czwartek, 21 stycznia 2021

PACJENT

SEBASTIAN FITZEK

"Na szali śmierci leżał żywiony żałobą bolesny ciężar krwi i ołowiu. Na szali życia tylko złamane piórko szczęścia."

Kiedy sięgam po książki Sebastiana Fitzeka wiem, że czeka mnie fantastyczna przygoda czytelnicza. Nie ma znaczenia, jak wysoko ocenię fabułę, czy spodobają się chwyty budowania napięcia, na ile prawdopodobne okażą się wydarzenia i postaci. Jestem przekonana, że książka wyjątkowo wciągnie, dzięki mieszance szalonych zwrotów akcji. Ich ilość zmieszczona w intrydze wzbudza podziw i zachwyt. 

Autor sprawia, że niczego nie można być pewnym. Kiedy czytelnik przywiąże się do konkretnej myśli, przekona do prezentowanej teorii, wiernie podąża za losem głównego bohatera, niespodziewanie z ukrycia wyciągane są fakty diametralnie odmieniające interpretacje. Nawet dowody zdają się podlegać zniekształceniom. Nie chodzi o to, że to co było czarne, nagle staje się białe, i odwrotnie, to zbytnie uproszczenie. Fitzek nie idzie na łatwiznę, obraca tło o sto osiemdziesiąt stopni, miksuje emocje, miejsca, czasy i incydenty, misternie zawiązuje supły intrygi, nieustannie zaskakuje, fantastycznie ogłupia, podkręca śrubę napięcia.

Tak właśnie przebiega przygoda z "Pacjentem". Mnóstwo niewiadomych i niejasności, a przy tym duszący klimat zamknięcia i izolacji. Kluczowa postać walczy ze złem, usilnie przeciwstawia się mu, przekracza granice dotąd nienaruszalne. Nie chowa głowy w piasek, ale wystawia rozum na próbę dziwactw i mistyfikacji. Nic dziwnego, że traci poczucie rzeczywistości. Pozostaje sama z pomysłami. Robi się osobliwie i przerażająco, kiedy zdamy sobie sprawę, że podświadomość nigdy nie opuszcza człowieka, co więcej, kroczy własnymi ścieżkami, niezależnymi od woli. 

Ojciec zaginionego siedmioletniego chłopca dowiaduje się, że zabójca dziecka przebywa obecnie w klinice psychiatrycznej. Podejmuje drastyczny i ryzykowny krok. Korzysta z okazji i zdobywa przykrywkę tożsamości, zostaje pacjentem ośrodka. Dociera w pobliże oprawcy syna i od tej chwili może liczyć tylko na siebie. Sprawy szybko wymykają się spod kontroli. Czy da się wybić zło z człowieka igrającego z cudzym strachem? Jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, by chwycić mikroskopijną szansę na sukces? W jakie psychologiczne pułapki jesteśmy gotowi wpaść, by poznać prawdę? Pokręcona, dziwaczna i odlotowa powieść, kilka mankamentów nie rzutuje znacząco na przyjemność rozrywki. Inne spotkania z książkami autora: "Noc ósma", "Odprysk", "Łamacz dusz", "Ostatnie dziecko", "Przesyłka", "Terapia", "Pasażer 23" i "Lot 7A".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 320 stron, premiera 14.05.2019 (2018), tłumaczenie Krzysztof Żak
Książkę "Pacjent" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

środa, 20 stycznia 2021

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR 2

ADAM SKRODZKI

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR tom 2

"... w naszym kraju wszystko jest możliwe."

Kurza sensacja rozkręca się, nietuzinkowi bohaterowie zmagają się z nowymi wyzwaniami, odważnie sprzeciwiają się groźnym przestępcom. Miasteczko, w którym mieszka Daniel, terroryzowane jest przez dobrze zorganizowaną bandę graficiarzy bazgrzących tajemnicze znaki po murach budynków. Wyjątkowo śmiali przestępcy zakradają się do domów i malują geometryczne wzory na suszącym się praniu, co więcej, z wielką wprawą wykradają skarpetki, tylko czemu nie do pary?

Oczywiście, wypełniona bujną wyobraźnią ludzka mentalność natychmiast szybuje w kierunku mniej lub bardziej prawdopodobnych teorii spiskowych. Powstają różne wersje przekonań, kto stoi za wandalizmem i jaki przyświeca mu cel. Daniel Słowiński i brygada brawurowych kur poddają osiedle uważnej obserwacji. Urządzają teoretycznie sprytną zasadzkę. Nawiązują współpracę z detektywem znanym w całej Polsce, choć pragnie też ogólnoświatowej sławy. Intensywny lans w mediach, liczne konferencje prasowe organizowane pod byle pretekstem, to clue jego działalności. Autor z uśmiechem wrzuca też kamyczek do środowiska informatyków, osiedlowych aktywistów, a za pośrednictwem ruskich pierogów przywołuje postać Władimira Tupina. Żartobliwie przenosi fakty cieszące się dużym publicity do literackiej fikcji. Tytuł spodoba się dzieciakom, mnóstwo przygód, akcja szybko rozwija się, oryginalni kluczowi bohaterowie wzbudzają sympatię. Krótkie rozdziały i duża czcionka ułatwią młodym odbiorcom szlifowanie umiejętności samodzielnego czytania. Również dorośli chwycą porcję przyjemnej rozrywki. Drugi tom nieco mniej przekonujący od pierwszego "Brygada brawurowych kur 1", ale i tak ciekawie się czyta. Ciekawa jestem, jakie niespodzianki czekają w już zapowiadanej trzecie odsłonie serii, chętnie dam się zaskoczyć.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura dziecięca, wiek 9+, 82 strony, premiera 01.12.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR 1

ADAM SKRODZKI

BRYGADA BRAWUROWYCH JUR tom 1

"Każdy ma prawo głosić swoje poglądy, ale nie wolno nikomu grozić."

Książeczka, po którą warto sięgnąć, poczytać z dzieckiem, nie tylko młody odbiorca odnajdzie się, także dorosłemu sprawi przyjemność. Początkowo myślałam, że biorę do ręki zwykłą opowieść o kurach, ale szybko przekonałam się, że tu chodzi o coś więcej, o głębszą warstwę zabawy w słowa i skojarzenia. Sympatycznie wyłapywałam żartobliwe odniesienia do współczesnych zjawisk i incydentów, chętnie podążałam tropem celowych przeinaczeń nazw własnych, przyporządkowywałam im drugie dno. Historia zwariowana, nie mogło być inaczej skoro kury zdają się przejmować porządki w społeczeństwie, w imię wyższego dobra, wiedzione pragnieniem potwierdzenia własnej użyteczności, wtrącają się we wszystko. Czy dobrze na tym wyjdą? Uda im zasymilować z ludźmi? Może aż tak bardzo nie różnią się od nich pod względem zachowania? Czy ptaki wykażą się postawą zgody i tolerancji, doczekają się tego samego od człowieka?

Bogactwo żartów, ale też edukacyjny wymiar. Wszystko na przykładzie absurdów występujących w otaczającym nas świecie, w polityce, mediach, kulturze, społecznych trendach. Przykładowo, kurze bohaterki doskonale radzą sobie z tabletami, do mistrzostwa opracowały techniki inwigilacji, jednak nie potrafią pisać na tyle, by inni zrozumieli, co mają do przekazania. Sytuacja wywołuje skojarzenia z osobliwym współczesnym analfabetyzmem wielu młodych osób. Przelewanie myśli na papier staje się wyzwaniem, co innego wysłanie krótkich informacji wspartych znaczkami graficznymi. Sposób wyrażania się dostosowuje się do nowoczesnych środków komunikacji. Początek powrotu do pisma klinowego, tylko zamiast kawałka trzciny wykorzystanie ptasiego pazura? Daleko posunięta interpretacja, ale takie obrazy z uśmiechem wywołuje lektura, skłania do drobnych porcji refleksji. Czy połowicznie niepiśmienne kury powinny mieć dowody osobiste? 

Dziesięcioletniego Daniela Słowińskiego zaczepia brygada osobliwie zachowujących się kur. Pomimo wątpliwości, zaskoczony chłopiec decyduje się zawrzeć sojusz z gadającymi ptakami, pomóc im w realizacji nietypowej misji. Szybko okazuje się, że życzenia kur mogą wywołać aferę na najwyższych szczeblach rządowych. Fabuła rozwija się w kierunku zakrojonej na szeroką skalę akcji rozgrywanej pod przykrywką, ale też jak najbardziej oficjalnej działalności firmowej.

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 9+, 82 strony, premiera 15.06.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

wtorek, 19 stycznia 2021

NAKRĘCENI

PETER BUNZL

NAKRĘCENI tom 1

"Niełatwo jest pokonać strach. Potrzeba naprawdę mężnego serca, by zwyciężać w wielkich bitwach."

Odczuwam nie tyle przesyt książkami dla starszych czytelników, co pragnienie ucieczki z utartych szlaków budowania fabuły i napięcia. Dlatego z miłą chęcią odkrywam propozycje skierowane do młodych odbiorców. Znajduję mnóstwo ciekawych pomysłów na scenariusz zdarzeń, dopracowane kreacje głównych bohaterów, intrygujące przedstawienie świata. Do magnetyczne przyciągających tytułów należą "Nakręceni". Tom inicjujący serię o tym samym tytule udowadnia, że wyobraźnia nie ma granic, napędza niezwykłe przeżycia i przy okazji obdarowuje młode osoby cennymi przekazami.

Peter Bunzl stworzył powieść z wyjątkowo zgrabnie przeplatającymi się motywami przygody, sensacji i fantastyki. Połączył świat ludzi i maszyn, jednym odebrał coś z prawdziwych emocji i wolności decydowania, drugim dał prawo do pełnego odczuwania i zdolność do samodzielnego myślenia. Zarówno w klimacie, jak i w fabule, wszystko zostało niemal perfekcyjnie dopracowane, nie było wadliwych części, nawet jeśli dotykały delikatnych materii ludzkiego i mechanicznego życia. Mnóstwo się dzieje, marzenia splatają się z rzeczywistością, szybujemy w przestrzeni powietrznej, ale też twardo stąpamy po ziemi. Incydentom nie ma końca, cieszą efektownością, czasem oszałamiają, kiedy indziej zapierają dech w piersi. Starania autora docenią zwłaszcza młodzi czytelnicy. Pewne uproszczenia w opisie technologii wychwycą jedynie starsi sympatycy.

Para trzynastolatków staje przed ciągiem wymagających wyzwań. Chłopak i dziewczyna sporo przeszli w życiu, los nie zawsze się do nich uśmiechał. Teraz mierzą się z własnymi i cudzymi słabościami. Podejmują walkę z wyjątkowo niebezpiecznymi wrogami. Obserwujemy narodziny pięknej przyjaźni, zrozumienia i akceptacji, scalanie związku szacunkiem i odpowiedzialnością. Lily i Robert, wraz z ich towarzyszem, mechanicznym lisem Malkinem, starają się dotrzeć do najpilniej w świecie strzeżonej tajemnicy, uciekają przed złymi osobami zdolnymi do wszelkich uczynków, pakują się w niezłe tarapaty. Poznają, co tak naprawdę stanowi o sile, odwadze i determinacji, co wymazuje samotność i przerażenie. A wszystko w wiktoriańskim klimacie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantastyka, 378 stron, premiera 10.11.2017 (2016)
tłumaczenie Tomasz Illg
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

MOJA PRZYJACIÓŁKA OPĘTANA

GRADY HENDRIX

"Czasami stajesz w obliczu czegoś, co cię przerasta; co wykracza poza wszystko, czego kiedykolwiek doświadczyłeś, a wtedy czujesz się zagubiony i potrzebujesz wsparcia."

