niedziela, 2 października 2022

ŚWINKA WYSOKICH LOTÓW

BATPIG tom 2

ROB HARRELL

„Sami wiecie, warto raz na jakiś czas wyjrzeć zza ekranu na świat – nigdy nie wiadomo, co można przegapić.”

Komiks, na który czekaliśmy z moimi młodymi czytelnikami z wielką niecierpliwością. Wcześniej mieliśmy okazję poznać pierwszą odsłonę przygód Batpiga („Batpig. Zobaczyła świnka niebo”) i zostaliśmy nim zauroczeni. Nie inaczej było w przypadku „Świnki wysokich lotów”. Trzy fantastyczne historie w jednym tomie, każda w nieco innym klimacie, ale z udziałem tych samych bohaterów. Rob Harrell kolejny raz wykazał się niesamowitą wyobraźnią, znakomitym wyczuciem potrzeb młodych odbiorców, ale również smykałką do snucia niezłych intryg i wciągania w opowieść dorosłych. Książka sprawdzi się w ramach rodzinnego czytania, każda ze stron zyskuje na jej poznaniu. Atrakcyjna oprawa graficzna, bardzo przejrzysta i sugestywna, sprawia ciepłe i sympatyczne wrażenie, ujmuje kreską i kolorystyką. 

Mocno doceniam pracę tłumaczki. Anna Lewicka ponownie wykazała się biegłością w oddaniu humorystycznego wydźwięku komiksu, rewelacyjnym poziomem zabawy językiem i nawiązań do świnkowych skojarzeń. Wyostrzony dowcip sytuacyjny, wyrazowy i zwrotów. Natychmiast wpasowaliśmy się w poczucie humoru autora. Każda scenka wprawiała w dobry nastrój, często wybuchaliśmy śmiechem, doceniałam żart sytuacyjny i językowy. Fabuła nie należała do odkrywczych i nowatorskich, ale fantastycznie zespoliła się z nurtem popularnych historii o superbohaterach, czyniła żartobliwe aluzje do supermocy i superzdolności. Sporo się działo, przygoda goniła przygodę, jedno zdarzenie pociągało następne. I tym razem chodziło o chodziło o pokonanie zła, za wszelką cenę, z odpowiednią dozą odwagi i determinacji. Jednak przede wszystkim niosła lekkość i swoboda opowieści, paradne zachowania, śmieszne zdarzenia. I postaci, mieszanka wad i zalet, często wzajemnie wykluczających się, ale wspólnie tworzących barwną całość. 

Uszkodzona zegarowa wieża i problemy z czasem, osobliwe zachowanie szkolnego woźnego i konieczność ratowania świata od ułamków i nudy. Trzeba było sporo się napracować, aby odnieść sukces, zwłaszcza że bazował na przewrotności. Siła potęgi prawdziwej przyjaźni, kiedy Gryzelda i Karol próbują pomóc Grzesiowi w spełnieniu wielkiego mokrego marzenia. Wizyta na Ziemi kosmitów z odległej galaktyki i wynikające z tego perturbacje, które natychmiast trzeba stłumić w zarodku. Jednak nie było łatwo tego dokonać, kiedy największy bohater i idol Wieprzowy Mściciel przyjechał do miasta Batpiga, aby kręcić film. Humorzasty aktor nie zyskał sympatii, lecz przyczynił się do zaliczenia dnia jako (nie)najlepszego w życiu komiksowych ulubieńców. Propozycja rozrywki, przy której sympatycznie i beztrosko spędza się czas, jak najbardziej zachęcam do poznania. Dowcipne aluzje do zjawisk kultury masowej, a przy tym kilka wartościowych przesłań na temat tolerancji, zrozumienia różnorodności, prawa do indywidualnych pasji, siły przyjaźni, potęgi współpracy, nieopłacalności zemsty i zasiedzenia w telefonach. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
komiks, 244 strony, premiera 14.09.2022, tłumaczenie Anna Lewicka
Tekst powstał w ramach współpracy z PapieroweMotyle.pl

NASZE MAŁE OKRUCIEŃSTWA

LIZ NUGENT

„W naszej rodzinie, jeśli się śmialiśmy, to zawsze z kogoś.”

Nie tego się spodziewałam, książka zupełnie odbiegła od oczekiwań, zamiast prowadzić po świecie thrillera przeciągnęła po obyczajowych ścieżkach. Po zapowiedziach nastawiłam się na narastające napięcie, atmosferę strachu, emocjonujące wyczekiwanie wydarzeń. Dopiero finalne fragmenty podgrzewały wyobraźnię, ale i tak, od początku towarzyszyło mi jedno pytanie, który z braci nie dotrwał do końca. Nie znaczyło to wcale, że powieść była złą propozycją czytelniczą. Ostatecznie uznałam ją za mocno dobrą, znakomicie poprowadzoną od strony wejścia w skomplikowane ludzkie współzależności. 

