”

Doceniłam fakt, że wybrana do czytania seria z tomu na tom nabierała wyrazistszych rysów, wchodziła na wyższy poziom intrygi, intensywniej przemawiała do wyobraźni. Jack Carr wprawił się w pisaniu sensacji, a właściwie thrillera politycznego. Dość udanie żonglował incydentami i spiskami, wyzwalał w kluczowej postaci przekonujące cechy. James Reece, jako główny bohater, w zasadzie nie miał przede mną tajemnic, bardziej chodziło o to, że nie wiedziałam, jakimi naprawdę dysponował umiejętnościami jako były komandos. Stopniowo odkrywałam, czy potrafił przystosować się do okoliczności przybierających dramatyczny obrót. Pełen osobistej tragedii pierwszy tom („Lista śmierci”) kipiał od ogromnego pragnienia zemsty. W drugim („Prawdziwy wyznawca”) dominowało operatywne odkupienie. Natomiast trzeci („Ostatnie polowanie”) to czas krwawych rozliczeń.

Akcja dynamicznie prowadzona, wiele się działo, sceny szybko wymiały się. Zlecenie na zabójstwo, opanowanie polityki przez mafię, wysoko postawionych oficerów i finansistów. Rozpracowywanie celów wrogów wiązało się z ogromnym ryzykiem dla kluczowej postaci. Jack Carr umiejętnie sięgał po własne wojskowe doświadczenia, przekonująco odmalowywał sceny, ukazywał złożony świat tego, co działo się pod oficjalną warstwą światowej władzy i manipulacji. Bogata paleta bohaterów, ciekawie przedstawionych, uwikłanych w szpiegowską przygodę, niebezpieczne zadania, walkę o sprawiedliwość. Dobrych autor kontrastował z mroczną sztuką wypełniania interesów poza prawem, zaprogramowanego czerpania zysków z nielegalnych umów, przestępczego budowania zależności, rosyjskich wpływów w obcym państwie. Gra między ofiarą a myśliwym odsłaniała mroczną naturę człowieka, najpodlejsze skazy charakteru i najgorszy sort przeciwnika. Trzy części powieści, powiązane z pułapką, tropem i zdobyczą, zgrabnie dopełniały się. Relaksująco spędziłam czas w "Ostatnim polowaniu". Intryga wydała mi się zajmująca, sposób prezentacji wciągający, zaś finałowa odsłona satysfakcjonująca. To koniec spotkania z Jamesem Reecem, kiedyś wrogiem publicznym numer jeden, a później pozyskanym cennym agentem rządowym. Ciekawie poznawało się działanie państwa od kulis w fikcyjnej oprawie.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller polityczny, 528 stron, premiera 26.04.2023 (2021), tłumaczenie Bartłomiej Nawrocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 24 października 2022

PROTOKÓŁ WARSZAWSKI

COTTON MALONE tom 15

STEVE BERRY

"Kłamstwa przychodziły Rosjanom z ogromną łatwością, tak jakby rodzili się z talentem do łgania."

Wcześniej nie natknęłam się na twórczość Steve'a Berriego, a szkoda, bo zaoferowane klimaty bliskie były moim gustom czytelniczym, zatem odnotowałam do nadrobienia. W cykl o Cottonie Malone weszłam w piętnastym tomie, jednak nie miałam najmniejszym problemów z odnalezieniem się w przeszłości kluczowej postaci. Autor zwięźle i konkretnie przemycił w opisach najważniejsze informacje o Malone, aktywności w amerykańskim wywiadzie i życiu osobistym. Pięćdziesięcioletni emerytowany pracownik Departamentu Sprawiedliwości zrobił sympatyczne wrażenie. 

"Protokół Warszawski" to rozrywka prowadzona w klasycznym rytmie sensacji, wzbogacona elementami historii i mnóstwem tajemnic. Czytałam z zaciekawieniem, dobrze się bawiłam, ale dostrzegałam kilka mankamentów. Zabrakło pogłębionych motywów zachowań postaci, właściwie każda zbyt szybko się na coś decydowała, łatwo dawała się wplątać w narzucony układ. Co zadziwiające, to właśnie czarne charaktery okazały się najbardziej przekonujące, śmiało mogłam mieć do nich zaufanie w przestępczej odsłonie, za nic ich nie popierałam, jednakże po cichu kibicowałam. Kwestia tego, co działo się wokół artefaktów, za szybko przybierała ostateczne rozwiązania, drażniły sposoby traktowania, raził brak reakcji zapobiegawczych. Pierwsze sceny książki jak najbardziej wciągające, zuchwała kradzież relikwii świętej krwi. Szkoda, że autor nie zdecydował się na takie spektakularne opisy w przypadku pozostałych bezcennych skarbów kościelnych Arma Christi (krzyż, korona, kolumna, gąbka, gwoździe), wówczas jeszcze bardziej rozgrzałaby się wyobraźnia. Jednak przy włóczni przeznaczenia emocji nie brakowało.

Niezaprzeczalnym walorem powieści okazało się historyczne zaplecze, polityczne tło i społeczne świadectwa. Trafiłam na tom obracający się wokół polskich realiów. Zaimponowała skrupulatność Berriego w opisie faktów, osób, miast i procesów. Nawet dla osoby znakomicie poruszającej się wokół przybliżanych zagadnień, przechodzenie przez informacje sprawiało wiele przyjemności, a co dopiero czytelnikowi, który dotąd powierzchownie miał z nimi do czynienia. Przyciągało zwiedzanie Krakowa i Wieliczki w wyjaśniającej odsłonie. Zachwyciłam się Brugią, pięknym belgijskim miastem, którego dotąd nie miałam okazji odwiedzić. Na miłośniczce Venezii, miasta wysp, kanałów i mostów, właśnie flamandzka Wenecja, klejnot architektury gotyckiej, powinien wywołać szczególny entuzjazm i uznanie. Autor przekopywał się przez wiele materiału zanim przystąpił do pisania powieści, odwiedził też miejsca uwzględnione w fabule.

