sobota, 31 stycznia 2026

WIELKA KSIĘGA PYTAŃ

SALLY SYMES, SARANNE TAYLOR-HERBERT

"Bo jeśli się… zastanowić, to prawdziwy świat jest o wiele bardziej niesamowity niż cokolwiek, co można wymyślić!” 
Christopher Lloyd, założyciel What on Earth!


Ciekawość świata, otaczającego środowiska i nas samych w naturalny sposób rodzi się w człowieku od najmłodszych lat. Zadajemy wiele pytań, zwłaszcza dlaczego i jak, ponieważ pragniemy wiedzieć, co się wokół dzieje i na jakich zasadach. Cudownie jeśli z biegiem lat nie tracimy tej pożądanej umiejętności, nie pomijamy okazji do nauki, nie rozbudzamy ciekawości wszystkiego wśród nas samych, naszych dzieci i wnuków. 

Popularnonaukowe publikacje pozwalają na bliską styczność z fascynującymi informacjami i rozgrzewają do dalszych dociekań. Nawet książki kierowane do dzieci i młodzieży są w stanie zainteresować i wciągnąć także dorosłych. Udanym przykładem kompresji wiedzy na łamach niemal dwustu pięćdziesięciu stron jest „Wielka księga pytań jak”. Przejrzyście, przyjaźnie, zabawnie i przekonująco przedstawia fakty, ciekawostki i luźne informacje. Poprzez zadawanie pytań inspiruje czytelnika do poszukiwania odpowiedzi we własnej głowie, a później udziela konkretnych informacji, na zasadzie okazji do sprawdzenia się w zakresie znajomości poruszanych zagadnień. Oprócz zdań zaczynanych od jak?, mamy kto wie?, co to takiego?

Sally Symes i Saranne Taylor penetrują tematykę ciała, techniki i fizyki, dzikich zwierząt, owadów robaków i innych pełzaczy, Ziemi i kosmosu. W każdym rozdziale książki znajdujemy mnóstwo interesujących aspektów, w tym budowy elementów, mechanizmów działania, zasad tworzenia, stylu funkcjonowania, powodów tworzenia. Nie do wiary! to znakomite nowinki, coś co oddziałuje na wyobraźnię, co warto znać, znajomością czego można pochwalić się w towarzystwie, a przede wszystkim zachęcić siebie i innych do ekscytujących obserwacji, odkryć i badań. Wydawałoby się, że mniej ważne fakty można pominąć, ale i w nich skrywają się zadziwiające wyjaśnienia. 

Książkę wzbogacają proste, jednak przyjazne ilustracje, fotografie, schematy, wyróżnienia i uwypuklenia. Na końcu zamieszczono przydatny słowniczek i praktyczny indeks. „Wielką księgę pytań jak” można czytać strona po stronie, dział po dziale, albo wyrywkowo, co wydaje się najbardziej efektownym zapoznawaniem się z wiedzą w tak sformatowanej publikacji. Informacje nie należą do szczegółowych, jednak nie można im odmówić różnorodności i zogniskowania na tym, co najważniejsze w danym zagadnieniu. Książka stanowi dobry pomysł na propozycję prezentową dla młodych odkrywców świata, bardzo szybko zdobędzie ich uwagę.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura młodzieżowa, literatura popularnonaukowa, przyroda, wiek 6+
256 stron, premiera 30.04.2025 (2024), twarda okładka, format 21cm x 28cm
tłumaczenie Maja i Bartek Lisowscy, ilustracje Kate Slater
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

piątek, 30 stycznia 2026

TUKI

Uwielbiamy rodzinnie tworzyć różnorodne konstrukcje z klocków, nie tylko tradycyjnych i klasycznych, ale również nietypowych i oryginalnych. Jeśli do tego dochodzi czynnik rywalizacji, tym chętniej wkręcamy się w zabawę. Właśnie takie tetrisowe rozgrywki sprawiają naszej małej społeczności wiele przyjemności i satysfakcji. 

W „Tukach” koncentrujemy się na układaniu kamiennych wież. Do dyspozycji mamy szesnaście kolorowych kamieni i tyle samo białych klocków śniegu. Trzeba podkreślić, że komponenty są starannie wykonane, z solidnego materiału, nie stracą na jakości przez wiele rozgrywek. Do tego mamy sto kart Inukshuk, połowa poziomu podstawowego, a druga część poziomu zaawansowanego. Wyciągamy z pudełka jeszcze kostkę do gry z symbolami zwierząt, przydatny stojak na karty i już możemy oddać się sympatycznej rozgrywce. 

Zasady gry do natychmiastowego podchwycenia, łatwo przechodzi się pierwszy etap wdrożenia do testowej rozgrywki. Wydawałoby się, że skopiowanie pozycji kolorowych kamieni względem siebie, tak jak to pokazano na karcie, nie jest trudne, ale nie zawsze nasz zamysł tworzenia konstrukcji sprawdza się. Niekiedy trzeba bardziej pogłówkować, odwołać się do przestrzennej wyobraźni, postawić na logiczne rozwiązania. Wiele klockowego kombinowania, porównywania pomysłów wykonania tego samego zadania, a wszystko w polarnym klimacie. Presja czasu rośnie, gdyż trzeba wyprzedzić rywali w budowaniu trójwymiarowej wieży i krzyknąć słowo Tuki. 

Gra oferuje dwa warianty, jeden z udziałem bloków śnieżnych, drugi bez nich. Do zabawy można zaprosić już ośmiolatków, wystarczą dwie osoby, aby się odbyła. Najlepiej sprawdza się przy obsadzonych czterech stanowiskach, wystarczą dwa lub trzy kwadranse, aby przebieg akcji wskazał zwycięzcę. „Tuki” już należą do naszych ulubionych gier logicznych, podobnie jak „Ubungo” i „Nowa Gwinea”, których autorem również jest Grzegorz Rejchtman. Koniecznie zwróćcie uwagę na „Tuki”, ze swobodą wciągają w budowanie wież, dostarczają sporo emocji, nagradzają trafione pomysły konstrukcji, ciekawie zachęcają do rozruszania szarych komórek, uruchomienia wyobraźni i precyzyjnej sprawności w palcach. Sprawdzają się w roli zajmującego relaksu w towarzyskim gronie lub w samodzielnym wprawianiu się w przestrzennej architekturze.

5/6 - koniecznie wprawiaj się w budowaniu trójwymiarowych wież z kamieni i śniegu
gra logiczna, premiera 04.09.2021
autor Grzegorz Rejchtman, ilustracje Ewa Kaplarczyk
Kamienne wieże układaliśmy dzięki współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 29 stycznia 2026

APTEKA POD PAPROCIAMI

SUSANA OSORIO-MROŻEK

"To, że istnieje (zło), to jedno, ale zezwalać na nie, bo się przydaje, to zupełnie co innego.”

Nieduża powieść, sto osiemdziesiąt stron, na jeden wieczór czytelniczy, szybką podróż w przeszłość do renesansowego Krakowa, miasta tętniącego życiem i dworskimi intrygami, ale również doświadczonego dworskimi śmierciami i bezlitosną zarazą. Okazja do wejścia w połowę szesnastego wieku, spotkania historycznych postaci i zaprzyjaźnienia się z fikcyjnymi. Maria, kluczowa bohaterka, ciekawa od strony młodzieńczego entuzjazmu, spragniona wiedzy tajemnej, poszukująca wolności od społecznych ograniczeń, starająca się dzierżyć własny los. Dotknięta przez śmierć matki w niemowlęctwie i ojca w nastoletniości, doskonale wie, czym powinno być oddanie, przyjaźń i miłość. Jednak życie szybko pokazuje prawdziwe oblicze, mieszankę zła i dobra, ambicji i żądzy, prawdy i kłamstwa. Młoda kobieta walczy o siebie i bliskich, a wszystko splata się z dziejami Krakowa. 

Autorka przekonująco oddaje realia epoki, od strony społecznej, obyczajowej i politycznej. Czarne charaktery zgrabnie dopełniają wzorce ludzkiej natury. Sfera uczuciowa przekonująco poprowadzona. Styl narracji oszczędny i lekki, swobodnie niesie po scenariuszu zdarzeń, przekonuje odległymi czasami, odmiennymi realiami, ale ludzkimi zachowaniami sprzed pięciu stuleci, jakże zbliżonymi do współczesnych. Jeśli macie ochotę poznać bliżej ścieżkę kariery burmistrza Krakowa Erazma Czeczotki, czarnoksiężnika Jana Twardowskiego, nadwornego aptekarza Floriana Carborto, zerknąć na majestat Zygmunta II Augusta, poczuć wielką siłę miłości króla do Barbary Radziewiłłowicz, czy moc nienawiści królowej Bony Sforzy, sięgnijcie po tytuł. „Apteka pod Paprociami” zapewnia miłą przygodę czytelniczą, klimatyczną i wiarygodną, dającą świadectwo kobiecych pragnień, głębokich przekonań, że pod względem wiedzy kobiety mogą osiągnąć to samo, co mężczyźni, a nawet więcej, jeśli tylko da im się sposobność i przyzwolenie na wyjście z krzywdzących stereotypów i przypisanych społecznych ról.

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 174 strony, premiera 26.11.2025
tłumaczenie Marta Szafrańska-Brandt
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 28 stycznia 2026

POLAKOŻERCA

[PRZEDPREMIEROWO]

FILIP GAŃCZAK

"Jeśli Alvensleben znajduje się już w rękach aliantów, cieszyłbym się, gdybym poprzez moje doniesienie mógł przyczynić się do udowodnienia winy tego mordercy, który swoją ohydną działalność zdawał się rozumieć jako pewnego rodzaju sport.” Werner Losert

Niestety, zło cechuje się syndromem pospolitości, a wyrastające z niego zwyrodnienia, w konsekwencji morderstwa, wciąż w wielu wypadkach pozostają nierozliczone. Sprawiedliwość nie dociera do ofiar, gdyż kaci znajdują drogę ucieczki i pomocników, często historia nie daje na czas pełnego dostępu do faktów i dowodów. Trzeba kolekcjonować wspomnienia świadków zbrodni wojennych, rozumieć, pamiętać i przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom. Pielęgnować nie w imię nienawiści i rewanżu, ale szacunku wobec zgładzonych, jako przestroga przed pozwoleniem na powtórzenie mrocznych kart, sprzeciw wobec tego, by prawda utonęła pod ciężarem usprawiedliwień, zaprzeczania, kłamstw i manipulacji. Niemieccy okupanci w imię chorej nazistowskiej ideologii dokonali tyle zła, że wydawało się, że jego źródło ostatecznie wyschło, niestety, wciąż odradzają się wybujałe ambicje i nieuzasadnione poczucia wyższości.

