wtorek, 1 września 2026

A JAK ANDROMEDA

ANDROMEDA tom 1

FRED HOYLE, JOHN ELLIOT

„Tam, gdzie jest inteligencja, jest też wola. A woli towarzyszy ambicja.”

Książka będąca średnio udanym przeniesieniem serialu na papier, narracja niekiedy mało spójna, tworząca przeskoki w detalicznych opisach, z przeciętnymi dialogami, ale cieszyłam się, że wpadła w moje ręce. Skupiałam się nie tyle na fabule, chociaż ciekawej i wciągającej, co na frapującym i wizjonerskim materiale do refleksji. Rozumiałam, że powieść napisana w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym drugim roku oddawała ducha współczesnych obaw związanych z pojawieniem się obcego życia z kosmosem, nieprzeciętnej fascynacji komputeryzacją i koniecznością budowania wyjątkowej potęgi wojskowych zabezpieczeń. Klasyczna SF zawsze przyciągała możliwością zerkania okiem przyszłości na osiągnięcia nauki współczesnej cywilizacji, wczuwania się z perspektywy czasu w dominujące trendy społeczne, uwarunkowania polityczne i kampanie szpiegowskie, penetrowania wyobraźni i przemyśleń szczególnie kreatywnych twórców.

„A jak Andromeda” ukazywała jak ludzkość najprawdopodobniej mogłaby podchodzić do inteligentnego sygnału odebranego z dalekiego kosmosu. Z jednej strony potwierdzenie, że nie byliśmy sami w kosmosie, z drugiej tajemnica zawarta w instrukcji o pozaziemskim pochodzeniu. Naukowcy szalejący w ekscytacji, politycy mieszający się we wszystko, wojskowi wyczekujący okazji do uruchomienia pozornie prewencyjnej obronnej akcji. Głos z wielu, wielu milionów, lat zagarniałby wszelką uwagę, a nawet zdrowy rozsądek i poczucie bezpieczeństwa. Nie byłoby wątpliwości, że doniosłość i przełomowość wydarzenia nie miałaby sobie równych, ale czy usprawiedliwiałaby bezrefleksyjne podążanie tropem przysłanego kodu binarnego? Nie byłoby co się oszukiwać, scenariusz zdarzeń potwierdzałby silne cechy natury człowieka – choćby nieokiełzaną ciekawość, zdolność do poświęceń, pragnienie władzy, zaślepienie wobec strategicznych odkryć. Czyż nasze ludzkie doznania i spontaniczność w reakcjach nie powinny podsuwać konieczności zachowania rozwagi i przezorności?

Zdumiewające, jak bardzo przesłania książki sprzed ponad sześćdziesięciu lat, obawy wobec otwarcia na coś nieznanego, dysponującego ogromnymi możliwościami obliczeniowymi, zdolne do sterowania organicznymi bytami, pokrywają się ze ślepym zaufaniem wobec współcześnie gloryfikowanej sztucznej inteligencji. Jakże wiele osób zapomina, że to nie „kochana istota”, ale narzędzie, co prawda zaprogramowane na bardzo wysokim poziomie, bazujące na możliwości samodzielnego uczenia się, ale tylko narzędzie. Czy wystarczająco zabezpieczamy się przed technologicznym zdominowaniem, coraz szerszym zastępowaniem człowieka, uznawaniem potęgi maszyny tylko z pozytywnej strony? Dlaczego na własne życzenie oddajemy AI coraz większe obszary niezależności, wolności i kreatywności? Jak bardzo faktycznie odebrany sygnał z kosmosu, potwierdzający inteligencję obcych znacznie wyprzedzającą ludzką, zmieniłby nasz świat? Dlaczego obca inteligencja miałaby zadawać sobie tyle trudu, by rozprzestrzeniać we wszechświecie gotowe rozwiązania na stworzenie humanoidalnego organizmu? 