Liz Nugent głęboko weszła w relacje rodzinne, ukazała najmroczniejsze ich aspekty. Pokazała codzienne okrucieństwa między rodzeństwem, niespełnione wyczekiwania między dziećmi a rodzicami, zawiedzione nadzieje dorosłych. Przysłuchiwałam się trzem osobnym głosom braci i musiałam przyznać, że brzmiały przerażająco i złowieszczo. Z jednej strony chciałam powiedzieć, że nagromadzenie frustracji i żalu było zbyt intensywne i makiawelistyczne, z drugiej musiałam uznać ich realistyczny i prawdopodobny obraz. Nikt tak człowieka nie potrafi zranić, jak ktoś, kto jest nam najbliższy, powiązany więzami krwi lub gorącymi uczuciami. Co fascynujące, często właśnie oprawca widzi się w kategoriach ofiary, znajdując solidne usprawiedliwienia własnych czynów i natychmiastowe potwierdzenia decyzji. Każdy z braci miał tendencje do wysysania energii z innych, rozsiewał toksyczne opary nienawiści i zazdrości, miał wgląd jedynie we własne dobro, lubił ściągać na siebie uwagę. Równocześnie starał się ukazać z jak najlepszej strony. Wydawało się, że najrozsądniejszy to William, najbardziej diaboliczny to Brian, a wzbudzający najwięcej zrozumienia to Luke. Jednak lustrzane odbicia prawdy, postaci przyjmowane w różnych zwierciadłach duszy, miały tendencję do wielkich kłamstw i perfidnej manipulacji. Ileż w tym wszystkim cierpienia i smutku, trudno otrząsnąć się po takiej jesiennej przygodzie czytelniczej.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 426 stron, premiera 10.08.2022 (2020), tłumaczenie Mateusz Rulski-Bożek
Książkę „Nasze małe okrucieństwa” zgarnęłam z półki „kryminały i sensacja” w księgarni TaniaKsiążka.pl

sobota, 1 października 2022

BULLET TRAIN. ZABÓJCZY POCIĄG

KOTARO ISAKA

„Kiedy ludzie muszą podjąć jakąś straszną decyzję lub taką, która kłóci się z logiką, wówczas są bardzo podatni na to, żeby dostosować swoją opinię do opinii grupy.”

Początkowo nie mogłam sobie znaleźć miejsca w zabójczym pociągu, wydawało mi się, że pomyliłam klasy podróży, albo wsiadłam nie do tego pojazdu, co powinnam. W miarę zagłębiania się w powieść zdałam sobie sprawę, że jednak siedzę na właściwym miejscu, jadę w odpowiednim kierunku, a do tego wcale nie zgubiłam bagażu ciekawości i zaintrygowania. Co więcej, nieźle musiałam się natrudzić, aby nadążać za kosmiczną prędkością przygody czytelniczej. Kotaro Isaka fantastycznie zaskakiwał na każdym kroku. Kiedy już wydawało mi się, że chwytam rdzeń intrygi, nagle wszystko zmieniało obrót, perspektywę, kąt widzenia niebezpieczeństwa. Błyskawicznie przesuwające się obrazy za oknem rozdziałów coraz bardziej gmatwały scenariusz zdarzeń. Prędkość wciskała w fotel. Dochodzącą z głośników melodia czarnej komedii okazała się mistrzowsko rozpisanym utworem. Mnóstwo zabawnych perypetii, zupełnie na poważnie, mrożących krew w żyłach, ze śmiercią za pan brat. 

Rewelacyjnie odmalowane portrety wszystkich postaci, także starszego małżeństwa i szkolnego nauczyciela. Człowiek obdarzony ksywą Biedronka w każdej scenie udowadniał, że towarzyszy mu w życiu ogromny pech. Cytryna i Mandaryna tworzyły niezwykły duet, nikt nie śmiałby stanąć im na drodze. Książę aż kipiał od skrajnej perfidii i głębokiej mroczności. Naprawdę nóż się w kieszeni otwierał, kiedy rozumiało się jego bezwzględność i okrucieństwo. Kimura zepchnięty poza nawias zemsty dokładał znaczącą cegiełkę do walki ze złem. Ileż krwawych czynów i cichych morderstw, a wszystko wokół czarnej walizki, której zawartości nikt nie znał. Autor upchnął w małą przestrzeń pociągu najbardziej zabójcze umysły, nadał im wybuchową mieszankę prawdy i kłamstwa, zalet i wad, doświadczeń i przeżyć. Entuzjastycznie wyczekiwałam każdego incydentu, starałam się nadać odpowiednie uzasadnienie, trafnie zinterpretować następstwa i konsekwencje, ale przyznaję, że Isaka wielokrotnie wyprowadził mnie w pole, z uśmiechem, a nawet chichotem. Coś innego i nieszablonowego, chociaż wzorowanego na znanych klasycznych motywach komedii niemal gangsterskich. Zachęcam do spotkania z książką, zasługuje na uwagę, dostarcza energetyzującej rozrywki. Mam wrażenie, że na długo ją zapamiętam. A teraz postaram się jak najszybciej obejrzeć film powstały na jej podstawie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, komedia, 408 stron, premiera 26.07.2022 (2010), tłumaczenie Anna Horikoshi
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