Życiorys Ludolfa Alvenslebena nie był mi znany, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę. Otrzymałam wiele informacji o tytułowym polakożercy, cech charakterologicznych, skali ohydnych zbrodni, sposobu odbierania rzeczywistości i ludzkiego życia. Napawało gniewem, że uniknął odpowiedzialności, kryty przez ludzi, splot okoliczności, a nawet prawne interpretacje. Filip Gąńczak dołożył wszelkich starań, aby pokazać czytelnikowi jak najbardziej szczegółowy portret kogoś, kogo trudno nawet nazwać człowiekiem. Posiłkował się bogatą i różnorodną bibliografią, przekopywał archiwa w poszukiwaniu dokumentów, wnikał w dzienniki, wspomnienia i wypowiedzi, szukał wzmianek w tradycyjnych mediach i internecie, przeprowadzał rozmowy i prowadził korespondencję z kimś, kto mógłby coś dopowiedzieć w sprawie niemieckiego oprawcy. Czułam przemyślany zamysł na treść i strukturę książki. Nie zabrakło wstawki z czarno-białymi zdjęciami, przypisów, bibliografii i indeksu nazwisk.

Krok po kroku, przy wsparciu przyjaznej narracji, poznawałam coraz większy rozmach i intensywność zabójczej obsesji Alvenslebena. Arystokratyczne korzenie, szkoła z wojskowym nastawieniem i oratorski talent ujawniony w NSDAP. Szybko rozwijającą się karierą w SS, funkcja naczelnego adiutanta i zyskanie entuzjastycznego poparcia Heinricha Himmlera. Przesiąknięcie antypolską ideologią, wzbudzanie nienawiści przeciwko wszystkiemu, co polskie, bezwzględna i w przerażającej skali eliminacja polskiej ludności, pragnienie rozstrzelania tylu Polaków, ile tylko możliwe, bez formalnych uprawnień, jakichkolwiek powodów i poza prawnymi procesami, a często nawet bez pseudosądów.Nienawiść kierowana wobec wszystkich grup Polaków, a zwłaszcza przywódców, inteligencji, duchowieństwa. Mroczna aktywność w ramach kampanii krymskiej. Walka o zamek i majątek Schochwitz. A po wojnie, ucieczka z brytyjskiego obozu internowania, wyjazd do Argentyny i prowadzenie normalnego życia.

5/6 - koniecznie przeczytaj
historia, biografia, 256 stron, premiera 29.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

wtorek, 27 stycznia 2026

GŁĘBOKO POGRZEBANY

NAOMI NOVIK

"Moje życie to nieustanna próba ucieczki od prozy życia.” 
Sherlock Holmes


Pięć lat temu zabrałam się za serię „Scholomance”, z nadzieją, że fantasy mnie pochłonie, ale spotkanie z pierwszym tomem „Mroczna wiedza” należało do średnio udanych, zatem pozostawiłam w zawieszeniu poznawanie kolejnych odsłon. Po czasie, zdecydowałam się wejść, dla odmiany, w zbiór opowiadań autorki, testując, czy krótkie formy jej pióra bardziej przekonają. „Głęboko pogrzebany” pozwolił na sympatyczne spędzenie czasu, w różnorodnej pomysłowo fantastyce, jednak i w tym przypadku wrażenia miały charakter pozytywny i dobry, ale nie zachwycający i wciągający. 

Doceniłam świeże i oryginalne podejście do historii literatury, które znałam wcześniej, zabawę z klasyką, nawet tą uznawaną za nienaruszalną ze względu na mocne osadzenie w pamięci odbiorców. Novik uprawiała ciekawą grę z własną i czytelnika wyobraźnią, stawiając przede wszystkim na wytworzenie specyficznego klimatu, i w tym zakresie opowiadania bardzo zyskały. Wykorzystanie elementów mitycznych, magicznych i z legend przebiegało w lekkim i swobodnym stylu, zgrabnie współgrało z pierwotnym zamysłem i wersją autorki. Dziwiło zatem, że nie do końca dałam się zaangażować, jakbym nie przekroczyła granicy światła i mroku, dobra i zła, na tyle, aby nawiązać z nimi głębsze porozumienie. Może dlatego, że mało znam twórczości autorki, a utwory do niej nawiązywały, może wynikało to z odczucia, że każde opowiadanie to wprawka do potencjalnego pomysłu na powieść, przetestowanie gotowości do jej powstania, sprawdzenie nośności odpowiedniej mieszanki intrygi i humoru, nastroju i inwencji twórczej. Przygoda z książką na kilka wieczorów, gdyż wskazane jest robienie przerw między wczuwaniem się w krótkie formy, zaglądaniem do odmiennych światów i poznawaniem przeróżnych postaci.

4/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantasy, antologia, 436 stron, premiera 18.12.2025 (2024)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

UCZEŃ ARCHITEKTA

ELIF SHAFAK

„Dziwne, że oblicza, jakże materialne i wyraźne, z czasem się rozwiewają, słowa zaś, utkane z oddechu, nie giną.”

Nastawiłam się na bardziej imponującą i przemawiającą do wyobraźni lekturę, wybraną do omówienia w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, niż otrzymałam. „Uczeń architekta” nie był przygodą, która mi się nie spodobała, nie mogłam powiedzieć, że zupełnie nie wciągnęłam się w dramaturgię zdarzeń i stambulską otoczkę, jednak poczułam zawód w trakcie i po spotkaniu. Historia okazała się ciekawa, tym bardziej, że przebiegła w egzotycznych klimatach, lecz miałam wrażenie powierzchowności przedstawiania. 

Elif Shafak dokładała starań, abym mogła odbyć z końca szesnastowieczną i z początku siedemnastowieczną osmańską podróż, ale książka nie przeniosła tak sugestywnie do Stambułu, jak na to liczyłam. Czasy Sulejmana Wielkiego i dwóch następców, kosmopolityczny charakter miasta, powstawanie architektonicznych perełek, to materiał, z którego można było więcej wyciągnąć. Kiedy kilkanaście lat temu miałam okazję poznać na własne oczy meczety i pałace, zrobiły na mnie ogromne wrażenie, mimo że nie interesowałam się inżynierią powstawania obiektów, poczułam ducha czasów, w których powstawały. Być może za sprawą umiejętności przekazywania wiedzy przez przewodnika wycieczki, a może naprawdę imponujących cech budowli, ale właśnie, w książce brakło intensywności energii minionych imperialnych czasów. Szczegółowe opisy autorki powinny dać więcej pożywki dla wyobraźni, także odświeżenia moich wspomnień podróżniczych, a jednak nie poczułam tego czegoś tak, jak na to liczyłam.

Losy Dżahana, opiekuna słonia i kreślarza, ucznia Sinana, wybitnego nadwornego architekta trzech sułtanów, zainteresowały mnie, ale i tu powstał lekki niedosyt wykorzystania opowieści. Czułam, że obracam się w baśni nakreślonej zgrabną stylistycznie narracją, ale w towarzystwie za mocno rozciągniętej fantastyki. Na mnie to nie zadziałało, ale osoby lubiące obracać się w życiorysach postaci, wokół który tworzy się aura lekkiej nieuchwytnej magii, mogą to docenić. Shafak prowadziła fabułę w spokojnym rytmie, pewnie z zamiarem dania czasu czytelnikowi, by mógł wczuć się w koloryt przebudowywanego miasta, o wielkim znaczeniu dla epoki, ale zabrakło weny nośnej dla odczuć wobec losów bohaterów. Wyczekiwałam bardziej rozbudowanych portretów, wiarygodniej nakreślonych, by chwytały, jeśli nie za serce, choć dla mnie to ważny warunek do spełnienia, to chociaż za zmysł artystyczny. 

Najsłabszym element powieści okazały się dialogi, płaskie i sztuczne, niedostosowane mentalnie do epoki. Pisarka uwzględniła w nich kilka naprawdę dobrych przesłań, ale odebrałam ich jakby przymusowy charakter dodatkowości, konieczny dla podkreślenia filozoficznych przesłań mistrza. Spodobał mi się pomysł na intrygujący wątek powiązany ze zdradą i spiskiem, ale nie został w pełni wykorzystany, autorka za słabo go rozwinęła, nawet dla podkreślenia dramaturgii opowieści. Mimo, że „Uczeń architekta” mnie rozczarował, wiem, że mógł spodobać się czytelnikom, mniej wymagającym niż ja, którym nie przeszkadzała powierzchowność rysów bohaterów, bardziej nastawionym na ogólny odbiór epoki a nie przeżycia, doceniającym koncentrację na detale w opisach i jednocześnie niewymagających od nich tworzenia porywających barwnych obrazów. 

(zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 474 strony, premiera 11.05.2016 (2014), tłumaczenie Jerzy Kozłowski
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

niedziela, 25 stycznia 2026

NADZIEJA DLA CYNIKÓW

ODKRYJ, JAK ZAUFANIE I NADZIEJA MOGĄ ZMIENIĆ TWOJE ŻYCIE!

JAMIL ZAKI

"Jesteśmy tym, kim udajemy, że jesteśmy, więc musimy uważać, kogo udajemy.” Kurt Vonnegut

Nie jestem osobą wykazującą się cynizmem, więc nie przepuszczałam, że książka będzie do mnie skierowana. Skoro jednak wpadła w ręce, zapoznałam się z nią. I dobrze zrobiłam. Spotkanie okazało się owocne z dwóch perspektyw. Pierwsza, pozwoliło lepiej zrozumieć motywy i postawy cyników. Druga, uwzględniało ciekawe i zaskakujące, a nawet frapujące, wyniki badań naukowych i społecznych sondaży. Jamil Zaki posiłkował się szerokim spektrum informacji, korzystał nie tylko z naukowych publikacji i rozmów ze specjalistami, ale również z wypowiedzi pisarzy, filozofów, polityków i dziennikarzy, czyli osób blisko związanych z naturą człowieka. Często odwoływał się do osobistych przemyśleń i doświadczeń. Proponował zapoznanie się z przykładami z życia wielu osób. Odsłaniał kulisy znajomości z Emile Bruneau, profesorem psychologii, neurologiem zajmującym się zagadnieniami pokoju i konfliktu, który zarażał pozytywnymi cechami osobowości, nastawionej na nadzieję i wiarę w ludzi. Przytaczał wiele z biografii przyjaciela, zmarłego w wieku czterdziestu siedmiu lat na raka mózgu.