Biegłość w snuciu opowieści. Styl narracji zgrabny, przyjemny, przyjazny i wciągający. Scenariusz zdarzeń intrygująco zapleciony. Wiele się działo, sporo spektakularnych incydentów. Napięcie zgrabnie rozłożone, chociaż niekiedy brakowało mocniejszych uderzeń. "Protokół Warszawski" zajmująco wypełnił wieczór czytelniczy. Chętnie śledziłam zdradliwe pułapki, przestępcze roszady, szantażowe chwyty, polityczne naciski. Obroty spraw nie przebiegały po myśli bohaterów, zaskakiwały przebiegiem i wydźwiękiem, nie zawsze zdobywali to, na czym im zależało. Polski prezydent stanął przed wielką próbą, wszystkie dotychczasowe osiągnięcia i sukcesy mogły rozpaść się, jak domek z kart, gdyby pewne informacje ujrzały światło dzienne. Na jakich zasadach Cotton Malone, kiedyś szpieg, teraz właściciel antykwariatu, okazjonalnie pracujący dla rządów i agencji wywiadowczych, włączył się w sensacyjną grę? Gdzie znalazł sprzymierzeńców? Kto okazał się się jawnym, a kto ukrytym wrogiem?

4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 430 stron, premiera 23.03.2022 (2020), tłumaczenie Maciej Studencki
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 11 lipca 2022

PRAWDZIWY WYZNAWCA

JAMES REECE tom 2

JACK CARR

„Życie rodzi życie, a śmierć jest naturalną częścią cyklu.”

Pierwszy tom serii o byłym oficerze Navy SEALS zatytułowany „Lista śmierci” zrobił na mnie dobre wrażenie, jednak dopiero w „Prawdziwym wyznawcy” poczułam się wyśmienicie. Jack Carr nabrał wprawy we wciąganiu czytelnika w sensacyjną opowieść bazującą na elementach thrillera politycznego. Umiejętnie sięgał po własne wojskowe doświadczenia, przekonująco odmalowywał sceny, ukazywał złożony świat tego, co działo się pod oficjalną warstwą światowej władzy i manipulacji. Szeroka paleta postaci, ciekawie przedstawionych, uwikłanych w szpiegowską przygodę, niebezpieczne misje, walkę o sprawiedliwość. Wszystko skontrastował z mistrzowsko prowadzoną mroczną sztuką wypełniania własnych interesów, zaprogramowanego czerpania zysków z terroryzmu, genialnego budowania zależności. Podobały mi się trzy części powieści, każda utrzymana w nieco innym klimacie, z innym posłannictwem głównego bohatera. 

Wraz z Jamesem Reece dynamicznie przechodziłam przez egzotyczna ucieczkę, kasandryczną metamorfozę i operatywne odkupienie. Walczyłam o przetrwanie w miejscach i na zasadach, w których mało komu udawało się ujść z życiem. Zatrważający terrorystyczny akt podczas londyńskiego jarmarku świątecznego, zabicie prezydenta Rożawy, czy atak na żołnierzy w hrabstwie Essex, to zaledwie wierzchołek góry lodowej pragnienia wywołania politycznego i gospodarczego chaosu. Aby prawidłowo ułożyć układankę niewiadomych należało dotrzeć do irackiego komandosa. Zatem rząd Stanów Zjednoczonych upomniał się o byłego wyjątkowo skutecznego kapitana. James Reece musiał posłuchać przywołania, chociaż dramatyczne przeżycia i okrutna zdrada wciąż głośno wybrzmiewały w jego sercu i umyśle. Nadszedł czas, żeby znowu zapolować na kolejną odsłonę zła. Zabójczy wojownik USA błyskawicznie wkroczył do akcji. Napięcie rosło, spirala strachu nakręcała się, tajemnice mnożyły się, zacierała się granica między przyjacielem a wrogiem, trzeba było nawiązywać nietypowe sojusze. Z jednej strony realistycznie napisana powieść, z pełnym uszczegółowieniem, na końcu zamieszczono nawet spory objętościowo słownik terminów, z drugiej niektóre rozwiązania wydawały się zbyt naciągane i oczywiste, co jednak nie psuło znacząco entuzjastycznie odbieranej przygody z książką, tym bardziej, że Carr odważnie poczynał z postaciami i incydentami.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller polityczny, 634 strony, premiera 18.05.2022 (2021), tłumaczenie Bartłomiej Nawrocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 9 lutego 2022

STAN TERRORU

HILARY RODHAM CLINTON, LOUISE PENNY

"Jeśli tak będzie, nic nie ubędzie, bowiem mam więcej."

Kryminały Louise Penny wchodzące w serię o inspektorze Armandzie Gamache ("Martwa natura", "Zabójczy mróz", "Najokrutniejszy miesiąc") dostarczają przyjemnej rozrywki w spokojnych rytmach. Twórczości Hillary Clinton nie znam, pierwsze z nią spotkanie, ciekawa jestem, czy silna osobowość przekłada się na literacką kreację. Uwielbiam zanurzać się w thrillery polityczne nawiązujące do faktycznych miejsc, osób i zdarzeń, zatem kuszę się na "Stan terroru". Chcę poczuć dreszczyk emocji i zdobyć materiał do refleksji. I kiedy przygoda za mną, stwierdzam, że wyzwala mieszane odczucia. 

Doceniam ciekawy pomysł na intrygę. Aspekt globalnego zagrożenia wynikający z możliwości użycia bomby jądrowej przez terrorystów nie należy do odkrywczych, lecz bazuje na atrakcyjnych liniach pobocznych. Scenariusz wymyka się realności, uwierają zaskakujące niekonsekwencje. Niedociągnięcia lub naciągnięcia splotu akcji sprawiają, że w znaczących momentach intryga rwie się, jest niedopracowana i chaotyczna. Autorki posiłkują się osobliwymi zbiegami okoliczności, przypisują bohaterom rozbudowane funkcje i familiarne zależności, trudno w nie uwierzyć. Wiele się dzieje na arenie międzynarodowej, ale znaczenie wiodących dla funkcjonowania państw instytucji i służb zostaje nijako potraktowane. Kluczowa postać i bliskie jej osoby wydają się jako jedyne zbawiać cały świat. To przeszkadza w odbiorze powieści. 