Drugie spotkanie z twórczością Gradiego Hendixa wywołało mieszane odczucia. Autor potwierdził, że rewelacyjnie odmalowuje muzyczny klimat. W "Sprzedaliśmy dusze" wybrzmiewał bezpośredni, szorstki i ostry heavy metal, zaś "Moją przyjaciółkę opętaną" wypełniał miękki, łagodny i chwytliwy pop. Umiejętność oddania lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku uważam za największy walor powieści, każda strona była nim przesycona, wypełniona po brzegi, aż pulsowała energicznym rytmem. Dorastałam w tamtych czasach, przyjemnie było przywołać wspomnienia. Dla młodych czytelników książka to okazja do przeniesienia się w rzeczywistość sprzed komórek i internetu.

Trudno było zdecydować, do kogo tak naprawdę kierowana była przybliżana historia, wydawało się, że bardziej do młodzieży. Większość scenariusza wiązało się z dojrzewaniem, pierwszymi przyjaźniami i miłościami, rozterkami odkrywania własnej tożsamości, wchodzenia w ryzykowne decyzje rozrywki i szpanu. I w takim ujęciu kluczowe postaci zostały wyraziście i przekonująco wykreowane, ich zachowania i postawy bazowały na prawdziwych źródłach i motywach. Inaczej spoglądałam na udział dorosłych w fabule. Bierność, a nawet wrogość, wobec dzieciaków, której nie można było zrzucić na karb niezrozumienia i różnicy pokoleń, wywoływały sprzeciw, nawet uwzględniając społeczne realia tamtych czasów. Zbyt mocno przerysowana forma kontrastu.

Zawiodłam się na intrydze, owszem, zawierała ciekawe pomysły, ale nie były one ani świeże, ani atrakcyjnie podane. Zaskoczona byłam jej płaskością i powierzchownością, a przecież opętanie, egzorcyzmy, odwieczna walka dobra ze złem, nadprzyrodzone zjawiska, demoniczne istoty, stwarzały frapujące możliwości do wykorzystania. Żadna ze scen nie wybrzmiała jak horror, a zaledwie delikatne drażnienie wyobraźni, zatem niski stopień napięcia. Wyczekiwałam, kiedy wreszcie groza wejdzie na pierwszy plan, cieszyłam się z podkładanych iskier, lecz niestety niewzniecone szybko przygasały. W przeciwieństwie do efektownego ukazywania mocy i siły przyjaźni, oraz zmiany osobowości w stronę niezgody, gniewu, wściekłości, ranienia bliskich.

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 432 strony, premiera 12.11.2020 (2016), tłumaczenie Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ

HARUKI MURAKAMI

"Śmierć marzeń jest w pewnym sensie smutniejsza niż śmierć żywej istoty".

Cieszę się, że wkroczyłam w etap życia, w którym decydującą rolę odgrywa teraźniejszość, to nie niej skupiam uwagę, podporządkowuję codzienność, ciesząc się z każdej chwili. Nie wybiegam planami w daleką przyszłość, tylko najbliższą, pomagającą organizować jakość realizacji marzeń i spełnienia w pasji. Pojawiło się też coś nowego, co dotąd nie zaglądało często na pierwszy plan, przywoływanie wspomnień o różnym zabarwieniu i formie. Niekiedy wpadam w melancholijny i tęskny nastrój, kiedy indziej ożywiam się radośnie na myśl o tym, co udało mi się przeżyć. Opowiadania Haruki Murakamiego, koncentrujące się na pierwszej osobie liczby pojedynczej, wyciągające zapiski pamięci z przeszłości, odpowiadają mi tematycznie. Doceniam przekazy, wyłaniam cenne refleksje, chwytam głos zachwytu życiem.

"Do kamiennej poduszki" pokazuje, jak zadziwiające jest to, że osoby, z którymi kiedyś byliśmy bardzo blisko, spędziliśmy wiele wspólnych chwil, odchodzą w zapomnienie. A nagle z pamięci przywołujemy osoby, których towarzystwem mogliśmy cieszyć się zaledwie kilka razy, niekiedy tylko raz. Okruch dawnych czasów niespodziewanie dochodzi do głosu, na chwilę odświeża wyobraźnię, przywołuje skojarzenia, lecz w niewielkim stopniu uwzględnia czynnik nadpisywania i wypaczania wspomnień. "Śmietanka" na granicy mistyczności zgłębia tajemnicę życia, wyławia istotę mijających dni, dowodzi, że nieuchwytność i niesprecyzowanie są tym, co nas najbardziej pociąga. Wszystko, co ma wielką wartość, wyzwala siły na pokonanie trudów osiągania, jednak trzeba potrafić zatrzymać się na chwilę i docenić doniosłość chwil. "Charlie Parker Plays Bossa Nova" porusza się po alternatywnej rzeczywistości, przedłuża scenariusz zdarzeń, nadaje mu innego kształtu, wypełnia tym, co mogłoby się stać przy określonych okolicznościach. 

Muzyczne skojarzenie "Witch the Beatles" wywołuje zadumę nad przebrzmiałymi marzeniami i wydarzeniami. Życie jawi się jako ładnie opakowane nietrwałe dobro. Migawka pamięci zatrzymuje się na konkretnym obrazie, później wielokrotnie do niego powraca, lecz nie bierze pod uwagę nieuniknionych zmian podmiotów. "Wiersze zebrane o drużynie Yakult Swallows" wchodzą w wyjaśnienia relacji z rodzicem, wskazują źródło przyszłych zainteresowań w odniesieniu do atmosfery dzieciństwa, wyciągają aspekt rywalizacji pokoleń, choćby poprzez sportową wymowę. Dotykają aspektu małej wagi czegoś, co z czasem nabiera cech wyjątkowości, albo odwrotnie, jak w "Karnawale", coś istotnego zamienia się w niewiele znaczący epizod. Różny kąt spojrzenia na ten sam fragment świata, przyjaźń poprzez fascynację muzyką, odkrywanie prawdziwych i zamaskowanych obliczy. "Wyznanie Małpy z Shinagawy" fantastycznie wpisuje się w rozważania o człowieczeństwie i miłości. I na koniec, opowiadanie "Pierwsza osoba liczby pojedynczej" mówi o wyborach życiowych ścieżek, lewym i prawym wariancie, podążaniu za głosem intuicji lub za oczekiwaniami innych. Zerknij też na "Śmierć Komandora. Pojawia się idea" tego autora.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 224 strony, premiera 12.11.2020 , tłumaczenie Anna Zielińska-Elliott
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

KSZTAŁT RUIN

JUAN GABRIEL VÁSQUEZ

"Nigdy nie należy ufać wielkim mówcom."

Książka zapewniła mi dwa dni fantastycznego zaczytania, rewelacyjnie się w niej odnalazłam, chłonęłam fabułę z wielkim zainteresowaniem. Doszukiwałam informacji pomagających lepiej ją zrozumieć i trafniej odnieść się do poruszanych zagadnień. Uwielbiam klimat spisków i sensacji, tak wiele w nim rozbłysków ludzkich ułomności, mrocznej strony naszej natury, w zasadzie od wieków niepodlegającej przemianie. Tam, gdzie władza i pieniądze, natychmiast pojawia się brutalność i chciwość. Prawda i kłamstwo ściśle przeplatają się, fakty wymieniają się z fikcją, racje gasną w dowolności interpretacji oszustwa.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak Juan Gabriel Vásquez tworzy niezwykle przekonującą symfonię mieszanki wymienionych elementów ludzkiej aktywności, harmonizuje barwny obraz mocno zazębiających się sprzeczności. Orkiestrą iluzji i prawdziwości staje się kolumbijskie społeczeństwo, różnorodne instrumenty odpowiadają za zdarzenia na arenie politycznej, ambicje znaczących jednostek podchwytują motywy przewodnie, zaś zmienna dynamika potwierdza fluktuację ludzkiego nastawienia i przekonań. Szalenie prawdziwie wybrzmiewająca muzyka, w każdej chwili możemy się w nią wsłuchać w środkach masowego przekazu, czasem wydobywa się z piersi buntującej się jednostki. I wcale nie trzeba do tego kolumbijskich nut, gdyż określone tony przyjmują się w każdej nacji, co więcej, już dawno osiągnęły globalny wymiar.

Historię piszą zwycięzcy, to oni narzucają tłumaczenia, komentarze, kreacje. Jedni grzeją się w blasku publicznych świateł, zasiewając i promując wątpliwości, inni pozostają w ukryciu, aby ich delikatne misje mogły wypełniać długie cienie niejasności i manipulacji. Zastanawiające, jak społeczeństwo daje się przekonać, że rzeczy powiązane nie mają ze sobą nic wspólnego. Znikające dowody, milczenie świadków, osobliwe zbiegi okoliczności, zastraszające szepty, dezorientujące komunikaty. Śledzimy ukrytą prawdę morderstwa Jorge Eliécera Gaitána, burzliwe nastroje i wojskowe tłumienia zamieszek, ale Bogotazo to tylko oś, wokół której rozwija się intryga, autor czyni też nawiązania do innych wydarzeń i sprzeczności, wykazania podobieństwa metod działania. Wszystko w formie zabawy faktami i fikcją, ale z poważnymi przesłaniami.

Z jednej strony Vásquez prowadzi ścieżką krytyki teorii spiskowych, z drugiej przekonuje, że najgorszym ślepcem jest ten, kto nie chce zobaczyć. Odbijamy się od jednej ściany do drugiej, zakreślamy cykl niedowierzania i wiary. Każdy ze świadków podaje inną wersję szczegółów, zmienia się ludzka pamięć. Rozmywa się pojęcie współodpowiedzialności kryminalnej, kontroli nad niepamięcią, doprowadzenia do zabójstwa fałszywego mordercy, aby osłonić tożsamość prawdziwego. Armia maszerująca ulicami Bogoty spotyka się z armią zakłamania, wypaczania, tuszowania prawdy. Wysoko sięgają macki korupcji. Przeszłość jako opowieść zbudowana na innej opowieści. Cieszy, że Echa zaczęły z górnego poziomu intelektualnej rozrywki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 360 stron, premiera 25.11.2020 (2015), tłumaczenie Katarzyna Okrasko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 17 stycznia 2021

BERBEKA. ŻYCIE W CIENIU BROAD PEAKU

DARIUSZ KORTKO, JERZY PORĘBSKI

"Trzeba czasem spojrzenia z góry na to, co zdarza się w dolinach naszej codzienności. Człowiek traci do tego dystans. Góry go przywracają."