Jamil Zaki wyjaśniał cynizm od strony teoretycznej, sięgał do czasów starożytności, Diogenesa z Synopy i źródeł jego przesłań, czyli poleganiu na samym sobie, życiu na własnych warunkach, bez obyczajów, wpływów i bogactwa, uprawianiu kosmopolityzmu, poprzez odrzucenie pojęcia przynależności i umiłowanie ludzkości. Wyjaśnił jak przesłania Diogenesa zostały na przestrzeni czasu wypaczone aż do współczesnej definicji cynizmu. Autor uwzględniał w treści książki mini gry i testy dla sprawdzenia się przez czytelnika, mnóstwo porad i strategii pomocnych w kształceniu i doskonaleniu sceptycyzmu pełnego nadziei, niechęci do akceptowania twierdzeń bez wcześniejszego zapoznania się z dowodami, kwestionowania wiedzy i chęci poszukiwania nowych faktów. Dla lepszego podchwycenia omawianych przekazów posiłkował się rysunkami i wykresami. Spodobało mi się zestawienie ocen tez zamieszczonych w książce. I niejako podsumowanie, aneks z praktycznym poradnikiem na temat optymistycznego sceptycyzmu. Natrafiłam na kilka ciekawych informacji w trakcie przeglądania przypisów.

Zgodnie z sugestią Jamila Zakiego, zastanowiłam się i stwierdziłam, że faktycznie, już na pierwszy rzut oka, na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, spadło zaufanie ludzi wobec innych. Zdumiało mnie, że nawet o pięćdziesiąt procent, jak wskazywały przeprowadzone badania. Ludzie tracą wiarę w ludzkość, a jeszcze bardziej w instytucje, organizacje i media. Skupiając się na chciwości, nienawiści i nieuczciwości, umniejszamy wartość ludzkości. Poprzez cyniczne postawy wywieramy niekorzystny wpływ na zdrowie, dobrobyt, jakość relacji, wspólnoty i solidarności, a nawet społeczeństwa i demokracje. Cynizm jest nie tylko szkodliwy, ale i naiwny. A przecież, w każdym z nas drzemie pożyteczne dla nas dobro. Powinniśmy postawić na zaufanie, gotowość do okazania własnych słabości, akt wiary w drugą osobę oparty na przeświadczeniu, że postąpi ona słusznie i właściwie. A to motto napędzające nadzieję.

Fragmenty poświęcone obalaniu mitów związanych z cynizmem dały mi do myślenia. Na cynizm jako oznakę inteligencji, powszechnie przyjęte przeświadczenie, spojrzałam z innej perspektywy, i przekonała mnie. Cynizm zapewniający bezpieczeństwo sam sobie przeczy, to zaszufladkowanie siebie i własnego życia. Jako postawa etyczna mocno zgrzyta, to nie światopogląd, ale narzędzie zapewniające trwałość status quo, ucieczka od problemów, w przeciwieństwie do nadziei, reakcji na nie. Interesujące okazało się omówienie, na przykładzie Microsoftu, homo oeconomicus i homo collaboratus. Postaram się dotrzeć do bardziej szczegółowych analiz tego case study. Szalenie spodobało mi się stwierdzenie Emile Bruneau, odwracające perspektywę": To, kim jestem dla ciebie, jest odbiciem twojego własnego umysłu. Książkę dobrze się czytało, przyjazny styl narracji, ciekawa wiedza, przydatna praktyka, dla lepszego poznania siebie i innych.

4.5/6 – warto przeczytać
poradnik, nauki społeczne, psychologia, 366 stron, premiera 18.06.2025 (2024)
tłumaczenie Michał Kompanowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

sobota, 24 stycznia 2026

POLSKA PIASTÓW

[PRZEDPREMIEROWO] 

PAWEŁ JASIENICA

„Epoka naszej pierwszej dynastii stworzyła niezniszczalne fakty dziejowe (egzystencja narodu i jego państwo o zdecydowanym obliczu). Czasy późniejsze osiągały rzeczy równie trwałe, ale wyłącznie w dziedzinie kultury.”

Z przyjemnością odświeżam wiedzę o historii Polski, a skoro obecnie preferuję bardziej formę gawędziarskiej opowieści niż podręcznika i encyklopedii, chętnie sięgam po dzieła Pawły Jasienicy, eseje o dziejach naszego państwa. Interesuje mnie spadek w postaci poczucia własnej wartości pozostawiony przez poprzednie epoki. Śmiałe zamierzenia, spektakularne sukcesy, nieudane misje, dotkliwe porażki, wewnętrzna polityka targana konfliktami i ambicjami, relacje z innymi narodami. Nie przeszkadzają subiektywne odczucia autora wobec władców, ich zwolenników i wrogów, polskiego kleru, czeskiej, ruskiej lub niemieckiej nacji.

Szalenie ciekawie sięga się do wyników archeologicznych badań obejmujących pierwsze plemiona, z których stopniowo wyłaniały się pojęcia narodu i ojczyzny, pierwociny terytorialnej organizacji politycznej, wsi, miast i państwa. Ojczyzna powstająca ze zrośnięcia się wielu ojcowizn wymagała mnóstwo trudu, zabiegów i czasu. Piastowski rozdział dziejów Polski bogaty był w różnorodne zdarzenia, trendy i klimaty, Nie brakowało zdrad, okrucieństwa i zabójstw, sprzecznych lub zbieżnych interesów magnatów duchowych i świeckich, widowiskowych rozbić dzielnicowych i prób skondensowania ziem, stawiania czoła wrogom sąsiadom i tatarskim wtargnięciom. We wszystkim ujawniały się średniowieczne przeciwieństwa, mrok przeplatał się ze światłością, pogaństwo z chrześcijaństwem, bogactwo z biedą, zaściankowość ze sztuką europejską. Narracja niesamowicie wciąga, przystępnie opowiada, angażuje wyobraźnię, podsuwa ciekawostki, inspiruje do czerpania wiedzy z innych publikacji. Powrócę do książki za kilka lat, dla radości czytania i utrwalania informacji. "Polskę Piastów" wzbogacają ilustracje, mapki, tabele, chronologiczne zestawienia i cytaty ze znaczących dzieł dawnych.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 480 stron, premiera 28.01.2026 (1960)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

piątek, 23 stycznia 2026

ŚPIJ JAK JASKINIOWIEC

I WYŚPIJ SIĘ DZIĘKI MĄDROŚCI SPRZED WIEKÓW

MERIJN VAN DE LAAR

"Sen dany nam jest po to, abyśmy przez chwilę mogli odpocząć od trudów życia sami ze sobą.” Jaques Deval

Psychologiczne i biologiczne mechanizmy snu od wielu lat stały się przedmiotem moich zainteresowań, zwłaszcza po uświadomieniu sobie, jak wiele życia upływa podczas czynności spania. Dlatego z zainteresowaniem sięgam po publikacje, w których sen staje się przedmiotem omówień i interpretacji. Tytuł „Śpij jak jaskiniowiec” zwrócił uwagę tematyką ewolucyjnych podstaw snu, omówieniem zwyczajów sennych prehistorycznych przodków, oraz zmierzeniem się z powszechnymi mitami o nocnym wypoczynku. Elementarne procesy wykształcone na wczesnym etapie ewolucji, obecna ewolucja ciała i umysłu, nie nadążają za radykalnie zmienionymi warunkami bytowania człowieka. Wiele z zaprezentowanej wiedzy miałam okazję poznać wcześniej, ale pojawiły się omówienia ciekawych wyników badań, zaskakujących odkryć, nierozstrzygniętych sprzecznych opinii. 

Dostałam potwierdzenie, że podążanie w zgodzie z żelazną regułą ośmiu godzin snu wcale nie determinuje zdrowego nocnego trybu, a ujawnia coraz więcej negatywnych aspektów. Bilans negatywnych i korzystnych skutków trzymania się sztywnej rutyny, w moim przypadku, okazał się zgubny, rozregulowałam sobie rytmikę dobowej aktywności, co przyczyniło się do zmniejszenia efektywności funkcjonowania codziennego i zawodowego. Autor utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam podążać za własnym intuicyjnym poczuciem długości snu, do której powróciłam po nieudanym eksperymencie dwunastu godzin snu. Mnie wystarczy pięć godzin, w okresie letnim i wiosennym zaledwie cztery, ale o stałej porze, aby czuć się wypoczętą i gotową do kreatywności. Po własnych doświadczeniach przychylam się do świadomego jednostkowego kształtowania szeroko rozumianej elastyki wzorca snu. Zwróciłam uwagę na wzmiankę o koncepcji korelacji między zaburzeniami snu a podwyższonym ryzykiem wystąpienia Alzheimera, długotrwałych zaburzeń funkcji psychicznych, oraz o obturacyjnym bezdechu sennym, narkolepsji, zespole opóźnionej fazy snu i parasomnii.

Pierwsze rozdziały przeprowadzały po teoriach przyczyn, strukturze i fazach snu. Ukazywały powiązanie zegara biologicznego z rytmem okołodobowym, pozytywnym wpływie współdziałania. Chętnie dociekałam idei presji snu, celowym wzmaganiu popędu sennego, skutecznej metodzie zapobiegania bezsenności. Subiektywne i obiektywne metody oceny snu mniej mnie wciągnęły, ale znajomość ich przyda się osobom przymierzającym się do regulacji snu, mogą też skorzystać z słowniczka z objaśnieniami kluczowych słów, dzienniczka snu dołączonego na końcu książki, wdrożyć zaproponowane techniki relaksacyjne, przykładowo w celu obniżenia poziomu stresu. O tym, że warto dbać o właściwą ilość i jakość ze względu na jego dobry wpływ na codzienne funkcjonowanie i zdrowie, nie trzeba nikogo przekonywać, ale autor i tym zagadnieniom poświęcił przestrzeń w książce. Dla kontrastowego dopełnienia, przywołał konsekwencje chorobowe wynikające z zaburzeń snu, czy negatywny wpływ stymulantów, chociażby brak sił witalnych, poczucie bezradności, zły nastrój, problemy z pamięcią i koncentracją. Mówił, jakie są źródła bezsenności, jak sobie z nią radzić, jakie techniki wykorzystywać, od czego zacząć. Oferował pomoc w postaci dwunastopunktowego planu na poprawienie snu w trzy tygodnie. Przyjrzał się nowym technologiom z perspektywy snu w przyszłości. Ciekawa jestem, jakie udogodnienia i zagrożenia pojawią się z ich strony, poza początkowym gadżetowym charakterze wykorzystania.

4/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, oneirologia, somnologia, 320 stron, premiera 14.01.2026 (2025)
tłumaczenie Michał Juszkiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

czwartek, 22 stycznia 2026

LUDZIE HITLERA

TWARZE TRZECIEJ RZESZY

RICHARD J. EVANS

„A co myśleli ci, którzy przeżyli wojnę, o swoim postępowaniu w okresie Trzeciej Rzeszy? Czy spojrzeli na siebie z perspektywy moralnej, czy czuli skruchę, czy zrozumieli, co zrobili?”