Podobnie jak nawiązania do prawdziwych osób i zachowań, przedstawianie ich w szalenie karykaturalnej wersji. Wyczuwam w tym pragnienie zemsty, ośmieszenia, drwiny i złośliwości. Polityka rządzi się brudnymi zasadami, zadowolenie sprawia wybielanie siebie, podkreślanie patriotyzmu tylko u siebie, krytykowanie rywali, trudno się oprzeć pragnieniu odwetu. To tylko potwierdza moje niskie mniemanie o współczesnych politykach. A może jako osoba żyjąca poza Stanami Zjednoczonymi, nie doceniam wkładu w zachętę do wyśmiewania i kąśliwości. Ale i europejskim szychom dostaje się, jawią się jako mało rozgarnięte persony. Zastanawiam się, czy poprzez powieść Clinton nie chce uświadomić, jak niskich lotów umysłowych rządzą nami ludzie, jaką niekompetencją się wykazują, w jakim stopniu nie rozumieją znaczenia służby dla narodu, jak miotają się we własnych oskarżeniach i pretensjach. 

Jeśli komuś nie przeszkadzają przybliżone zastrzeżenia i traktuje przygodę jako zwykłą sensację o politycznym podłożu, to przyjemnie się w niej odnajduje. Fabuła wypełniona incydentami, cały czas coś wypływa na powierzchnię prawdy, losy bohaterów ulegają nagłym zmianom, sporo też interpretacyjnych zwrotów akcji. Zakończenie domyka wątki, chociaż insynuuje kolejne kłopoty, z jakimi społeczeństwa muszą zmierzyć się. Pod jaką presją działa sekretarz stanu prezydenta, z jakimi przeciwnikami walczy, jak radzi sobie z krytyką? Czy udaje się odsunąć świat od przepaści przemocy i nienawiści? Dokąd prowadzą wyniki śledztwa? Jakie tajemnice skrywają się w głębi globalnego supła władzy?

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 494 strony, premiera 24.11.2021, tłumaczenie Paulina Braiter
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

piątek, 28 stycznia 2022

GRA SZPIEGÓW

"Kłamstwo nie musi być złe. Czasami jest darem, aktem miłości."

Film zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Scenariusz napisało samo życie, oparty na prawdziwych wydarzeniach, jednak Tom O'Connor świetnie poradził sobie z uczynieniem fabuły szalenie interesującej, umiejętnie uwypuklił główne postaci, dał przestrzeń tym na drugim tle, zaprezentował ciekawą kompozycję dialogów. Nie było czczej paplaniny, każda wypowiedź służyła wprowadzeniu widza w akcję i nadaniu określonego klimatu. Sugestywne oddanie atmosfery przyspieszonego wyścigu zbrojeń pod koniec lat pięćdziesiątych i początku sześćdziesiątych ubiegłego wieku zaliczam jako plus filmu. Podobał mi się nie tylko dobór miejsc, środków transportu, także kostiumów i fryzur, dostosowane do epoki i systemu politycznego.

Nuklearne zagrożenie rzucało długi cień na poczucie bezpieczeństwa nie tylko obywateli ZSRR i USA, ale całego świata. Supermocarstwa dysponowały bronią zdolną wymazać ludzkość. Eskalacja zagrożeń, intensyfikacja ostrości krawędzi, na której balansował świat, umacnianie atomowego arsenału, osiągnęły punkt krytyczny. I jeszcze kryzys kubański w październiku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego drugiego roku. Ludzkość patrzyła z przerażeniem na rozgrywki Wschodu i Zachodu, na treści przekazów wypływających z mów i czynów Nikity Chruszczowa, na reakcje Johna Kennediego. Poprzez amerykańskich turystów kontakt z CIA nawiązał Oleg Pieńkowski, bojownik o prawdę i ideały prawdziwego wolnego świata i demokracji, bo tak określił siebie w przekazanym liście. Od tego momentu zaczęło się spotkanie z wysokiej rangi oficerem wywiadu wojskowego GRU. Trzeba przyznać, że grający go Merab Nimidze wyśmienicie sobie poradził, przekonująco odgrywał determinację, strach, troskę o rodzinę i przyjacielskie więzi.

Następnie na scenę wkroczył Greville Wynne, brytyjski inżynier i biznesmen, zwerbowany przez MI6, ponieważ często podróżował do Europy Wschodniej, a to było im na rękę. Wykorzystano jego przydatność do oficjalnych i nieoficjalnych kontaktów z Pieńkowskim, do roli kuriera tajnych danych. Umiejętności aktorskie Benedicta Cumberbatcha w kreacji postaci również spotkały się z uznaniem, zwłaszcza w początkowych i końcowych scenach prezentowały wysoki poziom. Rozpoczęła się wyjątkowa gra szpiegów, z których jeden znał się na technikach wywiadowczych, drugi musiał się dopiero uczyć. Reżyser Dominic Cooke zgrabnie pokazał to w poszczególnych scenach, zderzył zawodowstwo z naiwnością. Dosadnie ukazał funkcjonowanie w państwie, w którym każdy obywatel był okiem i uchem KGB. "Grę szpiegów" bardzo dobrze się ogląda, wciąga w intrygę, przypomina przeszłość, wyraża napięcie zimnej wojny. Ukazuje, że biel potrafi przybrudzić się szarością, zaś falę pozytywnych zmian rozpocząć mogą nawet jednostki.