Wielokrotnie pisałam, że miłość i pasja nadają życiu wyjątkowego kolorytu. Podążanie za czymś, co silnie wzywa, pozwala definiować siebie, przynosi spełnienie, jest bardzo wdzięczne, ale często też mega wymagające. Uwielbiam czytać o ludziach gór, ponieważ ich wspomnienia i doświadczenia życiowe, opowieści bliskich i przyjaciół, ukazują skalę wymagań stawianych przez najwyższe szczyty świata. Sama nie mogę realizować się w ten sposób, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby, choć w części, za pośrednictwem książek, filmów i wywiadów, bliżej poznać szczególnego ducha himalajskich wypraw, zestawić z osobistą codziennością. Szczególny aspekt zainteresowań, szalenie przyciąga, ale też zaświadcza o potencjalnym niebezpieczeństwie.

Książka scala obraz z ujęcia himalaisty i człowieka. Dwie sfery ciekawie przenikają się. Materiał biograficzny atrakcyjnie przybliżony, wciągają fakty z życia Berbeki, także przyjazny styl narracji. Sporo informacji, wypowiedzi, relacji, zdjęć. Na kilka godzin wnikamy w życie nietuzinkowej osoby. Ogarnia nas wzruszenie, swoiste utożsamienie, uśmiech do żartobliwych fragmentów. Potwierdza się podziw, szacunek i zrozumienie, dla takich a nie innych decyzji, normalności, wyczynów. Wiele faktów znałam, cytaty zapamiętałam z innych książek, jednak przyjemnie było odświeżyć. Publikacja komponuje się z "Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak" (Beata Sabała-Zielińska), do której Dariusz Kortko i Jerzy Porębski odwołują się, a którą przybliżyłam na Bookendorfinie pięć lat temu. Zerknijcie też na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi książkami autorów: "Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało", "Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos", "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście", "Polskie Himalaje".

4.5/6 - warto przeczytać
biografia, literatura górska, 456 stron, premiera 25.11.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

SIÓDMY ELEMENT

GUIDO SGARDOLI

"Jeśli w grę wchodzą ludzie, los przestaje być nieodwracalny."

Powieść wprawiła mnie w zachwyt, rewelacyjnie się zrelaksowałam. Skierowana do młodego czytelnika, a jednak mocno zaangażowała. Wraz z bohaterami odkrywałam kilka warstw prawdy, dogrzebywałam się do odwiecznych tajemnic, wyciągałam na światło dzienne dawno zapomniane sekrety. Autor zaimponował pomysłem i konstrukcją fabuły. Fantastyka i sensacja w jednym. Frapujący scenariusz zdarzeń rozwinął z rozmachem i szczegółowością. Nie rozciągnął historii zbędnymi opisami, lecz zgrabnie wtłoczył fascynujące przygody.

Wyjątkowo atrakcyjna narracja, przyjazna i przyjemna, traktująca młodego odbiorcę niemal jak dorosłego. Licznym incydentom nadano cechy efektowności i spektakularności, bez fałszywego naciągania. Trudno było nie podejść emocjonalnie do przeżyć zarówno młodych postaci powieści, jak i dorosłych. Głównym bohaterom nie oszczędzano trudnych wyborów, ciężkich doświadczeń, niebezpiecznych sytuacji. Chciałoby się, aby wiele książek skierowanych do dojrzałego odbiorcy miało tak porywające podejście do prezentowania intrygi. Złożoność scenariusza zdarzeń, skomplikowane relacje, blask lateńskich legend, nawiązanie do naukowych interpretacji starożytnych artefaktów. A wszystko w klimacie dzikiej i surowej wyspiarskiej izolacji.

Levermoir, wyspa z czterystoma sześćdziesięcioma dwoma mieszkańcami, stała się miejscem osobliwych zjawisk. Łaskotane wiatrem wrzosowiska, otulone mgłą mokradła, śliskie płaskie wapienne płyty, zamglone skaliste szczyty, zamaskowane groty, malownicze klify, to niemi świadkowie ciągu dziwnych zjawisk. Atmosferę niezwykłości i niejasności dopełniały groby na starym cmentarzu, ruiny średniowiecznego zamku, wieża tysiącletniego klasztoru, latarnia z mroczną przeszłością, ulokowane na odosobnionym terenie megalityczne kamienie, oraz ocean dotrzymujący tajemnic morskiej katastrofy. Śmierć latarnika zapoczątkowała ciąg zdarzeń zmieniających oblicze wyspy i ludzi. Kamienie pamiętały, mówiły i kąsały, zaś wyspiarze o szorstkich charakterach głęboko skrywali sprawy życiowe, ukrywali przed wzrokiem obcych.

Trzynastoletni Liam Locklin jako pierwszy dostrzegł związek między ludzkimi tragediami a kawałkami kamieni, pokrytymi spiralnymi wzorami, łukowatymi żłobieniami, morskimi falami nakreślonymi dziecięcą ręką. A im więcej odłamków, tym silniejszy krąg zatrważających scen, potężnego zła wypełzającego z ciemnego miejsca, perfidnie zastawionych pułapek. Liam wraz z przyjaciółmi podjął śledztwo, snuł hipotezy, zbierał dowody, przepytywał ludzi, rozszyfrowywał zagadki. Intensywnie wplątywał się w niejednoznaczne, nieuchwytne, niewytłumaczalne, ale szalenie absurdalne, niewiarygodne, koszmarne, groźne, zyskujące na samodzielności. Wypadki traciły cechy incydentalności, następowały jeden po drugim w niepokojącym rytmie. Do głosu dochodziły zobowiązania z zamierzchłych czasów pamiętających dawnych bogów.

6/6 - rozkosz czytania
literatura młodzieżowa, 698 stron, premiera 23.10.2019 (2016), tłumaczenie Mateusz Kłodecki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

sobota, 16 stycznia 2021

KONIEC WSZYSTKIEGO

KATIE MACK

"Początek implikuje koniec i wymaga końca."
Ann Leckie, "Zabójcza sprawiedliwość"


Pogrążeni w zwykłej codzienności rzadko spoglądamy na gwiazdy, sporadycznie zastanawiamy się, jak skończy się wszechświat, prędzej interesuje nas, jak powstał. Ale to naturalne, w życiu skupiamy się głównie na sobie, na tym, co w danym momencie pochłania nas w skali mikro i jesteśmy w stanie zrozumieć. Natomiast skalę makro, prawdopodobne scenariusze kosmicznej apokalipsy, pozostawiamy naukowcom. A ci z wielkim zaangażowaniem potrafią spędzić wiele godzin nad tymi zagadnieniami. Dla mnie to symboliczna podróż człowieka przez wszechświat, wysyłanie myśli w kosmos, łapanie dostępnych wskazówek. Niecałe czternaście miliardów lat temu powstał wszechświat, ale za ile skończą się jego losy, co sprowadzi na niego ostateczne nieszczęście, a może faktycznie ma charakter cykliczny?

Teoretyczne rozważania, bazujące na ogromie niewiadomych i tajemnic, rozgrzewają umysły kosmologów. Przyjemnie poznaje się efekty rozważań i przypuszczeń. Katie Mack zgrabnie zebrała najważniejsze współczesne idee odmiennych wizji przyszłości wszechświata, finalnego etapu ewolucji kosmosu, pisanego mu przeznaczenia. Przedstawiła je szalenie atrakcyjnie, narrację wypełniła humorem zdejmując ciężar powagi zagadnień. Podziwiałam wyjątkowo przejrzystą i przyjazną formę wprowadzania czytelnika w ciekawe pojęcia szeroko rozumianej fizyki, czynienie jej fascynującą i porywającą, sprawienie, że stała się zrozumiała i familiarna.

Mocno zachęcająca do zdobywania wiedzy książka popularnonaukowa. Wiele z niej wyniosłam, zręcznie trafiała do mojej wyobraźni, zmyślnie przeprowadzała przez mniej lub bardziej znane teorie i zjawiska. Publikację pochłaniałam z ogromną przyjemnością i satysfakcją. Zapewniam, że każdy swobodnie odnajdzie się w niej, i bynajmniej wcale nie przygnębiająco, wręcz odwrotnie, natchnie go docenianie najdrobniejszych oznak życia, optymistyczne spojrzenie w przyszłość, uśmiechnięte relacje z tym, co nieuniknione, choć na szczęście w szalenie dalekiej perspektywie czasu. Czy jesteście gotowi na wielkie kurczenie, a może rozszerzanie, albo rozerwanie, lub rozpad próżni? Mnie najbardziej intryguje zderzenie z równoległym wszechświatem. 

Inne zbliżone tematycznie tytuły, do których warto zajrzeć, omówione na Bookendorfinie: "Mapy kosmosu", "Obliczanie Wszechświata", "Wielki Projekt", "Wielki spektakl na niebie", "Jedna chwila w dziejach Wszechświata", "Idee, które zmieniły świat", "Teraz. Fizyka czasu", "Stephen Hawking. Opowieść o przyjaźni i fizyce", "Życie 3.0".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (astrofizyka, kosmologia), 352 strony, premiera 24.11.2020
tłumaczenie Jacek Bieroń, ilustracje Nick James
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

MANUSKRYPT

WOJCIECH USZOK

"Świat jest jak gra w karty, kolejne rozdania, ale to ciągle ta sama talia. Nie ma zasad jeśli rozdajesz karty. Jesteś ponad wszystkim."

Zręcznie napisana powieść, zgrabnie roztaczała klimat grozy, jednak nie przyciągnęła fabułą. Obojętnie podchodziłam do losów bohaterów, nic mnie z nimi nie połączyło, nawet nie było krztyny współczucia wobec niekorzystnego splotu zdarzeń. Czasami łapałam się na tym, że pragnęłam, aby niepokojące siły dosadniej przyczyniły się do ich upadku i bólu. Niezaangażowane spoglądanie w to, co przytrafia się postaciom, to nie dla mnie, wolę identyfikować się z ich emocjami, lubię poczuć ich strach. Natomiast podobało mi się naprzemienne śledzenie trzech perspektyw czasowych, początku siedemnastego wieku, końca drugiej wojny światowej, dwa tysiące trzynastego i piętnastego roku. Różne złowieszcze atmosfery. 

Nieśmiertelność na zawsze pozostanie wyzwaniem ludzkości, pragniemy oszukać przypisaną każdemu śmierć, stąd bogactwo historii, w których czarna magia pozwala stanąć do pojedynku z kostuchą. Bez względu, w jakiej epoce człowiek żyje, próbuje odsunąć od siebie uciążliwe efekty starzenia się, pozostać w pięknym, zdrowym i wypełnionym radością ciele. W oczach niektórych, dopuszczenie oblanych szkarłatem czynów w uzyskaniu nieprzerwanego istnienia wydawałoby się całkowicie uzasadnionym i usprawiedliwionym. Intrygująco zerkałam w mroczną strefę ludzkich ułomności i zazębianie się losów bohaterów. Niewytłumaczalne zjawiska ukazywały żałosność postaw i makabryczność żądz. Kilku punktów stycznych szybko domyśliłam się, liczyłam też na mniej przewidywalne i szablonowe zakończenie. Pomimo kilku zastrzeżeń, widzę potencjał w twórczości Wojciecha Uszoka, niektóre fragmenty powieści odcisnęły wyraźny ślad frapującego pazura, mam nadzieję, że zostanie solidniej naostrzony w kolejnej propozycji czytelniczej.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura grozy, 238 stron, premiera 31.12.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

piątek, 15 stycznia 2021

CZYM JEST ŻYCIE? BIOLOGIA W PIĘCIU KROKACH

PAUL NURSE

"Życie wciąż eksperymentuje, szuka nowych rozwiązań i dostosowuje się do przeobrażeń, jakie powoduje i zastaje w świecie."