O ZMIERZCHU

HWANG SOK-YONG

„Ludzka pamięć ma to do siebie, że współdzielone z innymi doświadczenia pod wpływem upływającego czasu mogą zostać całkowicie zapomniane lub – w zależności od towarzyszących im wówczas emocji – zniekształcone i zapisać się w naszych umysłach jako zupełnie inne historie.”

Przyznaję, że z wielkim entuzjazmem wyczekuję propozycji książkowych z serii bo.wiem, a zwłaszcza serii z żurawiem. Bardzo cieszę się, że Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego zdecydowało się na jej prowadzenie na polskim rynku, ponieważ to wyjątkowa okazja poznania czegoś zupełnie nowego, odmiennego kulturowo, całkiem nieszablonowego, wprowadzającego odbiorcę w niezwykły klimat, a przy tym przekonującego emocjami. Zaglądanie w ludzkie życia przedstawione z perspektywy dorobku człowieka zamieszkanego po drugiej stronie globu daje impuls posmakowania tamtych realiów. 

„O zmierzchu” prowadzi czytelnika po koreańskiej rzeczywistości lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubogich prowincji i skrajnego ubóstwa przedmieść Seulu. Ukazuje zmiany tych przestrzeni na przestrzeni lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Odwołuje się też do współczesności, której architektura miejska skrywa ciężki bagaż grzechów wyzysku i niesprawiedliwości. Zażarta walka o ludzki żywot i przetrwanie w skrajnych warunkach. Wszechobecna frustracja i rezygnacja, usilne pragnienia wyniesienia się z miejsca beznadziei, zdystansowania się do slumsów poprzez zdobywanie jak najwyższego wykształcenia, a nawet wyrzeczenia się dzieciństwa we wspomnieniach. Tworzenie nowej odmiennej tożsamości poprzez zapominanie o dziedzictwie tego, co w ukształtowało bohaterów. Teraz zupełnie inny wygląd, przeznaczenie i funkcjonowanie, ale wciąż przytłaczająca samotność, dystansowanie się od innych, marzenia o spokojnej egzystencji. 

Hwang Sok-Yong fantastycznie ukazuje wewnętrzne rozterki człowieka, rozliczenie z życiem i dokonywanymi wyborami. Nie ma znaczenia, jak bardzo chciałoby się zapomnieć o dawnej biedzie i marazmie, w pewnym momencie powraca się do tego, czy za sprawą przypadkowego spotkania z dawnym przyjacielem lub sympatią, czy poprzez migawkę obrazu z przeszłości, a może nawet wizytę w rodzimym domu lub pozostałości po nim. Czas biegnie swoim tempem, pokolenia wymieniają się, ale marzenia wciąż pozostają wspólne i niewyparte. Dwa głosy powieści, kobiecy i męski. Wiele w nich zwykłych i niezwykłych emocji. Intensywnie wsłuchujemy się w nie, dostrzegamy wiele stycznych punktów z własnym doświadczeniem życiowym. Patrzenie na wielkie przeobrażenia tego, co uczestniczyło we wczesnych latach życia może z jednej strony sprawiać radość i satysfakcję, z drugiej przywołać żal i poczucie winy. 

Architekt Park Min-u dokonuje spowiedzi przed samym sobą, patrzy na konsekwencje wyborów, łapie ciepłą nić z przeszłością. Reżyserka Jeong U-hui poszukuje drogi do wyrażenia własnego ja, zaczepienia w pracy zapewniającej normalne życie a zarazem przynoszącej satysfakcję. On w późnym etapie walki o idee, ona we wczesnym. Losy obojga przeplatane duchem przeszłości. Sporo odniesień do społecznych relacji, politycznych uwarunkowań i natury człowieka. Sięgając po książkę warto nastawić się na inteligentne, przekonujące, nostalgiczne i refleksyjne czytanie. Wrażliwie dotykające rdzenia ludzkich uczuć. Bezpośrednie, ale czułe wspominanie. 