Dużo zyskałam na spotkaniu z książką, uporządkowałam wiedzę o hitlerowcach, otrzymałam materiał do refleksji o naturze człowieka i źródło do badań nad zachowaniem społeczności zespolonej krańcowo destrukcyjną ideologią. Przyjęta perspektywa ujęcia tematyki znakomicie wpisała się w moje zainteresowania. Spojrzenie na nazizm nie od strony szeroko rozumianej historii, ale jednostki, osobowości, mentalności i motywów służenia reżimowi cechującym się totalnym brakiem skrupułów, pozwoliło wniknąć w praprzyczynę zła dokonywanego przez Niemców podczas drugiej wojny światowej. Przypisanie się do „tylko wykonywania rozkazów”, podczas napaści na inne narody i masowej eliminacji ich reprezentantów, nie było żadnym wytłumaczeniem, ponieważ poprzedzała go możliwość dokonania wyboru i kierowania się zwykłą ludzką przyzwoitością. Nie było usprawiedliwienia dla narodu, który dopuścił do władzy kogoś takiego jak Adolf Hitler, akceptował dyktaturę, wojnę i ludobójstwo. Bez względu na panujący klimat społecznego niezadowolenia z przegranej wcześniej wojny, słabej kondycji gospodarki i mocy odwołań do wyjątkowości własnego narodu. Żądza władzy i dominacji rozsiewała się po wszystkich szczeblach struktury nazizmu, a każdy składał się z konkretnych ludzi i to oni dokładali cegiełkę do budowy wypaczonej moralności.

Richarda Evansa poddawał badaniu osobowości sprawców, osadzał w społecznym i politycznym kontekście, ukazywał wzorce i cechy wspólne. Przemyślenia płynące z analiz jednoznacznie wskazywały, że ludzie ci nie byli psychopatami, lecz zwykłymi, w potocznym ujęciu, osobami. Na własne życzenie łamali własny kręgosłup moralny w imię indywidualnych korzyści, skrywali wybujałe ambicje i pragnienia rewanżu pod płaszczykiem nazistowskiej ideologii. Zgadzam się z autorem, że traktowanie ich jako osobników zdeprawowanych, wykoślawionych czy zdegenerowanych wyrzuca ich poza nawias normalnej społeczności ludzkiej i tym samym służy jako forma usprawiedliwienia dla reszty z nas, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Nie były to osoby poza marginesem społecznym, ale aktywni uczestnicy naruszania zasad ludzkiej przyzwoitości. Podobało mi się zbliżenie na różnorodne tłumaczenia przyjmowane przez historyków przez dziesięciolecia, zmiany narracji i interpretacji w miarę zdobywania dowodów i szerszego kontekstu, z tego również mogłam wyciągnąć wiele ciekawych informacji. Jestem za szeroką skalą odpowiedzialności, z góry w dół, bez pomijania żadnych szczebli.

Historyk podzielił publikację na trzy główne części. Pierwsza obejmowała ujęciem Adolfa Hitlera i jego najbliższe otoczenie - siedmiu paladynów. Druga przybliżała sylwetki siedmiu wykonawców. Trzecia koncentrowała się na dziewięciu osobach, które uczyniły z siebie narzędzia nazizmu. Silne emocje wyzwoliło wsłuchiwanie się w krótką relację osadzonej w obozie koncentracyjnym, głos świadka cierpienia i masakry. To przypomniało o drugiej stronie szkiców biograficznych, o ofiarach i ich przeżyciach. Każdą z części książki poprzedzało zwięzłe wprowadzenie. Autor zdecydował się dołączyć zdjęcia osób, w których profile zagłębiał się. Pomocny okazał się indeks nazwisk i zerkanie w przypisy. „Ludzie Hitlera” to wartościowa propozycja czytelnicza, zarówno od historii i pamięci o niej, ale również psychologii i socjologii. Przyjazny i przejrzysty styl narracji sprawiał, że nie miałam żadnych problemów z przyswojeniem i interpretacją tekstu. Wypełnianie luk w wiedzy dało mi wiele satysfakcji. Zakończenie książki wspomnieniem Niemki i jej reakcją na to, co działo się w jej ojczyźnie, dawało nadzieję na to, że kiedy chcemy potrafimy dostrzec fatalne skutki w poparciu dla zła i zaprzeczyć racjom ludzi ogarniętych obsesją wyjątkowości. Jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy wyciągali naukę z dramatycznej lekcji niemieckiego nazizmu, mieli na tyle silne przywiązanie do moralności, aby nie uciekać od zła, a zdławić w zarodku jego zamiary i projekty, zapobiec aprobowaniu zbrodniczych okrucieństw.

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa, historia, 620 stron, premiera 29.10.2025 (2024)
tłumaczenie Maciej Antosiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 21 stycznia 2026

TEDDY

NIEPOKORNY BOKSER Z AUSCHWITZ

NINA MAJEWSKA-BROWN

"Nie ma osób odpornych na ciosy, są jedynie ludzie źle trafieni.” 
Feliks „Papa” Stamm


Nie przepadam ani za piłką nożną, ani za boksem, ale w przypadku publikacji nie chciałam skoncentrować się na sporcie samym w sobie, ale na sporcie jako narzędziu mającym wymiar ocalenia, determinacji w przetrwaniu i wytrwałości w skrajnie traumatycznym czasie. Przyznam szczerze, że nazwisko Tadeusza „Teddy'ego” Pietrzykowskiego nic mi nie mówiło, nie wiedziałam, kim był, czym się zajmował, jakie zdobywał doświadczenia, jak doświadczył go los, a w zasadzie niemiecki okupant. Z zainteresowaniem weszłam w życiorys niepokornego boksera z Auschwitz. 

Pierwsza część książki prowadziła narracyjnie matka Pietrzykowskiego. Przybliżała rodzinę, dzieciństwo i młodość syna. Ukazywała ścieżkę różnorodnych sportowych wyborów Teddy'ego, awersję do szkolnych obowiązków, ujawnienie wyjątkowych zdolności plastycznych i talentu bokserskiego. Pozostała obszerniejsza część książki to wspomnienia przywoływane głosem bohatera. Przedstawiał wojskowe doświadczenia, walkę w podziemiu, próbę przedostania się do Francji, by walczyć z okupantem, dramat pobytu w obozie koncentracyjnym, zgrozę tamtejszej rzeczywistości, wartość przyjaźni i łut szczęścia, aczkolwiek ciężko i imponująco wywalczony. Koniec pokazał, czym Pietrzykowski zajmował się po wojnie, jakie wartości przekazywał młodzieży, jak wielki wpływ miał na utrwalenie sposobu postrzegania drugiego człowieka. 

Ciekawym dodatkiem okazało się kilka krótkich relacji więźniów obozów koncentracyjnych, wspomnienia powiązane z pobytem Auschwitz, postawą Maksymiliana Kolbe i Tadeusza Pietrzykowskiego. Biografię wzbogacały zdjęcia. Podobał mi się opis Warszawy jako bohaterki z drugiego planu, od tysiąc dziewięćset siedemnastego roku do drugiej wojny światowej. Najpierw Warszawy umęczonej niedostatkiem, wojną i wyludnieniem, szykującej się do wielkanocnych świąt. Później stolicy państwa polskiego, będącej mieszaniną blichtru, tańca, elegancji i nowinek technicznych. Oraz Warszawy kolejnego etapu, okaleczonej wojną i obróconej w gruz i pył. Książkę przeczytałam w jeden wieczór. Historia, którą warto poznać i uzmysłowić sobie, że warto walczyć do końca, że prawdziwa siła nie polega na zadawaniu ciosów, lecz na umiejętności ich przyjmowania z godnością, że bycie najlepszym to umiejętność zachowania godności, empatii i człowieczej siły – nawet wtedy, gdy wokół panuje chaos. Publikacja jako pomocny instrument w promocji fundacji imienia Teddy’ego Pietrzykowskiego „77 siła i wiedza”. A dlaczego 77? Sięgnijcie po tytuł i dowiedzcie się.

4/6 – warto przeczytać
biografia, 306 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 20 stycznia 2026

OCALIĆ WZRUSZENIE

[PRZEDPREMIEROWO]

AUTOBIOGRAFIA POETYCKA

JAN TWARDOWSKI

"Człowiek sięga po pióro, żeby porozumieć się z innym człowiekiem. Wiersze to bardzo osobisty przekaz… człowiek dzieli się samym sobą… mają cudowną moc, mogą ocalić człowieka, ocalić coś ludzkiego.”

Po przestudiowaniu myśli na każdy dzień, ujętych w książce „Wszystko darowane”, Jana Twardowskiego, poczułam potrzebę powrotu i głębszego poznania wierszy księdza. Dlatego ucieszyłam się, kiedy Wydawnictwo Literackie wysunęło propozycję autobiografii poetyckiej „Ocalić wzruszenie”. Zanurzenie się w świadomej, pięknej i wzruszającej liryce przyniosło wiele satysfakcji. Nawet jeśli religijność nie przemawiała, to szanowałam postawę, wytrwałość i niezłomność w wierze. Zachwycił ludzki wymiar wierszy, dotykanie człowieczeństwa, zwykłej codzienności emocjonalnej, oraz umiejętność uważnej obserwacji i snucia wnikliwych refleksji. Wspaniale czytało się o dosłowności serca, o tym, że serce to jeszcze za mało, aby kochać, o łzie, która wybiegła i rozebrała się do naga, o nadziei stojącej obok rozpaczy, do której warto napisać odę, o tym, że milczą tylko prawda i nieszczęście, o wierze jako doświadczeniu, ufności jako zaufaniu, ocaleniu wspomnień i wzruszeń. 

Jakże wiele elementów składa się na treść życia, wszystko do czegoś zmierza, okazuje się ważnym przeżyciem, cierpienie zaś wyznacza drogę. Dom rodzinny, matka, szkoła, uświęcenie, uczniowie, parafia, kapłaństwo, modlitwa i odpowiedzialność. Ale również rachunek sumienia, wybaczenie, sprawiedliwość, ostatnie namaszczenie, śmierć i cmentarz. Jan Twardowski przepięknie wyrażał przemyślenia o różnych rodzajach samotności i postanowień. Mnóstwo w treści miłości do Boga, Jezusa i Matki Boskiej, podziwu dla zwykłej świętości, osobistej skruchy, optymizmu wspomagającego duszę. Utwory poświęcone przyrodzie zachwycały wyjątkowymi obrazami, nie miało znaczenia, kto był podmiotem, dominowała perspektywa cudów natury. Z wierszy powstających i publikowanych od tysiąc dziewięćset trzydziestego czwartego do dwa tysiące szóstego utworzyłam długą listę ulubionych. Lirykę cechowała uniwersalność przekazów, prostota formy i zrozumiałość treści. Trafiała do wyobraźni i serca. Podchwytywałam myśli z warstw poezji, czułam entuzjazm i podziw dla dowodów życia i kreacji świata. Wiele wierszy zestroiło się z moim wewnętrznym klimatem duszy (”Mrówko ważko biedronko”, „Pytam”, „Wiem, że nie wiem”, „Zapomni”, „Czas niedokończony”, „Prośba” i „Bałem się”. Zapamiętam „Modlitwę spowiednika”, „Rymowankę”, „Przyszła”, „Pytam”, „Szukam”, „Januszowi Korczakowi” i „Co zostało we mnie”). A na koniec perełki:

„Korepetycje” (1996):
Koniku polny
od nieważnych wierszy
naucz mnie od małego być mniejszym

„Jezu, ufam Tobie” (2006): 
Zamiast śmierci
racz z uśmiechem
przyjąć Panie
pod twe stopy
życie moje
jak różaniec


5/6 - koniecznie przeczytaj
autobiografia poetycka, poezja, 270 stron, premiera 21.01.2026 (1934-2006)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

RENE

PODZIEMNA PRZYGODA ODWAŻNEJ ŻABY

MIKOŁAJ PASIŃSKI

"Czy Ziemia w środku jest jak jajko na miękko?” To pytanie nurtuje ciekawą świata żabkę. W poszukiwaniu odpowiedzi Rene pakuje się i wyrusza na ekspedycję. Zastanawia się jednak, jak dostać się pod ziemię skoro nie potrafi kopać tuneli? Pobaw się z Rene i zasugeruj podpowiedź.