Przyjemne spotkanie z książką, szalenie ciekawymi zagadnieniami, jednak nie poczułam pełnej satysfakcji poznawczej. Liczyłam na szersze ujęcie najważniejszych idei świata biologii, chciałam nie tylko sprawnie odświeżyć wiedzę, ale także dowiedzieć się czegoś nowego. Powstał niedosyt, ale publikacji nie uznałam za złą. Doszłam do wniosku, że kierowana jest raczej do osób, które na co dzień nie zajmują się biologią, nie wnikają w szczegóły badań posuwających tę gałąź nauki do przodu, a pragną na chwilę zajrzeć do tajemnic życia. Całkiem możliwe, że po przeczytaniu publikacji nabiorą ochoty na dalsze penetrowanie zdobyczy biologii, poznawanie współczesnych punktów widzenia i krystalizowanych teorii. Warto zacząć od gładko wchodzącej do głowy pigułki wiedzy, zarazić się entuzjazmem do odkrywania nieznanego, niezrozumiałego, niejednoznacznego, nieuchwytnego, a intuicyjnie odbieranego przez wszystkich.

Paul Nurse przystępnie i swobodnie przybliża elementarne składowe odpowiedzi na pytania, które od wieków nurtują ludzi. Czym jest życie, jakie reguły go definiują, jakie zasady nim kierują? Zaczyna od przedstawienia komórki, podstawowej jednostki strukturalnej życia, mnogości form. Następnie przechodzi do genów i dziedziczenia, przechowywania informacji i zdolności do zmiany. Zatrzymuje się przy ewolucji drogą doboru naturalnego, sterowanej przypadkiem i koniecznością. Uświadamia, że w komórkach zachodzą równocześnie tysiące reakcji chemicznych, a pozorny chaos procesów chemicznych podlega uporządkowanym prawom. Naświetla życie jako celowy uregulowany i całościowy proces zapisu informacji. Wszystko podaje w skondensowanej formie, bez zbędnych detali, tak aby każdy familiarnie uchwycił przybliżaną wiedzę. Elegancki humor. Ciekawostki, anegdoty, odniesienia do prekursorów biologii, opisy doświadczeń, eksperymentów i odkryć. Na koniec, kilka refleksji o sposobach korzystania z wiedzy biologicznej, właściwych kierunkach zmieniania świata, nieingerowaniu w żywe systemy bez świadomości głębokiej ich współzależności, nieniszczeniu środowiska naturalnego.

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (biologia), 216 stron, premiera 12.11.2020, tłumaczenie Aga Zano
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

NADCHODZI CHŁOPIEC

HAN KANG

"Czy nie jest czasem tak, że kiedy żywy wpatruje się w zmarłego, również dusza zmarłego staje obok, wpatrując się we własną twarz?"

Przejmująca opowieść, chwyta za serce, skłania do refleksji, długo pozostaje w pamięci. Mnóstwo emocji a jednocześnie dystans od oceniania. Przerażająca masakra w Kwangju w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym roku. Zestawienie okrucieństwa ze współczuciem. Człowiek poddany ogromnemu stresowi, ekstremalnym warunkom, uwidacznia to, co faktycznie w nim siedzi. Jedni zapamiętują się w przemocy, inni sprzeciwiają się jej, pozostali pozostają bierni. Nikt ze sprawdzianu człowieczeństwa nie wychodzi bez obrażeń. Bolesne poczucie wstydu, ciężkie wyrzuty sumienia, niegojące się wspomnienia, dojmująca samotność, brak gotowości na wybaczenie sobie i innym. Raptownie zgaszone życia. Nie czarno-biały podział na dobro i zło, lecz uwzględnienie szarości, tym szersze, im bliżej przyglądamy się postawom jednostek. Wstrząsające obrazy niewyobrażalnego bestialstwa w kontraście do godnych podziwu postaw moralnych bazujących na najcenniejszych cechach ludzkiej natury.

Wsłuchujemy się w głosy ofiar, nastolatków i dorosłych, bliskich opłakujących zastrzelonych i skatowanych, więźniów, przesłuchiwanych i szykanowanych. Potężne demonstracje przeciwko zamachowi stanu, wojskowemu przewrotowi, dyktaturze generała Chun Doo-hwana. Najpierw protesty studentów, później innych mieszkańców miasta. Do dziś trudno dokładnie podać liczbę zabitych, zbiorowe mogiły, palenie zwłok, niemożność identyfikacji ciał. Do jakich podłych czynów zdolny jest człowiek w pragnieniu zdobycia władzy i bogactwa, wpasowania się w gwałtowny nurt wstrząsającej historii, całkowitego wyciszenia wystrzegania się tego, kim być się nie powinno, poświęcenia własnej godności w imię fałszywych idei? Czy ludzki los polega na tym, by cierpieć upokorzenie i doznawać krzywd z rąk drugiego człowieka. Dlaczego wszystko wskazuje, że z natury jesteśmy okrutni? Jak można przywdziać maskę obojętności wobec przelewanej krwi?

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 288 stron, premiera 30.09.2020 (2014), tłumaczenie Justyna Najbar-Miller
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

czwartek, 14 stycznia 2021

ZNAK CZTERECH

ARTHUR CONAN DOYLE

SHERLOCK HOLMES tom 2

"Wystarczy wyeliminować rzeczy niemożliwe, by zostało nam to, co musi być prawdziwe, nawet jeśli brzmi nieprawdopodobnie."

Fantastycznie wkręciliśmy się z młodzieżą w serię, druga odsłona i ponownie bardzo dobra ocena. Przygodę czytelniczą w wyczuciem dostosowano do percepcji młodych czytelników, a i sama z ogromną przyjemnością zagłębiam się w adaptację, sprawiła wielką radość. Wraz z wybitnym detektywem Sherlockiem Holmesem i doktorem Johnem Watsonem rozwiązywaliśmy zagmatwaną zagadkę, sprzed dziesięciu lat, zadziwiającego zniknięcia mężczyzny, oficera stacjonującego kiedyś w Indiach.

Po pomoc w rozwikłaniu tajemnicy zwróciła się jego urocza córka Mary Morstan. Młoda kobieta całkowicie zawróciła w głowie przyjacielowi Sherlocka. Sprawa kryminalna oscylowała wokół ogromnego skarbu, starej kartki papieru, której znaczenia nikt nie potrafił odgadnąć, a także zadziwiającego listu. Szybko okazało się, że w pierwszej kolejności trzeba było ustalić, jak i dlaczego zamordowano majora Sholto, dobrego znajomego poszukiwanego oficera. Holmes i Watson musieli występować w przebraniu, udawać się na wieczorne ekspedycje, brać udział w szalonym pościgu, oraz korzystać z pomocy wyjątkowo uzdolnionego psa.

Tym razem Sherlock nie narzekał na nudę, nie wpadał w melancholię, jak mu się wcześniej zdarzało, mało raczył grą na skrzypcach i skomplikowanymi opowieściami potwierdzającymi wybitną znajomość historii kryminalistyki, ale zanurzał się w stymulację intelektualną. Wreszcie trafiła mu się zagadka stanowiąca prawdziwe wyzwanie. Dość szybko łączył pojawiające się dowody i fakty, ale czy faktycznie podążał właściwym tropem? Czy dokonał właściwej analizy sytuacyjnej? Czy znów pokonał w rywalizacji na logiczne myślenie reprezenta Scotland Yardu?

Mnóstwo ciekawie opisanych przygód, niektóre naznaczone ryzykiem i niebezpieczeństwem, inne serdecznością i przyjaźnią, a pozostałe dobrym humorem. Narracja przyjazna, angażowała uwagę młodych pasjonatów detektywistycznych zagadek, sugestywnie wkręcała w akcję, dynamicznie prowadziła po incydentach. Rewelacyjnie zachowany styl retro, skoczyliśmy do tysiąc osiemset osiemdziesiątego drugiego roku, zarówno w treści, jak i w ilustracjach, które atrakcyjnie dopełniały słowa. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii, "Studium w szkarłacie", tam więcej informacji o kluczowych postaciach. Niecierpliwie wyczekujemy kolejnych tomów serii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa (kryminał), 256 stron, premiera 24.11.2020 (2019)
adaptacja Stephanie Baudet, tłumaczenie Mariusz Berowski, ilustracje Arianna Bellucci
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

PERFEKCYJNY ŚWIAT MIWAKO SUMIDY

CLARISSA GOENAWAN

"Chcę być najlepszą wersją siebie. Nie dla kogoś innego, ale dla siebie samej."

Ciepła, urocza, chwytająca za serce opowieść, w której trzy podmioty prowadzą ścieżką zawiłości ludzkiego życia. Losy głównych postaci splatają się z cyklem mniejszych i większych tragedii. Zaczynamy od informacji o samobójstwie, natychmiast uruchamiają się mechanizmy współodczuwania bólu, rozczarowania i tęsknoty. Chcemy dowiedzieć się, co stało za dramatycznym krokiem Miwalo Sumidy, dlaczego zdecydowała się przerwać życie, jak silny wpływ wywierała na osoby przebywające w jej towarzystwie. Czy warto w imię największych problemów doprowadzić do ostateczności? Czy nie jest to rodzaj ucieczki i egoizmu? Czy w zakrętach labiryntu życia, mającym jedno wyjście, wybory dokonane po drodze mają znaczenie? 

Krótkie rozdziały pokrywają się ze spojrzeniem na wybrane fragmenty życia. Choć Miwako staje się spoiwem, to nie ona pełni w historii kluczową rolę. Odkrywamy, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach życia dziewczyny. W miarę zagłębiania się w powieść lepiej rozumiemy pozostałe postaci dochodzące do pierwszych głosów. Ryusei Yanagi, zakochany i oczarowany Miwako, spoglądający na nią przez pryzmat swoistego idealizmu i niespełnienia w miłości. Chie Ohno, z poczuciem przezroczystości, niezrozumienia i samotności, tworząca więzi przyjaźni z Miwako. Fumi Yanaga, siostra Ryuseia, mentorka artystyczna Miwako, mierząca się z identyfikacją płci i rodzinną klątwą. Wnikamy w ich cząstkowe światy, by nabrać całościowej perspektywy, a to co na końcu dostrzegamy, wybrzmiewa smutno i przygnębiająco, równocześnie wypełnia nadzieją i optymizmem, jakby na przekór problemom, nieszczęściu i śmierci. Ogromny bagaż tajemnic, skumulowanych małych sekretów, ujawnienie zmienia wszystko, ale też pozostawia z uczuciem oczyszczenia. Pięknie opisane rodzinne więzi, w sieroctwie i osobliwych splotach okoliczności. Współodpowiedzialność za bliską osobę nawet kosztem własnej samorealizacji i spełnienia. 

