wtorek, 19 stycznia 2021

MOJA PRZYJACIÓŁKA OPĘTANA

GRADY HENDRIX

"Czasami stajesz w obliczu czegoś, co cię przerasta; co wykracza poza wszystko, czego kiedykolwiek doświadczyłeś, a wtedy czujesz się zagubiony i potrzebujesz wsparcia."

Drugie spotkanie z twórczością Gradiego Hendixa wywołało mieszane odczucia. Autor potwierdził, że rewelacyjnie odmalowuje muzyczny klimat. W "Sprzedaliśmy dusze" wybrzmiewał bezpośredni, szorstki i ostry heavy metal, zaś "Moją przyjaciółkę opętaną" wypełniał miękki, łagodny i chwytliwy pop. Umiejętność oddania lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku uważam za największy walor powieści, każda strona była nim przesycona, wypełniona po brzegi, aż pulsowała energicznym rytmem. Dorastałam w tamtych czasach, przyjemnie było przywołać wspomnienia. Dla młodych czytelników książka to okazja do przeniesienia się w rzeczywistość sprzed komórek i internetu.

Trudno było zdecydować, do kogo tak naprawdę kierowana była przybliżana historia, wydawało się, że bardziej do młodzieży. Większość scenariusza wiązało się z dojrzewaniem, pierwszymi przyjaźniami i miłościami, rozterkami odkrywania własnej tożsamości, wchodzenia w ryzykowne decyzje rozrywki i szpanu. I w takim ujęciu kluczowe postaci zostały wyraziście i przekonująco wykreowane, ich zachowania i postawy bazowały na prawdziwych źródłach i motywach. Inaczej spoglądałam na udział dorosłych w fabule. Bierność, a nawet wrogość, wobec dzieciaków, której nie można było zrzucić na karb niezrozumienia i różnicy pokoleń, wywoływały sprzeciw, nawet uwzględniając społeczne realia tamtych czasów. Zbyt mocno przerysowana forma kontrastu.

Zawiodłam się na intrydze, owszem, zawierała ciekawe pomysły, ale nie były one ani świeże, ani atrakcyjnie podane. Zaskoczona byłam jej płaskością i powierzchownością, a przecież opętanie, egzorcyzmy, odwieczna walka dobra ze złem, nadprzyrodzone zjawiska, demoniczne istoty, stwarzały frapujące możliwości do wykorzystania. Żadna ze scen nie wybrzmiała jak horror, a zaledwie delikatne drażnienie wyobraźni, zatem niski stopień napięcia. Wyczekiwałam, kiedy wreszcie groza wejdzie na pierwszy plan, cieszyłam się z podkładanych iskier, lecz niestety niewzniecone szybko przygasały. W przeciwieństwie do efektownego ukazywania mocy i siły przyjaźni, oraz zmiany osobowości w stronę niezgody, gniewu, wściekłości, ranienia bliskich.

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 432 strony, premiera 12.11.2020 (2016), tłumaczenie Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

20 komentarzy:

  1. Och nie, szkoda ogromna. Miałam ją na oku i spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei jeszcze o niej nie słyszałam i może to lepiej.

      Usuń
  2. Nie znam autora, ale horrory lubię czytać, choć jeśli uważasz, że strata czasu, to nie będę czytać tej książkii

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że w przypadku tego horroru intryga i nie tylko Cię zawiodły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Młodzieżówki wolę zdecydowanie oglądać, w formie filmu, niż czytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie rozbawia już sama okładka niczym z lat osiemdziesiątych, dałabym tej historii szansę, tak dla śmiechu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj nie, nie! Horrory to nie jest moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tylko kilka w życiu i były naprawdę dobre, nie przepadam za słabymi pozycjami.

      Usuń
  7. Też dorastałam w latach 80-tych i tęsknię za tymi czasami. Z tego co piszesz - książka raczej słaba?

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja dosć ciekawa, ale niestety chyba tym razem to pozycja nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się zainteresować tą serią. Lubię takie głupawe horrory z lat 80, a taka tutaj jest stylistyka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Planuję tę książkę przeczytać. Szkoda, że cię zawiodła.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  11. Wędrówki po kuchni21 stycznia 2021 13:18

    Ta pozycja zupełnie do mnie nie przemawia i przyznam, że okładka jest okropna. Ale może ksiązka znajdzie swoich wielbicieli

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wygląda to najgorzej i obiektywnie rzecz biorąc może zaintrygować, jednak to skrajnie nie taki klimat, w którym się odnajduję, więc póki co mówię pas... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W sumie ciekawy pomysł na połączenie poszczególnych tomów z konkretnymi gatunkami muzycznymi - więc szkoda,że potencjał nie został w pełni wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie seria, osobne przygody czytelnicze. :) Ale pomysł na taką serię, o jakiej myślisz, byłby faktycznie przedni. :)

      Usuń
  14. Czytałam mnóstwo zachwytów nad tą książką, a tutaj jak widać - nie ma żadnego WOW. Ufam Twojej recenzji, bo mamy podobny gust ;) A poza tym to uważam, że ta okładka to takie małe "szkaradełko" i zupełnie przez to nie mam na książkę ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie nie przekonuje do siebie. Sama okładka wygląda na niechlujną. Tym razem podziękuję. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie jestem zaciekawiona, okładka już mnie zniechęca totalnie.

    OdpowiedzUsuń