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Ona i jej kot", "Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, towarzyszą w myślach przez dłuższy czas.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, 206 stron, premiera 20.09.2022, tłumaczenie Dominika Chybowska-Jang
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

piątek, 30 września 2022

MARTWE LWY

SLOUGH HOUSE tom 2

MICK HERRON

„Nie da się zestarzeć, nie przywykając do tego, że istnieją sprawy, których nie jesteś w stanie zmienić...a pewne sprawy zmieniają się, nawet jeśli o tym nie wiesz.”

Pierwszy tom serii („Kulawe konie”) dostarczył sporej satysfakcji czytelniczej, rewelacyjnie bawiłam się, emocjonowałam scenariuszem zdarzeń, doceniłam portrety postaci, wpasowałam w klimat. Wszystko to otrzymałam również w drugiej odsłonie, a jednak „Martwe lwy” mniej wciągały. Okazało się, że aby dobrze bawić się przy powieści Micka Herrona musiałam wykazać się akceptacją specyficznego humoru. Konsekwentnie wprowadzał go do zachowań postaci, a zwłaszcza jednej. Nieszczególnie ujmował, chociaż nadawał lekkości mrocznie brzmiącym zdarzeniom, może komuś innemu sprawi większą radość. Podejrzewam, że bohater Jackson Lamb jeszcze niejednokrotnie zaskoczy, czasem zniesmaczy, kiedy indziej zaimponuje przebiegłością. Pozostali nieudacznicy i wyrzutki z głównego nurtu tajnych służb Regent’s Park, zesłańcy do strefy owianej wstydem zapomnienia, cechowali się oryginalnymi osobowościami, rozmaitym podejściem do pracy w charakterze szpiega, osobliwymi nawykami i przyzwyczajeniami. Sztuczny zlepek kontrastowych agentów, mających chęć coś udowodnić sobie i światu, z mniejszym lub większym ego, nie wydawał się być tworem rokującym sukces. Ale drzemiący potencjał powoli, acz z trudem, jakby na przekór wszystkiemu, uaktywniał się.

Grupa uwikłała się w sprawy o wadze bezpieczeństwa państwowego, a zwłaszcza londyńskiego. Poszła na pierwszą linię frontu, lecz nikt nie chciał przyznać oficjalnie, że z nimi współpracował lub coś im zlecił. Kulawe konie musieli działać w cieniu, bez należytego wsparcia, w skrajnie okrojonym budżecie. I co tu dużo mówić, ich wzajemne relacje pozostawiały wiele do życzenia. Sporo w powieści działo się, kilka warstw akcji, każda ciekawa do śledzenia. Wrażenie robiły nagłe zwroty akcji, zmieniające się oblicza interpretacji, dynamiczne klucze rozwiązywania tajemnic. Nic nie było takim, jakim na pierwszy, czy drugi, rzut oka wydawało się. Nawet zbiegi okoliczności zgrabnie pogrywały z domysłami czytelnika. Autor nie oszczędzał bohaterów, wystawiał na niebezpieczne misje. Atrakcyjnie wchodził w umysły, a i tak nie byłam pewna kierunku i przebiegu kontynuacji fabuły. Narracja lepiej dopracowana niż w pierwszym tomie, może to zasługa tłumaczenia. Kiedy umarł dawny brytyjski szpieg i pozostawił zagadkową wiadomość, natychmiast włączyły się alarmy w służbach kontrwywiadu. A w Slough House budziły się z marazmu porażki i wykluczenia całkiem sprawnie funkcjonujące umysły. Była szansa, że pod odpowiednio prowadzonym dowództwem coś zdziałają, właściwie ułożą pionki planszy gry na śmierć i życie, zajrzą w wartki strumień rosyjskiej przeszłości z czasów zimnej wojny.

4/6 – warto przeczytać
sensacja, thriller szpiegowski, 438 stron, premiera 15.09.2021 (2013)
tłumaczenie Alka Konieczka
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

HEX

THOMAS OLDE HEUVELT

„Strach w końcu nieuchronnie prowadzi ku przemocy.”

I kolejna fenomenalna propozycja czytelnicza w wykonaniu Thomasa Olde Heuvelta. „Echo” wyniosło spotkanie z książką na wyżyny satysfakcji. Podobnie „Hex”, powieść, przy której znakomicie bawiłam się. Jedna z przedstawicielek thrillerowskich historii, zahaczających o horror, dla której byłam w stanie zarwać noc, aby tylko jak najszybciej dowiedzieć się, dokąd wszystko zmierzało, a jednocześnie cieszyć się każdym akapitem. 

Autor wprowadził w świat niesamowitości, nadprzyrodzonych zjawisk, przeklętej klątwy, uczestnictwa czarownicy, ale również małego miasteczka ogarniętego czymś ekstremalnie zadziwiającym, dla zwykłego człowieka niezrozumiałym i wyrażającego się w straszliwej egzystencji. Heuvelt doskonale poradził sobie z tworzeniem suspensu, zgrabnie intensyfikował lęk, umiejętnie rozpalał ogień szaleństwa, opętania i miszmaszu ludzkich przywar. W tej książce nie wystarczyło podążać tropem fabuły, rozgryzać intrygę, poznawać zaplecze psychologiczne bohaterów, ale trzeba było również próbować złapać coś nieuchwytnego, dościgać ulotne zjawy, zaglądać głębiej w warstwy oprawy umysłowych abstrakcji. 

Nieszablonowe snucie opowieści, znakomicie zacierające granice między realnym a złudnym postrzeganiem rzeczywistości, to niewątpliwie wielki atut sztuki pisania Heuvelta. Zmuszał czytelnika do zastanowienia się, czy więcej nikczemności tkwiło w postaci sprzed trzy i pół wieku, dramatycznej przeszłości, pogańskiej złej mocy, a może we współczesnym człowieku zmuszonym do życia z nieustannym poczuciem niemocy. Podkręcał wyobraźnię rozgrywającymi się zdarzeniami, ale też nakłaniał do bliższego spojrzenia na ludzką naturę. 

Thriller z górnej półki, na który niewątpliwie warto zwrócić uwagę, oferował coś więcej niż krzyk niszczycielskiej siły. Fenomenalnie sięgał po choćby kingowskie chwyty odsłaniania emanującej napięciem małomiasteczkowej mentalności stykającej się z czymś nader osobliwym i dziwacznym, aurą nawiedzenia unoszącą się w powietrzu, portretowania postaci z perspektywy zwykłych cech i krańcowych incydentów, jednakże czynił to w swoim niepowtarzalnym stylu. Black Spring chwytało w szpony każdego, kto przekroczył jego granice, gotowe było do rozerwania na strzępy ofiary, stawiało je przed moralnymi dylematami, wystawiało na wielkie próby, konfrontowało z własną śmiertelnością, za nic nie obiecywało szczęśliwego zakończenia.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 442 strony, premiera 07.09.2022 (2016), tłumaczenie Piotr Kuś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 29 września 2022

MIŁOŚĆ, ŚMIERĆ + ROBOTY

Peter F. Hamilton, John Scalzi, Alberto Mielgo, Steve Lewis, Kirsten Cross, Ken Liu, Joe R. Landsdale, Marko Kloos, Claudine Griggs, Vitaliy Shushko, Michael Swanwick, David W. Amendola, Alastair Reynolds

"Zło, któremu pozwolono kisić się we własnym sosie, w mrocznym, parszywym miejscu przez całe stulecia, zamieniło się w osobliwość, która gdy już zostanie wypuszczona, zmiecie wszystko, co stanie jej na drodze."

Z przyjemnością sięgam po zbiory opowiadań, właśnie w klimacie fantastyki, wolna chwila i można przenieść się w świat wyobraźni, często wsparty nauką, ale jeszcze częściej marzeniami i obawami o przyszłość ludzkości. Zatem, kiedy trafiłam na tę oficjalną antologię, nie mogłam oprzeć się, aby nie umówić się na spotkanie. Po zapoznaniu się z osiemnastoma różnorodnymi krótkimi formami, nie dziwiłam się, że znalazły zainteresowanie twórców telewizyjnego serialu. Prezentowały się z wyjątkowej widowiskowej strony, sympatycznie szybowała przy nich fantazja. Poziom opowiadań nie zaliczyłam do wybitnie wysokiego, lecz były na tyle mocne, że entuzjastycznie podchodziłam niemal do każdego.

Znakomicie bawiłam się przy „Rybiej nocy”, kiedy to osobliwe obrazy sięgnęły prastarych form i rewelacyjnie połączyły się ze współczesnym bytem. Wyśmienicie odebrałam w zbliżonej myśli zabawy w czas, ale w znacznie szerszym zakresie, w ramach „Epoki lodowcowej”. Niesamowite rzeczy skrywała stara lodówka, czasem aż strach było do niej zajrzeć. Cudownie czułam się w „Błękicie zimy”. Idea takiej długowieczności wyzwalała wielkie obawy, jednocześnie sztuka łagodziła podejście do ciała uodpornionego na wszelkie ekstremalne warunki. Autonomiczna sztuczna inteligencja zaprezentowała się z nader oryginalnej strony. Na uwagę zasługiwał „Świadek”, z ciekawą formą narracji, morderstwem w tle, ale atrakcyjnym twistem w zakończeniu.

„Za szczeliną orła” zabrało w podróż kosmiczną z wymyślną zmianą czasu. Sporo się tam działo w kilku warstwach. „Sekretna wojna” odnosiła się do fantastyki, ale przedstawiona wojskowa mentalność rządzących i dziś niestety trzyma się znakomicie. Efektowny pomysł z sowieckimi żołnierzami specjalnych służb walczącymi na północnej Syberii z okropnymi kreaturami, wychodzącymi z dziur, wygłodniałymi na ludzkie mięso. Sporo dynamicznej walki pojawiło się również w „Mechach”. Z ciężkim trudem terraformowana planeta i widowiskowa bitwa z Obcymi. Dziwny stwór pojawił się w „Wysypisku”, śmieci skrywały wiele tajemnic. Zabawnie było w „Historiach alternatywnych”, króciutka skondensowana forma a wiele scenariuszy związanych ze śmiercią Adolfa Hitlera.

Opowiadania, które mniej mi się spodobały, ale i tak zawierały ciekawą, często nietuzinkową myśl, to przede wszystkim „Sonnie ma przewagę” z koncepcją transferu mózgu, sklonowanymi symbiontami neuronowymi, walką robotów na arenie, zaskakującym zakończeniem. „Wysysacz dusz” odwołał się do wampirskich klimatów, krwistych scen, ale także przewrotnego finału. W nieco baśniowy świat, lecz z perspektywy mechanicznych ujęć, metalu i ognia, zaprosił utwór „Udanych łowów”, z udziałem demonici kradnącej serca i łowcy demonów. Likantropi wyłonili się w opowiadaniu „O wykorzystaniu zmiennokształtnych”. Kolejny raz potwierdziło się, że ludzkość wciąż będzie wikłać się w wojnę, na wielu płaszczyznach i z różnym rodzajem broni.

Humoru nie zabrakło w „Gdy jogurt przejął władzę”. Ciekawy pomysł na fabułę, dziwaczna płaszczyzna na polityczne ujęcia, ale liczyłam na bardziej nieprzewidywalne zakończenie. Kiedy czytałam „Trzy roboty”, spoglądałam osądem i przypuszczeniami maszyn na resztki ludzkiej ery. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu powielania przeszłości, cyklu narodzin, rozwoju i wymierania. „Pomocna dłoń” o samoratunku w kosmosie w zasadzie niewiele wniosła. Sentymentalnie zrobiło się w „Szczęśliwej Trzynastce”. Ludzie potrafią przywiązać się do różnych przedmiotów, nadawać im własne cechy, a nawet posądzać o skłonności do przynoszenia pecha lub szczęścia. Chociaż „Martwy punkt” najmniej mi podszedł, to jednak idea holograficznych obrazów i kopii zapasowych mózgów niosła pewne przesłanie, na które powinniśmy zwrócić uwagę.

4/6 – warto przeczytać
fantastyka, opowiadania, 448 stron, premiera 28.06.2022 (2006-2021), tłumaczenie Wojtek Cajgner
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

IDEALNE MORDERSTWO

CHARLIE DONLEA

„Każde ciało opowiada jakąś historię.”

Thriller przypisany do kategorii psychologicznych, jednak oprawa psychologiczna nie należała do złożonych, chociaż została poprawnie skonstruowana. Liczyłam na większe zagłębianie się w przeżycia bohaterów, wręcz nastawiłam się na nie, otrzymałam dobrze poprowadzoną, lecz powierzchowną charakterystykę psychiki postaci. Nie ulega wątpliwości, że w warstwie fabularnej wiele się działo, zdarzenie goniło zdarzenie, tajemnice zagęszczały się, zatem można było mocniej docisnąć osobowości uczestników intrygi. 

Natomiast podobała mi się otoczka związana z idealnym morderstwem, sekrety krążące wokół niewyjaśnionej sprawy morderstwa z dwa tysiące pierwszego roku znanego pisarza Camerona Younga. Miało ono miejsce w górach Catskill w pobliżu miasta Shandaken. Ale i w tym aspekcie mam lekkie zastrzeżenie. Kilka tropów okazało się dość łatwymi do wyśledzenia a kilka scen zbyt mocno sugerowało kierunek podążania za prawdą. Trochę uwierało, że pewne osoby zbyt łatwo dały się nakręcić, dociekania gładko postępowały, ale środowisko dziennikarskie i policyjne rządziło się swoimi zasadami. Dałam się zaskoczyć jednym z elementów finalnej odsłony, szalenie przyjemne wrażenie, zwłaszcza dla czytelniczki, która już tak wiele thrillerów ma za sobą. 

Polubiłam klimat powieści, Charlie Donlea znakomicie podgrzewał wyobraźnię, umiejętnie wprowadzał w strefę czegoś mrocznego i niebezpiecznego. Rodzinne kłamstwa, głęboko zakopane przed oczami świata, a nawet świadomością właścicieli, groźnie i piekielnie wybrzmiewały, a ich odkrycie i powiązanie nie należały do łatwych. Obyczajowe akcenty nie zrobiły wielkiego wrażenia, ale atrakcyjnie wpasowały się w scenariusz zdarzeń, tym bardziej, że im dalej wchodziłam w historię, tym bardziej zajmująco zagęszczały się. Tytuł warto uwzględnić w planach czytelniczych, miał w sobie coś, co pomimo lekkiego niedosytu, sprawiało, że chętnie spędzało się z nim czas. I przygotujcie się na mega dawkę rumu. Idę szperać w TaniejKsiążce.pl, aby sprawdzić, czy dostanę inne tytuły autora, chętnie się z nimi zapoznam.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 476 stron, premiera 13.07.2022, tłumaczenie Klaudia Wyrwińska
Książkę „Idealne morderstwo” zgarnęłam z półki „kryminały i sensacja” w księgarni TaniaKsiążka.pl

środa, 28 września 2022

LATO W ŚWIECIE PRZYRODY

PATRYCJA ZARAWSKA

"Czerwiec to nie tylko nazwa miesiąca, lecz także owada: czerwiec polski i rośliny: czerwiec trwały."

Odkąd dostrzegliśmy serię „Młodzi Przyrodnicy”, wraz z moimi młodymi uczestnikami klubu książek, z wielkim zainteresowaniem podążamy jej tropem. „Wiosna w świecie przyrody” bardzo się spodobała, zarówno od strony merytorycznej, jak i graficznej. Podobnie rzecz się miła z „Latem w świecie przyrody”. Propozycja czytelnicza fantastycznie zachęcała do odkrywania, co dzieje się wokół nas w środowisku naturalnym w najcieplejszej porze roku. Dzieciaki wciągnęły się w podpatrywanie przyrody, nie tylko w ramach poznawania książki, ale także w rzeczywistości. I o to właśnie chodziło, zaszczepienie pasji zdobywania wiedzy z książek i kształtowania umiejętności jej wykorzystywania. 

Teksty zamieszczone w „Lecie w świecie przyrody” wychodziły poza szablonowe informacje o letniej aktywności fauny i flory. Poruszały zagadnienia jednoznacznie kojarzące się z porą roku, ale też stawiały na mnóstwo mniej znanych ciekawostek i językowych nowinek przyrodniczych. Nie tylko młodzi czytelnicy wiele dowiadywali się, także osoby dorosłe znalazły nieznane wcześniej szczegóły. Popieram pomysł nastawienia na odbiór wiedzy i jednoczesnego gorącego zachęcania do osobistego obserwowania najmniejszych oznak lata w przyrodzie. Długie dni sprzyjały spacerom, przejażdżkom rowerowym, zabawom na świeżym powietrzu, oraz rozpoznawaniem gatunków różnych stworzeń. Nie udało się dostrzec wszystkich wymienionych w książce, ale już umówiliśmy się na obserwacje w przyszłym roku. Uczulono na konieczność przyjęcia właściwych zasad zachowania się wobec roślin, zwierząt i grzybów. W dzisiejszych czasach, kiedy ze szczególną intensywnością powinniśmy dbać o środowisko naturalne, kiedy większość ludzkości mieszka już w miastach, każdy żywy eksponat przyrody jest na wagę złota. Zatem nie należy go zbierać. Aby móc dokumentować podziwianie natury, wystarczy ostrożna naoczna obserwacja, zdjęcia i filmy dostrzeżonych skarbów. Pomocne okazuje się prowadzenie dzienniczka odkrywcy cudów świata przyrody, dzięki niemu w miarę zdobywania doświadczenia jeszcze więcej dostrzega się, rozpoznaje i rozumie.

Otrzymaliśmy nie tylko mnóstwo dobrych rad w zakresie obserwacji, ale również zachęt i ostrzeżeń. Poznaliśmy bogactwo świata owadów, dziwactwa niektórych roślin, osobliwy wygląd wybranych zwierząt, niepospolitość kryjówek i imponujące zdolności przetrwania różnych gatunków. Zdjęcia, ilustracje i klucze pomagały w dokładnym rozpoznawaniu osobników, które na pierwszy rzut oka wydają się bardzo podobne. Dowiedzieliśmy się, co kryje się w nazwach letnich miesięcy, jakie powstają zjawiska pogodowe, co zbierać do zielnika czy konsumpcji, a czego lepiej wystrzegać się ze względu na trujące właściwości, oparzenia, użądlenia, ugryzienia i kolce. Poznaliśmy piękne motyle przeobrażone z gąsienic, imponujące sieci zbudowane przez pająki, pracowite mrówki, zadziwiające ważki i chrząszcze. Dowiedzieliśmy się o szkodnikach roślin, a także o tym, co kryje się pod i w pobliżu kamieni i w ciemnych zakamarkach, kogo możemy spotkać podczas spacerów w deszczu. Podziwialiśmy gamę kolorów i kształtów kwiatów na balkonach, w ogrodach, przy drodze. Wybraliśmy się na wycieczkę pod hasłem tropienia śladów zwierząt, grzybobranie, wyprawę na ryby, ścieżkę przyrodniczą nad rzeką. Zdobyliśmy wiedzę, co żyje w oczkach wodnych, stawach, jeziorach i nad morzem. Babie lato nie miało przed nami tajemnic, zaś letnie nocne niebo wprowadzało w zachwyt. Dzięki kodom QR wsłuchiwaliśmy się w głosy zwierząt. Książka zainspirowała do cudownych podróży po świecie letniej przyrody. Wzbogacona podręcznym słowniczkiem i indeksem. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, przyroda, wiek 6+, premiera 01.06.2022
ilustracje Paulina Piorun, twarda okładka, 112 stron, format 16,5cm x 21,0cm
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

BEZ GRANIC

JØRN LIER HORST

WILLIAM WISTING tom 16

„Wiadomość pojawiła się na ekranie w piątek 8 grudnia o godzinie 15:37...”

Seria, która cieszy się moim zainteresowaniem od wielu tomów, wciąż nie wszystkie poznałam, ale z pewnością, kiedy tylko trafi się okazja, chętnie po nie sięgnę. Dzięki TaniaKsiążka.pl kompletuję serię, zwłaszcza, że często trafiam na bardzo przyjazne ceny, a przy szerokich kryminalnych zainteresowaniach czytelniczych to istotny czynnik zakupów. Odpowiada mi twórczość Horsta, gdyż umiejętnie wykorzystuje smykałkę do kreacji powieści detektywistycznych, także kierowanych do młodzieży, nie tylko poprzez zawodowe doświadczenia, ale również dzięki wyrabianiu się w sztuce pisania. 

W szesnastym tomie o Williamie Wistingu autor bardziej koncentruje się na wielowątkowej intrydze kryminalnej niż na prywatnym życiu kluczowej postaci. Tytuł powieści „Bez granic” znakomicie reprezentuje przestrzeń, w której czają się i uaktywniają mroczne ludzkie instynkty. Okrucieństwo i bestialstwo wydaje się bezmierne, a jeszcze, kiedy dochodzi do wykorzystania współczesnego narzędzia komunikacji, jakim są media społecznościowe, mały krok dzieli od prawdopodobieństwa morderstwa. Doba wszechobecnej informacji i dostępu do niej to podarunek dla zbrodniarzy wszelkiej maści, co więcej, okazje do ukrywania się, nawet przez kilkanaście lat. 

Podoba mi się rozgrywanie kart w śledztwie, stopniowe rozrastanie się zagadki, spora liczebność uczestników zdarzeń i zwrotów akcji. Zagłębiam się w odkrywanie gry pozorów, dociekanie, co stało się z młodymi kobietami, kto krył się za ich zniknięciami. Przyglądam się działaniom osób zorganizowanych na forum i zajmujących się wyjaśnianiem zbrodni. Każda dokłada cegiełkę do poszukiwania odpowiedzi na pytania, docieka, co mogło się stać z ofiarami, snuje rozważania odnośnie tożsamości oprawcy. A przy znikomej ilości danych trudno dotrzeć do prawdy. 

Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach znika jedna z uczestniczek forum, administratorka kontaktuje się z Wistingiem i prosi o włączenie się w poszukiwania. Nawet zawodowy śledczy ma problemy, aby znaleźć cokolwiek, co popchnęłoby dochodzenie, choćby małym krokiem. Horst zgrabnie prowadzi po meandrach i etapach policyjnych procedur. Umiejętnie podgrzewa atmosferę. Czytelnik uczestniczy na każdym kroku dochodzenia i bawi się w wysuwanie przypuszczeń. Poznawanie faktycznych zdarzeń stopniowo nabiera kształtu i obiera właściwy kierunek. 

Zerknij na inne tomy serii o Wistingu przybliżone na Bookendorfinie ("Sprawa 1569", "Kluczowy świadek", "Felicia zaginęła", "Gdy morze cichnie", "Jedna jedyna", "Nocny człowiek" i "Szumowiny", "Zła wola"), kryminały "Blix i Ramm na tropie zbrodni" ("Punkt zero", "Zasłona dymna") napisane wspólnie z Thomasem Engerem, detektywistyczne powieści dla młodych czytelników ("Operacja rupieciarz", "Operacja bałwan", "Operacja rower", "Operacja księga czarodzieja").

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 430 stron, premiera 10.08.2022 (2021), tłumaczenie Milena Skoczko-Nakielska
Książkę "Bez granic" zgarnęłam z półki "kryminały i sensacja" w księgarni TaniaKsiążka.pl