5/6 - koniecznie obejrzyj
tytuł oryginalny "The Courier", thriller, produkcja Wielka Brytania, 107 minut
premiera 24.01.2020 (świat), reżyser: Dominic Cooke, scenariusz: Tom O'Connor
obsada: Benedict Cumberbatch, Merab Ninidze, Rachel Brosnahan, Angus Wright
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

sobota, 8 stycznia 2022

SPRAWA PREZYDENTA

MARC ELSBERG

"Strzelanie do bezbronnych cywilów nie należy do moich zadań. Amerykanie tak nie robią." Naprawdę?

Nastawiłam się na mocno sensacyjną przygodę czytelniczą, która wciągnie i zaangażuje. Niestety, powieść nie przyniosła oczekiwanych wrażeń, zainteresowanie malało z rozdziału na rozdział. Nie ulegało wątpliwości, że pomysł na fabułę należało zaliczyć do ciekawych i nieszablonowych, aresztowanie byłego prezydenta USA przez Międzynarodowy Trybunał Karny, a właściwie greckie służby policyjne, zapowiadał coś wymykającego się typowemu obrazowi scenariusza zdarzeń. Początek historii wybrzmiewał zajmująco, lecz wcześnie pojawiły się drobne nieścisłości, choćby usuwane i nagle pojawiające się wiadomości w telefonie, fałszywe wejście w kompetencję służb, totalna bezsilność zachodniego supermocarstwa. Na część z nich można było przymknąć oko, fikcja lubi odchodzić od prawdopodobieństwa, aby wprowadzić jak najwięcej napięcia. Jednak nie udało się trzymać czytelnika w niepewności, incydenty następowały zbyt gładko i bez echa. Nie uwzględniały złożoności międzynarodowej sytuacji politycznej, gospodarczej, kulturowej i prawnej, jedynie ślizgały się po niej. 

Nie za ciekawie zaprezentowali się również bohaterowie. Spłyceni, bez odpowiedniej charyzmy, czasem wręcz bez odpowiednich kompetencji. Pełnili znaczącą funkcję dla przebiegu sprawy a zachowywali się jak osoby, które nie mają świadomości, o co toczyła się stawka. Przykładowo, znajomość Dany z Alexem zamiast ubarwiać powieść stała się elementem umniejszającym jej walory czytelnicze. Za nic nie mogłam uwierzyć, że kobieta na takim stanowisku uwikłała się w coś tak trywialnego. Całe szczęście, że autor poprzestał na wprowadzeniu cudownego zbiegu okoliczności i nie pociągnął tego wątku w romantycznym kierunku. Nie przekonała postawa głównej prokurator MTK, szkoda, że nie uwikłano jej w ciemną stronę obszaru propagandy, byłoby bardziej złożenie i intrygująco. Na plus zaliczyłam poddanie materiału pod rozważanie bezkarności światowych przywódców z krajów o wysoko rozwiniętej demokracji, nawet jeśli ich działania wypływały z przesłanek eliminacji zła, chociaż kosztem życia niewinnych osób. Książka nie dostarczyła silnych wrażeń, wiele rzeczy uwierało. Lubię thrillery bazujące na politycznym klimacie, ale w tym nie potrafiłam emocjonująco odnaleźć się. Lepsze wrażenie zrobiła inna książka Elsberga "Chciwość", ale i w niej do pełnego komfortu przebywania czegoś brakowało.

3/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 604 strony, premiera 27.10.2021, tłumaczenie Miłosz Urban
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

środa, 5 stycznia 2022

NIGDY

KEN FOLLETT

"Każda katastrofa zaczyna się od małego problemu, którego nie naprawiono w porę."

Interesująca przygoda czytelnicza. Wciąga w wieloaspektowe dywagacje, dokąd może prowadzić obecna sytuacja polityczna na świecie, jeśli uwzględni się arsenał nuklearny, dostęp na złóż naturalnych na spornych terytoriach, nierozliczoną bolesną przeszłość, poczucie upodlającego wykorzystywania i przerośnięte ambicje przywódcze. Ken Follett pokazuje złożoność naczyń połączonych w sferze politycznej, ekonomicznej, kulturalnej i społecznej. Na nią nakładają się indywidualne historie jednostek, regionów, państw i kontynentów. Burza w jednym naczyniu powoduje wrzenie w innym, zaś czynnikiem zapalnym staje się człowiek walczący z człowiekiem. Chodzi nie tylko o spiski na międzynarodową skalę, ale także wewnętrzne konflikty, w imię idei, zadośćuczynienia, pokazania siły, aktu rozpaczy. 

Mnóstwo czynników trzeba wziąć pod uwagę, kiedy wchodzi się w globalną politykę, strefy wpływów, niewspółmiernych świadczeń, urażonej dumy i przeświadczeń o wielkości. Wrażliwość zależności sprawia, że nawet pozornie błahe i nieistotne zdarzenie, tupnięcie w jednym regionie świata, może uruchomić lawinę niebezpiecznie nakręcających się incydentów doprowadzających do destrukcji światowego porządku, a nawet zniszczenia planety, nie wspominając już o ludzkim gatunku. Autor efektownie to ukazuje. Wprawdzie wyraźnie wyczuwa się odniesienia do zimnej wojny z zeszłego wieku, lecz przeniesione na współczesny grunt, ze zwróceniem uwagi, że nie tyle liczą się relacje USA i Rosji, co USA i Chin. Zatem przetasowanie w hierarchii ważności potęg. Jednak brakuje w fabule głosu Rosji mocno mieszającej w międzynarodowej intrydze.