Z nostalgią podeszłam do opisu kart perforowanych jako nośników danych, gdyż były pierwszym tematem na wykładach moich studiów cybernetycznych i informatycznych. Fascynujące jak wiele zmieniło się od końca lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku w sferze komputeryzacji i przetwarzania danych, z zaciekawieniem obserwuję wpływ cyfryzacji na społeczeństwo, kulturę, naukę i gospodarkę. Dla uzupełnienia informacji o autorach książki, Fred Hoyle to brytyjski astronom, fizyk i matematyk, to on ironicznie, gdyż nie zgadzał się z Georgesem Lemaitrem, wymyślił termin Wielki Wybuch, a który przeszedł do terminologii teorii początku przestrzeni i czasu. John Elliot to scenarzysta, reżyser i producent telewizyjny. Ciekawa jestem waszego odbioru kluczowych postaci, na mnie doktor Johna Fleming, znany ze zgryźliwego poczucia humoru, nie zrobił dobrego wrażenia od strony osobowości, ale od strony wizjonerskiej już tak. Zaskoczyła swoista bierność rzeczniczki prasowej Judy Adamson do sprawowanej podwójnej funkcji, oficjalnej i tajnej, brakowało jej cech potrzebnych, aby powierzać jej zadania. Potwierdziło się jak wielką wagę ma informacji dla zdobywania i utrzymania władzy. "A jak Andromeda" to klasyka science fiction, warto było podchwycić materiał do refleksji, czekam na drugi tom.

Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Milenium", "Podniebna krucjata", "Księżycowy pył", "Wszystko jest iluzją", "Filmowy wehikuł czasu", "Poranek dnia zagłady", "Najazd z przeszłości", "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Wieczny pokój", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, klasyka, 264 strony, premiera 30.06.2026 (1962), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

14 komentarzy:

  1. Ależ ciekawy powrót do klasyki. Szczególnie spodobał mi się wątek kart perforowanych i wspomnienie pierwszych zajęć z informatyki. Taka osobista perspektywa swietnie dopełnia recnzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAk, pomysl kart perforowanych jest bardzo ciekawy.

      Usuń
  2. Słyszałam o niej, bo wiadomo taka klasyka ale nigdy nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. My nic nie oddajemy AI , robią to za nas inni , niestety.... My możemy tylko z AI współpracować i wykorzystać w sensie pozytywnym do naszych celów, tylko tyle.... A książkę warto na pewno przeczytać, bo tak dużo zmieniło się od tamtych czasów, lubię czytać różne książki na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jak widzę, średnio oceniona. Ale tematyką taką interesuje się mój mąż, podeślę mu tytuł i sam zdecyduje czy przeczyta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak sama zauważyłaś jakiś czas temu mamy zupełnie inny gust czytelniczy i nie sięgnę po ten tytuł. Po recenzji widzę, że nawet miłośnicy gatunku mogą mieć co do niej zastrzeżenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisuję tylko prawdziwe wrażenia, które książka wywarła na mnie, jaki materiał dała mi do refleksji, czy sympatycznie zapełniła czas, dlatego szczerze odnoszę się także do ulubionych gatunków, tak aby czytelnicy bloga mogli zdecydować o sięgnięciu lub nie po książkę. Nie zachęcam Cię do sięgnięcia po książkę, nie po to prowadzę blog, ale może po zapoznaniu się z moimi wrażeniami nasuną Ci się jakieś refleksje, z czym mogłabyś się podzielić w komentarzu, zachęcam do rozważenia takiej opcji.

      Usuń
  6. Bardzo podoba mi się Twoja refleksja nad tym, czy rozwój technologii powinien iść w parze z większą ostrożnością. To temat, nad którym zdecydowanie warto się zatrzymać. Swietna skłaniająca do myślenia recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na ogol dosc nieufnie podchodze do przenoszenia serialu na papier....

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa recenzja, szczególnie przez zestawienie wizji z 1962 roku z dzisiejszymi obawami dotyczącymi AI. Najbardziej intrygujące jest właśnie to, jak po ponad sześćdziesięciu latach pytania o granice ludzkiej ciekawości, władzy i zaufania do technologii wciąż pozostają aktualne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ocena od razu ustawia mnie na - nie...Twoja recenzja jest bardzo wyczerpująca i rzetelnie oddaje wrażenia po lekturze tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie książki, które nawet jeśli nie są idealne pod względem fabuły czy narracji, zostawiają po sobie mnóstwo tematów do przemyślenia. Ta książka zdecydowanie wydaje się jedną z nich. Miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To ciekawe, jak dawne wyobrażenia o przyszłości potrafią tak dobrze rezonować ze współczesnością. Temat obcej inteligencji, technologii i granic ludzkiego zaufania brzmi dziś wyjątkowo aktualnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. To bardzo ciekawe takie czytanie ksiazek sprzed lat i porownywanie wiedzy i poziomu technologii

    OdpowiedzUsuń