Przed tobą i główną bohaterką mnóstwo atrakcyjnych przygód, zaskakujących odkryć, naukowych zagadek, odnalezionych skarbów, napotkanych szkieletów, nowych znajomości, nawiązanych przyjaźni. I oczywiście, wyobrażeń o tym, czym jest Ziemia z perspektywy różnorodnych mieszkańców. Trzeba przyznać, że to szalenie ciekawe lekcje o gatunkach, zwyczajach i naturalnym środowisku. Czy napotkacie tylko przyjazne zwierzęta, a może pod ziemią czają się także potwory? Jak zatem, poskromić strach i przyjrzeć się im bliżej? 

Wycieczka do środka Ziemi to okazja do poznania niezwykłego królestwa, zachwycenia się minerałami, kryształami i drogocennymi kamieniami. Co więcej, można urządzić pod ziemią niesamowitą sesję zdjęciową, w sam raz do księgi przygód. Razem z sympatyczną żabką zajrzysz do podziemnych korytarzy, domów, miast, a nawet gwiezdnych jaskiń i cmentarzy. Ale, ale, czy pod ziemią można nie tylko wędrować, przekopywać się, ale również płynąć? Jakby miało takie pływanie wyglądać? Czy byłoby bezpieczne? Czy doprowadziłoby do jądra Ziemi? Czym tak naprawdę ono jest? Jest o czym rozmyślać i zastanawiać się. A może po przeczytaniu książki narysujesz nie tylko Rene, lecz także wyobrażony przez ciebie środek naszej planety?

Nie wahaj się, koniecznie sięgnij po książkę i wspólnie z Rene poznawaj zadziwiające fakty o podziemnym życiu naszej planety, jak widzą je ci, którzy ściśle są z nim powiązani. Zdziwisz się mnogością obliczy tego, co nieznane a warte poznania. Żabka to miła towarzyszka podróży, podobnie jak ty, z duszą odkrywcy i badacza. W końcu, pewnie i sam zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Ziemia wydaje się nieruchoma? Co kryje się pod chodnikiem? Dokąd udają się dżdżownice po deszczu? Czy przytulne jest mieszkanie kreta? Dlaczego larwy żuków gnojowych rodzą się pod ziemią? Jak liczne są populacje mrówek? Zachęcam, abyś samodzielnie powiązał przygody żabki z kiełkowaniem nasion w ziemi, jako kolejnej atrakcji przygody, opowiedz o niej.

Ile masz lat? Jeśli trzy lub więcej, to książeczka z pewnością ci się spodoba. Jestem przekonana, że wielokrotnie będziesz do niej powracał. Atrakcyjnie przyciąga uwagę, zadaje ciekawe pytania, udziela prostych w zrozumieniu wyjaśnień, bazuje na ekscytujących przygodach i sympatycznych postaciach. Narracja przyjazna i dostosowana do potrzeb maluchów. A oprawa graficzna miła dla oka. Drodzy dorośli, Rene bawi, uczy i wciąga w pasję odkrywania świata i czytania książek. Pokazuje znaczenie stawiania odważnych pytań, wykazywania się sprytem i determinacją w poszukiwaniu wiedzy, mierzenia się ze strachem, radzeniem sobie podczas nawiązywania znajomości. Wyślij zaproszenie do "Rene", niech książeczka odwiedzi dzieciaki w ich domu.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 3+, 56 stron, premiera 17.09.2025
twarda okładka, format 21,5cm x 24cm, ilustracje Gosia Herba
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

niedziela, 18 stycznia 2026

CZY JESTEM NIEMCEM?

PRZESIEDLEŃCY Z POLSKI DO RFN I NRD W LATACH 1950-1991

RYSZARD KACZMAREK

„Od momentu utworzenia RFN status prawny starających się o wyjazd na stałe przesiedleńców był przedziwny. W Polsce uznawano ich za Polaków… W momencie przekroczenia granicy przez te same osoby granicy z RFN były one uznawane za obywateli niemieckich...”

Nie mam niemieckich korzeni, przynajmniej nic o tym nie wiem, ale chciałam przyjrzeć się bliżej kolejnej na drodze mojego poznawania perspektywie tematyki przesiedleń, tym razem z Polski do Niemiec. Kilka lat temu zainteresowałam się losami ludzi, którzy przymuszeni przez umowy, władzę, polityczną lub ekonomiczną sytuację, porzucili cały dotychczasowy świat i dobytek, udali się w nieznane, do innego kraju, poszukując nowych możliwości, trwałej stabilizacji i codziennego szczęścia. Jak silne i intensywne były to przeżycia i doświadczenia, potężnie emocjonalne, obarczone niepewnością i strachem, znalazłam potwierdzenie we wspomnieniach przytaczanych w publikacjach popularnonaukowych, biografiach, a nawet powieściach.

„Czy jestem Niemcem?” uwzględnia oczywiście realia ludzkich losów w ujęciu odczuć, jednak koncentruje się na rozterkach i motywach, weryfikacjach nadziei i wyobrażeń z realiami prawie półtora miliona przesiedleńców z Polski do RFN. Nakreśla polityczną atmosferę, propagandowe kampanie, historyczne tło stosunków polsko-niemieckich, podstawy ekonomiczne podstawy, umocowania prawne, przekazy stereotypów i przekonań. Podkreśla indywidualność historii jednostek i rodzin, procesu kompletowania dokumentów, pobytu w obozach dla przesiedleńców. Ukazuje chaos w bilansie przesiedleń wynikający z odmiennych metod liczenia i kwalifikowania osób po stronie Niemiec i Polski. Wiele pamiętam z młodości, kilka interpretacji zjawisk odkryłam.

Ryszard Kaczmarek starannie przejrzał i wybrał materiał do książki, co podkreślała bibliografia, wnikliwie zaprezentował, z dbałością o szczegóły, chronologicznie ułożył, uwzględniając podział na fale przesiedleń. Wycinki z prasy, cytaty z książek, fragmenty z dokumentów, ekspertyzy i opinie, oraz statystyczne zestawienia, stały się źródłem ciekawych, często zaskakujących, informacji. Nawiązania do wspomnień i liczne zdjęcia nadawały osobowy wymiar treści. Przydatnym okazał się indeks nazwisk i lista skrótów, zaś przypisy dopełniały kontekst. Publikacja sprawiała wrażenie rzetelnej historycznej treści, bardzo dobrze absorbowanej ze względu na przyjazny styl narracji, zajmującą tematykę i zagadnienia dualizmu tożsamości narodowej.

5.5/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, historia, 494 strony, premiera 28.05.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 17 stycznia 2026

REY BLANCO. BIAŁY KRÓL

ANTONIA SCOTT tom 3 

JUAN GÓMEZ-JURADO

„Żeby pociągać za sznurki marionetki, musisz przywiązać je do własnych palców. I pewnego dnia może się okazać, że marionetka też zaczyna za nie pociągać.”

Po obiecującym, atrakcyjnym pod względem intrygi, bohaterów i klimatu, pierwszym tomie („Reina Roja. Czerwona Królowa”), spotkałam się z drugim („Loba Negra. Czarna Wilczyca”), który nie był zły, ale lekko rozczarował niewykorzystaniem drzemiącego w nim potencjału. Przeszłam do trzeciego tomu „Rey Blanco. Biały Król”, a ten zapewnił bardzo udany wieczór czytelniczy. Im głębiej wchodziłam w powieść, tym rósł entuzjazm wobec mocno pokręconej intrygi, zapętlonej w miejscach, czasach i postaciach, trzymającej w szachu wyobraźnię czytelnika, bawiącej się w kotka i myszkę, grę dla odbiorcy o mocnych nerwach. Scenariusz zdarzeń naładowany dobrą sensacją, zarówno od strony biegu akcji, jak i psychologicznej. Było ostro, brutalnie i bezwzględnie, z całą mocą szantażu, nienawiści i zemsty. Wyjątkowo szczelne zapętlenie wątków wyszło historii na dobre. 

Autor udowodnił, że każdy element z układanki całej serii miał ogromne znaczenie, kiedy patrzyło się nie tylko z perspektywy kolejnych odsłon, ale wszystkich razem wziętych. Zadziwiające, jak wiele udało się wprowadzić do fabuły humorystycznych akcentów, łagodzących nieco podróż w mroku ludzkich myśli i dających chwilę wytchnienia od zbrodni. Thriller podszedł mi, wyścig bohaterów z czasem w osobliwie marionetkowym świecie, sprawiedliwość jako prawda w ruchu, gra, w której wszyscy przegrywają a powinno wygrać coś wyjątkowego, wiara w drugiego człowieka, niezłamana lojalność, szczerość przyjaźni i wolność decyzyjna. Ale czy tak się stało? Jak wielką trzeba mieć odwagę, aby stawić czoło prawdzie, całkowicie zmieniającej wszystko, co wie się o sobie samym? Czy krzywdę, jaką wyrządzają słowa, zdolna jest naprawić cisza? Komu przypada bronić tych, którzy bronią nas? Będzie mi brakować kobiety, która obdarzona była nieziemską inteligencją, umiejętnością dostrzegania tego, czego nikt inny nie potrafi zrobić, ale również jej sympatycznego, niesamowicie zdeterminowanego detektywistycznego partnera.