Follett słusznie stawia na bogactwo postaci, liczyłam nawet, że będzie ich więcej, gdyż objętość powieści swobodnie dysponuje miejsce, lub zostaną wyraziściej sportretowane. Wprowadza otoczkę obyczajową, ubarwia szpiegowskie akcje i militarne posunięcia, jednak nie przekonuje szczerością i prawdziwością. Nawet w swoistym teatrze kukiełek na politycznej arenie przydałyby się mocne konstrukcyjnie figury. A może to ukazanie, że losy świata zależą od pojedynczych osób, choć z przewrotnego zakończenia można wynieść odwrotne brzmiące przesłanie. Nie do końca udaje się podchwycić mentalność kulturową azjatyckich państw, lecz ciekawią odniesienia do zaawansowanych zapędów dominacji. Tym, co najbardziej uderza w książce, co znakomicie wypływa na powierzchnię, to jaki rodzaj ludzi rządzi światem, jak ułomną dysponują wyobraźnią, wiedzą i umiejętnościami, jak leczą kompleksy kosztem innych. Ich zaplecze doradcze również nie imponuje od strony analizowania faktów, dobierania odpowiednich argumentów i narzędzi. 

Wyraźnie wyczuwa się rozczarowanie kondycją władzy, oderwanie polityków od potrzeb zwykłych ludzi, niezobowiązujące igranie z losem obywateli, a w zamian fundowanie fałszywie brzmiących krzyków o moralności, sprawiedliwości i wolności. Trudno wskazać faktyczne źródło wybuchu trzeciej wojny światowej, wiele warstw tworzy jej podwaliny, ale w fabule początkiem stają się zdarzenia na afrykańskim lądzie, na granicy Czadu i Sudanu. Im głębiej wchodzi się w pustynne obszary, tym większa gotowość bojowa w innych częściach globu. Z dzieł Folletta przybliżyłam na Bookendorfinie jeszcze „Igłę”, pierwszorzędny thriller szpiegowski, oraz powieść w historycznej odsłonie „Niech stanie się światłość”, prequel cyklu „Filary ziemi”, ekscytującej przygody.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller polityczny, 734 stron, premiera 10.11.2021, tłumaczenie Janusz Ochab
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

sobota, 6 listopada 2021

LISTA ŚMIERCI

JACK CARR

JAMES REECE tom 1

"Nie miał żadnych ograniczeń. Na drodze nie stawały mu zasady, przepisy prawa czy normy społeczne. Kroczył wojenną ścieżką, a jego pragnienie zemsty było nienasycone."

Szybko wbiłam się w tę sensację, schemat intrygi nie wymykał się klasycznym standardom, niesprawiedliwości i krzywd, które należało niezwłocznie pomścić i wyrównać. Tragedia, która spotkała głównego bohatera, a w przypadku tego tytułu, ciąg dramatycznych przeżyć, stała się inicjatorem śmiertelnej rozgrywki między jednostką a władzą, a po drodze także czarnymi charakterami. Jack Carr uderzył w ekstremalnie silną rozpacz i nieodwołalność, przyciągał kluczową postać ku epicentrum desperacji, a nawet prowadził ku zabójczemu szaleństwu. Kiedy zniszczenie i nienawiść osiągnęły najwyższe poziomy, wówczas mogły odnaleźć, choć szczątkowe zaspokojenie bólu w bezwzględnym wymierzeniu kary. Ale jakim kosztem? Ile z siebie trzeba było oddać, aby dotrzeć do źródła zła? Czy faktycznie można było ukarać wszystkich zaangażowanych w spisek, nawet tych, co dysponowali potężnymi zasobami, szerokimi kontaktami w finansowych i politycznych sferach?

James Reece, oficer elitarnej formacji Navy SEALs, zabójczy wojownik USA, najpierw stracił w zasadzce podczas akcji w Afganistanie niemal cały oddział, następnie poddano go stronniczemu przesłuchaniu. Kiedy wrócił do kraju, czekały go kolejne koszmary i potworności. Natychmiast przekonał się, że miał więcej wrogów niż mógłby przypuszczać, i to bardzo wysoko postawionych. Rozpoczął prywatne śledztwo. Mógł liczyć jedynie na ścisłe grono najlepszych przyjaciół. Stworzył wykaz ludzkich celów do wyeliminowania. Perfekcyjnie wyszkolony przez państwo zabójca obrócił się przeciwko władzy. Scenariusz zdarzeń łatwy do rozszyfrowania, przebiegał w schematycznych ramach, nie było mowy o spektakularnych zwrotach akcji, raczej wszystko opierało się na wykreślaniu kolejnych nazwisk z listy śmierci. Zastanawiało jedynie, w jaki sposób dojdzie do eliminacji, jaka pomysłowością wykaże się Reece, na ile będzie przewidujący.

Autor dużą wagę przywiązywał do technik wojskowych, na nich koncentrował uwagę. Zaś główny bohater tworzył spoiwo pomiędzy różnymi fazami fabuły, a drugoplanowi służyli jako ozdobniki i awaryjne wyjścia z opresji. Scenariusz nie trzymał w dużym napięciu i niepewności, przydałoby się lepsze dopracowanie. Niszczenie kawałek po kawałku siatki wroga odbywało się w ściśle zaplanowany sposób, w dynamicznych rytmach, z perfekcyjną konsekwencją i umiejętnością oceniania sytuacji, jednak zbyt przewidywalnie. I chociaż sympatycznie spędziłam czas przy książce, to oczekiwałam większej adrenaliny, tak aby wyobraźnia poniosła i utożsamiać się z pokrzywdzoną stroną. Jeszcze tanie zagrywki przeciwników, ich wypowiedzi o zamiarach powinny być bardziej zawoalowane z racji tego, jak dużo mieli do stracenia i jak łatwo inwigilować każdego. Natomiast przekonująco wybrzmiewały odwołania do żołnierskiej osobowości z ujęcia realizacji misji, sposobu myślenia i gotowości do nieustępliwej walki. Ale autor to były oficer Navy SEALs.

4/6 - warto przeczytać
thriller polityczny, 488 stron, premiera 11.08.2021 (2018), tłumaczenie Bartłomiej Nawrocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 9 października 2021

ZDRADA

LILJA SIGURDARDÓTTIR

REYKJAVIK NOIR tom 4

"To oczekiwania powodują rozczarowania."