Im bliżej końca książki, tym więcej magii i mistycznych nut. Przy tak sugestywnej i gustownej narracji natychmiast czujemy, że nadajemy i odbieramy na tym samym kanale komunikacji. Chociaż poruszane zagadnienia nie leżą już w sferze moich doświadczeń życiowych, to jednak angażowałam się w przeżycia młodych osób. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że szczególna i oryginalna literatura azjatycka przynosi wiele radości i satysfakcji. Cudownie dotyka człowieka i człowieczeństwa. Pragnę poznać więcej książek Clarissy Goenawan, "Deszczowe ptaki" już czekają na spotkanie, a może czytaliście, dajcie znać, jakie wrażenia wzbudziła. Inne propozycje z serii z żurawiem dają podobnie bogaty materiał do refleksji ("Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini").

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 286 stron, premiera 07.10.2020, tłumaczenie Magdalena Rabsztyn-Anioł
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 13 stycznia 2021

TOVE JANSSON. MAMA MUMINKÓW

BOEL WESTIN

"Tworząc, nie myśli się o innych! Człowiek stara się wyrazić siebie samego, swoją percepcję, doprowadzić do syntezy, wyjaśnić, uwolnić."

Z przyjemnością zanurzałam się w strony książki, Boel Westin poszła w kierunku, który bardzo mi odpowiadał. Chciałam dowiedzieć się o kulisach powstania i rozwoju Muminków, i to głównie otrzymałam. Autorka poddaje wyjątkowo szczegółowej analizie twórczość Tove Jansson związaną z grubiutkimi trollami. Dokładnie wychwytuje tło kryjące się za muminkowymi opowieściami, dlaczego pojawiły się takie, a nie inne postaci, z takimi, a nie innymi cechami osobowości i przygodami. Zadziwiające, jak mocno historie stworków powiązane są z osobistym życiem twórczyni, nie przypuszczałam, że aż tak bardzo. Mnóstwo ciekawostek i wyjaśnień, chętnie je wychwytywałam i poddawałam skojarzeniowej obróbce. Mam ochotę ponownie przeżyć historie Muminków, już nieco inaczej na nie spojrzę, z większą sympatią.

Co do samej Tove Jansson, przypuszczałam, że otrzymam więcej informacji z życia prywatnego, jak na biografię przystało. Autorce nie udało się przekazać pełnego portretu Tove Jansson jako człowieka, poznałam jej twórczość i artystyczne uzdolnienia, ale nie zostałam dopuszczona do wiedzy o zwykłych ludzkich cechach. O ile o zaletach sporo, to o wadach już nie, a w końcu i one translokowały się w dziełach. Jednak jak wspomniałam, liczyłam na nacisk na przybliżenie twórczości, a nie odsłony zwykłej codzienności Jansson, zatem mocno nie zawiodłam się. Tym bardziej, że o najważniejszych i znaczących wydarzeniach, przekładających się bezpośrednio na dorobek pisarski, malarski i rysowniczy, Boel Westin wspomina w wystarczającym stopniu. Styl narracji nie należał do ulubionych, ale po pewnym czasie oswoiłam się i poczułam swobodnie. Niekiedy gubiłam szczegół kontekstu, ale szybko odkrywałam znaczenie w dalszej części.

Widać, że autorka miała dostęp do imponującego materiału źródłowego, pamiętników, listów, zapisków, szkiców, pomysłów, wykładów, fotografii, artykułów. Przejrzenie obszernej spuścizny, odpowiednie posegregowanie, wybranie tego, co powinno znaleźć się w biografii i ustawienie w odpowiednim świetle, wymagało sporo nakładu czasu, pracy i cierpliwości. Choć też wyobrażam sobie, jak wielka to była przyjemność, satysfakcja i duma móc dotrzeć do prywatnych tajemnic, czy nieopublikowanych wcześniej prac. W książce sporo ciekawych ilustracji, obrazów, zdjęć, kartek z pamiętnika, bardzo wzbogacają walor książki, graficzne wzmianki i wtrącenia, na które uroczo i z zaciekawieniem spoglądałam. Przydatne okazało się kalendarium twórczości, chętnie do niego zerkałam. Miłośnicy Muminków z pewnością będą zachwyceni poznaniem sekretów ulubionych bohaterów z perspektywy źródeł wyobraźni i kreatywności ich twórczyni. A ja już wiem, że Muminki to nie był cały świat Jansson, że krzywdząca jest społeczna świadomość, że tylko tym zajmowała się, choć niewątpliwie to właśnie trolle uczyniły ją sławną na całym świecie.

4.5/6 - warto przeczytać
biografia, 512 stron, premiera 21.10.2020 (2007), tłumaczenie Bogumiła Ratajczak
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

MONTECORE. MILCZENIE TYGRYSA

JONAS HASSEN KHEMIRI

"Milczenie to porażka. Milczenie to eskorta śmierci. Milczenie oddaje zwycięstwo idiotom, którzy przypadkiem obdarzeni są językami."

I kolejna, po "Wszystko, czego nie pamiętam" i "Klauzuli ojca" powieść Jonasa Hassena Khemiri, której czytanie to oryginalna, zajmująca i ożywcza rozrywka intelektualna. Ciekawy i niejednoznaczny obraz ojca, skontrastowany przez poszatkowane wspomnienia przyjaciela i syna, mocno rozbieżne opinie. Kadir za pośrednictwem poczty mailowej pisze listy do Jonasa, debiutującego pisarza, nakłaniając do zweryfikowania opinii o ojcu, odseparowania się od fałszywych plotek, stworzenia drugiej książki właśnie o Abbasie, obdarzonym symbolicznym imieniem. Listy stają się wiodącą formą narracji, wzbogacają je retrospekcje. Mamy wgląd w korespondencję Kadira, Jonasa i Abbasa. Każdy z mężczyzn charakteryzuje się innym spojrzeniem na świat i te same zdarzenia. Kadir daleki od ryzykownych decyzji, Abbas wręcz odwrotnie, zdolny dla miłości i pasji porzucić wszystko, zaś Jonas zastanawia się, jak wiele w jego tożsamości nosi ślady i wzorce ojca. Spora dawka emocji, niektóre głośno wyartykułowane, pozostałe wybrzmiewające między wierszami. Szorstka przyjaźń, miłość i wychowanie. Czy w imię ojcostwa powinniśmy rezygnować z siebie samych? A może taka postawa to coś jak najbardziej uzasadnionego?

Ale nie tylko niełatwe relacje między mężczyznami przykuwają uwagę czytelnika. W tle pojawiają się obrazy algierskiej górskiej wioski i francuskiego kolonializmu, uwikłane w polityczny chaos. Pobyt w sierocińcu, przerwane studia prawnicze, praca w fabryce ciastek, praktyka w pracowni fotograficznej. Etapy kariery fotograficznej Abbasa przewijają się przez całą książkę. Krok po kroku dowiadujemy się, jak doszedł do tego, że uznawany jest na całym świecie jako heroiczna postać walcząca o słabszych. Zastanawiamy się, jak szeroki jest wachlarz odstępstw od prawdy, na ile nietrwałość pamięci zamazuje wszystko. Koniec lat siedemdziesiątych i wyjazd do Szwecji, premierowa kolekcja, ale też narastająca fala uprzedzeń, podejrzliwości i braku zaufania wobec imigrantów, której kumulacja w latach dziewięćdziesiątych zebrała tragiczne żniwo. Własne foto studio, fotografowanie zwierząt, powiększenie rodziny, mozolna nauka języka szwedzkiego. Cykl kompromisów w pogoni za finansami zbiegający się z recesją gospodarki. Nieudane próby zmiany mentalności na szwedzką, zagubienie kulturowe, odseparowanie od własnych korzeni, niemoc osądzania postawy syna. Nawet drobne wybory, błędy popełnianie w chwilach słabości, mają decydujące znaczenie. Opuszczenie rodziny, zrzeczenie się odpowiedzialności za nią, zanikające wspomnienia, narastające rozczarowania, a potem chęć naprawy czegoś, co już nigdy nie uda się posklejać. Czy alienacja wędruje z pokolenia na pokolenie? Czy jedną z tragicznych prawd życia nie jest to, że tylko niektóre smutki można ukoić, inne nie?

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 384 strony, premiera 30.09.2020 (2006), tłumaczenie Dominika Górecka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 12 stycznia 2021

KSIĘGA MAGII

K.J. PARKER, MEGAN LINDHOLM, JOHN CROWLEY, MATTHEW HUGHES, YSABEAU S. WILCE, RACHEL POLLACK, ELEANOR ARNASON, TIM POWERS, LIZ WILLIAMS, GARTH NIX, ELIZABETH BEAR, LAVIE TIDHAR, GREG VAN EEKHOUT, GEORGE R.R. MARTIN, ANDY DUNCAN, KATE ELLIOT, SCOTT LYNCH

GARDNER DOZOIS (redakcja)

"Magia jest starsza od sztuki."

Żałuję, że nie miałam okazji zapoznać się z "Księgą mieczy", zdecydowanie do nadrobienia, w końcu moje ulubione klimaty. Natomiast z przyjemnością wkroczyłam w strony "Księgi magii", przedłużyłam świąteczny nastrój wypoczynku i relaksu, wypełniony szczególnym czarem. Różnorodność opowiadań przemówiła na korzyść publikacji. W zasadzie każde dostarczyło ciekawych wrażeń, czymś innym ujęło, przekonało, że wyobraźnia naprawdę nie zna granic, nie wolno narzucać jej ograniczeń. Niektóre utwory mocno wchodziły w świat fantasy, podkreślając wyjątkowość i atrakcyjność, inne delikatnie drażniły tajemniczym nierzeczywistym klimatem, pozostałe subtelnie nawiązywały do zjawisk nadprzyrodzonych. Pośrednie i bezpośrednie odniesienia wzbudziły zainteresowanie, fascynację i niecierpliwość poznawania. Zachęcając do spotkania z książką przytaczam tytuły ulubieńców.

Największym uznaniem obdarzyłam "Noc w Oberży przy Stawie" George R.R. Martina, nie ukrywam słabości do twórczości autora, nawet w krótkiej formie literackiej potrafi wykreować barwny i szczegółowy świat, nadać bohaterem potężnej iskry życia, zaskoczyć przebiegiem zdarzeń, skłonić do zastanowienia. Wysokie oceny zdobyły również "Pieśń ognia" Rachel Pollack, z przenikającymi się światami, "Czarnoksiężnik Loft" Eleanor Arnason, z dawnym islandzkim blaskiem i trollami, "Wizyta komety" Liz Williams, z refleksją o odwiecznym życiu gwiazd, "Diabelskie cokolwiek" Andy Duncana, ze szczyptą dobrego humoru, "Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila" Scotta Lyncha, z istnieniem przedmiotu po istnieniu człowieka, "Powrót świni" K.J. Parker, z potężnymi magami, którzy nie pozbyli się ludzkich ułomności. Pozostałe opowiadania także potrafiły roztoczyć urok nad czytelnikiem, z pewnością znajdą gorących sympatyków. W trakcie lektury zaznaczyłam wiele cytatów, które skłoniły do udania się w świat refleksji. Nie widzę sensu przytaczania wszystkich, sami natrafcie na nie w publikacji, pozostawię z końcowym "Często się okazuje, że to, czego się obawialiśmy, wcale nie było takie złe, i równie często zdarza się, że coś, na co się cieszyliśmy, kończy się rozczarowaniem." Spotkanie z "Księgą magii" z pewnością nie jest rozczarowaniem, a wręcz przeciwnie, fascynującą przygodą z wieloma przystankami na kreatywne rozwijanie myśli.