5/6 – koniecznie przeczytaj
thriller, 506 stron, premiera 23.08.2023 (2020), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 16 stycznia 2026

NIE BÓJ SIĘ NICZEGO

POKONAJ LĘK I ŻYJ Z RADOŚCIĄ

CURRO CAÑETE

"W głębi zimy w końcu się nauczyłem, że wewnątrz mnie zamieszkiwało niezwyciężone lato.” Albert Camus

Kiedy uznałam, że najwyższy czas, aby wrócić do pracy nad poprawą duchowej jakości życia, wiedziałam, że będzie to wyzwanie trudne, wymagające i pracochłonne, a jednocześnie niemające końca, ale miałam też świadomość, że odniosę wielkie korzyści w różnych sferach mentalnych. W młodości było mi łatwiej, ponieważ nie zgromadziłam jeszcze wielu złych nawyków, toksycznych relacji i chaosu myśli. Teraz powinnam z większym spokojem i cierpliwością podchodzić do wybierania życiowych perspektyw, sposobie myślenia o sobie, i poprawie tożsamości. Nakręca mnie poczucie uzyskiwania wolności od zastawionych przez samą siebie pułapek, szkodliwie hamujących potencjał i satysfakcjonującą kreatywność. Absolutnie nie żałuję lat poświęconych najbliższym, w zwykłej codzienności i wynikłych potrzebach opiekuńczych, to była i jest moja duma, powód do życia, ikigai, który zawsze będzie nutą przewodnią w melodii spełnienia się i samorealizacji. 

Nadal chcę kroczyć ścieżką szczęścia, lecz teraz oprócz intensywnego trzeciego etapu, dawania z siebie czegoś światu, pragnę większy nacisk położyć na materializację osobistych pragnień, pasji i marzeń. Oczywiście, drobne przestrzenie między nimi nadal pozwolę sobie wypełniać drobnymi przyjemnościami, tym bardziej, że w przedziale czterech lat, minimalnie mogłam się nimi cieszyć. Jednakże ze względu na ich tendencję do ulotności, roztoczę kontrolę nad ich dawkowaniem. Boleśnie odczuwam, że nie w pełni wykorzystuję drzemiący we mnie potencjał, co więcej, zamiast być dla siebie przyjacielem, stałam się surowym krytykiem. W dużym stopniu, wbrew pozorom, perfekcjonizm hamował moją kreatywność, radość z tworzenia, entuzjazm kumulowania wewnętrznej wiedzy i mądrości. Podobnie jak brak asertywności wobec siebie samej w stawianiu wyżej wypełnianie obowiązków wobec innych i ogarniania codzienności niż większego zaangażowania się w życie, w którym rytm wybijają pasje i skupienie na wnętrzu.

Bardzo się cieszę, że od wielu lat praktykuję szczęście tu i teraz, o którym pisze Curro Canete w książce „Nie bój się niczego”, chociaż nie ukrywam, że czasami korci mnie, aby kolejny raz poddać analizie przeszłość lub wyprzedzać myślami czas. Nauczyłam się to traktować w kategoriach narzędzi do pracy nad sobą niż w kategoriach stanu rzeczy. Uwalniam mózg od ograniczeń złych doświadczeń i spotkań z trującymi osobami, w zamian koncentruję się na pragnieniach i marzeniach. Cieszę się, że podążam ścieżką wskazywaną przez autora, szczerego dialogu samej z sobą, to bardzo dobrze rokuje na osiąganie, dzień po dniu, w nieustannym procesie, powodzeń i sukcesów. Dziennikarz kładzie nacisk na konieczność połączenia się z samym sobą, praktykowanie koncentracji, uprawianie wdzięczności, dbałości o zdrowie, budowanie pozytywnych relacji, sztukę wizualizacji i medytacji. Wszystko pod patronatem zabawy i radości, które u mnie stłumione były przez ciąg zwątpień i bolesnych strat. 

Poradnik proponuje wiele praktycznych rad, wskazówek, metod, instrukcji i ćwiczeń. Treść okrasza fragmentami listów i licznymi cytatami. W kilku formach wyróżnia myśli przewodnie, wartościowe przekazy i mobilizujące do aktywności w pracy nad sobą przesłania. Publikacja opiera się na oczywistościach, rzeczach i faktach znanych każdemu, ale warto od czasu do czasu przypomnieć je sobie, zakotwiczyć się w teraźniejszości, poczuć większą energię do zawalczenia o siebie, wdrożyć techniki realizacji osobistych wizji, nie zaprzeczać sobie po to tylko, by być akceptowanym przez innych. Niekiedy wymogiem jest chwilowe odsunięcie się od świata, aby zrozumieć jego i siebie. Pozornie banał, że to my sami tworzymy siebie, szczęście, sukces i udane życie, ale jak często zapominamy o tym w pogoni za czymś mniej istotnym.

3/6 – w wolnym czasie
poradnik, psychologia, 348 stron, premiera 16.07.2025 (2022), tłumaczenie Irmina Samson
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

wtorek, 13 stycznia 2026

UPARTE SERCE

BIOGRAFIA HALINY POŚWIATOWSKIEJ

KALINA BŁAŻEJOWSKA

"Czy nie lepiej, że (śmierć) przyszła szybko, zamiast straszyła latami?”

Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki, nie przypuszczałam, że po nią sięgnę, ponieważ kolejka tytułów do poznania bardzo długa, ale zaskoczyłam samą siebie, poczułam impuls, czy raczej podpowiedź intuicji, aby wziąć się za tę przygodę czytelniczą. Stwierdziłam, że posiadam jedynie skąpe informacje o poetce, zdobyte jeszcze w liceum w ramach kółka polonistycznego. Dlatego pomyślałam, czemu nie dowiedzieć się więcej, skoro pojawia się okazja. I to była bardzo dobra decyzja. 

Życie Haliny Poświatowskiej bardzo mnie wciągnęło. Niezwykły scenariusz trzydziestu dwóch lat, pogrążonych w ograniczeniach i uwarunkowaniach choroby serca, walce o normalność, w tym wydawałoby się zwykły oddech. Poetka zaimponowała odwagą i determinacją, by korzystać z każdego dnia, brać z niego, ile się tylko da, realizować się na większym poziomie niż pozwala serce. Życie w chorobie, świadomość możliwości nagłej śmierci, nieustanna obawa o własną kondycję, to ogromne wyzwanie, zatem nic dziwnego, że w różnych odcieniach kształtowała się osobowość Haliny, tym bardziej ze względu na wysoką wrażliwość, świadome odbieranie siebie, mocny dotyk świata. Nie było zatem dziwnym, że wytworzyła się postawa mająca tendencję do egoizmu, za sprawą okoliczności, mentalności i parasola ochronnego rozłożonego przez rodzinę, która już wcześniej przeżyła śmierć dziecka. Nie zdumienia pogoń Poświatowskiej za zdobyciem uczelnianego wykształcenia, gdyż od dziecka w większości skazana była na domowe nauczanie. Zrozumiałym aspektem stało się wyciskanie z życia jak najwięcej, również na płaszczyźnie miłości i przyjaźni, jako antidotum na myśli o śmierci, której oddech wyraźnie czuła się na piersi. 

Kalina Błażejowska starała się dotrzeć do jak najszerszego spektrum świadectw i informacji o poetce. Wczytywałam się w listy Haliny i fragmenty twórczości, jakże mocno przemawiały do duszy człowieka. Zwłaszcza, kiedy na planie pojawiały się liczne wizyty w szpitalach i pobyty w sanatoriach, przeplatane lub współistniejące z silnymi uczuciami do mężczyzn. Autorce udało się sprawić, że bohaterka biografii stała się kimś bliskim w odczuciach. Co więcej, miałam wrażenie, że dobrze rozumiałam duszę poetki, utożsamiałam się w z pewnymi życiowymi doświadczeniami, podziwiałam moc wypełniania pragnień, a najbardziej zdolność do codziennego funkcjonowania z zagrożeniem i ryzykiem, bólem i cierpieniem, poczuciem straty otrzymania szans na coś więcej. Obecna była nadzieja, moc trwania, nieokiełznana siła przetrwania. Dało to do myślenia, jak wiele z podarowanego czasu zmarnowałam, poszłam nie w tym kierunku, co powinnam, nie dążyłam bardziej stanowczo do tego, co chciałam i oczekiwałam. Ale może dopiero bliskość lub obecność choroby czyni nas bardziej spostrzegawczymi i świadomymi. Biografia zachęciła do odświeżenia znajomości twórczości Haliny Poświatowskiej, spojrzenia na nią z perspektywy życiorysu poetki, wyzwań postawionych przez los i szans danych samej sobie. „Uparte serce” to tytuł, po który warto sięgnąć, dużo wyciągnęłam wiedzy i materiału do przemyśleń. Doceniłam liczne fotografie zamieszczone w trzyczęściowej publikacji, dodatkowy element, zbliżał wizualnie do poetki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
biografia, 526 stron, premiera 14.01.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

GROBOWA CISZA

[PRZEDPREMIEROWO]

PROKURATORKA BRYGIDA BOCIAN tom 3

RYSZARD ĆWIRLEJ

"Czarny nos (psa) poruszał się miarowo, wciągając powietrze nasycone zapachami niedostępnymi dla człowieka. Widać było, że wywąchał coś interesującego, znacznie ciekawszego od pieszczot.”

Poznałam pierwszy tom serii („Granica możliwości”), bardzo żałuję, że przeoczyłam drugi ("Pocałunek Judasza"), koniecznie do nadrobienia, bo właśnie przeczytany trzeci, zatytułowany "Grobowa cisza", sprawił wiele przyjemności czytelniczej. Byłam pełna podziwu dla zgrabnie i logicznie skonstruowanej fabuły, wielowątkowej, z mocnymi intrygami, udanie zaciekawiającej i wciągającej. To nie był kryminał do błyskawicznego czytania, owszem niecierpliwego pochłaniania scenariusza zdarzeń, ale też do doceniania drobiazgowo i starannie odmalowanego tła, dzięki któremu wytworzony klimat pozwolił na przywrócenie wspomnień z mojej nastoletniości i wczesnej dorosłości.

Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty drugi rok był punktem zwrotnym w polskiej rzeczywistości, przede wszystkim politycznej, gospodarczej i społecznej. Jak wiele się wówczas zmieniło, choć wciąż przy czepiających się przetrwania starych nawykach, przyzwyczajeniach i roszczeniach. Ryszard Ćwirlej znakomicie oddał ducha ówczesnych czasów, z jednej strony wyczekiwanych i pełnych nadziei przez ówczesne społeczeństwo, z drugiej perfekcyjnie mieszających prawdę z fałszem. Znaczące przemiany na szeroką skalę stwarzały doskonałe okazje do błyskawicznego wzbogacania się i zdobywania władzy, nie tylko w świecie przestępczym, i nie tylko przez sprytnych i dobrze poinformowanych. Powszechną tendencją okazało się zagnieżdżanie się na ciepłych posadach przez mniej zdolnych, ale łasych na kasę. Autor sugestywnie sportretował koktajl byłych pracowników milicji i aktualnych pracowników policji. Bohaterowie przekonywali profilami, postawami, zachowaniami i motywami. Ich bogactwo, różnorodność i barwność zdecydowanie na plus dla powieści. Żałowałam jedynie, że mały był udział w detektywistycznej historii kluczowej postaci serii, chciałabym ją bliżej poznać i cieszyć się solidniejszą znajomością.