Lekkie wydanie thrillera, mało napięcia i niepewności, brak głębi w intrydze, mało wyraziste postaci. Czyta się przyjemnie, narracja zgrabna i płynna, zrównoważone budowanie atmosfery, ciekawe wplecenie islandzkiego klimatu. Jednak to za mało, aby powieść porwała, w pełni zdobyła uwagę czytelnika i mocno zaangażowała. Książka na jeden wieczór, kiedy chce się na chwilę zajrzeć za kulisy działalności władz państwowych, przyjrzeć się z dreszczykiem podłożu nieustannych roszad, perfekcyjnie planowanych manipulacji, przeciągania linii władzy i korupcji. Trzeba wykazywać się określonymi predyspozycjami do przetrwania, umiejętnością radzenia sobie w funkcjonowaniu pod presją, przekręcaniem faktów na własną korzyść, tworzenia właściwej otoczki dla materiału do przebicia się przez media i opinię publiczną. Najważniejsze, mieć oczy dookoła głowy, by uniknąć wbicia w plecy sztyletu nieuczciwości, oszustwa i zdrady.

Kiedy Ursula Aradottir zostaje ministrem spraw wewnętrznych dysponuje powierzchowną wiedzą o zasadach funkcjonowania w polityce. Udzielając się dotąd w organizacjach pomocowych, w tym w Liberii przy epidemii eboli i w Syrii w obozach dla uchodźców, zdołała nieco dostrzec i zrozumieć, lecz nie spodziewa się, że pomimo zajmowania prestiżowego stanowiska stanie się jedynie śrubką w patologicznej maszynie państwowej, bynajmniej nie pracującej dla dobra społecznego. Wrzucona w bezpardonową partię politycznych szachów, odczuwa presję błyskawicznych decyzji, wchodzenia w ciemne strony układów, podporządkowania się narzuconym interpretacjom. Kobieta buntuje się przeciwko przyznaniu marionetkowej i tymczasowej roli. Ma zaledwie rok, by zdziałać coś w bliskiej jej sprawie poprawienia warunków imigrantów w Islandii. W pierwszym dniu pracy angażuje się w kryminalny wątek. Chce doprowadzić do wyjaśnienia gwałtu na piętnastolatce dokonanym przez policjanta. Składa obietnicę matce dziewczyny, że wyjaśni sprawę. Nie zdaje sobie sprawy, w co tak naprawdę pakuje się i jakie bolesne będą konsekwencje.

Poprzez scenariusz zdarzeń wokół postaci Ursuli autorka pokazuje, że w polityce trzeba mieć twardą skórę i stabilne zaplecze, bez tego nic nie można zdziałać, wyższe idee rozmywają się w papce miałkich deklaracji i wątpliwych zapewnień. Podoba mi się ukazanie zderzenia dwóch światów, oficjalnych komunikatów i faktycznych czynów, efektów wywoływanych na zamówienie, z korzyścią dla pomysłodawców. Mniej przekonuje życie prywatne Ursuli. Rozumiem przykre doświadczenia z niedawnej przeszłości, które rzutują na relacje z mężem i dziećmi, ale sposób postępowania nie do końca można tym wytłumaczyć. Zupełnie jakby kobiecie brakowało nie tylko równowagi psychicznej, ale również instynktu przetrwania i świadomości życia na świeczniku. Czy polityka to faktycznie tylko polityka, nic osobistego? Zakończenie ciekawie splata wątki, wiele można się wcześniej domyśleć, lecz kilka akcentów zaskakująco wybrzmiewa. Zerknijcie na pierwszy tom serii "Pułapka", drugi i trzeci mam jeszcze do nadrobienia, na niezobowiązujące czytanie z dreszczykiem.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 390 stron, premiera 16.06.2021 (2018), tłumaczenie Jacek Godek
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

OSTATECZNE ROZWIĄZANIE

ROBERT J. SZMIDT

"Zaczęła wygasać otwarta wrogość wobec Niemców, którzy z dnia na dzień stali się zbawcami cywilizowanego świata, ponieważ wykrzewiali z niego jeszcze bardziej znienawidzony komunizm."

Lubię sięgać po książki przedstawiające, jak mogłaby się potoczyć historia, gdyby elementy wejściowe uległy zmianie, doszły lub nie do skutku. Mam wrażenie, że wówczas jeszcze lepiej rozumie się, co faktycznie wydarzyło się, dostrzega punkty zwrotne, z innego ujęcia wchodzi w analizę przyczyn i skutków. Ciekawie uczestniczy się w lekcjach przeobrażonej w fikcję historii, intrygującej grze w co by było gdyby. Jednak mnie nie opuszcza wrażenie, że bez względu na splot znaczących zdarzeń, ludzkość i tak podąża tropem mrocznych cech swojego gatunku. 

W "Ostatecznym rozwiązaniu" wchodzimy w zdarzenia z ósmego listopada tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Do skutku dochodzi, przygotowywany od wielu miesięcy, przez stolarza Georgea Elsera, zamach bombowy. Ginie wówczas elita Trzeciej Rzeszy. Europa tylko początkowo może odetchnąć, że bestii nazizmu ukręcono łeb. Niestety, jak to w polityce bywa, pod oficjalnymi i jawnymi warstwami koncepcji na bieg historii, ukrywają się tajne i spiskowe strategie, o rażącej i bezwzględnej sile, poza honorem i zasadami. Szalenie dobrze czytało mi się pierwszą część powieści, całkowicie w moim stylu, rewelacyjnie rozłożone napięcie, a dodatkowo wplecenie zaskakującego składnika przeobrażającego znaczenie i wydźwięk incydentu. Ciekawie wbiłam się również w partię przybliżającą zasady funkcjonowania polskiego rządu na uchodźstwie, pospiesznej i niebezpiecznej ucieczki z Francji, kraju szybko poddającemu się faszystowskiej propagandzie, akceptującego funkcję poligonu doświadczalnego dla Niemców. W trzeciej odsłonie chętnie wchodziłam w rozważania Besta o tym, co czeka stary kontynent przy celnie i sprawnie realizowanej wygórowanej ambicjonalnie polityce Heinricha Himmlera, szefa tajnej policji, stawiającego na rozrastający się aparat terroru i eksterminację Żydów.