4.5/6 - warto przeczytać
fantasy, 690 stron, premiera 10.11.2020, tłumaczenie Michał Jakuszewski, Mariusz Warda
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

ODWET

CLAIRE DOUGLAS

"Nie ma na świecie rzeczy doskonałych, pozory mylą."

Powieść składa się z trzech części, nie są równe objętościowo, lecz zgrabnie wpisują się w dynamikę przebiegu akcji. Pierwsza dotyczy zdarzeń w Kornwalii, druga Tajlandii, a trzecia miksuje wspomnienia i współczesne incydenty. I właśnie najobszerniejsze kornwalijskie nuty rewelacyjnie poznaje się. Claire Douglas fantastycznie podgrzewa atmosferę, wzbogaca fabułę nagłymi zwrotami. Odczuwamy wielką niepewność odnośnie tego, co będzie się działo. Nie wiemy, ku czemu zmierza historia, jak się rozwinie, jakie barwy przybierze, a to sprawia, że tę partię książki czytamy w zasadzie na jednym wdechu.

Później następuje wyhamowanie, nie rytmów akcji, ale zainteresowania, wkraczamy w zupełnie inną powieść, już nie nastawioną na uniwersalnego czytelnika, a na młode osoby, bo właśnie im azjatyckie zdarzenia spodobają się. Pod koniec wraca zaangażowanie, odżywa chęć dowiedzenia się, dokąd zaprowadzą wątki, jak zostaną powiązane. W finalnej odsłonie, kolejny raptowny zwrot, zaskakujące podsumowanie, frapująco podnosi ogólną ocenę przygody. Rozwiązanie pozostawia odbiorcę w lekkim zatrzymaniu, zawieszeniu, daje nadzieję na powstanie kontynuacji. Przyjemna i lekka narracja. Psychologiczne aspekty ciekawie prowadzone, kluczowe postaci przekonujące, sprytnie sportretowane i rozegrane, z podwójnym znaczeniem. Można szybko wpaść na właściwy trop, połapać się, o co tak naprawdę chodzi, ale nawet wówczas dobrze poznaje się intrygę.

Mroczne sekrety przeszłości, drobne kłamstewka mające chronić bliskich, nigdy nie umierają, na zawsze wkomponowane są w życie bohaterek, niczym miecz Damoklesa stanowią zagrożenie mogące w każdej chwili uaktywnić się. Czy kobiety same decydują o przeznaczeniu, czy też ktoś narzuca im jego interpretację? Libby Hall ma za sobą ciężki okres, chwyta okazję do wypoczynku z mężem w nadmorskiej kornwalijskiej miejscowości. Zamieniają się domami z inną parą. Hallowie trafiają do pięknie odremontowanego domu, z późnej epoki wiktoriańskiej. Początkowo nic nie wskazuje, że jest się czym niepokoić i martwić. Jednak drobne zbiegi okoliczności, osobliwe sytuacje, dziwni obserwatorzy, wyostrzają uwagę na niebezpieczeństwo. Czy wpuszczenie do życia obcych ludzi nie prowokuje kłopotów? Czy zaufanie wobec nieznajomych nie powinno być ograniczone? Czy można kogoś całkowicie znać i wiedzieć, co naprawdę skrywa w sercu? Odpowiedź na pytanie, do czego prowadzą tajemnice, znajdziecie również w innej książce autorki, przedstawionej na Bookendorfinie, "Siostry", mocno satysfakcjonującej propozycji czytelniczej.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 396 stron, premiera 14.10.2020 (2018)
tłumaczenie Marian Leon Kalinowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

poniedziałek, 11 stycznia 2021

STUDIUM W SZKARŁACIE

ARTHUR CONAN DOYLE

SHERLOCK HOLMES tom 1

"Ludzki umysł przypomina pusty strych. Można tam składować mnóstwo dowolnych przedmiotów, ale niestety miejsce jest ograniczone i szybko się zapełnia, więc trzeba mądrze wybierać, by zachować tam tylko najpotrzebniejsze rzeczy."

Uwielbiam kryminalne opowieści, a zwłaszcza cenne perełki klasyki, w niezwykły sposób podchodzące do zdolności umysłu człowieka, wszelkich talentów obserwacji i dedukcji. A współcześnie cieszące dodatkowo pysznym klimatem retro, w który wnika się zmysłowo i z uśmiechem. Bardzo cieszę się, że powstają wersje detektywistycznych przygód dostosowane do dziecięcej ciekawości, percepcji i wyobraźni. Pierwszy tom czytało się rewelacyjnie, wyjątkowo płynna narracja, przyjacielskie nuty w opisach i dialogach, z pewnością znacząca w tym zasługa adaptacji i tłumaczenia. Dzieciaki naprawdę mogą czuć się komfortowo podczas spotkania z książką, zadbano o wyjaśnienia pojęć przedmiotów, których dziś już się nie spotyka w codziennym życiu, chyba że w hobbystycznych wersjach u miłośników staroci.

Fantastycznie podgrzewane napięcie, tajemnicza sprawa do rozwikłania, zagadkowa śmierć mężczyzny, śledztwo może podążać w różnych kierunkach, a tylko jeden z nich jest prawdziwy. Ale jak to u Sherlocka Holmesa, przenikliwy wzrok, umiejętność przywoływania z pamięci faktów, biegłość w sztuce rozumowania wstecz, pewność siebie granicząca z zadufaniem, a nawet arogancją, to niekwestionowane atrybuty osobowości słynnego detektywa. Zatem nawet jeśli brakuje tropów w dochodzeniu, a mroczna intryga zagęszcza się, zawile wprowadza na fałszywe przesłanki, Holmes i tak wyprzedza najbystrzejszych oficerów Scotland Yardu w docieraniu do prawdy. Jego podejrzenia stopniowo potwierdzają się, a wysuwane interpretacje zbiegają się w słusznej ostatecznej interpretacji. Nie można zapomnieć o Johnie Watsonie, eks-chirurgu wojskowym, dzięki któremu poznajemy kronikę przygód mieszkańców apartamentu przy Baker Street 221B w Londynie.

Kolekcjonerskie wydanie, z atrakcyjną oprawą graficzną, w sztywnej okładce, zatem wdrażanie się w kryminalne opowieści, osobliwe okoliczności i oryginalnych bohaterów, sprawia mnóstwo przyjemności, radości i satysfakcji. Jestem zadowolona, że książka znalazła się w mojej domowej biblioteczce, początkowo nosiłam się z myślą podarowania jej młodemu czytelnikowi, ale nie chcę się z nią rozstawać, zatem trzeba będzie odwiedzić księgarnię. Natychmiast zabieram się za drugą odsłonę serii, tym bardziej, że na horyzoncie wyczekują na uwagę i przytulenie kolejne. Chwytajcie za książkę, dowiedźcie się, kto, jak i dlaczego dokonał zabójstwa? Dlaczego Sherlock Holmes nie ma pojęcia o literaturze, filozofii, astronomii i polityce, a zna się na chemii, anatomii i każdym szczególe wszystkich koszmarnych zbrodni w Anglii?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 7+, 216 stron, premiera 24.11.2020 (2019)
adaptacja Stephanie Baudet, tłumaczenie Mariusz Berowski, ilustracje Arianna Bellucci
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

WĘDRUJĄCA ZIEMIA

CIXIN LIU

"Najtrudniej jest nauczyć się nie tego, kiedy walczyć, lecz kiedy się wycofać."

Przeczytałam wszystkie książki Cixin Liu. które ukazały się w Polsce. Zaczęłam od "Wspomnienia o przeszłości Ziemi" ("Problem trzech ciał", "Ciemny las", "Koniec śmierci"), cykl zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, coś innego, nieszablonowego, intrygująco przemyślanego. Dostałam możliwość bonusowego zajrzenia w wykreowany przez Cixin Liu świat poprzez spotkanie z "Odzyskaniem czasu" Baoshu, autor wspaniale zachował klimat trylogii. Zapoznałam się z kreatywną i nieco filozoficzną powieścią "Piorun kulisty", oraz z "Erą supernowej", gdzie hipotetyczność stała się atutem w ciekawej podróży wyobraźni. "Wędrująca Ziemia" to zbiór opowiadań, w tym nagrodzonych tytułem najlepszych w roku w Chinach. Zajmująco wczytywałam się w krótkie formy powstałe przed trylogią, która spopularyzowała twórczość Cixin Liu.

Opowiadania znakomicie wpasowały się w mój gust czytelniczy, sprawiły wielką przyjemność, zarówno samego zanurzania się w aspektach Wszechświata, Ziemi i jej mieszkańców, jak również przebywania w klimacie oscylującym wokół science fiction. Nie można odmówić oryginalności pomysłów na fabułę, odwołań do zagadnień nurtujących ludzkość od wielu wieków, wprowadzania szczególnej perspektywy, nie jednostkowej czy grupowej, ale planetarnej i przestrzeni kosmicznej. Bohaterowie pojawiali się jako uzupełnienie opowieści, reprezentanci gatunku ludzkiego, elementy dorobku ludzkości, inicjatorzy dostosowania się do fundamentalnych zmian, jakim podlegała ich macierzysta planeta. Atrakcyjnie angażowałam się w scenariusz zdarzeń, często zaskakujący globalnym ujęciem i finalną odsłoną, dostarczający mnóstwo materiału do frapujących przemyśleń.

Niemal wszystkie utwory niezmiernie mi się spodobały, zaledwie jedno otrzymało ode mnie ocenę dobrą, pozostałe dobrą plus, bardzo dobrą lub celującą, wysoki poziom intelektualnej rozrywki. Okazało się, że Cixin Liu rewelacyjnie odnajduje się zarówno w długich, jak i krótkich formach, potrafi uchwycić to, co istotne, podkreślić szczegółem, nadać kolorytu, a kiedy potrzeba rozwinąć. Nie wdaje się w zbędne szczegóły, wyciąga je jedynie wtedy, kiedy mogą wzmocnić przekaz. Nie zapomina o emocjonalnych wrażeniach, jednak ustawia je w ogólnoludzkiej skali, a przy tym pielęgnuje nadzieję, podważa etyczne dylematy, nadaje uniwersalne cechy, chociaż każda z postaci i tak żyje własnym życiem. Wiele nawiązań do wizyt obcych, przemijania cywilizacji, katastroficznych kłopotach Ziemi, wyjątkowego pędu i entuzjazmu ludzi do odkrywania nieznanych obszarów kosmosu i znalezienia innych światów, a także doniosłych jednostkowych czynów.