Leśniczy przeglądający teren, po polowaniu zorganizowanym dla pracowników banku, odnalazł ciało postrzelonego człowieka. Policja miała kłopot z ustaleniem tożsamości ofiary. Pojawił się cynk o dużym transporcie alkoholu z Niemiec do Polski. To tylko początek ciągu krwawych i wysokoprocentowych zdarzeń na wielkopolskiej ziemi. Prokuratora i śledczy, zwłaszcza komisarz Mariusz Blaszkowski, nie mieli łatwo z prowadzeniem sprawy. Im głębiej w nią wchodzili, tym bardziej skomplikowana jawiła się w ich oczach. „Grobowa cisza”, cisza głośniejsza niż krzyk, to solidnie przygotowany kryminał, z intrygującym pomysłem na wielowątkową fabułę, szerokim spektrum bohaterów, przekonująco odmalowanym tłem historycznych przemian, wyostrzonym pazurem humoru. Dostarcza bardzo dobrej intelektualnej rozrywki, zwłaszcza dla czytelników ceniących zrównoważenie intrygi i akcji, wyrobiony i przystępny styl narracji, wyraziste opisy i nawiązania do niedawnej przeszłości Polski. Liczę na to, że prokurator Brygida Bocian będzie uczestniczyć w czwartym tomie w większej ilości scen, wypatrując wśród przestępczego świata kryminalnego kąska do upolowania, a może obrośnie w bardziej kolorowe obyczajowe pióra. Zerknij też na wrażenia po spotkaniu z "Ostatnią drogą" i "Brudną forsą", seria o Anecie Nowak

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 446 stron, premiera 14.01.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

DIDDLY SQUAT

TYLKO KROWA NIE ZMIENIA ZDANIA

JEREMY CLARKSON

"(Na farmie) każdy dzień przynosi nowe, zupełnie nieprzewidywalne kłopoty.”

Książeczka na poprawę humoru i chwilę refleksji. Z jednej strony zabawna i dająca się wdzięcznie czytać, z drugiej ironiczna i zogniskowana na wyłapywaniu absurdów funkcjonowania w rolnictwie, chociaż nie tylko. Przyjemny styl narracji, atrakcyjnie wędruje się po angielskiej wsi. Felietony wypełnia brawura w wyrażaniu własnych spostrzeżeń i refleksji, bez względu na liczenie się z rządowymi siłami, politycznymi zapędami, urzędniczym zaślepieniem, ekologicznymi ruchami, ogłupionymi influenserami i szczególnym rodzajem klasy społecznej pracującej w mieście a mieszkającej na wsi. Jeremy Clarkson znakomicie potrafi obserwować otaczającą go rzeczywistość, wyłapywać nieścisłości i wzajemne zaprzeczenia, wyciągać na światło dzienne to, co znane jedynie w kuluarach społecznych, gospodarczych, politycznych, kulturowych, a nawet unijnych. Nie ze wszystkimi opiniami i poglądami autora zgadzam się, niektóre budzą sprzeciw lub konsternację przyjmowania proponowanych założeń, lecz doskonale rozumiem, że kwestie podejścia do wybranych zagadnień różnią się w zależności od perspektywy spojrzenia na nie.

Tematyka felietonów kręci się głównie wokół farmy i rolnictwa, lecz treści są na tyle różnorodne i barwnie przedstawione, że łatwo daję się wciągnąć. Na wiele zagadnień patrzę z uśmiechem, przykładowo w przypadku uporu jednej z krów, szalonych z punktu widzenia opłacalności pomysłów i inwestycji, udręki budowy domu, czy braku umiejętności prowadzenia traktora. Niektóre przywołują uciążliwości w prowadzeniu gospodarstwa, jak niechęć części mieszkańców wobec jakichkolwiek zmian, astronomiczny przerost biurokracji, przepisy hamujące nowe inicjatywy rolników. Do książki wpada ciekawy felieton o wyzwaniach starości i odwołania do nawyków młodości. Bawi i jednocześnie zasmuca niszczycielska dla angielskiego rolnictwa umowa dostarczania żywności z innych krajów, w których przestrzeganie angielskich norm nie obowiązuje. Inny poruszany temat, to uzasadnienie polowania na bażanty, którego argumenty znikomo przekonują. Przy konflikcie z racjami miłośników borsuków mam mieszane odczucia. Książka na jeden wieczór czytelniczy, dostarcza sporo zabawy, pozwala zajrzeć na chwilę do angielskiego gospodarstwa, zerknąć z czym musi się mierzyć, ale krótko pozostaje w pamięci.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, felietony, 261 stron, premiera 26.07.2023 (2022)
tłumaczenie Michał Jóźwiak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Insignis.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

BŁĘKITNA GODZINA

PAULA HAWKINS

"Pozbywanie się przeszłości jest siłą rzeczy wybiórczym przedsięwzięciem. Niektórych rzeczy trzymamy się kurczowo, a inne porzucamy.” 

Nie czytałam wypromowanej na szeroką skalę „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins, chociaż stoi na półce w domowej bibliotece. Zatem "Błękitna godzina" była pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Upłynęło we frapującym klimacie. Podobało mi się psychologiczne prowadzenie postaci, Vanessy i sfery sztuki, Jamesa i poczucia wyobcowania, a przede wszystkim Grace i dojmującej samotności. Byłam w stanie uwierzyć w bohaterów, przeżycia, historie i zachowania. Różnorodność portretów działała na korzyść intrygi. Co prawda, w niektórych aspektach autorka naciągnęła materiał ich tożsamości, aby wpasować w logikę okoliczności scenariusza zdarzeń, lecz uczyniła to zgrabnie, dlatego przeszło niemal niezauważalnie. 

Powolny rytm akcji sprzyjał wkręceniu w poddawanie uszczegółowieniu motywów i zamierzeń, podobnie jak sekretów i tajemnic. Cieszyłam się, że obroty spraw nie następowały szybko, tylko dawały czas na dokonywanie interpretacji i wysuwania wniosków. Poznając przeszłość za sprawą pamiętnika, wspomnień i relacji, chwytałam drobne wskazówki i podpowiedzi. Ciekawiło mnie, jak potoczy się fabuła, jakimi warstwami i akcentami ułoży pełen obraz historii z dreszczykiem. Dosyć szybko prawidłowo zawędrowałam podejrzeniami w obszar prawdy, ale co dziwne, nie burzyło to przyjemnego odbioru przygody czytelniczej, jak to zazwyczaj ma miejsce w podobnej sytuacji.

Miałam odczucie, że poprzez styl narracji Paula Hawkins nawiązywała do rzemiosła pisarskiego Daphne Du Maurier. Klimat i perspektywa przypominały dzieła pisarki. Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po poznaniu kilku przykładów jej twórczości („Oberża na pustkowiu”, „Rebeka”, „Kozioł ofiarny”, „Moja kuzynka Rachela”, a także „Ptaki i inne opowiadania”). „Błękitną godzinę” polubiłam, gdyż lubiłam zatrzymywać się, żeby dostrzec szczegóły tego, co było, i tego, co jest, poddać analizie psychiki bohaterów, wejść w klimat zamkniętego środowiska, w tym wydaniu, pływowej wyspy, poczuć narastające napięcie niepewności i niebezpieczeństwa. 

W Tate Modern w Londynie wystawiono pracę zmarłej artystki Vanessy Chapman. Oglądający rzeźbę antropolog sądowy zauważył, że wykorzystana do niej kość nie należała do zwierzęcia, jak podano w opisie, ale do człowieka. Powoli pojawiały się skojarzenia, że przecież przed siedmioma latami zaginął mąż artystki, a jego ciało nie zostało odnalezione. Sprawa wymagała natychmiastowego wyjaśnienia, na czym szczególnie zależało spadkobiercy twórczości Chapman. Dyrektor kreatywny fundacji udał się na wyspę Eris, by spróbować dowiedzieć się czegoś od Grace Haswell, zamieszkującej dom artystki i wykonawczyni jej testamentu. Czy Vanessa Chapman, o reputacji osoby zimnej, trudnej i nieprzystępnej, miała coś wspólnego z morderstwem? Czy faktycznie na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone?

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 368 stron, premiera 13.11.2024, tłumaczenie Kaja Gucio
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 11 stycznia 2026

MOC MÓZGU

JAK ŻYĆ ZDROWIEJ, SZCZĘŚLIWIEJ I DŁUŻEJ

CATHERINE DE LANGE

"Niezwykłość mózgu sprawia, że każdy z nas jest niepowtarzalny.”

Sięgnęłam po książkę z myślą pozyskania cennych porad związanych ze zdrowym podejściem do życia, zwłaszcza właściwym odżywianiem mózgu. Publikacja w dużym stopniu spełniła oczekiwania, ujęła tematykę z szerokiej perspektywy, co prawda, utartymi szlakami, ale nie było się co dziwić, gdyż kanony zagadnień pozostają trwałe i w mocy. Dieta, sen, aktywność fizyczna, ćwiczenia umysłu, kontakty społeczne, dbałość o higienę, genetyczne uwarunkowania. 

W tych kwestiach posiadałam sporą wiedzę, jak każdy z nas, a jednak Catherine de Lange pozytywnie zaskoczyła ilością przytaczanych wyników badań i ich interpretacji, uwzględnieniem najnowszych odkryć i zaskakujących wniosków. Interesująco wsłuchiwałam się w głosy naukowców, ich dokonań i tego, czemu warto będzie przyjrzeć się bliżej. Narracja przyjazna i przejrzysta, typowa dla dziennikarki zajmującej się nauką, starającej się przybliżyć materiał w formie zrozumiałej dla każdego czytelnika, nawet tego, który niewiele miał wspólnego z teoretyczną medycyną. Z entuzjazmem przyjęłam ogrom ciekawostek, porad i sugestii. Podobało mi się, że autorka uwzględniła ułatwienie zrozumienia treści nie tylko w formie poglądowych rysunków, ale również wyjaśniających i podpowiadających od strony praktycznej tabel.

Mózg wciąż pozostaje niezbadanym w pełni organem. Nie poznaliśmy do końca jego budowy w szczegółowym ujęciu i złożonych zasad funkcjonowania. Każdego dnia, poprzez to, co robimy, oddziałujemy na jego stan i pracę. Zadziwiające, że środowisko w większym stopniu niż genetyka wpływa na zmiany zachodzące w mózgu. Zatem warto poznać, co możemy zrobić, aby poprawić zdolności poznawcze i nastrój, a czego wystrzegać się, aby redukować szkodliwe procesy. 