Kolejne części poznawałam mniej entuzjastycznie, spodziewałam się bardziej spektakularnych przewrotów w przebiegu historii, większego odejścia fikcji od faktów, głębszego zamieszania w politycznym kotle. Sensacyjne nuty tajnych operacji, o ogromnym znaczeniu z punktu widzenia ludzkości, odpowiadały mi, lecz z rozdziału na rozdział łapałam się na tym, że nie kręcą mnie tak, jak bym chciała. Momentami wkradało się nawet znudzenie, a przecież działy się ważne rzeczy. Porucznika Jana Kozielewskiego atrakcyjnie przedstawiono, zdobył moją sympatię, choć niekiedy drażnił infantylizmem i idealizmem. Niemniej, taki obraz młodego człowieka był potrzebny, żeby podkreślić cechy osobowości, dostosowania do okoliczności i wyścigu z czasem. Zakończenie zaskakujące, nie spodziewałam się takiego rozwiązania dziejów Europy, a nawet świata, a także losu kluczowej postaci, spodobały mi się przesłania. Jeśli lubicie klimaty alternatywnych historii Trzeciej Rzeszy, zapraszam do poznania wrażeń po spotkaniu z powieścią Roberta Harrisa "Vaterland", tam także sporo nawiązań do wydarzeń, miejsc i postaci historycznych. To barwna i sugestywna wizja europejskiej rzeczywistości lat sześćdziesiątych, w której wciąż funkcjonuje Adolf Hitler. Zerknij też na "Ucieczkę z raju" i "Łatwo być bogiem" Szmidta, bardzo dobre SF.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 374 stron, premiera 30.06.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 17 czerwca 2021

NIEWIERNY

"- Nie boimy się śmierci. Dlatego wygramy.
- Ja też się nie boję. Rób co musisz."

Film podejmował zajmujące zagadnienia konfrontacji mentalności religijnych, wkraczał w obszary fanatyzmu napędzającego negatywne emocje. Wszystko w tle rozgrywanych animozji między Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Iranem. Zadziwiające, jak ludzie wciąż wykorzystują religie do politycznych celów, usprawiedliwiają nimi ekstremalną działalność, na siłę nawracają na własne prawa boskiego wyobrażenia świata. Skrajność rodzi brutalność, a ta terroryzm, przy czym należy pamiętać, że może on przybrać różne formy. Dramat inspiruje się wydarzeniami z prawdziwego życia, tworzy mieszankę incydentów i ludzkich zachowań typowych dla kontrastowych grup kulturowych. Dedykowany Amerykanom osadzonym w irańskich więzieniach za szpiegostwo, przetrzymywanych z powodu mniej lub bardziej uzasadnionych oskarżeń.

Doug Rawlins, uprawiający blogerskie dziennikarstwo poświęcone chrześcijaństwu, wygłosił na kairskim uniwersytecie odczyt, użył kontrowersyjnych dla świata muzułmańskiego tez, wywołał ogromne wzburzenie. Członkowie ekstremistycznej grupy porywają go z hotelu i traktują jako pionka w publicznej propagandzie. Jim Caviezel znakomicie odegrał rolę próżnego i zadufanego pseudo mędrca, stereotypowego amerykańskiego zarozumialca, stawiającego się w charakterze wyroczni w nawracaniu muzułmanów. Mężczyzna wzbudzał negatywne odczucia, jednocześnie zastrzegam, że nie popierałam działań tych, którzy go więzili, torturowali, wystawiali na pokazowy proces. Przekonująco wypadł Ramzi, przeciwnik Douga, odgrywany przez Hala Ozsana, chętnie patrzyłam, jak trafnie ukazywał sprzeczności świata Zachodu i Bliskiego Wschodu. Claudia Carvan jako Liz, żona Douga, urzędniczka amerykańskiej administracji, starała się za wszelką cenę wydostać męża z irańskiego piekła, nie zachwyciła kreacją postaci, mogło być lepiej.

Twórcy filmu nawiązali do zabójstw honorowych, czegoś, co człowiek wychowany na zachodnich wzorcach nie jest w stanie zrozumieć. Szkoda jednak, że nie znalazło się więcej miejsca na rozwinięcie tematu. Ciekawie ukazano perfidię i fałszywość pozornej przyjaźni. Wiele można było wychwycić charakterystycznych akcentów w relacji Rawlinsów i Javida. Scenariusz zdarzeń obfitował w absurdalne elementy, choćby postawa zbędnej uległości więźnia wobec strażników, bezmyślne zachowanie żony na ulicach miasta, zaskakująca łatwość szyfrowania wiadomości, improwizowana ucieczka z więzienia. Większość z nich służyła podkreśleniu amerykańskiej ignorancji i niezrozumienia wobec odmiennej kultury. Generalnie, film łączył wiele czarno-białych i zero-jedynkowych incydentów i postaw. Zastanawiam się, w jakim stopniu było to zamierzone działanie, a w jakim wymknęło się spod kontroli w doborze bezpośrednich obrazów dla widza. Dramatyczne nuty stopniowo intensyfikowały się w sensacji. Dobrze wypadła scena egzekucji, lecz na sali sądowej już niekoniecznie. Film nie wzbudził we mnie zachwytu od strony bohaterów, ich wewnętrznych rozterek i podgrzewania napięcia, za to frapująco nawiązał do religijnej manipulacji opinią, tego, jak wiele kuriozalnie łączy stojących po przeciwnych stronach wiary.

4/6 - warto obejrzeć
tytuł oryginalny "Infidel", thriller polityczny, produkcja USA, 104 minuty
premiera 08.11.2019 (świat), reżyser: Cyrus Nowrasteh, scenariusz: Cyrus Nowrasteh
obsada: Jim Caviezel, Claudia Karvan, Hal Ozsan, Stelio Savante
Film obejrzałam dzięki współpracy z portalem Secretum.pl

niedziela, 6 maja 2018

MONACHIUM Robert Harris

"I ludzie w to uwierzą, bo ludzie wierzą w to, w co chcą wierzyć."

Kolejna ("Vaterland", "Konklawe") przygoda czytelnicza, którą odbyłam z tym autorem i kolejna, z której jestem zadowolona. Przyjemnie spędziłam popołudnie wygryzając się w meandry politycznych manipulacji, sztuczek, wybiegów i spisków, mających miejsce podczas ustalania i podpisywania układu monachijskiego. We wrześniu tysiąc dziewięćset trzydziestego ósmego roku porozumiano się odnośnie przyłączenia części Czechosłowacji do Rzeszy Niemieckiej. Obecni byli reprezentanci Niemiec, Włoch, Anglii i Francji, ale nie Czechosłowacji.

Zadziwiające, jak zgrabnie i spójnie udaje się autorowi połączyć fikcję z faktami, otoczyć je siecią wzajemnych powiązań, tak abyśmy odczuwali, że właśnie taka wersja wydarzeń wydaje się prawdopodobna i wiarygodna. Poznajemy ją zza kulis, z wypełnionych napięciem rozmów odbywających się za zamkniętymi drzwiami, skrywanych ambicji przywódców państw, gorączki przewidywań zamierzeń przeciwników, pospiesznych analiz dokonywanych przez szefów sztabów i premierów, ale też z oficjalnych przemówień i wystąpień publicznych. I jeszcze pryzmat moralnej odpowiedzialności, etycznych zachowań, głębokiej lojalności, prawdziwej przyjaźni, wątpliwego prawa do wypowiadania się w imieniu narodu, którego przedstawicieli celowo pominięto podczas zapraszania do rozmów. Polityka nie znosi słabych, łamliwych i o symbolicznym znaczeniu. Karty rozdawane są w oparciu o siłę militarną i ekonomiczną, nie ma litości tam, gdzie gra toczy się o najwyższą stawkę.

I na tym międzynarodowym tle ukazane przeżycia indywidualnych bohaterów, nastawionych na współpracę w imię dobra własnych ojczyzn, popierających wzmacniających je postulaty i idee, czy odżegnujących się od oficjalnych postanowień i oświadczeń. Wyraziście naszkicowane postaci Hugha Legata, sekretarza brytyjskiego premiera, i jego przyjaciela z czasów studenckich, Paula von Hartmanna, zatrudnionego w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych. To właśnie w ich rękach pozostają informacje, które mogą zmienić bieg historii. Może nie jest to thriller, który mocno trzyma w napięciu, ale wywołuje intrygujący dreszczyk emocji. Pomaga w tym ciekawie nakreślona fabuła, przekonujące elementy sensacji, sugestywnie oddane detale, oraz frapująco wytworzony klimat szpiegowski. Przyjemne i wciągające zaczytanie, dobry książkowy relaks.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller polityczny, 400 stron, premiera 04.04.2018, tłumaczenie Andrzej Szulc
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 25 kwietnia 2018

VATERLAND Robert Harris

"Tajemnice są jak kwas - raz rozlane, potrafią przeżreć wszystko."

Thriller polityczny w starym dobrym stylu, czyta się z lekko i przyjemnie. Dość przewidywalny, jednak nie przeszkadza to w śledzeniu sensacyjnych, szpiegowskich i spiskowych zdarzeń. Przyjazna i dynamiczna narracja prowadzi po alternatywnej europejskiej historii po drugiej wojnie światowej, w którą zgrabnie wpleciono sporo faktów i postaci historycznych, w tym także polskie akcenty. Tereny zwycięskiej Wielkiej Rzeszy sięgają aż Uralu, pochłaniając wiele państw zajmujących wcześniej środkową część kontynentu. Nie jest to pogłębiony opis nowego politycznego i gospodarczego porządku świata, ale z pewnością barwna, sugestywna i przerażająca wizja. Zdajemy sobie sprawę, że tak właśnie mogłoby wszystko wyglądać, gdyby hitlerowskie siły zdołały wygrać wojenny konflikt i dojść do głosu. Nastałaby era niemieckiego monopolu cywilizacji technicznej, niewolniczej pracy podbitych społeczeństw, nachalnej propagandy i niepodważalnego kultu jednostki.

Ale i w takim zniewoleniu ideowym, nawet wśród niemieckich członków jedynie słusznej linii partii, zawsze znajdą się osoby wątpiące, kwestionujące, podważające narzucone normy, wzorce i zwyczaje. Ułamek z nich przysłuchuje się niepoprawnym politycznie opcjom i podważa oficjalne komunikaty. Jeszcze mniej w obawie przed brutalnymi represjami głośno o tym mówi czy jawnie przeciwstawia się, nawet jeśli stykają się z przekonującymi i rzetelnymi dowodami. Autor przenosi czytelnika do tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego czwartego roku, do Berlina szykującego się na siedemdziesiąte piąte urodziny Adolfa Hitlera i ogarniętego gorączką przygotowań do przełomowej wizyty amerykańskiego prezydenta. Poznajemy Xaviera Marcha, inspektora wydziału zabójstw, nieustępliwego detektywa, trafiającego na frapujący trop przeszłości, kumulujące się tajemnice, wstrząsające dokumenty. Odsunięty od sprawy zagadkowej śmierci wysokiej rangi nazistowskiego funkcjonariusza, inwigilowany przez gestapowskie siły, March nie rezygnuje i prowadzi śledztwo na własną rękę. Do jakich informacji i świadków uda mu się dotrzeć? Kto pomoże mu w tej walce?

4/6 - warto przeczytać
thriller polityczny, 430 stron, premiera 04.04.2018 (1992), tłumaczenie Andrzej Szulc
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.