"Wędrująca Ziemia" jako siedziba ludzkości i kosmiczny pojazd. Potrzeba stu pokoleń, pięciu etapów, aby dotarła do celu, schroniła się przed niszczycielskim Słońcem. Przy śmiertelnym zagrożeniu i pragnieniu ucieczki prym wiodą nauki ścisłe, zaś przedmioty humanistyczne schodzą na dalekie plany, zmienia się ludzka psychika i duchowość. "Góra" z inteligentną mechaniczną formą życia, samoistnie stworzoną, dochodzącą po wielu latach badań, eksploracji i prób do miejsca, w którym ludzkość zaczęła, czyli odwrócenie kierunku myśli. Czy w cywilizacji, która nie widzi słońca i gwiazd, może powstać religia? "Słońce Chin" to projekt inżynierii ekologicznej, industrializacji przestrzeni kosmicznej, orbitalnych miast, globalnych zmian klimatu, elitarności schodzącej do zapomnienia, wykształcenia nowego ekonomicznego sposobu myślenia. Stuletni Stephen Hawking i refleksja o skomplikowaniu świata na Ziemi i prostocie Wszechświata. W "Dla dobra ludzkości" kontrast między bogatymi i biednymi, odwrócenie ról, aż do niewiarygodnego zakończenia, dające do myślenia wspomaganie ludzkości przez obcą cywilizację. Edukacja tylko dla elit, zatem wiedza, inteligencja, głębia myśli, osądy estetyczne to towary do kupienia. 

"Klątwa 5.0", fenomenalny obraz ukazujący, do czego może doprowadzić jednostkowa nienawiść jako źródło rozwoju wirusa komputerowego. Przekorne i humorystycznie, obecność autora w fabule. "Mikroera" z genialną koncepcją ludzkości na przetrwanie, podróżą kosmiczną i powrotem na Ziemię, ewolucją zmierzającą ku małym rozmiarom. "Pożeracz" nakłaniający do zastanowienia się nad zwiastunem końca losu ludzkości, kontaktem z bezwzględną inteligencją pozaziemską, moralnymi ujęciami, niezwykłą rolą Księżyca. Zaskakujące rozwiązanie w przybliżeniu mrocznych cech ludzkości. "Opieka nad Bogiem" ze sporym ładunkiem emocji. Jak zmienia się podejście do starszych osób? Czy przetrwanie cywilizacji zależy od wysiłków wszystkich jednostek? "Na własne oczy" to penetrowanie głębin wnętrza Ziemi, docenianie tego, co tak łatwo można utracić. Powiązanie tematyką i kobiecą postacią z "Kulą armatnią", w którym ludzie uszczuplili naturalne zasoby Ziemi, zdewastowali planetę, a potem zwrócili wzrok na Antarktydę i Księżyc.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 494 strony, premiera 27.10.2020 (2013), tłumaczenie Andrzej Jankowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 10 stycznia 2021

ZWYCIĘSKI

JACK CAMPBELL

ZAGINIONA FLOTA tom 6

"Nienawiść może odebrać duszę tak samo skutecznie, jak wojna odebrać wszystko, co się kocha."

Seria, w której czuję się komfortowo i przyjaźnie, z sympatią podchodzę do bohaterów, z zaangażowaniem śledzę ich losy, a ponadto odkrywam, co w dalekiej przyszłości czeka człowieka, jak poradzi sobie z trwałymi pierwiastkami mrocznej strony osobowości. Cieszy, że w szóstym tomie jeszcze więcej materiału do refleksji o kondycji gatunku ludzkiego. 

Jack Campbell zapuszcza się w niewyobrażalnie dalekie części kosmosu, zabiera tam ludzi z całym bagażem wad i zalet, poszerza horyzonty dla pragnień i ambicji, wkracza na wysoki technologicznie poziom wojennych działań. I coś, co nadaje powieści szczególnego smaczku, w końcu dowiadujemy się więcej o Obcych, jak chcą być postrzegani, do jakich sztuczek się uciekają, w jaki sposób próbują zapanować nad człowiekiem. Co frapujące, wciąż pozostaje wiele tajemnic do odkrycia, czym kieruje się obca inteligentna rasa, jakie faktycznie ma zamiary, dlaczego zainteresowała się strefą zdominowaną przez ludzi, a nawet jak wygląda i jaką mają cywilizację? Śledząc scenariusz zdarzeń wyczekiwałam każdej wzmianki na ten temat.

Legendarny Black Jack po ocaleniu floty i Sojuszu, rozgromieniu Syndykatów, stworzeniu warunków do zakończenia wojny, neutralizacji ogromnego zagrożenia dla całej ludzkości, wciąż uwikłany jest w wojenne i polityczne rozgrywki. Musi balansować na cienkiej linie tego, w co gorąco wierzy, i tego, czego oczekują inni. Flota Sojuszu jest już całkowicie podporządkowana, członkowie kosmicznych załóg wierzą w jego intuicję i zdolności, chętnie wypełniają rozkazy. Mało wewnętrznych pojedynków, kierunek akcji przenosi się na polityczne rozgrywki, decydujące starcie z siłami Syndykatu, konfrontację z nieznaną rasą. Przyznany Black Jackowi nowy tytuł zobowiązuje jak nigdy dotąd. Ale czy John Geary jest całkowicie zadowolony z powierzonego mu zaufania? Co go powstrzymuje przed wojskową karierą? Czy to, czego nie zna, faktycznie jest tak niebezpieczne, a może lepiej, aby strzegł się rzeczy, z którymi już zdążył się oswoić? 

Oczywiście, wiele też dzieje się w życiu osobistym kluczowej postaci, ciepłe romantyczne nuty nadal muszą rygorystycznie być trzymane na uwięzi, ale coraz wyraźniej przebijają się we fragmentach fabuły. Nieco sztuczne wydają się rozmowy między Gearym a kapitan Desjani, jednak z tomu na tom jest coraz lepiej. Narracja przyjemnie i dynamicznie prowadzi, wiele się dzieje, sporo jesteśmy w stanie przewidzieć, ale też cieszą zwroty akcji. Mniej szczegółowych opisów bitewnych starć w kosmosie, choć nie brakło kulminacyjnych i decydujących incydentów. Poprzednie tomy serii: "Nieulękły", "Nieustraszony", "Odważny", "Waleczny", "Bezlitosny".

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 454 strony, premiera 13.11.2020 (2010), tłumaczenie Robert J. Szmidt
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

BIAŁA MARIA

HANNA KRALL

"Ci, co ratują, ci co zabijają - zawsze w pobliżu. Ten sam chleb jedzą, tym samym powietrzem oddychają, modlą się w tym samym kościele do tego samego Boga. Nawet geny mają takie same, bo często są bliską rodziną. To dlaczego jedni ratują, a inni chcą zabić?"

Wielką radość sprawia czytanie o czyimś szczęściu, napawanie się jego formą i kolorami, ale dopiero poznawanie smutnych, bolesnych i traumatycznych przeżyć innych, daje niezwykły materiał do refleksji, sprawia, że wsłuchujemy się w dawne głosy z ostrożnością i uwagą, zaglądamy do miejsc będących świadectwami tego, co się wydarzyło, tak by móc to poczuć i wyobrazić. Przemawiają fragmenty, migawki, nawiązania do czegoś, co z punktu widzenia właściciela miało ogromne znaczenie, wpłynęło na losy wielu, na trwałe zaznaczyło obecność w historii. Wspomnienia kształtowane z perspektyw różnych osób, dostrzeżone, zasłyszane, zapamiętane, powtórzone, pielęgnowane.

Odkrywając jedną tajemnicę trafiamy na szereg innych, prowadzą dalej i dalej. Brak wyznaczenia głównej drogi, za każdym razem okazuje się nią ta, którą właśnie kroczymy, według własnego uznania lub po tropach innych. Zadziwiające, jaki ból jeden człowiek może sprawić drugiemu, samemu sobie, jak coś, co miało ogromne znaczenie wobec dramatycznych okoliczności staje się potem mniej nieistotne, jak wiele można dostać od nieznajomych, a od bliskich mieć zabrane. Wojna zmienia nastawienie ludzi, uwypukla w nich to, co najgorsze, ale również uwidacznia tych, którzy nie poddają się presji egoizmu, niebezpieczeństwa i donosicielstwa. Każdy decyduje, kim tak naprawdę jest, nie kim chce być, ale jest, dotyczy to także czasów powojennych. 

Śledziłam to, co na stronach książki zawarła Hanna Krall, ale również wracałam myślami do tego, co mi opowiadała babcia i mama, w przedstawione mini historie wplatałam opowieści seniorki i jej córki, przyklejałam do narracji głosy kobiet mojej rodziny. Odpowiadał mi styl narracji, krótkich zdań, niedopowiedzeń, urwanych myśli. Pasował do przemyśleń, wymagał skupienia i namysłu, oddziaływał na intensywność spostrzeżeń. Kiedy powstały już ramy obrazu wszystkie elementy stopniowo go wypełniały, każda prawda na swój sposób, w zgodzie z ośmioma rogami białego porcelanowego skarbu. Jakie składniki życia każdy z nas na nim położy, jaką moralną strawę stworzy, jak zostanie odebrana? Ogromny ładunek emocjonalny niesie też inna książka autorki, niedawno przybliżona na Bookendorfinie, "Synapsy Marii H.", delikatne, taktowne i wrażliwe wchodzenie do wspomnień.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 218 stron, premiera 30.09.2020 (2011)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 9 stycznia 2021

BEZLITOSNY

JACK CAMPBELL

ZAGINIONA FLOTA tom 5

"Nieważne, jak bardzo współczesne czasy różnią się od przeszłości – niektóre zachowania ludzkie zawsze będą takie same."

Jack Campbell trzyma równy poziom serii, także piąty tom wpisuje się w dobre wrażenia czytelnicze. Przyznaję, że chętnie wyczekuję kolejnych odsłon, gdyż wiem, że czeka mnie przyjemna przygoda, w dodatku w odległych regionach kosmosu, gdzie czas i prędkość zdają się znaczyć zupełnie coś innego niż podczas życia na jakiejkolwiek planecie. I znów, autor raczy opisami intrygujących bitew powietrznych, których strategia osadza się na nieprzewidywalności i zaskoczeniu. Ale raz schodzimy na ląd na terytorium wroga, aby dokonać tradycyjnego desantu w ramach szalenie niebezpiecznej misji.

Komandor John Geary nadal zmuszony jest walczyć, w ramach nieustającej ucieczki, nie tylko z przytłaczającymi siłami Syndykatu, lecz również z wewnętrznymi siłami starającymi się obalić jego dowództwo. Do tego dochodzą jeszcze plany, na razie dość nieuchwytne i mgliste, co zrobić, kiedy jakimś cudem uda się doprowadzić zdziesiątkowana flotę i arcyważny klucz hipernetowy do siedziby Sojuszu. Wydaje się, że już tak niewiele, zaledwie trzy skoki, dzielą od sukcesu, ale w końcu to właśnie ostatni etap okaże się najbardziej zdradliwy, wymagający i decydujący. Syndycy rozszyfrowali już wiele elementów taktyki Gearego, zaś wewnętrzne przepychanki wśród własnych oficerów przybierają formę jawnego spisku. W tym wszystkim nie wolno zapominać o moralnym aspekcie wojny, w tym zobowiązaniu odbijania jeńców, co nie ułatwia przemieszczanie się floty. Czy żywe światło gwiazd sprzyjać będzie Black Jackowi?

Autor ukazuje, czym naprawdę jest wojna, już nie tylko dla jednostki, zespołu załóg powietrznych statków, reprezentantów floty, ale także dla mieszkańców planet, a nawet całych galaktyk, które traktowane są jako przedmioty w przeciąganiu liny zwycięstwa. Gdyby jeszcze wiadomo było, co stało się sto lat temu, co wyzwoliło starcie śmiertelnych wrogów, dlaczego zdecydowali się na wyniszczający obie strony konflikt? Krystalizuje się zamysł ingerencji Obcych, przyświecające im cele, metody narzucania kierunku historii. Jednak wciąż jest więcej niewiadomych i podejrzeń niż faktów i potwierdzeń. Inna inteligentna rasa stanowi hiper zagrożenie dla całej ludzkości. Wątek romantyczny zszedł na dalszy plan, jedynie czasami docierają na pierwszy plan echa przeszłości, bardzo mi to odpowiadało. Powieść nie należy do złożonych i zaskakujących, wiele fragmentów wpisuje się w powtarzający się wzorzec, jednak dostarcza sympatycznej rozrywki z elementami dalekiej przyszłości, lekkiej formy fantastyki, gdzie liczy się przede wszystkim człowiek i jego złożona natura. Poprzednie tomy serii: "Nieulękły", "Nieustraszony", "Odważny", "Waleczny".

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 424 strony, premiera 09.10.2020 (2010), tłumaczenie Robert J. Szmidt
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

KLAUZULA OJCA

JONAS HASSEN KHEMIRI

"Emocje powinno się zamykać w małych, najlepiej starannie opisanych szufladkach i nie wypuszczać, dopóki nie będzie się miało gotowych zaleceń i rozwiązań..." Ale czy faktycznie?

Jonas Hassen Khemiri, kolejny raz, wcześniej "Wszystkim, czego nie pamiętam", zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Satysfakcja, kiedy trafi się na nietuzinkowy tytuł, oryginalny, ze świeżym powiewem pomysłu na fabułę. "Klauzula ojca" jest wyjątkowo sugestywna w precyzyjnej prostocie narracji, zgrabnie niesie słowa, celowo pomija nazwy, skupia się na szczegółach uwypuklających emocje kluczowych postaci. Bez niepotrzebnej przesady, zbędnych przerysowań, sztucznych kolorów. 

Powstaje obraz prawdziwego życia, do szpiku kości przesiąkniętego zwykłą codziennością, narzucanymi sobie uwarunkowaniami. Brak imion bohaterów i dialogów, to coś, co rzadko się spotyka. Początkowo wydaje się nieco osobliwe, ale szybko zgrywamy się z takim stylem pisania, mocno przemawia. Dotyka czułych strun, przywołuje doświadczenia życiowe, kąsa satyrą, ociepla humorem. Wiele w powieści odniesień do kondycji współczesnych społeczeństw, transformacji kluczowych wartości w życiu człowieka, pospiesznego przemijania dnia za dniem, powierzchowności zamiast głębokich doznań. Wszechobecna samotność, widoczna z kilku ujęć, dziadka, który jest ojcem, syna, który jest ojcem, siostry, która jest córką, ale już nie matką. 

Zamaskowane odrzucenie, ukrywany wstyd, silny strach przed przyznaniem się do słabości i popełnionych błędów. Nieudana konstrukcja życia na własny sposób i życzenie. Wypieranie z pamięci niewygodnych faktów, niechętne sięganie po wspomnienia. Dojmująca świadomość, że nie ma opcji idealnego wychowania, a zaprezentowane dzieciom wzorce wykazują tendencję do powielania. Dziesięciodniowy pobyt seniora boleśnie dotyka wrażliwych ran. Zamiast życzliwości i miłości, sztuczność i pozorna bliskość. Na rodzinne relacje nakładają się oczekiwania obcych, trudne do jednoznacznego zdefiniowania i spełnienia. Intrygujące prowadzenie, bogaty materiał do przemyśleń, cenne przekazy do podchwycenia, wszystko w oryginalnym klimacie, czym książka zachwyca. Na ile znamy innych? A na ile samych siebie? Kiedy zrywa się nić łącząca pokolenia?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 302 strony, premiera 18.09.2019 (2018), tłumaczenie Dominika Górecka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 8 stycznia 2021

MIĘDZY NAMI PINGWINAMI

NOAH STRYCKER

"Drzwi zostały niemal wyrwane z zawiasów. Wiatr natychmiast naparł na ich powierzchnię jak na żagiel, a ja zderzyłem się z niepohamowanym żywiołem."

Przyznaję, że przyjemnie spędziłam czas z książką, jednak nie czuję się usatysfakcjonowana lekturą, oczekiwałam więcej. Myślałam, że zostanę zasypana nowinkami o pingwinach, niezwykłych ptakach żyjących w ekstremalnych warunkach. Chciałam za pośrednictwem publikacji poszerzyć wiedzę na ich temat, ale niestety nie udało się. Owszem, otrzymałam informacje, jednak znałam je już od dłuższego czasu. Co prawda, pingwiny szalenie sympatycznie wiązały w całość poruszane w publikacji aspekty, lecz to zdecydowanie za mało. Ale też trzeba przyznać, że nie było intencją Noaha Stryckera napisanie przewodnika o pingwinach. Bardziej koncentrował się na wybranym przez siebie stylu życia. Nieco irytowały porównania do innych wyborów rówieśników. Według mnie, nie ma lepszych czy gorszych dróg poszukiwania spełnienia w życiu osobistym i zawodowym, nawet więcej, fantastycznie, że ludzie wykazują różnorodne zainteresowania.

"Między nami pingwinami" koncentruje się na realizacji marzeń młodego obserwatora ptaków, szczegółowo rozpisuje wrażenia z pobytu w ramach stażu naukowego na Antarktydzie. Dwudziestodwulatek, wraz z dwiema młodymi kobietami, przez cztery miesiące obserwował, zbierał dane i obrączkował ptaki, w ten sposób włączył się w wieloletni cykl badań nad życiem pingwinów. Lekka i wypełniona humorem narracja atrakcyjnie przybliża niełatwe obowiązki i zadania. Niekiedy zdarzają się powtórzenia w relacjach. Wciągnęłam się w opisy najbardziej odludnego miejsca globu, w tym terenów Przylądku Croziera, historii zdobywania skutych lodem ziem smaganych silnym wichrem, pierwszych heroicznych ekspedycji, sposobów radzenia sobie z dojmującym zimnem, brakiem zieleni, pożywienia, podstawowych artykułów, samotnością. Zabawne zdarzenia potwierdziły, że pingwiny białookie i cesarskie, to ciekawskie i niepłochliwe zwierzęta, nie da się w pełni przewidzieć ich zachowań. Zgadzam się z autorem, że wszystkim zwierzętom, w tym antarktycznym, należy okazywać szacunek i pozostawiać dużo przestrzeni.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura faktu, przyroda, 336 stron, premiera 04.11.2020 (2011), tłumaczenie Stanisław Bończyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

KAPITULARZ DIUNĄ

FRANK HERBERT

KRONIKI DIUNY tom 6

"Świadomość to spoglądanie w lecące przez wszechświat lustra, zbierające po drodze wciąż nowe obrazy, które bez końca się w nich odbijają. Nieskończone widziane jako skończone, podobieństwo świadomości niosące odczuwalne okruchy nieskończoności."

Fantastycznie zrelaksowałam się przy tytule, dostałam to, czego było mi potrzeba, przygodę z zaskakującym i przekornym przebiegiem zdarzeń, imponującą porcję materiału do refleksji i przemyśleń. Historia potwierdza, że bez względu na czasy, w jakich osadzamy głównych rozgrywających intrygę, zawsze dochodzi do walk i rywalizacji, uruchamiają się ukryte mroczne cele, szczytne idee ulegają wypaczeniu i zmianom. Światem rządzą prawa przemijania, kolejnych następstw, braku gwarancji cyklu, nieuchronnego pojawiania się nowych rzeczywistości. 

W szóstym tomie nie dokonujemy skoku w czasie, kontynuujemy podróż z piątego. Spiętrzenie zagrożeń wymusza niecodzienne strategie, pomimo osłabienia i przegranej pozycji sięganie po ostateczne kroki, rzucanie resztek dostępnych środków, już nie w walce o życie, a przetrwanie przekazów. Balansowanie na krawędzi skończoności, ściganie się z czasem, wsparte ciekawym zbliżeniem bohaterów, autor nie oszczędza ich w przypisywaniu losów, dzięki temu czyni powieść mocno angażującą. Z jednej strony powolne tempo snucia scenariusza zdarzeń, z drugiej nagły zwrot akcji wymuszający adaptację do nowych warunków. Zewnętrzne złowieszcze zagrożenie, dotąd nieznane, teraz dominuje w zachowaniach matron systematycznie podbijających przyczółki Bene Gesserit. A od tego zaledwie krok, aby dobrać się do tajnego schronienia, Kapitularza. 

Z dalekiej przeszłości wybrzmiewa duch Diuny, prawie zapomnianych arrakijskich bohaterów, słabe echa przeszłości, szczątkowe wzory ze starożytnej Ziemi, zdeformowane wspomnienia, nadają specyficznego kolorytu powieści. Jak się okazuje, odrodzenie i powrót do przeszłości, nie są możliwe w stopniu, w jakim oczekują inicjatorzy. Legendy i wierzenia obrastają warstwami pozornych prawd i słuszności, wrastają w materiał dowodów i faktów, nikt i nic nie jest w stanie dotrzeć do ich prawdziwego źródła. Czyż pisanie historii to głównie proces odwracania uwagi? 

Frank Herbert kolejny raz wciąga czytelnika w różnorodne rozważania, zabawę w przyczyny i skutki historii, filozoficzne wędrówki, polityczne odniesienia, ekologiczne aspekty. Skupia się na przeznaczeniu jednostek jedynie w wybranych fragmentach, bardziej skłania ku wejściu na punkt obserwacji wielu pokoleń i rwących nurtów ustalonych porządków. Każdy wątek rozwija ścieżkę frapujących spostrzeżeń. Otwarte zakończenie wywołuje żal, że nie dostaniemy już kontynuacji spisanej ręką oryginalnego pomysłodawcy cyklu. Zapraszam po wrażenia z poprzednich tomów serii, "Bóg Imperator Diuny", "Diuna", "Mesjasz Diuny", "Dzieci Diuny", "Heretycy Diuny".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 622 strony, premiera 03.11.2020 (1985), tłumaczenie Marek Michowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.