Szczególnie zainteresowały mnie zagadnienia utraty pamięci, demencji i Alzheimera. Zaskoczyło mnie, że Alzheimer może być rodzajem cukrzycy mózgu, cukrzycy III typu. Szalenie ciekawe spojrzenie na ten typ zaburzenia pracy mózgu. Nurtuje mnie, jak w dalszych latach rozwinie się idea cukrzycy mózgu, szkodliwego białka amyloidu, czy znajdzie znaczące potwierdzenie, a może okaże się ślepym zaułkiem nauki i zostanie odrzucona. Wiedziałam, że u osób lepiej wykształconych zniszczenia alzheimerowskie są większe niż u mniej wykształconych, ale mózgi wyćwiczone w nauce nawet tracąc wiele radzą sobie lepiej od niewyćwiczonych. Natomiast nie przypuszczałam, że pomysł istnienia zapasów poznawczych został już przebadany. Nie znajduję potwierdzenia, że źródłem Alzheimera jest zły stan zębów czy pogorszenie słuchu. 

Z innej tematyki, ze sporym zdumieniem przyjęłam informację, że jedna na dwanaście osób praktykujących medytację doznaje negatywnych skutków podczas ćwiczeń lub po zakończeniu. Taka reakcja dotyczy też osób, które wcześniej nie miały żadnych problemów psychicznych. Frapująco było obalać mity dotyczące komórek mózgu, znaleźć potwierdzenie w korzystnym wpływie uczenia się języków obcych, co czynię od wielu lat, i słuchania muzyki, na zdrowie mózgu. Chętnie przypomniałam sobie o ważności uczestnictwa w otoczeniu społecznym i przyrodniczym, cechach osobowości i sposobach ujarzmiania stresu.

4/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, neurologia, poradnik, 354 strony, premiera 25.09.2024 (2022)
tłumaczenie Małgorzata Maruszkin, ilustracje David Woodroffe
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

sobota, 10 stycznia 2026

SZLAKIEM TAJEMNIC ZBRODNIARZY W POLSCE

CHRISTOPHER MACHT

"Germańska mądrość głosi, by niewiele mówić obcym i często rozmawiać z samym sobą.”

Odnotowuję mieszane odczucia wobec książki. Z jednej strony mnóstwo ciekawostek, wielu nie znałam, z drugiej fabularyzowana forma przedstawienia nie do końca przekonywała. Fikcyjne dialogi przekraczały akceptowalne pokłady infantylności uczestników, co drażniło. Zastanawiałam się, czy rozbicie powszechnie przyjętego wizerunku Adolfa Hitlera, umniejszenie wartości osobowości, ukazanie ogromnych braków w konsekwencji podejścia do życia, nie miało na celu ośmieszenie. Podobnie w przypadku ministra propagandy Josepha Goebbelsa, wychodzącego na człowieka nierozgarniętego, chociaż trzeba przyznać śliskiego.

Gdybym poddała się w poznawaniu tytułu po scence, w której rozemocjonowany Joseph rzucał się na szyję Adolfowi, w podziękowaniu za zaufanie i wyróżnienie, a naprawdę miałam na to wielką ochotę, i nie zmieniła podejścia do akceptacji stylu narracji w kierunku bawienia się konwencją formy, nie dowiedziałabym się kilku naprawdę interesujących faktów. Christopher Macht odkurzył z niepamięci i wydobył na światło dzienne, historie miejsc w Polsce naznaczone obecnością Niemców podczas drugiej wojny światowej, piętnem przerażającej tragedii i zniszczenia, mroczną przeszłością i okaleczoną teraźniejszością. Docierając do wywiadów, prasowych materiałów, zeznań i wspomnień odwzorował atmosferę istotnych punktów w portrecie dramatycznych czasów. Fantastycznie, że włączył do publikacji liczny zbiór zdjęć i rysunków, dokumentów i świadectw nazistowskiej aktywności. Każdy rozdział rozpoczynał mapką z zaznaczonymi w tekście miejscami, oraz mini listą wywoływaczy kluczowych przekazów.

4/6 – warto przeczytać
historia, 358 stron, premiera 23.08.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

piątek, 9 stycznia 2026

LOBA NEGRA. CZARNA WILCZYCA

ANTONIA SCOTT tom 2

JUAN GÓMEZ-JURADO

"Skazujemy wilka nie ze względu na jego naturę, lecz ze względu na to, jak go postrzegamy.” Farley Mowat

Drugi tom serii thrillerów o Antonii Scott nie przykuł mnie do fotela z niecierpliwością poznawania, gorszy niż pierwszy. Może dlatego, że pomimo odmiennej fabuły, schemat prowadzenia historii nie był już zaskakujący. Tym niemniej, warto podkreślić, że wiele działo się w powieści, a im bardziej się rozwijała, tym głębiej wchodziła w starą dobrą sensację, maksymalny bieg wrzuciła w finałowej odsłonie. 

Zagadka kryminalna została zadana już na początku opowieści. Długo stała w tle i pozostawała nierozwiązana. Siedem miesięcy po akcji z pierwszego tomu, odnaleziono zwłoki kobiety w madryckiej rzece Manzanares. Ciało nie podsuwało żadnego tropu, ani odnośnie tożsamości zmarłej, ani okoliczności śmierci. Poznany w pierwszym tomie („Reina Roja. Czerwona Królowa”) osobliwy duet śledczych, aby wywiązać się z powierzonej przez Mentora misji, musiał podążać tropem hiszpańskiej mafii. Odszukać ciężarną kobietę, na którą wydano wyrok i przystąpiono do szybkiego wykonania. W niebezpieczeństwie znalazł się również jej mąż, rosyjski biznesmen.

Niektóre elementy powieści zgrabnie toczyły się, inne nie zachwycały, okazywały się mało przekonujące. Bohaterowie, zwłaszcza Antonia, utracili część blasku, sprytu i zadziorności. Jako funkcjonariusze tajnej europejskiej organizacji, prowadzącej działalność ocierająca się o nielegalność, tym razem wykazywali się niesatysfakcjonującą skutecznością. Czy faktycznie zemsta bierze się z nienawiści, a nienawiść jest czymś namacalnym, czymś, czego można użyć jako broni? Mimo mankamentów, książka przyjemnie wypełniła wieczór czytelniczy, trochę dreszczyku, więcej sensacji, klimat przestępczego świata, walki dobra ze złem, ale wymieszanej goryczą i poczuciem braku końca. Na razie, robię przerwę od serii, by odpocząć od niej, później z większym entuzjazmem podejść do trzeciej odsłony.

4/6 – warto przeczytać
thriller, sensacja, 520 stron, premiera 28.06.2023 (2019)
tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 8 stycznia 2026

RODZINA OBRABKÓW I DAMA W BOA

ANDERS SPARRING

RODZINA OBRABKÓW tom 6

"A Obrabkowie niczego nie kupują. Obrabkowie obrabiają innych. Przecież to oczywiste i rozumie się samo przez się.”

Jakże nie polubić niesamowitej i osobliwej rodziny, w której wszystko stoi na głowie, znaczenia słów obrócone są do góry nogami, zaś zachowania wyłamują się wszelkim regułom. Złodziejska tradycja powinna być krytykowana, ale u Obrabków jest czymś szalenie ważnym i godnym podziwu w ich oczach. Niezłe z nich gagatki, kradną i kłamią na potęgę, nie odpuszczają żadnej okazji do łamania prawa, unikają jak ognia bycia uczciwym mieszkańcem miasteczka. Jak w każdej rodzinnej społeczności, znalazła się jedna czarna owca, która nie potrafi kłamać i kraść, a zatem jest czym się martwić. 

W szóstej odsłonie szalenie zabawnej serii wszyscy członkowie rodziny mają do wypełnienia powierzoną im przez autorkę rolę, ale to właśnie czarna owca, Ture Obrabek, chłopiec pragnący żyć nieco inaczej niż inni w jego domu, przykuwa uwagę odbiorcy. Wobec konieczności ratowania rodzinnego honoru odzywa się w nim artystyczna dusza, która wymyka się spod kontroli i nabiera mocy wielkiej popularności, a i z tego wynikają osobliwe kłopoty. Fantastycznie, że wydawnictwo Zakamarki zdecydowało się przybliżyć tę serię młodym polskim czytelnikom, dzieciakom powyżej szóstego roku życia, bardzo udany wybór, cieszący nie tylko członków grupy docelowej, również dorosłych odbiorców. Dobry humor, przedziwne okoliczności i przekomiczne wydarzenia sprawiają, że książki z tej serii można czytać wielopokoleniowo. 

Udaną rozrywkę zapewnia wielkie poczucie humoru autora tekstu Andersa Sparringa i twórcy ilustracji Pera Gustavssona. Panowie wyśmienicie współpracują, uzupełniają się, współdzielą pasję tworzenia, a także doskonale rozumieją potrzeby odbiorców własnych książeczek. Historia składa się z mini rozdziałów, zamkniętych podjednostek opowieści, o objętości zapewniającej wypełnienie wieczornego czytania lub wolnej chwili w ciągu dnia. Jednak zapewniam, że tak wiele się dzieje, że natychmiast ma się chęć kontynuować poznawanie tego, co wyczyniają członkowie przekornej rodziny Obrabków. Tato Zbiro, Mama Cela, synek Ture, córcia Kryminelka, pies Glina. Wszyscy noszą ubranka w paski i złodziejskie maski, potrafią niczym kameleony przystosować się do każdej okoliczności i miejsca akcji.

Podkreślam mocne atuty książki, jakimi są tłumaczenie w znakomitym wydaniu i skojarzeniowe figle z nazewnictwami. Chociażby imiona kluczowych postaci - pies Glina, sąsiad stróż porządku Paul Icjant, właścicielka sklepu z cukierkami Dziulka Wzembie, właścicielka sklepu z farbami Tapecja Rolki, dyrektor muzeum Artur Galerian. Jeśli szukacie sprawdzonego prezentu dla uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, zwróćcie uwagę na tę serię, jestem przekonana, że spodoba się dzieciakom. Mocno wymyka się schematom poprawności postaw bohaterów, ale właśnie w tym, mega humorze i łobuzerskich ilustracjach, tkwi urok. Szósty tom fantastycznie bawi, tak jak poprzednie („Rodzina Obrabków i złoty diament”, „Rodzina Obrabków i psia sprawa”, "Rodzina Obrabków i sekret Icjanta", „Rodzina Obrabków i klątwa gipsowego psa”).

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, premiera 17.10.2024 (2022)
twarda okładka, 60 stron, format 17,5cm x 21,5cm
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk, ilustracje Per Gustavsson
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl